Dodaj do ulubionych

Jak nasz mózg nauczył się czytać?

IP: 62.111.235.* 07.07.03, 20:09
przeczytałem
Obserwuj wątek
    • Gość: Doktor Zawsze wiedziałem że Francuzi to kuzyni szympansów IP: 62.233.196.* 07.07.03, 20:36
      • bonobo44 Pociagnij za sznurek, zeby zobaczyc tygrysa ! 07.07.03, 21:24
        Przed wielu laty czytalem kiedys o tym, ze, zeby bylo ciekawiej,
        to w placie wzrokowym nastepuje preselekcja obrazow (konturow)
        na podstawie istniejacych schematow postrzeganych przez mozg
        konturow. Wyglada to mniej wiecej w ten sposob, ze cale grupy
        komorek nerwu wzrokowego ukladajacych sie na siatkowce w jakis
        kontur (powiedzmy dla koncentracji uwagi - kwadrat) lacza sie z
        dalsza czescia mozgu pojedynczym wloknem nerwowym przenoszacym
        sumaryczny impuls ze wzbudzonych komorek naszego kwadratu do
        osrodkow kojarzeniowych mozgu (na wejscie "procesora
        centralnego"). Tam ten impuls jest momentalnie identyfikowany -
        juz bez dalszej "obrobki obrazu" jako cos co mozg klasyfikuje
        jako kwadrat w naszym rozumieniu.
        Wszystko, co postrzegamy i - co gorsza - CO MOZEMY POSTRZEC,
        jest zakodowane w niezmiennej strukturze tej pierwszej warstwy
        preselekcji obrazu. Jesli nie istnieja polaczenia, ktore
        pasowalyby do jakiegos bardzo szczegolnego konturu, to bylibysmy
        calkowicie slepi na obecnosc obiektu o takim konturze. Czy to
        znaczy, ze na jakiejs odleglej planecie moglibysmy zderzyc sie z
        obca forma zycia, ktorej kontur nijak nie pasowalby do struktur
        polaczen zawartych w naszym mozgu i... obrazic ja nie mowiac jej
        nawet 'bon jour'?
        ============================

        Jak nasz mózg nauczył się czytać?

        26 sierpnia 2002, godz. 19.20, Katowice. Antoni Ryguła czyta
        książki w lustrzanym odbiciu. Twierdzi, że może się wtedy skupić
        na treści i więcej zrozumieć
        www1.gazeta.pl/im/989/z989089G.jpg


        Olga Woźniak, "Przekrój" 07-07-2003, ostatnia aktualizacja 07-
        07-2003 18:37

        Czy mamy w mózgu "ośrodek czytania"? Pewnie tak, skoro umiemy
        czytać. Skąd jednak tam się wziął, skoro nasze mózgi
        ukształtowały się na dłuuuugo przed pojawieniem się pisma?

        No właśnie: jak nasz mózg, który wyewoluował do obecnego
        kształtu 200 tys. lat temu, posiadł zdolność czytania, skoro
        pismo to wynalazek sprzed "zaledwie" kilku tysięcy lat? To
        przecież zdecydowanie za mało czasu na to, by wykształcił się w
        naszych głowach samodzielny "ośrodek czytania". A jednak.
        Wyjaśnienie zamieszcza najnowszy "New Scientist".

        Kot ma spiczaste uszy

        Żeby znaleźć odpowiedź na to pytanie, trzeba było po pierwsze:
        zlokalizować w mózgu ośrodek odpowiadający za rozpoznawanie
        liter i słów, po drugie zaś ustalić, dlaczego leży akurat w tym,
        a nie innym miejscu.

        Pierwsze zadanie zostało wykonane ładnych parę lat temu (patrz
        ramka). Drugiego podjęli się francuscy neurobiolodzy ze szpitala
        Frederica Joliot w Orsay pod Paryżem.

        - Najprościej było zbadać, co robi analogiczna część mózgu u
        naszych bliskich kuzynów - małp naczelnych, które wszak czytać
        nie umieją - zapewnia dr Stanislas Dehaene.

        Mózgi małp obserwowano za pomocą funkcjonalnego rezonansu
        magnetycznego. Okazało się, że badane okolice uaktywniają się,
        gdy zwierzę rozpoznaje kształt przedmiotów, zarys zwierząt czy
        twarze. Co więcej ta część mózgu wiedziała, że pokazywany przez
        badaczy kształt jest na przykład dzikim kotem zarówno wtedy, gdy
        prezentowano go z bliska, daleka, przodu lub profilu. Tak samo
        reagowała również na rysunkowe przedstawienie dzikiego kota.

        - Mózg musi sprowadzać widziane obiekty do schematów. Odrzucać
        nieistotne szczegóły i wyciągać esencję rzeczy - tłumaczy
        Dehaene. - Dla niego to wszystko jedno, czy widziany przedmiot
        jest w paski, cętki, mały czy duży. O ile ma cztery łapy,
        okrągłą głowę i trójkątne spiczaste uszy, sprawa jest jasna - to
        kot.

        To przystosowanie ewolucyjne pozwala nam szybko rozpoznawać
        kształty zwiastujące niebezpieczeństwo i brać nogi za pas,
        zamiast zastanawiać się: "tygrys to czy nie tygrys", aż będzie
        za późno na wszelką reakcję.

        Litery jak obrazki

        A teraz wróćmy do naszych mózgów i zdolności czytania. Tak łatwe
        opanowanie trudnej nauki czytania nie byłoby możliwe, gdyby mózg
        od musiał do nowa wykształcić jakąś strukturę. Na szczęście nie
        było to konieczne. Wystarczyło przysposobić stary ewolucyjnie
        ośrodek odpowiedzialny za wzrokowe rozpoznawanie kształtów, by z
        czasem nabył on umiejętność wzrokowego rozpoznawania słów.

        Pierwsze alfabety były w dużym stopniu piktograficzne - słowa
        wyglądały jak rysunki obiektów, o których była mowa w tekście.
        Do ich odczytania najlepiej nadawała się część mózgu
        odpowiedzialna za rozpoznawanie kształtów. Kształty te z czasem
        ulegały coraz większemu uproszczeniu, aż do postaci dzisiejszych
        liter.

        Nic zatem dziwnego, że uszkodzenie owego ośrodka u ludzi poza
        pozbawieniem ich zdolności czytania może także spowodować
        ślepotę na kształty. Tak jak u tytułowego bohatera
        książki "Człowiek, który pomylił swoją żonę z kapeluszem"
        Olivera Sacksa.

        Pamiętacie? Nawet przedmioty codziennego użytku potrafiły
        wprowadzić go w wielkie zakłopotanie: - To powierzchnia ciągła
        obejmująca samą siebie - mówił niepewnie. - Zdaje się, że ma
        pięć wybrzuszeń. Jakby pojemnik. Tak, pojemnik - konstatował
        wreszcie, całkowicie nieświadom, że chodzi o banalną rękawiczkę.

        Podobne kłopoty sprawiało mu rozpoznawanie swoich bliskich i
        osób znajomych. Co gorsza, także rozpoznawanie samego siebie.
        Nie umiał odróżnić kształtu hydrantu od ludzkiej głowy, a głowy
        swojej żony od kapelusza.

        Różnice nie podobieństwa

        Zdaniem wielu naukowców nasz mózg jest na tyle plastyczną
        strukturą, że przyswoi sobie każdą umiejętność - komentuje
        Dehaene. - To w pewnym sensie prawda. Jednak najnowsze badania
        pokazują, że jest on w stanie nauczyć się tego, do czego
        może "adoptować" ośrodki, które pełnią zbliżone do nowych
        zadania. Nie nauczy się zaś niczego, do czego nie jest
        przystosowany.

        Nowych umiejętności nie nabywamy drogą ewolucji, która trwa
        miliony lat, ale metodą "recyklingu" - przystosowywania tego, co
        już mamy, do innych zadań.

        - Wiedza na temat tego, jak organizuje się mózg, może usprawnić
        sposób nauczania czytania - twierdzi Dehaene. - Wyjaśnia także
        wiele problemów edukacyjnych, np. to, czemu dzieci uczące się
        czytać mylą litery "p" i "b" oraz "W" i "M", albo dlaczego
        niektóre mają kłopoty na lekcjach matematyki, bo mylą znaki lub
        liczby. Nie wynika to z ich roztrzepania, złej woli ani braku
        inteligencji, ale jest skutkiem aberracji ośrodka rozpoznawania
        kształtów. Tu - zdaniem naukowca - należy szukać źródła
        problemów kwalifikowanych jako dysleksja. A zatem ćwiczenie
        czytania czy liczenia z dziećmi, które stawiają pierwsze kroki w
        tych dziedzinach, powinno polegać na uświadamianiu im różnic, a
        nie podobieństw, między literami czy cyframi. Bo dla ich
        mózgów "p" podobne jest do "b" w takim samym stopniu, w jakim
        dla nas wąż pozostaje wężem niezależnie od tego, czy wisi na
        gałęzi, czy pełza po ziemi.



        Wyobraź sobie, że bierzesz do ręki gazetę. Chcesz ją przeczytać,
        ale nie możesz, bo litery z niczym ci się nie kojarzą. Pełen
        najgorszych przeczuć bierzesz do ręki długopis. I tu kolejne
        zaskoczenie - piszesz jakby nigdy nic. Spontanicznie czy pod
        dyktando - bez różnicy. Twoja ręka szybko kreśli na papierze
        litery, które teraz są dla ciebie tajemniczymi znakami. Całe
        ciągi znaków, których nie potrafisz rozszyfrować.

        To mogłoby się przydarzyć, gdybyś na skutek wypadku czy wylewu
        doznał uszkodzenia części kory mózgowej w lewej półkuli w
        okolicy bruzdy ostrogowej.

        Mieści się tam ośrodek odpowiedzialny za identyfikację kształtu
        liter i słów. Wie, że na przykład słowo "kot" to kot, choćby
        napisane nie wiem jaką czcionką, czy nawet do góry nogami.
        • gabrielacasey Re: Pociagnij za sznurek, zeby zobaczyc tygrysa ! 08.07.03, 01:25
          Bonobo, to naprawde ciekawe - zdolnosc symbolizacji jako takiej (bo czy pismo
          linearne, czy obrazkowe...), ale nie na forum GW i nie przy takim splyceniu
          tematu w popularnym gazetowym tekscie. Te "impulsy", o ktorych czytales, to
          mogla byc juz dosc stara, acz ciagle ciekawa, teoria Rene Thoma.
          • Gość: ANka To nie te impulsy IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 14:44
            I dla odmiany powiem Pani ze tu Pania zaskocze. To czysto
            polska teoria i o dziwo mimo ze z czasow komunistycznej
            nauki- b. dobra i prawdziwa chocby w modalnosci wzrokowej..
            Niemniej jednak nie jest to jedyna prawda ale jakby to
            powiedziec - sluszna uwaga i spostrzezenie...
        • Gość: ANka Bez przesady IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 14:33
          Oprocz k-ek tzw grand mother cells - reagujacych tylko i
          wylacznie na babcie(to nie moje ale fajne)- chociaz i
          nasz polski uczony p. Konorski cos moglby o tym
          powiedziec sa jeszcze sieci i teoria Hebb´a. Aktualnie
          nazywa sie to ´niestabilne skomplikowane systemy´ czy cos
          takiego- przepraszam za jakosc tlumaczenia sformulowania
          ale jeszcze nie znalazlam dobrego odpowiednika..
          Zgodnie z ta teoria wspolczesnych ´modelarzy´ bonobo na
          widok banana calym swoim jestestwem staje sie przez
          moment bananem...
          Pozdrawiam..
          • bonobo44 Re: Bez przesady 08.07.03, 23:28
            Gość portalu: ANka napisał(a):

            > Oprocz k-ek tzw grand mother cells - reagujacych tylko i
            > wylacznie na babcie(to nie moje ale fajne)- chociaz i
            > nasz polski uczony p. Konorski cos moglby o tym
            > powiedziec sa jeszcze sieci i teoria Hebb´a. Aktualnie
            > nazywa sie to ´niestabilne skomplikowane systemy´ czy cos
            > takiego- przepraszam za jakosc tlumaczenia sformulowania
            > ale jeszcze nie znalazlam dobrego odpowiednika..
            > Zgodnie z ta teoria wspolczesnych ´modelarzy´ bonobo na
            > widok banana calym swoim jestestwem staje sie przez
            > moment bananem...
            > Pozdrawiam..

            czy na widok bonobianek, ze tak powiem - w naturze, rowniez?
            8D)

            B)onobo44
    • Gość: Pobożny Mózg ewoluował? Bóg stworzył człowieka na obraz IP: *.pl / 192.168.3.* 07.07.03, 21:14
      i podobieństwo swoje. To co, Bogu też mózg ewoluował? Na lekcje
      religii chodziliście? Ochrzczeni jesteście? U komunii i u
      bierzmowania byliście? Ślub kościelny braliście? No to Bóg
      stworzył człowieka, a nie jakaś tam ewolucja!
      • Gość: ANka Uwaga mozna sie tez uwstecznic IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 14:54
        Genetyka zna takie przypadki np muszki z nozka na glowie
        zamiast antenki.. Zdaje sie ze Pana przypadek niewiele
        lepszy...
      • bonobo44 Re: Mózg ewoluował? Bóg stworzył człowieka na obr 08.07.03, 23:33
        Gość portalu: Pobożny napisał(a):

        > i podobieństwo swoje. To co, Bogu też mózg ewoluował? Na lekcje
        > religii chodziliście? Ochrzczeni jesteście? U komunii i u
        > bierzmowania byliście? Ślub kościelny braliście? No to Bóg
        > stworzył człowieka, a nie jakaś tam ewolucja!

        Buchachacha!...
        Chyba zwroce honor Poboznemu - juz poprzednio podejrzewalem, ze sie z nas
        nabija. Taz to czystej wody satyra 8)

        bonoBO)))44
    • Gość: marcin Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? IP: *.acn.pl / 10.72.4.* 07.07.03, 21:17
      Jak to zwykle w tym dziale Gazety: z igły widły. Pod hasłem "jak
      mózg nauczył się czytać" o tym jak człowiek potrafi rozpoznawać
      litery. To że ludzie (i nie tylko) mają schematy poznawcze
      pozwalające rozpoznawać różne obiekty jako takie same (należące
      do tej samej kategorii) to wiadomo od dawno i nie trzeba z tego
      robić jakiegoś wielkiego halo. A czytanie wymaga czegoś więcej,
      inaczej można by go nauczyć zwierząt. Że nie wspomnę już zdjęciu
      nie mającym nic wspólnego z tekstem i tym fragmencie "No
      właśnie: jak nasz mózg, który wyewoluował do obecnego kształtu
      200 tys. lat temu, posiadł zdolność czytania, skoro pismo to
      wynalazek sprzed "zaledwie" kilku tysięcy lat? To przecież
      zdecydowanie za mało czasu na to, by wykształcił się w naszych
      głowach samodzielny "ośrodek czytania". A jednak." Gazeto !
      Zmień coś w tym dziale, bo te teksty są żenujące !
      • bonobo44 Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? 07.07.03, 21:36
        Gość portalu: marcin napisał(a):

        > Jak to zwykle w tym dziale Gazety: z igły widły. Pod
        hasłem "jak mózg nauczył się czytać" o tym jak człowiek potrafi
        rozpoznawać litery. To że ludzie (i nie tylko) mają schematy
        poznawcze pozwalające rozpoznawać różne obiekty jako takie same
        (należące do tej samej kategorii) to wiadomo od dawno i nie
        trzeba z tego robić jakiegoś wielkiego halo.


        Nikt nie robi zadnego wielkiego halo o kategorie pojeciowe.
        Przeczytaj sobie moj post ciut wyzej, to zrozumiesz, ze cale
        clue tkwi w tym wlasnie, ze nie sa to bynajmniej kategorie
        czystego rozumu, a wprost kategorie fizjologiczne, ze tak sie
        wyraze...


        > A czytanie wymaga czegoś więcej,
        > inaczej można by go nauczyć zwierząt.


        No co ty nie powiesz? A bonobo?

        > Że nie wspomnę już zdjęciu
        > nie mającym nic wspólnego z tekstem

        Przyznaj sie, ze to ten Slazak cie kluje w oczy -
        jesli mysliusz, ze to nie ma znaczenia, to sprobuj przeczytac
        stroniczke tekstu w lustrze...okaze sie chlopie, ze dukasz jak
        najgorszy dyslektyk wlasnie.


        > i tym fragmencie "No
        > właśnie: jak nasz mózg, który wyewoluował do obecnego kształtu
        > 200 tys. lat temu, posiadł zdolność czytania, skoro pismo to
        > wynalazek sprzed "zaledwie" kilku tysięcy lat? To przecież
        > zdecydowanie za mało czasu na to, by wykształcił się w naszych
        > głowach samodzielny "ośrodek czytania". A jednak." Gazeto !
        > Zmień coś w tym dziale, bo te teksty są żenujące !

        A ty jak sadzisz? A moze po prostu podzielasz opinie poprzednika?
        Przyznaj sie! To zaden wstyd w tym Ciemnogrodzie!
        • dr_frankenstein Boze! Spraw, zeby... 07.07.03, 21:42
          ... dupa nauczyla sie czytac! Wtedy bedziemy mieli madrzejszych politykow -
          oni umieja tylko sluchac! Swoich wodzow! Czy to ponad Twoje Boskie
          Kompetencje??? DF
        • Gość: marcin Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? IP: *.acn.pl / 10.72.4.* 07.07.03, 22:49
          > > > A czytanie wymaga czegoś więcej,
          > > inaczej można by go nauczyć zwierząt.
          >
          >
          > No co ty nie powiesz? A bonobo?

          Wybacz, ale naszej wymiany zdań nie zrozumie choćby nie wiem co.

          > > Że nie wspomnę już zdjęciu
          > > nie mającym nic wspólnego z tekstem
          >
          > Przyznaj sie, ze to ten Slazak cie kluje w oczy -
          > jesli mysliusz, ze to nie ma znaczenia, to sprobuj przeczytac
          > stroniczke tekstu w lustrze...okaze sie chlopie, ze dukasz jak
          > najgorszy dyslektyk wlasnie.

          Ślązaka nie zauważyłem, ale skoro tak twierdzisz :) Chodzi o
          brak związku z treścią tekstu. Równie dobrze mogli by napisać:
          Jan Kowalski potrafi przebiec 10 km skacząc na jednej nodze,
          mówi że to pomaga mu się zrelaksować.

          > > i tym fragmencie "No
          > > właśnie: jak nasz mózg, który wyewoluował do obecnego
          kształtu
          > > 200 tys. lat temu, posiadł zdolność czytania, skoro pismo to
          > > wynalazek sprzed "zaledwie" kilku tysięcy lat? To przecież
          > > zdecydowanie za mało czasu na to, by wykształcił się w
          naszych
          > > głowach samodzielny "ośrodek czytania". A jednak." Gazeto !
          > > Zmień coś w tym dziale, bo te teksty są żenujące !
          >
          > A ty jak sadzisz? A moze po prostu podzielasz opinie
          poprzednika?
          > Przyznaj sie! To zaden wstyd w tym Ciemnogrodzie!

          To nie chodzi o moją opinię tylko niespójność tego "a jednak" z
          resztą tekstu. Żaden specjalny ośrodek nie wyewoluował tylko
          wykorzystywany jest stary (akurat do rozpoznawania liter -
          według autorów). Więc "a jednak" jest bez sensu. To tyle.
          Pozdrawiam brata w rozumie :) (to nie złośliwość).
          • bonobo44 Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? 07.07.03, 23:09
            Gość portalu: marcin napisał(a):

            > > > > A czytanie wymaga czegoś więcej,
            > > > inaczej można by go nauczyć zwierząt.
            > >
            > >
            > > No co ty nie powiesz? A bonobo?
            >
            > Wybacz, ale naszej wymiany zdań nie zrozumie choćby nie wiem co.

            > Pozdrawiam brata w rozumie :) (to nie złośliwość).

            No, no... ktoby pomyslal? Chyba nalezy ci sie order honorowego bonobo 8)

            Tak miedzy nami, to troche mnie irytuja opinie wielu czytelnikow, ktorzy
            zamiast siegnac do powazniejszych zrodel usiluja sie ich doszukiwac w lekkiej
            formie popularyzatorskiej... autor takiego felietoniku ma zwykle za zadanie
            przekazac w zajmujacy, mozliwie dowcipny sposob, jakas jedna tresc centralna,
            ktora mialaby szanse wzbudzic zainteresowanie szerokiego odbiorcy (a to znaczy
            niekoniecznie specjalisty, czy czlowieka z wyzszym wyksztalceniem). Z reguly
            kieruje sie ten przekaz do mlodziezy i tych osob, ktore z podobna problematyka
            zetknely sie co najwyzej bardzo powierzchownie. Nie chodzi tez tyle o sama
            edukacje, bo od tego jest szkola i specjalistyczne witryny, co raczej o
            zafascynowanie mlodego czlowieka urokami przyrody, nauki czy techniki, tak aby
            sam z wlasnej woli zadal sobie trud przyswojenia wiedzy na temat, ktory go
            zaintrygowal. Stara prawda mowi, ze bardzo dobrze jest uczyc dziecko poprzez
            zabawe, ale najlepiej poprzez fascynacje, ktore sklaniaja mlodego (i nie tylko)
            czlowieka do wlasnych poszukiwan.

            Dzieki za pozdr, rowniez pozdr serdecznie i namawiam na haslo sezonu:
            wiecej luzu na lato ;)

            bonobo44
            • Gość: Maercin Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? IP: *.acn.pl / 10.72.4.* 08.07.03, 00:15
              > Tak miedzy nami, to troche mnie irytuja opinie wielu czytelnikow, ktorzy
              > zamiast siegnac do powazniejszych zrodel usiluja sie ich doszukiwac w lekkiej
              > formie popularyzatorskiej... autor takiego felietoniku ma zwykle za zadanie
              > przekazac w zajmujacy, mozliwie dowcipny sposob, jakas jedna tresc centralna,
              > ktora mialaby szanse wzbudzic zainteresowanie szerokiego odbiorcy (a to
              znaczy
              > niekoniecznie specjalisty, czy czlowieka z wyzszym wyksztalceniem). Z reguly
              > kieruje sie ten przekaz do mlodziezy i tych osob, ktore z podobna
              problematyka
              > zetknely sie co najwyzej bardzo powierzchownie. Nie chodzi tez tyle o sama
              > edukacje, bo od tego jest szkola i specjalistyczne witryny, co raczej o
              > zafascynowanie mlodego czlowieka urokami przyrody, nauki czy techniki, tak
              aby
              > sam z wlasnej woli zadal sobie trud przyswojenia wiedzy na temat, ktory go
              > zaintrygowal. Stara prawda mowi, ze bardzo dobrze jest uczyc dziecko poprzez
              > zabawe, ale najlepiej poprzez fascynacje, ktore sklaniaja mlodego (i nie
              tylko)
              >
              > czlowieka do wlasnych poszukiwan.

              Wszystko to prawda, ale te artykuły są nie tylko uproszczone (co zrozumiałe)
              ale logicznie niespójne i mącą w głowie. A to już przesada. Zresztą w
              dziale "Nauka" jednak pewien poziom powinien obowiązywać. Można barwnie i
              obrazowo pokazywać, ale nie rzeczy które nijak nie wynikają z odkrycia o którym
              się pisze. To co uprawia Gazeta to w wielu przypadkach działalność popularno-
              popularno-popularno-naukowa. Odkrycia są pretekstem jakiego używają autorzy
              żeby wypowiedzieć swoje (?) niejasne opinie i chwytliwe hasła, które mało się z
              danym odkryciem tak na prawdę wiążą. Luz jest potrzebny, ale w przypadku
              pisania tekstów w dziale "Nauka" w największym (chyba) dzienniku w Polsce,
              przydałoby się go trochę mniej. A w każdym bądź razie żeby treści mimo wszystko
              utrzymywały pewną jasność i spójność logiczną i zakres tematyczny wiążący się z
              odkryciami lub rozważaniami o których piszą. Bo takie jak ten to można równie
              dobrze umieszczać w dziale "Magia i Horoskopy" (wiem, wiem, trochę
              przerysowuję, ale nie bardzo). Pozdrawiam
              • Gość: uqbar Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? IP: *.man.polbox.pl 08.07.03, 10:49
                1. No wlasnie. Jak sie nauczyl? Artykul przeczytalem i nadal nie
                wiem. Tytul obiecujacy wiele, wiadomosci malo.
                2. Niestety GW dzial "Nauka" redaguje w stylu MTV czy innej Vivy.
                A szkoda. Nauka podana w sposob popularny jest dla wielu
                wystarczajaco ciekawa i nie ma potrzeby robienia "sienceclip'ow".

                Pozdro uqbar
                • Gość: ANka Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 14:59
                  Gość portalu: uqbar napisał(a):

                  > 1. No wlasnie. Jak sie nauczyl? Artykul przeczytalem i
                  nadal nie
                  > wiem. Tytul obiecujacy wiele, wiadomosci malo.
                  > 2. Niestety GW dzial "Nauka" redaguje w stylu MTV czy
                  innej Vivy.
                  > A szkoda. Nauka podana w sposob popularny jest dla wielu
                  > wystarczajaco ciekawa i nie ma potrzeby robienia
                  "sienceclip'ow".
                  >
                  > Pozdro uqbar

                  Nie jestem taka pewna czy jeden art. wystarczy.. o ile
                  wiem to dluga historia - niektorzy mowia ze zaczela sie
                  od rak a inni ze od Alicji i jej lustra.. Mysle ze nie
                  tylko klipy, i migawki ale dluzszy art. nie wystarczy.. I
                  tak bedzie to wszystko hipoteza...
              • Gość: ANka Do P. Marcina IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 20:09
                Dodam tylko ze ten akurat artykul nie jest az taki
                logicznie niespojny jak Pan to opisal..
                Jezeli chodzi o p. Dehaene- byl ostatnio na konferencji
                neurofizologicznej w Goetyndze...moim zdaniem mowil
                bardzo spojnie..Owszem kazdy naukowiec kusi sie czasem na
                dalekosiezne hipotezy.. o ile pamietam najwiecej badan
                ten Pan wykonywal na EEG. Ale moze sie myle. Tu jest
                troche uogolnien i troche uproszczen...
                Ale najwazniejsze sprawy moim zdaniem sa obecne..
                Jezeli ma Pan jakies zarzuty konkretne- chetnie sie
                dowiem..sama sie ta tematyka interesuje - zawodowo..
                Innych przepraszam za wysyp mojej osoby pod tym watkiem.
                Ale to pasja- niestety..
        • Gość: ANka No i znow mnie zanihilowano IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 14:38
          Pozdrawiam bonobo nie moge tu walczyc z problemem
          nieistnienia.. Osrodkow nie ma - ludzie sa wyjatkowi -
          oczywiscie - zwlaszcza Ci co przyznaja sobie arbitralnie
          rozne prawa np do zabijania - ale nie tylko..
          Ciekawe co na to naukowcy ktorzy np uwazaja ze asymetria
          polkul jest juz u gryzoni - ba maja na to nawet dowody...
          • bonobo44 Tytul Honorowej Bonobianki dla PANi ANi 09.07.03, 00:12
            Gość portalu: ANka napisał(a):

            > Pozdrawiam bonobo nie moge tu walczyc z problemem
            > nieistnienia.. Osrodkow nie ma - ludzie sa wyjatkowi -
            > oczywiscie - zwlaszcza Ci co przyznaja sobie arbitralnie
            > rozne prawa np do zabijania - ale nie tylko..
            > Ciekawe co na to naukowcy ktorzy np uwazaja ze asymetria
            > polkul jest juz u gryzoni - ba maja na to nawet dowody...

            Dziekuje za ten glos. Ja rowniez PANia pozdrawiam, PANi ANiu, i przesylam
            mokrego calusa rodem z ... Planety Malp 8() w zalaczeniu do tytulu

            Honorowej Bonobianki (PANi PANiscus) Miesiaca Lipca 2003

            (W poprzednim miesiacu dzierzyla go niepodzielnie PANi Dr Jo Thompson, o czym
            nie omieszkala poinformowac jej poczta mailowa Naczelna Kapitula Ostatnich 44-
            ch Bonobo. Jak donosi nasz korespondent z objetej wymierzona p-ko bonobo wojna
            domowa RD Kongo, PANi PANiscus dr Jo nie mogla przybyc na uroczysta ceremonie
            wreczenia pierwszej w historii statuetki Bonobianow miesiaca. Dobrze sie
            zreszta zlozylo, poniewaz z braku sponsorow Szanowna Kapitula nie uporala sie z
            drobnymi trudnosciami organizacyjno-technicznymi zwiazanymi z koniecznoscia
            zebrania kilku banalnych kg Au, jakie wg projektu mialy stanowic podstawke pod
            owa statuetke wykonana z hebanu i ukazujaca wizerunek odzianej jedynie w
            delikatne pasemka snujacej sie tu i owdzie mgly porannej bonobianki tanczacej
            na zalanej swiatlem ksiezycowym polanie w samym sercu lasow tropikalnych
            Najjasniejszej Bonobolitej (a poniewaz nasz korespondent w dzungli nie
            uswiadczyl juz nawet sladu hebanu, zatem...:(
            Dr. Jo Thompson holding orphaned bonobos in the Democratic Republic of Congo:
            www.brevardzoo.org/misc_graphic/drc%20jo%20t1.jpg


            Co do wysypu AN, to prawdziwa pasja usprawiedliwia tu kazdy wysyp,
            a PAni obecnosc jako specjalistki w tym watku bedzie szczegolnie pozadana...
            Prosze zauwazyc, ze jak ktos ma cos istotnego do powiedzenia, to zaczyna byc z
            wytesknieniem wygladany w sieci (patrz wysypy gabrielicasey, ktore zdobyly juz
            sobie stale grono wielbicieli - to niekwestionowana krolowa tego forum wlasnie
            dlatego, ze potrafi wygarnac kawe na lawe i zadnych 'wysypow' czy 'wsyp' sie
            przy tym nie leka)...
            nie chce podawac za wzor swojej skromnej osoby, zeby nie popasc w jeszcze
            wieksza megalomanie, ale swoje wlasne 'wysypy' ograniczam jedynie zelazna
            dyscyplina bonobiego ducha i skrupulatnie przestrzegam rownie zelaznej reguly
            zakonnej redukcji liczby wlasnych postow w watku ponizej 44% (stad wlasnie 44
            po moim gatunkowym zawolaniu - ku pamieci wlasnej) - no chyba, ze jakis watek
            rezerwuje zazdrosnie wylacznie dla siebie i strzege niczym wlasnego
            terytorium... he, he, he ... 8)

            Slowem proponuje kandydature PANi ANi na superwizora tego watku, ktoremu oby
            sie zylo dlugo i oby obrastal w posty do skonczenia GazetoWatosci !

            bonobo44
      • gabrielacasey A ile impulsow elektromagnetycznych w mozgu za to 08.07.03, 01:29
        odpowiada, za cala ludzka zdolnosc do symbolizacji, za cala ludzka kulture, to
        tez od dawna wiadomo? A moze to nie reakcje elektromagnetyczne, ale chemiczne?
        A moze i jedno i drugie? Nie takie to proste. I napewno nie na lamy GW i na to
        nasze forum.
        • Gość: ANka Pani Gabrielo IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 14:41
          Tworzenie konceptow i generalizacja jako taka nie jest
          wlasciwa tylko ludziom.. .Niestety musze Pania sprowadzic
          na ziemie...Oczywiscie to tez kwestia definicji ale
          ludzie tez nie sa jednakowi..
          Jezeli zwierze jest w stanie odroznic rosnaca
          czestotliwosc od malejacej to tez jest to koncept
          -nieprawdaz?
          Niektorzy ludzie i tyle nie potrafia.. Nie warto
          uogolniac a poziom poziomem i tak w tym wszystkim
          najwazniejsze sa moim zdaniem pytania...
      • Gość: ANka TAk jest p Marcinie IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 14:51
        Rozpoznawanie - recognition bada sie rowniez u zwierzat.
        Jak najbardziej.. Dosc ciekawy model to ostatnio ten ze
        swiata szczurow i myszek zwlaszcza tych znokautowanych :)
        - tam gdzie trzeba szybkich i dobrych eksperymentow..
        Czytanie wymaga jednak skladni gramatycznej. TA poza
        niektorymi gatunkami malp w jakiejs szczatkowej formie
        jest wlasciwa raczej tylko ludziom...
        Ale i tak dodam ze nie wszystkim.. Ja np wciaz popelniam
        bledy skladniowe i robie to czasem nawet swiadomie..
        Pozdrawiam i Pana i Bonobo..
        • Gość: marcin Re: TAk jest p Marcinie IP: *.acn.pl 09.07.03, 13:14
          Rozpoznawanie - recognition bada sie rowniez u zwierzat.
          > Jak najbardziej.. Dosc ciekawy model to ostatnio ten ze
          > swiata szczurow i myszek zwlaszcza tych znokautowanych :)
          > - tam gdzie trzeba szybkich i dobrych eksperymentow..
          > Czytanie wymaga jednak skladni gramatycznej. TA poza
          > niektorymi gatunkami malp w jakiejs szczatkowej formie
          > jest wlasciwa raczej tylko ludziom...

          Nawet chyba nie tylko o składnię chodzi, z tego co czytałem. W ogóle trzeba
          umieć rozpoznać intencję komunikacyjną a to, poza ludźmi i wychowanymi przez
          ludzi małpami człekokształtnymi nie występuje. Potrzebna jest zdolność
          rozumienia że za pomocą słów ludzie chcą kierować swoją uwagą + to że za
          pomocą tego samego słowa chcą kierować uwagę innych na to samo (ten sam
          element lub należący do tej samej kategorii). Tyle w każdym razie zrozumiałem
          z różnych książek. Rozpoznawanie słów i liter jest potrzebne - ale to chyba
          jest tylko "narzędzie" i nie to stanowi o istocie rozumienia mowy lub pisma.
          Zwłaszcza że rozpoznawanie występuje już u zwierząt. I ciągle uważam że ten
          artykuł jest bardzo kiepski, nawet jeśli jego fragmenty nie mówią nieprawdy.
          Ich powiązanie jest bez sensu i sugeruje że mówi o czymś innym niż mówi. Treść
          tego artykułu jest mniej więcej taka: ludzie i zwierzęta ropoznają różne
          kategorie obiektów, ludzie między innymi litery. Ale w żaden sposób nie mówi
          to jak mózg nauczył się czytać. Pozdrawiam
    • Gość: Ferdek Kiepski Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 08.07.03, 00:35
      Gość portalu: aaaby napisał(a):

      > przeczytałem


      Ja Też! HAHAHAHA

      Ferdek
    • Gość: Krzysztof Dyslekcja? IP: trprx* / 172.22.69.* 08.07.03, 14:59
      <<ale jest skutkiem aberracji ośrodka rozpoznawania kształtów.
      Tu - zdaniem naukowca - należy szukać źródła problemów
      kwalifikowanych jako dysleksja>>

      Moze dotad zylem w bledzie, ale zawsze bylem przekonany, iz
      dyslekcja polega na popelnianiu bledow ortograficznych typu "rz"
      czy "samo z", albo "u otwarte" czy "o zamkniete". Tutaj autor
      mowi o myleniu "b" i "p" na skutek i graficznego podobienstwa.
      Czy jakis fachowiec moglby mi zatem wyjasnic czym naprawde jest
      dyslekcja?
      • Gość: ANka Dysleksja... IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 15:02
        I w tym przypadku to autor ma racje..
        Dysleksja to zlozony problem o podlozu fizjologicznym -
        moze wlasnie do tego przydaja sie takie art.
        A przy okazji czy jako maly chlopiec nauczyl sie Pan
        szybko wiazac buty?
        • Gość: Krzysztof Re: Dysleksja... IP: trprx* / 172.22.69.* 08.07.03, 15:08
          Nie bardzo zrozumialem, czy przez "szybko" mam rozumiec wczesne
          nauczenie sie wiazania, szybkie nauczenie sie wiazania, czy tez
          nauczenie sie szybkiego wiazania. Tak czy owak, wydaje mi sie ze
          w tym wzgledzie niczym specjalnym sie nie wyroznialem. A
          dlaczego to pytanie?
          • Gość: ANka Wczesne nauczenie sie sprawnego wiazania IP: *.ifn-magdeburg.de 08.07.03, 15:48
            A to tylko jedno z pytan testujacych ewentualna dysleksje
            u dzieci...
            Niestety nie jestem specjalista w tej dziedzinie ale na
            pewno znajdzie Pan wlasciwe odpowiedzi mysle ze nawet
            dostepne w internecie..albo w encyklopedii.
            Pozdrawiam
            ANka
            • yoric Panno Anno (i inni) 08.07.03, 22:27
              Witam,

              zanim doczytam wątek, bo na razie tylko przejrzałem, od razu zapraszam do
              zajrzenia w link poniżej. Trochę to Forum zaniedbane, wiem, ale przyda się
              każda fachowa wypowiedź. Zwłaszcza w kontekście mozliwości poznawczych zwierząt.
              pzdrv
      • Gość: Riwan Re: Dyslekcja? IP: 217.96.122.* 10.07.03, 12:39
        a może dodamy do tego dysgrafię?
    • Gość: heh Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.07.03, 00:51
      Życzę tego każdemu nauczycielowi nazywającemu leniami uczniów z
      problemami dyslektycznymi:

      "Wyobraź sobie, że bierzesz do ręki gazetę. Chcesz ją
      przeczytać, ale nie możesz, bo litery z niczym ci się nie
      kojarzą. Pełen najgorszych przeczuć bierzesz do ręki długopis. I
      tu kolejne zaskoczenie - piszesz jakby nigdy nic. Spontanicznie
      czy pod dyktando - bez różnicy. Twoja ręka szybko kreśli na
      papierze litery, które teraz są dla ciebie tajemniczymi znakami.
      Całe ciągi znaków, których nie potrafisz rozszyfrować.

      To mogłoby się przydarzyć, gdybyś na skutek wypadku czy wylewu
      doznał uszkodzenia części kory mózgowej w lewej półkuli w
      okolicy bruzdy ostrogowej."
      • bonobo44 Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? 09.07.03, 00:58
        Gość portalu: heh napisał(a):

        > Życzę tego każdemu nauczycielowi nazywającemu leniami uczniów z
        > problemami dyslektycznymi: (...)


        Chyba nie myslisz powaznie?

        Zyczylbym im co najwyzej, zeby im sie kiedys przysnilo, ze sami sa
        dyslektykami...
    • Gość: Syn Frankensteina A jak nasze nogi nauczyły się chodzić? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 03:10
      • bonobo44 Re: A jak nasze nogi nauczyły się chodzić? 09.07.03, 21:18
        Wbrew glebi ironii zawartej w pytaniu, nasze nogi nigdy sie niczego 'nie
        nauczyly'. To nasz mozg nauczyl sie chodzic wykorzystujac do tego celu owe
        niezdarne szczudla. Potrafi nauczyc sie chodzic wykorzystujac nawet dwa razy
        dluzsze... wbrew zludzeniu, istota czlowieczenstwa nie tkwi ani w braku siersci
        ani w zgrabnych nogach hominidek ani w zadnym innym organie, w stopniu, w
        ktorym mozna uczynic za nia odpowiedzialnym mozg wlasnie... wlasnie dlatego, ze
        wszystkiego potrafi tak sprawnie sie nauczyc, ze wszystkie inne stworzenia duze
        i male moga wam tylko pozazdroscic...no moze tylko poza umiejetnoscia
        chodzenia, polowania, zmiatania, przystosowania do zimna, zapadania w sen
        zimowy, hibernowania jak nietoperze, widzenia, w tym widzenia z wykorzystaniem
        holografii ultradzwiekowej jak owez nietoperze i delfiny, slyszenia, czucia
        i... setek innych przystosowan, w ktorych jestescie do tylu w stosunku do
        tysiecy innych stworzen malych i duzych...

        pozdr
        8)
        bonobo44
        • Gość: Syn Frankensteina Re: A jak nasze nogi nauczyły się chodzić? IP: *.acn.pl / 10.72.2.* 09.07.03, 23:47
          bonobo44 napisał:

          >wszystkie inne stworzenia duze i male moga wam tylko pozazdroscic...no moze
          >tylko poza umiejetnoscia chodzenia, polowania, zmiatania, przystosowania do
          >zimna, zapadania w sen zimowy, hibernowania jak nietoperze, widzenia, w tym
          >widzenia z wykorzystaniem holografii ultradzwiekowej jak owez nietoperze i
          >delfiny, slyszenia, czucia i... setek innych przystosowan, w ktorych jestescie
          >do tylu w stosunku do tysiecy innych stworzen malych i duzych...

          I na pewno nie zazdroszczą:
          - chlania bez umiaru
          - ćpania
          - bicia żon i dzieci
          - prowadzenia po pijaku
          - pedofilii (właśnie znów jakiegos dopadli)
          - zawiści psa ogrodnika (przepraszam wszystkie psy)
          i... dalej enumerował nie będę,bo by mi sie paluchy zmęczyły
          Pozdrowienia dla całej bonobiej rodziny :-)
    • Gość: Tomek Jakże wielka wiara potrzebna jest ewolucjonistom IP: 217.153.27.* 10.07.03, 09:21
      ... aby wierzyć, że nasz mózg powstał przez szereg "ślepych"
      przypadków ... silna wiara, a tak mało dowodów, ale wygodna
      wiara, nie wymaga uznawania jakiegoś autorytetu ponad
      człowiekiem, bo to człowiek jest najważniejszy i
      najmądrzejszy ... o zobaczcie jaki cudowny świat zbudował na
      swojej mądrości ... w imię matki natury, ślepego losu i
      szympansa świętego amen
      • Gość: Joe z Teksasu Komu jest potrzebna wiara? IP: *.ext.ti.com 10.07.03, 10:55
        Wierzymy swoim rodzicom bedac dziecmi po czesci bo nie mamy wyjscia. Potem
        wiekszosc z nas usamodzielnia sie i zaczyna wierzyc swoim oczom i uszom. Czesc
        starej wiary pozostaje, a poniewaz rodzice umieraja lub traca autorytet u nas
        wiec spory odsetek ludzi wierzy w boga, ktory nimi sie opiekuje zastepujac
        opiekuncza mame. Mysle, ze bog jest nam potrzebny abysmy czuli sie bezpieczniej.
        Gdy inni nie wierza w ich boga to Wierzacy oburza sie tak jak gdy inni
        obrazaja jego rodzicow. Gdy inni widza i uznaja to za prawde, ze zwierzeta i
        rosliny podlegaja ewolucji, to Wierzacy oburza sie, ze to obraza jego boga,
        ktory przeciez wszystko stworzyl w szesc dni.
        Aby dostrzec ewolucje nie trzeba jechac na Galapagos. Wystarczy dowiedziec
        sie, ze wiele ras zwierzat domowych dawno temu nie istnialo - czlowiek
        przyspieszyl ich ewolucje. Podobnie jest z roslinami. Oprocz sztucznej ewolucji
        wywolanej przez czlowieka, jest naturalna jako wynik wymierania gorzej
        przystosowanych gatunkow i rozprzestrzeniania sie lepiej przystsowanych.
        Koscioly tez ewoluuja - zaczynaja glosic, ze ewolucja nie jest zprzeczna z
        kanonami ich wiary. Pozwala im to miec wiecej wiernych.
        A artykul w GW jest dobry. Nie widze w nim sprzecznosci z obecnym
        rozumieniem funkcjonowania mozgu. Uwaga dla Gabrieli - procesy myslowe sa
        procesami elektrycznymi i chemicznymi, glownie ruch jonow, nie
        magnetoelektrycznymi. Oczywiscie prad elektryczny wytwarza pole magnetyczne,
        ale to tylko skutek uboczny.
        • Gość: ANka Uwaga - kolejna bez proby narzucania pogladow IP: *.ifn-magdeburg.de 10.07.03, 13:21
          Szanowni Panowie- nikt z nas nie wie dokad prowadzi
          ewolucja.. Nawet ta przyspieszona. Przyroda nie jest
          nieomylna.. Wielu z nas chcialoby np. wierzyc ze jest
          cos wiecej i nie wyginiemy tylko dlatego ze zrobilo sie
          nas nagle mniej niz byc powinno, aby dalo sie przetrwac i
          to zupelnie przez przypadek..To taki jeden np z
          logicznych powodow dla ktorych moze byc warto wierzyc.
          To co opisalam to jest prawo dryfu a dryfu wszyscy sie
          czasem boimy. Nie zawsze lepiej przystosowani wygrywaja.
          To tylko jedna z prawd. A wiara to tez motywacja - w
          przyrodzie bardzo cenna. Nie chodzi o slepa wiare ale o
          cos zupelnie innego..
          Przyspieszona ewolucja przez ludzi tak.. Ale i tak
          wszystko zalezalo od zbioru genow zastosowanych w
          pierwszej dobranej parze zwierzat.. A ten zbior w
          przypadku hodowcow jednak w duzej mierze byl przypadkiem-
          dobierali fenotyp. Pozniejsza selekcja i inbred
          doprowadzal do utrwalenia wybranych cech tylko wowczas
          gdy dobor par byl tak naprawde szczesliwy na poczatku..
          NIkt z owych ´tworcow´ nowych ras do konca nie wiedzial
          tak na prawde czy mu sie uda i co mu sie uda.
          • bibaja Re: Uwaga - kolejna bez proby narzucania pogladow 16.07.03, 00:13
            Gość portalu: ANka napisał(a):

            > Szanowni Panowie- nikt z nas nie wie dokad prowadzi
            > ewolucja..

            aaaa ja troszke wiem ...

            do podmiotowosci... do mozliwosci, zdolnosci, umiejetnosci alternatywnych
            wyborow ( w tym sensie jest nie - celowa nie mowi o konkretnych celach)

            do sprawnego przetwarzania informacji

            i do wyboru, podtrzymywania i ksztaltowani istotnych wartosci, motywacji

            ale tak naprawde ona jest bo jest, to proces - jak toczaca sie z góry kula
            jak nie wpadnie do wielkiej (moze czarnej) dziury to bedzie sie toczyc i toczyc
            coraz szybciej i szansa ze znajdzie taka dziure ze sie w niej zatrzyma maleje
            no chyba ze bedzie (ta dziura ) efektem toczenia sie

            Nawet ta przyspieszona. Przyroda nie jest
            > nieomylna.. Wielu z nas chcialoby np. wierzyc ze jest
            > cos wiecej i nie wyginiemy tylko dlatego ze zrobilo sie
            > nas nagle mniej niz byc powinno, aby dalo sie przetrwac i
            > to zupelnie przez przypadek..To taki jeden np z
            > logicznych powodow dla ktorych moze byc warto wierzyc.
            > To co opisalam to jest prawo dryfu a dryfu wszyscy sie
            > czasem boimy. Nie zawsze lepiej przystosowani wygrywaja.
            > To tylko jedna z prawd. A wiara to tez motywacja - w
            > przyrodzie bardzo cenna. Nie chodzi o slepa wiare ale o
            > cos zupelnie innego..
            > Przyspieszona ewolucja przez ludzi tak.. Ale i tak
            > wszystko zalezalo od zbioru genow zastosowanych w
            > pierwszej dobranej parze zwierzat..

            to nie geny sa motorem ewolucji, to ewolucja "wykorzystala" geny
            organizm to swietny motor ewolucji, ponosi konsekwencje swoich wyborow, dzialan
            ach gdyby tak bylo w polityce....

            A ten zbior w
            > przypadku hodowcow jednak w duzej mierze byl przypadkiem-
            > dobierali fenotyp. Pozniejsza selekcja i inbred

            inbred? wdzieczny bede za kilka slow wyjasnienia

            > doprowadzal do utrwalenia wybranych cech tylko wowczas
            > gdy dobor par byl tak naprawde szczesliwy na poczatku..
            > NIkt z owych ´tworcow´ nowych ras do konca nie wiedzial
            > tak na prawde czy mu sie uda i co mu sie uda.

            ewolucja jest jak wzbierajaca sie woda, gdy koryto jest waskie szybko sie
            podnosi, gdy szerokie rozlewa sie, jak znajdzie ujsie to sila nurtu moze wyrwac
            cos nie cos i rozlewajac sie woda moze obnizyc swoj poziom
      • Gość: Observer Re: Jakże wielka wiara potrzebna jest ewolucjonis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.03, 09:41
        A dlaczego wiara w Boga wyklucza ewolucje albo odwrotnie?
        Ewolucja to po prostu najlepiej udokumentowana hipoteza o
        powstaniu czlowieka, natomiast nie rozumiem dlaczego Bog nie
        mogl stworzyc tak pieknego, skomplikowanego i samorozwijajacego
        sie algorytmu jakim jest ewolucja. W koncu podobno jest
        Wszechmogacy, w co wierze. :)
        • bonobo44 Re: Jakże wielka wiara potrzebna jest ewolucjonis 11.07.03, 14:12
          Nie trzeba tak bylo od razu:
          Bog stworzyl ewolucje, ewolucja stworzyla czlowieka, czlowiek stworzyl Boga [a
          wkrotce swoj ideal Boga ucielesni w AI, ktore zaczna stwarzac kolejne swiaty
          (coz to dla prawdziwie inteligentnych AI), a w nich ewolucje]

          bonobo44
        • Gość: marcin Re: Jakże wielka wiara potrzebna jest ewolucjonis IP: *.acn.pl / 10.72.4.* 12.07.03, 14:11
          > A dlaczego wiara w Boga wyklucza ewolucje albo odwrotnie?
          > Ewolucja to po prostu najlepiej udokumentowana hipoteza o
          > powstaniu czlowieka, natomiast nie rozumiem dlaczego Bog nie
          > mogl stworzyc tak pieknego, skomplikowanego i
          samorozwijajacego
          > sie algorytmu jakim jest ewolucja. W koncu podobno jest
          > Wszechmogacy, w co wierze. :)

          Właściwie to się chyba nie wyklucza, przynajmniej nie jawnie.
          Wykluczają się chyba ogólnie dwa sposoby patrzenia na świat -
          naukowy i nienaukowy, a przynajmniej tak mi się wydaje. Z tego
          co rozumiem, sposób naukowy zakłada, że jedynym źródłem
          intencjonalnośći (w sensie, że ma cele do których dąży) jest
          człowiek, a całą przyrodę można wyjaśnić w kategoriach
          przyczynowych. Sposób nienaukowy (czyli wszystkie inne niż
          naukowy) przypisuje chyba większą rolę intencjonalności - widzi
          w otoczeniu "siły" które mogą czegoś chceić i do czegoś dążyć.
          Niektóre z nich mając też inne cechy ludzi - jak np. bogowie czy
          demony. Ale czy to się wyklucza - nie wiem ? Naukowcy i tak
          chyba muszą w końcu wziąć pod uwagę intencjonalność bo inaczej
          nie zrozumieją ludzi. Natomiast czy uwierzą w inne typy
          intencjonalności działające bezpośrednio w przyrodzie ? Chyba
          bardzo niechętnie, bo wydaje się wiązać z odrzuceniem możliwości
          pełnego zrozumienia i przewidywania (choć używają takich
          metafor - np. mówiąc o ewolucji). Z drugiej strony może ktoś w
          końcu dobrze połączy te dwa dposoby myślenia. To by było coś :).
          Pozdrawiam

          • Gość: biba Re: Jakże wielka wiara potrzebna jest ewolucjonis IP: *.bielsko.dialog.net.pl 15.07.03, 23:41
            Gość portalu: marcin napisał(a):

            > > A dlaczego wiara w Boga wyklucza ewolucje albo odwrotnie?
            > > Ewolucja to po prostu najlepiej udokumentowana hipoteza o
            > > powstaniu czlowieka, natomiast nie rozumiem dlaczego Bog nie
            > > mogl stworzyc tak pieknego, skomplikowanego i
            > samorozwijajacego
            > > sie algorytmu jakim jest ewolucja. W koncu podobno jest
            > > Wszechmogacy, w co wierze. :)
            >
            > Właściwie to się chyba nie wyklucza, przynajmniej nie jawnie.
            > Wykluczają się chyba ogólnie dwa sposoby patrzenia na świat -
            > naukowy i nienaukowy, a przynajmniej tak mi się wydaje. Z tego
            > co rozumiem, sposób naukowy zakłada, że jedynym źródłem
            > intencjonalnośći (w sensie, że ma cele do których dąży) jest
            > człowiek, a całą przyrodę można wyjaśnić w kategoriach
            > przyczynowych. Sposób nienaukowy (czyli wszystkie inne niż
            > naukowy) przypisuje chyba większą rolę intencjonalności - widzi
            > w otoczeniu "siły" które mogą czegoś chceić i do czegoś dążyć.
            > Niektóre z nich mając też inne cechy ludzi - jak np. bogowie czy
            > demony. Ale czy to się wyklucza - nie wiem ? Naukowcy i tak
            > chyba muszą w końcu wziąć pod uwagę intencjonalność bo inaczej
            > nie zrozumieją ludzi. Natomiast czy uwierzą w inne typy
            > intencjonalności działające bezpośrednio w przyrodzie ? Chyba
            > bardzo niechętnie, bo wydaje się wiązać z odrzuceniem możliwości
            > pełnego zrozumienia i przewidywania (choć używają takich
            > metafor - np. mówiąc o ewolucji). Z drugiej strony może ktoś w
            > końcu dobrze połączy te dwa dposoby myślenia. To by było coś :).
            > Pozdrawiam
            >

            intencjonalnosc to proces - forma adaptacji
            po czesci odrzucamy intencjonalnosc aby nie mnozyc bytow ponad potrzeby
            dobre wyjasnienie to tez najprostsze z mozliwych, czym mniej bytow tym lepiej
    • Gość: Riwan Re: Jak nasz mózg nauczył się czytać? IP: 217.96.122.* 10.07.03, 11:39
      MÓZG-to ci dopiero ustrojstwo; Pomyślał sobie o sobie, jak do
      tego doszło, że wykorzystał sie do przeczytania tego artykułu
      i do tego wszystkiego zrozumiał co przeczytał.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka