Dodaj do ulubionych

Sztuczne życie

10.09.07, 15:09
A propo ostatnich sporów o abiogenezę, tak na marginesie tych rozważań,
polecam lekturę tego wywiadu:

www.astrobio.net/news/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=2455&mode=thread&order=0&thold=0
W skrócie: co już się udało zrobić, a co jeszcze pozostaje do zrobienia, by
stworzyć od podstaw byt spełniający definicję życia?

Jak dotąd, nic nie wypełzło z metaforycznej próbówki, lecz jasne jest, że to
tylko kwestia czasu. Te osiągnięcie może nam podpowiedzieć, jakimi drogami
życie mogło powstać naturalnie tutaj czy też gdzie indziej w wszechświecie.

O czym mówili? Napisze tak, jak ja, laik, to zrozumiałem z tekstu.
- Istnieją proste związki chemiczne, które "same" się składają w ścianę
pseudokomórki dzięki swojej strukturze. Zwą się one związkami amfifilowymi.

pl.wikipedia.org/wiki/Amfifilowo%C5%9B%C4%87
Składają się one z części nie lubiącej wody i części lubiącej wodę. Powstała
ściana zawiera dwie warstwy takich cząstek, z wodolubną (hydrofiliczną)
częścią wyeksponowaną na wodę albo środowiska zewnętrznego (warstwa
zewnętrzna), albo wodę wewnątrz pseudokomórki (warstwa wewnętrzna), a
hydrofobiczną częscią skierowaną do siebie.

- Skąd jednak wziąć te proste cząstki? Zaczynamy od jednorodnej zupy
zawierającej potrzebne nam komponenty, po czym dostarczamy energię w postaci
światła (czuje się, że to daleki, wyrafinowany potomek osławionego i
znienawidzonego przez kreacjonistów eksperymentu Miller-Ureya). Energia ta
powoduje rozpad komponentów na części składowe, a niektóre z nich tworzą
naszych znajomych, związki amfifilowe. One z kolei przylepiają się do siebie
(muszą, ze względu na własności chemiczne części hydrofobowej). Wiele takich
cząstek obok siebie w sposób naturalny tworzy łuk, co musi doprowadzić do
całkowitego zamknięcia takiej struktury w formie kuli przy dostatecznej ilości
takich cząstek.

- Interesujący fakt: w przeciwieństwie do współczesnych, naturalnych komórek,
w których wszystko dzieje się w środku, te protokomórki mają całą interesującą
chemię pomiędzy ściankami albo w samych ściankach. Możliwa jest inkorporacja
pomiędzy warstwami dodatkowych cząstek chemicznych, na przykład tych niosących
informację.

- Droga na skróty: nie mamy milionów lat i objętości wszystkich protooceanów
świata do dyspozycji. Dlatego też w eksperymencie jest kilka różnic pomiędzy
tym, co wyszło, a związkami chemicznymi, które, jak się uważa, były dostępne
na wczesnej Ziemi. Szczególnie dotyczy to molekuły "chwytającej" światło.
Innymi słowy, naukowcy zrobili to, co było dla nich najłatwiejsze, a nie to,
co uważa się, ze dla natury było najłatwiejsze. Dlatego też stworzenie
sztucznego życia ma rzucić światło na procesy abiogenezy, a nie je wyjaśnić w
sposób ostateczny, gdyż prawie na pewno życie nie powstało naturalnie w taki
sposób, w jaki powstanie w labolatorium.

- Co jest do zrobienia? Według naukowca w wywiadzie, by to co zrobił, uznano
za życie, potrzebny byłby "pojemnik" (stworzony z wspomnianych na początku
związków amfifilnych), który mógłby stworzyć nowy pojemnik, czerpiąc energię z
zewnętrznego środowiska. Ale i to nie wystarczy: potrzebny jest nośnik
informacji, dzięki któremu pojawiłaby się możliwość zmian, możliwość
popełniania błędów, możliwość ewolucji.
Obserwuj wątek
    • nowey777 sztuczny umysł. 10.09.07, 16:43
      Zeby nie wiedzieć co to cząsteczki hydrofobowe,czy
      hydrofilowe....czy to aminokwasy,czy lipidy. Tego uczą już w LO,a
      może i w gimnazjum. Ale dobra daje link ,gdzie o tym
      pisałem,poniewaz nie chce mi sie kolejnych korepetycji udzielać.

      Jeśli ktoś chce o czymś pisać, to moim zdaniem powinien wiedzieć co
      pisze ,albo poprzestać na linku. Prace nad sztucznym życiem prowadzi
      się już od dawna (nawet komputerowym) i co z tego? Co to ma
      wspólnego z eksperymentami Millera? Jeśli się wyprodukuje sztuczne
      życie, to zrobi to inteligentny człowiek z wyższym wykształceniem i
      angażujący całą dostępna technikę biomolekularną. Co to ma wsólnego
      ze środowiskiem w sztucznej retorcie Millera?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=68592751&a=68813846
      • madcio Re: sztuczny umysł. 11.09.07, 16:36
        > Zeby nie wiedzieć co to cząsteczki hydrofobowe,czy
        > hydrofilowe....czy to aminokwasy,czy lipidy.
        Wskaż konkretnie, gdzie się pomyliłem. O aminokwasach i lipidach nic nie było
        przeze mnie wspomniane. Zacytuj fragment, gdzie je mylę z sobą.

        > Prace nad sztucznym życiem prowadzi
        > się już od dawna (nawet komputerowym) i co z tego?
        Zgadzam się. Tylko dlaczego tylu kreacjonistów wysuwa argument "czemu człowiek
        nie stworzył życia"? Przecież, jak je stworzy, to przecież oczywiste jest, co
        powiedzą kreacjoniści, że sztuczne a naturalne stworzenie życia to dwie zupełnie
        różne sprawy. To po co w ogóle te pytanie jest wysuwane, skoro on nie dowodzi
        niczego ani wewte, ani w te? Chyba tylko po to, by było więcej "argumentów".
        • nowey777 Re: sztuczny umysł. 12.09.07, 21:33
          madcio napisał:

          > > Zeby nie wiedzieć co to cząsteczki hydrofobowe,czy
          > > hydrofilowe....czy to aminokwasy,czy lipidy.
          > Wskaż konkretnie, gdzie się pomyliłem. O aminokwasach i lipidach nic nie było
          > przeze mnie wspomniane. Zacytuj fragment, gdzie je mylę z sobą.


          Madcio widzisz jak ty nie rozumiesz? Istnieją też aminokwasy, z powinowactwem do
          wody i bez powinowactwa do wody,tak jak lipidy. Jest tak dlatego,że jedne
          cząsteczki muszą się w wodzie rozpuszczać ,a inne nie,ponieważ wszystko by się
          posklejało:)

          Dlatego takie np. białko musi się składać z obu typów aminokwasów i przyjmować
          taka konformacje (skrętność) żeby odpowiedni typ aminokwasów występował na
          powierzchni takiego białka. To samo dotyczy lipidów (BłON LIPIDOWYCH). Madciu:
          jak widzisz sekwencja w takim białku/enzymie musi być bardzo precyzyjna,ponieważ
          nie dość ,że musi ono mieć na odpowiednich miejscach łańcucha odpowiednie
          aminokwasy tworzące centrum/tra aktywne, to jeszcze przyjąć odpowiednią
          konformacje,żeby te aminokwasy się spotkały po licznych skrętach,no i na swoim
          miejscu muszą być odpowiednie aminokwasy hydrofobowe i hydrofilowe.
          Takie to skomplikowane,a ty coś tam bez zrozumienia przepisałeś i próbujesz
          pokazać na coś tam dowód (chyba,że życie powstać samo mogło).


          >
          > > Prace nad sztucznym życiem prowadzi
          > > się już od dawna (nawet komputerowym) i co z tego?
          > Zgadzam się. Tylko dlaczego tylu kreacjonistów wysuwa argument "czemu człowiek
          > nie stworzył życia"? Przecież, jak je stworzy, to przecież oczywiste jest, co
          > powiedzą kreacjoniści, że sztuczne a naturalne stworzenie życia to dwie zupełni
          > e
          > różne sprawy. ....


          Mstniało wiele poglądów na ewolucję-czasmi kretyńskich:łysienkizm),tak istnieje
          wiele poglądów na kreacjonizm,więc przestań w końcu wrzucać wszystko do jednego
          worka! Zapoznaj się z naszymi poglądami zamiast-i to nie mając odpowiedniej
          wiedzy-z nas szydzić! Madciu: ja bardzo dopinguje chłopakom i myślę,że zrobią te
          sztuczne życie jeszcze za mojego życia.żeby choć kilka sekund pożyło, to już
          będzie coś.

          I proszę cię: zanim podejmiesz inna dyskusję w tym tonie bądz łaskaw zapoznać
          się z tym artykułem:

          www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=105
          • madcio Re: sztuczny umysł. 13.09.07, 22:56
            > Madcio widzisz jak ty nie rozumiesz? (...)
            Miałeś zacytować. Czekam.

            > Dlatego takie np. białko (ciach)
            Nie jestem biologiem, ale nawet ja widzę, że tu już piszesz zupełnie nie na
            temat. Artykuł był o czym innym. Nie interesuje mnie twój onanizm intelektualny
            typu "aaa jak to skomplikowane". Sam fakt, że jest to skomplikowane, o niczym
            nie świadczy. I, jak mówiłem, nie na temat.

            > Mstniało wiele poglądów na ewolucję-czasmi
            > kretyńskich:łysienkizm),tak istnieje wiele poglądów na
            > kreacjonizm,więc przestań w końcu wrzucać wszystko do jednego
            > worka! Zapoznaj się z naszymi poglądami zamiast-i to nie mając
            > odpowiedniej wiedzy-z nas szydzić!
            Wiesz, nie muszę rozróżniać miedzy krasnoludkami w czerwonych czapeczkach a tych
            w niebieskich, by twierdzić, ze krasnoludków nie ma. Fakt, ty tego konkretnego
            argumentu, z tego co pamiętam, nigdy nie użyłeś (i nigdzie tego nie
            sugerowałem), ale czytałem je od innych kreacjonistów.
            • Gość: VVku..ony Re: sztuczny umysł. IP: *.rtk.net.pl 15.09.07, 00:35
              madcio napisał:
              (...)
              > Wiesz, nie muszę rozróżniać miedzy krasnoludkami w czerwonych
              > czapeczkach a tych w niebieskich, by twierdzić, ze krasnoludków
              > nie ma. Fakt, ty tego konkretnego argumentu, z tego co pamiętam,
              > nigdy nie użyłeś (i nigdzie tego nie sugerowałem), ale czytałem je
              > od innych kreacjonistów.


              Madcio,
              powinieneś również spróbować wskrzeszać zmarłych, bo z milczącymi ci
              wychodzi. Kiedy w końcu, do Hooja Pana, poprawisz stylistykę
              wypowiedzi ?

              No i dlaczego znów za sygnaturką wlecze ci się jakiś ogon, jak smród
              za darkwinistami, hę ?
    • Gość: kpsting Re: Sztuczne życie IP: *.new-york-30rh15-16rt.ny.dial-access.att.net 11.09.07, 15:11
      to, ze polarne lipidy tworza samoistnie micelle, liposomy, itp. bylo juz wiadome
      od dawna. Do zycia ma sie to niestety nijak. Ot po prostu taka automatyczna
      wlsaciwosc tej grupy zwiazkow chemicznych.
      Od zamknietego pecherzyka lipidow do komorki to powiedzmy tak jak od liczenia na
      palcach do najnowszego superkomputera, to chyba dobra analogia...

      Najblizszym do rzeczywistego "zycia" osiagnieciem bylo zlozenie czasteczek
      wirusa z elementow zsyntetyzowanych calkowicie in vitro, aczkolwiek wirusa
      istniejacego juz w naturze czyli nawet z tak prosta forma potrafimy tylko
      malpowac nature.
      P.S. Osobiscie nie zaliczam wirusow do organizmow zywych.
      • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.07, 16:21
        Witaj Kpsting!
        >Od zamknietego pecherzyka lipidow do komorki to powiedzmy tak jak od >liczenia na
        >palcach do najnowszego superkomputera, to chyba dobra analogia...
        Andrzej
        Porównanie rzeczywiście jest adekwatne i świetne. Tylko że nawet takimi
        obrazowymi porównaniami, nie przekonasz abiogenetyków, bo oni żyją cały czas w
        urojonym świecie darwinowskich baśni.
        Pozdrawiam Andrzej
        • nowey777 Re: Sztuczne życie 12.09.07, 21:46
          Bliżej najprostszej nawet bakterii do człowieka, niż tym
          pęcherzykom+eksperymenty Millera+eksperymenty Szostaka do bakterii:)

          I masz racje ich nic nie przekona. Nie dość,że głusi i ślepi na fakty EMPIRYCZNE
          , to jeszcze na tym forum mało kto wie o czym pisze jeśli chodzi o ewolucje...

          Ale my wymiękać nie możemy, sporo ludzi obserwuje to (i inne) forum. "Większa
          radość w Niebie z jednego nawróconego grzesznika niż z 99 ,którzy się mają za
          sprawiedliwych"

          Jak my tego nie będziemy mówić głośno, to kamienie będa o tym krzyczeć. Jak
          chcemy naśladować proroków i prawdomównego Chrystusa, to musimy się liczyć ze
          sprzeciwem. "Swiat leży w mocy złego".

          pzdr.
      • madcio Re: Sztuczne życie 11.09.07, 16:33
        > Od zamknietego pecherzyka lipidow do komorki to powiedzmy tak jak
        > od liczenia na palcach do najnowszego superkomputera, to chyba
        > dobra analogia...
        Zgadza się. I? Przecież tak własnie szła nasza droga w świecie liczb,
        matematyki, obliczeń i... postępu technologicznego. :)

        Od liczenia na palcach, poprzez liczydło, poprzez urządzenia mechaniczne aż po
        lampy i tranzystory.

        Tak, to bardzo dobra analogia.

        Nie wiem, czemu andrzej ją popiera, to samobójstwo. :> Chyba że uważa on, że
        taka droga od liczenia na palcach aż do superkomputera jest niemożliwa, wtedy
        bardzo przepraszam, he, he, he.
        • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.07, 17:44
          Witaj Madcio!
          Zapominasz o tym, drogi Madcio, że droga od palca do komputera nie przebiegała
          samoistnie. Aby można było skonstruować nowoczesny komputer potrzebny był ogrom
          pracy twórczej,umożliwiający utworzenie wielu nowych technologi, wielu pakietów
          różnorodnych informacji, jak np opracowanie przez polskich fizyków niebieskiego
          lasera.
          Widzisz tym się różnimy, że ja stając przed zadaniem skonstruowania jakiegoś
          nowoczesnego reaktora chemicznego, zmuszony byłem przeanalizować myślowo cały
          szereg jego rozwiązań konstrukcyjnych.
          A według chciejstwa abiogenetyków należało by tylko mieszać różne elementy
          konstrukcyjne, bo do takiej opierającej się na przypadkowych zdarzeniach, metody
          projektowania nie jest potrzebna
          żadna informacja, żadna inteligencja, gdyż z obliczonego przez abiogenetyków
          prawdopodobieństwa wynika, że taki reaktor musi w końcu skonstruować i złożyć
          się sam. A skoro takie metody są tak skuteczne to po co są potrzebne szkoły.
          Mój wujek który w czasie wojny był w armii Andersa,i po wojnie został w Anglii
          gdzie zajmował się naprawą miniaturowych damskich zegarków mechanicznych
          wbudowywanych do pierścionków. Ale też opowiadał, że całe wyposażenie osobiste
          każdego żołnierza , w tym też zegarki musieli oddać pod rygorami kar,a wtedy
          niszczono to wyposażenie i zegarki też pod gąsienicami czołgów.
          I tu ciekawe jest jakie wg ciebie byłoby prawdopodobieństwo samoistnego
          powstania takiego miniaturowego damskiego zegarka z tych rozwalcowanych zegarków
          żołnierzy armii Andersa, na zasadzie przypadkowych zdarzeń.
          Przypomnę tu tylko, że żywa komórka jest mechanizmem wielokrotnie bardziej
          złożonym od takiego zegarka i wielokrotnie mniejszym. Poza tym w żywej komórce,
          w tej jednej miniaturowej przestrzeni, równolegle zachodzi tysiące różnych
          reakcji chemicznych, na wzajem sobie nie przeszkadzających co jest cudem życia.
          W reakcjach tych może być wytwarzane tysiące różnego rodzaj białek, których w
          okresie prebiotyczny nigdy nie było. Poza tym w reakcjach tych uczestniczy
          ogromna liczba katalizatorów enzymatycznych, których w okresie prebiotycznym
          nigdy nie było, a zatem nie mogły zostać wcześniej wypróbowane.
          Więc tylko urojeniem można nazwać domniemanie możliwości samoistnego powstania
          pierwszej żywej komórki.
          Pozdrawiam Andrzej
          • petrucchio Re: Sztuczne życie 11.09.07, 19:45
            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

            > A według chciejstwa abiogenetyków należało by tylko mieszać różne elementy
            konstrukcyjne, bo do takiej opierającej się na przypadkowych zdarzeniach, metody
            projektowania nie jest potrzebna żadna informacja, żadna inteligencja, gdyż z
            obliczonego przez abiogenetyków prawdopodobieństwa wynika, że taki reaktor musi
            w końcu skonstruować i złożyć się sam.

            [Pomijam przypowiastkę o zegarkach.]

            Andrzeju, szanuję twój wkład w te dyskusje, ale atakujesz nie biogenezę, tylko
            stracha na wróble, którego sam wypchałeś słomą i postawiłeś sobie jako
            przeciwnika. Świetnie wiesz (choćby dlatego, że ten temat stale tu powraca), że
            nikt nie twierdzi, jakoby protobionty "złożyły się same". Podobnie nikt nie
            twierdzi, że w ewolucji nie jest potrzebna informacja. Oczywiście, że jest
            potrzebna, a jej źródłem jest dobór naturalny.

            Ani zegarki, ani reaktory chemiczne nie są replikatorami. Dlaczego więc
            częstujesz nas analogiami, o których sam musisz wiedzieć, że są naciągane?
            Dyskutujmy poważnie, bez demagogii. Warunkiem koniecznym abiogenezy jest to,
            żeby powstał choćby jeden skuteczny autoreplikator zdolny do mutacji
            komplikujących jego strukturę. Reszta jest właściwie kwestią czasu
            • Gość: AI Re: Sztuczne życie IP: *.chello.pl 11.09.07, 20:46
              > Reszta jest właściwie kwestią czasu
              • petrucchio Re: Sztuczne życie 11.09.07, 22:08
                Gość portalu: AI napisał(a):

                > Jeśli mówimy o prostych replikatorach, pojedyncza replikacja trwa setne części
                > sekundy. Istotny jest oczekiwany czas pomiędzy wejściami w kolejne reakcje
                > przeciętnej cząsteczki. Ten czas bardzo zależy od przyjętych założeń, ale nawet
                > w mocno rozrzedzonym roztworze można go liczyć w sekundach. W ciągu stu milionów
                > lat mamy więc nie miliard, ale co najmniej tysiące bilionów "pokoleń". Ponadto
                > "populacja" takich replikatorów składa się nie z bilionów (jak populacje
                > bakterii na szalkach) ale co najmniej z 10^40 kopii.

                To prawda. Pisząc "miliardy" miałem na myśli, że zastanawiając się, jak pierwsze
                replikatory mogły przekształcić się w coś przypominającego życie możemy z
                czystym sumieniem założyć, że ten proces trwał CO NAJMNIEJ grube miliardy cykli.
                Oczywiście mogło ich być więcej o kilka rzędów wielkości. Trudno dokładnie
                oszacować, jak długo trwało przejście od prymitywnych replikatorów do
                "prawdziwego" życia. Najstarsze niekontrowersyjne stromatolity mają ok. 3,465 mld
                lat, ale najstarsze grenlandzkie ślady osadów zawierających prawdopodobnie
                biogenny węgiel (sądząc po składzie izotopowym) datowane są na ponad 3,7 mld.
                lat (może nawet 3,85 mld). Biorąc pod uwagę, że jest to terminus ante quem dla
                życia, i że z drugiej strony "ciężkie bombardowania" zdolne wyjałowić Ziemię
                ustały niewiele wcześniej, oznacza to tyle, że albo biogeneza zaszła stosunkowo
                szybko (w ciągu dziesiątków milionów lat), albo najwcześniejsze życie było tak
                odporne na warunki ekstremalne, że jakoś przetrwało mimo bombardowań (chyba że
                skala bombardowań jest przeszacowana).

                > Niestety, biolog uważajacy że on jest autorytetem w tych
                > dziedzinach nie zagłębi się w tę matematykę - bo będzie
                > argumentował że "to przecież widać".

                Nic bardziej zwodniczego niż powoływanie się na zdrowy rozsądek i "oczywistość" :-)
                • madcio Re: Sztuczne życie 11.09.07, 22:31
                  > Nic bardziej zwodniczego niż powoływanie się na zdrowy rozsądek i
                  > "oczywistość" :)
                  Gdyby zdrowy rozsądek wystarczał, niepotrzebni byliby żadni eksperci czy naukowcy...
            • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.09.07, 21:55
              Witaj Petruchio!
              Do czasu powstania pełnych struktur replikacyjnych umożliwiających realnie a nie
              życzeniowo, dalszy samoistny rozwój protokomórki,nie będzie funkcjonował żaden
              dobór naturalny taki jak w istniejących żywych. I struktury takie będą mogły
              powstawać tylko na zasadzie przypadkowych zdarzeń. To,że istnieje możliwość
              samoistnej syntezy pierwszego replikatora umożliwiającego dalszy rozwój struktur
              komórkowych, jest tylko nieudokumentowanym domniemaniem abiogenetyków,
              nieudokumentowanym przypisywaniem możliwości jakim dysponuje cała maszyneria
              komórkowa jednej prostej nici np RNA.
              I co z tego że przez przypadek powstanie pierwsza dłuższa struktura
              jednoniciowego RNA, która mogła by być replikatorem, jak wiadomym jest, że żeby
              spełniała ona swoje zadanie jako replikator, to poza strukturą I-rzędową, musi
              posiadać odpowiednią strukturę II i III rzędową. Stąd też taki replikator będzie
              zdolny tylko do zupełnie bezsensownego powielania prostych zupełnie dowolnych
              łańcuchów polinukleotydowych, które mu się nadarzą. Natomiast bez drugiego
              replikatora, bez odpowiednich struktur pomocniczych,to znaczy bez pomocniczej
              maszynerii komórkowej, nie będzie on w stanie replikować samego siebie.Bo jeśli
              nawet zostanie replikowana struktura I-rzędowa [kolejność sekwencji], to nie
              będzie możliwa bardzo wierna replikacja umiejscowienia struktur spinki oraz
              bardzo wierne skopiowanie umiejscowienia wiązań między wstęgowych.
              Dlatego też do czasu pojawienia się kompletnej maszynerii komórkowej
              koniecznej do replikacji nie ma co mówić o selekcyjnym działaniu doboru naturalnego.
              Pozdrawiam Andrzej
              • petrucchio Re: Sztuczne życie 12.09.07, 13:00
                Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                > Do czasu powstania pełnych struktur replikacyjnych umożliwiających > realnie a
                nie życzeniowo, dalszy samoistny rozwój protokomórki,nie
                > będzie funkcjonował żaden dobór naturalny taki jak w istniejących
                > żywych.

                Dobór działa wszędzie tam, gdzie zróżnicowane replikatory konkurujące o zasoby
                tego samego środowiska odznaczają się zróżnicowaną efektywnością replikacji.
                Koniec, kropka. Dobór może działać na poziomie pojedynczych replikatorów, albo
                • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 10:51
                  Witaj Petrucchio!
                  Cały czas drepcemy w miejscu,dzieląc skórę na niedźwiedziu, którego nikt nie
                  widział. Skoro nie znany jest skład sekwencyjny konfiguracja przestrzenna oraz
                  struktur wewnętrznych wiązań między wstęgowych tego pierwszego replikatora, to
                  nie da się na oko ocenić minimalną liczbę pomocniczej maszynerii komórkowej,
                  umożliwiającej replikację replikatora. Replikator skonfigurowanych przestrzennie
                  nici czy to DNA czy też RNA nie zreplikuje się sam. Bo do replikacji
                  jakiejkolwiek nici DNA lub RNA konieczne jest jej rozplecenie. A jak nić
                  zostanie rozplecona to replikator straci aktywność do której sam nie ma
                  praktycznych szans powróci.
                  Ty byś chciał, żeby ten replikator był taki jak ten legendarny chruszczowowski
                  ruski kombajn,który sam orał, siał, kosił, młócił, mełł mąkę,piekł chleb, jadł
                  ten chleb. A co robił dalej domyśl się sam.
                  Poza tym nie tak jak wymagania konieczne do liczenie na palcach lub na
                  zapałkach i na każdym dalszym etapie rozwoju metod obliczeniowych do
                  współczesnych komputerów można określić, bo doskonale znamy te etapy. A w
                  przypadku możliwości samoistnego pojawienia się pierwszej
                  komórki za wyjątkiem podstawowych reakcji zachodzących w świecie materii
                  nieorganicznej nikt nie wie jakie były dalsze etapy, więc nie można też oceniać
                  minimalne wymagania.
                  Pozdrawiam Andrzej
            • nowey777 abiogeneza i dobór naturalny. 12.09.07, 22:05
              petrucchio napisał:

              > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
              > Świetnie wiesz (choćby dlatego, że ten temat stale tu powraca), że
              > nikt nie twierdzi, jakoby protobionty "złożyły się same".

              A kto je złozył,albo co ?PRZYPADEk?

              "Co to jest przypadek? Niektórzy, mówiąc o nim, mają na myśli zdarzenie losowe,
              do którego można zastosować rachunek prawdopodobieństwa, jak to się dzieje przy
              rzucie monetą. Jednakże w dyskusji o pochodzeniu życia wielu naukowców posługuje
              się tym słowem w innym znaczeniu. Używają oni nieprecyzyjnego wyrazu
              „przypadek”, by nie określać dokładnie przyczyny, zwłaszcza gdy jej nie znają.

              „Jeżeli personifikuje się ‘przypadek’, mówiąc o nim jak o sile sprawczej, (…) to
              w sposób nieusprawiedliwiony zamienia się pogląd naukowy w koncepcję na poły
              religijną, mitologiczną” — zauważył biofizyk Donald M.MacKay. W podobnym duchu
              wypowiedział się Robert C.Sproul: „Ponieważ nieznaną przyczynę już od dawna
              nazywa się ‘przypadkiem’, ludzie zaczynają zapominać, że właśnie taki sens
              nadano temu słowu. (…) Dla wielu osób założenie: ‘przypadek to nieznana
              przyczyna’, zamieniło się w przeświadczenie, że ‘przypadek jest przyczyną’”.

              Takim rozumowaniem, utożsamiającym przypadek z przyczyną posłużył się między
              innymi laureat Nagrody Nobla, Jacques L.Monod. Napisał on: „Czysty przypadek,
              jedynie przypadek, całkowita, lecz ślepa wolność [znajduje się] u samego
              korzenia wspaniałej budowli ewolucji. (…) Człowiek nareszcie wie, że jest sam w
              obojętnym ogromie Wszechświata, z którego wyłonił się na skutek przypadku”
              (tłumaczył Jędrzej Bukowski). Zauważmy: „NA SKUTEK przypadku”. Monod czyni to
              samo, co wielu innych — przypisuje przypadkowi rolę czynnika stwórczego.
              Twierdzi, że to przypadek doprowadził do pojawienia się życia na Ziemi.

              Według słowników „przypadek” to „zdarzenie, zjawisko, których się nie da
              przewidzieć na podstawie znanych praw naukowych i doświadczenia”. Jeżeli więc
              ktoś oznajmia, że życie powstało przez przypadek, to jego zdaniem istnieje ono
              dzięki jakiemuś nieznanemu czynnikowi sprawczemu."

              > Podobnie nikt nie
              > twierdzi, że w ewolucji nie jest potrzebna informacja. Oczywiście, że jest
              > potrzebna, a jej źródłem jest dobór naturalny.
              > Ani zegarki, ani reaktory chemiczne nie są replikatorami....

              Proszę mi tu opisać,jakie jak wyglądał dobór naturalny (jakie to były czynniki
              selekcyjne) podczas ewolucji chemicznej (zanim powstał replikator/protobiont i
              zaczęła się ewolucja biologiczna).



              • petrucchio Re: abiogeneza i dobór naturalny. 12.09.07, 23:25
                nowey777 napisał:

                > Proszę mi tu opisać,jakie jak wyglądał dobór naturalny (jakie to
                > były czynniki selekcyjne) podczas ewolucji chemicznej (zanim
                > powstał replikator/protobiont i zaczęła się ewolucja biologiczna).

                Jak to "zanim powstał replikator"? Pierwsze, najprostsze chemiczne replikatory
                niewątpliwie powstały przypadkiem. Natomiast komplikacja ich struktury,
                prowadząca ku ewolucji biologicznej następowała dzięki mutacjom porządkowanym
                przez dobór. Jakie były czynniki selekcyjne? Przede wszystkim szybkość
                replikacji w warunkach danego otoczenia. Na późniejszych etapach
                • nowey777 ewolucyjna hipoteza smoka wawelskiego:))))) 13.09.07, 00:30
                  Proszę mi tu dokładnie opisać tego przedkomórkowca,opowiedzieć na czym polegały
                  jego mutacje,jakie były czynniki selekcyjne i w jaki sposób te mutacje
                  doprowadziły do obecnej postaci komórki. Takim sposobem do ja udowodnie
                  powstanie smoka wawelskiego z odchodów krakowskiej mrówki. Proszę zachować sie
                  naukowo i podać szczegóły.
                  • petrucchio Re: ewolucyjna hipoteza smoka wawelskiego:))))) 13.09.07, 00:46
                    nowey777 napisał:

                    > Proszę mi tu dokładnie opisać tego przedkomórkowca,opowiedzieć na
                    > czym polegały jego mutacje,jakie były czynniki selekcyjne i w jaki
                    > sposób te mutacje doprowadziły do obecnej postaci komórki.

                    Tego nie wie nikt i dobrze wiesz, dlaczego. Nie ma najmniejszej szansy, żeby po
                    abiogenezie pozostały jakikolwiek wyraźne ślady kopalne. Cokolwiek wymyślimy,
                    będzie mniej lub bardziej wiarygodną rekonstrukcją. Dlatego nikt przy zdrowych
                    zmysłach nie powie: "Tak musiał wyglądać pierwszy replikator." Pytanie, jakie
                    MOŻNA postawić, to czy JAKIEKOLWIEK proste replikatory (na tyle proste, żeby ich
                    samoistne powstanie można sobie było wyobrazić) w ogóle mogą istnieć. Bo jeśli
                    tak, to nie ma powodu, dla którego nie mogłyby były zaistnieć w "prazupie".

                    Zmuszony jestem odesłać cię jeszcze raz tam, gdzie Julius Rebek opisuje swoje
                    autokatalityczne molekuły, które posiadają między innymi zdolność do mutacji, a
                    ich zmutowane warianty konkurują ze sobą (ze zróżnicowanym sukcesem) o chemiczne
                    zasoby środowiska, czyli zatem w jakimś elementarnym stopniu podlegają doborowi.
                    To NA PEWNO nie są molekuły podobne do tych, które zapoczątkowały rozwój życia
                    na Ziemi, ale dowodzą, że coś w tym rodzaju MOŻE istnieć.
                    • nowey777 Re: ewolucyjna hipoteza smoka wawelskiego:))))) 13.09.07, 06:24
                      petrucchio napisał:

                      > nowey777 napisał:
                      >
                      > > Proszę mi tu dokładnie opisać tego przedkomórkowca,opowiedzieć na
                      > > czym polegały jego mutacje,jakie były czynniki selekcyjne i w
                      jaki
                      > > sposób te mutacje doprowadziły do obecnej postaci komórki.
                      >
                      > Tego nie wie nikt i dobrze wiesz, dlaczego. Nie ma najmniejszej
                      szansy, żeby po
                      > abiogenezie pozostały jakikolwiek wyraźne ślady kopalne. Cokolwiek
                      wymyślimy,
                      > będzie mniej lub bardziej wiarygodną rekonstrukcją.

                      No to coś wiarygodnego wymyślcie,opiszcie i wystarczy. Póki co
                      pokazujecie ,jak życie powstać nie mogło,a na abiogeneze nawet
                      pomysłu nie macie. Znaczy fachowcy pokazują i nie mają pomysłu,a
                      pietruszka i jemu podobni przepisują:) Poza tym zachowały się
                      eukarionty sfosylizowane z prekambru,a życie protobiontowe nie
                      mogło,skoro tyle czasu na ziemi występowało? To chyba jest,jak z
                      tymi ćwierćżółwiami:)
                      • petrucchio Fosylizacja 13.09.07, 10:41
                        nowey777 napisał:

                        > Poza tym zachowały się
                        > eukarionty sfosylizowane z prekambru,a życie protobiontowe nie
                        > mogło,skoro tyle czasu na ziemi występowało? To chyba jest,jak z
                        > tymi ćwierćżółwiami:)

                        Skamieniałości ediakarańskie powstały w wyjątkowo sprzyjających okolicznościach
                        (utrwalone odciski w mule) ok. 610-542 mln lat temu. Ewentualne szczątki
                        protobiontów musiałyby być co najmniej _SZEŚĆ razy starsze_. Rozumiesz dobrze,
                        co to znaczy? Niekwestionowane skamieniałości makroorganizmów pochodzą z
                        przedziału czasu, który obejmuje mniej więcej _ostatnią jedną siódmą_ historii
                        życia na Ziemi.

                        Sprzed mniej więcej 1,2 mld lat pochodzą najstarsze znane skamieniałości
                        eukariontów przypominających krasnorosty. Od młodszego archaiku po proterozoik
                        pospolicie występują stromatolity, a przy odrobinie szczęścia można w nich
                        znaleźć skamieniałości jednokomórkowców
                        • maynardd Re: Fosylizacja 13.09.07, 15:57
                          Nie wiem czy sobie zdajesz sprawe,ale Ty KingKongowi dodales
                          argumentacji tym wywodem:)
                          Wyglada z niego,ze zycie w obecnej postaci jednokomorkowej pojawilo
                          sie nagle,jak te wielokomorkowe organizmy w kambrze. Gdzies kiedys
                          pisalem odtlumaczenie, jak to sie moglo stac w przeszlosci,ze teraz
                          to wyglada na "eksplozje kambryjską"
                          www.forum.ateista.pl/viewtopic.php?p=43272&sid=5d427673e9364f02b1e43487bc425164

                          pozdro.
                          • petrucchio Re: Fosylizacja 13.09.07, 17:41
                            maynardd napisał:

                            > Nie wiem czy sobie zdajesz sprawe,ale Ty KingKongowi dodales
                            > argumentacji tym wywodem:)
                            > Wyglada z niego,ze zycie w obecnej postaci jednokomorkowej pojawilo
                            > sie nagle,jak te wielokomorkowe organizmy w kambrze.

                            Chyba nie. Zapis kopalny nie wskazuje na nic takiego. On nie urywa się wyraźnie
                            w żadnym miejscu, ale raczej stopniowo wygasa w miarę, jak cofamy się w czasie.
                            Z późnego proterozoiku mamy niewątpliwe wielokomórkowe tkankowce, ze środkowego
                        • nowey777 ewolucja nie zachodziła! 13.09.07, 16:41
                          petrucchio napisał:
                          > (2) Większość kratonów skorupy ziemskiej uformowała się w okresie
                          późniejszym.
                          > Jakiekolwiek formacje geologiczne z archaiku są rzadkie, a skały
                          osadowe z tego
                          > eonu nie zmetamorfizowane na tyle, żeby zachować jakieś resztki
                          skamieniałości,
                          > są _skrajnie_ rzadkie.

                          Wiele koncepcji już wysuwano,żeby jakoś fakt nagłego pojawienia się
                          życia wyjaśnić i żadna nie jest przekonująca. Uważąsz,że wszystkie
                          skały uległy takiemu przetomieniu/przemieszczeniu,że poukrywały na
                          całej kuli ziemskiej wszelkie ślady prymitywnego życia? Znaleziono z
                          tego dawnego okresu wiele nienaruszonych skał i ZADNYCH SLADOW
                          PIERWOTNEGO ZYCIA tam nie znaleziono! Rownież odkryto wiele
                          nienaruszonych skał z okresu poprzedzającego eksplozję kambryjską i
                          przodków typów ,które pojawiły się nagle w kambrze też tam nie
                          znaleziono!

                          > (3) Sprzed archaiku, czyli z czasów starszych niż 3,8 mld lat, nie
                          mamy prawie
                          > żadnych świadectw geologicznych.

                          Ponieważ ewolucja jest oszczędna,widać chce wypróbować naszą wiarę:)
                          Nie znaleziono żadnego ćwierćżółwia nie znalezioni żadnej
                          ćwierćbakterii. Nie żyje żaden współczesny wspólny przodek i nie
                          znaleziono żadnego bezpornego brakującego ogniwa. A dlaczego tak
                          jest? Dlaczego zapis kopalny nie roii się od form przejściowych do
                          tego stopnia,że nie moglibyśmy odróżnić podstawowych rodzajów
                          zwierząt i roślin? Dlaczego wyginęły paprociowe,kkrzypowe ,widłakowe
                          lasy deszczowe na korzyśc okrytonasiennych? Na te pytania nie znamy
                          ZAdnych ODPOWIEDZI i żaden mit o ewolucji,nie wiadomo jak żeniony
                          nic tu nie zmieni.WEwolucja nie zachodziła!
                      • maynardd Re: ewolucyjna hipoteza smoka wawelskiego:))))) 13.09.07, 15:50
                        Takie formy przejsciowe,jak "cwierczolwie", to latwo sobie wyobrazic
                        w przeciwienstwie do tego swietego grala w nauce;pierwotnego
                        samopowstajacego replikatora/protobionta:)
                        Ale pozyjom posmotrim:)

                        pozdro.
                      • madcio Re: ewolucyjna hipoteza smoka wawelskiego:))))) 13.09.07, 22:59
                        > To chyba jest,jak z tymi ćwierćżółwiami:)
                        Te, nowey777. To kiedy w końcu się dowiem, jak według ciebie ma wygladać ćwierćżółw?
          • madcio Re: Sztuczne życie 11.09.07, 22:30
            > Zapominasz o tym, drogi Madcio, że droga od palca do komputera nie
            > przebiegała samoistnie.
            Droga od najprostszych chemicznych autoreplikatorów aż do współczesnej E. coli
            też nie przebiegła samoistnie. Chyba że w takim sensie, w jakim kamień wolno
            puszczony "samoistnie" spadnie na ziemię. :)

            > A według chciejstwa abiogenetyków należało by tylko mieszać różne
            > elementy konstrukcyjne, [ciach zegarek]
            Analogie, które przytaczasz, są kompletnie błędne. Wprawdzie inni już pisali,
            ale ja swoje dorzucę.

            Kreacjoniści z lubością porównują żywe komórki do mechanizmów stworzonych przez
            ludzi oraz ich elementów składowych, takich jak trybiki w zegarku, jednym z
            ulubionych przykładów. Jednak te porównanie jest kompletnie chybione, zwodnicze,
            a nawet kłamliwe.

            Dlaczego? Części mechaniczne urządzeń nie potrafią:
            - samodzielnie zmieniać kształtów
            - łączyć się w jedną całość
            - rozdzielać sie na dwie pomniejsze części
            - dopasowywać się jak zatrzaski
            - zmieniać swoją formę działania w zależności od obecności innych części
            - a wszystko to pod wpływem energii słonecznej i/lub obecności innych części
            Związki chemiczne będące budulcem organizmów żywych oraz postulowanych
            prebiotycznych konstruktów (protobionty) to wszystko potrafią i jeszcze więcej.
            Wprawdzie abiogeneza to rzecz jasna nie tylko "mieszanie elementów
            konstrukcyjnych", ale przy częściach przejawiających wymienione wyżej cechy już
            od samego mieszania plus dostarczenie energii mogą wyjść różne interesujące
            rezultaty.

            Dlatego też porównywanie trybików w zegarku do związków chemicznych jest w
            najlepszym wypadku kretynizmem, a w najgorszym typowym kłamliwym oszustwem. Nie
            to, żebym po kreacjonistach spodziewał się czego innego.

            > Więc tylko urojeniem można nazwać domniemanie możliwości
            > samoistnego powstania pierwszej żywej komórki.
            Zgadza się. Postulat przedstawiany jako twierdzenie abiogenezy, iż samoistnie
            powstała cała komórka od razu, to urojenie kreacjonistów.
            • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.07, 09:09
              Witaj Madcio!
              Madcio
              - samodzielnie zmieniać kształtów
              - łączyć się w jedną całość
              - rozdzielać sie na dwie pomniejsze części
              - dopasowywać się jak zatrzaski
              - zmieniać swoją formę działania w zależności od obecności innych części
              Andrzej
              Tylko zapomniałeś drogi Madciu dodać, że i owszem to co piszesz jest oczywiście
              możliwe, bo wynika z elementarnych praw chemicznych, ale tylko w zakresie
              prostych związków chemicznych spotykanych w świecie materii nieożywionej. I
              wszystkie te procesy [za wyjątkiem rzadkich specyficznych przypadków chemicznych
              reakcji oscylacyjnych, które nie zachodzą w samoistnym procesie tworzenia
              biopolimerów] zmierzają zawsze z pewną niewielką fluktuacją, do jednoznacznych
              stanów równowagowych. A to praktycznie eliminuje możliwość wielokierunkowej
              zmienności, analogicznej do dryftu genetycznego, jako podstawowego warunku
              możliwości zachodzenia ewolucji.
              Ale ja Ci proponowałem złożenie zegarka lub reaktora z gotowych skomplikowanych
              elementów. Wiec już możesz sobie podarować etap samoistnego powstania tych
              złożonych elementów. Pozostaje Ci tylko złożyć je w odpowiedniej kolejności w
              jedną całość. To jest tak jakbyś rozebrał zegarek na części a następnie
              potrząsał nimi, żeby same złożyły się w odpowiedniej kolejności w funkcjonujący
              zegarek.
              Przez co chciałem dać do zrozumienia,że konieczne do funkcjonowania życia
              biopolimery, to nie tylko jakaś tam mieszanina złożonych I rzędowych struktur
              polinukleotydowych i polipeptydowych. To znaczy nie tylko przemyślana złożona
              złożona w odpowiedniej kolejności struktura liniowa. Ale większość polipeptydów
              to białka globularne, uzyskane przez przekształcenia liniowej struktury
              biopolimeru w strukturę odpowiednio splecionych i połączonych na wzajem różnymi
              wiązaniami pojedynczych wstęg, takiej struktury globularnej. Tak jak dopiero
              odpowiednio złożone przestrzennie trybiki zegarka tworzą jedną funkcjonalną całość.
              I nawet w organizmach żywych informacja o tej strukturze przestrzennej,
              zapewniającej wymaganą funkcjonalność białek, nie jest przekazywana w postaci
              zapisu w strukturach RNA lub DNA. Tylko jest przekazywana dziedzicznie w postaci
              gotowych struktur białkowych.
              Dlatego bez takich gotowych struktur maszynerii komórkowej zdolnych do
              odtwarzania struktur przestrzennych, żadna forma życia się nie rozwinie.
              Bo tak jak trzeba umieć [trzeba mieć informację]złożyć elementy zegarka w
              odpowiednią przestrzenną strukturę, bo sam się nigdy nie złożą, tak trzeba
              wiedzieć jak przestrzennie pofałdować łańcuchy polipeptydowe i jak je nawzajem
              powiązać aby wyszło z tego funkcjonalne białko.
              A taka informacja metodą naturalnego doboru nie ma żadnych szans powstać. A
              gdyby nawet powstała dla prostych białek, to nie szans ją przekazać do
              utworzonych przez replikator replik, bez pomocy koniecznej do tego celu
              maszynerii komórkowej.
              I tyko w urojeniach abiogenetyków, takie struktury mogą powstać samoistnie, w
              wyniku domniemanego stopniowego ewoluowania, w warunkach gdy jeszcze nie może
              działać dobór naturalny.
              Pozdrawiam Andrzej
              • Gość: AI Re: Sztuczne życie IP: *.chello.pl 12.09.07, 10:21
                > Bo tak jak trzeba umieć [trzeba mieć informację]złożyć elementy zegarka w
                > odpowiednią przestrzenną strukturę, bo sam się nigdy nie złożą.

                A widzisz. To jest właśnie nieprawda. Tu twoja intuicja się myli, a nie
                próbujesz wcale rozważyć tego dokładniej. Złożą się, tylko wymaga to długiego
                czasu. Czy potrafisz ten czas oszacować? Załóż np. że zegarek wymaga właściwego
                ułożenia 30 elementów, każdy ma 1% szans na znalezienie się we właściwym
                miejscu, a konfiguracja zmienia się raz na sekundę.
                I załóż że przeprowadzasz jednocześnie 10^30 takich eksperymentów.
                • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.07, 11:53
                  Witaj AI!
                  Nie bierzesz pod uwagę tego, ze każdy z 30 elementów zegarka musi zajmować 3
                  odpowiednie współrzędne położenia przestrzennego i trzy odpowiednie współrzędne
                  położenia kątowego. A to już zmienia wynik Twoich obliczeń. A poza tym to się
                  musiało by szczęśliwie zdarzyć w jednym miejscu.Tak, że bardziej prawdopodobne
                  jest że jedna i ta sama osoba będzie przez cały rok co tydzień wygrywać główną
                  wygraną w toto-lotka.
                  Pozdrawiam Andrzej
                  • Gość: AI Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.07, 12:54
                    > Tak, że bardziej prawdopodobne
                    > jest że jedna i ta sama osoba będzie przez cały rok co tydzień wygrywać główną
                    > wygraną w toto-lotka.

                    Niestety - nie jest. Twoja intuicja po prostu w tym przypadku się myli, a nie
                    próbujesz wcale się w to zagłębić. Bo dla Ciebie odpowiedź jest "oczywista".

                    Prawdopodobieństwo wygrywania przez cały rok co tydzień głównej nagrody to
                    jakieś (14 000 000)^-50, czyli mniej niż 10^-350. Zakresy konfiguracji w których
                    właściwe ułożenie cząsteczek powoduje przypadkowe powstanie prostych
                    replikatorów dają prawdopodobieństwa większe niż 10^-40. I to może wydawać się
                    "prawie zerowym prawdopodobieństwem", ale biorąc pod uwagę skalę eksperymentu,
                    na pierwotnej Ziemi mogło zajść bardzo szybko.
                    • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.07, 17:42
                      AI!
                      Dając Ci obrazowy przykład z totalizatorem, chcę wyjaśnić, że samoistne
                      tworzenie się biopolimerów to rekcja łańcuchowa, która musi zajść w udanie w
                      jednym konkretnym miejscu gdyż tu nie ma doboru kumulatywnego. Dlatego z
                      doświadczenia można założyć, że nawet szanse na 10 kolejnych wygranych w
                      totolotka w ciągu roku przez 1 osobę są praktycznie zerowe.
                      A samoistne pojawienie się w jednym miejscu wszystkich białek potrzebnych do
                      syntezy pierwszej komórki jest co najmniej o jeden rząd potęgowy
                      mniejsze. A nie uwzględniono jeszcze inne elementy tej pierwszej komórki.
                      Pozdrawiam Andrzej
                      • Gość: AI Re: Sztuczne życie IP: *.chello.pl 12.09.07, 18:01
                        > A samoistne pojawienie się w jednym miejscu wszystkich białek potrzebnych do
                        > syntezy pierwszej komórki jest co najmniej o jeden rząd potęgowy
                        > mniejsze. A nie uwzględniono jeszcze inne elementy tej pierwszej komórki.

                        Żartujesz, prawda?
                        Nie wierzę żebyś do tej pory nie zauważył że nie rozmawiamy o spontanicznym
                        "pojawieniu się w jednym miejscu wszystkich białek potrzebnych do syntezy
                        pierwszej komórki"...
                        • madcio Re: Sztuczne życie 12.09.07, 18:27
                          > Nie wierzę żebyś do tej pory nie zauważył że nie rozmawiamy o
                          > spontanicznym "pojawieniu się w jednym miejscu wszystkich białek
                          > potrzebnych do syntezy pierwszej komórki"...
                          To mantra kreacjonistów: "abiogeneza to samoistne złożenie się od razu całej
                          współczesnej komórki".

                          Andrzej wpadł w pułapkę, bo zdaje się komuś udało się zmusić go, choćby na
                          chwilę, do rozważenia prostszych replikatorów jako początku abiogenezy. Wynikiem
                          było: "no, abiogeneza to zaczęła się od prostych replikatorów, ale yyy...
                          tego... e... a złożenie się całej komórki jest niemożliwe!!". I to esencja
                          dyskusji z Andrzejem. :D
                          • nowey777 Co to byolo ten" prosty replikato"r????? 12.09.07, 22:45
                            A esencja dyskusji z wami polega na waszym ,wielokrotnie obalonym, stwierdzeniu
                            pokazującym,że zaczynacie cierpieć na cholerną impotencje intelektualną,kiedy
                            się was tylko przyciśnie do muru o konkrety dotyczące tego prostego replikatora,
                            który waszym nieskromnym zdaniem mógł sam powstać. Samo tłumaczenie,że obecne
                            skomplikowane życie nie mogło samo powstać,ponieważ jest zbyt skomplikowane i
                            dlatego pierwsze życie które mogło wyewoluować rzekomo musiało być na tyle
                            proste żeby móc wyewoluować niczego nie wnosi do niczyjej wiedzy. To jest typowy
                            erystyczny wytrych retoryczny, który ma więcej do czynienia z bajkami o dobrej
                            wróżce niż prawdziwą nauką.

                            Nauka ostatnio pokazała,że różne domniemane prostsze replikatory-jak
                            ryboorganizm-istnieć nie mogły ,więc po jakiego grzyba bez końca powtarzacie to
                            zaklęcie?

                            Podstawowa zasada skutecznej propagandy polega właśnie na stosowaniu
                            wielokrotnych repetycji nie argumentacji.
                            • petrucchio Re: Co to byolo ten" prosty replikato"r????? 12.09.07, 23:14
                              nowey777 napisał:

                              > Podstawowa zasada skutecznej propagandy polega właśnie na stosowaniu
                              > wielokrotnych repetycji nie argumentacji.

                              I na zaprzeczaniu, jakoby samemu się to stosowało.
                              • nowey777 Re: Co to byolo ten" prosty replikato"r????? 13.09.07, 00:20
                                No to jak wyglądał ten pierwotny replikator?
                            • madcio Re: Co to byolo ten" prosty replikato"r????? 13.09.07, 23:14
                              > kiedy się was tylko przyciśnie do muru
                              Odpuść sobie figury retoryczne, kreacjonisto.

                              > o konkrety dotyczące tego prostego replikatora, który waszym
                              > nieskromnym zdaniem mógł sam powstać.
                              O czym ty bełkoczesz? Podano co najmniej dwa linki do zupełnie różnych źródeł
                              wiedzy: replikatory Rebeki oraz artykuł, który podałem jako pierwszy post wątku
                              forum.

                              > Nauka ostatnio pokazała,że różne domniemane prostsze
                              > replikatory-jak ryboorganizm-istnieć nie mogły
                              Co to kuźwa "ryboorganizm"? Widzę, że nie tylko uroiłeś sobie jakieś
                              ryboorganizmy (zacznijmy od tego ze najprostsze replikatory to nie jest organizm
                              w normalnym pojęciu tego słowa i nic wspólnego z rybami nie ma), ale i że nauka
                              coś o twoich urojeniach mówi.

                              > Podstawowa zasada skutecznej propagandy polega właśnie na
                              > stosowaniu wielokrotnych repetycji nie argumentacji.
                              Zgadza się. Doskonałym przykładem jest zawalanie forum "nauka" wątkami na
                              okrągło promującymi kreacjonizm typu "popatrz na ten filmik!" albo "o łojezuu
                              ale to skomplikowane!!" przez niejakiego nowey777.
                          • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 11:08
                            Witaj Madcio!
                            Witaj Madcio!
                            Madcio
                            Andrzej wpadł w pułapkę, bo zdaje się komuś udało się zmusić go, choćby na
                            chwilę, do rozważenia prostszych replikatorów jako początku abiogenezy. Wynikiem
                            było: "no, abiogeneza to zaczęła się od prostych replikatorów, ale yyy...tego...
                            e... a złożenie się całej komórki jest niemożliwe!!". I to esencja dyskusji z
                            Andrzejem
                            Andrzej
                            Nie rechocz z uciechy, czasem żeby komuś coś wybić z głowy zupełne nonsensy
                            takie jak pierwszy replikator,trzeba napisać o co chodzi.
                            Pozdrawiam Andrzej
                        • nowey777 Re: Sztuczne życie 12.09.07, 22:33
                          Ty sam nie wiesz o czym pleciesz.
                      • nowey777 Fred AI-matematyk naszych czasów:) 12.09.07, 22:29
                        On nie rozumie,że ta liczba ,którą wymienił (obliczona prze Hoylea) dotyczy
                        samych enzymów (200stu), u których Hoyle założył krótsze sekwencje. Powstanie
                        kompletnej komórki jest po prostu nie do policzenia, ponieważ te 200 enzymów i
                        inne białka strukturalne, DNA,RNA musiały by się spotkać w obrębie jakiejś błony
                        izolującej ,w jednym miejscu,i jeszcze potrafić ją syntetyzować ,żeby się umieć
                        podzielić i wydać potomstwo. Poza tym cholera wie jak AI sobie policzył,że ta
                        liczba jest przez ewolucje do przeskoczenia biorąc pod uwagę jeden miliard
                        lat,jaki pierwotna ziemia miała na eksperyment abiogenezy, skoro sam Hoyle
                        powiedział,że biorąc pod uwagę te jego wyliczenia przypadkowe powstanie życia
                        jest nie do pomyślenia nawet jęli cały wszechświat byłby bulionem pierwotnym!

                        Mało tego Hoyle powiedział:"prawdopodobieństwo przypadkowego powstania (w
                        bulionie pierwotnym) nawet najprostszego polimeru występującego w żywych
                        organizmach (jednego enzymu nie 200stu enzymów) można przyrównać do tego,że
                        ślepcy wypełniający ciasno układ słoneczny ułożą równocześnie kostke rubika:.

                        Myślę,że Fred Hoyle był lepszym matematykiem niż nasz AI?
                        www.kirjasto.sci.fi/hoyle.htm
                        A oto namiary na książke Hoyla ,z której cytowałem:

                        www.amazon.com/Evolution-Space-Theory-Cosmic-Creationism/dp/0671492632
                        • Gość: AI Re: Fred AI-matematyk naszych czasów:) IP: *.chello.pl 12.09.07, 23:13
                          Święci Pańscy! Wy to piszecie na poważnie?

                          Więc mówisz że pierwsza komórka nie mogła powstać z przypadkowego ułożenia
                          atomów? Poważnie? Kurczę, to jest zaskakująca wiadomość. Czy możesz wytłumaczyć
                          dlaczego? Tylko pisz powoli, tak żebyśmy zrozumieli...
                          • nowey777 Re: Fred AI-matematyk naszych czasów:) 13.09.07, 00:25
                            Ile razy można tłumaczyć to samo (patrz powyżej)? Pewnych spraw nawet mojemu
                            kotowi nie jestem w stanie wyjaśnić,a co dopiero wam.

                            Wierzysz w możliwość samoistnego powstania komputera?

                            A tak w ogóle tylko najbardziej chciałem pokazać następny przykład
                            manipulacji,jaką chciałeś przemycić w dyskusji z Andrzejem. Nie wiem dlaczego
                            Andrzej ni zwrócił na to uwagi,ja jednak podtrzymuję pytanie: jak policzyłeś,że
                            miliard lat w historii ziemi pozwolił,aby przeskoczyć wyliczenia Hoylea i
                            umożliwić samoistną syntezę żywej komórki?
                            • Gość: AI Re: Fred AI-matematyk naszych czasów:) IP: *.chello.pl 13.09.07, 08:47
                              Niemożliwe. Nawet jak się z Ciebie jawnie nabijają, to też tego nie zauważasz?

                              "Wyliczenia" Hoylea to taka sama dziecinada jak poważne tłumaczenia Andrzeja że
                              nie można wylosować kilkuset aminokwasów od razu we właściwej sekwencji. Jak
                              mówisz "przeskoczyłem" je mniej więcej w tym samym momencie gdy zaczęliśmy mówić
                              o replikatorach Rebeka. Sorry, ale jeśli ktoś po raz dziesiąty próbuje z mądrą
                              miną tłumaczyć że niebo jest niebieskie, to trudno uznać go za inteligentnego
                              rozmówcę.

                              Już dawno o takich bredniach nie rozmawiamy. Rozmawiamy o możliwości ewolucji
                              pierwotnych replikatorów - które były niewiele bardziej skomplikowane niż
                              Rebekowe. I osią dyskusji są teraz hipotetyczne stadia pośrednie, od czegoś
                              pseudo-Rebekowego do "świata RNA". Tu można atakować abiogenezę, bo to tu jest
                              niewypełniona luka.

                              Jeśli ktoś nie potrafi zauważyć gdzie są luki w teorii którą atakuje, i w kółko
                              powtarza wtłoczone mu do głowy frazesy, które nie mają związku z dyskusją - to
                              naprawdę trudno robić coś innego niż się nabijać.
                              • Gość: Andrzej Re: Fred AI-matematyk naszych czasów:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 11:32
                                Witaj AI
                                Luka jest od samego początku. Tym się różnimy, że ty uważasz prymitywny
                                mechanizm syntetycznych cząsteczek Rebeka jak replikatory a ja nie. Bo nie da
                                się udowodnić, że cząsteczki te mogły prowadzić do samoistnej syntezy pierwszego
                                biochemicznego replikatora. To że na księżycu są takie same pierwiastki
                                chemiczne z jakich zbudowane są komórki ludzkie, nie oznacza, że między mną a
                                księżycem istnieje ścisłe pokrewieństwo.
                                Żeby uwiarygodnić możliwość samoistnego powstania życia abiogentycy starają się
                                maksymalnie spłycić definicję replikatora a tym samym pierwocin życia. Już
                                pisałem o tym jak jedna z zagorzałych zwolenniczek abiogenezy nazwała nawet
                                proces fizycznego tworzenia się kryształu jako proces replikacji. Niestety na
                                prymitywizm nikt nie wynalazł jeszcze skutecznego lekarstwa.
                                Pozdrawiam Andrzej
                                • maynardd Re: Fred AI-matematyk naszych czasów:) 13.09.07, 16:02
                                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                                  > Witaj AI
                                  > Luka jest od samego początku. Tym się różnimy, że ty uważasz
                                  prymitywny
                                  > mechanizm syntetycznych cząsteczek Rebeka jak replikatory a ja
                                  nie.

                                  Ciekawe ,czy potrafi koze od swojej baby odróżnić:))
                                  • maynardd Re: Fred AI-matematyk naszych czasów:) 13.09.07, 16:09
                                    Sorki,ale juz mnie tez ponioslo. Jak mozna te replikatory rebeka
                                    porownywac z maszyneria ,jaka jest obecna w zyciu,czy nawet czyms,co
                                    je zaczelo? To jest takie trzymanie sie brzytwy! Nie lepiej przyznac
                                    sie do niewiedzy? Ja tam mam troche agnoscytyczne podejscie do
                                    przedmiotu abiogenezy, uwazam, ze nawet jak sie nigdy nie dowiemy
                                    jak i kiedy ona zaszla,to i tak TE jest potwierdzona jak grawitacja
                                    przez inne fakty! Nie robie z siebie jednak idioty-a znam sie lepiej
                                    na biologii od np. AIA- i nie uzywam swojej wiedzy do
                                    manipulacji,zeby podbudowac nieistniejaca hipoteze.
                                    Ja sie wypisuje z tych dywagacji ,a wy sie kiscie we wlasnym sosie.
                                    Myslalem,ze to tylko kreacjonisci maja nierowno pod sufitem,ale jak
                                    sie okazuje i ludzie majacy sie za naukowcow rownie czesto maja tam
                                    wode.

                                    pozdro.

                                    pozdro.
                                    • nowey777 Re: Fred AI-matematyk naszych czasów:) 13.09.07, 16:59
                                      A gdzie przykazanie miłości dzieci,starsi dorośli? Nie praw mi
                                      więcej morałów na temat chrystusowej moralności i mojej kultury
                                      dyskusji.

                                      Sam widzisz,że jak się ma do czynienia z betonami, to czasami ciężko
                                      się powstrzymać:)
                              • nowey777 no to jak ty to w koncu policzyles? 13.09.07, 16:57
                                Gość portalu: AI napisał(a):

                                > Niemożliwe. Nawet jak się z Ciebie jawnie nabijają, to też tego
                                nie zauważasz?
                                >
                                > "Wyliczenia" Hoylea to taka sama dziecinada jak poważne
                                tłumaczenia Andrzeja że
                                > nie można wylosować kilkuset aminokwasów od razu we właściwej
                                sekwencji...

                                Bo nie można. Już ci to wyjaśniałem tyle razy,że więcej nie trzeba.

                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=67696260&a=67746909
                                Przeczytaj sobie ten rozdział a,a może zrozumiesz:

                                www.rumburak.friko.pl/BIBLIA/publikacje/jak_powstalo_zycie/04.php


                                Chciałem zauważyć,żę w dalszym ciągu nie opowiedziałeś w jaki sposób
                                policzyłeś,że wyliczenia Hoyla są złe?



                                • Gość: AI Re: no to jak ty to w koncu policzyles? IP: *.chello.pl 13.09.07, 18:02
                                  No dobra. To już przestaje być nawet śmieszne. Prześledźmy w skrócie tę dyskusję
                                  o prawdopodobieństwie:

                                  1. Zaczęło się od tego że ktoś zauważył że przypadkowe wylosowanie właściwej
                                  długiej sekwencji aminokwasów jest skrajnie nieprawdopodobne.
                                  2. Wszyscy się co do tego zgodzili. Dlatego zaproponowaliśmy inne, znacznie
                                  początki życia.
                                  3. Wróciliście do pierwszego argumentu, tłumacząc że niemożliwe jest przecież
                                  wylosowanie kompletnej działającej komórki. Próbowaliśmy zasugerować że to
                                  prawda, że już ten temat przerabialiśmy.
                                  4. W związku z tym zaatakowałeś z "innej strony": niemożliwe jest przypadkowe
                                  powstanie kompletnego działającego enzymu! A jeszcze w dodatku tych enzymów jest
                                  przecież mnóstwo.
                                  5. W tym momencie dla żartu próbowałem zapytać Cię czy faktycznie sądzisz że
                                  niemożliwe jest wylosowanie kompletnej komórki. I TY TO KUPIŁEŚ! Zacząłeś mówić,
                                  że już to przecież tłumaczyłeś.
                                  6. Przyznałem się że to był tylko żart, że oczywiście takie wyliczenia są
                                  dziecinadą i każdy wie że to nieprawda. A ty teraz piszesz że "przecież
                                  tłumaczyłeś to już wiele razy"?

                                  Przyznaj się: Czy miałeś pracowity dzień, że tak się dajesz podpuszczać? Nawet
                                  przeciętnie inteligentna osoba już DAWNO zauważyłaby że nikt nigdy nie podważał
                                  tych obliczeń, że to jest wszystko prawda. Dyskutujemy o czymś zupełnie innym.
                                  Wyliczenia Hoyla oczywiście są prawidłowe - tyle że odnoszą się do innej teorii,
                                  której nikt tutaj nie forsuje.

                                  Hmm... podejrzewam że w odpowiedzi na ten post zaczniesz udowadniać że
                                  przypadkowe powstanie pierwszej komórki jest niemożliwe. Czyż nie?
                                  • nowey777 Re: no to jak ty to w koncu policzyles? 13.09.07, 18:04
                                    Aha tylko żartowałeś,a ja myślałem ,że ci się pogorszyło:)
                                    • Gość: AI Re: no to jak ty to w koncu policzyles? IP: *.chello.pl 13.09.07, 18:14
                                      Niestety świadczy to o tym że nie próbujesz zrozumieć wypowiedzi innych.
                                      Wychodzisz z założenia że "ty już wszystko wiesz i przyszedłeś tu żeby ludzi
                                      oświecić". Dlatego niezależnie od tego jak kiepsko wypada weryfikacja twoich
                                      argumentów, powtarzasz je w kółko w tej samej postaci.
                                      • maynardd Dacie wy w koncu spox? 13.09.07, 18:39
                                        On powtarza w kolko to samo,a wy robicie dokladnie to samo i w ten
                                        sposob kisicie sie w tym samym sosie,blednym kole i do niczego nie
                                        dochodzicie.Zamieniliscie to forum,jakoby nie bylo sci, w gaszcz
                                        sofizmatow poprzeplatanych z malo wybrednymi pyskowkami i w ten
                                        sposob wszyscy jak jeden maz przyczyniliscie sie do rozkladu zycia
                                        na tym forum. A przeciez nauka nie konczy sie na TE. Jest tyle
                                        ciekawych tematow,a tu ani rusz, bo tylko wojny ideologiczne.

                                        pozdro.
                                        • Gość: AI Re: Dacie wy w koncu spox? IP: *.chello.pl 13.09.07, 18:52
                                          No dobra, tutaj muszę Ci przyznać rację. Za dużo tu demagogii i ideologii. Ale
                                          parę ciekawych przemyśleń też tu się pojawiło, więc myślę że dyskusja nie była
                                          taka bezpostaciowa.

                                          Może racja że już powinniśmy ją skończyć. Od jakiegoś czasu przejawiają się w
                                          kółko te same argumenty, najwyraźniej za słabe żeby przekonać kogokolwiek do
                                          zmiany stanowiska.
                                          Nie wiem jak inni, ale ja się czegoś tutaj dowiedziałem.
                                          • petrucchio Re: Dacie wy w koncu spox? 13.09.07, 18:55
                                            Gość portalu: AI napisał(a):

                                            > No dobra, tutaj muszę Ci przyznać rację.

                                            Ja chyba też dam sobie chwilę wytchnienia. Maynardd ma dużo racji.
                                            • maynardd Re: Dacie wy w koncu spox? 14.09.07, 23:53
                                              "in biology nothing makes sense except in the light of evolution"

                                              Theodosius Dobzhansky

                                              :)

                                              pozdro.
                • Gość: Fedra Re: Sztuczne życie IP: 83.1.72.* 12.09.07, 13:45
                  Gość portalu: AI napisał(a):

                  > > Bo tak jak trzeba umieć [trzeba mieć informację]złożyć elementy zegarka w
                  > > odpowiednią przestrzenną strukturę, bo sam się nigdy nie złożą.
                  >
                  > A widzisz. To jest właśnie nieprawda. Tu twoja intuicja się myli, a nie
                  > próbujesz wcale rozważyć tego dokładniej. Złożą się, tylko wymaga to długiego
                  > czasu. Czy potrafisz ten czas oszacować? Załóż np. że zegarek wymaga właściwego
                  > ułożenia 30 elementów, każdy ma 1% szans na znalezienie się we właściwym
                  > miejscu, a konfiguracja zmienia się raz na sekundę.
                  > I załóż że przeprowadzasz jednocześnie 10^30 takich eksperymentów.

                  Mój drogi, przykład z zegarkiem w częsciach wrzuconym do betoniarki znam od 30
                  lat. Ponieważ oszacowanie prawdopodobieństwa samoczynnego złożenia się zegarka
                  wymagało uwzględnienia tak długiej litanii uwarunkowań, że ktoś zaproponował
                  prostszy eksperyment. Wrzucić do betoniarki milion lużnych śrubek M2x0.25 +
                  milion nakrętek M2x 0,25 + milion nakrętek M2 x 0,20, razem 3 milony części.
                  Zadanie brzmiało, oszacuj prawdopodobieństwo samoczynnego skręcenia się do końca
                  1000 śrubek. (wymiary geometryczne bębna były określone, oraz obroty). To
                  zadanie też było za skomplikowane, bo nie potrafiono ocenić ile nakrętek o
                  zbliżonym skoku załapie się na śrubki M2x0,25 i zablokuje na pierwszych zwojach
                  daną śrubkę i wyłączy ją z na pewnien czas gry.
                  Co do takie zabawy z częściami zegarka, to było tam mnóstwo problemów. Artykuł w
                  jednym czasopiśmie popularno-naukowym był gdzieś z 1970r. więc nie za bardzo
                  pamiętam, ale chodziło tam również o sprężynki i trybka, które się podczas
                  bębnowania skrzywią czy jakoś skancerują i urtacą wymagane cechy gemoetryczne,
                  czy fizyczne. Naturalnie, należało uwzględnić, że powstałe przy bębnowaniu
                  niektóre skrzywienia elemencików same się wyprostują przy jakimś następnym
                  uderzeniu o inny element.
                  Autor ówczesnego artykułu, sam b. sceptycznie odnosił ,się co do szans złożenia
                  się zegarka nawet w stopniu podstawowym.
                  O ile dobrze pamiętam, tłumaczył to tym, że już po zainicjowanym w bębnie
                  procesie składania się pierwszych podzespolików, podzespoliki te wpadają
                  natychmist w warunki równowagi chwiejnej i świerzo powstała mała piramidka zanim
                  jej wierzchołek nałożono, zwali się. Oczywiście to tylko spekulacje, do których
                  można by dołozyć fizyczną zasadę samoczynnego wzrostu entropii w układzie
                  odosobnionym.
                  • madcio Re: Sztuczne życie 12.09.07, 18:21
                    Jak dla mnie, stwierdzenie, co jest bardziej prawdopodobne:

                    - samoistne nakręcenie się nakrętki na śrubkę przy dostarczeniu energii (owa
                    nieszczęsna betoniarka),
                    - samodzielne połączenie się dwóch pasujących do siebie związków chemicznych w
                    jeden pod wpływem energii (powiedzmy, światło),

                    jest oczywiste...
                  • kala.fior rzadkie a zdarz sie 12.09.07, 18:23
                    • kala.fior Re: rzadkie a zdarz sie 12.09.07, 18:44
                      Rozmawiałem dziś z kolegą fizykiem kwantowym o podobnych problemach i zadałem mu
                      pytanie czy zna jakieś fenomeny które są bardzo mało prawdopodobne ale zdążają się.
                      podał za przykład formowanie się enzymów. żeby taka substancja powstała, jon
                      jakieś substancji musi dokładnie trafić w odpowiednie miejsce innej substancji,
                      a bombardowanie jest przypadkowe.
                      Ciekawe byłoby się dowiedzieć jakie jest prawdopodobieństwo takiego zdarzenia.
                      Ze studiów pamietam również mało prawdopodobne efekty w tranzystorach. Chmura
                      podekscytowanych elektronów trzymana była przez barierę potencjału ale niektóre
                      elektrony miały wystarczająco dużo energii żeby przeskoczyć barierę.
                      Prawdopodobieństwo tego było bardzo małe, ale zdarzało się ponieważ elektronów
                      była straszna masa.
                      Przepraszam ze to wszystko jest tak niedokładne, ale ciekawe by było zdobyć
                      jakąś intuicję o tych bardzo nieprawdopodobnych ale zdążających się fenomenach.

                      • Gość: AI Re: rzadkie a zdarz sie IP: *.chello.pl 12.09.07, 19:16
                        Dobrym przykładem są reakcje termojądrowe w Słońcu. Aby zaszła reakcja silna
                        pomiędzy dwoma protonami, muszą one zbliżyć się na znacznie mniejszą odległość
                        niż jest możliwa przy ich prędkościach. Synteza jest więc możliwa tylko dzięki
                        tunelowaniu, a i tak przeciętny proton ma szansę wejścia w taką reakcję raz
                        na... miliard lat (i dzięki temu gwiazdy świecą tak długo).
                        • petrucchio Albo weźmy neutrina 12.09.07, 21:25
                          Gdyby strumień neutrin takich jak te, które emituje Słońce, przepuścić przez
                          warstwę wody o grubości osiemnastu lat świetlnych, co drugie przeleciałoby na
                          wylot, nie oddziałując z niczym po drodze. A jednak detektory rejestrują te --
                          na oko absolutnie nieprawdopodobne
                          • kala.fior Re: Albo weźmy neutrina 14.09.07, 23:36
                            dzięki za przykład.
                            [ tinyurl.com/yoneq6 ]

                            Postarałem się obliczyć prawdopodobieństwo przelecenia jednego centymetra
                            kwadratowego na Ziemi przez neutrino.

                            Wyszło mi 3*10^-28 .

                            Oblicza się że przez jeden centymetr kwadratowy przepływa 10^11 neutrino na sekundę.

                            Wobec tego możemy zmniejszyć cel na ziemi tak żeby neutrino przelatywał raz na
                            sekundę, prawdopodobieństwo będzie kolo 3*10^-39

                            jeżeli chce się zobaczyć neutrino jeszcze rzadziej, raz na milion lat, to można
                            zmniejszyć powierzchnie celu 3.4*10^19 razy, a prawdopodobieństwo będzie wtedy
                            1*10^-58.

                            "Takie zwierze nie istnieje" powiedział austriacki sierżant armii KK na widok
                            żyrafy.



                  • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.07, 20:50
                    Witaj Fedra!
                    I autor wspomnianego artykułu miał rację, odnosząc się sceptycznie do szans
                    samoistnego złożenia zegarka. Bo przynajmniej po inżyniersku rozpatrzył
                    wszystkie poważniejsze realne przeszkody, nie kierując się jak wielu tu
                    dyskutantów Hurra-optymizmem, że na zasadzie przypadkowych zdarzeń wszystko jest
                    możliwe. Dlatego ich bezkrytycznym zdaniem wszystko mogło się w przeszłości
                    samoistnie wydarzyć.
                    Pozdrawiam Andrzej
                    • petrucchio Ile można o zegarkach? 12.09.07, 20:57
                      Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                      > I autor wspomnianego artykułu miał rację, odnosząc się sceptycznie
                      > do szans samoistnego złożenia zegarka.

                      Co oczywiście tłumaczy, dlaczego Ziemia nie jest zamieszkana przez zegarki.
              • madcio Re: Sztuczne życie 12.09.07, 18:28
                > Tylko zapomniałeś drogi Madciu dodać, że i owszem to co piszesz
                > jest oczywiście możliwe, bo wynika z elementarnych praw
                > chemicznych, ale tylko w zakresie prostych związków chemicznych
                > spotykanych w świecie materii nieożywionej.
                Sugerujesz, że związki chemiczne spotykane w żywych komórkach są jakieś inne?
                Informuję cię uprzejmie, że teoria vis vitalis kopnęła w kalendarz już dawno temu.

                > zmierzają zawsze z pewną niewielką fluktuacją, do jednoznacznych
                > stanów równowagowych.
                Ta przewidywalność jest zaletą, nie wadą. Ponadto, coś mi sie zdaje, ze to co
                mówisz, nie do końca jest prawdą. Są proste cząstki, które z materiału
                pierwotnego "się" wytwarzają w dwóch (lub kilku) wariantach, np lewo- i
                prawoskrętne. W naturze takie czastki tworzą się po równo (racematy) każdy wariant.

                > A to praktycznie eliminuje możliwość wielokierunkowej
                > zmienności
                Wskazałem wyżej drogę do takiej zmienności - chiralność cząstki. Ponadto,
                możliwosć zmienności, możliwość popełnienia błędu, możliwość prawdziwej ewolucji
                osiąga się innymi drogami, takimi jak zmiany w nośniku informacji (specjalnie
                nazywam to ogólnie "nośnik informacji", a nie "kod genetyczny"). Mnie
                interesuje, jak może naturalnie powstać droga od prostych replikatorów, dla
                których informacją są one same, do replikatorów posiadających specjalizowaną
                strukturę do przenoszenia informacji, taką jak RNA. To właśnie usiłują osiągnąć
                naukowcy z wymienionego przeze mnie artykułu.

                > Ale ja Ci proponowałem złożenie zegarka
                Już pisałem, dlaczego odrzucam tę analogię. Zegarki nie mnożą się, a ich
                struktura w niczym nie przypomina struktury związków chemicznych.

                > trzeba wiedzieć jak przestrzennie pofałdować łańcuchy
                > polipeptydowe i jak je nawzajem powiązać aby wyszło z tego
                > funkcjonalne białko.
                Sądzę, że ci chodziło o to, że te struktury muszą zwijać się w określony sposób,
                inaczej cała maszyneria się popsuje. Zgadza się, tylko co z tego? Po raz nie
                wiem już który powtarzam, że życie nie powstało jako gotowa komórka. Twoje
                zwijajace się polipeptydy pochodzą od prostszych "przodków", które zwijały się w
                mniej skomplikowany sposób, przejawiając jednocześnie wciąż jakąś
                funkcjonalność, tą samą czy też inną.

                Pierwsze replikatory, przypuszczać można, mogły mieć krótkie łańcuchy, zwijające
                się w prosty sposób. Możliwe jest też, że replikatory owe były elastyczne i
                potrafiły funkcjonować lepiej lub gorzej nawet przy wielu wariantach zwijania się.

                > A taka informacja metodą naturalnego doboru nie ma żadnych szans
                > powstać. A gdyby nawet powstała dla prostych białek, to nie szans
                > ją przekazać do utworzonych przez replikator replik, bez pomocy
                > koniecznej do tego celu maszynerii komórkowej.
                Zapomnij o maszynerii komórkowej. Gadamy o pierwszych replikatorach, nie o
                współczesnej komórce z RNA. Teza jest taka, że dla tak prostych replikatorów
                cała ta maszyneria nie była w ogóle lub niemal w ogóle potrzebna.

                > I tyko w urojeniach abiogenetyków, takie struktury mogą powstać
                > samoistnie, w wyniku domniemanego stopniowego ewoluowania, w
                > warunkach gdy jeszcze nie może działać dobór naturalny.
                Jak nie może? Struktura, która utrzyma się w kupie i potrafi sie powielić,
                przetrwa. Inne szlag trafi albo skończą jako karma dla tych wcześniej wymienionych.

                Protożycie, jak widać, mogło podlegać czegoś w rodzaju pseudo-, a raczej
                "protoewolucji", i to takiej, mam wrażenie, bardziej zbliżonej do potocznie
                rozumianej "walki o byt". Zwiń się. Pobierz cząstki z otoczenia. Zduplikuj. Albo
                rozpadnij się.

                Przypuszczam, że kolejny szczebel w kierunku "prawdziwej" ewolucji zaczyna się,
                gdy większość wolnego materiału w okolicy zostaje zużyta na replikatory i
                statystycznie źródłem materiału dla replikatora będzie najczęściej inny, pechowy
                replikator w pobliżu.
                • Gość: Andrzej Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.07, 19:54
                  Madcio!
                  Przede wszystkim z racemicznej mieszaniny nigdy nie uzyskasz biopolimerów w 100%
                  prawoskrętnych lub lewoskrętnych. Bo każda kolejna replikacja utworzy racemiczny
                  biopolimer. I po co tu dużo dalej filozofować. A polimer liniowy o racemicznym
                  składzie monomerów, nigdy nie będzie miał właściwości fizjologicznych biopolimeru.
                  Przypominam tu znaną sprawę leku pod nazwą Talidomid, którego ofiarą padło
                  kilkanaście tysięcy noworodków.
                  Pierwotny talidomid były otrzymany jako mieszanina racemiczna, tzn. zawierająca
                  w równych proporcjach oba enancjomery. Nie wiedziano jeszcze wtedy, że jeden z
                  enancjomerów (o konfiguracji absolutnej R) ma działanie lecznicze, a drugi (S)
                  jest silnym mutagenem działającym zwłaszcza na DNA płodu.
                  Pozdrawiam Andrzej
                  • madcio Re: Sztuczne życie 13.09.07, 23:26
                    > Przede wszystkim z racemicznej mieszaniny
                    Chciałeś jakieś źródło zmienności, to masz. Jeszcze będzie mi będzie kręcił
                    nosem i wstawiał Thalidomid, który nijak się ma do tematu.

                    Zakładam, że nie masz zastrzeżenia do reszty tekstu?
        • Gość: kpsting Re: Sztuczne życie IP: 12.152.252.* 11.09.07, 18:15
          sorry, nie chcialem rujnowac nadziei ;)

          Sam 'wierze' ze uda sie czlowiekowi stworzyc zycie kiedys w dalekiej
          przyszlosci. W zasadzie to nie ma powodow zeby tak nie sadzic, jesli przyjac ze
          zywa komorka to tylko pewien [wysoki] poziom uporzadkowania materii/informacji w
          rownowadze ze swoim abiotycznym otoczeniem a nie jakis super-nadprzyrodzony
          wytwor nieskonczonego intelektu.

          Niemniej jednak ogrom pracy jaka pozostaje do wykonania jest spory, ewolucja
          potrzebowala na to przypuszczalnie miliard lat... Ludziom powinno zajac to duzo
          mniej czasu.
      • nowey777 Re: Sztuczne życie 12.09.07, 21:38
        Dodam tylko,że oni mają to (przynajmniej prze zemnie-w wątku "wspólny
        przodek,czy gatunek siostrzany i wszędzie w sieci)tłumaczone od kilku lat. Nie
        dociera:) I dodam jeszcze,co już nie raz dodawałem,że żeby nie te właściwości
        lipidów, to by nie występowało wiele procesów ważnych dla życia komórkowego.

        pl.wikipedia.org/wiki/Endocytoza

        pzdr.
    • Gość: darkonza Re: Sztuczne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.07, 07:52
      no zawsze myślałem że człowiek już stworzył sztuczne życie
      co prawda wcześniej musiał stworzyć środowisko w którym
      to "sztuczne" może funkcjonować...ale to tym bardziej pokazuje
      ludzkie możliwośći...stworzyć nowy świat i nowy rodzaj życia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka