Dodaj do ulubionych

Wielkie bum w dalekiej galaktyce

09.05.07, 02:30
Facio w filmiku mówi że istnieje ok 4 mld gwiazd... hmmm a nie więcej
przypadkiem?

Galaxy song

Whenever life gets you down, Mrs. Brown
And things seem hard or tough
And people are stupid, obnoxious or daft
And you feel that you've had quite eno-o-o-o-o-ough

Just remember that you're standing on a planet that's evolving
And revolving at nine hundred miles an hour
That's orbiting at nineteen miles a second, so it's reckoned
A sun that is the source of all our power
The sun, and you and me, and all the stars that we can see
Are moving at a million miles a day
In an outer spiral arm, at forty thousand miles an hour
Of the galaxy we call the Milky Way

Our galaxy itself contains a hundred billion stars
It's a hundred thousand light-years side to side
It bulges in the middle sixteen thousand light-years thick
But out by us it's just three thousand light-years wide
We're thirty thousand light-years from Galactic Central Point
We go 'round every two hundred million years
And our galaxy is only one of millions of billions
In this amazing and expanding universe

The universe itself keeps on expanding and expanding
In all of the directions it can whiz
As fast as it can go, at the speed of light, you know
Twelve million miles a minute and that's the fastest speed there is
So remember when you're feeling very small and insecure
How amazingly unlikely is your birth
And pray that there's intelligent life somewhere up in space
'Cause there's bugger all down here on Earth

No kto powie z czego to jest?
Obserwuj wątek
    • Gość: nieśpioch A jak to będzie z Betelgezą - może ktoś odpowie ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.07, 03:46
      Czy to nie będzie jeszcze bardziej spektakularniejsze widowisko na niebie .
      Dwa niepokojące fakty z wikipedii :
      ".. Astronomowie przewidują, że gwiazda, znajdująca się przy końcu swojej
      ewolucji, w stosunkowo niedalekiej przyszłości wybuchnie jako supernowa ..."

      ".. Odległość gwiazdy wynosi 427 ± 92 lat świetlnych. .." 8{
      • Gość: Chris Re: A jak to będzie z Betelgezą - może ktoś odpow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 08:46
        Wybuch Betelgezy też byłby bardzo spektakularny z Ziemi (pewnie nawet bardziej)
        ale tylko z uwagi na jej bliską odległość, a nie wyjątkowe
        właściwosci/rozmiary. Betelgeza a masę "raptem" ok. 15 mas Słońca (Eta Carinae -
        ok. 150) i rozmiary porównywalne z orbitą Marsa (Eta Carinae - Jowisza).
        Betelgeza jest w miare "zwykłym" czerwonym nadolbrzymem i wybychłaby
        prawdopodobnie jako zwykła supermnowa zgodnie ze znanym astrofizykowm
        mechanizmem, tworząc po wybuchu czarna dziurę lub gwiazdę neutronową. Eta
        Carinae zaś mogłaby wybuchnąc jako hipernowa, a wiec i według innych
        mechanizmów fizycznych jakie podejrzewa sie, ze kryją się za właśne
        zaobserwanym wybuchem w odleglej galaktyce. Dla atsrofizyków byłoby to więc
        duże ciekwsze zjawisko, choć byc może dla zwykłego Ziemianina mniej
        spektakularne od wybuch Betelgezy. Pewne symtomy (ślady fali uderzeniowej)
        sugeruja), że Eta Carinae jst bliższa wybuchu (moze nawet juz wybuchła, tylko
        obraz tego jeszcz do nas nie dotarł), zaś Betelgeza jest wydaje sie w satnie
        mniej jeszcze zaawansowanej agonni, choć to oczywiście w dużej mierze spekulacje

        Pozrowienia

        Chris
      • ryszard_brightner A jak to będzie Aldebaran ? 09.05.07, 23:29
        Bliższe i chyba niebezpieczniejsze jest "Krwiste Oko Byka"

        Chyba pasowałoby pomyśleć chociaż o jakichś zabezpieczeniach
        na podobne okazje, nieprawdaż.
        • Gość: pomruk Re: A jak to będzie Aldebaran ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 23:42
          Aldebaran nie będzie supernową - ma za małą masę (tylko 1,2 masy Słońca). Stanie
          się "tylko" nową, a to o wiele mniejszy wybuch niż supernowa.
          • Gość: ryszard_brightner Re: A jak to będzie Aldebaran ? IP: *.rtk.net.pl 10.05.07, 20:54
            Gość portalu: pomruk napisał(a):

            > Aldebaran nie będzie supernową - ma za małą masę (tylko 1,2 masy Słońca).
            > Stanie się "tylko" nową, a to o wiele mniejszy wybuch niż supernowa.

            Jest znacznie bliżej od Betelgezy.
            Jak uważasz- która gwiazda jest groźniejsza ?
            • europitek Re: A jak to będzie Aldebaran ? 10.05.07, 21:10
              Nie wiem jak pomruk, ale ja bardziej obawiałbym się tej, która wybuchnie wcześniej.
              • Gość: ryszard_brightner Re: A jak to będzie Aldebaran ? IP: *.rtk.net.pl 10.05.07, 23:25
                europitek napisał:

                > Nie wiem jak pomruk, ale ja bardziej obawiałbym się tej, która wybuchnie
                > wcześniej.

                Raczej tej, której efekty wybuchu wcześniej dotrą to Ziemi.

                No właśnie -uzbrojeni w teorie pana E. jesteśmy skazani na to co przyniesie
                światło. Efekty wybuchu już mogą być w drodze - a nas ograniczają jedynie
                słuszne założenia i teorie.

                Całe szczęście - wiele wskazuje na to, że oddziaływania
                ( np. elektromagnetyczne)są natychmiastowe i informację o wybuchu raczej można
                odebrać wcześniej, obserwując zachowanie bliższych nam obiektów.
                • europitek Re: A jak to będzie Aldebaran ? 11.05.07, 00:25
                  Mnie chodzi o coś zupełnie innego: na pierwszy wybuch nie będziemy przygotowani. I jeśli ludzkość go przypadkiem przetrwa, to z kolejnym pójdzie już o wiele "łatwiej". Ten scenariusz przerabialiśmy już wielokrotnie i jeszcze nie raz będziemy go powtarzać.
                  • Gość: ryszard_brightner Re: A jak to będzie Aldebaran ? IP: *.rtk.net.pl 11.05.07, 23:40
                    > Mnie chodzi o coś zupełnie innego...

                    No więc tu się zgadzamy, bo mnie też ...

                    Mnie chodzi o to, żeby brać w łapy rzeczywistość (docelowo za doopę)
                    i przestać liczyc na łaskę losu i przypadek, że może znów się uda.
                    • europitek Re: A jak to będzie Aldebaran ? 12.05.07, 01:03
                      "Branie w łapy rzeczywistości" to ciężka sprawa z powodów natury społecznej - wymaga unierunkowanego, a więc (w sporym zakresie) kontrolowanego rozwoju naukowaego, technicznego i gospodarczego. Nie wydaje mi się to obecnie możliwe (i w najbliższych latech), gdyż powszechnie panujący ustrój gospodarczy (i częsciowo społeczny) nie łatwo sterowalny. Takie (nie tylko wybuch nowej "w pobliżu) kosmiczne zagrożenia wymagają skali i sposobu działań, których aktualnie nie jesteśmy w stanie podjąć.
                      Miejmy nadzieję, że najpierw "coś przydzwoni" w którąś z sąsiednich planet i zostanie to ładnie sfilmowane, a następnie będzie pokazywane i opisywane do znudzenia przez żurnalistów. Może wtedy dotrze do świadomości ogółu przykra prawda o naszej obecnej roli - skazańca czekającego na wykonanie wyroku.
                      • madcio Re: A jak to będzie Aldebaran ? 12.05.07, 11:31
                        Przecież już przydzwoniło na oczach wszystkich. Taka jedna kometka rypnęła w
                        takiego jednego gazowego olbrzyma.

                        I co? A no nic.
                        • europitek Re: A jak to będzie Aldebaran ? 12.05.07, 15:00
                          To jeszcze nie było to - kometka malutka, a Jowisz wielgachny. Gdyby jednak ta kometka rąbnęła w Marsa, Wenus lub Księżyc, to posypałyby się "drzazgi", których oglądanie we wszystkich dziennikach świata mogłoby wywołać solidny efekt.
                          Zrozumienie przychodzi ludziom łatwo, gdy potrafią samodzielnie wychwycić sens zjawiska. W tym wypadku potrzebna jest odpowiednia "skala" umożliwiająca zbudowanie analogii bez tego całego "naukowego bełkotu" jajogłowych.
                          • Gość: leonard3 Re: A jak to będzie Aldebaran ? IP: 83.238.147.* 12.05.07, 15:12
                            Europitek, dotknales sedna zjawiska. Belkot jajoglowych jak to nazywasz,
                            albo dyktatura naukowej specjalizacji sprawia ,ze wlasnie sens umyka.
                            Zyjemy 2,5 tysiaca lat po Platonie , po milionach odkrytych naukowych
                            szczegolow i po trylionach dolarow wydanych na nauke.
                            Ale to Platon osiagnal lepsze zrozumienie sensu Kosmosu, czlowieka i przyrody
                            niz wspolczesny czlowiek.
                            • europitek Re: A jak to będzie Aldebaran ? 12.05.07, 21:31
                              Nie jest wykluczone, że rozwój naszej wiedzy jako całości składa się z okresów analizy i syntezy. Współcześnie przeżyliśmy okres analizy i ilość oraz różnorodność uzyskanych informacji zaczyna nas przymuszać do szukania nowych syntez, które zastąpiłyby (uzupełniły) wcześniejsze. I takie syntezy zaczną się pojawiać, co da nowy impuls do rozwoju nauk szczegółowych.
                              Co do Platona nie będę się spierał, gdyż nie przepadałem nigdy zanim. Być może ze względu na przyciężkawą manierę przekazu. Zresztą zawsze bardziej mnie pociągało własne "główkowanie" niż studiowanie cudzych dzieł (do czego mnie uparcie zmuszano).
                          • Gość: ryszard_brightner A jak to będzie Ziemia ? IP: *.rtk.net.pl 13.05.07, 18:58
                            Właśnie promuję hipotezę o utracie większości marsjańskiej wody i atmosfery - w
                            wyniku centralnego uderzenia chmury słonecznej plazmy.

                            Madcio ma przy tym swoje 3 grosze, poddając pomysł konstruktywnej (choć nieco
                            emocjonalnej)krytyce.

                            Pozdrawiam:
                            Ryszard
          • Gość: jer Aldebaran nie będzie nową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.05.07, 20:12
            Gość portalu: pomruk napisał(a):

            > Aldebaran nie będzie supernową - ma za małą masę (tylko 1,2 masy Słońca). Stani
            > e
            > się "tylko" nową, a to o wiele mniejszy wybuch niż supernowa.

            Czyżby za dużo kiepskiego/wiekowego sf? Kiedy w powieści tudzież opowiadaniu sf
            czytam, że Słońce bądź podobna gwiazda stanie się nową, zerkam na datę pierwszej
            publikacji. Ewolucja gwiazd w zarysie była znana najpóźniej na początku lat
            60-tych - wstydź się panie Aldiss.

            Aldebaran nie stanie się nową. Nie będzie żadnego wybuchu. Nowe powstają w
            układach katakilizmicznych, a Aldebaran takim układem nie był i nie będzie.
            Aldebaran w ciągu kilkudziesięciu do kilkuset milionów lat stanie się białym
            karłem bez epizodów gwałtownie zmieniających jego moc promieniowania. Największą
            zmianę jasności ma za sobą (skoro spala w jądrze hel) i nie była to zmiana
            gwałtowna. Tako rzecze teoria ewolucji gwiazd.
            • europitek Re: Aldebaran nie będzie nową 27.05.07, 16:58
              Dzięki, że dałeś częściowy odpór katastrofistom - przynajmniej w tym wypadku "nam się upiecze". Ale generalnie problem zostaje, czyli w jakiej odległości od nas może sobie "coś wybuchać do woli" bez realnego zagrożenia dla nas.
        • europitek Re: A jak to będzie Aldebaran ? 10.05.07, 02:24
          Zabezpieczenia kosztują, anikt nie chce płacić większych podatków "na zaś". Prywatne firmy też same z siebie nic nikomu nie zafundują. Więc raczej nie ma co liczyć na realizację takich "fanaberii".
          A swoją drogą ciekawe czy te 65 latek świetlnych dałoby nam szansę przetrwać "na sępa".
          • Gość: ryszard_brightner Re: A jak to będzie Aldebaran ? IP: *.rtk.net.pl 10.05.07, 20:48
            europitek napisał:

            > Zabezpieczenia kosztują, anikt nie chce płacić większych podatków "na zaś".
            > Prywatne firmy też same z siebie nic nikomu nie zafundują. Więc raczej nie ma
            > co liczyć na realizację takich "fanaberii".
            > A swoją drogą ciekawe czy te 65 latek świetlnych dałoby nam szansę
            > przetrwać "na sępa".

            Zapłaci jak bedzie świadomy zagrożeń. Tu jest pole działania naukowców dobrze
            odbieranych medialnie lub z zacięciem dziennikarskim.

            Mnie ciekawi odpowiedź na pytanie;
            jak liczna ludzka populacja (i o jakim przekroju jakościowym)
            byłaby zdolna utrzymać dotychczasowy poziom cywilizacyjny ?

            • europitek Re: A jak to będzie Aldebaran ? 10.05.07, 21:08
              Pytanko ciekawe się wydaje i można by nad nim "pomedytować". A co rozumiesz jako <przekrój jakościowy>? Jakie to parametry miałyby służyć do mierzenia <jakości>?

              Poza tym trzeba by określić pewne założenia wstępne, jak np. zasięg terytorialny takiej "niezbędnej" populacji, charakter organizacji społecznej, stan zasobów naturalnych.
              • Gość: ryszard_brightner Re: A jak to będzie Aldebaran ? IP: *.rtk.net.pl 10.05.07, 23:35
                europitek napisał:

                > Pytanko ciekawe się wydaje i można by nad nim "pomedytować". A co rozumiesz
                > jako <przekrój jakościowy>? Jakie to parametry miałyby służyć do mierzenia
                > <jakości>?
                >

                Krótka piłka:
                gdybyś mógł wybrać optymalnie (wg Ciebie) - to ile osób co najmniej ?
                • europitek Re: A jak to będzie Aldebaran ? 11.05.07, 00:20
                  Piłka za krótka - nie przeszła na moją stronę siatki, więc nie mogę nic zagrać.

                  Bez zrobienia jakichkolwiek konkretnych założeń, to lepiej zająć się czymś innym, bo to będzie wróżenie z fusów napoju, którego jeszcze nie zaparzono.
                  • Gość: ryszard_brightner Re: A jak to będzie Aldebaran ? IP: *.rtk.net.pl 13.05.07, 21:42
                    > Piłka za krótka - nie przeszła na moją stronę siatki,
                    > więc nie mogę nic zagrać...

                    Dłuższa piłka.

                    Europiteku, zaufaj swojemu intelektowi (w tym intuicji). Problem jest bardzo
                    złożony i założenia można mnożyć bez końca. Pomyśl, odrzuć wyniki skrajne i
                    wybierz coś pomiędzy.
    • Gość: nawalony_czajnik Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.ztpnet.pl 09.05.07, 05:22
      Możemy więc żywić nieśmiałą nadzieję, że Lepper też zacznie czytać nocą książki
      przy blasku supernowej zamiast zgodnie ze swoim zwyczajem realizowć hasło "Praca
      za seks". Chyba, że też powie do matki "poczytaj mi mamo":)
    • Gość: M. Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.05.07, 07:28
      Pewnie jakis Monty Python, czy nie Zywot Bryana?
      • Gość: marcin Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: 130.183.48.* 09.05.07, 10:41
        blisko :)
        sens zycia wg MP

        pozdrawiam
    • koscmoc.summienia Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce 09.05.07, 09:46
      Może eksperyment z anty-materii im się nie udało. Może zrobili zbyt dużo
      anty-matterii i samo kopali sobie grób ?

      Może im się zdaje że Dinosaury z Ziemi (240mln lat temu) mogli im zagrozić
      nieznaną bronią i robili taki malutki niewinny wyścig w produkcji antymaterii ?

      Podwójne światło ?
    • Gość: Ed41 Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 10:22
      Być może w tak niewyobrażalnych temperaturach i ciśnieniu może powstać zarówno
      materia jak i antymateria. W efekcie około ćwierć miliona lat temu być może
      nastąpił taki sobie Little Bang? Nie jestem matematykiem, nie mam
      superkomputera, nie próbuję zatem obliczać prawdopodobnego ciagu zdarzeń.
      Pozdrawiam.
      • algimin Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce 09.05.07, 10:53
        Gość portalu: Ed41 napisał(a):

        > Być może w tak niewyobrażalnych temperaturach i ciśnieniu może powstać zarówno
        > materia jak i antymateria. W efekcie około ćwierć miliona lat temu być może
        > nastąpił taki sobie Little Bang? Nie jestem matematykiem, nie mam
        > superkomputera, nie próbuję zatem obliczać prawdopodobnego ciagu zdarzeń.
        > Pozdrawiam.

        ...zawsze mi brakuje w takich smiesznych informacjach takich podstaw
        skoro tak siliny to był wybuch to jaki % z tych 150mas słońca
        zużyty został na energię wybuchu oraz jak to się ma
        do wyznaczania odległości w kosmosie;)
    • Gość: astrolog:P Przecież i tak tego wybuchu nie zobaczymy :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 11:06
    • Gość: jacek Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: 212.160.172.* 09.05.07, 11:06
      jak Słońce pierdyknie jako supernowa to będzie taki huk, że wszyscy wpierw
      ogłuchną a potem taki błysk i gorąc ze szok!
      • nroht Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce 09.05.07, 13:58
        a skąd huk?? :D
        • Gość: andrzej Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.connecta.pl 09.05.07, 14:31
          a skąd szok ? nawet nie zdążysz się zaszokować i już Ciebie nie bedzie
      • Gość: Yeah Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.icpnet.pl 09.05.07, 16:51
        Słońce nie wybuchnie jako supernowa (musiało by mieś 8x większą masę) tylko
        jako gwiazda nowa - pozostanie po niej tzw biały karzeł.
    • Gość: Beny smiesznie mali jestesmy przy tym IP: 195.33.70.* 09.05.07, 11:10
      Pare cytatow z artykulu:

      "7,5 tys. lat świetlnych od Słońca w gwiazdozbiorze Kilu znajduje się gwiazda
      Eta Carinae."

      "Astronomowie od wielu lat obserwują jej przedśmiertne konwulsje. W 1843 r.
      eksplodowała, na krótko stając się drugą z najjaśniejszych gwiazd nieba"

      "- Jeśli potwierdzi się nasz scenariusz, to finalna eksplozja może nastąpić
      prędzej, niż nam się wydaje, nawet jutro"

      Jesli nastapi to jutro, to znaczy, ze na Ziemi bedzie widoczna reakcja (naprawde
      zadrzy sie to) za 7,5 tysiaca lat.

      Jesli jutro, dla tej gwiazdy, to zdarzylo sie to wlasnie przed 7,5 tysiacami lat
      plus jeden dzien (zeby byc dokladnym).

      Przy takich odlegosciach czas zaczyna byc istotny w okreslaniu teraz, jutro czy
      za 7 tysiecy lat.


    • Gość: Leonard3 Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.07, 11:44
      Dla mie jest to przyklad piekna i prostoty kosmosu:
      1) Z punktu widzenia samoorganizacji (samokompleksacji) Kosmosu celem istnienia
      gwiazdy jest produkcja pierwiastkow. Celem istnienia tej gwiazdy bylo
      wyprodukowanie gigantycznej chmury pierwiastkow. Nihil novi sub sole.
      2) Zastanawiajacy jest niesamowicie dokladny scenariusz ewolucji Kosmosu.
      Jezeli by wszystkie masywne gwiazdy, ktore byly w mlodym kosmosie, konczyly
      jako black holes to nie byloby ewolucji kosmosu. Obecny kosmos zawiera 5%
      materii atomowej. Zeby nie anomalia cyklu Hipernowych to kosmos zawieralby
      przypuszczalnie tylko 0.2 % materii atomowej. Planeta Ziemia i czlowiek nie
      moglyby powstac.
      • Gość: andrzej Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.connecta.pl 09.05.07, 13:57
        a teraz popatrz na to z innej strony. Gdyby nie bylo tak dobrze jak jest teraz
        to nie byloby nikogo kto moglby sobie zadawac pytanie dlaczego ten kosmos jest
        jaki jest i tak jest "zaprojektowany" ze mozesz istniec i sie nad tym zastanwiac
        Ja preferuje takie wytlumaczenie - jest wszechswiat ktorego parametry pozwilily
        na powstanie czlowieka ale celem tego wszechswiata nie jest powstanie istoty
        rozumnej kotra moze sie zastanawiac czy ktos tego czasem "umyslnie" dokonal.
        Wyobraz sobie miliardy wszechswiatow z losowo dobranymi parametrami jak np.
        stala grawitacyjna, stla plancka, itp.
        Jesli trafi sie taki wszechswiat ze pozwolil na powstanie zloznych struktur i
        zycia wiec mozemy sie zastaniwac co to za cud ze takie cos powstalo - i myslimy
        ze moze jakis BÓG to zaprojektowal.
        A co z milardami milardow innych wszechswiatow ktore nie maily takiego szczescia
        ze powstala istota rozumna ? Tam nikt sie nie zastanwaia nad tym.

        jak w przyrodzie - czasami ale bardzo rzadko powstaje mutacja ktora powoduje
        powstanie nowego gatunku ktory dominuje w danym srodowisku ale nie oznacza to
        ze ktos ta mutacja pokierwal. po prostu czysty przypadek. Wiekszosc mutacji
        prowadza do smierci i nic z nich nie ma.

        Po tych rozwazaniach juz Ci nie potrzebny BÓG-projektant do wytlumaczenia swiata
        takim jaki jest.
        • Gość: leonard3 Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.07, 15:53
          Andrzej, czlowiek musi dokonac duzego wysilku zeby nie zwariowac.
          Dlatego tez w swoich rozwazaniach filozofii nauki staram sie uzywac "faktow
          naukowych" a nie fantazji czy science fiction.
          Nie ma "miliardow miliardow' innych wszechswiatow. Jest tylko ten kosmos
          podlegly prawom fizyki i bioracy poczatek z osobliwosci poczatkowej.
          Nie ma inteligencji pozaziemskiej. Kropka.
          Istnieje jako fakt obiektywny ewolucja kosmosu polegajaca na samokomplekscji
          materii od WIMP do kory mozgowej czlowieka.
          W sposob zupelnie nieuprawniony uzywasz jezyka teorii Darwina w odniesieniu do
          ewolucji kosmosu.
          Teoria Darwina odnosi sie do ewolucji zycia na planecie ziemi.
          Wyrazenie "mutacje gwiazd" jest zupelnie bez sensu.
        • Gość: Yeah Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.icpnet.pl 09.05.07, 16:54
          dokładnie tak właśnie - nic dodać nic ująć :) Wszechświat istnieje bez żadnego
          celu . Pozdrawiam
          • Gość: leonard3 Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.07, 17:46
            Ja doszedlem do zupelnie innej konkluzji. Istnienie Kosmosu ma cel.
            Zycie czlowieka ma cel.
            • wojna_o_kase gratulacje 09.05.07, 18:22
              Gość portalu: leonard3 napisał(a):

              > Ja doszedlem do zupelnie innej konkluzji. Istnienie Kosmosu ma cel.
              > Zycie czlowieka ma cel

              czyli doszedles do przecienych wnioskow niz odpowiednio biologia i astrofizyka

              gratulacje Sherlocku
              • Gość: koni Re: gratulacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 18:26
                To astrofizyka zajmuje się celem lub brakiem celu? Jakaż to gałąź astrofizyki?
                Teleoastrofizyka?
              • Gość: leonard3 Re: gratulacje IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.07, 18:28
                Astrofizyka nie wypowiada sie o "celu" istnienia kosmosu
                Biologia nie wypowiada sie o celu ludzkiego zycia.
                Jak bys byl tak uprzejmy i zechcial przeczytac co napisalem na ten temat
                w tamacie "pytanie do Madcia....." moze bys mi przyznal racje
            • Gość: andrzej Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.t6.ds.pwr.wroc.pl 09.05.07, 21:24
              Ja tutaj piszę o wszechswiecie a nie gwiazdach. Jest ogolnie przyjete ze stałe
              nie ulegają zmianie a ich parametry determinują jaki wszechswiat bedzie (choc
              ostatnio czytałem ze nawet stałe mogąnie być stałe i istnieje podejrzenie ze
              się również zmieiają w czasie)
              Chodzi mi o to ze skoro wszechswiat nasz powstal z takimi parametrami
              wyjściowymi - spowodowało to ze jest jaki jest. W naszym wszechswiecie istnieje
              mozliwosc powstania zycia i na dodatek rozumnego (znamy tylko 1den przypadek co
              nie znaczy ze jestesmy jedynymi istitami rozumnymi w naszym wszechswiecie).
              Dzieki takiem ZBIEGOWI OKOLICZNOSCI mozemy sie zstanawiac coz to za wspanaily
              ten wszechswiat i niektorzy szukaja w tym cos wiecej- czyli reki wielkiego
              projektanta ktory sobie to tak zaprojektowal - nazwijmy go Bogiem.

              Ja osobiscie jestem bardziej za tym ze nasz wszechswiat nie jest jedyny.
              Oczywiscie nie istnieja bezposrednie dowody na to ze istnieja inne wszechswiaty
              (Tak jak wiele jest teorii naukowych kotre czekaja na empiryczne potwierdzenia
              zanim zostaną oficjalnie przyjete do swiadomosci naukowej). Moj swiatopoglad -
              czyli swiat bez ingerencji nadprzyrodzonych - kaze mi wierzyc ze, aby odrzucic
              idee Boga trzeba wymyslec cos co pozwoli w naturalny sposob wutlumaczyc
              WYJATKOWOSC naszego wszechswiata.

              Stad moja wiara i przekonanie ze nasz wszechswiat jest jednym z wielu. Kazdy
              wszechswiat charakteryzuje sie odpowiednimi parametrami (jak sila grawiacji,
              oddzialywan slabych, silnych itd. itp. czyli parametry charakteryzujace nasz
              wszechswiat) . Dzieki takim a nie innym parametrom wielka machina poszla w
              ruch, byl sobie wybuch itd. az powstaly zalazki galaktyk, gwiazdy, pierwiastki,
              coraz bardziej zlozone struktury az na koniec (ach ten silny antropocentryzm!)
              powstal czlowiek czyli cos co ma zdolnosc myslenia i zastanawiania sie i
              poznawania wszechswiata w ktorym zyje.

              I o to mi sie wlasnie rozchodzi. Oczywiscie sam nie wymyslilem wszystkiego
              tylko moje przekonania i swiatopoglad są pochodna tego co przeczytalem i sie
              dowiedzialem i niewielki procent to moje wlasne dopowiedzenia i przemyslenia
              nad tym co nas otacza.
              • Gość: leonard3 Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.07, 22:03
                Co sie stalo z szacunkiem ateistow do nauki , faktu naukowego i racjonalnego
                myslenia?
                Dlaczego ateista obecnie musi sie obecnie na kroku uciekac do fantazji?
                Nie ma "miliardow miliardow wszechswiatow" , "Nie ma cywilizacji pozaziemskiej",
                UFO etc. Nie piszmy ateistycznych bajek.
                Wieny, ze istnieje jeden kosmos powstaly z osobliwosci pierwotnej , podlegajacy
                prawom fizyki i dostepny racjonalnemu poznanu.
                Czy jako ateista nie mozesz ograniczyc sie do faktow?
                osbliwosc pierwotna - WIMP - czas , przestrzen - neutrony - gwiazdy i galaktyki-
                pierwiastki- planeta ziemia -zwiazki nieorganiczne i zwiazku organiczne-
                jednokomorkowce - wielokomorkowce - czlowiek.
                To sa fakty naukowe na ktorych powinienes oprzec swe myslenie.
                Co z tego wynika?
                a) widzisz na pierwszy rzut oka kierunek dynamicznej ewolucji kosmosu.
                Samokompleksacja materii. Od najprostszej jednosci(osobliwosc pierwotna) do
                najbardziej samozorganizowanej struktury materii w kosmosie jakim jest twoj
                mozg. Jest w tym cel (sekwencja). Jest to obiektywny , naukowy wniosek.
                Ateista jednak posunie sie do kazdego klamstwa czy fantazyjnej bzdury zeby
                udowodnic swoja ateistyczna bajke "ze wszystko jest bez celu"
                Nadchodza ciezkie czasy dla nauki, Ateisci beda palili na stosach uczonych,
                ktorzy odkryja cokolwiek przeciwko ateistycznej doktrynie, Nadchodza ciemne
                wieki ateistycznej inkwizycji.
                • Gość: d Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: 88.156.63.* 09.05.07, 23:07
                  sorry ale te ciemne wieki to juz byly i to nie przez ateistow
                • Gość: andrzej Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.connecta.pl 10.05.07, 14:30
                  nie wiem dlaczego uwazasz ze teorie naukowe ktore powstaja przez wybitnych
                  naukowcow sa dla ciebie fantazjami ? Jesli tak to wszyscy naukowcy ktorzy maja
                  jakis pomysl/teorie i kieruja sie intuicja zanim dostana potwierdzenie swoich
                  teorii sa fantastami tak ?
                  Dla Ciebie zycie pozaziemskie=UFO. Dlaczego tak sie ograniczasz ?

                  Wezmy przyklad planet - nie tak dawno uwazano ze nie jestesmy w stanie wykryc
                  planet w odleglych gwiazdach, spekulowano ze wogole nie wiadomo czy wogole
                  istnieja planety w innych ukladach (ach ten egocentryzm - znow ten nasz uklad
                  sloneczny jest taki wyjatkowy!)pozniej okazalo sie ze jestesmy w stanie to
                  zrobic i zaczelismy odkrywac planety wielkosci Jowisza, ostatnio znaleziono
                  planete niewiele wieksza od ziemi. Tak sie rozwija nauka - teorie niekotre
                  beldne niekotre trafne zmieniaj oblicze wszechswiata z roku na rok.

                  Dlaczego uwazasz ze jestesmy wyjatkowi ?
                  Kiedys ziemia byla centrum wszechswiata, teraz wiemy ze nie jest niczym innym
                  jak tylko pylkiem w kosmosie w zadnym uprzywilejowanym miejscu (takich miejsc z
                  reszta nie ma we wszechswiecie).
                  Jesli mam sie ograniczac tylko do tego co jest potwierdzone i zbadane i
                  zaakceptowane przez NAUKE to masz racje - moje przekonania to fantazja.

                  Wszyscy naukowcy sa fantastami dopoki nie potwierdza swoich urojonych fantazji
                  empirycznie ! Wtedy to juz nie ma fantazji i Ty mozesz to zaakceptowac i przyjac
                  do swojego swiatopogladu.

                  Zeby czlowiek nie zwariowal to musi sobie stworzyc jakis obraz swiata. Twoim
                  przekonaniem jest celowosc swiata bo wnioskujesz to na podstawie tego ze
                  wszechswiat dazy do coraz bardziej zlozonych struktur. Tu masz racje ale nie
                  szukaj w tym czegos wiecej ! Nie masz dowodow na to ze Twoj swiatopoglad jest
                  sluszny. Tak samo jak ja. A skad wiesz jaki jest rzeczywisty cel swiata ? Nie
                  masz zadnych empirycznych dowodow na to - musisz sie odwolac do swoich fantazji.

                  Wyciagasz wnioski z tego co juz wiesz, ale nie znaczy to ze masz racje.
                  Nauka to fantazja dopoki nie dostaniesz dowodow na to ze to co myslisz jest
                  prawdziwe.

                  Hawking był fantastą bo na podstawie pewnych reguł jakimi rzadzi sie swiat
                  zaczął gdybać co byłoby w czarnych dziurach. Dopoki nie dostal empirycznych
                  dowodow na to ze dobrze myslał tez był FANTASTĄ !

                  Jesli wierzysz w Boga to bedziesz interpretowal swiat tak, zeby znalezc gdzies
                  dla niego miejsce (celowosc naszego wszechswiata, itp.)
                  Jesli nie wierzysz - bedziesz interpretowal swiat tak zeby nie bylo dla niego
                  miejsca.

                  Wszystko jak zwykle odowluje sie do przekonan czlowieka.
                  Jesli dostane doswiadczalne potwierdzenie ze Bog istnial/istnieje zeby ten
                  wszechswiat powstal to wtedy juz nie bede ateistą.
                  Jesli dostaniesz empiryczne potwierdzenie ze Bog nie musi istniec - czy jestes
                  wtedy w stanie przestac w Niego wierzyc ?
                  • Gość: leonard3 Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.07, 16:33
                    Andrzej, ja nie uzywam ani razu slowa Bog. Nie statram sie dowiesc swiatopogladu
                    Teistycznego. Nie dorabiam sensu tam gdzie go nie ma. Zreszta slowo sens nie
                    jest fortunne. Jest SEKWENCJA wydarzen ewolucji kosmosu. Od jednosci do
                    samoorganizacji. No i powinna byc racjonalna dyskusja o tym.
                    Czym sie rozni wiara twoja w miliardy kosmosow od wiary teisty w raj?
                    Niczym. Obydwie to fantazje. Ateizm i teizm nie moze sie obyc bez fantazji.
                    Nadchodzi ciezki czas dla nauki. Ciemne wieki ateistycznej inkwizycji.
                    Jezeli fakty nauki sa dla ateisty niewygodne - tym gorzej dla faktow.
                    ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
                    • Gość: andrzej Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: 89.174.231.* 11.05.07, 15:14
                      nie bardzo odpowiedziałeś na moje pytania.

                      Jak my sobie to nazwiemy to nie ma znaczenia. Uzylem slowa Bog. Mozesz sobie to
                      inaczej nazwac - nie ma znaczenia, wazne ze wiemy o co chodzi.

                      Wydawalo mi sie sie chodzi ci o to ze swiat ma jakis cel i do czegos dazy bo
                      ktos (nazwijmy go Bogiem) go tak zaprojektowal.

                      Tak masz racje - swiat dazy do organizacji coraz bardziej zlozonych struktur.

                      Naukowiec bada, gdyba i cos wymysla i tworzy teorie - czyli okres kiedy jest
                      FANTASTĄ - pozniej jesli jego teoria sie sprawdza to juz to nie jest fantazją.

                      Zeby nauka szla do przodu trzeba takich FANTASTOW którzy probuja udowodnic ze
                      ich urojone teorie są słuszne.

                      Zanim cos sie nie potwierdzi doświadczalnie jest FANTAZJĄ wedle Twojego mniemania.

                      Poniewaz jestem czlowiekiem w "gorącej wodzie kąpany" to próbuje na podstawie
                      tego co sie dzieje w nauce zrozumiec nasz swiat wiec nie czekam az jakas teoria
                      sie potwierdzi doswiadczalnie. Czytam rozne rzeczy i wybieram te ktore mi sie
                      podobaja najbardziej i traktuje to jako moj swiatopogląd. Dzieki temu nie
                      wariuje i tworze sobie jakis urojony obraz swiata.
                      Mi nie wystraczy wiedza ze swiat sie organizuje do coraz bardziej skomplikowane
                      struktury.
                      Kazdy czlowiek potrzebuje jakiegos oparcia ze wie na czym stoi. Stad powstaja
                      teorie w ktore ludzie wierza mniej lub bardziej zanim sie one (nie)potwierdza.

                      Jesli dostane doswiadczalne potwierdzenie ze Bog istnieje to ok. jesli dostane
                      doswiadczalne potweirdzenie ze Bog nie istnieje to ok.
                      Do tego czasu musze cos sobie uporzadkowac i stanac za jakims wytlumaczeniem
                      dopoki ktos go nie obali/potwierdzi.

                      Einstain tez nie mogl uwierzyc ze swiat jest dynamiczny i sie upieral ze jest
                      statyczny. Widzisz ? Jeden z najwiekszych autorytetow naukwoych wpadl w taka
                      pulapke jak ja, ale nie Ty !
                      On tez byl UROJONYM FANTASTĄ bo swoją wiarą próbowal zmienić swiat i nawet gdy
                      dostawal sygnaly ze cos jest nie tak z jego swiatopogladem - nie mogl tego
                      zaakceptowac.

                      Czy czasem Ty nie jestes za bardzo cyniczny ?
                      • Gość: leonard3 Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: 83.238.146.* 11.05.07, 15:44
                        Andrzej, nie sadz ze ciebie nie rozumiem. Szanuje ludzi ktorzy mysla i szukaja.
                        Jest to jest lepsze niz opowiedz ktorej udzielil pewien , zazarty ateista
                        na forum katolickiego Goscia Niedzielnego, ze on nie mysli i nie ma takiej
                        potrzeby. Ja do pewnego stopnia zazdroszcze ludziom , ktorzy potrafia zyc bez
                        sensu.
                        Co do teorii, ktore sa weryfikowalne w 0% to sa z definicji fantazje.
                        Religia jest to teoria weryfikowalna w 0%. Czyli w pewnym sensie jestes
                        czlowiekiem religijnym- wyznajesz wlasna religie
                        • Gość: andrzej Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.t6.ds.pwr.wroc.pl 11.05.07, 22:30
                          Masz racje - moj swiatopoglad i wiara w pewne wytlumaczenie swiata w kotrym
                          zyje jest w pewnym sensie religią dla mnie.
                          A Ty w co wierzysz ?

                          Masz racje - tez zauwazylem ze moze lepiej byl nie byc zbyt ciekwskim.
                          Zainteresowalem sie asrofizyką jak malem kilknascie lat - zaczelo sie od
                          rozklekotanego atlasu w kotrym byl przedstawiony uklad sloneczny. \

                          Z roku na rok dowiadywalem sie coraz wiecej o wszechsiwecie i nie spodziewalem
                          sie ze moze meic to silny wplyw na moja wiarę , sposob patrzenia na swiat i
                          zainteresowania. Zainteresowanie fizyką i kosmosem rozwijalo sie na coraz to
                          inne bardziej lub mnie pokrewne dziedziny - kosmologia, fizyka kwantowa,
                          filozofia, historia, psychologia. Z bogobojengo nastolatka stalem sie (a)
                          teistą.
                          Czasami tez zazdrosze tym co sie nie zastanawiaja i wierza w nadprzyrodzone
                          rzeczy. Moze tak byloby lepiej ? Swiat wtedy wydaje sie znacznie prostszy i
                          czlowiek koncetruje sie na egzystencji. Z drugiej strony zal mi tych ludzi ze
                          sa naiwni i podziwiam jak ich wiara (czasami infantylna) daje im sile w zyciu
                          codziennym.
                          Moze to oni lepiej na tym wyjdą...
                          • Gość: leonard3 Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: 83.238.146.* 11.05.07, 22:45
                            Andrzej, z tego co o sobie mowisz to wcale nie jestes ateista.
                            Jestes bardzo czesto spotykanym teista chalupnikiem. Masz swoja
                            pelna religie oparta na 100% wlasnych fantazjach o zabarwieniu naukowym.
                            Gdybys zglebil naprawde gleboko kilkanascie nauk przyrodniczych i
                            humanistycznych to napewno bys ateista nie zostal. A wiesz takie slizganie sie
                            po powierzchni to tylko daje pewnosc ignoranta ,ze wie ze wszystko wie.
                            Dopiero jak uczciwie bedziesz mogl przed soba przyznac , ze wiesz ze nic
                            nie wiesz, to wtedy bedziemy mogli podyskutowac powaznie.
                            • Gość: andrzej Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.t6.ds.pwr.wroc.pl 12.05.07, 10:24
                              a Ty zglębiles kilkanascie nauk przyrodniczych ?

                              Ja wcale nie uwazam sie za cos lepszego od ludzi ktorzy nie szukaja.
                              Wiem wiele rzeczy ktore wiele osob nie wie, ale nijak dalo mi to odpowiedz na
                              to czego szukam. Wciaz moge sie tylko domyslac i nie ma zadnej pewnosci czy
                              wogole zmierzam w dobrym kierunku.

                              Stad moje stwierdzenie ze moze lepiej bylo sie nie zaglebiac w to wszystko i
                              zyc tak jak wiekszasc ludzi - bez celu, bez dazenia do poznania prawdy. A moze
                              oni lepiej na tym wyjda bo nie traca czasu na szukanie, a jak pod koniec mojego
                              zycia dalej bede wiedzial, ze nic sie pewnego nie dowiedzialem to bede w takiej
                              samej sytuacji co Ci kotrzy nie szukali.

                              Masz racje - dopoki nie ma dowodow (i watpie czy kiedys beda) to moj sposob
                              patrzenia na swiat jest fantazją.

                              Byloby milo gdybys napisal cos wiecej o sobie - o Twoim sposobie patrzenia na
                              swiat i w co wierzysz (oprocz samorganizujacej sie materii)
    • Gość: blew EKSplozja czy IMplozja? IP: *.chello.pl 09.05.07, 12:40
      Eksplozja w gwiazdozbiorze Perseusza musiała jednak przebiegać według całkiem
      innego scenariusza.[..]Skoro jednak nie miała czasu, by się wypalić, co było
      przyczyną spadku ciśnienia i późniejszej implozji?

      Niech się Autor artykułu zdecyduje, jaką informację chce nam podać. Pomiędzy
      mechanizmami i skutkami eksplozji i implozji jest wielka różnica.
      • Gość: pioc Re: EKSplozja czy IMplozja? IP: *.agora.pl 09.05.07, 14:46
        czasem eksplozja zaczyna się od implozji ;)

        pioc
    • Gość: carmel Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: 212.122.220.* 09.05.07, 14:32
      Dla zainteresowanych polecam preprint:

      arxiv.org/PS_cache/astro-ph/pdf/0612/0612617v2.pdf
    • Gość: bobo Albo Carima juz explodowala... :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 15:37
      ...
    • Gość: Kajo Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.icpnet.pl 09.05.07, 16:47
      cytat:
      "Facio w filmiku mówi że istnieje ok 4 mld gwiazd... hmmm a nie więcej
      przypadkiem?

      Galaxy song

      Whenever life gets you down, Mrs. Brown
      And things seem hard or tough
      And people are stupid, obnoxious or daft
      And you feel that you've had quite eno-o-o-o-o-ough

      Just remember that you're standing on a planet that's evolving
      And revolving at nine hundred miles an hour
      That's orbiting at nineteen miles a second, so it's reckoned
      A sun that is the source of all our power
      The sun, and you and me, and all the stars that we can see
      Are moving at a million miles a day
      In an outer spiral arm, at forty thousand miles an hour
      Of the galaxy we call the Milky Way

      Our galaxy itself contains a hundred billion stars
      It's a hundred thousand light-years side to side
      It bulges in the middle sixteen thousand light-years thick
      But out by us it's just three thousand light-years wide
      We're thirty thousand light-years from Galactic Central Point
      We go 'round every two hundred million years
      And our galaxy is only one of millions of billions
      In this amazing and expanding universe

      The universe itself keeps on expanding and expanding
      In all of the directions it can whiz
      As fast as it can go, at the speed of light, you know
      Twelve million miles a minute and that's the fastest speed there is
      So remember when you're feeling very small and insecure
      How amazingly unlikely is your birth
      And pray that there's intelligent life somewhere up in space
      'Cause there's bugger all down here on Earth

      No kto powie z czego to jest? "

      nie czasem z "Autostopem przez Galaktykę" ? :) - tak strzelam :)
      • xaliemorph Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce 23.05.07, 02:22
        Oczywiście piosenka pochodzi z filmu Monty Phytona "Meaning of Live" czyli po polsku "Sens życia wg. Monty Phytona". Polecam serdecznie, świetny utwór zawsze poprawiający mi humor :)

        www.youtube.com/watch?v=9JSR_6qfXTg
        • xaliemorph Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce 23.05.07, 02:23
          Errata: "Meaning of life"
    • Gość: gość Jak daleko to było? IP: *.wlan.pl 09.05.07, 17:43
      czy ktoś może wie jak daleko od nas był wybuch supernowej o której pisze się w
      artykule?
      pozdrawiam
      • Gość: Deneb Re: Jak daleko to było? IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.05.07, 20:32
        240 mln lat świetlnych. Lata świetlne to jednostka odległości
        1 rok św = 9,5 biliona km
        • Gość: andrzej Re: Jak daleko to było? IP: *.t6.ds.pwr.wroc.pl 09.05.07, 21:35
          dlatego tez nie uzywa sie takich archaicznych miar w kosmosie jak kilometr bo
          kto mierzy w zyciu codziennym dlugosc w nanometrach (tylko nie odzywajcie sie
          traz nanotechnoodzy!)
          Po porstu wygodniej jet mowic o latach swietlnych bo czlek by oszalal gdyby
          uzywal kilometrow :)
          • Gość: rad Re: Jak daleko to było? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.07, 00:25
            za to uzywa sie archaicznych lat swietlnych, zamiast persekow, zeby ogol mogl
            zrozumiec
            • Gość: andrzej Re: Jak daleko to było? IP: 89.174.231.* 10.05.07, 15:53
              parsek to juz miara ktora uzywa waskie grono specjlistow bo jest im wygodniej.
              1parsek=3lata swietlne (w przyblizeniu) wiec ot tak sobie wprowdzili bo im
              lepiej sie mierzylo w astronomii.
              lata swietlne w zupelnosci wystrcza dla ogółu i nie trzeba cudowac z parsekami
              tym bardziej ze miary sa porownywalne
    • Gość: Bartek Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.devs.futuro.pl 09.05.07, 23:23
      Czy wspomniana supernowa z XI wieku nie znajduje się przypadkiem w
      gwiazdozbiorze Byka (a nie w Wilku)?
      • Gość: pomruk Re: Wielkie bum w dalekiej galaktyce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.07, 23:32
        Były 2 jasne supernowe w XI wieku: obie obserwowali Chińczycy. Za Wikipedią: ta
        w Wilku była wcześniejsza (1006 rok) i jaśniejsza (-7.5 magnitudo).
    • petrucchio Monty Python: The Meaning of Life 10.05.07, 02:59
      te_rence napisał:

      > No kto powie z czego to jest?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka