Dodaj do ulubionych

ateizm to wiara w to ze Boga nie ma

IP: *.klc.vectranet.pl 18.10.07, 20:08
jako ze sprawa istnienia/nieistnienia Boga jest nierozstrzygalna na gruncie
naukowym(empirycznym) to pogląd na te sprawę nie zawiera sie w zbiorze wiedzy.
A skoro tak to jesli ktos nie wierzy w istnienie Boga, to można powiedzieć ze
wierzy w nieistnienie Boga. O żadnej wiedzy na temat nieistnienia Boga u
ateisty mówić tu nie można.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ateista Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.chello.pl 18.10.07, 20:11
      A jak nazywa się wiara w nieistnienie Zeusa, Trygława i Swaroga, krasnoludków,
      jasnowidzów, telepatii i spisku organizacji Iluminatii prowadzącego do
      opanowania świata?
      Można mówić o jakiejś wiedzy na temat nieistnienia którejś z tych rzeczy?
      • Gość: ferrum Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.klc.vectranet.pl 18.10.07, 20:42
        nie jestem w stanie udowodnić ze krasnoludki, Zeus i spisek światowy nie
        istnieją, choć uważam że ich nie ma...

      • Gość: Ed Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.07, 23:58
        To chyba się nazywa rozsądek. ;)
    • Gość: leonard3 Ateizm to slepa wiara w nonsensy IP: *.adsl.inetia.pl 18.10.07, 21:04
      Jezeli czlowiek zalozy , ze krasnolodkow nie ma to nie czyni szkody
      sobie i innym, bo nie ma to zadnych konsekwencji.
      Jezeli jednak ateista a-priori zalozy , ze Boga nie ma ,to
      automatycznie zaczyna wierzyc w kit i nonsensy irracionalne i
      antynaukowe:
      a) Atol wierzy w SAMO- powstanie Kosmosu
      b) Atol wierzy SAMO-postanie zycia biologicznego
      c) Atol wierzy , ze poczecie czlowieka zaczyna sie wraz z wreczeniem
      bolszewickiej legitymacji
      d) Atol wierzy w najnizsza zwierzeca motywacje zycia ,to znaczy
      jedzenie, wydalanie i zakupy.
      e) Atol wierzy, ze egoizm i antu-altruizm sa zposobem na zycie.
      Czyli atol to gleboko wierzacy fanatyk stojacy w kolizji z
      nauka, rozsadkiem i wyzsza motywacja.
      Ngdy nie istniala zadna cywilizacja atolske, ulegaja one samo-
      destrukcji w ciagu 3 generacji.
      • Gość: RR Re: Ateizm to slepa wiara w nonsensy IP: *.bb.online.no 19.12.07, 11:16
        Gratuluje Panie Leonardziemm

        Dziwne ze jak sie dobrze pomodle to zmieniam pH w szklance coca coli
        z 3 m
        take that atheists
        • atolski21 Re: Ateizm to slepa wiara w nonsensy 19.12.07, 12:32
          Trzeba myc zeby ateisto. Jesli geba brudna i zarcie w niej gnije to
          i coca cole zrujnuje.
    • Gość: gość Re: w kwestii formalej IP: *.icm.edu.pl 18.10.07, 22:12
      Gość portalu: ferrum napisał(a):
      >A skoro tak to jesli ktos nie wierzy w istnienie Boga,to można powiedzieć ze
      >wierzy w nieistnienie Boga.O żadnej wiedzy na temat nieistnienia Boga u
      >ateisty mówić tu nie można.
      Bardzo się podoba to sformułowanie,ze ateizm to wiara w nieistnienie Boga.Z tym
      wiąże się wiara w nieistnienie ducha i duszy,tak sądzę,a nawet w pewnym sensie
      niewiara w istnienie myśli i świadomości,wolności i symbolicznej wartości życia
      ludzkiego.Negowanie ducha(duszy) jest dla mnie podobne do negowania istnienia
      np. litery "a" o której się dziecko uczy,i która funkcjonuje.Nie wydaje się,żeby
      istnieli ludzie,choć to możliwe,którzy by chociaż nieświadomie,ale nie
      doświadczyli zjawisk nadprzyrodzonych i duchowych,które same przez się są
      dowodem naukowym.Ateizm jest typowy dla środowiska
      pseudonowoczesnego,szczególnie we Francji,to samonapędzające się towarzystwo
      ludzi dotkniętych,przynajmniej odrzuceniem czy nieprzystosowanych religijnie i
      społecznie.Zauważmy,że ateizm wiąże się jednoznacznie z dużym poziomem depresji
      wewnątrz i na zawnątz-agresjii,mającej wywołać depresję poprzez monotonne i
      "magiczne" powtarzanie "jest źle" "jest źle".
      • madcio Re: w kwestii formalej 19.10.07, 09:32
        > Bardzo się podoba to sformułowanie,ze ateizm to wiara w
        > nieistnienie Boga.
        Wiem, ze usiłujecie wszystkich sprowadzić do swego poziomu. :) Niektórym po
        prostu się w łbie pomieścić nie może, że można zwyczajnie NIE wierzyć. Tak po
        prostu.

        > Z tym wiąże się wiara w nieistnienie ducha i duszy,tak sądzę
        O, nie. Prawdą jest, że w większości wypadków ateista odrzuca też koncepcję
        duszy (tak jak ja), ale są wyjątki. Jest tu na forum Nauka czasem jeden ateista,
        który uważa, że dusza istnieje - sam się go spytaj, jak to z sobą godzi. Chyba
        nick to Ilukiz czy jakoś tak (ostatnio go mało i nie pamiętam dokładnie).

        >,a nawet w pewnym sensie niewiara w istnienie myśli i
        > świadomości,wolności
        Nie widzę, jaki ma to związek. Efekty działania myśli i świadomości można
        zaobserwować, zaś wolność nie jest koncepcją zarezerwowaną wyłącznie dla
        religii. Szkoda, nie? :>

        > i symbolicznej wartości życia ludzkiego.
        No, to już brednia. Jeśli nie ma życia po śmierci, wtedy to życie, które teraz
        mamy, jest jedynym. Nic nie było wcześniej, i nic nie będzie po nim. Tym
        bardziej staje się cenna ta krótka chwila istnienia i tym bardziej należy robić
        wszystko, by ta chwila była lepsza i dłuższa.

        >Negowanie ducha(duszy) jest dla mnie podobne do negowania istnienia
        > np. litery "a" o której się dziecko uczy,i która funkcjonuje.
        Obawiam się, że twoje Głębokie Przekonanie o istnieniu duszy nie wystarczy. Dla
        komunisty jego system jest w równie oczywisty sposób najlepszy.
    • madcio Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 19.10.07, 09:20
      > A skoro tak to jesli ktos nie wierzy w istnienie Boga, to można
      > powiedzieć ze wierzy w nieistnienie Boga.
      Mówił ci ktoś o moim niesamowitym hobby, jakie zawzięcie uprawiam? Nazywa się on
      NIE-zbieraniem znaczków.

      > O żadnej wiedzy na temat nieistnienia Boga u
      > ateisty mówić tu nie można.
      Wystarczy sam brak informacji. :) Brzytewka się kłania.

      Spójrz prawdzie w oczy - wszyscy jesteśmy ateistami. Jedyna różnica jest taka,
      że ja wierzę w jednego boga mniej.
      • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.07, 09:59
        O . krynico ateistycznej madrosci.
        1)"Wystarczy brak informacji" - Brawo. Nie ma zadnej informacji
        (dowodow naukowych) na SAMO-powstanie zycia biologicznego i na
        SAMO-powstanie Kosmosu. Jezeli nie SAMO-powstanie to KREACJA
        przez BOGA
        2) Ateista M. nie wierzy w kazdego boga oprocz bozka znaczkow
        pocztowych. Ta logika zwala z nog.
        Ja nie wierze w zadnego boga w ktorego ateista nie wierzy
        • madcio Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 19.10.07, 10:50
          > 1)"Wystarczy brak informacji" - Brawo. Nie ma zadnej informacji
          > (dowodow naukowych) na SAMO-powstanie zycia biologicznego i na
          > SAMO-powstanie Kosmosu. Jezeli nie SAMO-powstanie to KREACJA
          > przez BOGA
          Źle, żle. Do sześcianu.

          Po pierwsze, abiogeneza czy wielki wybuch nie ma związku z wiarą czy niewiarą w
          boga, wiec wtręt zbyteczny.

          Po drugie, udowodnienie fałszywości abiogenezy/wielkiego wybuchu nie udowadnia
          prawdziwości kreacjonizmu, gdyż są możliwe jeszcze inne opcje, od wyhodowania
          przez kosmitów/wszechświata statycznego począwszy.

          Po trzecie, mamy informacje na temat możliwości abiogenezy oraz wielkiego
          wybuchu, które pozwalają przyjąć pewną ocenę na temat tego, jak jest to możliwe
          czy prawdopodobne.

          > 2) Ateista M. nie wierzy w kazdego boga oprocz bozka znaczkow
          > pocztowych. Ta logika zwala z nog.
          Nie rób z siebie większego idioty, niż jesteś. Mój tekst był aluzją do
          sygnaturki, która kiedyś miałem, a którą z pewnością pamiętasz:

          Ateizm jest tak samo wiarą, jak NIE-zbieranie znaczków hobby.

          Jest to jednozdaniowy protest przeciwko bełkotowi różnych biedaczków, którym w
          pale się brak wiary nie mieści, toteż upierają się, że ateizm jest "wiarą w
          nieistnienie boga".

          > Ja nie wierze w zadnego boga w ktorego ateista nie wierzy
          Tylko potwierdzasz, ze wszyscy jesteśmy ateistami w mniejszym czy większym
          stopniu. :>
          • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.07, 11:17
            No i o to chodzi kolego M. Bo dyskusja o istnieniu lub
            nieistnieniu boga to ateistyczny kit i totalna sciema.
            Rozwazanie typu ile jest diablow na lebku szpilki.
            Dyskusje mozna i trzeba na poziomie zjawisk mozliwych do
            weryfikowania:
            1) a)Albo swiat powstal sam z siebie
            b) Albo swiat zostal stworzony przez Boga?
            CZy widzisz trzecia mozliwoscateisto? Nie ma zadnej.
            Brak dowodow empirycznych, racjonalnych czy logicznych dla opcji
            materialistycznej ROWNOUPRAWNIA oba swiatopoglady jako wiare.
            Wiara w SAMO- jest rownoprawna z wiara w kreatora.
            c) Identyczne rozumowanie dotyczy zycia biologicznego.
            Sa tylko dwie mozliwosci: Albo Bog stworzyl zycie albo
            powstalo ono samo. Nie ma trzeciej mozliwosci.
            I ty ateisto NIEwiesz jak bylo naprawde, bo nie ma zadnych dowodow,
            NIE MA ZADNYCH DOWODOW ZE ZYCIE POWSTALO SAMO.
            Mnie nie obchodzi ze jakis atol , pan M. nie WIERZY.
            Niech tylko atol M. , przestanie wciskac kit , ze nie WIERZY
            poniewaz WIE. Atol M. nic WIE i dlatego jego wybor to czysta WIARA.
            • Gość: AI Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.tls.pl 19.10.07, 11:38
              > 1) a)Albo swiat powstal sam z siebie
              > b) Albo swiat zostal stworzony przez Boga?

              Wszystko to jest OK, tylko że tutaj definiujesz "Boga" po prostu jako byt który
              potrafi stworzyć Wszechświat. Z tej definicji nie możesz wywnioskować nic więcej
              na temat "cech" tego Boga. Nawet uważanie go za inteligentniejszego od nas jest
              czystym zgadywaniem.

              Nasz Wszechświat mógł np. powstać w akceleratorach jakiejś cywilizacji innego
              Wszechświata, w ramach testowania jakichś teorii. Kto jest wtedy tym "Bogiem"?
              Kierownik instytutu? Inżynier włączający akcelerator? A może ktoś jeszcze? Przy
              okazji mogły powstać miliardy innych Wszechświatów, a że w jednym zalęgło się
              życie może być czystym przypadkiem. Twój "Bóg" może wtedy nie mieć żadnej
              kontroli nad tym co się dzieje w naszym Wszechświecie, może sam go nie rozumieć
              albo nawet nie być zainteresowany.

              Możesz argumentować że Wszechświat tamtej cywilizacji też musiał powstać sam
              albo być przez kogoś stworzony. Ale to nieprawda - bo tamten Wszechświat nie
              musi w żaden sposób przypominać naszego. Wystarczy że będzie miał więcej
              wymiarów czasowych i wtedy pojęcie "początku czasu" będzie tam bezsensowne.
              • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.07, 12:24
                Milo ,ze jestes tak gleboko wierzacym accelerator-ologiem.
                Witam nowa religie Accelerator-ologie w imieniu goraco wierzacych
                ateistow i teistow. Wszyscy jestezmy ludzmi goracej wiary.
                • Gość: Janek Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.chello.pl 19.10.07, 15:33
                  Mam nadzieję że uda się wywalczyć żeby w szkołach była uczona również ta
                  koncepcja. W końcu ludzie powinni dokonywać świadomego wyboru.
                  • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.07, 15:58
                    Fundamentem chrzescjanstwa jest koncepcja ludzkiej wolnej woli
                    szanowanej przez Boga do konca:
                    Masz wolna wole wierzyc. Masz wolna wole nie wierzyc.
            • madcio Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 19.10.07, 23:56
              > 1) a)Albo swiat powstal sam z siebie
              > b) Albo swiat zostal stworzony przez Boga?
              > CZy widzisz trzecia mozliwoscateisto? Nie ma zadnej.
              Oczywiście, że jest. Mógł, na przykład, istnieć od zawsze (co eliminuje w ogóle
              potrzebę jakiegokolwiek początku za czyjąkolwiek sprawą). Nie uważam, by tak
              było, ale podaję przykład alternatywy, która rzekomo wedle twoich słów nie istnieje.

              > c) Identyczne rozumowanie dotyczy zycia biologicznego.
              > Sa tylko dwie mozliwosci: Albo Bog stworzyl zycie albo
              > powstalo ono samo. Nie ma trzeciej mozliwosci.
              Dwie odpowiedzi mi od razu się nasuwają na myśl:
              - kosmici nas zrobili.
              - życie, tka jak wszechświat, istniało "od zawsze".

              Dizklajmer: nie twierdzę, że te propozycje są prawdziwe. Wskazuję jedynie, że
              leoś pieprzy, twierdząc, że nie może być innych możliwości, bo tak *tup tup nóżką*.
      • Gość: ferrum ... IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 20:50
        > Wystarczy sam brak informacji. :) Brzytewka się kłania.

        to zgodnie z tą logiką, skoro wystarczy brak informacji to pozaziemskie
        cywilizacje nie istnieją, nawet jakby sobie gdzieś istniały...( dla jasności ja
        nie wykluczam że istnieją)

        > Spójrz prawdzie w oczy - wszyscy jesteśmy ateistami. Jedyna różnica jest taka,
        > że ja wierzę w jednego boga mniej.

        no własnie, wierzysz w jednego boga mniej( czy tam wierzysz w to ze nie istnieje
        żaden, bo przecież nie wiesz tego )
        • madcio Re: ... 20.10.07, 00:06
          > > Wystarczy sam brak informacji. :) Brzytewka się kłania.
          > to zgodnie z tą logiką, skoro wystarczy brak informacji to
          > pozaziemskie cywilizacje nie istnieją,
          Zgadza się. Tylko problem w tym, że nie występuje tu sytuacja całkowitego braku
          informacji. :)

          Uważam, ze istnieją przesłanki (czyli informacja, choć tylko pośrednio dotycząca
          tematu obcych) na to, że obcy rzeczywiście są (choć nie wśród nas, jak różni
          UFO-popaprańcy chcą), ale w żadnym wypadku to nie wystarczy, by móc mówić "obcy
          istnieją". Ja mówię "obcy mogą istnieć i uważam, że istnieją na podstawie takich
          a takich przesłanek". Ale dowodów nie mam.

          > nawet jakby sobie gdzieś istniały...
          Jak to? Przecież właśnie nie wiesz, czy istnieją. Brzydko łamać założenia
          myślowego eksperymentu, i do tego jeszcze w tym samym zdaniu, w którym przyjąłeś
          to założenie. :)))

          > no własnie, wierzysz w jednego boga mniej (czy tam wierzysz w to
          > ze nie istnieje żaden,
          Mam rozumieć, że przejawiasz głęboką wiarę w nieistnienie Allacha, Zeusa, Odyna,
          Swaroga, FSM, Różowego Jednorożca oraz wszystkich innych bogów, o których nawet
          w życiu nie słyszałeś??

          Naprawdę nie widzisz, że coś jest nie tak z tym twierdzeniem?

          Zaczniemy od prostego pytania: jak ja mogę przejawiać żarliwą wiarę w
          nieistnienie czegoś, o czym nawet nie wiem (boga, którego nie znam)? :>

          > bo przecież nie wiesz tego )
          Już pisałem, że nie musze wiedzieć. Brak informacji wystarcza, jak pisałem. Jak
          informacja będzie, to się zobaczy. Jak dotąd, wszystko, co aspirowało do miana
          takiej informacji o Bogu, okazało się dla mnie być, hmmm... nie najlepszej
          jakości i dość małej wiarygodności. Delikatnie mówiąc.
          • Gość: ferrum Re: ... IP: *.klc.vectranet.pl 20.10.07, 12:54
            > > nawet jakby sobie gdzieś istniały...
            > Jak to? Przecież właśnie nie wiesz, czy istnieją. Brzydko łamać założenia
            > myślowego eksperymentu, i do tego jeszcze w tym samym zdaniu, w którym przyjąłe
            > ś
            > to założenie. :)))

            napisałem 'nawet jakby sobie gdzies istniały' po to by wykazać że wyciąganie
            wniosków o czymś tylko na podst. braku informacji o tym czymś moze wprowadzić w
            błąd.


            > Mam rozumieć, że przejawiasz głęboką wiarę w nieistnienie Allacha, Zeusa, Odyna
            > ,
            > Swaroga, FSM, Różowego Jednorożca oraz wszystkich innych bogów, o których nawet
            > w życiu nie słyszałeś??
            >
            > Naprawdę nie widzisz, że coś jest nie tak z tym twierdzeniem?

            zgadza sie ze nie mowi się np głeboko wierzę w nieistnienie Allacha itd. Ale....
            jesli juz ktoś wyraża swoje zdanie na temat istnienia/nieistnienia
            jakiegokolwiek bóstwa to poza stwierdzeniem że nie wie co o tej sprawie sądzić
            ma dwie możliwości do wyboru:
            może uważać że
            1) bóg istnieje , lub
            2) bóg nie istnieje
            Oba te sądy są nieweryfikowalne i uznanie któregokolwiek z nich z natury rzecz
            ma miejsce na poziomie wiary( czyli przyjmowaniu czegoś a priori)

            Skoro uważasz ze bog nie istnieje to nie jest to czysta negacja, bo skłaniasz
            sie do stwierdzenia ktore może być prawdą, czyli może istnieć. I to jest wiara -
            przypuszczasz że to stwierdzenie może być prawdziwe choć nie sprawdzisz tego.

            jeśli ktoś uważa ze tylko jakiś bóg istnieje( np. Allach i tylko on) to
            jednocześnie określa swój pogląd na całą resztę bogów bo uważa że oni nie
            istnieją( mówi przeciez 'tylko'). I ten pogląd również występuje na poziomie
            wiary.


            • madcio Re: ... 20.10.07, 14:51
              > napisałem 'nawet jakby sobie gdzies istniały' po to by wykazać że
              > wyciąganie wniosków o czymś tylko na podst. braku informacji o tym
              > czymś moze wprowadzić w błąd.
              Co znaczy "brak informacji"? Jeśli o czymś nie wiesz, to nie wiesz. Nie możesz
              mówić, że ponimo braku informacji o obcych cywilizacjach wiesz, że jednak gdzies
              tam sobie istnieją owe cywilizacje (lub też, że na pewno ich tam nie ma).
              Łamiesz założenia, bałdzo bzidko.

              > 1) bóg istnieje , lub 2) bóg nie istnieje
              > Oba te sądy są nieweryfikowalne i uznanie któregokolwiek z nich z
              > natury rzecz ma miejsce na poziomie wiary
              Jeśli istnienie lub nieistnienie czegoś jest nieweryfikowalne, oznacza to
              całkowity brak informacji o tym czymś. Nie dość na tym, nie tylko nie ma, ale i
              NIGDY nie będzie jakiejkolwiek informacji o tym. Brzytewka ciach. Jedyną wiarę,
              jaką tu postrzegam, to wiara w to, ze rzeczona brzytewka się na coś przydaje.

              > (czyli przyjmowaniu czegoś a priori)
              Czy powiesz, że ktoś, kto nigdy nie dowiedział się o bogu, jest ateistą (choć
              nieświadomym)? Czy on też to sobie przyjął a priori, sam w dodatku o tym nie
              wiedząc??

              Reszta twoich twierdzeń sprowadza się do równiania wiara = niewiara. No sorry,
              ale dla mnie wiara w nieistnienie to jest coś zupełnie innego, niż niewiara w
              istnienie.

              I wciąż nie wiem, jak ja mogę przejawiać żarliwą wiarę w
              nieistnienie czegoś, o czym nawet nie wiem?
              • Gość: ferrum jak ktoś kasuje posty to nie pogadamy IP: *.klc.vectranet.pl 20.10.07, 23:23
                • madcio Re: jak ktoś kasuje posty to nie pogadamy 21.10.07, 00:14
                  ??
                  Nie zauważyłem nic takiego.
                  • Gość: ferrum Re: jak ktoś kasuje posty to nie pogadamy IP: *.klc.vectranet.pl 21.10.07, 00:22
                    ok, napisałem jeszcze raz...

                    zniknęly 2 wpisy , mój i leo3... pojawiła sie info ze post nie istnieje lub
                    został skasowany
                    • petrucchio Overkill 21.10.07, 00:34
                      Gość portalu: ferrum napisał(a):

                      > ok, napisałem jeszcze raz...
                      >
                      > zniknęly 2 wpisy , mój i leo3... pojawiła sie info ze post nie istnieje lub
                      > został skasowany

                      Czasem interwencja moderatora narusza strukturę drzewka i razem z
                      postem-winowajcą znikają też inne.
                      • Gość: ferrum dzieki za info IP: *.klc.vectranet.pl 21.10.07, 00:56
              • Gość: ferrum jeszcze raz IP: *.klc.vectranet.pl 21.10.07, 00:17
                w sprawie obcych cywilizacji:
                mogą istnieć pomimo braku info. na ich temat ( tak jak pisałem wyżej)

                > Reszta twoich twierdzeń sprowadza się do równiania wiara = niewiara. No sorry,
                > ale dla mnie wiara w nieistnienie to jest coś zupełnie innego, niż niewiara w
                > istnienie.
                >
                > I wciąż nie wiem, jak ja mogę przejawiać żarliwą wiarę w
                > nieistnienie czegoś, o czym nawet nie wiem?

                wiara przejawia sie przez przyjęcie czegoś coś niezbadane...
                jesli o czyms sie wie to jest to wiedza a nie wiara.

                wyrażając swój pogląd - bóg nie istnieje( co moze być prawdą) -, wypowiadasz sie
                na temat tego co niezbadane i nie badalne więc pogląd ten z natury rzeczy jest
                wyrazem wiary( czyli przyjęcia czegoś co niezweryfikowane a co może być
                prawdziwe.)A jak rozumiem, przyjmujesz pogląd, że boga nie ma, odrzucając
                zdanie że bóg jest

                chcąc zupełnie odciąć sie od wiary lepiej powiedzieć że: "sprawa ta nie ma
                znaczenia bo jest poza empirią a przez to jest nie do rozstrzygnięcia " .
                Opowiedzenie sie za którymś z rozwiązań - bóg istnieje/nie istnieje - wprowadza
                automatycznie na poziom wiary.
                • madcio Re: jeszcze raz 21.10.07, 00:29
                  > wyrażając swój pogląd - bóg nie istnieje( co moze być prawdą) -,
                  > wypowiadasz sie na temat tego co niezbadane i nie badalne
                  Sam fakt nie-badalności w moich oczach dyskwalifikuje Boga. Do tego nie trzeba
                  wiary - WIEMY, że niemożliwe jest udowodnienie czegokolwiek w sprawie Boga -
                  czyli tak jakby go nie było. Do tego, by odrzucić niebadalne zjawisko, nie
                  potrzeba wiary. Wystarczy stwierdzić, że cecha niebadalności kompletnie
                  uniemożliwia zdobycie jakichkolwiek informacji o danym obiekcie. W tym miejscu
                  analogia z pozaziemską cywilizacją się załamuje, bo one są, przynajmniej
                  teoretycznie, badalne.

                  > A jak rozumiem, przyjmujesz pogląd, że boga nie ma, odrzucając
                  > zdanie że bóg jest
                  Stwierdzenie, że "nie wierzę w istnienie boga" jest czymś zupełnie innym, niż
                  stwierdzenie, że "wierzę w nieistnienie boga". Ciągle usiłujesz wykonać równość
                  wiara == niewiara, co dla mnie jest bzdurą.

                  > chcąc zupełnie odciąć sie od wiary lepiej powiedzieć że: "sprawa
                  > ta nie ma znaczenia bo jest poza empirią a przez to jest nie do
                  > rozstrzygnięcia " .
                  Agnostyk w praktyce jest ateistą.

                  > Opowiedzenie sie za którymś z rozwiązań - bóg istnieje/nie istnieje
                  > - wprowadza automatycznie na poziom wiary.
                  Nie. Wedle brzytewki, by default nic nie istnieje. Dopiero, jeśli dany byt jest
                  niezbędny do wyjaśnienia zarejestrowanych zjawisk, można postawić postulat jego
                  istnienia. Na tej podstawie koszę Boga, i nie muszę w tym celu przejawiać "wiary
                  w jego nieistnienie".
                  • Gość: ferrum Re: jeszcze raz IP: *.klc.vectranet.pl 21.10.07, 00:55
                    > Sam fakt nie-badalności w moich oczach dyskwalifikuje Boga.

                    Ale chyba nie wyklucza jego istnienia?

                    >Ciągle usiłujesz wykonać równość
                    > wiara == niewiara, co dla mnie jest bzdurą.

                    jakbyś zdefinował wiarę?


                    > Agnostyk w praktyce jest ateistą.
                    w praktyce może i tak, ale wychodzą z róznych założeń


                    >Dopiero, jeśli dany byt jest
                    > niezbędny do wyjaśnienia zarejestrowanych zjawisk, można postawić >postulat jego
                    > istnienia.Na tej podstawie koszę Boga,

                    oby tylko z powodu naszej omylności nie wyciąć za dużo, ale to juz taka ogólna
                    uwaga, również do mnie samego :)
                    • madcio Re: jeszcze raz 21.10.07, 12:04
                      > > Sam fakt nie-badalności w moich oczach dyskwalifikuje Boga.
                      > Ale chyba nie wyklucza jego istnienia?
                      Wyklucza stwierdzenie jego istnienia. Jak pisałem już wielokrotnie, to mi wystarczy.

                      > >Ciągle usiłujesz wykonać równość wiara == niewiara, co
                      > > dla mnie jest bzdurą.
                      > jakbyś zdefinował wiarę?
                      Jedną z częstszych definicji jest silne przekonanie o czymś, MIMO braku
                      jakichkolwiek dowodów na to coś. Zgodzisz się?

                      Biorąc pod uwagę kontekst naszej dyskusji, zastanów się, czy przekonanie o czymś
                      NA PODSTAWIE (!) braku jakichkolwiek dowodów może być wiarą? W szczególności
                      wiarą typu religijnego?
                      • Gość: leonard3 Re: jeszcze raz IP: 83.238.145.* 21.10.07, 12:14
                        Mad-owski, czy to ty? Bo po raz pierwszy piszesz z sensem o ateizmie.
                        Lubie twoja definicje ateizmu: "Silne przekonanie o czyms,mimo braku
                        dowodow na to". Zgoda Mad-owski.
                        Ateizm wierzy w SAMO-powstanie kosmosu bez zadnych dowodow na to.
                        Ateizm wierzy w SAMO-powstanie zycia bez zadnych dowodow na to.
                        Ateizm to religia bez Boga.
    • erg2 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 19.10.07, 09:34
      Gość portalu: ferrum napisał(a):

      > jako ze sprawa istnienia/nieistnienia Boga jest nierozstrzygalna
      na gruncie
      > naukowym(empirycznym) to pogląd na te sprawę nie zawiera sie w
      zbiorze wiedzy.
      > A skoro tak to jesli ktos nie wierzy w istnienie Boga, to można
      powiedzieć ze
      > wierzy w nieistnienie Boga. O żadnej wiedzy na temat nieistnienia
      Boga u
      > ateisty mówić tu nie można.

      1. Na temat istnienia i niestnienia troche tu już niedawno było.
      Istnienie a niestnienie nie jest tożsame ze znakami plus (+) i minus
      (-). Porównaj opozycję: materia/antymateria - obie istnieją!


      2. Podobnie jak nie można mówić o żadnej wiedzy na temat niestnienia
      Boga u ateisty, podobnie nie można mówić o istnieniu jakiejkolwiek
      wiedzy o isnieniu Boga u nieateisty.
      • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.07, 10:52
        Wiedza o istnieniu Boga? To bluznierstwo. Nie ma i nie bedzie wiedzy
        o istnieniu Boga.
        a)Nie ma "wiedzacych" Teistow sa tylko "wierzacy" Teisci.
        Nie ma "wiedzacych" Ateistow , sa tylko "wierzacy" Ateisci.
        b)W kwestii powstania zycia jest inaczej:
        Niepowodzenie laboratoryjnych prob zbudowania zycia "de novo" ze
        zwiazkow organicznych swiadczy o wiekszym prawdopodobienstwie
        kreacji zycia przez Boga
        c) W kwestii powstania kosmosu brak jakiejkolwiek teorii
        ateistycznej popartej wywodem logicznym, racjonalnym czy empiria
        stawia poglady ateistow i teistow na tej samej plaszczyznie jako
        rownoprawna WIARE.
        Poglad na sa Stworzenie Swiata przez Boga oraz poglad na SAMO-
        powstanie Swiata sa rownoprawne i to tylko WIARA.


        • erg2 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 19.10.07, 14:28
          Gość portalu: leonard3 napisał(a):

          > Wiedza o istnieniu Boga? To bluznierstwo. Nie ma i nie bedzie
          wiedzy
          > o istnieniu
          Boga.
          > a)Nie ma "wiedzacych" Teistow sa tylko "wierzacy" Teisci.
          > Nie ma "wiedzacych" Ateistow , sa tylko "wierzacy" Ateisci.
          > b)W kwestii powstania zycia jest inaczej:
          > Niepowodzenie laboratoryjnych prob zbudowania zycia "de novo"
          ze
          > zwiazkow organicznych swiadczy o wiekszym prawdopodobienstwie
          > kreacji zycia przez Boga
          > c) W kwestii powstania kosmosu brak jakiejkolwiek teorii
          > ateistycznej popartej wywodem logicznym, racjonalnym czy empiria
          > stawia poglady ateistow i teistow na tej samej plaszczyznie jako
          > rownoprawna WIARE.
          > Poglad na sa Stworzenie Swiata przez Boga oraz poglad na SAMO-
          > powstanie Swiata sa rownoprawne i to tylko WIARA.
          >
          >
          Słusznie zauważyłeś, że na temat WIEDZY o istnieniu czy nieistnieniu
          Boga nie ma się co wypowiadzać, można mówić tylko o WIERZE.
          • erg2 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 19.10.07, 16:07
            erg2 napisał:

            >
            > Słusznie zauważyłeś, że na temat WIEDZY o istnieniu czy
            nieistnieniu
            > Boga nie ma się co wypowiadzać, można mówić tylko o WIERZE.

            Błędy logiczne biorą się stąd, że pospolicie mylony jest problem
            wiary w sensie religijnym, co jest zjawiskiem kulturowym,
            socjologicznym czy antropologicznym z problemem ontologiczym
            istnienia lub nie (w tym Boga). W tej mierze dyskusja jest
            bezprzedmiotowa a w ontologiczny nierozstrzygalna.
            • europitek Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 20.10.07, 20:44
              Cytat:
              > Błędy logiczne biorą się stąd (...)

              Błędem jest też mylenie poziomów ogólności, na których prowadzi się konretne rozważania. I tak jest w tym wypadku, gdy ontologię jednej z historycznych teorii filozoficznych (tu teologii) próbuje się "eksportować" na wyższy poziom ogólności.
              Sposób funkcjonowania ludzkiego mózgu determinuje dostępne metody poznawcze, które charakteryzuje gromadzenie informacji podstawowych (empirycznych) i ich stopniowe uogólnianie. Im większy jest zasób i zakres wiedzy o rzeczywistości, tym wyższego poziomu ogólności można potencjalnie sięgnąć w procesie wyprowadzania kolejnych wniosków. Jest to oczywisty skutek faktu, że im więcej informacji o różnych obiektach i relacjach między nimi będzie się analizować, tym więcej klas tych obiektów i relacji, jak również poziomów uogólnień można uzyskać.
              I odwrotnie, teoria oparta na analizie skąpej wiedzy o rzeczywistości jest z natury rzeczy mało ogólna.
              Należy też pamiętać o wiążacym się z tym błędem pozornej identyczności pytań i odpowiedzi występujących w dawnych i obecnych teoriach filozoficznych, który polega na automatycznym zrównywaniu zakresów znaczeniowych jednakowo brzmiących pojęć. Współcześnie postawione pytanie "Czy istnieje <Bóg>?" znaczy tyle, co: "Czy <Bóg> jest empirycznie wykrywalny?". Problem ontologiczny, o którym piszesz jest już rozstrzygnięty we współczesnej filozofii - istnieć, to znaczy być empirycznie wykrywalnym.
              Masz natomiast, moim zdaniem, rację w kwestii bezprzedmiotowości sporu o istnienie Boga (bogów) między nauka, a teologią. Bezsens takiego sporu wynika z odmiennych poziomów ogólności, na których ten problem może być postawiony prze teologię i naukę - teologia jest dziedziną filozoficzną, a nauka nie - oraz z odmiennego zasobu i zakresu wiedzy zgromadzonej przez każdą z nich.

              Oczywiście nadal istnieją - i pewnie jeszcze długo będą istnieć - chętni do produkowania wywodów w duchu wiedzy starożytnej. Ale może znajdzie się ktoś, kto w imię restauracji zabytków zapoczątkuje smerfologię z jej ontologią smerfastyczną, epistemologią papasmerfową i dialektyką gargamelską. Jego wola, a nasza uciecha.



              • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 21:34
                Czyli twoja wodnista sciema Eutopito, usiluje zamazac fakt, ze
                ateizm to system wierzen opartych na nieracjonalnych i
                mitologicznych przeslankach. Ateizm nie ma nic wsplnego z nauka.
                Ateizm to religia bez Boga.
                • europitek Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 20.10.07, 22:00
                  Wodnista tylko dla gości z mózgami z betonu.

                  cytat:
                  > Ateizm nie ma nic wsplnego z nauka.
                  Zależy czyj - twój nie ma.

                  PS. Odpowiadam tak serdecznie byś się nie obraził za ewentualne zignorowanie tego genialnego postu, pełnego głębi intelektualnej zawartych w nim pytań i czarującej poezji kropek.
      • Gość: ferrum Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 20:53
        > Istnienie a niestnienie nie jest tożsame ze znakami plus (+) i minus
        > (-).

        no własnie istnienie / nieistnienie są sobie najpełniej jak to mozliwe
        przeciwwstawne


        > 2. Podobnie jak nie można mówić o żadnej wiedzy na temat niestnienia
        > Boga u ateisty, podobnie nie można mówić o istnieniu jakiejkolwiek
        > wiedzy o isnieniu Boga u nieateisty.

        to przeciez napisałem w pierwszym wpisie
        • leje-sie Kolejny błąd logiczny 19.10.07, 21:16
          > no własnie istnienie / nieistnienie są sobie najpełniej jak to mozliwe
          > przeciwwstawne

          Wiara i brak wiary to nie jest para "+1/-1" tylko "1/0". Przy czym ty
          dokonujesz podstawienia według formuły "1=0". W ten sposób to mogę udowodnić, że
          to ja jestem Bogiem Ojcem.
          • Gość: ferrum Re: Kolejny błąd logiczny IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 21:30
            przeczytaj jeszcze raz to co napisałem:
            "no własnie istnienie / nieistnienie są sobie najpełniej jak to mozliwe
            przeciwwstawne"


            mówie o istnieniu a nie o wierze/niewierze
            • Gość: ferrum przeciwstawne :) IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 21:36
    • leje-sie Trzeba zacząć od tego, że 19.10.07, 11:58
      twoje rozumowanie jest niepoprawne logicznie.

      Jeśli wiarę porównamy do czyraka na dupie a brak wiary do braku czyraka, to
      wedle twojego wzorca po podstawieniu otrzymamy, że brak czyraka jest również
      czyrakiem.
      • Gość: ferrum Re: Trzeba zacząć od tego, że IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 21:12
        ja bym to przedstawił tak, teoretycznie:
        jesli powiemy komuś kto nie jest w stanie sprawdzić czy ma czyraka że nie ma go
        to ten ktoś bedzie wierzył ze nie ma czyraka, będzie wierzył w nieistnienie . Bo
        przeciez nie bedzie wiedział skoro nie jest w stanie tego sprawdzić
        • leje-sie Guzik prawda 19.10.07, 21:18
          Istnienie lub nieistnienie Boga nijak się ma do posiadania czyraka.

          Istnienie lub nieistnienie Boga nijak się ma do wiary.
          • Gość: ferrum Re: Guzik prawda IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 21:28
            > Istnienie lub nieistnienie Boga nijak się ma do wiary.

            Ma sie o tyle do wiary że wiedza nie daje odpowiedzi na pytanie o
            istnienie/nieistnienie Boga.
            Tylko na poziomie wiary mozna o Bogu rozmawiać
            • leje-sie Wiara tym bardziej 19.10.07, 21:42
              > Ma sie o tyle do wiary że wiedza nie daje odpowiedzi na pytanie o
              > istnienie/nieistnienie Boga.

              na to pytanie nie odpowiada.

              Ergo sam sobie dośpiewaj.
              • Gość: ferrum Re: Wiara tym bardziej IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 21:58
                > na to pytanie nie odpowiada.
                >
                > Ergo sam sobie dośpiewaj.

                jasne ze nie daje bo wiara jest ciągłym szukaniem
                • Gość: Ed Re: Wiara tym bardziej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.07, 00:03
                  > jasne ze nie daje bo wiara jest ciągłym szukaniem

                  A niewiara daje, bo jest już znalezieniem odpowiedzi.
    • grgkh Ble, ble, ble... :) 19.10.07, 12:04
      Proponuję jednak przypomnieć sobie definicje. Te, któe odnoszą
      się "po cichu" do jezyka potocznego, wieloznacznego, nie nadają się
      do definiowania pojęć zasadniczych, związanych z WIEDZĄ. Wiedza musi
      być oparta na definicjach jednoznacznych, by nie prowadziła na
      manowce. A więc...

      Co to jest "wiara"?

      Wiara to PEWNOŚĆ (!!!), że to, co się przyjmuje za jej podmiot, nie
      podlega weryfikacji. A ponieważ wszystko, czym zajmuje się nauka, z
      samego założenia, nie może być tak ograniczane, więc wiara nie jest,
      własnie z założenia, nauką. nie może być więc z absolutnie niczym,
      co dotyczy nauki, kojarzona. To ta sama kategoria, co bajka,
      fantazja itp. Wiara opiera się na pewnikach, które są faktycznie
      zakamuflowanymi zakazami weryfikowania, są DOGMATAMI.

      Bóg jakiś tam mógłby byc naukowy ;), gdyby zechciał się poddać
      weryfikacji, gdyby na początku nie zasłaniał się pewnością, że
      czegoś tam o nim nie da sie powiedzieć lub czegoś sprawdzić. I tak
      własnie się dzieje, gdy próbujemy czegoś o bogu się dowiedzieć
      (jakimś dowolnym bogu), to nadzwyczaj łatwo, na poziomie nie
      trudniejszym niż rozumowanie dziecka, można go zredukować do
      nieistnienia.

      Bogowie istnieją tylko w umysłach ludzi dopuszczających fałsz jako
      prawdę.

      Gość portalu: ferrum napisał(a):

      > jako ze sprawa istnienia/nieistnienia Boga jest nierozstrzygalna
      > na gruncie naukowym(empirycznym) to pogląd
      > na te sprawę nie zawiera sie w zbiorze wiedzy.

      O, i tak patrząc na sprawę, NA GRUNCIE NAUKOWYM (!!!) daje się to
      rozstrzygnąć. A to rozstrzygnięcie potrafi pojąć nawet
      przedszkolak. :)))
      • Gość: ferrum Re: Ble, ble, ble... :) IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 21:34
        > Wiara to PEWNOŚĆ (!!!), że to, co się przyjmuje za jej podmiot, nie
        > podlega weryfikacji

        nie wiem skąd wziąłeś taką definicję, ale gdyby wiara była pewnością to by była
        wiedzą


        Wiara opiera się na pewnikach, które są faktycznie
        > zakamuflowanymi zakazami weryfikowania, są DOGMATAMI.

        to że ktoś sobie wierzy w jakiegos boga to żaden dogmat
        • grgkh Re: Ble, ble, ble... :) 20.10.07, 16:10
          Gość portalu: ferrum napisał(a):

          > > Wiara to PEWNOŚĆ (!!!),
          > > że to, co się przyjmuje za jej podmiot, nie
          > > podlega weryfikacji
          >
          > nie wiem skąd wziąłeś taką definicję, ale gdyby wiara
          > była pewnością to by była wiedzą

          No to nie rozumiesz, czym jest wiedza. Wiedza jest zbiorem
          informacji, który PODLEGA WERYFIKACJI. Albo wewnętrznej, czyli
          zgodności z założeniami i poprawnością dowodzenia tej prawdziwości.
          Albo zewnętrznej, czyli ze światem zewnętrznym istniejącym jako
          strumień informacji docierającej do każdego z nas. Gdyby okazało
          się, że 2+2 <> 4 (jakieś nowe dane na ten temat), to
          zweryfikowalibyśmy dotychczasową wiedzę, a dotychczas uznawany jej
          fragment odszedłby do lamusa, jako błąd. Jeszcze prostsza sprawa
          jest z drugim wariantem, ponieważ świat zewnętrzny oferuje nam
          ograniczoną, postrzępioną wiedzę, a my z niej, jak z elementów
          puzzle, chcemy ułozyć całość. Całości, być może, nigdy nie uda nam
          się ułożyć, a więc musimy z pokorą przyjąć, ze część naszej wiedzy o
          świecie zewnętrznym pewnie pozostanie domniemaniem. ALE NIGDY NIE
          BĘDZIE PEWNOŚCIĄ! :)

          Tymczasem wiara odmawia sobie (i nam) prawa do weryfikacji
          zakładając, że dogmat jest NA PEWNO prawdziwy.

          I, jak widzisz, różnica między wiedzą i wiarą istnieje i jest taka
          jak to powiedziałem.

          > > Wiara opiera się na pewnikach, które są faktycznie
          > > zakamuflowanymi zakazami weryfikowania, są DOGMATAMI.
          >
          > to że ktoś sobie wierzy w jakiegos boga to żaden dogmat

          Ależ to jest dogmat. Dogmat, to zakaz traktowania założenia o
          istnieniu bóstwa, jako o niepewności, z którą coś trzeba zrobić, nad
          której prawdziwością... trzeba się z troską pochylić. ;) A gdy się
          kiedyś odważyłem to uczynić, to wyszło mi, że bogowie nie istnieją.
          • Gość: leonard3 Wiara rieligijna murarza imieniem Ble-ble IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 16:35
            Murarz Ble-ble wierzy w religie atoli:
            " Niejaki kosmos MAGICZNIE samo-powstal bez sensu i celu.
            Potem niejaki czlowiek MAGICZNIE samopowstal bez sensu i celu.
            Potem Kosmos i czlowiek znikna bez sensu i celu"
            Oczywiscia relgia atoli nie ma zadnego dowodu naukowego
            ani zadnego wywodu opartego na racjonalej mysli. Swiatopoglad
            ateistyczny to czysta religia , irracjonalna, magiczna i klamliwa.
            Rzygac sie chce na ta ateistyczna oblude. Ateisci to niebezpieczni
            fanatycy religii bez Boga.
          • Gość: ferrum Re: Ble, ble, ble... :) IP: *.klc.vectranet.pl 20.10.07, 23:08
            > Tymczasem wiara odmawia sobie (i nam) prawa do weryfikacji
            > zakładając, że dogmat jest NA PEWNO prawdziwy.

            jestem wierzący, ale wcale nie uważam że to wszystko w co wierzę jest na pewno
            prawdziwe.

            >A gdy się
            > kiedyś odważyłem to uczynić, to wyszło mi, że bogowie nie istnieją.

            A na podstawie czego Ci wyszło ze bóg( nie ważne jak go nazywać) nie istnieje??
            • grgkh Re: Ble, ble, ble... :) 21.10.07, 01:02
              Gość portalu: ferrum napisał(a):

              > > Tymczasem wiara odmawia sobie (i nam) prawa do weryfikacji
              > > zakładając, że dogmat jest NA PEWNO prawdziwy.
              >
              > jestem wierzący, ale wcale nie uważam
              > że to wszystko w co wierzę jest na pewno prawdziwe.

              A więc NIE WIERZYSZ. ;) Nie wierzysz w te elementy, których nie uważasz za prawdziwe. W pozostałe wierzysz. A teraz odpowiedz: czy wierzysz, że Bóg istnieje? Bez żadnych dodatkowych warunków. Tak po prostu. Taki Bóg, jakiego sobie wyobrażasz. Istnieje, czy nie?

              Wiara jest tu pojęciem binarnym, jest deklaracją, która za moment może być inna. Inny czas, inne myśli, inna deklaracja i znów: wiara lub niewiara. Gdybyś to chciał pojmować statystycznie, dla pewnego okresu czasu, to jest to całkiem inna kategoria niż ta deklaracja jednorazowa. I o tej statystycznej nie ma w ogóle sensu mówić, bo jest to coś, czym można dowolnie manipulować. Twoja ostatnia deklaracja stanowi zapis, czy jesteś wierzący (w jakiś element religii), czy nie. Wierzący lub niewierzący OSTATNIO. ;)

              Teologia zabezpiecza się przed weryfikacją istnienia Boga, twierdząc, że tego się NA PEWNO nie da dowieść. Otóż kłamie w tej kwestii, ponieważ przesuwa ciężar tego "na pewno" z "istnienia" na "dowodliwość" twierdzenia o istnieniu. A skąd niby wiadomo, że tego się nie da udowodnić? Najpierw trzeba spróbować. Tymczasem ona, w ten sposób, bezpodstawnie ZAKAZUJE dowodzenia.

              > > A gdy się kiedyś odważyłem to uczynić,
              > > to wyszło mi, że bogowie nie istnieją.
              >
              > A na podstawie czego Ci wyszło ze bóg
              > ( nie ważne jak go nazywać) nie istnieje??

              To proste. Nie udało mi się znaleźć ŻADNEJ cechy boga, która dałaby się obronić. Jeśli chcesz, jeśli coś masz, to zaproponuj, a ja się tym chętnie w odpowiedzi zajmę. Ale najpierwsza i najważniejsza cecha, to stwórca/kreator wszystkiego. Kreatora eliminuje się ponieważ świat powstał sam. Religijne założenie, że Wszechświat nie mógł sam powstać, bo nic samo nie powstaje, eliminuje najpierw pierwotnego Kreatora, który też sam, z tego samego powodu, nie mógł powstać. A więc światu bóg jest zbędny, czyli nie istnieje.

              Bóg jest urojeniem ludzkich umysłów. Umysłów, które nie dopuszczają do siebie rozumowania, na przykład, takiego jak powyższe.

              Zresztą, tylu było różnych bogów w całej historii ludzkości, który i o jakich cechach miałby być prawdziwy? ;) Ale też wciąż ludzie nie wiedzą wszystkiego i chcą sobie to jakoś łatwo i szybko wytłumaczyć, a czy za pomocą protezy boga nie jest to najprostsze? I także wszędzie tam gdzie jest grupa ludzi potrzeba hierarchii (wodza) i autorytetu do rządzenia nimi, a czyż za pomocą boga, w jego imieniu, takiej władzy najprościej nie daje się sprawować? No i argument równie istotny - od małego dziecka do dojrzałego człowieka mamy mieć jakieś zasady moralne, a jak je najlepiej wtłoczyć do głów i sumień, a potem strachem i obietnicami egzekwować, jeśli nie za pomocą kodeksu, którego autorem jest bóg? I tak historia ludzkości - biednej, cierpiącej, uciemiężonej i wciąż liczącej na poprawę swego bytu, jeśli nie tutaj, jeśli nie teraz, to gdzie i kiedy - toczy się, a bogowie dają jej namiastkę ukojenia.
              • Gość: LEONARD3 Re: Ble, ble, ble..religia ateisty IP: *.adsl.inetia.pl 21.10.07, 01:32
                A murarz ciagle usiluje sprzedac glupim swoja religie bez boga.
                Religia ateistow oparta na fantazji i falszowaniu nauki.
                Swiatopoglad ateistyczny oparty jest wylacznie na
                irracjonalnej,fAnatycznej WIERZE.
    • marcinlet Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 19.10.07, 17:05
      Być może tak, dlatego ja nie wierzę też w ateizm. Nie wierzę nawet w
      to, co teraz napisałem.
    • 2_sara Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 19.10.07, 17:40
      Zgadzam się,że nie jest możliwa wiedza o Bogu (pozytywna ani
      negatywna).Niektórzy wierzą,że Bóg istnieje(wierzą nie wiedzą),ja nie.
      Jestem ateistką bo nie mam wiary (motywacja negatywna),a nie dlatego,że ją
      posiadam (wiarę w nieistnienie Boga).
      • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.07, 18:55
        Miss Sara,
        Nic nie wiesz o powstaniu zycia biologicznego.
        Jestes ateistka bo nie masz wiary w Kreatora.
        Posiadasz wiare, ze zycie powstalo bez Kreatora.
        Naiwne sofizmy kolezanko, to typowa atoska sciema.
        • Gość: Edi Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.07, 20:46
          Piękne!Ilu dyskutantów,tyle punktów swojego
          widzenia,swiata,duszy,Boga,istnienia.Każdy ma prawo do swojego,niezależnie czy
          się z nim zgadzasz czy nie.Wiara to też jego przywilej.Łatwiej się z nią
          żyje,ale niech nie przesłania myślenia.Chociaż z mego punktu widzenia to właśnie
          myślenie jest grzechem,tym pierworodnym.Gdyby nie myślenie ,nie byłoby innych
          alternatyw i próby zrozumienia.Wiara nie uwzględnia myślenia,samodzielnego i
          wyciągania samodzielnych wniosków,nawet błędnych.Rządzi się ustalonymi
          kanonami,nienaruszalnymi.I w/g mnie to są właśnie podstawowe
          różnice.Myślisz-grzeszysz,wierzysz-prowadzisz bogobojne życie.Zeby jeszcze te
          interpretacje i tu i tu były tak oczywiste!
      • Gość: ferrum Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 21:40
        > Jestem ateistką bo nie mam wiary (motywacja negatywna),a nie dlatego,że ją
        > posiadam (wiarę w nieistnienie Boga).


        A czy czasami mówisz że :"uważam że Boga nie ma?"
        • kala.fior nie wrabiaj mnie w hyzia .-))) 19.10.07, 22:47
          Ferrum, jeżeli dobrze Ciebie rozumiem to uważasz że zaprzeczeniem zdania
          "wierzę, że Bóg istnieje" jest "wierzę, że Bóg nie istnieje" ?

          Chyba się mylisz, "nie wierzę, ze Bóg istnieje" jest poprawną negacją.

          Ja "nie wierzę w krasnoludki" raczej niż "wierzę, że krasnoludków nie ma".

          Jak byś zareagował gdyby jakaś zaaferowana osoba twierdziła że "wierzę, ze
          krasnoludków nie ma!" ?
          Traci to lekkim hyziem, nieprawdaż ?



          • Gość: ferrum Re: nie wrabiaj mnie w hyzia .-))) IP: *.klc.vectranet.pl 19.10.07, 23:11
            > Jak byś zareagował gdyby jakaś zaaferowana osoba twierdziła że "wierzę, ze
            > krasnoludków nie ma!" ?
            > Traci to lekkim hyziem, nieprawdaż ?

            rzeczywiscie forma "nie wierzę w krasnoludki" jest o wiele popularniejsza.
            Ale czy zdanie " uważam ze Bóg nie istnieje" nie jest w gruncie rzeczy
            stwierdzeniem " wierzę że Bóg nie istnieje"( ok, również mało popularna forma)?
            • kala.fior Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) 19.10.07, 23:34
              To nie chodzi o 'popularność' tylko o inne znaczenie.
              Zastanów się nad alternatywnymi zaprzeczeniami, one coś innego znaczą.

              język potoczny nie jest precyzyjny, ale stwirdzenie 'nie ma Boga',
              przynajmniej dla mnie, znaczy "nie wierze w Boga" raczej niż "wierze w nie-Boga".
              • Gość: ferrum Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) IP: *.klc.vectranet.pl 20.10.07, 13:07
                przepraszam ze skopiuje to co pisałem w innym miejscu tej dyskusji ale ten sam
                problem tam opisałem:

                zgadza sie ze nie mowi się np głeboko wierzę w nieistnienie Allacha itd. Ale....
                jesli juz ktoś wyraża swoje zdanie na temat istnienia/nieistnienia
                jakiegokolwiek bóstwa to poza stwierdzeniem że nie wie co o tej sprawie sądzić
                ma dwie możliwości do wyboru:
                może uważać że
                1) bóg istnieje , lub
                2) bóg nie istnieje
                Oba te sądy są nieweryfikowalne i uznanie któregokolwiek z nich z natury rzeczy
                ma miejsce na poziomie wiary( czyli przyjmowaniu czegoś a priori)

                Skoro uważasz ze bog nie istnieje to nie jest to czysta negacja, bo skłaniasz
                sie do stwierdzenia ktore może być prawdą, czyli może istnieć. I to jest wiara -
                przypuszczasz że to stwierdzenie może być prawdziwe choć nie sprawdzisz tego.

                jeśli ktoś uważa ze tylko jakiś bóg istnieje( np. Allach i tylko on) to
                jednocześnie określa swój pogląd na całą resztę bogów bo uważa że oni nie
                istnieją( mówi przeciez 'tylko'). I ten pogląd również występuje na poziomie wiary.
                • kala.fior Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) 20.10.07, 17:56
                  Ferrum,

                  problem jest naprawdę bardzo prosty :

                  Zdanie : X
                  • Gość: leonard3 Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 18:18
                    Fior-Kala,
                    Nie wiesz ,czy swiat powstal stworzony przez Boga lub powstal sam.
                    Wiec twoj wybor to:
                    a) WIARA, ze kosmos powstal stworzony przez Boga (swiatopoglad
                    teistyczny)
                    b) WIARA, ze kosmos powstal sam (swiatopoglad ateistyczny)
                    Wniosek: Teizm i Ateizm to WIARA
                    Ale wy atole uciekacie w panice w zapartego glupa gramatyki.Zalosne.
                    • Gość: leonard3 Tu nie chodzi o Boga IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 18:41
                      W tej dyskusji nie chodzi o Boga.
                      Swiatopoglad ateistyczny i teistyczny to WIARA.
                      Pytanie "czy Bog jest czy go nie ma" wcale nie definiuje ateizmu
                      i teizmu bo zawiera blad logiczny.
                      Trzeba prowadzic dyskusje w pojeciach ekwiwalentnych:
                      "Boga nie ma" = Kosmos samo-powstal, czlowiek samo-powstal
                      " Bog jest" = Kosmos stworzony przez Boga, czlowiek zostal
                      stworzony przez Boga
                      Prawa strona pierwszego rownana sprowadza problem
                      metafizyczny go problemu empirii i logiki.
                      Zauwazcie, ze brak dowodow na samopowstanie kosmosu i czlowieka
                      definiuje ateizm jako WIARE.
                      • Gość: leonard3 Wiara i religia to niekoniecznie Bog IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 18:48
                        Religia to niekoniecznie wiara w Boga. Ateizm to religijna wiara
                        bez Boga. Ateizm jest zdeterminowany przez wiare w dogmaty
                        pozbawione jakichkolwiek dowodow naukowych.
                  • Gość: ferrum Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) IP: *.klc.vectranet.pl 20.10.07, 22:55
                    > Ala ma kota.
                    > Ala nie ma kota.

                    dobry przykład....

                    załóżmy że nie jestes w stanie sprawdzić jak to jest z Alą i kotem. I przy takim
                    założeniu pytasz się 'czy Ala ma kota?'
                    Jako że nie możesz sprawdzić tego co powiem , moja odpowiedź nie bedzie dla
                    ciebie wiedzą.

                    I teraz ci mowie tak: " Ala nie ma kota"

                    możesz w to uwierzyć( o wiedzy nie można tu mówić), czyli przyjąć bez dowodu i
                    bedziesz wierzył że Ala nie ma kota. Zgadza sie?

                    możesz również odrzucić to co mówię ale wtedy automatycznie bedziesz wierzył że
                    Ala ma kota. Bo Ala kota może mieć lub nie. Trzeciej drogi nie ma

                    Jak widzisz oba rozwiązania opierają sie o wiare.


                    • petrucchio Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) 20.10.07, 23:13
                      Gość portalu: ferrum napisał(a):

                      > Jak widzisz oba rozwiązania opierają sie o wiare.

                      Ale zauważ, że o istnieniu kotów w ogóle coś już wiemy, czyli zdania "Ala ma
                      kota" i "Ala nie ma kota" mogą być prawdziwe lub fałszywe, ale ich wiarygodność
                      (w razie niewiedzy, jak to jest u Ali) jest z grubsza jednakowa. Jeśli jednak
                      pytasz "Czy Ala ma jednorożca?", z góry wiarygodna jest odpowiedź przecząca,
                      choć niby nikt nie może udowodnić nieistnienia jednorożców.

                      A co do zdania "Ala ma [nie kota]", jest ono dziwne, ale prawdziwe, jeśli Ala ma
                      np. psa, ale _nie jest fałszywe_, jeśli Ala ma _także_ kota. Tak samo zdanie
                      "Nie [wierzę, że Bóg istnieje]" oznacza raczej odmowę zajmowania stanowiska w
                      kwestii Boga bez dowodów, "na wiarę". To, że uważam go za zbędną, bo
                      niesprawdzalną hipotezę, nie oznacza, że wykluczam jego istnienie. Po prostu nie
                      akceptuję hipotez nie popartych niczym konkretnym. "Wierzę, że [Bóg nie
                      istnieje]"
                      • Gość: ferrum Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) IP: *.klc.vectranet.pl 20.10.07, 23:28
                        > Ale zauważ, że o istnieniu kotów w ogóle coś już wiemy

                        ale tu nie chodziło o to że wiemy coś o istnieniu kotów. :)
                        Istota sprawy lezy w tym ze pytający sie nic nie wie o tym czy Ala ma kota czy
                        nie ma. Chodzi o brak wiedzy na temat relacji Ala-kot.
                        • kala.fior Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) 21.10.07, 00:34
                          Ferrum,

                          Twoje rozumowanie oparte jest na błędnej logice.

                          (1) Czy zgadzasz się że zaprzeczeniem zdania "Ala ma kota" jest "Ala nie ma kota" ?
                          Tego typu postulaty można rozważać nie wiedzące nic a pannie Ali.
                          Postaraj dać prosta odpowiedz (przede wszystkim sobie samemu).

                          (2) Błąd logiczny.
                          według Twojego rozumowania, zaprzeczeniem jest zdanie;
                          "Ala ma nie-kota (który jest innym zwierzęciem)".

                          Tak chyba rozumują specjaliści od zbiorów .-)

                          No a nasza Ala po prostu nie ma ma kota, i niewiadomo dlaczego wciskasz jej
                          jakieś inne zwierzaki.

                          ----
                          Mam wrażenie że problem jest gdzieś indziej, przemyślisz sobie przykład z Alą i
                          jestem pewny że "moneta w końcu spadnie".

                          Jesteś wierzący, religia ma dla Ciebie duże znaczenie i po prostu trudno Ci
                          wyobrazić sobie życie bez niej. A wyobrażasz sobie że ludzie niereligijni muszą
                          wypełnić tą pustkę jakąś inna religią lub czymś podobnym.
                          Jako pogodny i tolerancyjny ateista zapewniam Ciebie, ze tak nie jest. Z resztą
                          są miliony ateistów na świecie, wiele krajów Europy Zachodniej są praktycznie
                          laickie. Ludzie żyją normalnie, są dla siebie dobrzy, dbają o swoje rodziny i
                          dzieci.

                          Modelem nie jest religia bez której jest dręcząca pustka, chaos i niepewność, a
                          raczej plecak.

                          Ty masz czarny plecak, kolega z Jemenu ma zielony a ja po prostu nie mam
                          plecaka, tak jak Ala nie ma kota.


                          • Gość: ferrum Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) IP: *.klc.vectranet.pl 21.10.07, 01:06
                            szkoda że nie odniosłeś się do tej sytuacji którą przestawiłem....

                            tak, zgadzam sie, że zaprzeczeniem "ala ma kota" jest " ala nie ma kota"


                            a co do tego co pod ----.... przecież tylko sobie tu rozważamy , bez oceniania
                            tego co komu w duszy gra:)
                            • kala.fior Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) 22.10.07, 22:41
                              Ferrum, wybacz osobistą wycieczkę, chciałem jakoś zrozumieć dlaczego cale
                              rozumowanie stało się okropnie skomplikowane.

                              Ciesze się ze zaczynamy się zgadzać. "Ala nie ma kota" i to stwierdzenie nie
                              pozwala na żadne spekulacje a tym co Ala ma zamiast kota, nic o tym nie wiemy.
                              jeżeli ja mowie "nie wierze w Boga" to to znaczy tylko to że nie wierze w Boga i
                              nie ma żadnych przesłanek do zgadywania czy przypuszczania że w coś wierzę. Mogę
                              być ateistą, animistą, szamanistą, scjentologiem czy maoistą albo cyklistą.

                              Drugi postulat Twojego pierwszego postu był "Ateizm jest religia".

                              jeżeli przez religie rozumiemy jakiś mniej lub bardzie spojony opis świata
                              dający odpowiedzi na pytania w stylu 'skąd jestesmy, dokąd idziemy, jaki jest
                              sens tego wszystkiego' to chyba ateizm nie spełnia tej definicji. Jest tyle
                              ateizmów ile jest ateistów.
                              Osobiście pytania w stylu "jakie jest moje miejsce w kosmosie" nie stresują mnie
                              wcale (I don't know and I don't care).

                              Abiogeneza, big bang, asa to pasjonujące tematy, ale nie kształtują moje
                              świadomości.






                              • Gość: leonard3 Re: nie wrabiaj nie mnie w nie hyzia .-))) IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.07, 22:49
                                Fiodor Kala, Byt ksztaltuje swiadomosc i ateisty i krowy.
                                Wiadomo jak atol nazarty to szczesliwy i aby tylko gazow
                                trawiennych niezbyt duzo bylo. Reszta jest bez znaczenia.
        • 2_sara Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 20.10.07, 09:10
          Zazwyczaj mówię,piszę: "nie widzę przesłanek by zakładać istnienie Boga"lub "nie
          znam przekonywujących argumentów które skłoniłyby mnie do uznania hipotezy Boga
          za zasadną" itp.,itd.-warianty tychże.
          • Gość: ferrum Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.klc.vectranet.pl 20.10.07, 13:08
            czyli skłaniasz sie do uznania hipotezy że bóg nie istnieje?
            • 2_sara Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 20.10.07, 14:11
              Czyli uznaje,że brak argumentów czyniących tą hipotezę prawdopodobną.
              • Gość: Enesjanek Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: 81.15.156.* 20.10.07, 15:36

                twu_Saro,
                a dlaczego Ty tu dyskutejesz na temat, o którmym jak widać nie masz
                zielonego pojęcia ?

                Spróbuj może ponownie zinterpretowac tą czerwoną wstęgę (band):
                pl.wikipedia.org/wiki/Mikrofalowe_promieniowanie_t%C5%82a
                • 2_sara Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 20.10.07, 16:09
                  No i co z tego ma wynikać ciekawego?Odkrycie mikrofalowego promieniowania
                  uprawdopodobniło jedną z naukowych hipotez kosmologicznych.No i bardzo
                  dobrze!Jego niejednorodność pozwala nam uzyskać dodatkowe informacje empiryczne
                  na temat ewolucji kosmosu.Super!
                  Ale co to ma wspólnego z Bogiem,religią czy ateizmem??
                  Nie rozumiem.
                  • Gość: Enesjanek Re: ateizm to wiara w Niema IP: 81.15.156.* 20.10.07, 16:59

                    Nie owijaj w bawełnę.
                    Skup się jeszcze raz
                    i napisz co oznacza czerwona wstęga.
                    • Gość: leonard3 Petrucchi to Sara IP: *.adsl.inetia.pl 21.10.07, 01:27
                      Widzisz janek enes , a jednak odgadlem prawde. Pierducchi i
                      Sara to ta sama osoba pod roznymi nickiami. Ja tez myslalem , ze
                      pierducchi to facet a to niestety hermafrodyta. Pierducchi ze
                      strachu usunal post w ktorym ciebie o tym smutnym fakcie
                      informowalem.
                      • petrucchio Taki z ciebie znawca stylu? 21.10.07, 02:29
                        Gość portalu: leonard3 napisał(a):

                        > Widzisz janek enes , a jednak odgadlem prawde. Pierducchi i
                        > Sara to ta sama osoba pod roznymi nickiami. Ja tez myslalem , ze
                        > pierducchi to facet a to niestety hermafrodyta. Pierducchi ze
                        > strachu usunal post w ktorym ciebie o tym smutnym fakcie
                        > informowalem.

                        Nie odróżniasz płci? O, nie, Leonardzie, to nie mój styl używać kilku nicków, i
                        to w jednej i tej samej dyskusji, choć wiem, że zdarzają się dewianci, którzy
                        tak robią. Od początku mojej obecności na forum Gazety występuję tylko i
                        wyłącznie jako Petrucchio. Zresztą nie robię wielkiej tajemnicy ze swojej
                        tożsamości, nie muszę się maskować ani wymyślać sobie legend. Jestem, kim jestem
                        i dobrze mi z tym. A za co bywasz kasowany przez moderatora, to już sam dobrze
                        wiesz.
                  • Gość: Enesjanek 2_sara 3 petrucchio ? IP: 81.15.156.* 20.10.07, 20:49
                    Saro,
                    jeżeli Leonard3 ma rację,
                    to mnie rozczarowałaś
                    ...i oczekuję na przeprosiny.
                    • Gość: leonard3 Re: 2_sara 3 petrucchio ? IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 21:26
                      Enesjanek, moja diagnoza opiera sie na analizie ich stylu, wiec
                      nie moge gwarantowac jej trafnosci na 100%
                • petrucchio "Czerwona wstęga" 20.10.07, 18:48
                  Gość portalu: Enesjanek napisał(a):

                  > Spróbuj może ponownie zinterpretowac tą czerwoną wstęgę (band):

                  Po co? Jej pochodzenie jest oczywiste: promieniowanie pochodzące ze źródeł w
                  obrębie Galaktyki (maksimum przy 23 GHz, w odróżnieniu od promieniowania tła).
                  Stąd jego rozkład wzdłuż równika galatycznego. Po jego komputerowym
                  odfiltrowaniu dostaje się obraz bez "czerwonej wstęgi":

                  map.gsfc.nasa.gov/m_ig/060917/CMB_ILC_PolMap150bk.png
                  • Gość: ]an z Enes Re: "Czerwona wstęga" IP: 81.15.156.* 20.10.07, 19:02
                    petrucchio napisał:

                    ...
                    > Stąd jego rozkład wzdłuż równika galatycznego. Po jego komputerowym
                    > odfiltrowaniu ( przyp. bezmyślnym) dostaje się obraz
                    > bez "czerwonej wstęgi"
                    >

                    A czy nie warto się zastanowić,
                    choćby już nawet po bezmyślnym odfiltrowaniu ?

                    Dlaczego intensywność wstęgi czerwonej
                    jest prawie taka sama dookoła ?

                    Przecież źródła powinny być gęściej upakowane
                    w centrum niż na peryferiach, nieprawdaż kurv_vaż ?
                    • petrucchio Re: "Czerwona wstęga" 20.10.07, 22:37
                      Gość portalu: ]an z Enes napisał(a):

                      > Dlaczego intensywność wstęgi czerwonej
                      > jest prawie taka sama dookoła ?

                      > Przecież źródła powinny być gęściej upakowane
                      > w centrum niż na peryferiach, nieprawdaż kurv_vaż ?

                      Ależ tak właśnie jest. I bynajmniej nie odfiltrowuje się tego sygnału bezmyślnie
                      ani lekkomyślnie, tylko po wnikliwej analizie jego widma, z pełną świadomością,
                      _co_ jest odfiltrowywane. Myślisz, że zespół WMAP dobrano spośród półgłówków?

                      Zob.:

                      map.gsfc.nasa.gov/m_or.html
                      map.gsfc.nasa.gov/m_mm.html

                      Jest nawet ciekawsza i trochę tajemnicza sprawa: _nadmiar_ promieniowania
                      mikrofalowego z okolic jądra Galaktyki, być może spowodowany przez zjawiska
                      zachodzące w potężnym zgęszczeniu ciemnej materii:

                      arxiv.org/PS_cache/arxiv/pdf/0705/0705.3655v1.pdf
                      • Gość: Enes ]an Re: "Czerwona wstęga" IP: 81.15.156.* 21.10.07, 10:04

                        Nie odpowiedziałeś jednak na pytanie dlaczego intensywność/szerokość
                        jest prawie taka sama na całym obwodzie (dla pewnych
                        częstotliwości), mimo tego, że w centrum jest (było?)więcej źródeł.

                        Napisz jeszcze coś więcej o tym nadmiarze promieniowania z okolic
                        jądra Galaktyki.

                        Coś mi się wydaje, że trafiliśmy na potwierdzenia modelu/efektu
                        tzw. "kichy rowerowej".
                        • petrucchio Re: "Czerwona wstęga" 21.10.07, 13:26
                          Gość portalu: Enes ]an napisał(a):

                          >
                          > Nie odpowiedziałeś jednak na pytanie dlaczego intensywność/szerokość
                          > jest prawie taka sama na całym obwodzie (dla pewnych
                          > częstotliwości), mimo tego, że w centrum jest (było?)więcej źródeł.

                          Kiedy właśnie nie jest! Zobacz załączone poprzednio obrazki.

                          > Napisz jeszcze coś więcej o tym nadmiarze promieniowania z okolic
                          > jądra Galaktyki.

                          A skąd mam wiedzieć, co to jest, jeśli astrofizycy dopiero się o to spierają?
                          Hipoteza, o której wspominałem, jest taka, że w rejonie jądra Galaktyki
                          zgromadziło się dużo ciemnej materii w postaci ciężkich (rzędu 100 GeV) WIMP-ów,
                          które przy tym zagęszczeniu zderzają się, ulegając anihilacji, w której powstają
                          lżejsze cząstki. Ostatecznym obserwowalnym efektem jest głównie synchrotronowe
                          promieniowanie relatywistycznych elektronów i pozytonów ("twarde" mikrofale,
                          czyli właśnie ten nadmiar w paśmie ok. 23 GHz), plus zapewne trochę
                          promieniowania gamma.
                          • Gość: leonrd3 : "Czerwona wstęga" i "czarniejsza dziura IP: 83.238.145.* 21.10.07, 13:46
                            Blisko, blisko Petru-stein , ale jednak nie calkiem tak.
                            Bo WIminiP sa "ciezkie" ale "zimne".
                            Nic nie stoi na przeszkodzie zeby WIMiniP (czarna materia) tworzyla
                            czarne dziury podobnie jak materia atomowa ale dynamika procesu
                            jest inna
              • Gość: ferrum Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.klc.vectranet.pl 20.10.07, 22:58
                > Czyli uznaje,że brak argumentów czyniących tą hipotezę prawdopodobną.

                ale mówisz o hipotezie że boga nie ma ( bo o tę sie pytałem)?
    • Gość: kpsting Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: 12.152.252.* 19.10.07, 22:31
      zawsze mnie zastanawialo jak moze wygladac, z autopsii, wiara [religijna] w cos
      czego nie ma... wiara w NIC. Wiara bezinteresowna. Po prostu ktos postanawia
      sobie ze bedzie wierzyl i juz, nawet jesli jedyne co mu to da to w najlepszym
      wypadku strata czasu.
      Teoretycznie, wiara moze byc oczywiscie pomocna w szukaniu partnera/ki do
      kopulacji na zasadzie przyjetej konwencji kulturowej, czyli dorownywania do
      sredniej w populacji i odrzucania anomalii zarowno tych powyzej (ateisci) jak i
      ponizej sredniej (osoby opoznione w rozwoju umyslowym).
      bardzo wazna rola religii ktorej nie nalezy przeceniac jest integracja grupy i
      powiekszanie ksenofobii w stosunku do innych grup (zydzi, chrzescijanie,
      buddysci), czyli zrodlo wszystkich powazniejszych wojen. Chec narzucenia innym
      wlasnego swiatopogladu jest tez charakterystyczna dla innej formy religii: komunizmu
      • Gość: leonard Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 19.10.07, 23:24
        "Nicosc(Nic)" to konkluzja zarowno kosmologii jak i teologii na opis
        stanu przed Big-Bang. Wiec wierzysz w Nic , czy chcesz tego , czy
        nie.
        Co do tego , ze religia ulatwia znalezienie partnerki do kopulacji
        to jakas fantazja impotenta.
    • Gość: LEONARD3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 09:46
      Czy ateizm to wiara? TAK, ATEIZM TO WIARA A NIE PEWNOSC
      Czy teizm to wiara? TAK, TEIZM TO WIARA A NIE PEWNOSC
      I zadne sztuczki gramatyki ateistom nie pomoga.
      Ateisci to nie wiedzacy ale wierzacy
      • nelsonek Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 20.10.07, 13:56
        Ateizm "podpada" pod niewiare. A jesli ateizm jest niewiara to nie
        moze byc jednoczesnie wiara. Bo niewiara nie moze byc wiara. Tak jak
        niestol nie jest stolem, a nieksiazka nie jest ksiazka.

        niewiara
        1. «nieuznawanie dogmatów religijnych»
        2. «brak wiary w coś, brak zaufania do kogoś, czegoś» (czyli w
        omawianym przypadku: brak wiary w Boga)
    • nelsonek teizm z kolei to niewiara w nieistnienie Boga 20.10.07, 13:54
      I w ten oto sposob niewiara stala sie wiara, a wiara - niewiara.

      :]
    • Gość: leonard3 Ateistyczna wiara religijna bez Boga IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 14:49
      Ateizm to czysta WIARA wynikajaca z fantazji i mitow ateistycznych
      Czy jest Boza Kreacja czy samo-powstanie ksmosu? - Ateista
      WIERZY ,w powstanie kosmosu, bo nie wie.
      Czy jest Boza Kreacja zycia czy samo-powstanie zycia? - Ateista
      WIERZY , w powstanie zycia, bo nie wie.
      Ateista to sekta fanatykow , ktorych fanatyzm wynika nie z wiedzy
      ale slepej wiary w ateityczny mit.
      A jaki jest ateistyczny mit?
      "Bez przyczynyi sensu, w magiczny sposob powstal magiczny kosmos.
      W magicznym kosmosie bez przyczyny i sensu , z garstki blota
      magicznie powstal czlowiek. Magiczny kosmos i czlowiek zniknie bez
      przyczyny i sensu.
      I taka jest atolska religia - czyli wiara religijna bez
      boga i zadnego dowodu.


    • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.07, 22:27
      No to wystarczy tylko wspomniec , ze ateizm to irracjonalnam
      antynaukowa religia bez Boga.
      Religia ateistyczna (bez Boga) opiera sie na magicznym ,
      antynaukowym chciejstwie, ze:
      1) Kosmos SAMO-powstal ( nie ma na to zadnego naukowego dowodu)
      2) Czlowiek SAMO-powstal ( nie ma na to zadnego naukowego dowodu)
      CZyli bez zadnej watpliwosci. ateizm to fanatyczna wiara
      religijna (bez Boga) oparta na mitach , klamstwie i zabobonach
      ateistycznych.
      • nelsonek Leos! Spac nie mozesz? Wez tabletki nasenne. 20.10.07, 22:43

    • Gość: leonard3 Ateisci to nasi mlodso bracia w wierze. IP: 83.238.145.* 21.10.07, 12:04
      Nie ulega watpliwosci, ze ateizm to wiara religijna bez Boga ,
      oparta na antynaukowosci, magii i zabobonie.
      Sekta ateistow powstala w XIX wieku i cechuje sie
      fanatyzmem ,agresja i irracjonalnoscia.
      Starajmy sie byc tolerancyjni dla ateistow - naszych mlodszych braci
      w wierze religijnej.
    • leje-sie Chorobliwy brak urojeń 22.10.07, 10:56
      Wypowiedzi w wątku przypominają nieco rozmowę ze schizofrenikiem, przekonanym,
      że inni też doznają urojeń, ale nie chcą tego przyznać.

      Jeśli we wpisie rozpoczynającym chodziło o konstatację, że wszyscy mają jakieś
      przekonania, mniej lub bardziej ugruntowane, to stwierdzenie jest banalne i mało
      odkrywcze.

      Gorzej, że w zapale polemicznym autor wpisu początkowego nie zauważył, iż
      zrównując swoją wiarę, jak tuszę przesycającą całe jego życie wewnętrzne z
      brakiem wiary ateistów zdeprecjonował fundamenty swojej osobowości.

      Mniejsza, że użył w swojej argumentacji, ze złośliwości i chęci pognębienia
      niedowiarków, czy z niewiedzy, prymitywnego sylogizmu.

      I jeszcze jedna uwaga dotycząca obecnych na forum deistów. Powinni oni w
      codziennej modlitwie wieczornej dziękować wiekowym wysiłkom ateistów w walce z
      religijną ortodoksją i monopolem na rozstrzyganie prawdy.

      Bo przecież, wymienię nicki, ni ferrum, ni nowy, ani nawet leoś do
      fundamentalistów nie mogą być zaliczeni. Ich zainteresowania nauką zaprowadziły
      ich daleko od wizji świata przedstawionej w Biblii.

      Poglądy jakim dają wyraz w dyskusji, wątpliwości i pewności, jeszcze nie tak
      dawno byłyby ich biletem na stos.

      To dzięki nieustannym wysiłkom jawnych i utajnionych ateistów (niektórych nawet
      w czerni lub purpurach) mogą miejscowi katolicy wypowiadać swoje przekonania w
      dyskusjach, nie obawiając się represji.

      Mogą swobodnie i bez cenzury dyskutować stworzenie wszechświata i życia w
      terminach mniej lub bardziej
      naukowych, z rzadka tylko odwołując się do mitu Genesis, a i wtedy
      reinterpretując dowolnie Historię Stworzenia.

      Dyskutują zawzięcie istnienie lub nieistnienie Boga, w co drugim zdaniu
      sprzeciwiając się prawdom objawionym.

      Swobodnie żonglują hipotezą "Deus non est" nie obawiając się losu Kazimierza
      Łyszczyńskiego, przypisują Bogu jedne atrybuty, odmawiając innych, domalowują mu
      wąsy i szargają szaty bezkarnie.

      I zapominają o jednym - potępiając swych przeciwników i odmawiając im
      kwalifikacji moralnych sami grzeszą przeciw bożym przykazaniom i stawiają się w
      miejscu Sędziego, nie mając ku temu uprawnień.

      Dobrym znakiem dzisiejszych czasów jest, że współczesny Savonarola przybiera
      postać Rydzyka. Straszną niekiedy, ale bardziej śmieszną niż groźną.
      • Gość: leonard3 Re: Chorobliwy brak urojeń IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.07, 13:01
        Jak kula w plot Sara. Jan Pawel II Wielki powiedzial
        "Wiara i Rozum ida reka w reke". Wyplywa to z nauki Jezusa
        Chrystusa. Wiele jest wypaczen nauki Jezusa w postaci sekciarskiej i
        nieuprawnionej nadgorliwosci zwlaszcza w historii sredniowiecznej.
        "Po owocach ich poznacie"
        Co do Rydzyka , to dalego mi od bezkrytycyzmu wobec jego osoby.
        Ale prawda jest ze jego niepopularnosc to owoc nieprzyjemnego
        zwyczaju mowienia prawdy. Naprzyklad strasznej prawdy o 100
        miliardach dolarow kontrybucji narzuconej przez Zydow na narodzie
        Polskim za winy Niemcow w czasie drugiej wojny swiatowej.
        Wiec nie wciskajcie kitu ze niepopularnosc Rydzyka wynikajaca z jego
        anty-naukowosci. W USA wsrod najlepszych w naukach scislych
        Universytetow , sa elitarne Universytety Katolickie. Trwa
        realizacja projektu utworzenia w Toruniu Universytetu z naukami
        scislymi na najwyzszym amerykanskim poziomie. Uniwersytet Rydzyka
        bedzie oparty na kadrze naukowej Uniwersytetow Villanowa, Notre Dame
        i St. John'University. "Wiara i Rozum ida reka w reke"
        jak powiedzial Jan Pawel II Wielki.
        To sekta ateistyczna tlumi obiektywizm nauki i propaguje zabobon
        ateistycznego ciemnogrodu.
        • leje-sie Pronoja 22.10.07, 15:09
          > Jan Pawel II Wielki powiedzial
          > "Wiara i Rozum ida reka w reke".

          Mnie chodziło bardziej o to co powiedzieli papieże od Giordana Bruna czy Galilea.

          Faktem jest, że JPII dokładnie zapoznał się z jednostronną krytyką obskurantyzmu
          religijnego w wydaniu marksistowskim (raczej wulgarno-leninowskim) i wyciągnął
          słuszny wniosek, że nie należy wrogom religii dawać za friko śmiertelnej broni.
          Stąd właśnie zakończenie procesu Kościoła z Galileo i zdjęcie tej i innych
          podobnych spraw z obciążającej agendy.

          Tylko człowiek głupi albo nieuczciwy negowałby zasługi instytucji i ludzi
          Kościoła w przywracaniu Europy cywilizacji po wielkiej zapaści związanej z
          upadkiem Rzymu. Nie wolno tutaj zresztą pomijać roli kultury arabskiej,
          andaluzyjskiej, która na zawsze nadała odrodzonej cywilizacji europejskiej
          pierwiastek praktyczny. Można powiedzieć, że bez Arabów pisałbym prawdopodobnie
          ten tekst gęsim piórem na pergaminie.

          Nie wolno zapominać zasług szkółek parafialnych i seminariów duchownych, zasług
          Societas Iesu i pijarów w tworzeniu szkolnictwa wyższego.

          Gdzie tylko jednak dochodziło do naruszania monopolu Kościoła na prawdy
          objawione jakie by nie były, ptolemejską kosmologię czy pasterską biogenezę to
          sprawy zaczynały przybierać inny, dla wątpiących i dla swobody badań naukowych
          niebezpieczny obrót.

          Nie można ślepnąć na obronę bezsensownych dogmatów i drakońskich kar
          wymierzanych dociekliwym.

          Co do Rydzyka, to odniosłem się jedynie do jego bezsiły we współczesnym świecie.
          Może sobie miotać "czarownicami" lecz nikogo na stos nie jest władny posłać.

          I dobrze.
          • leje-sie Przepraszam 22.10.07, 15:18
            za przypominanie komunałów i prawd na poziomie podpodstawowym, ale z pewnych
            przyczyn wydało mi się to celowe tu i teraz.
          • Gość: leonard3 Re: Pronoja IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.07, 15:51
            "Rydzyk na stos nie moze wyslac? A czy on chce? To malowanie
            Rydzyka,czlowieka o niewatpliwej odwadze w pietnowaniy ant-polskich
            klamstw- jako potwora rozpalajacego stosy - to niewatpliwa zemsta
            tych co klamali. A warto by przypomniec, ze tylko w ciagu
            pamieci naszego pokolenia, ateisci Stalina, Mao i Pota zamordowali
            okrutnie setki milionow ludzi. I ateisci z krwia setek milionow na
            rekach maja czelnosc pieprzyc o kilku tysiacach ofiar chrzescijanstwa
            w ciagu tysiecy lat.
            Co do hamowania "nauki" ptolemejskiej w XIIstuleciu, to jest
            naprawde smieszny zart. To kosciol prowadzil i
            promowal wszystkie Europejskie Universytety. Nie bylo co hamowac .
            Jest natomiast wiele dowodow na pozniejsza i wspolczesna walke
            kosciola o obiektywizm nauki i autonomie nauki. To Jezuita Lametier
            byl tworca Teorii Big Bang. To ateista Leszek Balcerowicz konczyl
            studia postdoktoranckie z ekonomii na katolickim John's University
            w Nowym Jorku.
            • leje-sie Gratulacje z powodu 22.10.07, 19:12
              dobrego samopoczucia złożyłem ci w tytule poprzedniego wpisu.

              Obawiam się, że moje dywagacje były na zbyt wysokim poziomie. A tak się starałem.
              • Gość: leonard3 Re: Gratulacje z powodu IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.07, 19:39
                Obawiam sie , ze moje dywagacje sa na zbyt wysokim poziomie dla
                atoli. No coz, my katolicy to elita.
    • facet123 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma 22.10.07, 13:26
      Większość rozsądnych ludzi (w tym również wierzący w boga) nie wierzy w mnóstwo
      niestworzonych rzeczy jak krasnoludki, wróżby, latający potwór spagetti, czy
      UFO. Nie można udowodnić nieistnienia żadnego z tych bytów, więc to, że ktoś
      sądzi, że nie istnieją krasnoludki, albo, że latający potwór spagetti to
      fantazja prezentuje tylko i wyłącznie swoją wiarę w to iż takich bytów nie ma.
      Ateista to ktoś kto do tego kanonu istot których nie widać, ale nie sposób
      udowodnić ich nieistnienia dokłada boga - który niczym się z tej gromadki nie
      wyróżnia.

      • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.07, 13:57
        Facet, niczego nowego nie wnosisz. Czlowiek ktory wierzy w
        krasnoludki jest czlowiekiem bardzo rozsadnym w porownaniu do
        ateisty. Bo Krasnoludziarz ma prosta jednostopniowa fatazja,
        ktora nie szkodzi spoleczenstwa.
        Czlowiek ,ktorzy wierzy w religie ateistyczna (bez Boga) narzuca nam
        wiele szkodliwych fantazji swojej ateistycznej wiary.
        1)Religia ateistyczna wierzy (bez zadnych dowodow) , ze kosmos SAMO-
        powstal.
        2)Religia ateistyczna wierzy (bez zadnych dowodow), ze czlowiek SAMO-
        powstal.
        I w imie takich nieudowodnionych religijnych fantazji , sekta
        ateistow zamordowala setki milionow ludzi i falszowala oraz falszuje
        obecnie nauke.


        • Gość: braat1 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.centertel.pl 22.10.07, 14:39
          1)Religia teistyczna wierzy (bez zadnych dowodow) , ze kosmos zostal
          stworzony przez blizej niezdefiniowany twor.
          2)Religia teistyczna wierzy (bez zadnych dowodow), ze czlowiek
          zostal stworzony przez blizej niezdefiniowany twor.
          I w imie takich nieudowodnionych religijnych fantazji , sekta
          teistow zamordowala setki milionow ludzi i falszowala oraz falszuje
          obecnie nauke.
          • Gość: leonard3 Re: ateizm to wiara w to ze Boga nie ma IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.07, 15:22
            Braat, 1)alez oczywiscie , ze Teizm to wiara.
            Wynika to preciez z definicji : dowody=pewnosc , brak dowodow=wiara.
            czyli: ateizm oparty na braku dowodow to wiara , a nie pewnosc.
            2) Co do ilosci ofiar to ateisci Stalina,Matse Tunga zamordowali
            setki milionow ludzi jeszcae za pamieci tego pokolenia.
            Teisci zabili kilka tysiecy ludzi w przeciagu ciemnych tysiecy lat.
            Ty lepiej atolu ujorz sie i blagaj ludzkosc o wybaczenie dla
            morderczej, okrutnej i fanatycznej sekty ateistow.
    • nelsonek Teizm z kolei 21.12.07, 11:25
      to niewiara w nieistnienie Boga.
      • Gość: Leonard3 Po co ta sciema? IP: *.adsl.inetia.pl 21.12.07, 11:59
        Mozna sciemniac na tysiace sposobow.
        Fakt jest jeden - teizm i ateizm to nie pewnosc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka