madcio
10.09.07, 15:09
A propo ostatnich sporów o abiogenezę, tak na marginesie tych rozważań,
polecam lekturę tego wywiadu:
www.astrobio.net/news/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=2455&mode=thread&order=0&thold=0
W skrócie: co już się udało zrobić, a co jeszcze pozostaje do zrobienia, by
stworzyć od podstaw byt spełniający definicję życia?
Jak dotąd, nic nie wypełzło z metaforycznej próbówki, lecz jasne jest, że to
tylko kwestia czasu. Te osiągnięcie może nam podpowiedzieć, jakimi drogami
życie mogło powstać naturalnie tutaj czy też gdzie indziej w wszechświecie.
O czym mówili? Napisze tak, jak ja, laik, to zrozumiałem z tekstu.
- Istnieją proste związki chemiczne, które "same" się składają w ścianę
pseudokomórki dzięki swojej strukturze. Zwą się one związkami amfifilowymi.
pl.wikipedia.org/wiki/Amfifilowo%C5%9B%C4%87
Składają się one z części nie lubiącej wody i części lubiącej wodę. Powstała
ściana zawiera dwie warstwy takich cząstek, z wodolubną (hydrofiliczną)
częścią wyeksponowaną na wodę albo środowiska zewnętrznego (warstwa
zewnętrzna), albo wodę wewnątrz pseudokomórki (warstwa wewnętrzna), a
hydrofobiczną częscią skierowaną do siebie.
- Skąd jednak wziąć te proste cząstki? Zaczynamy od jednorodnej zupy
zawierającej potrzebne nam komponenty, po czym dostarczamy energię w postaci
światła (czuje się, że to daleki, wyrafinowany potomek osławionego i
znienawidzonego przez kreacjonistów eksperymentu Miller-Ureya). Energia ta
powoduje rozpad komponentów na części składowe, a niektóre z nich tworzą
naszych znajomych, związki amfifilowe. One z kolei przylepiają się do siebie
(muszą, ze względu na własności chemiczne części hydrofobowej). Wiele takich
cząstek obok siebie w sposób naturalny tworzy łuk, co musi doprowadzić do
całkowitego zamknięcia takiej struktury w formie kuli przy dostatecznej ilości
takich cząstek.
- Interesujący fakt: w przeciwieństwie do współczesnych, naturalnych komórek,
w których wszystko dzieje się w środku, te protokomórki mają całą interesującą
chemię pomiędzy ściankami albo w samych ściankach. Możliwa jest inkorporacja
pomiędzy warstwami dodatkowych cząstek chemicznych, na przykład tych niosących
informację.
- Droga na skróty: nie mamy milionów lat i objętości wszystkich protooceanów
świata do dyspozycji. Dlatego też w eksperymencie jest kilka różnic pomiędzy
tym, co wyszło, a związkami chemicznymi, które, jak się uważa, były dostępne
na wczesnej Ziemi. Szczególnie dotyczy to molekuły "chwytającej" światło.
Innymi słowy, naukowcy zrobili to, co było dla nich najłatwiejsze, a nie to,
co uważa się, ze dla natury było najłatwiejsze. Dlatego też stworzenie
sztucznego życia ma rzucić światło na procesy abiogenezy, a nie je wyjaśnić w
sposób ostateczny, gdyż prawie na pewno życie nie powstało naturalnie w taki
sposób, w jaki powstanie w labolatorium.
- Co jest do zrobienia? Według naukowca w wywiadzie, by to co zrobił, uznano
za życie, potrzebny byłby "pojemnik" (stworzony z wspomnianych na początku
związków amfifilnych), który mógłby stworzyć nowy pojemnik, czerpiąc energię z
zewnętrznego środowiska. Ale i to nie wystarczy: potrzebny jest nośnik
informacji, dzięki któremu pojawiłaby się możliwość zmian, możliwość
popełniania błędów, możliwość ewolucji.