Dodaj do ulubionych

Niczego nie ma a wszystko jest iluzja...

23.02.08, 12:14
...czyli cosik do pomyślenia dla filozofów i teologów z tegoż tu
forum(a):
Tak naprawdę, to nikt ani nic nie istnieje. Wszystko jest iluzja.
Czytającemu i piszącemu te słowa (a raczej ich iluzję) też się tylko
wydaje, ze jest, myśli i działa. Ale tak naprawdę, to niczego nie
ma, a to, co naiwnie bierzemy za rzeczywistość to tylko sen, który
się śni, ale nawet nie w czyjejś wyobraźni, która, tak naprawdę, to
nie istnieje, a jest to tylko taki dziwny sen, który się śni „sam
sobie samemu”. Fizycy tłumaczą to tzw. załamaniem się fali
prawdopodobieństwa, która przez czysty przypadek powołała do życia
świat materialny (to jest energomaterie i czasoprzestrzeń), a które
to załamanie się fali prawdopodobieństwa bierzemy naiwnie za tzw.
Big Bang (wielki wybuch). Ale że nasz Wszechświat jest zjawiskiem,
które narusza idealną równowagę („harmonię przedustawną”) polegająca
na absolutnym nieistnieniu wszystkiego, to ta iluzja materii,
energii i czasoprzestrzeni musi się skończyć, a może (i musi) tenże
koniec nastąpić w każdej chwili. I stąd tez fizycy maja te kłopoty z
dwoistością elektronu, dziwnymi właściwościami kwarków itp., jako iż
nasz Świat jest tylko jedną wielka anomalia statystyczną, w której,
tak naprawdę, to nie obowiązują żadne prawa poza prawami statystyki.
Nam się tylko wydaje, że są jakieś prawa przyrody i relacje
przyczynowo-skutkowe. Ale tak naprawdę, to są to tylko rezultaty
tego, ze żyjemy w okresie wyjątkowej serii wydarzeń, kiedy to owe
wydarzenia się tak układają, ze dają nam iluzje przyczynowości i
obowiązywania praw przyrody (nam się tylko wydaje, że ta seria trwa
miliardy lat – z kosmicznego punktu widzenia to tylko milisekundy).
I stad naukowcy szukają potwierdzenia istnienia owych praw i
związków przyczynowo-skutkowych, zamiast zająć się wyjątkami od
owych praw, które to wyjątki (bierzemy je za tzw. cuda) udowadniają
moją tezę, ze żyjemy w wyjątkowym okresie dziwnej passy. Ale ten
okres może i musi się skończyć w każdej chwili, i wtedy zauważymy,
ze najpierw czas zacznie biegnąc we wszystkie strony, że
staruszkowie i staruszki zaczną młodnieć, umarli wstawać z grobów a
niemowlaki w jednej chwili stawać się dorosłymi i jednocześnie
wracać do stanu „plemnika i jajeczka”, ze zaczną działać różnorakie
perpetuum mobile a zwykłe silniki odmówią masowo posłuszeństwa, a na
koniec wszystko się tak rozreguluje, ze najpierw przestanie istnieć
życie a później materio-energia i czasoprzestrzeń, a wiec wszystko
wróci do normy, która jest absolutna równowaga w stanie
nieistnienia, czyli harmonia przedustawna Leibniza…
Obserwuj wątek
    • dar61 Aluzja 23.02.08, 12:24
      Aluzja do iluzji {mzorbowej} konkluzji.


      Zwidy, omamy? Wielolustrzana rzeczywistość?
      Czas sie wyspać.
      Tępieje humor {Mzorby}...
      • mrzorba Re: Aluzja do iluzji? 23.02.08, 12:28
        Zadne zwidy czy omamy, a jeno obiektwne stwierdzenie, ze niczego nie
        ma, a nawet jak jest, to byc nie mzoe, bowiem tylko nam sie wydaje,
        ze jest... ;)
        • dar61 Re: Aluzja do iluzji? 23.02.08, 12:39
          Wiem, {Mzorbo} - acz, jeśli kondensuje {Mzorba} swe tu
          wpisy - więcej pola dla humoru daje sobie.
          A że wyczucie w nim ma - potwierdzam...

          Metoda {mzorbowa} na takie leonardosis i noweyosis
          skuteczna!
          • mrzorba Re: Aluzja do iluzji? 23.02.08, 12:47
            Ciesze sie, ze wiesz o co mi chodzi. Z religianctwem i
            obskurantyzmem religijnym i innymi "prawdami objawionymi" (np.
            matematycznymi) walcze metoda redukcji do absurdu, czyli pokazujac
            na przykladach do czego musi doprowadzic nieracjonalna wiara, czy to
            w Boga, Bogow czy tez w aksjomaty matematyki, i jak jalowe jest
            wszelakie filozofowanie, czyli jak nedzna jest filozofia...
            pl.wikiquote.org/wiki/Karol_Marks
            Nędza religijna jest jednocześnie wyrazem rzeczywistej nędzy i
            protestem przeciw nędzy rzeczywistej. Religia jest westchnieniem
            uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą
            bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu.
            Die Religion ist der Seufzer der bedrängten Kreatur, das Gemüt einer
            herzlosen Welt, wie sie der Geist geistloser Zustände ist. Sie ist
            das Opium des Volkes. (niem.)
            Źródło: Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa. Wstęp.
            (Zur Kritik der Hegelschen Rechtsphilosophie. Einleitung.)
            Religia to tylko słońce złudne, póty obracające się wokół człowieka,
            póki człowiek nie umie obracać się wokół siebie samego.
            Socjalne zasady chrześcijaństwa głoszą pokorę, wzgardę dla samego
            siebie, uniżoność, poufałość, ustępliwość – słowem, wszystkie
            porywy, cechujące kanalię.
    • latarnick Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 23.02.08, 13:02
      tak, ale musimy te iluzje brac na powaznie, a wtedy iluzja przestaje
      byc iluzja
      • mrzorba Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 23.02.08, 13:45
        Ta iluzja istnieje zarowno subiektywnie jak i obiektywnie, co
        tlumaczy sie podobnie jak istnienie jednego Boga w trzech roznych
        osobach... ;)
        • andrew2008 Wymiociny odgrzewane Mrzozby Kagana. 23.02.08, 16:47
          Przetestujcie ateisci wymiociny mrzozby na sobie.
          Kazdy ateista wierzacy , ze wszystko to iluzja ,jutro o godzinie
          dwunastej niech skoczy z 5-tegotego pietra. Prawdziwy atol wierzy
          tylko w empirie.
          • mrzorba Czemu wierzacy boja sie smierci? 23.02.08, 16:54
            Przeciez oni powinni wrecz masowo popelnic samobojstwa, aby byc
            blizej swego Boga! I nie mowcie, ze Bog potepia sambojcow, bowiem
            skoro on nas kocha, to nikogo z nas potepic nie moze, szczegolnie iz
            utworzyl nas ulomnymi... A najwiekszym hipokryta w historii
            ludzkosci byl chyba niejaki Karol Wojtyla vel papiez rzymski Jan
            Pawel II, ktory mianowal siebie zastepca Boga na Ziemi, ale za
            wszelka cene przedluzal swoj nedzny zywot, zamiast z usmiechem na
            twarzy odmowic terapii, aby byc jak najszybciej u boku swego Szefa,
            a zaoszczedzone na zaprzestaniu papieskiej terapii pieniadze oddac
            ubogim...
            • andrew2008 Czemu wierzacy boja sie smierci? 23.02.08, 16:58
              Snierc to iluzja. Papiez to iluzja.
              wloz se granat w du*pe i go eksploduj. Tsoja du*pa to tez iluzja.
              Ej, wariat, wisla sie pali
              • mrzorba Re: Czemu wierzacy boja sie smierci? 23.02.08, 17:00
                Na nic madrzejszego ciebie nie stac? Ciekawe, czemu twoje skrajne
                chamstwo jest tolerowane na tym forum?
          • mrzorba esse = percipi 23.02.08, 16:59
            Podstawowy wywód Berkeleya opiera się na stwierdzeniu, że to co daje
            się ująć bezpośrednio podczas obserwacji rzeczywistości, to doznania
            percepcyjne; np. jabłko w bezpośrednim doświadczeniu jawi się tylko
            jako układ doznań (kształt, kolor, smak, zapach). Natomiast
            domniemanie, że istnieje coś ponad to, poza doznaniami, domniemanie,
            że np. jabłko jest czymś więcej niż jedynie układ doznań
            percepcyjnych, jest nieuprawnione i jest metafizycznym zmyślaniem.
            Berkeley uznał, że sama idea bytu obiektywnego jest błędna, bo nie
            można stwierdzić istnienia czegokolwiek w sposób obiektywny.
            Stworzył więc on pojęcie "bytu obserwowanego", a ściślej mówiąc
            uznał, że coś istnieje dla nas wtedy i tylko wtedy, kiedy to możemy
            obserwować, natomiast gdy nie obserwujemy, nie możemy mieć pewności,
            czy to coś nadal istnieje. Jednym słowem: być oznacza być (przez
            kogoś) postrzeganym (esse = percipi).
            Jeśli patrzymy na stół i dotykamy go, nasz umysł tworzy sobie ideę
            stołu, dając nam wrażenie obiektywnego istnienia tegoż. Jeśli jednak
            nie patrzymy na stół w danym momencie, to jak możemy wiedzieć, czy
            on nadal istnieje? Mamy w pamięci ideę stołu, ale ona wcale nie musi
            odpowiadać rzeczywistemu stołowi, gdyż równie dobrze potrafimy
            tworzyć sobie idee rzeczy nieistniejących, których nigdy nie
            widzieliśmy. Zatem fakt pamiętania czegoś nie dowodzi wcale, że to
            faktycznie istnieje. Czy nie rozsądniej jest zatem uznać, że czegoś
            takiego jak byt obiektywny nie ma i jest "chwilowo" tylko to, co w
            danym momencie obserwujemy?
            Można powiedzieć, że taka definicja bytu jest skrajną konsekwencją
            empiryzmu. Doprowadza ona jednak do paradoksalnego dla empiryka
            wniosku, że bezpośrednio dana jest nam tylko zawartość naszych
            własnych umysłów...
            Kontynuując ten tok rozumowania dochodzimy do wniosku, że jedyną
            rzeczą, którą jesteśmy w stanie stale obserwować – a zatem jedyną
            rzeczą, która dla nas zawsze istnieje – jesteśmy my sami.
            pl.wikipedia.org/wiki/George_Berkeley
    • andrew2008 Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 23.02.08, 17:22
      Ateisci - sluchajcie kagana-mrzozby ! Smierc to iluzja.
      Niech kazdy ateista jutro skoczy z piatego pietra na glupie
      ateistyczne lby. Ufajcie kaganowi-mrzozbie
      • dalatata Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 23.02.08, 17:30
        jednak mowiac o Berkeley'u Kagan chyba nie mowi o smierci jako
        iluzji. Berkely dzisiaj tranformowany jest w konsturkcjionizmie, tak
        sobie mysle. Nie ma poznania bez reprezentacji. innymi slowy, nie ma
        poznania poznania bez systemu znakow, w ramach ktorego owo poznanie
        musi zostac dokonane.

        nawet klasyczny 'dowod' ze stol istnieje, przez klepniecie stolu,
        jest w rzeczywistosci aktem reprezentacji stolu.


        andrew2008 napisał:

        > Ateisci - sluchajcie kagana-mrzozby ! Smierc to iluzja.
        > Niech kazdy ateista jutro skoczy z piatego pietra na glupie
        > ateistyczne lby. Ufajcie kaganowi-mrzozbie
        • andrew2008 Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 23.02.08, 17:56
          Klasyczny dowod ,ze smierc istnieje poprez samobojstwo jest w
          rzeczywistosci aktem reprezentacji smierci.
          Dla was atole smierc nie istnieje . Jutro o gdz 12, wszyscy atole
          niech skocza na swe atolskie mini-mozdzki z piatego pietra.
          Swiat odetchnie z ulga.
          • mrzorba Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 23.02.08, 18:39
            A czemu to religianci nie popelnia msowego samobojstwa, przenoszac
            sie en masse na lono Abrachama i uwalniajac Ziemie dla tych, ktorzy
            tylko na niej zyja, czyli dla ateistow?
        • mrzorba Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 23.02.08, 18:37
          Jaki sens ma twa dyskusja z andrew2008? Czyzbys pochwalal jego
          chamstwo, ktore choc skonczone, jest jednak chyba najbardzej
          chamskim chamstwem na tym forum... :(
    • slft Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 05.03.08, 19:25
      Doznania jednak też są czymś skoro istnieją, nawet jeśli są tylko
      energią to są też i masą czyli materią


      "Skoro wszystko jest złe, niech nie będzie niczego" ;D
      • mrzorba Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 05.03.08, 19:47
        Nam sie tylko wydaje, ze sie nam wydaje, ze sie cos nam wydaje...
        Tak naprawde to nie ma nic poza snem sniacym sie sobie samemu...
    • kpsting Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 05.03.08, 19:32
      *slits wrists, and hangs himself*
      • mrzorba Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 05.03.08, 19:48
        ?
        • andrew2008 problemy z zerem 05.03.08, 21:41
          Kaganiec-Mrzozba, u ciebie nie ma wszystkiego:
          1) ani inteligencji
          2) ani wyksztalcenia
          3) ani mozgu
          4) ani fiuta
          Czyli "problemy z zerem" - mrozbo-kaganem
          • llukiz Zagadka!!! 06.03.08, 15:06
            > Kaganiec-Mrzozba, u ciebie nie ma wszystkiego:

            powinno być: Kaganiec-Mrzozba-Leonard

            A teraz zagadka: Czy Mrzoba pisał wcześniej jako Leonard by skompromitować
            wierzących, czy też może Leonard zaczął teraz pisać jako Mrzoba by
            skompromitować ateistów?
            • andrew2008 Re: Zagadka!!! 06.03.08, 15:57
              Panie kolego, czy to ladnie byc tak zawistnym ?
              Tak jak olbrzymia wiekszosc ludzi na tej planecie, nie moze mi pan
              dorownac w inteligencji, wyksztalceniu,madrosci oraz dlugosci fiuta.
              Musi sie pan pogodzic ze swa przecietnoscia i polubic geniusza
              Andrew. On jest samotny tam, na samym szczycie.
        • kpsting Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 06.03.08, 18:25
          ech, jak zaczne tlumaczyc dowcip to juz nie bedzie to samo
          • mrzorba Re: Niczego nie ma a wszystko jest iluzja... 07.03.08, 10:44
            ;)
            • andrew2008 Realne sa tylko biale myszki Mrzozby 07.03.08, 11:27
              Wszystko to iluzja oprocz bialych myszek, ktore tancza dla Mrzozby

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka