adept_itd
13.07.08, 11:31
Początek końca hipotezy Wielkiego Wybuchu?
David Talbott w „Przepowiednia - Wielki Wybuch Wielkim Przegranym w
2005”[1] twierdzi, iż: "Wielki Wybuch utracił swój teoretyczny
fundament, którym jest dopplerowska interpretacja przesunięcia widma
galaktyk ku podczerwieni. Jest rzeczą obecnie znaną, iż podczas gdy
prawie wszystkie obserwowalne galaktyki są przesunięte ku
podczerwieni, to dopplerowska interpretacja tego faktu nie dostarcza
nam solidnej miary prędkości ucieczki oraz odległości obserwowanej
galaktyki. Kwazary [2] i galaktyki o całkowicie różnych
przesunięciach ku podczerwieni są często w fizycznej bliskości do
siebie nawzajem i są połączone materią. Kwazary, które według ich
przesunięcia ku podczerwieni powinny się znajdować na krawędziach
widzialnego wszechświata, są w rzeczywistości fizycznie i
energetycznie połączone z pobliskimi galaktykami o znacznie niższym
współczynniku przesunięcia widma. Wielki Wybuch zostaje obalony
przez obserwacje wysoce przesuniętych ku czerwieni kwazarów, które
są względem nas ulokowane wręcz przed innymi galaktykami!"
Czy jest to początek końca hipotezy Wielkiego Wybuchu (Big Bangu),
która została de facto przyjęta przez olbrzymia większość kosmologów
za teorie, jak nie nawet za stwierdzony fakt? Sama historia tej
hipotezy jest ciekawa: otóż postawił ja w roku 1927 belgijski ksiądz
Georges Lemaitre.[3] Opiera się ona na zjawisku „ucieczki galaktyk”
zaobserwowanym przez amerykańskiego astronoma Hubble’a, który ja
zaobserwował w roku 1929 w kalifornijskim obserwatorium
astronomicznym Mt. Wilson. [4] Nawiasem, ucieczka galaktyk nie musi
wcale dowodzić „ekspansji” czasoprzestrzeni powstałej rzekomo jako
wynik Big Bangu: jak to słusznie zauważa Calder,[5] to, co
obserwujemy to tylko ucieczka galaktyk i kwazarów, które mogą po
prostu zapełniać pusta przestrzeń istniejąca na krawędziach naszego
wszechświata.
Ksiądz Lemaitre doszedł do wniosku, iż na początku musiał istnieć
tzw. „pierwotny atom” („primordial atom”), który miał zawierać cala
masę (a wiec i energie) naszego wszechświata.[6] Niemniej już od
początku istniały problemy z owym „pierwotnym atomem”, zwanym
obecnie, bardziej naukowo „singularity” albo „osobliwością”.
Najważniejsze z tych pytań, na które zresztą nauka nie dostarczyła
nigdy zadawalających odpowiedzi to:
1) Jaka była struktura owego „pierwotnego atomu”?
2) W jaki sposób mógł on pomieścić w zerowej przestrzeni cala masę
(energie) naszego wszechświata?
3) Czemu i w jaki sposób on „eksplodował”?
4) W jaki sposób z jednolitej „osobliwości” mógł powstać nasz
niejednolity wszechświat?
5) Jeśli owa osobliwość zawierała, zgodnie z założeniami
zaaprobowanymi przez olbrzymią większość zwolenników hipotezy Big
Bang, zarówno materie i antymaterie, to czemu się one nie
anihilowały od razu, i czemu obecnie obserwujemy tak ogromna
przewagę materii nad antymateria?
Lemaitre nawet zasugerował, ze w naszym wszechświecie powinno
istnieć tzw. promieniowanie szczątkowe (background radiation),
będące pozostałością po owym Wielkim Wybuchu. Do mniej więcej roku
1968 hipoteza Big Bang współistniała z hipoteza Steady State
(Niezmiennego Stanu), czyli praktycznie wiecznego, niezmiennego w
skali makro wszechświata, której zwolennikami byli głownie Hermann
Bondi, Thomas Gold i Fred Hoyle. Big Bang został przyjęty przez
ogromna większość kosmologów jako sprawdzona teoria (a wiec krótko
mówiąc fakt) kiedy to w roku 1965 Arno Penzias i Robert Wilson z
Bell Telephone Laboratories znaleźli ślady promieniowania, które
wydawało się im (i praktycznie wszystkim fizykom po nim) właśnie
owym promieniowaniem szczątkowym. To, co Penzias i Wilson znaleźli,
i za co nawet otrzymali (moim zdaniem niezasłużenie i zbyt
pochopnie) nagrodę Nobla, było śladami energii wypełniającej
praktycznie równo cały obserwowalny (dla nas) kosmos, a
odpowiadającej temperaturze ok. 3 stopni Kelvina (czyli powyżej
absolutnego zera, które odpowiada ok. minus 273 stopni Celsjusza).
Oficjalna interpretacja tego zjawiska była taka, iż ów „szum”
jednolicie wydający się wypełniać przestrzeń kosmiczna wokół nas
jest przesuniętym ku czerwieni (jako rezultat efektu Dopplera)
promieniowaniem owego Wielkiego Wybuchu.
Trudno się raczej dziwić, iż hipoteza Big Bangu stała się tak
popularna w krajach o tradycji judeochrześcijańskiej a nawet
islamskiej, a wiec o religiach wywodzących się de facto z żydowskiej
Tory. Na początku Księgi Rodzaju (Genesis), która jest podstawa
judaizmu i chrześcijaństwa, a pośrednio też i islamu, czytamy bowiem:
[7] „... Bóg rzekł:’Niechaj stanie się światłość!’ I stała się
światłość.” A wiec wszystko zdawało się składać w jedna, logiczna i
spójna całość: na początku był Bóg (właściwie Jehowa), który
stworzył światłość, a ślady owej światłości znajdujemy do dziś w
owym promieniowaniu szczątkowym. Praktycznie do końca ubiegłego (XX)
wieku naukowcy akceptowali ową hipotezę bez zastrzeżeń, pomijając
niewygodne pytania typu jak właściwie i czemu doszło do owego
wybuchu, i jaka była natura owej osobliwości (pierwotnego atomu).
Jednakże obecnie okazuje się, iż Wielki Wybuch zostaje obalony przez
obserwacje wysoce przesuniętych ku czerwieni kwazarów, które
względem nas są ulokowane wręcz przed innymi galaktykami. Jednakże
jakże charakterystyczna jest los naukowca, który od dłuższego czasu
odważył się podważać hipotezę Big Bangu. Otóż Halton Arp, przodujący
autorytet w dziedzinie nietypowych galaktyk, przeprowadził przez
dziesięciolecia wiele obserwacji które rzucają wyzwanie
standardowemu tłumaczeniu rozszerzania się wszechświata poprzez
przesunięcia ku podczerwieni. Jednak mimo to astronomowie wciąż
ignorują jego pracę, upierając się iż jego wnioski są albo błędne,
albo tez całkowicie niemożliwe do przyjęcia. I tak Arp utracił
najpierw posadę wykładowcy, potem dostęp do teleskopu i musiał się
przeprowadzić do Niemiec aby móc kontynuować swa pracę w Instytucie
Maxa Plancka. Co prawda Carl Sagan potwierdził problemy z Big
Bangiem w swej znanej książce „Cosmos” (1980), jednakże w następnych
latach Sagan skupił się na innych kierunkach, i po pewnym czasie
edytorzy znaczących czasopism naukowych po cichu uznali że na
wszystkie pytania Arpa udzielono już odpowiedzi, a wiec nie ma już o
czym więcej dyskutować.
Jak to słusznie zauważył Talbott (op. cit.): "Upadek teorii
Wielkiego Wybuchu może być kluczowym przyczynkiem (tipping point) w
upadku całej nowoczesnej kosmologii, z konsekwencjami uderzającymi
we wszystkie nauki teoretyczne. Żadna dziedzina nauki nie jest
bowiem izolowana od innych. Jest obecnie znane że intensywne
elektryczne rozładowania (na przykład wyładowania korony słonecznej)
powodują podobne przesunięcia ku podczerwieni, które nie mają
żadnych powiązań z prędkościami."
Wspomniany tu Carl Sagan napisał tez był w latach 1980tych (cyt. za
Talbottem):"...jeśli Arp ma rację, to wszelkie egzotyczne mechanizmy
proponowane aby wyjaśnić energię kwazarów - łańcuchowe wybuchy
supernowych, supermasywne czarne dziury itd - są zupełnie
niepotrzebne. Kwazary bowiem wcale nie musiałyby być odległe."
Istnieją jeszcze inne dowody empiryczne, pochodzące głównie z
obserwacji, które przeczą hipotezie Big Bangu, jednakże ze względu
na ich techniczny (ściśle naukowy) charakter, odsyłam czytelnika do
źródeł, w tym do cytowanego artykułu Talbotta, który kończy się
takimi oto, zapewne proroczymi słowami: "Czy w roku 2005 ujrzymy
nowy początek w kosmologii? Kiedy uwzględnimy rozpęd poprzednich
teorii, włącznie z potencjalnym kosztami w sensie reputacji, dotacji
publicznych i posad, byłoby to nierozsądne aby spodziewać się
całkowitego zarzucen