Dodaj do ulubionych

Do przyjaciół racjonalistów

26.11.08, 12:49
oglądałem "zajawkę" dzisiejszego programu - TVP2 godz 22.45
otóż jakiś naukowiec z radością na twarzy oznajmił że 98.5% genów człowieka jest takich samych jak małpy, no ale geny miały przechowywać i przekazywać informację o człowieczeństwie, panowie naukowcy dostali już za to Nagrody Nobla, a teraz jak się okazuje nie jest to tak jak się o tym mówiło i uczyło, wiec panowie naukowcy rozpoczęli nowy wyścig o Nobla, szukają czegoś innego co stanowi o człowieczeństwie, ale puki co oficjalnej wersji się nie zmienia bo nowej doktryny nie ma wiec stara obowiązuje mimo że wiemy że jest nieprawdziwa.
I tak jest z całym waszym racjonalizmem. On może służyć do rozwiązywania codziennych problemów ale nie nadaje się do budowania światopoglądu on nic nigdy nie wytłumaczył na poziomie globalnym.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • raistek Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 12:51
      Ewolucja

      Dziekuje
      • ministrant1993 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 12:56
        Ewolucja nic nie wyjasnia. Sa watpliwosci, co do tej teorii i moze
        niedlugo zostanie obalona. Poza tym ewolucja, ewolucja, ale bzdurna
        teoria o powstania wszechswiata i zycia to dopiero smiech. Biogeneza
        wg ateistow to bzdura na resorach. Nie ma na nia zadnych dowodow, to
        sie w ogole nie moglo wydarzyc.
        Ateisci nic nie potrafia wyjasnic
        • raistek Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:05
          Postawiono teze, ze racjonalizm nic nie wyjasnia. Pomijajac kwestie formalna ze
          racjonalizm nie jest od wyjasniania, a jest to definicja postawy, ktora
          zakladania kierowanie sie w zyciu mysleniem oraz dowodami, wystarczy podac jeden
          kontrprzyklad, aby zanegowac postawiona teze.

          Jako przyklad podalem teorie ewolucji, na co otrzymalem odpowiedz, ze ewolucja
          nic nie wyjasnia.

          Widocznie nigdy w zyciu nie przeczytales zadnej ksiazki o ewolucji i nie masz
          zielonego pojecia o tym w jak prosty i ladny sposob pokazuje powstanie
          roznorodnosci gatunkow, o tym w jaki sposob wyewoluowalo oko - co najmniej na 3
          niezalezne sposoby.

          Zauwaz, ze ewolucje, musial niestety uznac nawet krk, poniewaz argumenty
          przeczace ewolucji sa naciagane i dopasowywane jak to tylko mozliwe. W chwili
          obecnej nawet slyszalem tlumaczenie od ksiedza, ze ksiegi rodzaju nie traktujemy
          doslownie, a kazdy dzien w stworzeniu swiata to setki tysiecy lat, w czasie
          ktorych dzialala ewolucja, ale to bog tchnal niejako pierwsze zmiany i to za
          jego przyczyna sie to stalo.

          Co do reszty twoich teorii i ich negowania nie bede sie wypowiadal, z prostego
          powodu - aby zanegowac teze wystarcza jeden kontrargument, ktory jej przeczy. W
          sprawie ewolucji czuje sie najbardziej kompetentny poniewaz niejako pokrywa sie
          z wykonywanym przeze mnie zawodem.

          Zapraszam cie do podania mi jakichs dowodow negujacych ewolucje (mozesz je nawet
          wygooglowac i zacytowac jakies slawne nazwiska, bo jak juz mowilem, jestem na
          tym polu kompetentny i chetnie podyskutuje).

          Pozdrawiam
          • ministrant1993 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:10
            > Zauwaz, ze ewolucje, musial niestety uznac nawet krk, poniewaz
            argumenty
            > przeczace ewolucji sa naciagane i dopasowywane jak to tylko
            mozliwe. W chwili
            > obecnej nawet slyszalem tlumaczenie od ksiedza, ze ksiegi rodzaju
            nie traktujem
            > y
            > doslownie, a kazdy dzien w stworzeniu swiata to setki tysiecy lat,
            w czasie
            > ktorych dzialala ewolucja, ale to bog tchnal niejako pierwsze
            zmiany i to za
            > jego przyczyna sie to stalo.

            KK nie uznal oficjalnie ewolucji. Uznal,ze jest to teoria , ktora
            mozna rozwazac. Ja jej nie neguje, ale wiem, ze sa watpliwosci. A sa
            lepsi dyskutanci ode mnie, ktorzy lepiej ci je wytlumacza.
            tygrys i kilku innych
            • raistek Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:16
              Zapraszam wiec, bo na chwile obecna wyszlo, ze zanegowales cos o czym nie masz
              pojecia i nie masz zadnych argumentow, aby swoja teze poprzec.

              W moim przypadku zaakceptowanie teorii ewolucji nie nastapilo po przeczytaniu
              artykulu na jakims portalu, ale po przeczytaniu dwoch ksiazek, ktore dzialanie
              ewolucji tlumacza na kolejnych, konkretnych przykladach.
              Czy mam rozumiec, ze w Twoim przypadku, odrzucenie teorii ewolucji nastapilo,
              poniewaz powiedzial to pan w czarnej sukience, ktory argumentow nie potrzebowal?
              • ministrant1993 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:23
                Nie, po prostu nie chce prowadzic na ten temat dyskusji, bo ona do
                niczego nie doprowadzi. Nie warto.

                A co ksiadz mowi to inna sprawa. Moi rodzice sa lekarzami, a
                jednoczesnie sa bardzo wierzacy. I np. moja mama nie wierzy w
                ewolucje. MAm kilka ksiazek, ale ta dyskusja nie ma sensu. I tak cie
                nie przekonam i na odwrot.
                • raistek Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:32
                  Owszem, zaden z nas nie przekona innego do swoich pogladow, ale nie o to tu
                  chodzi. Chodzi o uzmyslowienie sobie na czym bazuja owe poglady. Moje bazuja na
                  przemysleniach wlasnych i innych oraz na faktach, Twoje na tym, ze 'ktos ci to
                  powiedzial' otrzymanej wiedzy nie zweryfikowales w zaden sposob tylko ja
                  przyjales, co jest z reszta standardowym schematem ludzi wierzacych.

                  Jedni zyja na jeden sposob jedni na inni, wybor jest osobisty i powinien byc
                  respektowany przez kazdego.

                  Problem pojawia sie, gdy ktos nie posiadajacy argumentow zaczyna kwestionowac
                  wybor innej osoby (mowie o autorze tematu), co jest po prostu chamstwem i
                  prostactwem, ewentualnie nieudolna proba prowokacji.
                  • ministrant1993 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:35
                    Skad wiesz, ze nie zweryfikowalem? czytalem duzo na ten temat, ale
                    dyskusja nie ma sensu! Bedzie dluga i bezsensowna. Poczytaj na forum
                    nauka ile jest takich tasiemcowych rozmow, ktore sie koncza
                    wyzwiskami
          • lux_occulta Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:15
            Ja mam pytanie! KObita w szkole mi na to nie odpowiedziała, ale może wreszcie dostanę odpowiedź. Wiadomo, jak prawdopodobnie wygląda Ziemia, jak jeszcze wielkie jaszczury po niej chodziły. POtem przyszedł ten kataklizm kiedy to jaszczurki pozdychały. A skoro one pozdychały to i inne stworzenia musiały. Ale jednak potem życie się odrodziło. jak? Odpowiedź możę wydaje się oczywista, ale nikt mi jakoś nie udzielił wyczerpującej odpowiedzi a to chyba zahacza o ewolucję.
            • raistek Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:26
              Wyginiecie dinozaurow nie jest sprawa ewolucji, bo nie zostaly wyeliminowane
              przez jakis inny gatunek, a raczej przez jakis globalny kataklizm. Ciezko
              gdybac, poniewaz nie wiemy dokladnie co bylo tym kataklizmem, mimo wszystko nie
              jest ciezko opisac hipotetyczna sytuacje bazujaca na upadku meteorytu.

              Zaznaczam, ze teoria jest ad hoc i moze miec pare dziur, poniewaz jest na
              poczekaniu wymyslona (nie chce googlowac szukajac autorytarnej odpowiedzi
              jakiegos znawcy).

              Zakladajac, ze upadek meteorytu spowodowal owe wyginiecie, mozna smialo
              wnioskowac ze wzniesione zostaly olbrzymie ilosci pylu w atmosfere i skutecznie
              ograniczyly ilosc promieni siatla docierajacych do naszej planety. Dinozaury
              (gady) jako stworzenia zmiennocieplne mogly wyginac z prostego powodu
              wyziebienia. Mniejsze stworzenia stalocieplne (pamietajmy, ze dinozaury byly
              czescia ekosystemu)spozywajac wiecej pokarmu i produkujac wiecej energii byly w
              stanie przetrwac nowe warunki obnizonej temperatury.

              Pozdrawiam
              • lux_occulta Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:42
                Ok, mnie ta teoria przekonuje :)
              • petrucchio Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 21:01
                raistek napisał:

                > Dinozaury (gady) jako stworzenia zmiennocieplne

                Dinozaury nie były zmiennocieplne. Co najmniej niektóre z nich były
                stałocieplne, inne mogły się odznaczać pośrednimi typami fizjologii (pomiędzy
                zmienno- a stałocieplnością), ale w każdym razie nie były pod tym względem
                "typowymi gadami".

                > mogly wyginac z prostego powodu wyziebienia. Mniejsze stworzenia
                > stalocieplne (pamietajmy, ze dinozaury byly czescia
                > ekosystemu) spozywajac wiecej pokarmu i produkujac wiecej energii
                > byly w stanie przetrwac nowe warunki obnizonej temperatury.

                Część dinozaury zamieszkiwała strefy klimatyczne umiarkowane i stosunkowo
                chłodne. Wskutek katastrofy kreda/paleogen wyginęła w ogóle większość zwierząt,
                zwłaszcza lądowych i zwłaszcza dużych, stojących na szczycie łańcuchów
                pokarmowych, gdzie kumulowały się skutki katastrofy. Wyginęła, notabene, także
                większość grup ssaków kredowych.

                Natomiast małe (i całkowicie stałocieplne) dinozaury częściowo przeżyły
                katastrofę i
          • zuq1 jak powstało oko? 26.11.08, 15:59
            "Widocznie nigdy w zyciu nie przeczytales zadnej ksiazki o ewolucji
            i nie masz zielonego pojecia o tym w jak prosty i ladny sposob
            pokazuje powstanie roznorodnosci gatunkow, o tym w jaki sposob
            wyewoluowalo oko - co najmniej na 3 niezalezne sposoby." - no
            właśnie, proszę napisz, w jaki sposób wyewoluowało oko. Przecież nie
            ma takiej możliwości:
            "Rozpoczęliśmy dyskusję nad sposobem ewolucji tego niezwykłego
            organu. (...) Wszystkie wyspecjalizowane
            i złożone komórki, które składałyby się na nasze oczy,
            miałyby rzekomo ewoluować z powodu korzystnych mutacji
            zachodzących w bardziej prostych komórkach, które były
            w tym miejscu wcześniej. Jaką korzyść daje jednak dziura we
            wcześniejszej postaci oka przez którą może przechodzić światło,
            jeżeli w tylnej części oka nie ma komórek, które byłyby wrażliwe
            na światło i mogłyby je przyjmować? Jaki pożytek z soczewki
            tworzącej obraz, jeżeli nie byłoby systemu nerwowego, który
            by go interpretował? Jak mógłby powstać przez ewolucję
            układ nerwowy wzroku, zanim powstało oko, które przekazywałoby
            mu swoje informacje?" ("Kość niezgody" Sylvia Baker)
            • grgkh Re: jak powstało oko? 26.11.08, 17:00
              Oko powstawało nawet więcej razy, jeśli pamiętam dobrze, to chyba
              osiem. Każde rozwiązanie jest nieco inne. Jeśli znajdę ten fragment
              w jednej z książek R. Dawkinsa, to go zeskanuję i zacytuję tutaj.

              Dlaczego niektóre organizmy prymitywniejsze (starsze ewolucyjnie) od
              człowieka wykorzystują czwarte białko i rozpoznają jeszcze jedną
              barwę podstawową mając przez to dużo doskonalszy obraz tego samego
              świata niż my?

              Czym zasłuzyliśmy na tę karę u Stwórcy?

              Ewolucja odpowiada tak: praprzodkowie ssaków wiedli życie nocne i
              widzenie w zakresie bliższym ultrafioletowi było im zbędne. Cecha
              recesywna utrwaliła się i potem drugi raz sama się nie pojawiła,
              mimo że te organizmy powróciły do życia dziennego. Ułomność ta
              przeniosła się również na wszystkie organizmy, które ewolucyjnie
              wywodzą się od tamtych przodków.

              Sposób myślenia, który tutaj prezentujesz świadczy, że nie
              próbowałeś się nigdy zapoznawać z wiedzą biologiczną, więcej,
              unikałeś jej z pewnością w szkole podstawowej.

              Powstawanie pewnych cech organizmów żywych traktujesz jako
              zastosowanie gotowych rozwiązań wprzedstawicielach pewnych gatunków.

              Dlaczego w takim razie Stwórca nie wykorzystał NAJLEPSZYCH możliwych
              rozwiązań konstrukcyjnych zawsze, a wszystkie organizmy dziś żyjące,
              teoretycznie, możnaby ulepszyć, gdyby dać im cechy innych organizmów
              żywych?

              Odpowiedź jest jednoznaczna, nie jesteśmy końcowym, całkowicie
              przetestowanym i doskonałym produktem, ale wciąż modyfikowanym,
              dostosowywanym do warunków środowiska modelem przejściowym. Wszystko
              jest przejściowe.

              Taki jest człowiek:
              - niepotrzebnie krzyżują mu się drogi oddechowe i pokarmowe
              - miednica kobiet jest zbyt mała, by przeszła przez nią głowa
              dziecka, kości w czasie porodu muszą się rozchodzić, a ciasnota bywa
              przyczyną urazów dziecka w czasie porodu
              - kręgosłup ma budowę typową dla czworonogów, przez co cierpimy na
              chorobowe zmiany jego fragmentów (nad miednicą i kręgi szyjne)
              - zatoki są zbędne dla naszego trybu życia i ich obecność jest
              przyczyną chorób
              - zbędny jest wyrostek robaczkowy, również bywa przyczyną stanów
              zapalnych i śmierci
              i tak dalej

              Sięgnij sobie po fachową literaturę i nie opieraj się JEDYNIE na
              manipulujących Tobą materiałach religiantów.
            • madcio Re: jak powstało oko? 26.11.08, 19:55
              > Jaką korzyść daje jednak dziura we wcześniejszej postaci oka
              > przez którą może przechodzić światło, jeżeli w tylnej części oka
              > nie ma komórek, które byłyby wrażliwe na światło i mogłyby je
              > przyjmować?
              Ładny pokaz oszukańczego pytania, sugerującego ciąg zdarzeń dokładnie odwrotny
              od tego, co sie naprawdę stało. :)

              Innymi słowy: kto twierdzi, że najpierw powstała owa "dziura" (zapewnie chodzi o
              oczodół), a potem komórki światłoczułe?

              Na marginesie, oko powstało niezależnie co najmniej 40 razy, a prawdopodobnie
              znacznie wiecej. Nawet tak jest zatytułowany rozdział o oczach właśnie
              traktujący - "Czterdzieści dróg do oświecenia" - w książce Dawkinsa "Wspinaczka
              na szczyt nieprawdopodobieństwa".

              > Jak mógłby powstać przez ewolucję układ nerwowy wzroku, zanim
              > powstało oko, które przekazywałoby mu swoje informacje?"
              Ktoś by pomyślał, że obydwa układy - nerwowy i oczy (albo ogólniej receptory
              otoczenia) ewoluowały równolegle, wpływając na siebie wzajemnie. Ale nieee, co
              pan. Musi koniecznie być najpierw jedno, potem drugie. :)

              > ("Kość niezgody" Sylvia Baker)
              Szczęśliwa Sylwia. Pławiąca się w błogiej ignorancji....
              • zuq1 Re: jak powstało oko? 28.11.08, 10:37
                "Ładny pokaz oszukańczego pytania, sugerującego ciąg zdarzeń
                dokładnie odwrotny od tego, co sie naprawdę stało. :)

                Innymi słowy: kto twierdzi, że najpierw powstała owa "dziura"
                (zapewnie chodzi o oczodół), a potem komórki światłoczułe?" - tak
                więc najpierw powstały komórki światłoczułe w głębi głowy, gdzie
                światło nie dochodzi, a potem siłą woli organizmy wmówiły sobie, że
                mają im powstać oczodoły...? Czy dobrze teraz rozumiem? Dlaczego
                więc nie mogę sobie wmówić, aby nogi zamieniły mi się w koła, wtedy
                nie musiałbym chodzić, a mógłbym jeździć? Grgkh twierdzi, że oko
                powstało na trzy sposoby, Ty że na 40, a może tak naprawdę na 253
                sposoby? Ta wasza wiara w nieomylną babcię Ewolucję jest silniejsza
                niż moja w Boga Stwórcę.

                "Ktoś by pomyślał, że obydwa układy - nerwowy i oczy (albo ogólniej
                receptory otoczenia) ewoluowały równolegle, wpływając na siebie
                wzajemnie." - symulacja komputerowa przyjmie wszystko. Szkoda tylko,
                że jeśli coś nie działa, to... nie działa. Ile milionów pokoleń
                organizmy potrzebowały więc, aby sobie "wyhodować" oczy? Albo ile
                milionów pokoleń pająków krzyżaków pracowało nad siecią, w którą
                łapią owady? Przecież jeśli jakiś pra-krzyżak nagle z odwłoku zaczął
                snuć nitkę, to chyba nie od razu utkał sieć, jaką snuje krzyżak AD
                2008? Więc pewnie jakiś prymitywną nitkę, w którą nic by nie złapał.
                Nic to, jego syn i wnuk budowali już lepsze, w które też nic się nie
                łapało, ale idea była słuszna, więc krzyżaki na swojej politechnice
                postanowiły forsować projekt i tak w 1548769 pokoleniu doszły to
                takiego stadium rozwoju sieci, w którą zaplątała się pierwsza mucha.
                A to tej pory żywiły się jedynie korzonkami i miodem leśnym jak Jan
                Chrzciciel. Czy masz może inną koncepcję?
                • petrucchio Re: jak powstało oko? 28.11.08, 12:09
                  zuq1 napisał:

                  > Innymi słowy: kto twierdzi, że najpierw powstała owa "dziura"
                  > (zapewnie chodzi o oczodół), a potem komórki światłoczułe?" - tak
                  > więc najpierw powstały komórki światłoczułe w głębi głowy, gdzie
                  > światło nie dochodzi, a potem siłą woli organizmy wmówiły sobie, że
                  > mają im powstać oczodoły...? Czy dobrze teraz rozumiem?

                  Nie, źle rozumiesz (tzn. nie wiesz, albo nie chcesz wiedzieć, jak działa dobór
                  naturalny), albo udajesz głupiego, stosując metodę argumentacji typu "straw man"
                  (nikt prócz ciebie nie wspominał tu o żadnej "sile woli"). Najpewniej jedno i
                  drugie.

                  > Dlaczego więc nie mogę sobie wmówić, aby nogi zamieniły mi się w
                  > koła, wtedy nie musiałbym chodzić, a mógłbym jeździć?

                  Z wielu powodów. Przede wszystkim, innowacje genetyczne nie pojawiają się na
                  zamówienie. Dobór naturalny działa na przypadkowe "odchyłki od normy", ale
                  ponieważ nie jest Inteligentnym Projektantem, nie może rozłożyć ludzkiej
                  anatomii na części i przekonstruować ją na nowo wg nowego projektu. Zatem
                  musiałby istnieć jakiś prekursor nowego narządu, czyli coś, co w niezbyt
                  dramatyczny sposób można przerobić na koło. Nogi ludzkie nie zawierają takich
                  struktur. Poza tym ewolucja nie dotyczy jednostek. Jaki się urodziłeś, taki
                  umrzesz. Możesz sobie ewentualnie amputować kończyny i zastąpić je kółkami, ale
                  będzie to zmiana nabyta, niedziedziczna (twoje dzieci urodzą się bez kółek).
                  Tylko długotrwały nacisk selekcyjny działający przez wiele pokoleń może
                  doprowadzić do utrwalenia się korzystnych zmian _dziedzicznych_.

                  > gkh twierdzi, że oko powstało na trzy sposoby, Ty że na 40, a może
                  > tak naprawdę na 253 sposoby?

                  Powstało co najmniej na tyle sposobów, ile mamy niehomologicznych odmian oka.
                  Oczywiście fizyka nakłada pewne ograniczenia na narząd tego typu, stąd oczy,
                  nawet te, które powstały niezależnie od siebie, muszą wykazywać pewne
                  konwergencje (podobieństwa strukturalne wymuszone przez funkcję, którą pełnią).
                  Co do oczu "niedoskonałych", czyli np. zagłębień z plamką światłoczułą,
                  spotykamy w naturze praktycznie wszystkie etapy przejściowe między okiem
                  najprymitywniejszym a typami zaawansowanymi. Każde z nich przydaje się swojemu
                  posiadaczowi.

                  > Ta wasza wiara w nieomylną babcię Ewolucję jest silniejsza
                  > niż moja w Boga Stwórcę.

                  Jaką znów nieomylną babcię? Kto gdziekolwiek twierdził, że ewolucja jest
                  nieomylna (bądź omylna)? Cecha nieomylności nie dotyczy zjawisk przyrodniczych.

                  > Ile milionów pokoleń
                  > organizmy potrzebowały więc, aby sobie "wyhodować" oczy? Albo ile
                  > milionów pokoleń pająków krzyżaków pracowało nad siecią, w którą
                  > łapią owady? Przecież jeśli jakiś pra-krzyżak nagle z odwłoku zaczął
                  > snuć nitkę, to chyba nie od razu utkał sieć, jaką snuje krzyżak AD
                  > 2008? Więc pewnie jakiś prymitywną nitkę, w którą nic by nie złapał.
                  > Nic to, jego syn i wnuk budowali już lepsze, w które też nic się nie
                  > łapało, ale idea była słuszna, więc krzyżaki na swojej politechnice
                  > postanowiły forsować projekt i tak w 1548769 pokoleniu doszły to
                  > takiego stadium rozwoju sieci, w którą zaplątała się pierwsza mucha.
                  > A to tej pory żywiły się jedynie korzonkami i miodem leśnym jak Jan
                  > Chrzciciel. Czy masz może inną koncepcję?

                  Ustawiłeś już mnóstwo słomianych kukieł. Pierwsze pająki (nie krzyżaki; krzyżaki
                  przędły sieci już od początku istnienia tego rodzaju) mogły polować bez użycia
                  sieci. Nitki pajęcze mogły pierwotnie służyć całkiem innym celom (choćby
                  lokomocyjnym). Próbujesz argumentować na zasadzie: "Po co ludziom był pierwszy
                  drut, skoro nie umieli jeszcze robić z niego siatki ogrodzeniowej?" Odpowiedź
                  brzmi: "Robili z niego różne inne pożyteczne rzeczy. Nowe zastosowania rozwinęły
                  się z czasem."
                  • zuq1 jak powstały krzyżaki? 02.12.08, 08:50
                    Bardzo ciekawe odpowiedzi, panowie. Tyle, że omijacie fakty jak pies
                    jeża. A więc po kolei:
                    "Poza tym ewolucja nie dotyczy jednostek. Jaki się urodziłeś, taki
                    umrzesz." - mniodzio. Czyli krzyżaki nie są jednostkami. I nasi
                    protoplaści bez oczu też nie byli jednostkami. To była bezimienna
                    masa, zwana gatunkiem, który ewoluował. A jednostki nie ewoluują i
                    umierają takie jak się urodziły. Czyli ewolucja nie istnieje.

                    "Pierwsze pająki (nie krzyżaki; krzyżak i przędły sieci już od
                    początku istnienia tego rodzaju) mogły polować bez użycia sieci." -
                    to już lipowe mniodzio. Czyli były sobie pająki nieprzędące -
                    biegające albo skaczące. Aż nagle zaistniały krzyżaki i OD RAZU
                    przędły swoje genialne sieci. Taaa... Ale kiedy powstały, przecież:
                    "Poza tym ewolucja nie dotyczy jednostek. Jaki się urodziłeś, taki
                    umrzesz."

                    "Próbujesz argumentować na zasadzie: "Po co ludziom był pierwszy
                    drut, skoro nie umieli jeszcze robić z niego siatki ogrodzeniowej?"
                    Odpowiedź brzmi: "Robili z niego różne inne pożyteczne rzeczy. Nowe
                    zastosowania rozwinęły się z czasem." - szkoda tylko, że ludzie
                    drutu nie jedzą i bez siatki ogrodzeniowej da się żyć. Bez jedzenia
                    żaden pająk długo nie pociągnie a sieć krzyżaka jest tym, co
                    zapewnia mu przeżycie i przedłużanie gatunku. A więc załóżmy: jeśli
                    prakrzyżak był biegający, po co wymyślał sieć, skoro łapał doskonale
                    swoje ofiary na ziemi?

                    "Nowe zastosowania rozwinęły się z czasem." - czyli jednak miały
                    swoją politechnikę, gdzie dzieliły się doświadczeniami całych
                    pokoleń? Tak więc potwierdzasz, że pierwsze sieci były nieskuteczne,
                    przydatne może do przemieszczania się, ale nie do łapania ofiar.
                    Mimo to miliony pokoleń inwestowały miliony kilometrów nici w coraz
                    doskonalsze sieci aż przestawiły się wyłącznie na ten sposób
                    polowania...
                    • petrucchio Re: jak powstały krzyżaki? 02.12.08, 11:19
                      zuq1 napisał:

                      > "Poza tym ewolucja nie dotyczy jednostek. Jaki się urodziłeś, taki
                      > umrzesz." - mniodzio. Czyli krzyżaki nie są jednostkami. I nasi
                      > protoplaści bez oczu też nie byli jednostkami. To była bezimienna
                      > masa, zwana gatunkiem, który ewoluował. A jednostki nie ewoluują i
                      > umierają takie jak się urodziły. Czyli ewolucja nie istnieje.

                      Słucham? Z faktu, że ewolucji nie podlegają jednostki, ma wynikać, że ewolucja
                      nie zachodzi? Może jakiś elementarny kurs logiki by się przydał? Ewolucja nie
                      zachodziłaby, gdyby każde pokolenie było genetycznie identyczne z poprzednim.
                      Tak nie jest, a za zmiany w tym względzie w dużym stopniu odpowiada dobór
                      naturalny (czyli zróżnicowana przeżywalność osobników o rożnych zestawach
                      odziedziczonych cech).

                      > to już lipowe mniodzio. Czyli były sobie pająki nieprzędące -
                      > biegające albo skaczące. Aż nagle zaistniały krzyżaki i OD RAZU
                      > przędły swoje genialne sieci.

                      Wygląda na to, że znasz tylko jedną metodę dyskutowania: przypisać oponentowi
                      jakąś bzdurę, której nigdy nie wypowiedział. Jest to sposób prymitywny (obraża
                      inteligencję rozmówcy), a przede wszystkim nudny, bo zamiast argumentować,
                      trzeba się skupiać na prostowaniu twoich przeinaczeń. Bądź łaskaw zmienić styl,
                      albo ja natychmiast wycofam się z rozmowy.

                      > Tak więc potwierdzasz, że pierwsze sieci były nieskuteczne,
                      > przydatne może do przemieszczania się, ale nie do łapania ofiar.

                      Owszem. Zapamiętaj sobie słowo "egzaptacja" (wykorzystanie w nowym celu cechy,
                      która rozwinęła się w innych warunkach i w związku z inną funkcją). Przykładem
                      mogą być płazy latające (np. nogolotki z rodziny Rhacophoridae), które potrafią
                      wykonywać loty ślizgowe i "spadochronowe" za pomocą powiększonych błon pławnych
                      (tzn. pierwotnie pławnych, bo nogolotki wykorzystują je w nowej funkcji jako
                      powierzchnie nośne).

                      > Mimo to miliony pokoleń inwestowały miliony kilometrów nici w
                      > coraz doskonalsze sieci aż przestawiły się wyłącznie na ten sposób
                      > polowania...

                      Tak, z czasem wyspecjalizowały się pod tym względem (a zarazem stopniowo
                      uzależniły się od swojego "wynalazku"). Nacisk selekcyjny na coraz sprawniejszą
                      konstrukcję pułapek (sieci łownych) i przędzenie coraz "chwytniejszej" nitki
                      pojawił się oczywiście dopiero wtedy, kiedy sieci zaczęły już służyć do tego celu.

                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=58442932&a=58548471

                      Do dziś istnieją zresztą pająki przędące pajęczynę i wykorzystujące ją np. do
                      konstrukcji kokonów, gniazd, jako środek transportu lub do obezwładniania
                      atakowanej ofiary, ale nie do budowy sieci.
                      • zuq1 Re: jak powstały krzyżaki? 02.12.08, 12:21
                        Kolego, wszystko ładne-piękne, ale niestety nie potrafisz wyjaśnić
                        JAK krzyżaki przeszły z polowania "biegowego" na "sieciowe".
                        Wyjaśnienie, że dokonały tego płynnie w ciągu milionów lat zupełnie
                        mnie nie przekonuje. Jeśli tak było jak twierdzisz, to musiałaby
                        istnieć epoka krzyżaków biegająco-sieciowych. Nie jestem biologiem,
                        ale istnieją takowe gatunki? Bo akurat to, że są pająki
                        wykorzystujące sieci do innych celów niż łowienie jest mi wiadome.
                        • petrucchio Re: jak powstały krzyżaki? 02.12.08, 13:49
                          zuq1 napisał:

                          > Jeśli tak było jak twierdzisz, to musiałaby
                          > istnieć epoka krzyżaków biegająco-sieciowych.

                          Dlaczego "krzyżaków"? Chodzi o przodków krzyżaka, a to nie to samo. Powiedzmy --
                          pra-krzyżaków (bez wdawania się w kwestie taksonomiczne).

                          > Nie jestem biologiem,
                          > ale istnieją takowe gatunki?

                          Oczywiście. Strategii łowieckich pająków jest mnóstwo, w tym różne typy
                          mieszane. Istnieją pająki polujące z zasadzki (np. _Liphistius_ z prymitywnego
                          podrzędu Mesothelae), używające nitek pajęczyny (bez ramy i spirali łownej) jako
                          "lin potykowych", sygnalizujących zbliżanie się obiadu, ale nie jako pułapki
                          zatrzymującej lub spowalniającej ofiarę. Istnieją też pająki (gryziele,
                          Atypidae), używające rękawa z pajęczyny (stanowiącego przedłużenie wyściółki
                          gniazda) jako zasłony maskującej, spoza której przypuszczają atak. Niektóre typy
                          sieci (lejkowate) mogą się wywodzić wprost od rurek mieszkalnych lub
                          wyściełanych kryjówek pająków.
                          • zuq1 Re: jak powstały krzyżaki? 02.12.08, 14:56
                            No widzisz, petrucchio - podałeś przykłady pająków, które użwyają
                            nici w inny sposób do polowań, ale nie podałeś takich, które używają
                            dwóch strategii jednocześnie i wymiennie. A na "chłopski rozum" tak
                            właśnie powinno być:
                            "Istnieją też pająki (gryziele, Atypidae), używające rękawa z
                            pajęczyny (stanowiącego przedłużenie wyściółki gniazda) jako zasłony
                            maskującej, spoza której przypuszczają atak. Niektóre typy
                            sieci (lejkowate) mogą się wywodzić wprost od rurek mieszkalnych lub
                            wyściełanych kryjówek pająków." - mogą, ale czy się wywodzą? I kiedy
                            ta funkcja się zmieniła? W trakcie ilu pokoleń?
                            • petrucchio Re: jak powstały krzyżaki? 02.12.08, 16:03
                              zuq1 napisał:

                              > No widzisz, petrucchio - podałeś przykłady pająków, które użwyają
                              > nici w inny sposób do polowań, ale nie podałeś takich, które używają
                              > dwóch strategii jednocześnie i wymiennie. A na "chłopski rozum" tak
                              > właśnie powinno być:

                              Może na chłopski rozum, ale niekoniecznie w rzeczywistości. Dlaczego pająk
                              miałby używać obu strategii wymiennie, jeśli specjalizacja daje mu większą
                              korzyść w danej niszy ekologicznej? Mówiłem zresztą o stategiach mieszanych, w
                              których można zaobserwować elementy różnych strategii "czystych". Pająki
                              wypróbowały w swojej historii dziesiątki sposobów posługiwania się pajęczyną w
                              najróżniejszych zastosowaniach
                        • dalatata get a life! 02.12.08, 16:41
                          uwileibiam to! po prostu uwielbiam. przygladam sie i przygladam tym dyskusjom na
                          temat ewolucji i o pajakach jeszcze nie bylo. brawo! Pajaki gora!!!

                          pocieszam sie ze strategia zostala. jajk juz umiemy wyjasnic jak powstalo oko.
                          euglena, rozwielitka i zupa pomidorowa, to teraz czas na dyskusje o pajakach. a
                          jak juz wytlumaczymy pajaki to znajdziemy cos nastepnego, sikorki i latajace
                          stworki. ucho, dziurki w nosie i brud za paznokciem.

                          kreacjonisci radujcie sie! zawsze bedzie cos niewyjasnionego i bedziecie mogli
                          poweidiec:

                          nie potrafisz niestety wyjasnic....

                          i to bedzie jak zwykle ten sztych smiertelny - nie potrafisz wyjasnic to znaczy
                          ze nie masz racji, nie ma ewolucji. William Shatner (znany jako kpt Kirk)
                          poweidizal na konwencji trekkies do wyjacych popprzebieranych fanow: get a life.

                          Trekkies wyjasnili sobie tp: Kapitan Kirk byl wlasnie pod wplywem Obcych. bo
                          przeciez William Shatner to jest sciema - to tak naprwde jest kapitan Kirk,
                          ktory sie przeniosl do naszych czasow....to jest Kirk, jest, jest jest jest!!!!!!

                          a ewolucnmi nie ma, nie ma, nie ma.....bo ja tez nie potrafie wyjasnic jak
                          krzyzaki przeszly z polowania biegowego na sieciowe....i pomyslec ze tkai jeden
                          malutki pajaczek i ciach, juz nie ma ewolucji....

                          get a life, man.....get a life!
                          • adept_ltd1_net Re: get a life! 02.12.08, 17:18
                            brud za paznokciami? to musiało być stworzone!!!
                          • petrucchio Po co komu roboki 02.12.08, 17:44
                            dalatata napisał:

                            > i pomyslec ze tkai jeden malutki pajaczek i ciach, juz nie ma
                            > ewolucji....

                            Te roboki, to óne som nieprzelicóne, no nieprzelicóne.
                            W powietrzu toto lato, na liściach siedzi, pod ziemio podgryzo, w nocy
                            cłowiekowi do łózka włazi, w ucho sie wkrynco.
                            No, to je ponie stworzóne na ludzkie utrapienie i ludzko pokute; zeby cłowiek
                            juz tu, za zycia na ziemi za swoje grzychy łodcierpioł, cyśca uniknoł i zeby go
                            potem nigdy nic nie gryzło, i zeby sie juz nigdy drapać nie potrzebowoł. Amen.

                            [K. Grześkowiak "Rozprawa o robokach", cyt. z pamięci]
                • madcio Re: jak powstało oko? 28.11.08, 23:31
                  > Innymi słowy: kto twierdzi, że najpierw powstała owa "dziura"
                  > (zapewnie chodzi o oczodół), a potem komórki światłoczułe?"
                  > tak więc najpierw powstały komórki światłoczułe
                  Tak.

                  > w głębi głowy,
                  Gdzie napisałem, że powstały w głębi głowy? Ach, te konfabulacje kreacjonistów. :)

                  > gdzie światło nie dochodzi,
                  Normalny człowiek by się domyślił, że komórki światłoczułe były najpierw na
                  *powierzchni* ciała. Tam, gdzie jest dostęp do światła i zmian w jego natężeniu.
                  Tak po prostu! :)))

                  Teraz pewnie bedziesz miał ogromny problem koncepcyjny pod tytułem "jak powstała
                  owa dziura"? Pomyśl, pomyśl, choć wątpię, by kreacjonistyczne klapki na (nomen
                  omen) oczach pozwoliły ci dostrzec proste, stopniowe rozwiązanie.

                  > siłą woli
                  Pudło.

                  > Czy dobrze teraz rozumiem?
                  Nie, totalnie źle rozumiesz. Jakoś mnie to nie zdziwiło na marginesie.

                  > Albo ile milionów pokoleń pająków krzyżaków pracowało nad siecią,
                  > w którą łapią owady?
                  Z przyjemnością to omówię. Ale chcę najpierw dokończyć problem oczu. Widzisz,
                  rozsmarowywać tak łatwy cel jak ty (gdzie tam ci do noweya) lubię dokładnie. :)
        • lux_occulta Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:09
          Oczywiscie, przeciez to Pan Bóg przez sześć dni budował ziemię (szkoda, że o wszechświecie nic biblia nie wspomina, to z całą pewnością wyjaśniłoby wiele rzeczy). Ale zaraz zaraz, przeciez w mitologii greckiej pojawia się, że Ziemia pojawiała się równolegle do tego, jak rodzili się i walczyli kolejni bogowie. NO to jak to jest z tą ziemią? Złotko, Ty weź może lepiej się zastanów. Astrotaurus świadkiem, że takich głupot to nawet ja na początku nie pieprzyłam.
          • ministrant1993 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:12
            DNi nie musza oznaczac dni kalendarzowych, a przedzialy czasu.
            Poza tym nie wiem co gadalas na poczatku i nie jestem dla ciebie
            zlotko.
            • krytykantka07 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 14:04
              ministrant1993 napisał:

              > DNi nie musza oznaczac dni kalendarzowych, a przedzialy czasu.

              Muszę Cię rozczarować ;)
              Dni dokładnie oznaczały dni kalendarzowe, czyli od rana do nocy ;)
              I nie ma w tym nic dziwnego.
              W ten sposób Żydzi walczyli o jeden dzień wolny od pracy.
              A ideologia z odpoczynkiem Boga była im do tego potrzebna ;)
              Skoro Bóg się męczył - mogli i oni.
              Skoro Bóg odpoczywał - powinni i oni...
              • ministrant1993 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 15:34
                > Muszę Cię rozczarować ;)
                > Dni dokładnie oznaczały dni kalendarzowe, czyli od rana do nocy ;)
                > I nie ma w tym nic dziwnego.
                > W ten sposób Żydzi walczyli o jeden dzień wolny od pracy.
                > A ideologia z odpoczynkiem Boga była im do tego potrzebna ;)
                > Skoro Bóg się męczył - mogli i oni.
                > Skoro Bóg odpoczywał - powinni i oni...
                >

                To co tu belkoczesz nie ma dla mnie znaczenia, bo nie jestes zadnym
                autorytetem
            • marcinlet Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 21:24
              ministrant1993 napisał:
              > DNi nie musza oznaczac dni kalendarzowych, a przedzialy czasu.
              A to już wiem, że Jezus nie zmartwychwstał po 3 dniach, ale zrobi to
              np. po 3 tysiącleciach.
          • astrotaurus Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:16

            lux_occulta napisała:

            **Astrotaurus świadkiem, że takich głupot to nawet ja na początku nie pieprzyłam. **

            Ba, dam się pochlastać, że jesteś cudowna! :)
            • lux_occulta Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:19
              Może lepiej nie bo stracę ulubionego rozmówcę ;)
          • piwi77 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 14:16
            lux_occulta napisała:

            > Oczywiscie, przeciez to Pan Bóg przez sześć dni budował ziemię
            > (szkoda, że o wszechświecie nic biblia nie wspomina

            Nie mogła wspominać, bo w czasach gdy ja pisano, nikt jeszcze o
            Wszechswiecie nic nie wiedział. Łącznie z Panem Bogiem, więc także
            nie mógł natchnąć swoich pisarzy.
        • astrotaurus Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:14

          ministrant1993 napisał:

          > Ewolucja nic nie wyjasnia. Sa watpliwosci, co do tej teorii i moze
          > niedlugo zostanie obalona. Poza tym ewolucja, ewolucja, ale bzdurna
          > teoria o powstania wszechswiata i zycia to dopiero smiech. Biogeneza
          > wg ateistow to bzdura na resorach. Nie ma na nia zadnych dowodow, to
          > sie w ogole nie moglo wydarzyc.
          > Ateisci nic nie potrafia wyjasnic

          Skąd się biorą w internecie takie tumany, ministrancie?

          Nawet ostoja ciemnoty Omatkoboskonaszpapież uznał ewolucję.
          Kto, głąbie kapuściany, ma ją niby obalić?

          Niedawno ksiądz katolicki - kosmolog dostał 1,5 mln dolarów nagrody za to, że
          głosząc prawdę o powstaniu wszechświata nie zaprzecza istnieniu boga, a Ty
          chcesz kwestionować...?

          A z tą biogenezą to co znowu ksiądz wymyślił?

          Przekraczasz granice śmieszności.

          Ciekawe czy znajdzie się jakiś wierzący, żeby Ci zwrócić uwagę na Twoja głupotę,
          bo takich jeżdżących po nas jest multum.

          Ech, zakłamańce, zakłmańce...
          • ministrant1993 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:19
            Kosciol nigdy nie uznal ewolucji!

            Reszta to jakies twoje wymysly, podobnie jak biogeneza. I sam jestes
            tuman. A to ze jakis ksiadz ma swoj poglad to nie moja sprawa.
            • lux_occulta Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:43
              Jak to nie uznał? Poczytaj ostatnie encykliki Jana Pawła II to się przekonasz, że uznał.
        • grgkh Czym jest ewolucja 26.11.08, 16:26
          Czym jest ewolucja

          Ewolucja jest wszędzie i wszystko wyjaśnia. Wątpienie w nią, to
          całkowita ignorancja i nierozumienie procesów w otaczającym nas
          świecie. Jest jednak grupa ludzi, którzy wierzą w różdżki
          czarodziejskie i takim tłumaczenie nic nie pomoże.

          Czym jest ewolucja
        • alice33331 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 16:38

          ministrant1993 napisał:

          > Ateisci nic nie potrafia wyjasnić

          Oczywiście religie potrafią wyjaśniać wszystko.
          bóg to bóg tamto. po co szukać, lepiej przyjać za pewnik jakieś
          pierdoły. o jakimś czymś co wszsytko zrobiło np. w 7 dni.
    • lux_occulta Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:04
      OJ, obejrzałaś jeden program na dodatek okrojony i zaraz huzia na racjonalistów. Ale teraz powiedz, słonko, jak by to było, gdybśmy się zatrzymali na etapie "Zachorował bo to kara boska, więc pan Bóg zdecyduje co dalej"? Kochana, to, że ktoś tam coś tam znalazł i WYDAJE SIĘ, że to możę podważyć starą teorię to jeszcze nic nie znaczy. Z resztą czy to źle, że ludzie szukają odpowiedzi na coraz to nowe pytania? Chyba raczej dobrze, pradwa? POnad to nie podnoś krzyku w sprawach światopoglądu, bo na soborach uzgadniano co i jak i ogłaszano ludziom jakieś tam prawdy bez tłumaczenia dlaczego tak a nie inaczej. Racjonaliści zadają przynajmniej pytania.
    • piwi77 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 13:32
      jedenkruczek napisał:

      > On może służyć do rozwiązywania codziennych problemów ale nie
      > nadaje się do budowania światopoglądu on nic nigdy nie
      > wytłumaczył na poziomie globalnym.

      Do tego się racjonalizm nie nadaje, prawda, ale na pytania z zakresu
      kosmolgii, bo rozumiem, że o to Ci chodzi, na razie przy pomocy
      żadnego instrumentu nie jesteśmy w stanie zadowalająco odpowiedzieć.
      I nie widzę powodu, aby udawać, że są takie instrumenty.
    • prskchx Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 14:22
      Nie istnieje gotowa teoria naukowa wyjaśniająca wszystko.
      To bzdura
      Nauka jest w ciągłym rozwoju i jak słusznie zauważyłeś raz ktoś dostaje Nobla za
      coś, a potem ktoś dostaje Nobla za obalenie teorii poprzednika.
      To jest racjonalne i logiczne
      • w248 Negowanie istnienia prawdy naukowej 26.11.08, 18:56
        Negowanie istnienia prawdy naukowej to cecha ateistycznej
        mitomanii. Celem nauki jest osiagniecie prawdy czyli empirycznego
        poznania rzeczywistosci. Dla kontrastu ateizm w celu udowodznienia
        swego ateistycznego chciejstwa traktuje nauke i rzeczywistosc jako
        serial dobranocek bez konca.
        • dalatata Re: Negowanie istnienia prawdy naukowej 26.11.08, 19:46
          z pewnym zalem stwierdzam ze poziol pie...ktore wygadujesz obniza sie.
          • grgkh Re: Negowanie istnienia prawdy naukowej 27.11.08, 00:12
            Leoś pobył trochę na forum Kościół, religia, gdzie tak skutecznie wytłumaczyliśmy mu błędy w jego myśleniu, że przestał wierzyć w poprzednio głoszone teorie. Porzucił paranaukę i odtąd się para wyłącznie tekstami rynsztokowymi. Prawdopodobnie jest to przesilenie, po którym przejdzie ostatecznie na ateizm.
    • kazeta.pl55 Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 19:25
      jedenkruczek napisał:

      > oglądałem "zajawkę" dzisiejszego programu - TVP2 godz 22.45
      > otóż jakiś naukowiec z radością na twarzy oznajmił że 98.5% genów człowieka jes
      > t takich samych jak małpy, no ale geny miały przechowywać i przekazywać informa
      > cję o człowieczeństwie, panowie naukowcy dostali już za to Nagrody Nobla, a ter
      > az jak się okazuje nie jest to tak jak się o tym mówiło i uczyło, wiec panowie
      > naukowcy rozpoczęli nowy wyścig o Nobla, szukają czegoś innego co stanowi o czł
      > owieczeństwie, ale puki co oficjalnej wersji się nie zmienia bo nowej doktryny
      > nie ma wiec stara obowiązuje mimo że wiemy że jest nieprawdziwa.

      Witam!
      Po dojściu do pewnego wieku człowiek zauważy ponownie, że życie umie zaskakiwać.
      Przyjaciele stają się wrogami, a wrodzy przyjaciółmi.
      Racjonalne myślenie prowadzi do irracjonalnych wniosków, zaś spekulacja ad hoc,
      rezultuje ekstra rozwiązaniami.
      Albo taka teoria ewolucji zawładnęła prawie wszystkimi umysłami, a tu na forum
      niektórych wciąż straszy a większość rajcuje. Jedni w swym rewolucyjnym
      entuzjazmie doszli już tak daleko, że uważają iż ona sama ewoluuje, pozostaje
      tylko ustalić kierunek owej ewolucji ewolucji.
      Pozdr.
    • madcio Re: Do przyjaciół racjonalistów 26.11.08, 19:35
      Ale tak w ogóle to o ssso chosi? Cóż za papka słowna. Zajmę się tylko
      najbardziej interesującym fragmentem:

      > geny miały przechowywać i przekazywać informację o
      > człowieczeństwie
      Masz jakieś źródła na temat twierdzenia, że naukowcy naszego człowieczeństwa
      upatrują się wyłącznie w genach? Że cię oświecę: język, kultura i ludzka wiedza
      nie jest zapisana w genach, a też bardzo silnie określa to, kim jest dany
      człowiek. Proponuję zapoznać się z słowem fenotyp.

      A że 1.5% genów różnicy ci się wydaje mało, to twój problem.
      • grgkh Re: Do przyjaciół racjonalistów 27.11.08, 00:21
        Dobrym potwierdzeniem tego, o czym mówisz, był niedawno w tygodniku Forum opublikowany tekst opisujący sporo przypadków wychowywania ludzkich dzieci przez zwierzęta. Zawsze skutkowało to nieodwracalnym ograniczeniem działania mózgów takich istot do przejętych od zwierząt zachowań. Niemal wyłącznie. Z tej wspaniałej, tak gloryfikowanej ludzkiej inteligencji nie zostawało nic. A więc tak naprawdę, fenotypowo, jesteśmy wyłącznie zwierzętami.
        • madcio Re: Do przyjaciół racjonalistów 27.11.08, 18:42
          > A więc tak naprawdę, fenotypowo, jesteśmy wyłącznie zwierzętami.
          Chyba właśnie "genotypowo" jesteśmy zwierzętami?

          Kultura czy ludzka wiedza to rodzaj fenotypu. Bardzo rozwiniętego i złożonego.
          Dzieci wychowywane prez zwierzęta miały, jak mówisz, bardzo ograniczony fenotyp,
          który nie pozwolił na pełne rozwinięcie potencjału intelektualnego.
          Właśnie rodzaj fenotypu stanowi o naszym człowieczeństwie. Wedle genów, jesteśmy
          kolejnym zwierzakiem na tym padole, tyle że nieco cwańszym.
    • jedenkruczek Słowo wytłumaczenia 26.11.08, 23:00
      Mój post napisałem na forum "Religia" chcąc dać do myślenia ateistom i różnym dziwnym ludziom, którzy ślepo atakują religie i ludzi religijnych. Chciałem zmusić ich do refleksji gdyż wygląda na to że atakowanie religii to ich "konik" taki sposób na relaks, odreagowanie. Niestety nie doceniłem ich siły, determinacji i przebiegłości, po prostu pozbyli się tego postu; został przeniesiony tu - i teraz chłopie tłumacz się racjonalistom :) .

      Wyraźnie napisałem, że chodzi mi o to że z tzw. faktów nie można zbudować światopoglądu lub też całościowej wizji świata. Nauka daje nam rozwiązania naszych problemów, ale nie opisuje życia w jego pełni przyczynowo skutkowej.
      Dziś już nikt (?) nie chce głosić że świat powstał w 6 dni i ewolucja jest oczywistością, ale to że oko wykształciło się w procesie ewolucji jest faktem, ale ten fakt jest obudowany niewidoczną i chyba nie uświadamianą (dziwne chyba dla nauki) siecią domysłów, gdybań i teorii, które nie są identyfikowane jako nasz dodatek do faktów bo są zgodne z naszą logicznością. Inaczej mówiąc nie zauważamy doszywania do faktów ideologii, ponieważ robimy to ciągle, w każdej chwili szyjąc naszą logiczną rzeczywistość.
      Tak więc w wywodach niektórych racjonalistów widać dzióry, przykryte pewnością siebie i wiarą, tak wiarą w naukę.
      Nie zapomnę, jak kiedyś przyczytałem artykuł w którym profesor stwierdził że przeziembienie nie istnieje, nauka już wie że to wszystko są infekcje i trzeba je leczyć antybiotykami. Ale co z moim doświadczeniem i doświadczeniem pokoleń, całych wieków - doświadczeniem przeziębiania się. Co zrobić z tym że jak zmarznę w nogi to boli mnie gardło i mam gorączkę i następnie co z tym że jak mam 38 stopni i jestem chory to jeśli wejdę w śpiwór i przykryję się kołdrą i wypocę się solidnie to po 3-4 dniach jestem zdrów, bez antybiotyków ? Oczywiście bakterie i wirusy są faktem i powodują konkretne objawy, ale przeziębienie też jest faktem tylko jak je zmierzyć i opisać. Zaprzeczanie przeziębieniu jest ideologią, bo niestety ideologia jest skłonnością naszego umysłu i też trudno ją opisać
      • grgkh Re: Słowo wytłumaczenia 27.11.08, 00:36
        jedenkruczek napisał:

        > Wyraźnie napisałem, że chodzi mi o to że z tzw. faktów
        > nie można zbudować światopoglądu lub też całościowej
        > wizji świata.

        A z czego chcesz ją budować? A może nie chcesz wcale?

        > Inaczej mówiąc nie zauważamy doszywania do faktów ideologii,
        > ponieważ robimy to ciągle, w każdej chwili szyjąc naszą
        > logiczną rzeczywistość.

        Przecież naszą rolą jest stworzenie mozliwie dokładnego modelu działania świata, który jest nam niezbędny, by móc przewidywać przyszłość.

        Czy religianci lub naukowi dogmatycy mają jakąś lepszą receptę na tę działalność?

        > Zaprzeczanie przeziębieniu jest ideologią, bo niestety
        > ideologia jest skłonnością naszego umysłu i też trudno
        > ją opisać

        Opisywany przez Ciebie profesor podważał przeziębienie jako jednostkę chorobową. Bo nią nie jest. Przeziębienie, to tylko lokalna, w pewnej części Twego ciała, zmiana warunków fizycznych, co skutkuje zakłóceniem nietrwałej równowagi pomiędzy bakteriami lub wirusami w Twoim organizmie, a możliwościami obronnymi tego organizmu. I dlatego nie każdy człowiek jednakowo łatwo się "przeziębia", a gdyby całkowicie (hipotetycznie) wysterylizować nasze organizmy, to po lokalnym przechłodzeniu W OGÓLE I NIGDY nie poddawalibyśmy się rozwijającej się infekcji.
        • w248 Boksowanie się z cieniem..... 28.11.08, 16:06
          ..... i kopanie powietrza, to ulubione rozrywki fanatykow
          darwinistow z powodu braku rzeczywistych polemistów.
          • petrucchio Co robić? 28.11.08, 17:26
            w248 napisał:

            > ..... i kopanie powietrza, to ulubione rozrywki fanatykow
            > darwinistow z powodu braku rzeczywistych polemistów.

            Rzeczywista polemika z teorią ewolucji już była i już się skończyła. To už se
            nikdy nevrátí. Nie ma naukowego kreacjonizmu. Zostały cienie przeszłości i
            snujące się tu i ówdzie stęchłe powietrze. No, ale zostały i co pewien czas
            trzeba je rozpędzać.
            • jedenkruczek Re: Co robić? 28.11.08, 23:19
              petrucchio napisał:

              > w248 napisał:
              >
              > > ..... i kopanie powietrza, to ulubione rozrywki fanatykow
              > > darwinistow z powodu braku rzeczywistych polemistów.
              >
              > Rzeczywista polemika z teorią ewolucji już była i już się skończyła. To už se
              > nikdy nevrátí. Nie ma naukowego kreacjonizmu. Zostały cienie przeszłości i
              > snujące się tu i ówdzie stęchłe powietrze. No, ale zostały i co pewien czas
              > trzeba je rozpędzać.

              Prezentujesz nam swoją utratę czujności w sprawach postępu naukowego, postępu w rozumieniu świata, a rozumienie toczy się kołem. Z czasem ludzkość powinna analizować stare problemy od nowa w ich rozumienie włączając nowe doświadczenia. Weźmy na przykład zagadnienie ludzkiej seksualności. Wiemy że kiedyś podchodzono do tego zagadnienia bardzo restrykcyjnie, później odkryto radość seksu oraz szkodliwość walki z seksualnością, uważano że otwartość seksualna jest drogą do zdrowia. Ale teraz zauważamy, że zabawa seksem może być też destrukcyjna, może prowadzić do problemów na wielu płaszczyznach. Tak więc dziś człowiek który będzie mówił o jakiejś formie świadomego "kontrolowania" (utrzymywania w ryzach) swojej seksualności jest "oszołomem", ciemnogrodem - czy też jest człowiekiem idącym z duchem czasów w których żyje.
              I tak toczy się koło zrozumienia.
              Ciekawi mnie czy Darwin zrozumiał by że dzisiaj nauka mówi, że podział na ludzkie rasy jest niewłaściwy

              www.focus.pl/nauka/zobacz/publikacje/mit-ludzkiej-rasy/
              czy wiedział by jak wyjaśnić że genetycznie dwóch polaków bardziej różni się między sobą niż każdy z nich od masaja.
              Czy nie warto zastanawiać się jak to się stało w procesie ewolucji ?

              Czy nie warto zauważyć faktu że rodzice, którzy nie mają wpływu (załóżmy tak) na rozwój organizmu swojego dziecka, tak naprawdę decydują o jego powstaniu. I gdzie ich decyzja jest zapisana genetycznie lub w jakikolwiek inny sposób w danym organiźmie, tak by naukowiec badający ten organizm mógł ją odnaleźć i włączyć w swoje rozumienie tego zjawiska ?

              > Rzeczywista polemika z teorią ewolucji już była i już się skończyła. To už se
              > nikdy nevrátí. Nie ma naukowego kreacjonizmu. Zostały cienie przeszłości i
              > snujące się tu i ówdzie stęchłe powietrze. No, ale zostały i co pewien czas
              > trzeba je rozpędzać.

              Wydaje mi się że czujesz się jak Galileusz walczący z ciemnogrodem, ale czy oby napewno tak jest ?
        • jedenkruczek Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 18:10
          grgkh napisał:

          > jedenkruczek napisał:
          >
          > > Wyraźnie napisałem, że chodzi mi o to że z tzw. faktów
          > > nie można zbudować światopoglądu lub też całościowej
          > > wizji świata.
          >
          > A z czego chcesz ją budować? A może nie chcesz wcale?

          "Wiem, że nic nie wiem" - Sokrates
          "Odnalazłem Budowniczego Świata" - Budda
          Budowa całościowej wizji świata nie jest zadaniem nauki, jest algorytmem działania umysłu, on "musi" to robić, on robi to bez wytchnienia i przeważnie nieświadomie. Nauka tylko stara się robić to na podstawie faktów, a nie mitów, pogłosek, snów itp. Ale umysł ciągle napiera na fakty chcąc "uszyć" swoją mityczną rzeczywistość.
          Działanie umysłu można zaobserwować chociażby podczas oglądania telewizji. Nawet widząc że nośnik 50x50 cm jest całkowicie nieprawdziwy, rozmawiając z ludźmi obok, widząc realność naszego mieszkania, to i tak "wchodzimy" w rzeczywistość filmu. Podnosi nam się tętno, ciśnienie, może nawet płaczemy. To świadczy o tym, że umysł "chce" nierealności, lub też jest to jego pole działania. Taką ma naturę.

          >
          > Przecież naszą rolą jest stworzenie mozliwie dokładnego modelu działania świata
          > , który jest nam niezbędny, by móc przewidywać przyszłość.

          Jeśli chodzi o budowę modeli, to ja nie mam nic przeciwko temu. Chodzi o świadomość że są to modele, bo umysł człowieka bezustannie w swojej bieżącej działalności buduje takie modele, ale bierze je stale za rzeczywistość. W ten sposób powstały wszystkie "-izmy" np. faszysm, teroryzm, antysemityzm no i chociażby egoizm. Niestety obawiam się że także w nauce , fakty zostają wykorzystane do "szycia" mitycznego świata, szczególnie przez młodych i niedoświadczonych adeptów. Trzeba po prostu podkreślać to że nauka tworzy modele rzeczywistości.

          Jeśli chodzi o przeziębienie, to istnieje możliwość, że leczenie objawów jako infekcji może powodować, że przeziębienie w jakiejś formie trwa w organiźmie, gdzieś zagnieżdża się i w procesach długoletnich oddziaływuje na jakieś organy - np. trzustkę czy jelita i to może np. po 20-30 latach powodować jakieś groźne choroby. Ale póki nauka nie zacznie badać tego zjawiska nigdy się tego nie dowiemy.
          • petrucchio Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 18:42
            jedenkruczek napisał:

            > "Odnalazłem Budowniczego Świata" - Budda

            O, Budda był masonem? Skąd pochodzi ten cytat?
            • jedenkruczek Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 19:30
              Nazwany jest tu Architektem

              pl.youtube.com/watch?v=LsRom5NyaBI
              • petrucchio Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 20:02
                jedenkruczek napisał:

                > Nazwany jest tu Architektem

                Film fabularny jako źródło cytatów z Buddy! Czego to ludziska nie wymyślą...
                • jedenkruczek Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 22:04
                  Narratorem jest chyba Dalajlama ??
                  • petrucchio Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 22:17
                    jedenkruczek napisał:

                    > Narratorem jest chyba Dalajlama ??

                    A aktorem Keanu Reeves. Czy sam udział Dalajlamy robi z dialogu filmowego
                    autentyk? Wyrwaną z kontekstu i przekręconą nie do poznania kwestię z filmu,
                    czyli właściwie tekst własnego autorstwa, przypisałeś samemu Buddzie. Powinno
                    być: "Odnalazłem Budowniczego Świata.
                    • jedenkruczek Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 22:24
                      petrucchio napisał:

                      > jedenkruczek napisał:
                      >
                      > > Narratorem jest chyba Dalajlama ??
                      >
                      > A aktorem Keanu Reeves. Czy sam udział Dalajlamy robi z dialogu filmowego
                      > autentyk? Wyrwaną z kontekstu i przekręconą nie do poznania kwestię z filmu,
                      > czyli właściwie tekst własnego autorstwa, przypisałeś samemu Buddzie. Powinno
                      > być: "Odnalazłem Budowniczego Świata.
                      • petrucchio Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 22:55
                        jedenkruczek napisał:

                        > Nie chciałbym cię fatygować, ale jeśli możesz prosiłbym o
                        > pouczenie mnie w omawianej kwestii.

                        O czym tu pouczać? Dorosły człowiek na ogół odróżnia film od rzeczywistości.
                        Cytat, który przypisałeś Buddzie, jest tak bardzo niebuddyjski, że od razu wydał
                        mi się podejrzany. Oto podobny przykład dla ilustracji:

                        "Jestem Tasmańczykiem"
                        • jedenkruczek Re: Słowo wytłumaczenia 28.11.08, 23:44
                          petrucchio napisał:

                          > jedenkruczek napisał:
                          >
                          > > Nie chciałbym cię fatygować, ale jeśli możesz prosiłbym o
                          > > pouczenie mnie w omawianej kwestii.
                          >
                          > O czym tu pouczać? Dorosły człowiek na ogół odróżnia film od rzeczywistości.
                          > Cytat, który przypisałeś Buddzie, jest tak bardzo niebuddyjski, że od razu wyda
                          > ł
                          > mi się podejrzany. Oto podobny przykład dla ilustracji:
                          >
                          > "Jestem Tasmańczykiem"
                          • petrucchio EOT 28.11.08, 23:56
                            jedenkruczek napisał:

                            > Ciebie nie obchodzi sens merytoryczny słów przypisanych Buddzie
                            > tylko wydajesz osąd opierając się na tym gdzie to usłyszałem ?
                            > Czy to jest naukowe ? Gdzie taka metodologia cię zaprowadzi ?

                            Sprawdzanie źródeł? To dobra metodologia. Pomaga także wyłapać fałszerstwa i
                            bufonadę. W spisanych naukach Buddy i w tradycji buddyjskiej nie ma nic
                            podobnego do słów, które włożyłeś mu w usta. Wytknąłem ci to, a ty pokrywasz
                            konfuzję słowotokiem. EOT, jeśli o mnie chodzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka