wieled 21.05.08, 07:45 "może posłużyć do ożywienia genów dinozaurów czy neandertalczyka" neandertalczyka? oj pani Margit marzy się chyba jakaś perwera z naszym przodkiem? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jacek230 Bardzo fajne doswiadczenia. Pewnie dowiemy sie 21.05.08, 07:48 wielu ciekawych rzeczy o tym zwierzaku i ewolucji. Ale o wskrzeszeniu bym nie myslal. Odpowiedz Link Zgłoś
boncza Re: Wyginął, a teraz powraca 21.05.08, 09:35 Na dinozaury nie ma co liczyć. Z tego co wiem nie ma żadnych wiarygodnych badań wskazujących na możliwość izolacji DNA dinozaurów . Owszem byly pojedzyńcze przypadki wyizolowania DNA z np owadów zatopionych w bursztynie ale nigdy nie udalo się powtórzyć wyników tych badań więc nawet nie wiadomo czy to nie byly zanieczyszczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kamilozzo Re: Wyginął, a teraz powraca 21.05.08, 10:21 Neandertalczyk to nie jest nasz przodek. Wykończylismy go kilkadziesiat tysiecy lat temu, tak jak i wiekszość dużych zwierząt. Odpowiedz Link Zgłoś
turbo_wesz Re: Wyginął, a teraz powraca 21.05.08, 11:39 bardziej kuzyn niż przodek, przynajmniej wg. obecnego stanu wiedzy ale nadal jest to dość ciężka sprawa, ustalić pojedyncze 'kroki' ewolucji, nie mówiąc już o całej drodze Odpowiedz Link Zgłoś
piotr.ny ozywimy Neandertalczyka, a potem prawnicy 21.05.08, 16:33 zaczna takiego namawiac aby wytoczyl Homo Sapiens proces o neandertalczykobojstwo i odszkodowania. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: ozywimy Neandertalczyka, a potem prawnicy 22.05.08, 18:15 Chyba brak podstawy prawnej do takich roszczeń. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: tylko po co 21.05.08, 13:12 By zarobić na tym pieniądze, jak na Dodzie-Elektrodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
bopin Re: tylko po co 21.05.08, 14:10 europitek napisał: > By zarobić na tym pieniądze, jak na Dodzie-Elektrodzie. A gdzie tu zysk? pomysl ile kosztuje bilet do ZOO, a ile kosztują badania nad rekonstrukcją jakiegoś zwierza. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: tylko po co 22.05.08, 17:33 A ile kosztuje bilet "na Dodę" i ile kosztowało jej wyhodowanie (koszt utrzymania wszystkich jej antenatów przez ostatnie (powiedzmy) 1000 lat? Nawet gdybyś obliczył tylko koszt wyhodowania Dody oraz jej rodzi ców i dziadków, to też wyszłoby coś sporo w porównaniu z ceną biletu na jej występ. Tym bardziej, że ostatnio można ją "mieć" w TVP za prawie darmo - drobny ułamek abonamentu, jeśli go się płaci. Zresztą zupełnie źle kombinujesz w kwestii ZOO. Wyprodukowanie jednego "z-martwych-wstańca" daje perspektywę produkcji seryjnej (czego nie zrobisz w przypadku Dody, bo prawa autorskie i etyka ...). Poza tym, zawsze można wycisnąć dodatkowe dochody od reklamodawców, którzy będą chcieli "podłączyć" swoje badziewia na porost włosów lub inne zaparcia do "z martwych wstania" klientów je stosujących (oczywiście regularnie) lub też wymyślą jakieś inne magiczne skojarzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
bopin Re: tylko po co 27.05.08, 09:34 europitek napisał: > A ile kosztuje bilet "na Dodę" i ile kosztowało jej wyhodowanie (koszt utrzyman > ia wszystkich jej antenatów p Błąd w rozumowaniu: Dody rozmnażają się samodzielnie bez kosztownych badań DNA. Co dzień się nowa rodzi tylko wybierać. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: tylko po co 27.05.08, 17:42 Chcesz powiedzieć, że dody to dzieworódki? Nie wiedziałem. Ale nawet w takim wypadku nie rodzą się w postaci dorosłej dody. I koszt hodowli ich larw jest duży w porównaniu z typowymi homosapiensami. Koszt ten jest tak duży, że za oglądanie dorosłej dody trzeba płacić, bo społeczeństwo nie jest w stanie zafundować nam takiego socjalu (żadna gospodarka by tego nie wytrzymała). I jak Tusk zlikwiduje abonament TV, to za oglądanie Dody trzeba będzie płacić indywidualnie (moze pay-per-view lub jakiś dododekoder). Odpowiedz Link Zgłoś
ffamousffatman Re: tylko po co 23.05.08, 02:19 Te, gdynianin, sie nie ftroncaj. Tur to tur tylko a wilk tasmanski to tasmanski, ze ho-ho i trza go zrekonstruowac! Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Może jeszcze nie odszedł... 22.05.08, 14:45 Śmierć ostatniego znanego egzemplarza Wilka Workowatego (Thylacinus cenocephalus) w ZOO nie oznaczała jeszcze uznania gatunku za wymarły.Przez wiele lat dochodziły relacje o obserwacjach tego zwierzęcia na wolności w odległych rejonach Tasmanii.Niestety żadna nie była poparta wiarygodnymi dowodami w postaci np. dobrej jakości fotografii.Z czasem informacje o spotkaniach z T.cenocephalus stawały się coraz rzadsze... Ostatecznie w 1986 roku uznano go za wymarłego. Jest jednak bardzo słaba nadzieja że tak nie jest.Pierwotnie Wilk Workowaty występował na obszarze całego kontynentu australijskiego,dopiero konkurencja ze strony dzikich psów Dingo (zajmujących tą samą niszę ekologiczną) wyniszczyła jego populację poza terytorium Tasmanii-uważano że nastąpiło to ok.10 000 lat temu.Tymczasem w 1966 roku na dnie jaskini w pobliżu Mundarbilla Station znaleziono doskonale zachowane wysuszone zwłoki tego zwierzęcia.Zachowały się mięśnie,skóra,futro z pręgowanym deseniem na grzbiecie a nawet wibryssy (wąsy czuciowe) na pysku! Wydawało się że padlina ma najwyżej kilkanaście miesięcy.Tymczasem badania radioizotopowe dały szokujący wynik-ponad 4000 lat.Patrząc na zdjęcie trudno w to uwierzyć: i34.photobucket.com/albums/d122/wisp66/Thylacine3.jpg (Mam nadzieję że link się otworzy bo nic lepszego w Google graphic nie znalazłem). Przy nadzwyczajnym zbiegu okoliczności w suchym,stabilnym środowisku zwłoki mogłyby przetrwać taki okres w dobrym stanie bez dodatkowych zabiegów konserwacyjnych (jak u mumii egipskich).Jednak sceptycy zwracają uwagę że ze znacznie młodszych zwierzęcych ciał znalezionych w pobliżu tego miejsca zostały same kości.Ponadto w ciele Wilka Workowatego znaleziono ścięgna i chrząstki które po tak długim czasie powinny ulec zniszczeniu.Zwraca się uwagę że próbki wzięte do badań mogły być zanieczyszczone co zafałszowało wynik.Gdyby tak było to mielibyśmy dowód na obecność cynocephalusa na kontynencie w czasach współczesnych.Na razie mamy bardzo niepewne poszlaki w postaci relacjii i kiepskich zdjęc jak te z 1973 roku: www.wherelightmeetsdark.com/images/pagemaster/3way_launching_2.jpg W tym przypadku zwrócono uwagę na charakterystyczny sztywno sterczący ogon typowy dla Wilków Workowatych (u góry i pośrodku) a odmienny niż u psowatych (u dołu). Oczywiście za dowód takich fotografii uznać nie można.W 1985 pewien aborygeński tropiciel pokazał dobrej jakości zdjęcia które początkowo uznano za autentyczne jednak potem stwierdzono że przedstawiają one odpowiednio upozowane wypchane zwierzę lub też jego model naturalnej wielkości.Żaden ze współcześnie znalezionych podejrzanych tropów nie został w 100% zidentyfikowany jako należący do Wilka Workowatego. Kilka ustnych relacjii pochodzących od osób znających się na rzeczy (myśliwych,przyrodników,strażników rezerwatów) brzmi przekonująco ale one też nie mogą być dowodami. Osobiście uważam jednak że sprawa T.cenocephalusa nie jest zamknięta definitywnie.Australia to ogromny,bezludny kontynent kryjący wiele tajemnic.Być może gdzieś w odludnym zakątku... Odpowiedz Link Zgłoś
zwingli Re: Może jeszcze nie odszedł... 22.05.08, 18:11 dzieki rudy102, ciekawa notka Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Może jeszcze nie odszedł... 22.05.08, 18:13 Cytat: > Pierwotnie Wilk Workowaty występował na obszarze całego kontynentu > australijskiego,dopiero konkurencja ze strony dzikich psów Dingo > (zajmujących tą samą niszę ekologiczną) wyniszczyła jego populację > poza terytorium Tasmanii-uważano że nastąpiło to ok.10 000 lat > temu. Konkurencja z dingo jako przyczyna wyniszczenia populacji wilka workowatego 10000 lat temu nie jest dobra. Dość cześto podaje sięinformację, że dongo trafiły do Australii znacznie później po tej dacie, bo ok. 3500-4000 lat temu. Albo to nie dingo były przyczyną, albo nie było to 10000 lat temu. Ale znalezisko, które opisałeś dobrze wpisałoby się w tą chronologię, nawet gdyby było sporo młodsze niż te 4000 lat temu. Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 Re: Może jeszcze nie odszedł... 22.05.08, 23:09 Co do datowania obecności psów Dingo w Australii to faktycznie większość źrodeł podaje okres 4000 lat.Jednak w Scientific American była notka o nowych badaniach genetycznych które przesuwają tę datę kilka tys.lat wstecz.Jak się do niej dogrzebię to dam szczegółowe namiary.Ponieważ przyjmuje się że pierwsi ludzie pojawili się w Australii jakieś 40 000 lat temu a psa udomowiono jakieś 30 000 lat temu w Azjii Wschodniej to obecność dzikich psów australijskich 10 000 lat temu nie wydaje się aż tak nieprawdopodobna... Jeśli chodzi o znalezisko z jaskini to przeprowadzono ciekawy eksperyment.W miejscu gdzie znaleziono wyschnięte zwłoki Wilka Workowatego położono tej samej wielkości padlinę psa.Potem regularnie sprawdzano jej stan.Już po roku wyglądała ona podobnie jak znaleziony okaz T.cynocephalus jednak dalszy rozkład postępował szybko.Ostatecznie po 20 latach pozostała tylko kupka kości.Czyli jaskinia niedaleko Mundarbilla nie posiada obecnie jakiś szczególnych właściwości konserwujących! Oczywiście 4000 lat temu mogło być inaczej ale zmiana mikroklimatu musiałaby również spowodować stopniowe zniszczenie zasuszonych zwłok-mówimy o okresie 4x dłuższym niż znana historia Polski...Tymczasem ich stan był znakomity.Stąd uzasadnione podejrzenia o błędnym datowaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
europitek Re: Może jeszcze nie odszedł... 23.05.08, 07:03 Teoretycznie te 10000 lat dingo w Australii nie jest niemożliwe, ale tez nie jest pewne, ponieważ badania genetyczne takiej pewności nie dają, gdy mówimy o migracjach. Zawsze istnieje szansa, że zegar genetyczny tykał sobie niekoniecznie w Australii, ale może na którejś z wysp dzisiejszej Indonezji. Taki dłuższy przystanek na drodze do celu nie jest niemożliwy i dlatego ciekawe co ci badacze "wywęszyli", bo może jakieś dodatkowe okoliczności wskazują na te 10000 lat. Z tą jaskinią, to rzeczywiście ciekawa sprawa - może to sugerować, że wilk workowaty żył na kontynencie jeszcze całkiem niedawno. Ale może też zadziałały jakieś "fartowne" okoliczności. Odpowiedz Link Zgłoś
eeeee1 Wyginął, a teraz powraca 25.05.08, 21:38 po co wskrzeszac wymarle gatunki? skoro wyarly tzn. ze nie byly takie wcale super przystosowane do zycia na ziemi; dla mnie o wiele ciekawsze byloby tworzenie zupelnie nowych organizmow; Odpowiedz Link Zgłoś
syriusz0209 Re: Wyginął, a teraz powraca 27.05.08, 09:19 - wilk workowaty nie wymarł; został WYTĘPIONY tak samo jak ponad 1000 gatunków i podgatunków samych ssaków i ptaków. - WYTĘPIONY oznacza, że nie wymarł z przyczyn naturalnych, lecz "pomógł" mu w tym człowiek. - jeżeli jakiś organiżm powstaje to znaczy, że jest przystosowany do życia na ziemii, natomiast wymiera wtedy gdy nastąpi jakiś katakliżm (dinozaury), zostanie wyparty przez bardziej wyspecjalizowany gatunek (norka europejska), zmiany klimatyczne(gatunki epoki lodowcowej, chociaż niewszystkie) lub też z innych przyczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
petrucchio Re: Wyginął, a teraz powraca 27.05.08, 11:36 syriusz0209 napisał: > - wilk workowaty nie wymarł; został WYTĘPIONY tak samo jak ponad > 1000 gatunków i podgatunków samych ssaków i ptaków. > - WYTĘPIONY oznacza, że nie wymarł z przyczyn naturalnych, > lecz "pomógł" mu w tym człowiek. To skrajnie antropocentryczne rozróżnienie, jakby pojawienie się _Homo sapiens_ na Ziemi nie było zjawiskiem naturalnym i jakby człowieka można było odseparować od całego świata ożywionego i od "przyczyn naturalnych". Wytępienie przez człowieka jest jedną z form wymarcia. Praktyczny skutek jest ten sam, co w innych przypadkach Odpowiedz Link Zgłoś
bopin Re: Wyginął, a teraz powraca 27.05.08, 09:38 eeeee1 napisała: > dla mnie o wiele ciekawsze byloby tworzenie zupelnie nowych > organizmow; > Za to ty się lepiej nie dotykaj. Dla własnego dobra. Odpowiedz Link Zgłoś