nowey777
19.08.07, 16:52
Dawkins w swojej książce "Rzeka genów" Puszczając wodze wyobrazni
pisze:
Bohaterem jego opowiadania jest fikcyjny profesor, który uwieziony
przez wrogie mocarstwo jest zmuszany do pracy nad bronią masowej
zagłady. Postanawia ostrzec ludzi i drogą inżynierii genetycznej
zapisuje w DNA wirusa grypy ostrzeżenie dla ludzkości. Pózniej kicha
na naradzie naukowej ,dalej ktoś zarażony w porcie lotniczym i tak
świat zaraża sie ostrzeżeniem o niebezpieczeństwie.
Dawkins pisze,że ilość trypletów pozwala na określenie liter
alfabetu angielskiego, z uwzględnieniem wielkich liter i znaku
kropki.
Naukowcy zaczynają badać nowy szczep wirusa i dostrzegają osobliwy
(nie mogący kodować żadnego ze znanych białek w wirusie grypy) ciąg
DNA.
I TUTAJ UWAGA: Dawkins pisze:
"ktoś zauważa sekwencję złożoną z następujących po sobie cyfr KTÓRY
W ŻADEN SPOSÓB NIE MÓGŁ POWSTAĆ SPONTANICZNIE, BEZ INGERENCJI
CZŁOWIEKA"
Człowieka czyli inteligencji!
Nie przeszkadza to jednak Dawkinsowi przyjąć bez zmrużenia oka ,że
niezwykle skomplikowane sekwencje w DNA ,które umożliwiaja
zakodowanie poplipeptydów, takich jak enzymy, które z reguły
składaja sie ze 100 aminokwasów tj. 300 nukleotydów w ściśle
uporządkowanej sekwencji powstały spontanicznie:)
Ciekawe jak Dawkins odróżnia działalność inteligenta od działalności
inteligentnej? I jedną przypisuje inteligencji,a drugą (bardziej
inteligentną) ślepym siłom natury?:)Przeciez rozszyfrowaliśmy kod
genetyczny i widzimy wyraznie logike ,jaka on niesie,więc dlaczego
ślepy Dawkins przypisuje ją przypadkowi?
A jakie jest tego prawdopodobieństwo, o tym pisał już Hoyle i nic
dziwnego,że Dawkins produkował sie i innej swojej książce żeby
obalić rozumowanie Hoyla (wyglądało to komicznie, poniewaz z jednej
strony znamionowała Dawkinsa impotencja intelektualna,a z drugiej
strony nie wypadało mu-z braku argumentów zmieszac z błotem
szlachcica i uczonego tej miary co Fred Hoyle).
Jakie jest prawdopodobieństwo połączenia się odpowiednich
aminokwasów w cząsteczkę białka prostego? Wyobraźmy sobie duży
kopiec nasion czerwonej i białej fasoli. Oba rodzaje są w równych
ilościach i starannie wymieszane. Poza tym należą one do ponad 100
różnych odmian fasoli. Co by się nabrało na szufelkę zanurzoną w tym
kopcu? Gdyby chcieć naczerpać tylko tych nasion, które wyobrażają
podstawowe składniki protein, to na szufelce musiałyby się znaleźć
same czerwone — ani jednego białego! Co więcej, na szufelce
musiałoby być 20 odmian nasion czerwonej fasoli, i do tego każde z
nich na ściśle określonym miejscu. Gdyby — przenosząc to na grunt
protein — choćby jeden z tych warunków nie został spełniony,
odbiłoby się to ujemnie na prawidłowym funkcjonowaniu danej
proteiny. Czy mieszanie do woli w tym hipotetycznym kopcu i
nabieranie na szufelkę, pozwoliłoby kiedykolwiek uzyskać właściwą
kombinację? Nie. Dlaczego więc miałoby się to udać w hipotetycznym
bulionie pierwotnym?
Proteiny niezbędne do powstania życia są złożone z bardzo
skomplikowanych cząsteczek. Jakie jest prawdopodobieństwo
przypadkowego powstania nawet całkiem prostej cząsteczki białka w
bulionie pierwotnym? Ewolucjoniści przyznają, że prawdopodobieństwo
to wynosi 1 do 10113 (jedynka ze 113 zerami). Tymczasem matematycy
uważają, że już zdarzenie, którego prawdopodobieństwo wyraża się
liczbą 1 do 1050, nigdy nie nastąpi. Pewne pojęcie o możliwości czy
prawdopodobieństwie takiego zdarzenia pozwala wyrobić sobie fakt, że
liczba 10113 jest większa od szacunkowej liczby wszystkich atomów we
wszechświecie!
[19] Jedne proteiny służą za budulec, a drugie za enzymy. Te
ostatnie przyspieszają konieczne reakcje chemiczne w komórce, która
bez nich by zginęła, a do jej funkcjonowania potrzeba nie kilku,
lecz 2000 protein służących za enzymy. Jakie jest prawdopodobieństwo
przypadkowego powstania tych protein? Wynosi ono 1 do 1040
000! „Jest to prawdopodobieństwo tak krańcowo małe” — przyznaje
Hoyle — „że takie zdarzenie byłoby nie do pomyślenia nawet wówczas,
gdyby cały wszechświat składał się tylko z bulionu pierwotnego”.
Następnie dodaje: „Choćby nawet czyjeś przekonanie lub wykształcenie
pozwalało mu bez uprzedzeń przychylić się do poglądu, że życie
powstało na Ziemi [samorzutnie], to ten prosty rachunek całkowicie
przekreśla taką koncepcję”.
[20] Jednakże takie prawdopodobieństwo jest w rzeczywistości jeszcze
znacznie mniejsze, niż by to wynikało z owej „krańcowo małej”
liczby. Komórka musi być otoczona błoną. Ta błona jest jednak
niezwykle złożona, składa się bowiem z cząsteczek białek prostych,
cukrów i tłuszczów. Ewolucjonista Leslie Orgel pisze: „Obecnie w
błonach komórkowych są kanały i pompy, które w określony sposób
sterują dopływem i odpływem składników odżywczych, produktów
przemiany materii, jonów metali itd. W tych wyspecjalizowanych
kanałach znajdują się specyficzne proteiny, to znaczy cząsteczki,
których nie mogło tam być na samym początku ewolucji życia"
pzdr.