Dodaj do ulubionych

Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii

09.05.08, 20:14
Z wątku o wypowiedziach medialnych ks. Prof. Hellera wynika,że
określenie religia jest w bardzo uproszczony sposób rozumiane przez
większość forowiczów.

Określenie religia jest natomiast pojęciem niezwykle złożonym i
właściwie niemożliwym do zdefiniowania. Większość badaczy
zainteresowanych tym problemem uważa,ze religia jest kategorią
zjawisk sui generis tzn. nieredukowalną do żadnych innych.

Umysł analizujacy zwykle wyróżnia, moim zdaniem, w religii cztery
wyrażne warstwy-elementy.
Sa to :
1- stosunek do świetości
2- odpowiedż na zagadnienia egzystencjalne
3- pewna etyka, pewne zasady moralne
4- pewien światopoglad- wyjaśnienie świata np. przekonanie,że dzięki
opatrznosci świat ma sens.

Zapraszam do prób własnego określania czym jest dla Państwa
religia.Uważam,że religia katolicka jest nam najpełniej znana więc
porozmawiajmy o niej.

ps
Podaje link do szczegółowego omówienia zjawiska ,które nazywamy
religią:

ptta.pl/pef/pdf/r/religia.pdf
Obserwuj wątek
    • ziutek-kowalski Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 09.05.08, 20:29
      Rotorupel, taka dyskusja miala by sens przy duzym udziale ludzi,
      ktorzy religie praktykuja, szanuja, znaja ja i nia zyja, czyli ludzi
      wierzacych.
      Tutaj na tym forum jest to wylacznie dyskusja ateistow, ktorych
      jedynym celem jest, aby we wlasnym ateistycznym gheto na religie
      pluc, ponizac,osmieszac, zohydzac, uzywajac kilku zuzytych
      marksistowskich stereotypow.
      Jest to ciagle te same podbijanie religiozerczej pileczki przez
      grupke tych samych Bogozercow.
      Daj sobie spokoj rotorupel
      • grgkh Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 21:53
        Leoś, przenieś się na jakieś katolickie forum. Tam będą Cię głaskać od rana do wieczora i przez sen.
    • wobo1704 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 09.05.08, 23:18
      roterupel napisał:

      ...
      > Zapraszam do prób własnego określania czym jest dla Państwa
      > religia.Uważam,że religia katolicka jest nam najpełniej znana więc
      > porozmawiajmy o niej.
      >

      Dlaczego na FN?

      Ps. Staram się zawsze być grzeczny. Tym razem jednak - sp.szaj!
      • nightmare16 Vacia 09.05.08, 23:52
        > Dlaczego na FN?
        Vacia, wyjaśnij temu panu, dlaczego akurat na FN.
        • vacia Re: Vacia 12.05.08, 13:03
          nightmare16 napisał:

          > > Dlaczego na FN?
          > Vacia, wyjaśnij temu panu, dlaczego akurat na FN.

          Akurat na ten wątek nie zaglądałam chociaż powinnam.
          Skoro mamy na przykład Instytut Religioznawstwa na Uniwersytecie
          Jagielońskim oraz Zakład Religioznawstwa w PAN to naturalne jest że
          na Forum Nauka pojawiają się wątki o tej tematyce.
          Zresztą się nie zdziwię jeśli stali uczestnicy tego forum wkrótce
          będą nie tylko religioznwcami ale autentycznie wierzącymi w Boga
          ludźmi :-)
          Dlaczego tak myślę? Bo są bardzo otwarci i inteligentni.

          • jotde2 Re: Vacia 12.05.08, 14:19
            > Zresztą się nie zdziwię jeśli stali uczestnicy tego forum wkrótce
            > będą nie tylko religioznwcami ale autentycznie wierzącymi w Boga
            > ludźmi :-)
            > Dlaczego tak myślę? Bo są bardzo otwarci i inteligentni.
            >


            chyba wręcz przeciwnie Vacia :) czy wiesz ilu lauratów nobla z
            fizyki wierzy w boga ?zdaje sie że ok 10%?to chyba znacznie mniej
            niż w reszczie społeczeństwie :)?
            • roterupel Możesz podać żródło swojej wiedzy o religijności 12.05.08, 14:58
              noblistów?
              Będę wdzięcznym bo to interesująca informacja.
              • nfao5 Możesz podać żródło swojej wiedzy o religijnosci 12.05.08, 15:41
                Latwo to znalezc, bo byly robione na ten temat badania.
                Po angielsku:
                www.lhup.edu/~dsimanek/sci_relig.htm
                Po polsku:
                www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3357084
                A na poczatek polecam ci rotciu lekture klasycznych wykladow Ludwika
                Feurbacha na temat religii (Vorlesungen ueber das Wesen der
                Religion). Wydanie polskie to "Wyklady o istocie religii" PWN 1953 w
                serii Biblioteka Klasykow Filozofii.
              • nfao5 Religijnosc noblistow 12.05.08, 15:42
                www.lhup.edu/~dsimanek/sci_relig.htm
                Leading Scientists Still Reject God
                The popular media balyhoo the fiction that science is supportive of
                religion. A recent issue of Newsweek (July 20, 1998) featured a
                cover story "Science finds God" which gave many innocent readers the
                impression that scientists in droves were finding
                scientific "evidence" allowing for God and an afterlife and were
                jumping on the religion bandwagon. Some of these 1998 reports were
                stimulated by a June 1998 Science and the Spiritual Quest Conference
                organized by Robert John Russell, and sponsored by The Center for
                Theology and the Natural Sciences (CTNS) at the Graduate Theological
                Union in Berkeley. Since this is an organization devoted to the
                reconcilation of science and religion it's no surprise the the
                speakers were supportive of the idea of the possibility of god
                and/or an afterlife, though some of the papers were so speculative
                and abstruse that it's hard to tell whether they were profound
                philosophy or mere moonshine. One wonders whether some speakers came
                just for the stipend provided by the John Templeton Foundation.
                Several Nobel-Prize winning scientists gave papers at this meeting.
                The papers were mostly philosophical and speculative. No new hard
                evidence was produced. News reports failed to put these wishful
                speculations in perspective by pointing out that most scientists
                are, in fact, not religious. And the percent of "leading" scientists
                who hold religious beliefs has been declining from around 30% in
                1914 to less than 10% in 1998. Wayne Spencer, editor of The
                Skeptical Intelligencer (a publication of the Association for
                Skeptical Inquiry) has provided me with this summary of an article
                in the journal Nature which documents this fact.
                [Links to the CTNS are provided above, but this does not mean that I
                in any way endorse the opinions expressed at those web sites. For a
                detailed critique of these bogus science rationalizations, see
                Victor Stenger's excellent Has Science Found God?, a draft of an
                article for Astronomy magzaine. For a broader perspective on the
                science/religion questions, see these Religion and Philosophy links
                and these Science, Religion and Philosophy links. I also highly
                recommend Michael Koller's Essays on Science, Philosophy, and
                Religion. Also see the skeptic links on my web page.] — Donald E.
                Simanek.

                [Summary of a paper that appeared in the 23 July 1998 issue of
                Nature by Edward J. Larson and Larry Witham: "Leading Scientists
                Still Reject God." Nature, 1998; 394, 313.]

                Larson and Witham present the results of a replication of 1913 and
                1933 surveys by James H. Leuba. In those surveys, Leuba mailed a
                questionnaire to leading scientists asking about their belief in "a
                God in intellectual and affective communication with humankind" and
                in "personal immortality". Larson and Witham used the same wording
                [as in the Leuba studies], and sent their questionnaire to 517
                members of the [U.S.] National Academy of Sciences from the
                biological and physical sciences (the latter including
                mathematicians, physicists and astronomers). The return rate was
                slightly over 50%.

                The results were as follows (figures in %):


                BELIEF IN PERSONAL GOD 1914 1933 1998

                Personal belief 27.7 15 7.0
                Personal disbelief 52.7 68 72.2
                Doubt or agnosticism 20.9 17 20.8

                BELIEF IN IMMORTALITY 1914 1933 1998

                Personal belief 35.2 18 7.9
                Personal disbelief 25.4 53 76.7
                Doubt or agnosticism 43.7 29 23.3

                Note: The 1998 immortality figures add up to more than 100%. The
                misprint is in the original. The 76.7% is likely too high.
                The authors elaborated on these figures:


                Disbelief in God and immortality among NAS biological scientists was
                65.2% and 69.0%, respectively, and among NAS physical scientists it
                was 79.0% and 76.3%. Most of the rest were agnostics on both issues,
                with few believers. We found the highest percentage of belief among
                NAS mathematicians (14.3% in God, 15.0% in immortality). Biological
                scientists had the lowest rate of belief (5.5% in God, 7.1% in
                immortality), with physicists and astronomers slightly higher (7.5%
                in God, 7.5% in immortality).
                Larson and Witham close their report with the following remarks:

                As we compiled our findings, the NAS issued a booklet encouraging
                the teaching of evolution in public schools.... The booklet assures
                readers, 'Whether God exists or not is a question about which
                science is neutral'. NAS president Bruce Alberts said: 'There are
                many very outstanding members of this academy who are very religious
                people, people who believe in evolution, many of them biologists.'
                Our survey suggests otherwise."
                There is a review of earlier studies of the religiosity of
                scientists at pp 180ff of:

                Benjamin Beit-Hallahmi and Michael Argyle. The Psychology of
                Religious Behaviour, Belief and Experience. London & New York:
                Routledge, 1997. ISBN: 0-415-12330-5 (hbk) or 0-415-12331-3 (pbk).
                On the subject of eminent scientists, they mention unpublished data
                collected by one of the co-authors: "Beit-Hallahmi (1988) found that
                among Nobel Prize laureates in the sciences, as well as those in
                literature, there was a remarkable degree of irreligiosity, as
                compared to the populations they came from." The reference is to:
                Beit-Hallahmi, B. (1988). The religiosity and religious affiliation
                of Nobel prize winners. Unpublished data.
            • nfao5 Re: Vacia 12.05.08, 15:30
              Otoz to. A jednak lubie Vacie i juz. Vacia na moderatora!
              PS: Te 10% wierzy w Boga Einsteina, a to zupelnie inny Bog niz ten,
              w ktorego wierzy np. Leoncio... ;0
              • jotde2 Re: Vacia 12.05.08, 18:43
                > PS: Te 10% wierzy w Boga Einsteina, a to zupelnie inny Bog niz
                ten,
                > w ktorego wierzy np. Leoncio... ;0


                tak,tak to taki ich slang np"bóg nie rzuca kośćmi" ;)
                • ziutek-kowalski Atole dwoja sie i troja jak pszczoly w gownie 12.05.08, 19:00
                  Atole dla kogo jest ta histeria? Dla samych siebie odgrywacie ten
                  cyrk!!!??? Slyszalem 100 razy te prymitywne bzdety ateistycznej
                  propagandy. I kazdym razem pekam ze smiechu.
                • nfao5 Re: Vacia 12.05.08, 19:32
                  Bog nie musi grac w totka... ;)
                  • ziutek-kowalski wiara w nie-boga daje ateistom orgazm 12.05.08, 20:16
                    Jestem pod glebokiem wrazeniem wiary kellera w nie-boga
                    nie-istniejacego. Ten czlowieczek w swoim ateistycznym uniesieniu
                    doswiadcza orgazmu. ha,ha,ha,ha,ha,ha
                    • jotde2 Re: wiara w nie-boga daje ateistom orgazm 13.05.08, 08:56
                      jestem pod wrażeniem twojej argumentacji .chcesz sprzedać swoje
                      teksty do radjo ma ryja ?;)
                      • petrucchio Re: wiara w nie-boga daje ateistom orgazm 13.05.08, 09:09
                        jotde2 napisał:

                        > jestem pod wrażeniem twojej argumentacji .chcesz sprzedać swoje
                        > teksty do radjo ma ryja ?;)

                        To nie przejdzie. Wytną mu brzydkie słowo "orgazm" i cała głęboka myśl Leonarda
                        straci sens.
                        • nfao5 Re: wiara w nie-boga daje ateistom orgazm 13.05.08, 10:31
                          Jako dobry katolik, Leonco nie moze miec orgazmow. Dla niego seks to
                          ciezka praca w dziele rozmanazania sie w imie chwaly Pana w
                          Niebiesiech! ;)
                          • ziutek-kowalski "porozmawic o religii"? Z ateistami? hau,hau,hau 13.05.08, 10:43
                            Ludziki ateistyczne. Wy jestescie zbyt przerazeni aby o religi
                            porozmawiac !!! Spojrzcie na dotychczasowa "dyskusje".
                            Kundelskie szczekanie kellera, ktory usiluje zagluszyc wszystkich
                            wokol siebie. Popiskiwanie innych ateistow zbitych w przerazona
                            sfore ateistycznej psiarni.
                            Ta wasza panika to dla mnie najwieksza satysfakcja.
                            Kogo staracie sie zagluszyc? Ano Boga w sobie !!!!!
                            Zalosne atolskie frajery. Ha,ha,ha,ha,ha,ah
                      • nfao5 Re: wiara w nie-boga daje ateistom orgazm 13.05.08, 10:29
                        Ziutek to najlepszy przklad do czego w umyslach wielu Polakow
                        doprowadzil okres ich fascynacji Karolem Wojtyla... :(
          • nfao5 Re: Vacia 12.05.08, 15:28
            Mila jestes Vaciu, ale to dziala zupelnie inaczej: im lepsza wiedza
            i im wyzsze IQ, tym mniej zabobonow, w tym religijnych...
            I chyba Leoncia za inteligentnego nie uwazasz?
            Pozdr. :)
    • asteroida2 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 00:18
      > 1- stosunek do świetości

      To jest masło maślane. Świętość jest pojęciem religijnym, więc definiowanie
      religii jako stosunku do świętości nie jest żadną analizą. Trzeba spróbować użyć
      innych pojęć. Może "Istnienie rytuałów, obiektów kultu i wspólnoty?"

      > 2- odpowiedż na zagadnienia egzystencjalne

      I to chyba najważniejsza część religii. Religie zawsze mają bardzo stanowcze
      opinie o sprawach egzystencjalnych i to na nich budują swoją tożsamość
      (odróżnienie od innych religii). Jednocześnie sprawy egzystencjalne dają
      wystarczającą dowolność światopoglądową, aby możliwe było istnienie wielu
      nieprzystających do siebie, "równie prawdziwych" religii.

      > 3- pewna etyka, pewne zasady moralne

      A to z kolej uważam za uzurpatorstwo religii. Bo w przeciwieństwie do spraw
      egzystencjalnych, zasady moralne są w dużym stopniu weryfikowalne. Jeśli wiem że
      ktoś jest krzywdzony, to nie potrzebuję żadnej religii żeby wiedzieć że to jest
      złe. A jednak religie często chcą uchodzić za jedyne źródło etyki i moralności.
      I faktycznie, wiele osób nie potrafi w ogóle oddzielić od siebie tych dwóch
      rzeczy. Efekt jest taki że raczej usłyszysz że ktoś coś robi bo "takie zasady
      wyznaje" niż dlatego że "to jest dobre".

      > 4- pewien światopoglad- wyjaśnienie świata np. przekonanie,że dzięki
      > opatrznosci świat ma sens.

      Czy to nie zawiera się w punkcie 2?
      • ziutek-kowalski Dyskusja slepych o malarstwie 10.05.08, 01:02
        Atole, puknijcie sie w czolo i przestancie sie osmieszac.
        A co wy o religii ,wierze, religijnosci czy Bogu mozecie zrozumiec ?
        Ateisci to slepcy usilujacy rozmawiac o malarstwie.
        Slepiec jak papuga moze pieprzyc o Rubensie czy Picasso nie majac
        szansy na zrozumienie o czym pieprzy.
        Boga trzeba ujrzec, doswiadczyc, ropoznac intelektem i sercem.
        Ale u atoli to tylko pierd pierd, pluj pluj, smrodz smrodz .
        Zajmijcie sie tym na czym sie znacie :zarciem, sraniem,szczaniem
        i bezcelowym zdychaniem. Mmmmmuuuuuuuu atolskie krowy.
        • llukiz Re: Dyskusja slepych o malarstwie 10.05.08, 08:12
          > Boga trzeba ujrzec, doswiadczyc, ropoznac intelektem i sercem.

          Ale jakiegokolwiek, czy może któregoś z jakiejś konkretnej religii?
          • ziutek-kowalski Re: Dyskusja slepych o malarstwie 10.05.08, 09:33
            Bog Nieskonczony moze byc tylko jeden.
            Nieskonczonosc+Nieskonczonosc+Nieskonczonosc+ ...............=
            = Nieskonczonosc
            • majmonides123 Re: Dyskusja slepych o malarstwie 10.05.08, 09:53
              "Określenie religia jest natomiast pojęciem niezwykle złożonym i
              właściwie niemożliwym do zdefiniowania. Większość badaczy
              zainteresowanych tym problemem uważa,ze religia jest kategorią
              zjawisk sui generis tzn. nieredukowalną do żadnych innych."

              Czy pomiędzy założeniem że coś jest nieredukowalne, a stwierdzeniem
              że jest zarazem kategorią (zbiorem zjawisk) nie ma sprzeczności?

              Odnośnie do definicji: to co jest bardziej złożone, łatwiej
              zdefiniowac niz to co proste, np: zdefiniuj kwas
              dezoksyrybonukleinowy a z drugiej strony "czas" albo "byt"
              • roterupel Re: Dyskusja slepych o malarstwie 10.05.08, 10:55
                majmonides123 napisała:
                Czy pomiędzy założeniem że coś jest nieredukowalne, a stwierdzeniem
                > że jest zarazem kategorią (zbiorem zjawisk) nie ma sprzeczności?

                Do tej pory nikt tego nie wykazał. Prawie wszyscy zajmujący się
                badaniem religii zaliczają ja do kategorii zjawisk nieredukowalnych
                do żadnych innych.
                Nie oznacza to, że się nie mogą mylić. Masz wiec pole do popisu.

                Odnośnie do definicji: to co jest bardziej złożone, łatwiej
                > zdefiniowac niż to co proste, np: zdefiniuj kwas
                > dezoksyrybonukleinowy a z drugiej strony "czas" albo "byt"

                Co to znaczy łatwiej?
            • nfao5 Re: Dyskusja slepych o malarstwie 10.05.08, 10:48
              Juz dawno temu matematycy dowiedli, ze istnieje nieskonczona ilosc
              niskonczonosci, stad tez istnieje nieskonczona ilosc religii a w
              nich nieskonczona ilosc bogow w nieskonczonej ilosci osob...
          • nfao5 Re: Dyskusja slepych o malarstwie 10.05.08, 10:46
            Bogow jest tylu ilu ludzi w nich wierzacych... Bogowie istnieja
            bowiem tylko w umyslach ich wierzacych...
      • roterupel Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 11:49
        Nie ponosi Cię zbytnio fantazja?
        Nie definiowałem religii jako stosunku do świetości. Wyróżniłem
        tylko taki składnik ponieważ występuje on w każdej z wielkich
        religii mających tzw. Pismo Święte.


        Zastanowiłeś się głębiej skąd wzięła się etyka i moralność w różnych
        cywilizacjach?
    • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 10:44
      A czemu katolicka? Jaki masz empiryczny dowod jej wyzszosci nad
      innymi? Natomiast analiza logiczna wyraznie wykazuje glebokie i
      nierozwiazywlane sprzecznosci w ramach chrzescijasntwa a szczegolnie
      katolicymu, np. wielobostwo (niezdarnie ukryte pod idea tzw. Trojcy
      Sw.), poganski wrecz kult swietych i ich relikwii ("cwiartowanie
      swietych"), nielogiczne wrecz nakazy celibatu kaplanow w
      katolicyzmie itp. W porownaniu do chrzescijanstwa logiczna jasnosc i
      prostota oraz niesprzeznosc wewnetrzna islamu i judaizmu jest zas
      wrecz uderzajaca. Moze wiec porozmawiamy o tych, prawdziwie
      monoteistycznych, religiach?
      • roterupel Propnuję żebyś uważnie przeczytał co napisałem 10.05.08, 11:39
        przemyślał to i POTEM, dopiero, głos zabierał.


        • nfao5 Re: Propnuję żebyś uważnie przeczytał co napisałe 10.05.08, 12:11
          Napisales, jak zwykle, brednie i na dodatek belkotliwym jezykiem.
          Religia to tylko zbior przesadow, wiec mozna ja analizowac tylko w
          kontekscie spolecznym albo medycznym (psychiatrycznym), a nie
          filozoficznym...
    • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 10:52
      A czy religia jest dosc powazna, aby o nie powaznie rozmawiac?
    • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 10:53
      Powaznie to mozna tylko analizowac religie jako zjawisko spoleczne,
      czli przesad przekazywany w spoleczenstwie droga plciowa: z rodzicow
      na dzieci...
      • ostatni_kaczysta Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 13:17
        zastanowiłeś się kiedyś dlaczego Tertulian wypowiedział swoje słynne zdanie: "Credo quia absurdum"?
        No ale Tertulian to też jakiś niepoważny gamoń, jak wszyscy wierzący prawda?
        To naprawdę jest rozmowa ze ślepym o kolorach.
        Zabawne, że tylu ateistów jest w stanie szybciej uwierzyć w takie brednie jak teoria Wielkiego Wybuchu (nieskończenie masywny punkt zaczyna ni z tego ni z owego wybuchać ... dobrze że sie wreszcie zdecydował na wybuch, nie? hehe) niż po prostu sięgnąć do Księgi Rodzaju gdzie opisane jest to spójnie i sensownie. Jedyne co trzeba założyć to byt którego cechą jest samoistnienie. Przypisanie Bogu osobowości to już prosta sprawa (ja mam osobowość to Bóg pewnie też). To co nowego wnosi judaizm a pięknie rozwija chrześcijaństwo to, że nie tylko jest osobowy ale i miłosierny. To miłe ;) i nic dziwnego, że ludzie chcą w to wierzyć. I wierzą ...

        Piszesz o przesądzie przekazywanym dzieciom. Co przekazujesz swoim dzieciom? Prawdę? A jaką? O Wielkim Wybuchu?

        przy okazji: jak ateista uczy swoje dziecko, że nie można zabijać?
        Bo się idzie za to do więzienia, synku. Albo: bo tak twierdzi tata ;)
        • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 16:52
          1. Ateista w nic nie wierzy, inaczej mowiac nie bierze niczego "na
          wiare".
          2. Tertulian przynajmniej zdawal sobie sprawe, w odroznieniu np. od
          takiego Hellera, ze wiara jest niekompatybilna z wiedza naukowa...
          3. Nie ma czegos takiego "teoria wielkiego wybuchu", a tylko do
          konca nie potwierdzona hipoteza wielkiego wybuchu. A ja taka
          hipoteze zdecydowanie odrzucam, gdyz nie jest ona zgodna z empiria:
          gdyby taki wybuch mial miejsce, to nasz wszechswiat wygladalby
          zupelnie inaczej. Stad fizycy wierzacy w boga i w "big bang" (wielki
          wybuch) wymyslili tzw. inflacje, ktra mialaby wyjasniac roznice
          miedzy wszechswiatem przez nas obserwowanym, a takim, jaki powinien
          on byc, gdyby rzeczywiscie ow big bang sie wydarzyl. Tyle, ze nie
          potrafia oni wyjasnic ani mechanizmu owej inflacji, ani jej
          przyczyny...
          4. Biblia niczego nie opisuje rozsadnie i logiczne. Czemu np. bog
          mialby odpoczywac po stworzeniu swiata? Przeciez bog z definicji sie
          nie meczy niczym, bowiem ma nieskonczone zasoby energii! Dla boga
          nic nie zajmuje czasu, wiec moze on tworzyc nieskonczona ilosc
          nieskonczonych wszechswiatow w kazdej ludzkiej nanosekundzie, a
          nawet i szybciej...
          5. Ja przynajmniej nie oklamuje swych dzieci...
          6. Ateista wyjasnia, ze nie nalezy zabijac nie ze strachu przez
          oktutnym Jehowa badz srogim Allachem, ale dla tego, ze ludzie nie
          zycza sobie byc zabijani na zasadzie "nie czyn innemu tego, co tobie
          niemile". Etyka laicka jest wiec racjonalna i humanistyczna, przed
          okrutnym bostwem...
          7. Bog nie moze byc ani dobry ani milosierny, albowiem ograniczalo
          by to jego wolnosc, a wolnosc boska jest przeciez nieskonczona. Stad
          swiat z bogiem napawa mnie strachem, bowiem taki wszecchmocny i z
          definicji niczym nie ograniczony bog moze w kazdej chwili zmienic
          prawa przyrody, wtracic mnie i kazdego czlowieka w kazdej chwili do
          piekla, i to na nieskonczonosc... Wole wiec swiat bez boga!
          • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 16:56
            Errata, bo zlosliwa Jehowa mi poprzekrecala slowa!
            1. Ateista w nic nie wierzy, inaczej mowiac nie bierze niczego "na
            wiare".
            2. Tertulian przynajmniej zdawal sobie sprawe, w odroznieniu np. od
            takiego Hellera, ze wiara jest niekompatybilna z wiedza naukowa...
            3. Nie ma czegos takiego "teoria wielkiego wybuchu", a tylko do
            konca nie potwierdzona hipoteza wielkiego wybuchu. A ja taka
            hipoteze zdecydowanie odrzucam, gdyz nie jest ona zgodna z empiria:
            gdyby taki wybuch mial miejsce, to nasz wszechswiat wygladalby
            zupelnie inaczej. Stad fizycy wierzacy w boga i w "big bang" (wielki
            wybuch) wymyslili tzw. inflacje, ktra mialaby wyjasniac roznice
            miedzy wszechswiatem przez nas obserwowanym, a takim, jaki powinien
            on byc, gdyby rzeczywiscie ow big bang sie wydarzyl. Tyle, ze nie
            potrafia oni wyjasnic ani mechanizmu owej inflacji, ani jej
            przyczyny...
            4. Biblia niczego nie opisuje rozsadnie i logiczne. Czemu np. bog
            mialby odpoczywac po stworzeniu swiata? Przeciez bog z definicji sie
            nie meczy niczym, bowiem ma nieskonczone zasoby energii! Dla boga
            nic nie zajmuje czasu, wiec moze on tworzyc nieskonczona ilosc
            nieskonczonych wszechswiatow w kazdej ludzkiej nanosekundzie, a
            nawet i szybciej...
            5. Ja przynajmniej nie oklamuje swych dzieci...
            6. Ateista wyjasnia, ze nie nalezy zabijac nie ze strachu przed
            okrutnym Jehowa badz srogim Allachem, ale dla tego, ze ludzie nie
            zycza sobie byc zabijani na zasadzie "nie czyn innemu tego, co tobie
            niemile". Etyka laicka jest wiec racjonalna i humanistyczna, w
            odroznieniu od chrzescijanskiej, opartej tylko i wylacznie na strachu
            przed okrutnym bostwem...
            7. Bog nie moze byc ani dobry ani milosierny, albowiem ograniczalo
            by to jego wolnosc, a wolnosc boska jest przeciez nieskonczona. Stad
            swiat z bogiem napawa mnie strachem, bowiem taki wszechmocny i z
            definicji niczym nie ograniczony bog moze w kazdej chwili zmienic
            prawa przyrody, wtracic mnie i kazdego czlowieka w kazdej chwili do
            piekla, i to na nieskonczonosc... Wole wiec swiat bez boga!
    • jotde2 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 13:51
      religia to element zachowań społecznych ,jej formy są rózne w
      róznych kulturach i czasach ale skoro trwa to znaczy że jest
      potrzebna jakiejs grupie ludzi (wiekszości) w jakiejś swojej formie .
      czasem do uroczystości(najczęściej np. świeto stołu i kuchni w boże
      narodzenie ) czasem ( głównie u starych kobiet)do nadania życiu
      sensu.
      intelektualnie to ona sensu niema ,nie przynosi żadnych odpowiedzi .
      jedynie nauka jest w stanie odkryć zasady budowy świata które sie
      póki co potwierdzają w banalnych dziś rzeczach jak np.radio .
      czy papież jest w stanie wymodlić jakiś wynalazek ?;)buhehhehe
      skoro więc religia nie daje nam potwierdzalnych odpowiedzi to olać
      ją .jak ktoś mimo to czuje sie wierzący ,no cóż ludzie nie są
      doskonali -ja np .wiem że palenie szkodzi,nie chce palić a pale .
      • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 16:57
        Tak wiec religia to nalog, narkotyk, przesad, zabobon i proteza
        (marny substytut) prawdziwej wiedzy... :(
        • ziutek-kowalski No ale sobie powaznie i gleboko atole pdyskutowali 10.05.08, 18:41
          Ha,ha,ha,ha,ha,ha. No ale zesmy sie dowiedzieli o religii w tej
          wspnialej, merytorycznej, obiektywnej,szczerej dyskusji ateistow z
          ateistami.
          No i ateisci wzmocnili swa fanatyczna nie-wiare w swego nie-boga
          ktory nie-istnieje. ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha,ha
          Boze dziekuje Tobie , ze dales mi laske Wiary.
    • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii... 10.05.08, 18:36
      A wiec w 100% na powaznie:
      1- stosunek do świetości
      Odp. - kazdy ma inny, bowiem dla jednego swiety jest Johannes Pauli
      Nr 2, dla innego Jehowa albo Allach, a dla innego Wielkie Mzimu albo
      Duchy Przodkow...
      2- odpowiedż na zagadnienia egzystencjalne
      Odp. tego religia nie da, bowiem zajmuje sie ona z definicji bytami
      nieistniejacymi...
      3- pewna etyka, pewne zasady moralne
      Odp. jedynie etyka laicka jest uczciwa, ludzka (humanistuyczna) i do
      praktycznego zastosowania. Etyka religijna opiera sie bowiem tylko i
      wylacznie na strachu przed okrutnym bostwem, wiec jest ona sztucznie
      ludziom narzucona, i stad wiec tak powszechnie lamana - np.
      chrzescijanie sluzacy w wojsku i policji i zabijajacy innych
      ludzi... :(
      4- pewien światopoglad- wyjaśnienie świata np. przekonanie,że dzięki
      opatrznosci świat ma sens
      Odp. wrecz przeciwnie - sens ma tylko swiat bez boga. Swiat z bogiem
      jest z definicji niestabilny i bez sensu, jako i bog moze w kazdej
      chwili zmienic prawa w nim obowiazujace czy tez w ogole zakonczyc
      jego istnienie... :(
      Pozdr. :)
    • grgkh Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 21:51
      Zajrzałem. Poskakałem trochę po tekscie, ale nie dam rady tego przeczytać, bo pełno w tym teologicznego dogmatyzmu. Za dużo jak na mnie.

      Natomiast "Boga urojonego" Richarda Dawkinsa przeczytałem od deski do deski i z prawdziwą przyjemnością, podobnie jak "Maszynę memową" Susan Blackmore. Co do tej drugiej pozycji, to mogę polecić jeden jej rozdział, właśnie ten poświęcony religii. Naprawdę warto przeczytać. Jest tutaj, w ośmiu odcinkach:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=29694298&a=29694298
      • ziutek-kowalski Rekolekcje diadia ateisty grgkh 10.05.08, 22:11
        Ateisci potrzebuja ciagle sie wzmacniec w swojej ateistycznej wierze
        w nie-boga. Dziadzio ateista Grgkh, musi odprawic rekolekcje z
        Dawkinsem, potem Blackmore. Musi ciagle sie upewniac w tej swojej
        wierze ateistycznej. Ciagle go trapia watpliwosci, ze jednak BOG
        JEST. Ma wyrzuty sumienia i egzystencjonalnej pustki.
        Z ciebie grgkh, to taki ateista jak z wielbladej odbytnicy skrzypce.

        • jotde2 Re: Rekolekcje diadia ateisty grgkh 11.05.08, 09:50

          > Ateisci potrzebuja ciagle sie wzmacniec w swojej ateistycznej
          wierze
          > w nie-boga


          a czy teisci nie potrzebują ? np katole ? czy nie chodzą do
          kosciołów itd? każdy człowiek potrzebuje potwierdzenia w drugim
          człowieku swych opini co w tym dziwnego ?

          • nfao5 Re: Rekolekcje diadia ateisty grgkh 11.05.08, 09:50
            ;)
          • nfao5 Re: Rekolekcje diadia ateisty grgkh 11.05.08, 09:52
            Wiara musi byc bardzo slaba, skoro wymaga tak czestych wizyt w
            kosciolach i cwiartowania osob szczegolnie religijnych na amulety,
            majace tez za zadanie podtrzymac te, jakze slaba z natury, wiare... :
            (
            • ziutek-kowalski Re: Rekolekcje diadia ateisty grgkh 11.05.08, 13:13
              Podtrzymywanie wiary religijnej jako podtrzymywanie "czegos" ma sens
              i jest naturalne.
              Ateistyczne podtrzymywanie NIE-wiary w NIE-boga , ktory NIE-istnieje
              to mozgowy syfilis. Nie marnujcie energii atole i zajmijcie sie tym
              co dla was najwazniejsze cyli zarciem,sra*niem, szczaniem i
              zdychaniem bez celu i sensu. Walcie sie atole,ha,ha,ha,ha,ha,ha,hoje
            • adept_ltd Re: Rekolekcje diadia ateisty grgkh 11.05.08, 13:22
              a podpisuję się tu pod tymi słowami...
              • nfao5 Re: Rekolekcje diadia ateisty grgkh 11.05.08, 13:43
                A to ja dziekuje za poparcie... :)
        • grgkh Re: Rekolekcje diadia ateisty grgkh 13.05.08, 23:18
          Leoś, spada Ci forma. Kiedyś można było z Tobą - choćby chwilami - jakoś pogadać. Teraz te inwektywy można już tylko ignorować. Smutny skutek starości. ;)
          • ziutek-kowalski Re: Rekolekcje diadia ateisty grgkh 13.05.08, 23:26
            Dziadzio, ja wcale nie jestem stary a po starej znajomosci mozemy
            pogadac pare minut bez inwektyw. Jak tam, dobrze cie karmia w domu
            starcow? A pielegnierki podszczypujesz?
    • rkcb Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 22:50
      > Zapraszam do prób własnego określania czym jest dla Państwa
      > religia.
      No to spróbuję.
      Religia jest to zbiór fałszywych tez opartych na nieprawdziwym założeniu -
      istnieniu boga.
      Religie zawłaszczały różne ludzkie cechy - na przykład moralność -
      i szukały dla nich uzasadnień w boskich nakazach.
      Ciekawszym pytaniem byłoby - skąd się wzięła religia? Co takiego jest w ludzkim
      umyśle, że każe mu wierzyć w istnienie bogów i dlaczego ludzie pozwalają na
      takie zniewolenie swoich umysłów dogmatami religijnymi?
      • roterupel Myślę, że jesli sam się zastanowisz nad tym co 11.05.08, 14:32
        napisałeś to rumieniec wstydu rozleje się na Twym, niewątpliwie
        szlachetnym, obliczu.
        Proszę więc nieśmiało żebyś zechciał WYKAZAĆ - nawet za R.Dawkinsem-
        nieprawdziwość WIARY w istnienie osobowego Boga.
        ps
        Może lepiej pooglądaj sobie finał ATP w Rzymie. Grać będą Serb
        Dioković z Szwajcarem Wawrinką.
        Emocje zapewnione
        • petrucchio Re: Myślę, że jesli sam się zastanowisz nad tym c 11.05.08, 14:46
          roterupel napisał:

          > Proszę więc nieśmiało żebyś zechciał WYKAZAĆ - nawet za
          > R.Dawkinsem - nieprawdziwość WIARY w istnienie osobowego Boga.

          A czy ktoś tu w nią (WIARĘ) powątpiewa? Chętnie przystanę na stuprocentową
          prawdziwość zdania: "Roterupel wierzy w osobowego Boga". Podobnie prawdziwe mogą
          być zdania: "Tomek wierzy w krasnoludki", "Zosia wierzy w potwora z Loch Ness",
          a także: "Nikostratos wierzył w Zeusa, Posejdona, Hefajstosa, Herę, Atenę,
          Aresa, Hermesa i Afrodytę", itp.
          • roterupel Myślę, że jesli sam się zastanowisz nad tym co 11.05.08, 15:43
            napisałeś to zaczniesz rozumieć - co to znaczy "rozumiec"- czym jest
            Wiara w Boga.
            petrucchio napisał:
            < czy ktoś tu w nią (WIARĘ) powątpiewa?
            • petrucchio Dziękuję. Nad tym, co napisałem... 11.05.08, 20:19
              roterupel napisał:

              > napisałeś to zaczniesz rozumieć - co to znaczy "rozumiec"- czym
              > jest Wiara w Boga.

              ... zastanawiam się jeszcze *przed* kliknięciem w przycisk "WYŚLIJ". Mimo
              wszystko nie bardzo rozumiem, dlaczego miałaby istnieć jakaś różnica między
              "wiarą" (np. w elfy) a "Wiarą" (np. w Boga); "grzecznościowe" użycie wielkiej
              litery nic tu nie zmienia. Wiara (obojętnie, przez jakie W) to przeświadczenie,
              które nie potrzebuje podstaw rozumowych, dowodów ani doświadczalnego
              sprawdzania. Jeśli o mnie chodzi, nie uznaję objawień, wizji, proroctw ani myśli
              życzeniowych za źródło wiedzy.
              • dalatata Re: Dziękuję. Nad tym, co napisałem... 11.05.08, 20:26
                to nie musza byc elfy: wiara w Allaha, Siwe, Wielkiego Manitou itd
                itd, dla wyznawcow jest rownie prawdziwa. i spelnia podobne role
                prywatne i spoleczne.

                rowniez nie rozumiem dlaczego wiara w efy mailaby byc szczeoglnie
                inna. bo nie ma calego systemu przepisow?
                • petrucchio Re: Dziękuję. Nad tym, co napisałem... 11.05.08, 21:33
                  dalatata napisał:

                  > rowniez nie rozumiem dlaczego wiara w efy mailaby byc szczeoglnie
                  > inna. bo nie ma calego systemu przepisow?

                  I zaprawdę, czyż nie napisano:

                  Czy to bajka, czy nie bajka,
                  Myślcie sobie, co tam chcecie,
                  A ja przecież wam powiadam:
                  Krasnoludki są na świecie.
                  Naród wielce osobliwy,
                  Drobny
                  • nfao5 Re: Dziękuję. Nad tym, co napisałem... 12.05.08, 09:53
                    Stad zawsze proponowalem powolac Polski Kosciol Maryjny, z kultem
                    Sierotki Marysi i jej Krasnoludkow! Wole nasza polska Marysie-
                    Sierotke niz te Zydowke z bekartem...
                  • dalatata Re: Dziękuję. Nad tym, co napisałem... 13.05.08, 10:45
                    a wszystko dlatego ze sa rzeczy na niebie i na ziemi o ktorych sie
                    nawet filozofom nie snilo. choc niektorym sie bardziej nie snilo niz
                    innym :-)
                    • dalatata Re: Dziękuję. Nad tym, co napisałem... 13.05.08, 12:04
                      Einsteinowi zdecydowanie sie nie snilo :-)

                      www.guardian.co.uk/science/2008/may/12/peopleinscience.religion
                      • nfao5 EIN Stein 13.05.08, 12:29
                        nieracjonalista.blox.pl/2005/06/Wierzenia-religijne-Alberta-Einsteina.html
                      • ziutek-kowalski Re: Dziękuję. Nad tym, co napisałem... 13.05.08, 12:36
                        Co ciekawe w liscie Einsteina jest to, ze chociaz sam uznaje sie za
                        Zyda. to nie wierzy ze Zydzi sa narodem wybranym.
                        Einstein 60 lat temu napisal , ze poniewaz historia nie dala Zydom
                        politycznej czy militarnej mocy " to oszczedzila Zydom Raka."
                        Jakze by sie Einstein zdziwil, ze odkiedy kiedy Zydzi posiedli
                        polityczna i militarna moc w postaci panstwa Izrael, zostli
                        calkowicie Rakiem przezarci w postaci ohydnych okrucienstw ktorych
                        dopuszcaja sie w stosunku do Palestynczykow. Ironia historii.
                        • ziutek-kowalski Koniec ateizmu czyli Kreacjonizm Ewolucyjny 13.05.08, 15:46
                          Kreacjonizm Ewolucyjny stanowi koniec dla irracjonalnego
                          swiatopogladu ateistycznego.
                          Kreacjonizm Ewolucyjny:
                          1) BOG czyli Nieskonczony Potencjal Nicosci
                          2) Kwantowa fluktuacja Pola (skonczonego) ( wg. Alana Gutha i
                          Michala Hellera)
                          lub
                          2) Nicosc Wzgledna (skonczona)( Grawitacja/Antygrawitacja w
                          Rownowadze)
                          2) Big Bang (Grawitacja/antygrawitacja w nierownowadze)
                          3)Materia (WIMP),Energia,przestrzen,czas
                          4)Protony
                          5) Gwiazdy i Galaktyki
                          6) Pierwiastki
                          7) Planeta Ziemia
                          8)Zwiazki Organiczne
                          9)Jednokomorkowce
                          10)Wielokomorkowce
                          11)Czlowiek

                          • nfao5 Re: Koniec ateizmu czyli Kreacjonizm Ewolucyjny 13.05.08, 22:07
                            Innym slowem kuku na muniu...
                          • jotde2 Re: Koniec ateizmu czyli Kreacjonizm Ewolucyjny 14.05.08, 07:38
                            > 1) BOG czyli Nieskonczony Potencjal Nicosci

                            może jest coś takiego jak NPN ale nazywanie tego bogiem to
                            sementyczne nadużycie
                            • ziutek-kowalski Re: Koniec ateizmu czyli Kreacjonizm Ewolucyjny 14.05.08, 09:28
                              Nieskonczony Potencjal Nicosci to Bog Nieskonczony kazdej religii
                              monoteistycznej:Chrzescijanstwa,Islamu i Judaizmu.
                              • jotde2 Re: Koniec ateizmu czyli Kreacjonizm Ewolucyjny 19.05.08, 09:45
                                > Nieskonczony Potencjal Nicosci to Bog Nieskonczony kazdej religii
                                > monoteistycznej:Chrzescijanstwa,Islamu i Judaizmu.

                                NPN to może być cecha wszechświata ale żeby nadawać jej imie boga !!
                                tworu osobowego według tych religi !!to tak jak byś grawitacje
                                nazwał bustwem .idiota.
                            • nfao5 Re: Koniec ateizmu czyli Kreacjonizm Ewolucyjny 14.05.08, 17:11
                              NFN to nieskonczenie ujemny potencjal Leoncia do obrazania swoich
                              bliznich... Po katolicku, wzorem Papieza Polaka... :(
                    • nfao5 Re: Dziękuję. Nad tym, co napisałem... 13.05.08, 12:28
                      ;-)
              • roterupel Rozmawiamy o wierze religijnej a nie o wierze 12.05.08, 09:09
                w krasnoludki.
                Wiara religijna sprawia,że wierzący całe swoje życie podporządkowuje
                wierze. Wszystko inne jest dla niej, a nie ona jest dla czegoś. Tak
                najkrócej należy to ująć.
                To po pierwsze.
                Zgodzą się Panowie ze mną,że każdy zdrowy na umyśle człowiek nie
                może przyjąć bez jakiejś racji zdań, które uważa za ważne dla
                siebie -religia takie zdania zawiera.
                Jak wiemy rację - uzasadnienie swego stanowiska-stanowić może wynik
                rozumowania ( wnioskowanie)lub doświadczenia.
                Żadne uzasadnienie nie może dowieść wiary, ale sprawia,że ona nie
                spada z nieba.
                Wiara jest wprawdzie przyjęta pod naciskiem woli ale fakt ten musi
                być jakoś uzasadniony i to właśnie częściowe uzasadnienie może być
                zagadnieniem logicznym.
                Przypomnę,że w KK definicja Wiary, podana przez Akwinatę, nie
                straciła nic na aktualności i nadal ma ten sam sens:
                Wiara jest aktem rozumu, dokonanym pod naciskiem woli wspomaganej
                przez łaskę.
                Ale łaska nie jest fenomenalna tzn. my nie wiemy czy mamy łaskę, czy
                nie.
                Na płaszczyżnie fenomenalnej, jedynie dostępnej dla myśli(
                filozofa), mamy do czynienia tylko z wolą i tylko ta wola wchodzi w
                rachubę, kiedy człowiek postanawia zostać buddystą, komunistą, czy
                katolikiem.
                Sama decyzja jest wolna ale musi być jakoś uzasadniona, jakimś
                doświadczeniem lub rozumowaniem.

                Uzasadnienie Wiary ma wiele teorii.Najsprawniejszymi są teoria
                autorytetu i teoria hipotezy religijnej.
                Autorytet został okrzyczany przez ludzi oświecenia jako głupstwo.
                Tak jednak nie jest.Autorytet jest doskonałym uzasadnieniem ale
                tylko u dzieci i w prymitywnych zwartych skupiskach.
                Dla intelektualistów, jako uzasadnienie, nie nadaję sie kompletnie.
                Pozostaje wiec, dla nich,teoria hipotezy religijnej.
                ps
                Wiara religijna zawiera także pewien kodeks moralny.
                • ziutek-kowalski Rozmawiamy o wierze religijnej a nie o wierze 12.05.08, 11:47
                  Rotorupel, w procesie bycia czlowiekiem religijnym wazny jest
                  element ZAUFANIA. W zakresie naszej "boskosci" wyrazanej przez
                  nasza wole lezy pojecie zaufania. JEZU UFAM TOBIE - powiedziala
                  swieta Faustyna.
                  Mozna przejsc przez zycia nieufajac nikomu i niczemu jak ateisci to
                  robia.
                  Mozna przejsc przez zycie ufajac Bogu.
                  • roterupel Wydawało mi się to tak oczywiste, że nie 12.05.08, 14:46
                    wyodrębniłem zaufania jako skutku woli bycia wierzacym.
                    • nfao5 Re: Wydawało mi się to tak oczywiste, że nie 12.05.08, 15:33
                      Jesli Bog jest, to nie masz zadnej wolnej woli, a jestes tylko
                      bezwolna marionetka w jego rekach, albowiem twa wolnosc wyboru
                      kolidowala by w sposob oczywisty z absolutna wladza, wszechmoca i
                      wszechwiedza Boga!.
                • nfao5 Re: Rozmawiamy o wierze religijnej 12.05.08, 12:01
                  A co jesli dla mnie obiektem relgijnej wiary sa Krasnoludki? jaki
                  masz dowod, ze to nie Krasnpudki stworzyly nasz Swiat? Zabronisz mi
                  wierzyc w Krasnoludki, czy co?
            • nfao5 Re: Myślę, że jesli sam się zastanowisz nad tym c 11.05.08, 20:25
              Wiary sie nie da z definicji zrozumiec. Wiara to stan umyslu, w
              ktorym powstaje bog, na skutek zaklocen w dzialaniu owego umyslu...
          • nfao5 Re: Myślę, że jesli sam się zastanowisz nad tym c 11.05.08, 20:26
            Wiara jest jak najbardziej realnym zjawiskiem. To tylko bog nie
            istnieje poza umyslami w niego wierzacych...
        • rkcb Re: Myślę, że jesli sam się zastanowisz nad tym c 11.05.08, 22:05
          > napisałeś to rumieniec wstydu rozleje się na Twym, niewątpliwie
          > szlachetnym, obliczu.
          Pisałeś o sobie?
          > Proszę więc nieśmiało żebyś zechciał WYKAZAĆ - nawet za
          > R.Dawkinsem- nieprawdziwość WIARY w istnienie osobowego Boga.
          A co ma wspólnego nieprawdziwość wiary z nieprawdziwością obiektu tejże wiary?
          Wiara w jakiś obiekt jest faktem niezaprzeczalnym. Ale istnienie obiektu tejże
          wiary można dyskutować i probować udowodnić jego istnienie, Jeżeli się uda to
          wtedy, co prawda, nie jest już wiara tylko pewność.
          Religia zaś, jako skodyfikowany kult jakiegoś obiektu, sposób odprawiania
          obrzędów ku jego czci i dołączonego do tego zbiór zakazów i nakazów
          przedstawianych jako wynik woli obiektu kultu, to zupełnie co innego niż wiara.
          W twoim pierwszym poście słowo "wiara" nie pada ani razu, w związku z tym nie
          bardzo rozumiem o co masz pretensje.
          • ziutek-kowalski Powrot do ateistycznego szamba 11.05.08, 22:40
            No i atole wrocili do szamba. Atole chca dyskutowac o swojej
            niewierze. OK petrucchio, nfoa i inne ohydki -nie wierzycie bo nie
            chcecie. I to poczatek i koniec dyskusji o niewierze.
            Wy wiary nie macie, wy wiary nie mozecie znac - bo tego trzeba
            doswiadczyc i przezyc samemu.
            Czyli wszystko wrocilo do dyskusji slepych o malarstwie.
            Smieszni i zalosni jestescie atole.

      • dalatata Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 11.05.08, 15:08
        to prosze naukowo udowodnic ze nie ma Boga.
        albo: prosze naukowo udowodnic ze nie ma Boga.
        nie da sie.

        zdanie "Bog istnieje" jest zdaniem ktoremu nie mozna przypisac
        wartosciwoania prawdziwosciowego. i dlatego wlasnie nalezy do
        porzadku rzeczy nazywanego religia. bo wymaga WIARY. to w Nowym
        Testamencie zreszta jest wprost powiedziane, o tych co nie zobaczyli
        a uwierzyli.

        prawdziwosciowo jest rownoznaczne z: "Istnieje Zeus i ma siedzibe na
        Olimpie". albo "Siwa zeslal deszcz i teraz bangla deszcz i bangla".

        i tyle mojego wkladu. co do pochodzeina religii mozna sie klocic i
        kloca sie o to i religioznawcy i antropologowie. i niech sie kloca.
        maja dzieki temu z czego zaplacic rachunki. i wreszcie, czy to
        zniewolenie? mozna mysle rownie dobrze wykazac, ze to pragnienie
        oswojenia swiata i struktury w zyciu. uogolnienie jest mysle
        uproszczeniem.
        • roterupel Czy przez naukowe udowodnienie czegokolwiek 11.05.08, 15:48
          rozumiesz KONIECZNOŚĆ końcowej werefikacji doświadczeniem?
          ps

          Czy weryfikacja w komorze Wilsona pozwala zrozumieć teorię
          mechaniki kwantów?
          • dalatata Re: Czy przez naukowe udowodnienie czegokolwiek 11.05.08, 16:18
            nie rozumiem pytania.
            dowolny dowod przeprowadzony na gruncie dostepenj nam wiedzy mozna
            przbic stweirdzeniem: a to wszytko wlasnie tak zrobil Bog.

            choc mozemy empirycznie udowodnic ze woda wrze w 100 ct. C, zawsze
            mozna powiedziec, ze wlasnie tak ja stworzyl Bog, bo to Bog stworzyl
            prawa nauki. i nie da sie tego dowiesc, zdanie o Bogu zawsze bedzie
            poza wypowiadalnymi daniami. Tam gdzie juz, wg Wittgensteina, trzeba
            milczec :-).

            i dlatego zdania o Bogu nie ma wartosciowania prawdziwosciowego. to
            nie znaczy ze on istnieje czy nie istnieje, to znaczy ze nie da sie
            jednego lub drugiego udowodnic.
            • ziutek-kowalski OK ateisci- widze troche dobrej woli dialogu.. 11.05.08, 16:42
              ..w kilku waszych ostatnich postach. I potraktuje was powaznie.
              Ja tez zadawalem sobie pytanie:
              Dlaczego Bog nie manifestuje Siebie tak ,aby czlowiek bez
              watpliwosci mogl wiedziec , ze Bog jest?
              Na przyklad, w jaskini w ktorej Jezus zmartwychwstal, mogla by
              nie obowiazywac grawitacja, jako dowod wyjatkowosci tego miejsca.
              Podstawowym ( w mojej opinii) aspektem naszego podobienstwa i
              naszej rownosci Bogu jest nasza Wolna Wola.
              - Mozesz Wierzyc w Boga i mozesz nie wierzyc w Boga
              - Mozesz "to be or not to be". To od ciebie zalezy czy bedzisz
              gral swoj role w spektaklu zwanym zyciem.
              Przygniatajaca pewnosc istnienia Boga odebrala by nam
              wolnosc i zmienila w niewolnikow.
            • nfao5 Re: Czy przez naukowe udowodnienie czegokolwiek 11.05.08, 20:20
              Jeśli bóg stworzył prawa przyrody, to je może też w każdej chwili
              zmienić. Stąd dla prawdziwie wierzących uprawianie nauki nie ma
              żadnego sensu! Jeśli uprawiasz naukę to znaczy, że jestes de facto
              ateistą!
            • roterupel Którego? 12.05.08, 09:11
              dalatata napisał:

              > nie rozumiem pytania.
              • nfao5 Re: Którego? 12.05.08, 09:48
                Ty w ogole malo co kapujesz, rotciu...
          • nfao5 Re: Czy przez naukowe udowodnienie czegokolwiek 11.05.08, 20:24
            Czlowiek wierzacy nie potrzebuje nauki. Powinna mu wystarczyc sama
            wiara. Jesli potrzebuje nauki, to znaczy, ze jest de facto ateista.
            Albowiem bog moze wplywac na wyniki doswiadczen, i to tak, ze
            badaczowi wydawac sie bedzie, ze zadzialaly prawa przyrody. Stad dla
            prawdziwie wierzacego wyniki doswiadczen czy obserwacji nie sa nigdy
            wiarygodne... ;)
    • marcinlet Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 22:57
      roterupel napisał:

      > większość forowiczów.
      Forumowiczów. Najpierw to Ty się naucz pisać po polsku, a potem
      możemy podyskutować.
      • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 10.05.08, 23:13
        Oj nie czepiaj sie do dupereli... ;)
    • kazeta.pl55 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 11.05.08, 18:30
      roterupel napisał:

      > Określenie religia jest .....

      Witam!
      Daleko mi do jakiegokolwiek specjalisty w tej dziedzinie, ale wg mnie kolejność
      jest następująca: Bóg --> wiara = zaufanie do niego --> religia.

      - Boga się nie dowodzi, jego się bardzo subtelnie odczuwa raz zmysłami, raz
      podświadomością. Tak jak niemowlak odczuwa czuwającą nad kołyską matkę, więc śpi
      spokojnie. Nie pytajcie, jak to odczuwanie wygląda, bo tego się opisać nie da,
      tak jak nie da się opisać zakochania. Powiem krótko dar odczuwania Boga albo się
      ma, albo nie, tak jak zdolność do komponowania szlagierów. Ale czy to
      sprawiedliwe, - nie wiem?

      - Wiara, to zaś zaufanie Bogu. Mam zaufanie do swego dosyć dużego psa, więc bez
      obawy w środku ciemnej nocy dam mu do pyska mały palec, bez obawy odgryzienia
      go, a potrafił by to zrobić jednym kłapnięciem.

      - Religia, to sformalizowana część wiary. W wielu religiach znajdujemy
      podobieństwa, ale wachlarz szczegółów jest bardzo szeroki.
      Pozdr.
      • majmonides123 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 11.05.08, 19:47
        "Przygniatajaca pewnosc istnienia Boga odebrala by nam
        wolnosc i zmienila w niewolnikow"

        to tylko twoja konstrukcja myślowa zaczerpnięta z pomysłów ojców
        kościoła (niewątpliwie w częsci wybitnych umysłów), którzy wysilali
        się nad dorobieniem ideologii do opowieści którą uznali za
        wiarygodną. Tymczasem ta opowiesc u swego zarania była zupełnie
        prosta i opierała się na herosach, interwencjach bogów i dziejach
        plemion a potem już tylko na pojedynczej ostatniej interwencji boga
        ktorej towarzyszyły cuda. Do prostej opowieści która "zatruła"
        umysły ludzi Europy na wiele wieków, dopisano skomplikowaną
        ideologię zwaną "tradycją Kościoła".
        Sktukiem tego, nie dyskutujemy ani się nie spieramy z twierdzeniami
        Syna Boga na ziemi ani nawet z wczesnymi chrześcijanami ale raczej
        z subtelnymi tłumaczeniami poźniejszych filozofów europejskich
        zwiazanych z Kościołem.
        Podsumowując twoje wytłumaczenie o zapewnieniu ludziom wolności
        przez Boga poprzez samonieujawnianie, jest błędne nie tylko dla
        ateistów ale i dla wierzących np: deistów i pewnie wielu innych
        sekt, ktore twierdzą o opuszczeniu/braku zainteresowania ze strony
        bóstwa sprawami ziemskimi
        • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 11.05.08, 20:13
          Bog istnieje z definicji poza czasem, wiec z tego, ze nie
          interweniowal przez miliardy lat nie wynika, ze jego interwencja nie
          moze sie nam objawic w kazdej chwili...
          Ja zas wole swiat bez boga - przynajmniej nie przynosi on takich
          przykrych niespodzianek i przynajmniej w swiecie bez boga nie jestem
          bezwolna kukla, jako iz boska wszechmoc i wszechwiedza wyklucza
          jakikolwiek nawet slad wolnej woli u ludzi...
      • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 11.05.08, 20:17
        Obiektywnie to kolejność jest następująca: Powstanie ludzi droga
        ewolucji zwierząt --> niezrozumienie przez prymitywnych ludzi
        zjawisk przyrody --> powstanie bogów w umyslach owych prymitwnych
        ludzi --> powstanie kościołow i religii jako systemu przesądów i
        zabobonów.
      • roterupel Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 12.05.08, 09:13
        Witam serdecznie!
        Wiara religijna sprawia,że wierzący całe swoje życie podporządkowuje
        wierze. Wszystko inne jest dla niej, a nie ona jest dla czegoś. Tak
        najkrócej należy to ująć.
        To po pierwsze.
        Zgodzą się Panowie ze mną,że każdy zdrowy na umyśle człowiek nie
        może przyjąć bez jakiejś racji zdań, które uważa za ważne dla
        siebie -religia takie zdania zawiera.
        Jak wiemy rację - uzasadnienie swego stanowiska-stanowić może wynik
        rozumowania ( wnioskowanie)lub doświadczenia.
        Żadne uzasadnienie nie może dowieść wiary, ale sprawia,że ona nie
        spada z nieba.
        Wiara jest wprawdzie przyjęta pod naciskiem woli ale fakt ten musi
        być jakoś uzasadniony i to właśnie częściowe uzasadnienie może być
        zagadnieniem logicznym.
        Przypomnę,że w KK definicja Wiary, podana przez Akwinatę, nie
        straciła nic na aktualności i nadal ma ten sam sens:
        Wiara jest aktem rozumu, dokonanym pod naciskiem woli wspomaganej
        przez łaskę.
        Ale łaska nie jest fenomenalna tzn. my nie wiemy czy mamy łaskę, czy
        nie.
        Na płaszczyżnie fenomenalnej, jedynie dostępnej dla myśli(
        filozofa), mamy do czynienia tylko z wolą i tylko ta wola wchodzi w
        rachubę, kiedy człowiek postanawia zostać buddystą, komunistą, czy
        katolikiem.
        Sama decyzja jest wolna ale musi być jakoś uzasadniona, jakimś
        doświadczeniem lub rozumowaniem.

        Uzasadnienie Wiary ma wiele teorii.Najsprawniejszymi są teoria
        autorytetu i teoria hipotezy religijnej.
        Autorytet został okrzyczany przez ludzi oświecenia jako głupstwo.
        Tak jednak nie jest.Autorytet jest doskonałym uzasadnieniem ale
        tylko u dzieci i w prymitywnych zwartych skupiskach.
        Dla intelektualistów, jako uzasadnienie, nie nadaję sie kompletnie.
        Pozostaje wiec, dla nich,teoria hipotezy religijnej.
        ps
        Wiara religijna zawiera także pewien kodeks moralny.

        • nfao5 Wiara nie jest aktem rozumu! 12.05.08, 09:50
          A tylko dowodem jego braku!
          A prawdziwa moralnosc to tylko moralnosc laicka, bowiem ta koscielna
          oparta jest tylko i wylacznie na irracjonalnym strachu przed (na
          szczescie nieistniejacym) okrutnym a zlosliwym bozkiem typu
          Jehowy... :(
        • kala.fior ... wiara ++ 12.05.08, 19:29
          > Wiara religijna sprawia,że wierzący całe swoje życie podporządkowuje
          > wierze. Wszystko inne jest dla niej, a nie ona jest dla czegoś.

          ..a dla zapominalskich :

          pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Cilice.jpg
          • nfao5 Re: ... wiara ++ 12.05.08, 19:31
            ;)
    • tabre Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 11.05.08, 20:48
    • facet123 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 12.05.08, 11:43
      Takie próby uwznioślenia religii to standardowe stanowisko apologetyki. Elementy
      religii które wymieniasz wynikają z jej głównego założenia - wiary w magiczność
      świata. Religia opiera się na wierze, że światem rządzą jakaś magia - kategoria
      sił których nie sposób pojąć ani podporządkować ich sobie. Ba, same próby ich
      poznania lub ingerowania w nie są wedle założenia religii, czymś niewłaściwym.
      Zarządcą tych sił mogą być wedle różnych religii różne byty - w niektórych
      religiach są to rozłączne świadome i osobowe istoty (politeizm) w innych,
      uważających się za dojrzalsze - jeden absolutny osobowy byt (monoteizm), jeszcze
      w innych istota sprawcza jest jednocześnie jedna, jak i trójpostaciowa
      (chrześcijaństwo). Jeżeli chcesz rozmawiać o religii w ogólności, czyli o jej
      cechach wspólnych to nie możesz ograniczać się do subiektywnego prymatu
      katolicyzmu. A tą cechą wspólną jest właśnie myślenie magiczne.
      To nie ja rozumiem religię w sposób uproszczony, ale Ty dobudowujesz do niej
      dodatkową filozofię. Filozofia ta, nawet jeśli dotyczy boga, to opisuje coś
      bardziej abstrakcyjnego niż religia. Filozoficzny bóg, absolut, czy metafizyczne
      dociekania filozofów nie dotyczą sfery rytuałów, objawień i wierzeń składających
      się na religię.

      Religia przez setki lat kształtowała naszą kulturę - to fakt niezaprzeczalny. W
      tego faktu ludzie często starają się wywieść, że skoro religia odgrywała i
      odgrywa tak wielki wpływ na historię, politykę i filozofię, to musi ona być
      czymś bardzo złożonym, wzniosłym, skomplikowanym i w jakiś sposób niepojętym.
      Tymczasem tego typu wnioskowanie nie jest poprawne logicznie. W historii wiele
      drastycznych zmian (wojny i rewolucje) było wywołanych bardzo prozaicznymi
      powodami. Nie widzę powodu aby religię traktować tutaj w sposób bardziej
      uprzywilejowany.
      Z faktu iż religia miała i ma tak szeroki wpływ na naszą kulturę wynika też, że
      część ludzi wychowanych w tej kulturze tak się do religii przyzwyczaiła, że
      teraz wysila swój rozum, swoje zacięcie filozoficzne i zdolność abstrakcyjnego
      rozumowania do ucywilizowania religii - do stworzenia dla niej nowych, mających
      pozory rozumowej spójności, podstaw.
      To tworzenie nowych, bardziej filozoficznych, podstaw religii to efekt tego, że
      jej rzeczywiste podstawy - wierzenia w magiczność świata - przestały być dzisiaj
      czymś na czym można opierać swój światopogląd. Jednak religia wytworzyła
      mechanizmy utrzymywania się w umysłach ludzi, które działają, nawet gdy jej
      rzeczywiste podstawy zdezaktualizowały się zupełnie - to co dzisiaj obserwujemy
      to religia działająca siłą rozpędu.
      • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 12.05.08, 12:04
        Religia nie jest zbyt powznym tematem. To przeciez niz innego jak
        zabobon. Niestety, bardzo rozpowszechniony, ale przeciez AIDS tez
        jest coraz bardziej rozpowszechniony... :(
      • roterupel Taką postawę wobec religii nie sposób nazwać 12.05.08, 14:43
        ani poważną, ani w pełni racjonalną.
        Nie będę więc komentował jej.Będę natomiast czekał aż wydoroślejesz
        i zmądrzejesz.Wtedy porozmawiamy.
        • nfao5 Re: Taką postawę wobec religii nie sposób nazwać 12.05.08, 15:31
          A jaka moze byc inna postawa wobec zabobonu? Tylko wysmiewajaco-
          negujaca!
        • facet123 Re: Taką postawę wobec religii nie sposób nazwać 13.05.08, 22:58
          Rozumiem, że w twoim słowniku "dojrzały" i "dorosły" oznacza "wierzący" i "szanujący religię"?
          • nfao5 Re: Taką postawę wobec religii nie sposób nazwać 14.05.08, 17:13
            "Dojrzaly" to znaczy dojrzaly do dojenia przez facetow w czarnych
            sukienkach.
            "Dorosly" to znaczy za stary aby wzbudzic pozadanie seksualne w
            ksiezach-pedofilach...
          • roterupel Dojrzały człowiek to przede wszystkim człowiek 15.05.08, 17:06
            szanujący religie nawet kiedy sam jest agnostykiem.
            Wiara natomiast w religii katolickiej, o której rozmawiać
            usiłujemy,jest zależna od łaski Boga.Tak naucza KK.
            • nfao5 Re: Dojrzały człowiek to przede wszystkim człowie 15.05.08, 18:50
              A czemu to niby mam szanowac zabobony? Przeciez przy pomocy tych
              zabobonow kler sie bogaci na naiwnych stadach "barankow"...
              I czemu to KK ma miec racje, a nie np. luteranski, kalwinski,
              zielonoswiatkowy, prawoslawny albo np. Islam czy inny Judaizm?
            • facet123 Re: Dojrzały człowiek to przede wszystkim człowie 15.05.08, 22:41
              Paranoiczny szacunek dla religii to cecha którą przejmuje się kulturowo. Ja szanuję, a raczej toleruję, fakt iż ktoś może wierzyć sobie w cuda niewidy. Ale zinstytucjonalizowana paranoja której naucza się od dziecka nie jest czymś co zasługuje na szacunek. Co najwyżej na chłodną tolerancję i to tylko w przypadku gdy nie narzuca się jej prawem większości.
              • nfao5 Re: Dojrzały człowiek to przede wszystkim człowie 15.05.08, 22:46
                Nie sadze, aby zabobony zaslugiwaly na tolerancje...
                • facet123 Re: Dojrzały człowiek to przede wszystkim człowie 16.05.08, 08:18
                  Tolerancja polega na akceptacji odmienności. Odmienność polegająca na tym, że
                  ktoś wierzy w cuda nie jest niczym szkodliwym. Nie można wchodzić ludziom do
                  głowy i zakazywać myślenia w sposób jaki uznają za poprawny. Dlatego można i
                  należy tolerować wiarę w zabobony, tyle, że można też protestować gdy wiara ta
                  manifestuje się w przestrzeni publicznej tak agresywnie, że zaczyna ograniczać
                  się wolność tych którzy wierzą w inne zabobony, albo nie wierzą w żadne. To
                  dzieje się w Polsce.
                  • nfao5 Re: Dojrzały człowiek to przede wszystkim człowie 16.05.08, 11:01
                    I o to mi chodzilo. Mnie nie obchodzi, co kto sobie mysli, ale jesli
                    panstwo, za moje pieniadze, finansuje tzw. katolickie uczelnie i
                    budowe kosciolow, to ja sie sprzeciwiam. Po prostu zwolennicy takiej
                    np. astrologii sami finansuja swoje hobby, i niech tak bedzie tez i
                    z religia. Aniz zlotowki na cele religijne z kasy panstwowej. A
                    jesli kosciol chce remontowac koscioly zabytkowe za pieniadze
                    podatnikow, to niech umozliwi tez korzystanie z nich przez
                    wszystkich podatnikow, w tym przez niewierzacych, do takich celow
                    jak np. dyskusje swiatopogladowe, a nie tylko jako miejsca
                    indoktrynacji religijnej...
                    • ziutek-kowalski [...] 18.05.08, 23:47
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • ziutek-kowalski Re: Dojrzały człowiek to przede wszystkim człowie 18.05.08, 23:51
                    Facio , alez masz moje przyzwolenie abys wierzyl w kazdy atolski
                    zabobon jaki chcesz. Wolny rynek,liberalizm,neokapitalizm,oraz
                    zarcie, sra*nie i zdychanie.
    • cyklista Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 18.05.08, 23:30
      > Określenie religia jest natomiast pojęciem niezwykle złożonym i
      > właściwie niemożliwym do zdefiniowania.
      Jeżeli nie godzisz się na definicję, zamykasz dyskusję zanim się zaczęła
      > Większość badaczy
      > zainteresowanych tym problemem uważa,ze religia jest kategorią
      > zjawisk sui generis tzn. nieredukowalną do żadnych innych.
      Większość BADACZY uważa coś wręcz przeciwnego. Znowu generalizujesz, próbując
      zamknąć dyskusję zanim się zaczęła
      > Uważam,że religia katolicka jest nam najpełniej znana więc
      > porozmawiajmy o niej.
      No i wyszła z roterupla mała szuja katolicka, że niby obiektywnie o religii. A
      tak naprawdę o szczególnym odłamie, jednego zabobonu. Tak przynajmniej uważa
      większość mieszkańców tej planety.
      • ziutek-kowalski [...] 18.05.08, 23:43
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • nfao5 Re: Spróbujmy porozmawiać poważnie o religii 19.05.08, 09:05
        Religia to spoleczne zjawisko, cos w rodzaju zbiorowej psychozy,
        opartej na powszechnie przyjetych w danym srodowisku zabobobonach...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka