Dodaj do ulubionych

Moja heroina. 25 lat w nałogu

    • Gość: karol Powodzenia IP: *.dhcp212-198-174.noos.fr 04.07.03, 18:00
      Bardzo poruszajocy i swietnie napisany artykul, dziekuje i
      powodzenia !
    • Gość: duke Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 193.212.132.* 04.07.03, 21:56
      trzymam za ciebie kciuki kolego
    • Gość: blanka* ciekawosc IP: *.dhcp212-198-174.noos.fr 04.07.03, 22:25
      Probowalam juz wielu roznych dragow, kierowana czysta
      ciekawoscia jak to jest po, skoro tyle sie o tym mowi i
      pisze... byl tez epizod lekkiego uzaleznienia od amfy, na
      szczescie oprzytomnialam w pore, zdalam sobie sprawe jaka
      jestem slaba i wyjechalam z miasta. Od tamtej pory staram sie
      jej unikac.
      Zawsze natomiast dziwnie i chyba ciagneo mnie zeby sprobowac
      heroiny, podejrzewam ze gdybym miala do niej dostep
      sprobowalabym juz w podstawowce. Na cale szczecie go nie
      mialam..Teraz, kiedy juz niby skonczylam studia, wyszlam za maz
      i teroetycznie powinnam wydoroslec z takich szczeniackich
      zachcanek wiem ze gdzies w srodku nadal irracjonalnie tkwi we
      mnie ta pragnienie
      Od zawsze zaczytywalam sie wszystkimi mozliwymi ksiozkami o
      narkotykach, i po kazdej zupelnie wbrew intencjom autora
      oczywiscie mialam ochote zobaczyc jak to naprawde jest.
      Nie zrobilam tego chyba ze strachu przed strzykawka i tez
      daltego ze moim srodowisku znajomym jakos wbrew utartym opiniom
      udaje sie jakos pozostac przy trawie, ew jakis grzybkach na
      wakacjach
      Natomiast podejrzewam, i to troche straszne, ze gdyby ktos mi
      zaproponowal musialabym sie zastanowic...
      Mechanizm ktory pan opisal znam z lektur, a podobne leki do
      tych ktore pan opisal nie sa przecierz zupelnie obce osoba nie
      bioracym...
      Jest natomiast po raz pierwszy dla mnie jakas wielka sila
      przekonywania w tym artykule i bardzo za niego dziekuje!
      Po przeczytanou mam przynajmniej po raz pierwszy wrazenie ze
      wyleczylam sie na zawsze z tej glupiej ciekawosci do opiatow

      bardzo dziekuje i zycze powodzenia i sily!


      • Gość: lotar Re: ciekawosc IP: *.lublin.mm.pl 04.07.03, 22:58
        Gość portalu: blanka* napisał(a):

        > Probowalam juz wielu roznych dragow, kierowana czysta
        > ciekawoscia jak to jest po, skoro tyle sie o tym mowi i
        > pisze... byl tez epizod lekkiego uzaleznienia od amfy, na
        > szczescie oprzytomnialam w pore, zdalam sobie sprawe jaka
        > jestem slaba i wyjechalam z miasta. Od tamtej pory staram sie
        > jej unikac.
        > Zawsze natomiast dziwnie i chyba ciagneo mnie zeby sprobowac
        > heroiny, podejrzewam ze gdybym miala do niej dostep
        > sprobowalabym juz w podstawowce. Na cale szczecie go nie
        > mialam..Teraz, kiedy juz niby skonczylam studia, wyszlam za maz
        > i teroetycznie powinnam wydoroslec z takich szczeniackich
        > zachcanek wiem ze gdzies w srodku nadal irracjonalnie tkwi we
        > mnie ta pragnienie
        > Od zawsze zaczytywalam sie wszystkimi mozliwymi ksiozkami o
        > narkotykach, i po kazdej zupelnie wbrew intencjom autora
        > oczywiscie mialam ochote zobaczyc jak to naprawde jest.
        > Nie zrobilam tego chyba ze strachu przed strzykawka i tez
        > daltego ze moim srodowisku znajomym jakos wbrew utartym opiniom
        > udaje sie jakos pozostac przy trawie, ew jakis grzybkach na
        > wakacjach
        > Natomiast podejrzewam, i to troche straszne, ze gdyby ktos mi
        > zaproponowal musialabym sie zastanowic...
        > Mechanizm ktory pan opisal znam z lektur, a podobne leki do
        > tych ktore pan opisal nie sa przecierz zupelnie obce osoba nie
        > bioracym...
        > Jest natomiast po raz pierwszy dla mnie jakas wielka sila
        > przekonywania w tym artykule i bardzo za niego dziekuje!
        > Po przeczytanou mam przynajmniej po raz pierwszy wrazenie ze
        > wyleczylam sie na zawsze z tej glupiej ciekawosci do opiatow
        >
        > bardzo dziekuje i zycze powodzenia i sily!
        >
        dobrze powiedziane,moja bajka jest bardzo podobna...
    • Gość: jacek Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.cs.ubc.ca 04.07.03, 23:28
      Dziekuje za przestroge.
      Powodzenia
      Jacek
      • Gość: jasin Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 213.87.44.* 05.07.03, 01:36
        Niezly ten artykul.
    • Gość: lindab Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 01:52
      na szczescia nie mam takich doswiadczen ,ale nie wiem co moze mnie jeszcze
      spotkac, mam przeciez dzieci kiedys moze wnuki z tego wszystkiego jeszcze raz
      potwierdziło się jak mało wiemy o drugich jak duzo trzeba z siebie dac jak
      wazna jest w rodzinie milosc i poczucie bezpieczenstwa ,zaufanie o tym mowi
      sie w kolo ale kto o to dba ,prawdomównośc i zasady ,szczerosc ,szacunek to
      moze staromodne ale jak bardzo dzis potrzebne .Presja ktora swiat wywiera
      czasami trudno zniesc,jak dokonywac wyboru i jak zyc . cZY NAPRAWDE MUSIMY
      ZYCIE ZAPLANOWAC Z OŁOWKIEM W REKU ?cZY WSZYSTKO MUSI BYC WYKALKULOWANE?
      cZY WSZYSCY MUSIMY ROBIC KARIERY? Czy musimy kłamać ? Gdzie jest ten złoty
      srodek,dlaczego zapominamy ,że lepiej uczyć sie na cudzych błedach Komu mozna
      zaufac? czy bunt jest ta drogą która należy isc ?
      To takie smutne -ceną nasze zycie... a przeciez chociaz wszystko mozemy to nie
      wszystko jest dla nas dobre i ta ewangeliczna prawda jest wciąż aktualna.
    • Gość: papa Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: 213.155.178.* 05.07.03, 02:21
      Ciekawe na ile to fantazja dziennikarska (skądinąd bardzo
      dobra) a na ile prawda? Ale spełnia chyba swoją rolę. Drapie za
      głowę. Takie pisane słowo powinne być.
      Jeśli pan istotnie wychodzi z nałogu to musi znaleźć sobie inny.
      Jak zabrał się do pisania to właśnie chyba go znalazł. Pisze się
      i nie myśli się o niczym innym. Nie śpi się, nie je, tylko
      przewraca myśli w głowie, wertuje papierzyska, książki, Sieć...
      • Gość: hepik1 Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 07:23
        Jaka fantazja dziennikarska?Mądry,potrzebny dla uzależnionych artykuł.Piszę
        dla uzależnionych-bo gdyby pominąć słowa narkotyk,heroina a wstawić alkohol nic
        by się nie zmieniło.To działa identycznie.Być może jedynie ,że narkotyk
        uzalężnia szybciej a upodlenie bardziej widoczne dla naszego ,przyzwyczajonego
        i tolerancyjnego dla alkoholu społeczeństwa.W wielu sprawach poruszonych tutaj
        się utożsamiam,choć samego narkotyku jako takiego na oczy nie widziałem.Ja
        tylko piłem piwo,wódkę.Tylko co z tego?
        • Gość: jazzmix Re: Moja marihuana jest ok IP: *.icpnet.pl 05.07.03, 16:29
          kolejna umoralniająca historyjka.
          palę regularnie marihuanę.
          wydaje miesięcznie ok. 150 zł.
          kupuje "piątkę"-tzn 5 gram bardzo dobrego skuna.
          mam 30 lat. palę od lat 8 dla przyjemności.
          prowadzę normalne życie. pracuje itp.
          zaczynałem od amfetaminy i lsd[efekt schodów?]
          nigdy nie używałem heroiny, chociaż zachęcano mnie nie raz [brown sugar].
          i tyle.
    • Gość: czarli Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 05.07.03, 20:53
      a ja jestem uzależniony od walenia koniniego,napierdalania ludzi
      poryju,wsadzania chujów w anal i jedzenia lodów śmietankowych i
      nie robie z tego takiego wielkiego halo ty pojebany ćpunie-
      doktorze
      • Gość: chrobot Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.dyn.optonline.net 06.07.03, 02:37
        Gość portalu: czarli napisał(a):

        > a ja jestem uzależniony od walenia koniniego,napierdalania ludzi
        > poryju,wsadzania chujów w anal i jedzenia lodów śmietankowych i
        > nie robie z tego takiego wielkiego halo ty pojebany ćpunie-
        > doktorze

        pewnie w dziecinstwie bawiles sie za duzo olowianymi zabawkami!!! i tak ci juz
        zostalo-to przestroga dla innych nie kupujcie dzieciom tego cholerstwa!! -o
        lodach nie wspomne
        a tobie proponuje wrocic do domciu do mamusi i tatusia bo juz czas na bajke...
        o grzybkach i muchomorkach
        • Gość: PĘDZĄCY CHUJ Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 06.07.03, 03:36
          Gość portalu: chrobot napisał(a):

          > Gość portalu: czarli napisał(a):
          >
          > > a ja jestem uzależniony od walenia koniniego,napierdalania ludzi
          > > poryju,wsadzania chujów w anal i jedzenia lodów śmietankowych i
          > > nie robie z tego takiego wielkiego halo ty pojebany ćpunie-
          > > doktorze
          >
          > pewnie w dziecinstwie bawiles sie za duzo olowianymi zabawkami!!! i tak ci
          juz
          > zostalo-to przestroga dla innych nie kupujcie dzieciom tego cholerstwa!! -o
          A TOBIE WIEŻ CO JA PROPONUJĘ?IDZ SIĘ POWIEŚ TY MATOLE ZAJEBANY
          > lodach nie wspomne
          > a tobie proponuje wrocic do domciu do mamusi i tatusia bo juz czas na
          bajke...
          > o grzybkach i muchomorkach
    • Gość: mario Re: Moja heroina. 25 lat w nałogu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.03, 15:47
      Dobry tekst.Być może uchroni paru kolesi przed "pierwszym
      razem". Sam kiedyś wykonałem ten "pierwszy raz" dla szpanu,
      ciekawości, i żeby udowodnić, że parę razy to nie jest nic
      groźnego. Niestety Rubikon został przekroczony, dostałem trojana
      do mózgu, który odezwał się po pięciu latach, gdy byłem w
      depresji...
      Po prawie roku "znieczulania" się opiatami, dzięki kilku
      życzliwym osobom, ośrodek monarowski, trzy lata ostrej jazdy z
      cięzkim typem czyli mną i ...wiktoria! żyję mam siedmioro
      dzieci,nie biorę 12 lat, jestem szczęśliwy.
      Brakło mi na koniec optymizmu w tym tekście. Można inaczej
      Kochani..Jest bardzo trudno ale można .Powodzenia!
    • Gość: slawek zagorski z redakcji Gaz List od Macieja Kozlowskiego do uczestnikow forum IP: *.vpn.gazeta.pl 06.07.03, 19:53
      Drodzy czytelnicy,
      Wreszcie minął ten dzień, na który z niepokojem oczekiwałem
      przez ostatni miesiąc.
      Przeczytałem Wasze listy w internetowym forum, czego jeszcze
      wczoraj nie zamierzałem robić. Sprawdziłem już wielokrotnie, że
      polemiki i przekonywanie kogokolwiek do własnego życia są
      jałowe i męczące dla obydwu stron dyskusji.
      Zdziwiony jestem ilością korespondencji oraz tak szczerych
      wypowiedzi bardzo wielu osób. Ciepły, życzliwy ton większości z
      nich dodał mi nowych sił do pracy.
      Całym przedsięwzięciem jestem zmęczony i Wasze wsparcie jest mi
      potrzebne. Wczorajszy dzień spędziłem z moimi najbliższymi, co
      pozwoliło mniej się zamartwiać i denerwować całą sprawą. Moja
      rodzina musiała się zmierzyć z tym okiem spoglądającym z
      okładki „Dużego Formatu”. Przed publikacją nie znałem zdjęć,
      szaty graficznej a nawet ostatecznego tytułu artykułu. Jestem
      bardzo wdzięczny dziesiątkom ludzi, którzy przyczynili się do
      tej, jak wierzę, wygranej bitwy. Zamieszczony w gazecie tekst
      stanowi nieznaczną część napisanego już materiału. Moje życie
      szybko się zmienia i sprawy wczoraj ważne stają się dziś
      drugoplanowe. Wydrukowany artykuł jest spojrzeniem na problem
      narkomanii i własne życie tak jak je pojmowałem przed
      miesiącem. Teraz piszę o innych sprawach. Nie zamierzam się
      czegokolwiek wypierać, a zwłaszcza zmian w rozumieniu własnego
      życia. Chciałbym doprowadzić kwestię książki do końca. Do jej
      wydrukowania wolę nie publikować dalszych fragmentów. Wierzę,
      że uda mi się przedstawić te skomplikowane sprawy unikając
      niepotrzebnych kłótni i ran.
      Czuję się dobrze, ale potrzebuję spokoju jak chyba każdy z Was.
      Tę pisarską przygodę rozpocząłem dla spokoju sumienia i
      warunków własnego życia. Pisane, kolejne strony niepokoją mnie
      jednak coraz bardziej. Niechcący wpadłem w jakiś twórczy
      potrzask. Zobaczymy razem co też z tej przygody wyniknie, bo
      także jestem ciekawy zakończenia. Zaczynam go przeczuwać, co
      wcale mi pracy nie ułatwia. Przyznam szczerze, że znowu
      zaczynam się bać.
      Całe życie pragnąłem poznać siebie, innych ludzi i rozwiązać
      własny, uciążliwy problem brania heroiny. O realizację tych
      celów modliłem się w świątyniach kościołów wielu wyznań.
      Myślałem, że po publikacji artykułu wreszcie odpocznę. Nic z
      tego mojego planowania nie wyszło jak z większości
      dotychczasowych zamierzeń.
      Prawda o narkomanii i własnym życiu zaczyna mnie zdumiewać i
      przerastać. Obecnie głównym problemem są dla mnie sprawy
      warsztatowe. Coraz mniej wiem jakich słów używać.
      Dziś jednak cieszę się z artykułu „Moja heroina”, który
      odczuwam jako wygraną małą bitwę. Przyczyniło się do niego
      wielu ludzi. Ten tekst podpisałem własnym nazwiskiem lecz jest
      on w istocie zasługą nas wszystkich.
      Maciej Kozłowski

    • Gość: nikt odbij sie od dna i oddaj co ci dali IP: 61.138.216.* 07.07.03, 11:26
      ja sie motalem z dragami dosc dlugo, gora dol, euforia depresja
      przez dlugi czas nie potrafilem zrozumiec dlaczego ja spadam psychicznie tak
      nisko, dlaczego przesladuja mnie paranoje, leki strachy...
      i to tylko po lekkiej marichuanie
      to fakt ze zaczello sie ostro po mieszaniu jej z duzymi ilosciami amfetaminy
      ale, i tak nie rozumialem nic , dlaczego
      i potem bylo tak
      zakurzyc spasc na dol,
      wciagnac w nos po to by sie utrzymac na powierzchni, bledne kolo
      emocjonalna hustawka, doprowadzila do szpatala gdzie posiedzialem kilka
      miesiecy, ale to bylo to, to byl jakis przelom
      ja do dzisiejszego dnai uwazam ze nie by;lem nigdy uzalezniony fizycznie,
      opiatow nigdy nie bralem, i to chyba moje szczescie...
      psychika to bylo to dlaczego ja lecialem coraz dalej i dalej
      no i po szpitalu, niuby spoko, ni ma dragow, ale co wlasnie , co dalej, co tu
      rpobiuc
      ja nie wiem nic, kto ja jestem
      i trzeba pomalutku, polamutku, cierpliwie, czasami trzymajac sie smyczy psa
      przewodnika, isc cierpliwie

      ...

      mysle ze jedynym rozwiazaniem dla mnie byla ucieczka od tego gdzie zylem, od
      znanych miejsc i ludzi

      bo mysle ze to jest wybor, czuylem ze jak zostane na starych smieciach to
      bedzie mi strasznie trudno i strasznie nudno
      i mysle ze jesli bylem tak odwazny by sie zawalac, klamac, kurwic przed innymi
      oszukiwac....itp
      to chcac cos zmienic powienem byc odwazny na tyle by zaczac od nowa
      by dac chwile wytchnienia bliskim, ja mialem takie szczescie ze byli zawsze ze
      mna
      niestety nie wszyscy moaja takie szczescie...
      i z perspektywy, to oni najbardziej dostali w dupe, dla mnie to byl lot,
      kolejna jazda
      fly gora czy dol, to nie mialo zbytniego znaczenia

      w kazdym razie to bylo to ze pojechalem, daleko, daleko
      najwazniejsze bylo to ze oni wiedzieli ze zyje w miare ok, i ja wiedzialem ze
      oni sa ok

      ja wloczylem sie od 17 roku zycia, stop, gitara, ulica
      wiec bylem przyzwyczajony do ciezkich warunkow, ale teraz juz bez dragow
      jakby bardziej wolny
      ale i tak caly czas przesladowany przez przeszlosc, przez jej duchy i leki
      ktore nawiedzaly mnie stale, i niedawaly spokoju
      trza placic, nie ma nic zadarmo
      byles gnojem, swinia, najwiekszym egoistom
      to plac!!!
      ale plac z [podniuesiona glowa, co nie wiesz za co, nie wiesz???
      to pomysl
      i badz cierpliwy, i badz dobry, przynos pokoj innycm, pomagaj, pracuj wytrwale,
      miej cierpliwosc
      i wygrasz, wygrasz siebie, wygrasz szacunek dla siebie i wygrasz szacunek innych

      ja nie zyje poniewaz mam poczucie winy i splacam cos stale
      ale i tak cos stale splacam
      zyje i jestem szczesliwy ze mam taka szanse
      zyje i jestem szczesliwy ze jest mi przebaczone, ze moj dom jest dla mnie
      otwarty, ze moja rodzina widzi ze znalazlem cos w zyciu co mi sprawia
      satysfakcje co daje memu zyciu sens
      to jest najwazniejsze,
      tro uspokaja, ale nie bylo latwo
      trzeba cirpliwosci
      milosci
      spokoju
      woli
      czasu
      nic sie nie stanie od razu cpales przez 10 lat licz na to ze przez 10 bedziesz
      za to placil
      no to placmy, na klate przyjmujac
      i splacajmy na sze dlkugi innym potrzebujacym
      przestanmy myslec o sobie jak przez te ostatni 10 ale myslmy o innych przez
      kolejne 10
      to moze bedzie amnestia i bedzie nam dane odetchnac troche wczesniej
      poswiec sie dla innych jak inni poswiecili sie dla ciebie
      to jest mysle najmocniejszy narkotyk na swiecie
      ok, moze nie
      ale nich bedzie, niech satysfakcja z tego ze pomoglismy dzisiaj jednej osobie w
      jej problemie, kopnie nas jak najczystsza heroina, ze bedziemy szukac jej stale

      swiat jest pokopany, wiec jesli bylo nam dane byc po drugiej stronie lustra, to
      zyjmy dla innych ktorzy wciaz po drugiej sie szamoca, zaslepieni

      ok, chaos w tym wszystkim, ale to nie istotne, moze jedno zdanie bedzie
      sensowne od poczatku do konca, i moze trafi do kogos
      postanowilem ze pisac trza zaczac, no to pisze
      a widzialem film , i tam powiedzial shean connery, by nie myslec jak piszesz,
      po prostu pisac, wiec pisze
      moze sie naucze pisac lepiej

      ok, ale tak,

      jestem wolontariuszem i staram sie jak moge [pomagac komu moge, dalej nie
      jestem w polsce, i polska , europa to nie dla mnie
      tam juz nic dla mnie nie ma
      o , przepraszam, jest, kasa, ktora chetnie bym pozbieral i [przaetransportowal
      w miejsca gdzie jej brak na to by dzieci do szkoly w butach mogly pojsc...
      i pewno na goscinne wystepy sie tam pojawiac bede, ale ogonie, to w europa dla
      mnie jesat przeintelektualizowana
      a ja prosty synek jestem i chce tak jak najwiecej dla innych robic, a tak w
      domu to trzeba sie strasznie nameczyc by zyc, i juz potem nie mam czasu i
      ochoty na nic
      to moze bym sie zaczol relaksowac, w jakis znowu mniej ciekawy z tej odleglosci
      sposob

      a tak daleko od domu, tez nie majac nic, ale i tak mozliwosci wiecej na to by
      realizowac swoj plan pomocowy, bo tutaj to ielu jej potrzebuje, a ze bialy
      jestem to to niby tak lepiej tutaj i inaczej na cie patrza
      i czasem drzwi przed toba otwieraja
      i to jest ok, bo chujem nie jestem i nie daduzywam tego w zlych celach

      i tak sobie mysle ze jak cos to naprawde , odbiles sie, oddaj cos wzialo,
      przynajm iuej sprobuj, czasem sie nie da
      ale warto
      i czasami w domu zostawac nie warto, bo dom musisz miec w srodku, w sercu
      a miejsce to czasami trucizna, i nic nie daje tylko wciaga i prowadzi tymi
      samymi szlakami

      wiec trzeba nam wszystlkim odwagi na to by sie zycic w wire poszukiwac celku,
      ale chyba wlasnie sami, bez psow, na wlasne ryzyko
      z calym plecakiem doswiadczen, ktory sie zacznie pozadkowac, zaczniemy wyciagac
      wiele madrosci z tego pleacaka po jakims czasie
      i miejemy nadzieje ze bedziemy mieli je komu przekazac
      a doswadczenia ktore mamy to jest nasz plus nie minus
      jest to wiedza, jest to madrposc z czasem

      a ciezko jest byc prorokiem we wlasnym miescie

      a ludzie potrzebuja pomocy tu i tam
      wiec pomagajmy sobie nawzajem
      kochajmy sie
      pocieszajmy
      podajmy sobie rece i radujmy sie
      i idzmy spokojnie do przodu ku sloncu i zapachowi swierkow

      ok
      ale mie sie polecialo
      pozdrawiam

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka