Dodaj do ulubionych

Ach ten Einstein ...

IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 23.09.03, 09:04
... tyle już napisano na temat jego teorii, że aż nudno... Może by spróbować
czegoś nowego? :)
republika.pl/beacom/Teoria/Teoria_przestrzeni1.htm
Obserwuj wątek
    • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 25.09.03, 10:37
      A może w takim razie prosta zagadka - proszę podać wzór na balon i zdefiniować,
      co to oznacza, że punkt x należy do balonu (Punkt ma należeć do balonu
      niezależnie od wartości jego promienia) :)))
      • lolita10 Re: Ach ten Einstein ... 25.09.03, 15:07
        Gość portalu: Marian napisał(a):

        > A może w takim razie prosta zagadka - proszę podać wzór na balon i
        zdefiniować,
        >
        > co to oznacza, że punkt x należy do balonu (Punkt ma należeć do balonu
        > niezależnie od wartości jego promienia) :)))

        Nie rozumiem, na czym polega roznica miedzy Twoim pojeciem, ktore
        uzywasz "balon" a sfera czyli powierzchnia kuli. Rozumiem, ze sfera moze byc
        powierzchnia "pustej" kuli takze. Czy to rozroznienie, ze kula jest pusta lub
        nie jest takie istotne? Dlaczego?

        Gdybys wymyslil ten wzor, to do "unifikacji" masz tylko dwa kroki. Wzor ten
        sprowadzasz do plaszczyzny zdarzen rownoczesnych, ktore w stozku swiatla sa
        przedstawione przez okregi wycinane na osi linii swiata, a dla dwoch
        symetrzycznych wzgledem siebie stozkow swiatla: czastki i antyczastki tworzysz
        wspolna hiperplaszczyzne zdarzen rownoczesnych tworzac przeksztalcenie pomiarow
        kwantowych na pomiar klasyczny. I Nobel w kieszeni.

        Caluski.
        • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 25.09.03, 15:55
          Balon różni się zasadniczo od sfery. Porównajmy, co oznacza że x należy do
          sfery i x należy do balonu. Pierwsze stwierdzenie jest oczywiste - spełnia
          równanie sfery. Drugie - balon to jest taka "sfera", że jeżeli punkt należy do
          do niej, to należy do niej dla dowolnego promienia. Proszę sobie wyobrazić
          sferę z pzylepionym na niej punktem, następnie ją "napompować".
          Nie wiem, jak by to jeszcze można było jaśniej wytłumaczyć :(
          • lolita10 Re: Ach ten Einstein ... 25.09.03, 22:54
            Gość portalu: Marian napisał(a):

            > Balon różni się zasadniczo od sfery. Porównajmy, co oznacza że x należy do
            > sfery i x należy do balonu. Pierwsze stwierdzenie jest oczywiste - spełnia
            > równanie sfery. Drugie - balon to jest taka "sfera", że jeżeli punkt należy
            do
            > do niej, to należy do niej dla dowolnego promienia. Proszę sobie wyobrazić
            > sferę z pzylepionym na niej punktem, następnie ją "napompować".
            > Nie wiem, jak by to jeszcze można było jaśniej wytłumaczyć :(

            ok, teraz rozumiem. Moze nalezaloby do wzoru na sfere wlaczyc dodatkowy wymiar?

            caluski
            • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 25.09.03, 23:58
              lolita10 napisała:

              > Gość portalu: Marian napisał(a):
              >
              > > Balon różni się zasadniczo od sfery. Porównajmy, co oznacza że x należy do
              >
              > > sfery i x należy do balonu. Pierwsze stwierdzenie jest oczywiste - spełnia
              >
              > > równanie sfery. Drugie - balon to jest taka "sfera", że jeżeli punkt należ
              > y
              > do
              > > do niej, to należy do niej dla dowolnego promienia. Proszę sobie wyobrazić
              >
              > > sferę z pzylepionym na niej punktem, następnie ją "napompować".
              > > Nie wiem, jak by to jeszcze można było jaśniej wytłumaczyć :(
              >
              > ok, teraz rozumiem. Moze nalezaloby do wzoru na sfere wlaczyc dodatkowy
              wymiar
              > ?
              >
              > caluski

              Ten dodatkowy wymiar to wlasnie czas, prawda?
              chal
            • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 26.09.03, 08:24
              Wczoraj wieczorem zdefiniowałem dokładnie, co rozumiem pod tym pojęciem ( jest
              to też odpowiedź na zagadkę :)
              Zapraszam do lektury teori - punkt 8.
              Pozdrawiam :)
        • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 26.09.03, 09:18
          A propos stożków, plaszczyzny zdarzen i kręgów ... Nie znam zupełnie pojęć o
          których Pani pisze. Tak więc Nobla nie dostanę. Ale, gdyby ktoś go przypadkowo
          dostał, to 10% wartości nagrody dla mnie :)
    • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 30.09.03, 15:03
      Panie Marianie, raczej prosze nie oczekiwac, ze ktos z powaznych osob albo
      naukowcow odpowie Panu na przedstawiony problem. Regula jest to, ze Oni nie
      znizaja sie do poziomu tego forum. Owszem, kiedys, czasami, zagladali
      tu "zawodowcy", ale nie maja w zwyczaju wypowiadania swoich opinii na
      temat "amatorskich odkryc". Ja pisze do Pana, poniewaz jestem pqasjonatem
      fizyki, ale nie zawodowcem. Mnie osobiscie Panski projekt przypadl do gustu, a
      zwlaszcza fragment o tym, ze:
      "Oznacza to też, że punkty materialne trzeba rozpatrywać w dwóch przestrzeniach
      jednocześnie." (!!!)
      To rzeczywiscie zmuszaloby do stworzenia modelu zawierajacego jednoczesnie dwie
      krzywizny k= 1 i k = -1 uwzgledniajace dwa kierunki czasoprzestrzenne dzialania
      zdarzen (w czasie: t i -t).
      Pozdrawiam
      chal

      p.s. Polecam Panu ksiazke Rogera Penrose'a "Makroswiat. mikroswiat i ludzki
      umysl", a zwlaszcza rozdzial 1 pt. Czasoprzestrzen i kosmologia.
      • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.bochnia.sdi.tpnet.pl 30.09.03, 21:50
        :) Fajnie że Pan odpowiedział, bo aż się zastanawiałem co jest grane. Przecież
        moje przemyslenia nie są jakieś strasznie skomplikowane - czyli łatwo jest
        stwierdzić jakieś błędy w rozumowaniu czy nie. Zresztą, nie neguję przecież
        żadnej aktualnej teorii. POwiem Panu, ostatnio obserwowałem niebo i powietrze
        było tak fantastycznie przejrzyste jak nigdy. Zastanawiałem się nad faktem,
        dlaczego galaktyki mają kształt okrągły, i dlaczego w ogóle są. Przecież
        gwiazdy powinny być równomiernie rozmieszczone. Co do objaśnienia, co to jest
        balon, to nie jestem tego specjalnie pewien. Coś mi przyszło do głowy i
        zapisałem, ale nawet nie mam czasu jeszcze raz porządnie się temu przyglądnąć.
        Ale problem jest chyba oczywisty - i otwarty - jak prosto zapisać wzór na
        balon. Jeżeli się dołoży dodatkowy wymiar do wzoru na sferę - to dalej jest
        problem z przynależnością.
        Pozdrawiam
        P.S. Książkę zamówię jutro od razu :)
        • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 05.10.03, 01:07
          Gość portalu: Marian napisał(a):

          "Spróbujmy dokonać eksperymentu myślowego. Załóżmy, że odbywamy podróż z punktu
          A do punktu B. Podróż rozpoczynamy o 10:00. Dotarcie do punktu B zajmuje 1h.
          Czyli w punkcie B będzie 11:00. Ale wiemy, że w punkcie A też już jest 11:00 (
          wcale nie musimy tego badać światłem – po prostu wiemy, że tak jest). Co to
          oznacza? Zgodnie z definicją przestrzeni balonowej – punkt A i punkt B należy
          do tego samego balonu. Załóżmy teraz, że polecimy do punktu C z prędkością
          światła i pokonanie odległości od B do C zajmie nam 1h. Czyli w punkcie C
          będzie godzina 12:00, ale w punkcie B też już będzie 12:00 tak samo jak w
          punkcie A. Czyli punkty A, B i C należą do tego samego balonu. W tym momencie
          można dojść do najciekawszego wniosku. Jeżeli moja teoria jest prawdziwa, to
          wszystkie punkty, które „widzimy” – czyli takie, z których światło do nas już
          dotarło, należą do tego samego balonu – czyli w określonej chwili t spełniają
          równanie tej samej sfery. Zauważmy, że jednocześnie docierają do nas promienie
          światła od gwiazd oddalonych o 5, 15, 2500 lat świetlnych. Czyli, w jakich
          pozycjach są te gwiazdy teraz – nie wiemy. Określanie ich współrzędnych na
          podstawie obserwacji nie ma specjalnego sensu – gdyż będzie się to miało nijak
          do ich faktycznego położenia. Co z tego, że stwierdzimy, że gwiazda A ma
          współrzędne X, a gwiazda B Y, skoro dla gwiazdy A jest to położenie sprzed 5
          lat, a B sprzed 2500 lat? Po prostu gdybyśmy odbyli drogę od nas do którejś
          gwiazdy – to nie znaleźlibyśmy jej w tym samym miejscy, w którym promień był
          wysłany. Zastanówmy się teraz, jaka jest rzeczywista pozycja gwiazdy oddalonej
          od nas o 100 lat świetlnych w stosunku do tego, co obserwujemy. Zgodnie z moim
          modelem, jeżeli promień światła dotrze do nas, to znaczy że ta gwiazda należy
          do tej samej przestrzeni balonowej. " sciagnalem ten dopisek z punktu 4tego...

          Faktycznie, "wszystkie punkty, które „widzimy” – czyli takie, z których światło
          do nas już dotarło, należą do tego samego balonu – czyli w określonej chwili t
          spełniają równanie tej samej sfery." Dzieje sie tak, poniewaz dokonywany pomiar
          obserwowanych obiektow ( kazdy o indywidualnej czaso-przestrzeni) sprowadzamy
          do jednej wspolnej hiperplaszczyzny, na ktorej obowiazuje czas "terazniejszy"
          t=0.
          Procesy zachodzace na kolejnych hiperplaszczyznach o czasie tx kazda, zostaja
          sprowadzone do jednej hiperplaszczyzny o czasie t= 0. Ten problem mnie takze
          intryguje. Mam nawet pomysl zgrabnego polaczenia szczegolnej teorii wzglednosci
          z kwantowa fizyka i hiperplaszczyzna euklidesowo-newtonowska. Uwzglednia
          ona "roznorodnosc" czasu w zjawiskach czaso-przestrzennych, jakim jest np.
          superpozycja czastki o spinie zero.
          pozdrawiam

          chal

          • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 15.10.03, 11:16
            Faktycznie, "wszystkie punkty, które „widzimy” – czyli takie, z których światło
            do nas już dotarło, należą do tego samego balonu – czyli w określonej chwili t
            spełniają równanie tej samej sfery." Dzieje sie tak, poniewaz dokonywany pomiar
            obserwowanych obiektow ( kazdy o indywidualnej czaso-przestrzeni) sprowadzamy
            do jednej wspolnej hiperplaszczyzny, na ktorej obowiazuje czas "terazniejszy"
            t=0.
            Procesy zachodzace na kolejnych hiperplaszczyznach o czasie tx kazda, zostaja
            sprowadzone do jednej hiperplaszczyzny o czasie t= 0. Ten problem mnie takze
            intryguje. Mam nawet pomysl zgrabnego polaczenia szczegolnej teorii wzglednosci
            z kwantowa fizyka i hiperplaszczyzna euklidesowo-newtonowska. Uwzglednia
            ona "roznorodnosc" czasu w zjawiskach czaso-przestrzennych, jakim jest np.
            superpozycja czastki o spinie zero.
            pozdrawiam

            Myślę, że jeszcze trochę, a spotkamy się w tym samym punkcie :). Pan będzie
            szedł od wewnątrz, ja od zewnąrz. Mówi Pan o hiperpłaszczyźnie - a według mnie
            w dowolnej chwili t punkty materialne spełniają równanie sfery - czyli nie leżą
            na tej samej płaszczyźnie. Może tutaj jest pies pogrzebany w Pana teorii.
            Niestety, nakład książki którą Pan mi polecił się wyczerpał, dlatego nie mogę
            tego sprawdzić. Wydaje mi się, że powinien Pan postawić układ współrzędnych na
            fotonie i przyglądnąć się wszystkiemu również z tamtej perspektywy. :)
            Opublikowałem nowszą wersję teorii - w której wyjaśniłem jeszcze kilka rzeczy.
            Pozdrawiam
            MC
            • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 17.10.03, 12:19
              Panie Marianie,
              Einstein odkryl, ze wszystkie obiekty poruszaja sie po liniach prostych w
              CZTEROwymiarowej przestrzeni. My powinnismy pojsc dalej... i byc moze
              wszystkie obiekty wogole sie nie poruszaja, gdy sa umieszczone w
              PIECIOwymiarowej przestrzeni.
              • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 17.10.03, 13:42
                chalupa1 napisał:

                > Panie Marianie,
                > Einstein odkryl, ze wszystkie obiekty poruszaja sie po liniach prostych w
                > CZTEROwymiarowej przestrzeni. My powinnismy pojsc dalej... i byc moze
                > wszystkie obiekty wogole sie nie poruszaja, gdy sa umieszczone w
                > PIECIOwymiarowej przestrzeni.
                >
                Kwestia wyboru modelu. Miałem znajomych, którzy byli święcie przekonani, że
                świat jest taki, jak jest napisane we wzorach. A przecierz wzory to tylko model.
                A model rzeczywistości to nie to samo co rzeczywistość. To jest jak porównanie
                manekina do człowieka. Niby wymiary takie same, wygląda tak samo, ale ...
                Ale z tymi liniami prostymi to się nie zgodzę. Wiem, że Einstein wielkim
                fizykiem był, ale tutaj chyba się pomylił :)
                A propos ruchu - faktycznie jeżeli mówimy o ruchu w czterowymiarowej
                przestrzeni, to sprzydał by się dodatkowy wymiar. Ale pewnie jak go dołożymy
                to wyjdzie, że mamy ruch w 5-cio wymiarowej przestrzeni, i sprzydałby sie
                następny... Kiedyś zastanawiałem się na tym, czy tak naprawdę najlepiej nasz
                świat opisałby model nieskończenie wymiarowy, i że to, że jest ruch nie
                wynikało by właśnie z tej nieskończoności. Ale, zostawię zbadanie sprawy
                osobom, które zainteresują się moją teorią :) Ponieważ wyjaśniłem sobie
                wszystkie wątpliwości, zamykam temat.
                Dziękuję za komentarze i Pozdrawiam
                MC
                • lolita10 Re: Ach ten Einstein ... 18.10.03, 15:41
                  Szkoda, ze zamknal Pan temat.
                  Ja chcialam zapytac, jak Pan sobie wyobraza pomiar odleglosci dwoch punktow A i
                  B na sferze? Czy taki pomiar nie powinien uwzgledniac krzywizny balonu, sfery
                  czyli brac pod uwage liczbe pi?

                  pozdrawiam
                  lola
                  • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: 212.160.98.* 20.10.03, 07:58
                    W sumie temat jest zamiknięty dla mnie. Chętnie jednak odpowiem na pytania :) W
                    sumie to z odległością jest problem. Bo w jaki sposób mierzyć odległość na
                    balonie, w którym ta odległość stale się zwiększa. Myślę, że trzeba byłoby
                    wprowadzić jakąś klasę przestrzenii, w których zmienia się norma w zależności
                    od wartości parametru. Przykładem takiej przestrzeni byłby balon - ale
                    przykładem takiej przestrzeni jest też np. odpowiednik gumki. W stanie
                    początkowym gumka ma 1 cm. W stanie końcowym - 10 cm. Ale - tym powinni zająć
                    się matematycy. Dla mnie balon jest również podprzestrzenią zwykłego R3 i
                    zawsze mogę ustalić t i dokonać pomiaru odległości pomiędzy dwoma punktami.

                  • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 24.10.03, 12:03
                    Szkoda że nikt nie dołącza się do dyskusji. A więc jeżeli chodzi o odległość,
                    to jest chyba jakaś luka w matematyce. Zawsze jak wykonujemy jakieś operacje,
                    to ustalamy układ współrzędnych. Natomiast według mnie żyjemy w świecie, w
                    którym zmienia swoje właściwości - matematycznie nazwał bym to przestrzeń z
                    parametrem t. Odległość pomiędzy dwoma punktami A i B o 10:05 jest większa niż
                    o 10:00 ( w tym globalnym układzie współrzędnych). Niestety, nie jesteśmy tego
                    w stanie zmierzyć, gdyż jest to zjawisko globalne. Czyli linijka którą
                    dokonujemy pomiarów też nam się wydłuży. Właściwie to nie ma sensu określanie
                    odległości "na stałe". Odległość możemy zmierzyć tylko w określonej chwili t.
                    Proszę zauważyć ważną rzecz - jeżeli przejdziemy do przestrzeni 4-ro
                    wymiarowej, to już matematyka działa poprawnie. Czyli problem pojawia się
                    dobiero, jeżeli z przestrzeni 4-ro wymiarowej obserwujemy tylko trzy wymiary.
                    Czyli właściwie nic takiego nie odkryłem - stwierdziłem że poruszamy się po
                    okręgu w przestrzeni cztero - wymiarowej, natomiast aktualnie obowiązująca
                    teoria mówi, że poruszamy się po prostych. Cała reszta jest logiczną
                    konsekwencją tego założenia.
                    • lolita10 Re: Ach ten Einstein ... 24.10.03, 21:49
                      Gość portalu: Marian napisał(a):

                      > Szkoda że nikt nie dołącza się do dyskusji. A więc jeżeli chodzi o odległość,
                      > to jest chyba jakaś luka w matematyce. Zawsze jak wykonujemy jakieś operacje,
                      > to ustalamy układ współrzędnych. Natomiast według mnie żyjemy w świecie, w
                      > którym zmienia swoje właściwości - matematycznie nazwał bym to przestrzeń z
                      > parametrem t. Odległość pomiędzy dwoma punktami A i B o 10:05 jest większa niż
                      > o 10:00 ( w tym globalnym układzie współrzędnych). Niestety, nie jesteśmy tego
                      > w stanie zmierzyć, gdyż jest to zjawisko globalne. Czyli linijka którą
                      > dokonujemy pomiarów też nam się wydłuży. Właściwie to nie ma sensu określanie
                      > odległości "na stałe". Odległość możemy zmierzyć tylko w określonej chwili t.
                      > Proszę zauważyć ważną rzecz - jeżeli przejdziemy do przestrzeni 4-ro
                      > wymiarowej, to już matematyka działa poprawnie. Czyli problem pojawia się
                      > dobiero, jeżeli z przestrzeni 4-ro wymiarowej obserwujemy tylko trzy wymiary.
                      > Czyli właściwie nic takiego nie odkryłem - stwierdziłem że poruszamy się po
                      > okręgu w przestrzeni cztero - wymiarowej, natomiast aktualnie obowiązująca
                      > teoria mówi, że poruszamy się po prostych. Cała reszta jest logiczną
                      > konsekwencją tego założenia.

                      Marian,
                      w czasoprzestrzeni Minkowskiego os czasu jest urojona, a osie przestrzenne rzeczywiste.
                      Punkty to punktochwile albo zdarzenia elementarne. Uogolniona odleglosc pomiedzy
                      zdarzeniami A i B (dlugosc przedzialu czasoprzestrzennego lub interwal czasoprzestrzenny)
                      S = pierwiastek z: (-1/c``2 /t ( A) - t (B)/`2 + /r (A) - r (B)/`2 t czas, r wektor polozenia.
                      W transformacji Lorentza niezmienna wielkosc to interwal czasoprzestrzenny
                      ds = (dx`2 + dy`2 + dz`2) - (c`2 dt`2)
                      pozdrawiam
                      lola
                      • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 25.10.03, 14:39
                        W takim razie ok - modelów świata jest conajmniej kilka. U mnie czas jest jak
                        najbardziej rzeczywistą wielkością. Nie ma potrzeby stosowania liczb urojonych.
                        Zapraszam do zapoznania się z ostatnią wersję teorii. Myślę, że zasadniczą
                        różnicą pomiędzy teoriami aktualnymi a moją jest moje stwierdzenie, że punkty
                        materialne poruszają się z prędkością swiatła, a fotony posiadają stałe
                        współrzędne w pewnym układzie odniesienia. W takim razie pomiar odległości w
                        moim modelu jest czymś zupełnie innym niż w modelu statycznym. Cytowane przez
                        Pana wzory nie mają specjalnego zastosowania u mnie. Wzór na odległość nie jest
                        mi tak na prawdę potrzebny - niczego nie wnosi do mojej teorii. Ja nie mówię,
                        gdzie dokładnie znajdują się materialne w chwili t. Jeżeli chciałby Pan coś
                        mierzyć, to jedynie prawdopodobieństwo, że punkt spełnia jakieś kryteria.
                        Z tego co słyszałem, w mikroświecie stosuje się pojęcie prawdopodobieństwa.
                        A tak na marginesie, co pan sądzi o mojej teorii. Jestem hobbystą i nie mam
                        wykształcenia fizycznego, dlatego opinia Pana będzie dla mnie bardzo cenna :)
                        M.C.
                        • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 29.10.03, 01:07
                          Gość portalu: Marian napisał(a):

                          > W takim razie ok - modelów świata jest conajmniej kilka. U mnie czas jest jak
                          > najbardziej rzeczywistą wielkością. Nie ma potrzeby stosowania liczb
                          urojonych.

                          Bo jest wyjatkowym wymiarem, prawda? Zwlaszcza, ze jest "poprzeczny" wzgledem
                          trzech wymiarow przestrzennych!
                          Chociaz liczb urojonych tak latwo bym na Twoim miejscu nie odrzucal, drogi
                          Panie.
                          > Zapraszam do zapoznania się z ostatnią wersję teorii. Myślę, że zasadniczą
                          > różnicą pomiędzy teoriami aktualnymi a moją jest moje stwierdzenie, że punkty
                          > materialne poruszają się z prędkością swiatła, a fotony posiadają stałe
                          > współrzędne w pewnym układzie odniesienia. W takim razie pomiar odległości w
                          > moim modelu jest czymś zupełnie innym niż w modelu statycznym. Cytowane przez
                          > Pana wzory nie mają specjalnego zastosowania u mnie. Wzór na odległość nie
                          jest
                          >
                          > mi tak na prawdę potrzebny - niczego nie wnosi do mojej teorii.

                          Czyzby? A moze odleglosc powinien Pan wlasnie obliczac wlasnie przy pomocy
                          jedynej stalej (tak mi sie zdaje), ktora wlasnie jest predkosc swiatla?
                          A wartosci ujemnych prosze sie tak latwo nie pozbywac, bo moze sie okazac, ze
                          sa one uprawnione dokladnie tak samo, jak wartosci dodatnie i tylko nam,
                          trojwymiarowym plaskom, wydaje sie, ze czas fruwa wylacznie z przeszlosci w
                          przyszlosc na tej samej zasadzie, jak wydaje nam sie, ze nasz wielki swiat
                          czyli wszechswiat jest dwuwymiarowy.

                          Ja nie mówię,
                          > gdzie dokładnie znajdują się materialne w chwili t. Jeżeli chciałby Pan coś
                          > mierzyć, to jedynie prawdopodobieństwo, że punkt spełnia jakieś kryteria.
                          > Z tego co słyszałem, w mikroświecie stosuje się pojęcie prawdopodobieństwa.
                          > A tak na marginesie, co pan sądzi o mojej teorii. Jestem hobbystą i nie mam
                          > wykształcenia fizycznego, dlatego opinia Pana będzie dla mnie bardzo cenna :)
                          > M.C.

                          Drogi Marianie,
                          Po pierwsze, bardzo milo, ze zachowujesz stare przyzwyczajenia, a zwlaszcza
                          zrwot grzecznosciowy per: "Panie", "Pani", chociaz ten zwyczaj dawno, nie tylko
                          na TYM forum i to normalka, ze forumowicze zwracaja sie do siebie w drugim
                          przypadku liczby pojedynczej czyli "wala sobie na TY".

                          Pomiar odleglosci jest niezwykle wazny i jak dotad niezyt dokladnie uscislony.
                          Uwazam nawet, ze pojecie czaso-przestrzeni jest dla wielu naukowcow zbyt
                          enigmatycznym pojeciem. matematycy rozumieja je inaczej, a fizycy troche
                          inaczej. Zreszta, nowa teoria unifikacyjna, jak sie za chwile przekonaasz,
                          wymaga naprawde sporej rewizji kilku podstawowych pojec.
                          Trzeba miec otwarta glowe, zeby "isc do przodu".
                          Wiele uczonych glow , jak zapewne sam zauwazyles, na trudne proste pytania
                          odpowiada: "bo tak jest" i nie widza sensu w podwazaniu istniejacych dogmatow.
                          Czlowiek "religijny" w sensie "wartosciowy" zadaje sobie ciagle tego
                          typu "proste i trudne pytania". Daje mu to dwie drogi alternatywne, ale wcale
                          nie sprzeczne ze soba, bo istnieja rownolegle, o czym wielokrotnie sam sie
                          przekonalem: Czesc
                          1.Wierzy i wiare modyfikuje "religie".
                          2.Wierzy i wszystko, procz przyjetych dogmatrow, neguje.

                          Zycze Ci wiary, ktora jest tworcza! No i serdecznie pozdrawiam!

                          Hal z przyspieszeniem c
      • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 01.10.03, 12:28
        Szczerze mówiąc, mój model jest tak dziwny, że aż czasami się zastanawiam, czy
        ma sens. Dopisałem dzisiaj kilka zdań do punktu 4-go. Ciekawy jestem co Państwo
        sądzą o spostrzeżeniu, że to co widzimy to tylko iluzja ? Skoro widzimy w tym
        samym momencie promienie światła wysłane z gwiazd oddalonych o 5, 500, 5000 lat
        świetlnych, to jaki jest sens określania ich współrzędnych? Jakie są faktycznie
        ich współrzędne teraz? Przecież, skoro gwiazda była 5000 lat temu gdzieś tam, i
        wiemy, że świat się rozszerza, to teraz jest zupełnie w innym miejscu ?
        • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 04.10.03, 21:20
          Gość portalu: Marian napisał(a):

          > Szczerze mówiąc, mój model jest tak dziwny, że aż czasami się zastanawiam,
          czy
          > ma sens. Dopisałem dzisiaj kilka zdań do punktu 4-go. Ciekawy jestem co
          Państwo
          >
          > sądzą o spostrzeżeniu, że to co widzimy to tylko iluzja ? Skoro widzimy w tym
          > samym momencie promienie światła wysłane z gwiazd oddalonych o 5, 500, 5000
          lat
          >
          > świetlnych, to jaki jest sens określania ich współrzędnych? Jakie są
          faktycznie
          >
          > ich współrzędne teraz? Przecież, skoro gwiazda była 5000 lat temu gdzieś tam,
          i
          >
          > wiemy, że świat się rozszerza, to teraz jest zupełnie w innym miejscu ?

          Panie Marianie, ja tez sie nad tym zastanawialem. Jak Pan przeczyta polecona
          przeze mnie ksiazke, to przeczyta Pan w niej, ze jesli w tak zwanym "stozku
          swiatla" umiesci sie teoretycznie dwoch obserwatorow poruszajacych sie z
          roznymi predkosciami, to obrazy jakie oni widza- pomiary, jakich dokonuja (np.
          uklad 4 gwiazd), umieszczone na sferze, sprowadzane sa do plaszczyzny
          euklidesowej - przeksztalcenia obrazu sfery na sfere. W takim ujeciu, nawet te
          cztery gwiazdy, o roznych predkosciach wlasnych, o roznych odleglosciach od
          obserwotorow sa sprowadzone do jednej plaszczyzny obserwacji czyli "klasycznego
          pomiaru rodem z fizyki newtonowskiej". I tu nastepuje pewna sprzecznosc -
          pomiar dotyczy "sztucznego, bo splaszczonego" ukladu kilku gwiazd, a nie
          realnego, prawda?
          Pozdrawiam
          chal
        • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 04.10.03, 21:24
          Gość portalu: Marian napisał(a):

          > Szczerze mówiąc, mój model jest tak dziwny, że aż czasami się zastanawiam,
          czy
          > ma sens. Dopisałem dzisiaj kilka zdań do punktu 4-go. Ciekawy jestem co
          Państwo
          >
          > sądzą o spostrzeżeniu, że to co widzimy to tylko iluzja ? Skoro widzimy w tym
          > samym momencie promienie światła wysłane z gwiazd oddalonych o 5, 500, 5000
          lat
          >
          > świetlnych, to jaki jest sens określania ich współrzędnych? Jakie są
          faktycznie
          >
          > ich współrzędne teraz? Przecież, skoro gwiazda była 5000 lat temu gdzieś tam,
          i
          >
          > wiemy, że świat się rozszerza, to teraz jest zupełnie w innym miejscu ?

          No wlasnie, to TERAZ jest wynikiem sprowadzenia pomiaru obiektow do czasu t = 0
          czyli plaszczyzny zdarzen rownoczesnych, mimo, ze zdarzenia maja bardzo
          rozne "czasy wlasne".
          chal
          • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 15.10.03, 08:07
            W takim razie cieszę się, że moje przemyślenia biegną w dobrym kierunku.
            Wstrzymam się jeszcze z zakupem tej książki - bo tak naprawdę docelowo muszę
            dojść do tych samych wniosków, jakie można wysnuć z TW. Jeżeli to osiągnę, to
            będzie oznaczać, że moja teoria jest poprawna. Z tego co Pan mówi istnieje coś
            takiego jak płaszczyzna zdarzeń równoczesnych. Tak naprawdę w mojej teorii nie
            jest to płaszczyzna tylko sfera zdarzeń równoczesnych. Szczerze mówiąć,
            brakuje mi trochę wiedzy do ogarnięcia wszystkich aspektów mojej teorii.
            Zastanawiałem się np. ostatnio nad światłem.
            W teorii względności promień światła zakrzywia się po przejściu w pobliżu
            obiektu o dużej masie. Z mojej teorii wynika, że światło zawsze biegnie po
            krzywiźnie, natomiast możemy to zaobserwować w pobliżu takiego obiektu.
            Postaram się to wnet uzasadnić w mojej pracy.
            P.S. Ciekawe, dlaczego nikt nie chce napisać równań na balon. Albo problem jest
            tak banalny, że nikomu się nie chce, albo tak trudny, że nikt nie może sobie z
            nim poradzić. Widziałem, że na inne zagadki na forum odpowiedź była bardzo
            szybka.
            Pozdrawiam i dziękuję za uwagi :)
            Mariusz Chodur
            • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 16.10.03, 23:54
              Serdecznie witam!

              Gość portalu: Marian napisał(a):

              > W takim razie cieszę się, że moje przemyślenia biegną w dobrym kierunku.
              > Wstrzymam się jeszcze z zakupem tej książki - bo tak naprawdę docelowo muszę
              > dojść do tych samych wniosków, jakie można wysnuć z TW. Jeżeli to osiągnę, to
              > będzie oznaczać, że moja teoria jest poprawna.

              Trzymam kciuki!

              Z tego co Pan mówi istnieje coś
              > takiego jak płaszczyzna zdarzeń równoczesnych. Tak naprawdę w mojej teorii
              nie
              > jest to płaszczyzna tylko sfera zdarzeń równoczesnych.

              No i wszystko wporzadku, poniewaz sfera to inaczej plaszczyzna kuli. Sfera jest
              po prostu plaszczyzna pewnego zdarzenia, ktore Pana interesuje. To
              prawdopodobnie grawiwitacyjne fale swiatla. Sa fale "poprzeczne" i "podluzne",
              moga byc takze "sferyczne", prawda? Te fale przenosza oddzialywania
              grawitacyjne, taka mam intuicje, a pan?


              Szczerze mówiąć,
              > brakuje mi trochę wiedzy do ogarnięcia wszystkich aspektów mojej teorii.
              > Zastanawiałem się np. ostatnio nad światłem.
              > W teorii względności promień światła zakrzywia się po przejściu w pobliżu
              > obiektu o dużej masie. Z mojej teorii wynika, że światło zawsze biegnie po
              > krzywiźnie, natomiast możemy to zaobserwować w pobliżu takiego obiektu.

              To proste. Jesli swiatlo zawsze biegnie po "krzywznie", a jest to jego fala
              grawitacyjna, to masa innych obiektow musi jakos na te krzywizne oddzialywac...

              > Postaram się to wnet uzasadnić w mojej pracy.
              > P.S. Ciekawe, dlaczego nikt nie chce napisać równań na balon. Albo problem
              jest
              >
              > tak banalny, że nikomu się nie chce, albo tak trudny, że nikt nie może sobie
              z
              > nim poradzić. Widziałem, że na inne zagadki na forum odpowiedź była bardzo
              > szybka.
              > Pozdrawiam i dziękuję za uwagi :)
              > Mariusz Chodur

              Pozdrawiam
              chal
            • Gość: vin L'Univers-ballon des géom& egrave;tres du cosmos IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 25.10.03, 15:14
              Uzupelnienie teorii Balonu :

              L'Univers-ballon des géomètres du cosmos
              Court, dense, élégant, audacieux. Un quintette franco-américain
              d'astrophysiciens signait hier dans Nature (1) un article qui frappe
              fort. «Depuis l'Antiquité, les hommes cherchent à savoir si notre Univers est
              infini ou fini. Aujourd'hui, après plus de deux millénaires de spéculations,
              des observations scientifiques pourraient trancher ce débat.» Il pourrait
              marquer «une découverte majeure sur la nature de l'Univers», affirme le
              cosmologiste Georges Ellis.

              L'Univers est en forme de ballon de football, il n'est pas infini et sa
              véritable taille représente 80 % de l'Univers observable. C'est l'étonnante
              proposition de Jean-Pierre Luminet (CNRS, Observatoire de Paris) et consorts.
              En langage d'initiés, la formulation est moins sexy. «Le modèle topologique
              correspondant le mieux avec les dernières observations par satellite ­ le
              Wilkinson Anisotropy Microwave Probe (WMAP) de la Nasa ­ du rayonnement fossile,
              émis par l'Univers 400 000 ans après le Big Bang, est un espace dodécaédrique
              de Poincaré», énonce t-il. Cet espace est un concept topologique, élaboré par
              Henri Poincaré en 1906, bien avant l'invention de la Relativité générale ou la
              découverte de l'expansion de l'Univers. Il pourrait servir à la description de
              l'Univers ? Ce ne serait pas la première fois que physique et maths se
              retrouvent ainsi après un long chemin séparé. Tout au long du XXe siècle, les
              matheux ont inventé toutes les formes possibles pour un espace à trois
              dimensions : sphérique, torique, cylindrique, avec ou sans trous... Pendant ce
              temps, les astrophysiciens découvraient les fins fonds du Cosmos, cataloguaient
              son bestiaire, mesuraient ses dimensions, identifiaient ses constituants,
              quantifiaient son contenu, mesuraient le rayonnement fossile émis par tout
              l'Univers 400 000 ans après le Big Bang. Et découvraient que la masse-énergie
              totale de l'Univers, pour l'essentiel de nature inconnue, est constituée d'une
              matière et d'une énergie «noires», cette dernière fonctionnant comme une
              antigravitation accélérant l'expansion de l'Univers.

              Il a fallu attendre 1995 ­ un article de Jean-Pierre Luminet et Marc Lachièze-
              Rey (CEA) ­ pour que l'approche topologique rencontre cette cosmologie
              expérimentale. «Depuis, cette démarche a donné lieu à de très nombreuses
              recherches», se réjouit Luminet. Provocateur, il s'est amusé à imaginer des
              topologies conduisant à un espace réel cent fois plus petit que celui que nous
              croyons observer. Avec ses collègues il vient d'apporter une pierre qui
              pourrait se révéler décisive en étudiant les dernières observations du
              satellite WMAP, de la Nasa, sur le rayonnement fossile. Pour expliquer leur
              découverte, il prend l'analogie du tambour : un tel instrument ne peut produire
              de vibrations à des longueurs d'onde supérieures à sa taille propre. Idem pour
              l'Univers et le rayonnement fossile. L'absence de fluctuations à très grande
              échelle lui «a mis la puce à l'oreille», et conduit à proposer cette topologie
              singulière inventée par Poincaré. En outre, «c'est un espace simple, élégant,
              beau»... Le rêve pour un théoricien. Il débouche sur un modèle d'Univers
              finalement assez raisonnable : l'espace physique ferait les trois quarts de
              l'Univers observable. Reste à lui faire passer l'épreuve popperienne de la
              réfutation : dans quelques années, le télescope spatial européen Planck
              Surveyor servira de banc-test pour «l'espace dodécaédrique de Poincaré». Nous
              saurons alors si l'Univers est un ballon de foot.

              (1) Jean-Pierre Luminet, Jeffrey Weeks, Alain Riazuelo, Roland Lehoucq et Jean-
              Philippe Uzan (CNRS, CEA Saclay, université d'Orsay).

              www.liberation.fr/page.php?Article=148368
              pozdrawiam
              vin
              • Gość: vin Miesiecznik "Nature" IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 25.10.03, 15:16
                zrodlo:
                Nature - z 9/10.2003
                • Gość: Marian Re: Miesiecznik "Nature" IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 27.10.03, 10:13
                  Ciekawe, jak oni opisali swoją przestrzeń. To ci francuziki :) Wpadli na ten
                  sam pomysł co ja. Może ktoś ma jakieś dodatkowe informacje o ich odkryciu :)
                  Ciekawy jestem, co oni tam faktycznie wymyśli. Chętnie bym poczytał.
                  Szkoda że nie jestem naukowcem i nie mam czasu na jakieś promowanie swojej
                  teorii:(
                  Pozdrawiam
                  M.C.
                  • Gość: vin Re: Miesiecznik "Nature" IP: 213.56.66.* 31.10.03, 02:06
                    Witaj,
                    ponizej podaje Ci adres strony miesiecznika "Nature"(angielska wersja) i gdybys
                    mial klopty zeby przetlumaczyc, ale mam nadzieje ze nie jak sam to ktos z
                    Twojego otoczenia to zrobi - jezeli nie to napisz a zadam sobie ten trud i
                    przetlumacze:))
                    www.nature.com/nsu/031006/031006-8.html
                    no i calosc artykulu w wersji angielskiej :

                    Universe could be football-shaped
                    Finite cosmos may be smaller than we think.
                    9 October 2003
                    JOHN WHITFIELD

                    The Universe could be shaped like a soccer ball, say mathematicians1.

                    The idea is prompted by data from NASA's Wilkinson Microwave Anisotropy Probe
                    (WMAP) satellite. This sees back to when the Universe was about 380,000 years
                    old, and reveals the all-pervading radiation left over from the Big Bang - the
                    cosmic microwave background.

                    There are fluctuations in this background, like waves in the sea. They are the
                    legacy of the small lumps in the early Universe that gave rise to stars and
                    galaxies.

                    An infinite Universe would contain waves of all sizes. The WMAP did not see any
                    very large waves. This points to space being finite - for the same reasons that
                    you don't see breakers in your bathtub.

                    The best explanation for these observations is that the cosmos is a Poincaré
                    dodecahedral space, says a team led by Jeffrey Weeks, an independent
                    mathematician based in Canton, New York. Mathematical models of a spherical,
                    solid Universe edged by 12 curved pentagons produce the patterns seen in the
                    background radiation without any special fine-tuning. "It fits the data
                    surprisingly well," says Weeks.

                    The dodecahedron is "a nice solution", agrees cosmologist Janna Levin of the
                    University of Cambridge, UK. But other geometries could produce similar
                    patterns in the microwave background, she warns. "It's going to be a surprise
                    if the Universe has chosen such a beautiful platonic form," she says. "And I'd
                    be surprised if the Universe was so small."

                    Most physicists assume that the Universe is infinite, explains Levin. But
                    Einstein's theories actually say nothing about whether the Universe stops or
                    not.

                    Bouncing back

                    A journey of 60 billion light years across a dodecahedral Universe would bring
                    you right back to Earth. Like a circumnavigation of the globe, it would be a
                    seamless ride: there would be no obvious point at which one 're-entered' the
                    Universe.

                    The most distant objects would be visible in opposite directions, although they
                    would be seen at different ages. Trying to spot the same galaxy in two
                    different places "would be like trying to recognize the same person viewed at
                    age 50 face-on, and at the age of 7 from the top of their head, in a crowd of
                    billions," says Weeks.
                    There's a better chance that we might be able to recognize repetitive patterns
                    in the microwave background. If background radiation had travelled far enough
                    to meet itself, it would create circular patterns, like intersecting ripples on
                    a pond.

                    Astrophysicist Neil Cornish, of Montana State University in Bozeman, is one of
                    a team that is looking for these circles. The researchers will present their
                    latest results at a cosmology conference beginning on Friday in Cleveland, Ohio.

                    So far, their search has drawn a blank. "There is a little room left for the
                    small-Universe idea, but not much," Cornish says.

                    Weeks remains optimistic, however. He thinks that the telltale circles might be
                    hiding in parts of the WMAP data that have yet to be analysed.


                    References
                    Luminet, J.-P. et al. Dodecahedral space topology as an explanation for weak
                    wide-angle temperature in the cosmic microwave background. Nature, 425, 593 -
                    595, doi:10.1038/nature01944 (2003). |Article


                    • Gość: vin i jeszcze IP: 213.56.66.* 31.10.03, 02:13
                      podsylam Tobie tresc listu od naukowcow(autorow konceptu) do
                      miesiecznika "Nature", na podsatie to ktorego napisano artykul zamieszczony w
                      poprzednim poscie :

                      letters to nature
                      Nature 425, 593 - 595 (09 October 2003); doi:10.1038/nature01944

                      Dodecahedral space topology as an explanation for weak wide-angle temperature
                      correlations in the cosmic microwave background

                      JEAN-PIERRE LUMINET1, JEFFREY R. WEEKS2, ALAIN RIAZUELO3, ROLAND LEHOUCQ1,3 &
                      JEAN-PHILIPPE UZAN4

                      1 Observatoire de Paris, 92195 Meudon Cedex, France
                      2 15 Farmer Street, Canton, New York 13617-1120, USA
                      3 CEA/Saclay, 91191 Gif-sur-Yvette Cedex, France
                      4 Laboratoire de Physique Théorique, Université Paris XI, 91405 Orsay Cedex,
                      France


                      Correspondence and requests for materials should be addressed to J.R.W.
                      (weeks@northnet.org).

                      The current 'standard model' of cosmology posits an infinite flat universe
                      forever expanding under the pressure of dark energy. First-year data from the
                      Wilkinson Microwave Anisotropy Probe (WMAP) confirm this model to spectacular
                      precision on all but the largest scales. Temperature correlations across the
                      microwave sky match expectations on angular scales narrower than 60° but,
                      contrary to predictions, vanish on scales wider than 60°. Several explanations
                      have been proposed. One natural approach questions the underlying geometry of
                      space—namely, its curvature and topology. In an infinite flat space, waves from
                      the Big Bang would fill the universe on all length scales. The observed lack of
                      temperature correlations on scales beyond 60° means that the broadest waves are
                      missing, perhaps because space itself is not big enough to support them. Here
                      we present a simple geometrical model of a finite space—the Poincaré
                      dodecahedral space—which accounts for WMAP's observations with no fine-tuning
                      required. The predicted density is 0 1.013 > 1, and the model also predicts
                      temperature correlations in matching circles on the sky.

                      www.nature.com/cgi-taf/DynaPage.taf?file=/nature/journal/v425/n6958/abs/nature01944_fs.html&dynoptions=doi1067562457



                      • Gość: vin Materialy IP: 213.56.66.* 31.10.03, 02:17
                        Jak sie zorientowales - z listu - to mozna sie zwrocic z prosba o materialy
                        dotyczace ich koncepcji pod adres jaki podaja - napisz do nich - smialo!!!!!!
                        adres e-mail : weeks@northnet.org
                        adresuj na J.R.W

                        "Correspondence and requests for materials should be addressed to J.R.W.
                        (weeks@northnet.org)."

                        pzdr
                        vin
                    • chalupa1 Artykul 16.11.03, 20:10
                      Szanowny VIN, czy moglbys przetlumaczyc ten artykul? Bedziesz taki uprzejmy?
                      serdeczna Podroofka
                      chal
    • Gość: vin zobacz balony, czyli IP: 213.56.66.* 31.10.03, 02:33
      jak wygladal wszechswiat kiedy mial zaledwie 380tys lat, zdjecia zrobione,
      kolejno, od gory - z 1992(mniej dokladne), i to pod spodem - z 2003 roku.
      Balony - baby balony, dzisiaj znacznie wieksze, ale wciaz balony i to skonczone
      w/g teorii o ktorej mowa jest w "Nature".

      www.nature.com/nsu/030210/030210-6.html
      pzdr
      vin
    • Gość: vin Re: Ach ten Einstein ... IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 03.11.03, 13:57
      No i jak Panie Marianie, ustalil Pan cos z tym balonem w wydaniu
      miesiecznika "Nature" ?

      pzdr, czekam na wiadomosci
      vin
      • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 05.11.03, 07:58
        Dzień Dobry:)
        Niestety, przez ostatnie kilka dni nie miałem czasu na zaglądnięcie do tego
        forum. Wysłałem list do tych ludzi i zobaczymy, co przyślą. Na razie ich serwer
        nie odpowiada. W każdym razie cieszę się, że to co piszę nie okazało się
        bzdurą. Odnoszę wrażenie, że zmierzają w tym samym kierunku co ja, i ich
        odkrycie można uzasadnić w moim modelu. Bo jeżeli wszystkie punkty materialne
        poruszają się zgodnie z wzorami, które podałem, to świat ma kształt nie kuli
        tylko piłki. Każde dwa punkty można połączyć prostą.
        No cóż, szczerze mówiąc nie wiem za bardzo, co z tą moją teorią robić dalej.
        Ilość czasu jaki trzeba byłoby zaangażować, żeby wyjaśnić wszystkie problemy
        przerasta moje możliwości. Jeżeli będę to robił sam, to zejdzie mi jeszcze z 10
        lat. W sumie mi się nie spieszy, ale w międzyczasie Francuzi wpadną na ten
        pomysł co ja i zrobią z tego wielkie show.
        Może ktoś coś poradzi? Trzeba byłoby
        a) Stwierdzić, że warto się zająć tą teorią,
        Jeżeli faktycznie warto to:
        b) Zaangażować kilka osób chętnych do przeanalizowania różnych aspektów tej
        teorii.
        ... a potem zrobić to co Francuziki :)
        Pozdrawiam
        M.C.

        • Gość: vin Re: Ach ten Einstein ... IP: *.w217-128.abo.wanadoo.fr 05.11.03, 19:23
          Zasada jest taka, jak napiszesz do nich to tak jak juz mialbys , zdobylbys
          prawa autorskie - publikacja u nich jest gwarantem dla Twojego autorstwa teorii.
          Mam nadzieje, ze opublikuja Twoja prace.
          Jeszcze jedno, nie wiem czy Ty napisales do autora artykulu z Nature, czy do
          Nature?
          Swoja teorie slij jak najszybciej do miesiecznika "Nature", to jest najlepszy
          gwarant dla Ciebie.
          pzdr
          vin
          • Gość: Marian Re: Ach ten Einstein ... IP: *.stalprodukt.com.pl / *.stalprodukt.pl 06.11.03, 12:24
            Dziękuję za radę:) Wysłałem moją teorię do Nature, ale do opublikowania będzie
            pewnie daleka droga. Trzeba to przeredagować, przetłumaczyć na Angielski - a z
            tym u mnie krucho. Zresztą, nadal nikt (oprócz Pani chalupy) nie stwierdził,
            czy jest ona coś warta czy nie. Ale prawa autorskie zaklepane :) Chociaż chyba
            nikt nie byłby taki perfidny i podpisał się pod nie swoją pracą.
            Na razie muszę odłożyć pracę nad nią bo pojawiły się problemy, na których
            rozwiązanie trzeba będzie poświęcić więcej czasu :co to jest punkt materialny,
            foton, bezwładność, masa, ... itp. i jak to wszystko połączyć z aktualnymi
            teoriami. Będę się musiał dokształcić. Zmiany będę publikował na stronie
            internetowej.
            Chętnie posłuchał bym jeszcze jakiś komentarzy i pomysłów związanych z moją
            teorią. Myślę, że nie ma co też aż tak poważnie mojej teorii traktować. Jest to
            przecież tylko kolejny model - nie pierwszy i nie ostatni.
            Pozdrawiam
            M.C.
            • Gość: vin Re: Ach ten Einstein ... IP: *.w80-13.abo.wanadoo.fr 06.11.03, 14:52
              piszesz:
              "Jest to
              przecież tylko kolejny model - nie pierwszy i nie ostatni."

              i dobrze, i o to chodzi w tej calej zabawie.Ktoregos dnia, jakis tam model,
              okaze sie tym wlasciwym.

              pzdr serdecznie
              vin
              • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 16.11.03, 20:13
                Bardzo prosze, drogi VIN o tlumaczenie tego artykulu.
                "Obiecales..."
                pozdrawiam
                chal
                • Gość: vin Re: Ach ten Einstein ... IP: *.w81-48.abo.wanadoo.fr 17.11.03, 15:36
                  Dopiero teraz zauwazylem Twoja prosbe, zrobie to jeszcze dzisiaj w nocy.

                  pozdrawiam
                  • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 17.11.03, 22:18
                    Mariusz: "W sumie to z odlegloscia jest problem. Bo w jaki sposób mierzyc odleglosc na balonie, w którym ta odleglosc stale sie
                    zwieksza. Mysle, ze trzeba byloby wprowadzic jakas klase przestrzenii, w których zmienia sie norma w zaleznosci od wartosci parametru.
                    Przykladem takiej przestrzeni bylby balon - ale przykladem takiej przestrzeni jest tez np. odpowiednik gumki. W stanie poczatkowym
                    gumka ma 1 cm. W stanie koncowym - 10 cm."

                    Mysle, ze do takich pomiarów dobre byloby wprowadzenie pojecia krzywizny czasoprzestrzeni. Jesli odleglosc x (od A do B) i y (od A do
                    C) jest rózna (np.: 5 i 5000 lat swietlnych), a balonowa plaszczyzna zdarzen równoczesnych sprawia, ze znajduja sie one w "takiej samej
                    odleglosci", to jest to mozliwe z powodu zakrzywienia tych odleglosci wzgledem A. Jedna odleglosc, ta do B jest inaczej zakrzywiona niz
                    ta do C. I tyle;-)
                    Odleglosc "opóznia" B i C w róznym stopniu wzgledem A, ale:
                    x'2 pomnozone przez 4 pi (4 pi x´'2) toprzestrzen balonowa -"wspolne (dla A i B) pole grawitaczjne". Pomnozone przez y oznacza
                    przesuniecie przestrzeni balonowej - "wspolnego pola grawitaczjnego" A i B w kierunku C. W ten sposob tworzy sie przestrzen balonowa -
                    "wspólne pole grawitacyjne" dla A, B i C. Otrzymujemy pole o wartosci 4 pi r'3, gdzie r (x'2 pomnozone przez y = r'3) zostalo usredniona
                    odlegloscia r od A do B i od A do C. To krzywizna takiej sfery - balonu w danym momencie - wyznacza odleglosci miedzy punktami na
                    powierzchni balonu. To, co Pan nazywa Balonami, ja nazywam sferycznymi "wspólnymi polami grawitacyjnymi".

                    Rzeczywiscie, dla dowolnej ilosci obiektów punktowych mozna stworzyc "wspólne pole grawitacyjne" - panska powierzchnie balonowa:
                    (A) x'2 + (B) y'2 + (C) z'2 + (D) w2 +?.. =r'2, gdzie r stanowi promien "wspólnego pola grawitacyjnego" dla A,B,C,D... i jednoczesnie
                    r to usredniona odleglosc miedzy obiektami, której usrednienie mozliwe jest dzieki uwzglednieniu krzywizny czasoprzestrzeni "wspólnego
                    pola grawitacyjnego"!

                    Problem czasu.
                    Minkowski podal wzór na interwal czasoprzestrzenny. Jest naprawde ciekawy: Interesuje nas róznica czasu miedzy jednym punktem
                    (zdarzeniem) A o godzinie 13. i drugim B o godzinie 14. Mozemy ten interwal obliczyc:
                    1. róznice w czasie pomnozyc przez predkosc swiatla = odleglosc, w której jedna sekunda jest przeliczana na 300tys.km
                    2. wynik podnosimy do kwadratu
                    3. odleglosc przestrzenna podniesc do kwadratu (wyrazana w kilometrach)
                    4. odjac pierwsza liczbe od drugiej! - (gdy mamy do czynienia z czasem, trzeba odejmowac)
                    5. wyciagamy pierwiastek kwadratowy i otrzymujemy interwal (wyrazony w kilometrach) dzielacy dwa zdarzenia w czasoprzestrzeni
                    Dwa zdarzenia, rózniace sie zarówno wspólrzedna czasowa jak i przestrzenna," nie sa od siebie oddalone", gdy interwal maleje do zera.
                    Zerowa wartosc otrzymuje sie w przypadku zdarzen o róznicy czasu równej dokladnie odstepowi czasu potrzebnego swiatlu na pokonanie
                    dzielacej je odleglosci. Na przyklad dla swiatla Ziemi o godzinie 13 i swiatla Slonca 8 i 1/3 minuty po godzinie 13 nie dzieli nic
                    (interwal czasoprzestrzenny równa sie zero). Klopoty sie zaczynaja, gdy róznica czasów jest wieksza niz 8 i 1/3 minuty. Wtedy obliczajac
                    pierwiastek kwadratowy z liczby ujemnej otrzymujemy w rezultacie liczbe urojona.
                    Fakt, ze liczba urojona pojawia sie podczas obliczania niektórych interwalów czasoprzestrzennych, ale nie wszystkich, swiadczy o tym, ze
                    czas i przestrzen nie do konca sie zlewaja. Obecnosc liczby urojonej swiadczy, ze mamy do czynienia z interwalami czasowymi,
                    natomiast jej brak swiadczy o odleglosciach przestrzennych. Mnozac interwaly przez liczby urojone, nie otrzymamy juz liczb urojonych,
                    lecz rzeczywiste. Czy mozliwe, ze liczby urojone maja zwiazek z uaktywnieniem krzywizny czasoprzestrzeni? Ciekawe dlaczego odstepy
                    czasu staja sie liczbami urojonymi? I jaki rodzaj krzywizny to mogloby powodowac? Chyba ujemna krzywizna czasu wobec zerowej
                    krzywznz przestrzeni?

                    Serdecznie pozdrawiam
                    MB
                  • chalupa1 Re: Ach ten Einstein ... 19.11.03, 20:02
                    Gość portalu: vin napisał(a):

                    > Dopiero teraz zauwazylem Twoja prosbe, zrobie to jeszcze dzisiaj w nocy.
                    >
                    > pozdrawiam

                    TO fantastycznie!DZIEKI!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka