Dodaj do ulubionych

Wymierajace jezyki

21.02.09, 02:25
dzisiejszy Guardian przynosi wiesci o wymierajacych jezykach, rowniez w
Europie Wschodniej. UNESCO podaje, ze jest obecnie na siwecie 199 jezykow,
ktore maja 10 lub mniej uzytkownikow.

tiny.pl/bqh5
od dluzszego czasu na konferencjach na ktore jezdze slychac wlasnie o jezykach
zagorozonych. nigdy nie potraiflem sie zdecydowac, czy nalezy ratowac jezyk (a
zatem promowac jego uzywanie) czy tez lepiej pozwolic mu zniknac.

tak czy owak za chwile zniknie jezyk po angielsku nazywany Livonian, uzywany
na Lotwie. zostal juz tylko jeden uzytkownik....na ktorym pewnie ciazy
niezwykla odpoweidialnosc.....taka odpoweidzialnosc ciazyla na ostatnim
uzytkowniku jezyka Manx, z Wyspy Man. mial on dzielnie pracowac rejestrujac ow
jezyk az do smierci w 1974 r.
Obserwuj wątek
    • petrucchio Re: Wymierajace jezyki 21.02.09, 02:52
      dala.tata napisał:

      > nigdy nie potraiflem sie zdecydowac, czy nalezy ratowac jezyk (a
      > zatem promowac jego uzywanie) czy tez lepiej pozwolic mu zniknac.

      Dla lingwistów to zawsze niepowetowana szkoda. Każdy system językowy to jakby
      inne uniwersum. Ale oczywiście języki wymierały zawsze i tak jak dzisiaj
      niekoniecznie z powodu wymarcia używającej danego języka grupy etnicznej. W
      ostatnich wiekach p.n.e. zaczęło się Wielkie Wymieranie języków południowej
      Europy wskutek szerzenia się łaciny. Łacina zastąpiła dziesiątki języków
      lokalnych, najpierw na Półwyspie Apenińskim, potem na Sardynii, w Iberii, Galii
      itd. Cudem przetrwały języki celtyckie w zromanizowanej Brytanii (uratowały je
      wędrówki ludów, niszcząc Imperium Rzymskie zanim Celtowie brytyjscy całkiem się
      zromanizowali), baskijski, grecki i albański. Ale cała reszta
      • petrucchio Więcej o liwskim 21.02.09, 07:57
        petrucchio napisał:

        > Liwski żyje też w Internecie!

        Zanim ktoś mi zwróci uwagę, że zalinkowana strona jest po łotewsku: w nagłówku
        są linki do wersji angielskiej i liwskiej. Pod zakładką Līvõ kīel/Liv
        language/Lībiešu valoda można znaleźć informacje o języku liwskim i jego
        statusie, opis gramatyczny itp. Według autorów strony, użytkowników liwskiego
        jako L1 żyje jeszcze pięciu: czworo na Łotwie i jeden w Kanadzie (cokolwiek to
        znaczy, "połowa" z nich nie posługuje się nim biegle); do tego dochodzi około
        dziesięciu etnicznych Liwów, którzy nauczyli się języka w późniejszym życiu,
        około dziesięciu językoznawców blisko zajmujących się liwskim i około pięciu
        entuzjastów, którzy z różnych pobudek nauczyli się liwskiego dla własnej
        prywatnej satysfakcji. W sumie ok. 30 osób jako tako zdolnych do rozmawiania po
        liwsku.

        Jednak czarno to widzę, zwłaszcza że wśród ludzi zgłaszających się na kursy
        liwskiego nie ma etnicznych Liwów, którzy najwyraźniej stracili cały zapał do
        ratowania własnego języka.

        A propos "ostatnich użytkowników", dzięki którym udało się przynajmniej
        zanotować to i owo i opisać strukturę wymierającego języka: warto wspomnieć
        Tuone Udainę (zm. 1898), ostatniego użytkownika języka dalmatyńskiego. Jedyny
        fachowy opis dalmatyńskiego, jakim dysponujemy, zawdzięczamy Matteo Bartolemu,
        językoznawcy, którego informatorem był Udaina. Bartoli zbierał swoje dane na rok
        przed śmiercią Udainy, który w tym czasie był już głuchy, bezzębny,
        dalmatyńskiego nie używał od 20 lat, a w ogóle nie bardzo się liczył jako "L1
        speaker", bo jego pierwszym językiem był włoski, a dalmatyńskiego nauczył się
        jako dziecko, podsłuchując rozmowy rodziców. Aż strach pomyśleć, jak skrzywiona
        musi być nasza wiedza o dalmatyńskim, ale lepsze to niż nic.
      • dala.tata Re: Wymierajace jezyki 21.02.09, 10:42
        Petrucchio, ja sie oczywiscie zgadzam ze dla lingwity to strata. ale czy z tej
        straty wynika, ze powinnismy tego jezyka uczyc w szkolach, zeby prztrwal,
        zapisywac, nagrywac itd itd.

        kiedys bylem na konferencji, gdzie brazylijczycy opowiadali o projekcie
        ratowania jakiegos jezyka z Amazonii. problem byl taki, ze w kilkusetosobowym
        plemeiniu doszlo do konfliktu. starszyzna olala i stweirdzila, ze to ich jezyk i
        oni nie chca zeby ich ktos nagrywal i zapisywal. najmlodsimlodzi z kolei uwazali
        ze portugalski im jest bardziej przydatny i juz nie chcieli sie uczyc. sredni
        stwierdzili ze jest interes do ubicia. i badacze opowiadali o sukcesie
        polegajacym na tym ze ubili iteres i zaczeli spisywac opowiesci srednich.

        wszyscy sie rozradowali na konferencji, ze sie udalo. ja bylem jedynym ktory
        stwierdzili ze do gwalt i przemoc. ze uzytkownicy mowia nie, to naukowcy powinni
        powiedziec przepraszamy, spadamy. a nie dokonywac podchodow i zabiegow, zeby
        przechytrzyc. i tyle.
        • petrucchio Re: Wymierajace jezyki 21.02.09, 12:19
          dala.tata napisał:

          > Petrucchio, ja sie oczywiscie zgadzam ze dla lingwity to strata. ale czy z tej
          > straty wynika, ze powinnismy tego jezyka uczyc w szkolach, zeby prztrwal,
          > zapisywac, nagrywac itd itd.

          Nie jestem sentymentalny, jeśli o to chodzi. Język to nie jest żywa istota i
          jego wymarcie (byle nie za sprawą ludobójstwa) może być bezbolesne, o ile
          posługująca się nim grupa etniczna nie zostaje "wynarodowiona" wbrew swojej
          woli, przy użyciu środków przymusu, ale zdecyduje się zrezygnować z tożsamości
          językowej (inne elementy może zachować, tak jak Irlandczycy zachowali odrębność
          etniczną, polityczną, religijną, kulturową i Bóg wie, jaką jeszcze, choć język
          już prawie stracili, kompensując to sobie, co prawda, posiadaniem własnej,
          rozpoznawalnej odmiany angielskiego). Jeśli ludzie dojdą do wniosku, że zmiana
          języka im się opłaca, daremne żale...

          Zresztą różnorodność językowa z czasem sama się odradza dzięki powstawaniu
          nowych lokalnych języków i dialektów. Pisałem, jak łacina wyparła kilkadziesiąt
          bardzo różnorodnych języków Europu południowej i zachodniej. Etruskiego,
          trackiego ani galijskiego nic nie przywróci do życia, ale sama łacina z czasem
          rozpadła się na coś około dwudziestu dialektów regionalnych, z których rozwinęły
          się języki romańskie. Z nich znowu ok. jednej trzeciej wymarło albo zostało
          wchłonięte przez odmiany bardziej "przebojowe", drugie tyle jeszcze istnieje,
          ale jest w trakcie zanikania, pozostałe zaś świetnie dają sobie radę i same z
          kolei zaczynają pączkować (np. różne odmiany hiszpańskiego w Nowym Świecie, z
          setkami milionów użytkowników).

          Od neolitu po schyłek epoki brązu potomstwo języka praindoeuropejskiego
          rozprzestrzeniało się od Indii i Azji Środkowej po Atlantyk, wypierając bez
          wątpienia *setki* języków, po których nie zostało ani śladu. Ale za to rodzina
          indoeuropejska obejmuje dziś setki języków. I znów jest jak zawsze: niektóre
          świetnie dają sobie radę, inne wymierają. To samo było w Afryce (ekspansja
          Bantu, wyparcie wielu języków Afryki północnej przez arabski), w Chinach itd.
    • stefan4 A Algol? 21.02.09, 08:47
      Ciekawe, czy na tym forum jest jeszcze ktoś, znający wymarły język Algol 60?

      - Stefan
      • kala.fior Re: A Algol? 21.02.09, 09:41
        Znam ze słyszenia, rodzice mówili w algolu .-)

        W wymieraniu języków komputerowych kluczowa jest ilość używanej literatury.
        Chyba nie ma już dużych zastosowań używających algolu, natomiast Fortran i Cobol
        są nadal aktywne, nadal standaryzowane (dodano obiekty i XML).
        Z duzym zdziwieniem widziałem anonse szukające programistów Cobolu tuz przed
        rokiem 2000, banki i spółki ubezpieczeniowe maja gigantyczne ilości programów
        tych językach.

        Łacina jest chyba w podobnej sytuacji co Cobol.
        Masa ludzi się jej uczy lub uczyła ale niewielu używa, jest wielka literatura
        ale nowej nie przybywa. (chociaż córką pokazała mi niedawno Harry Pottera po
        łacinie...)
        • stefan4 Re: A Algol? 21.02.09, 12:19
          kala.fior:
          > Z duzym zdziwieniem widziałem anonse szukające programistów Cobolu tuz przed
          > rokiem 2000

          No właśnie... próbowano chyba zrobić biznes na ludzkich obawach. Miały się dziać straszne rzeczy w naszym skomputeryzowanym świecie, a nie stało się nic i nawet nikt nie zauważył.

          Ja byłem wtedy w USA, tam chyba panika była większa niż gdziekolwiek (to jest w ogóle paniczny kontynent). Oprócz ofert dla programistów sprzedawano też schrony do ogródka; żywność liofilizowaną, zeby w takim schronie przetrwać rok; naboje do giwer, żeby bronic się przed takimi, co nie mają schronu; itp.

          kala.fior:
          > banki i spółki ubezpieczeniowe maja gigantyczne ilości programów
          > tych językach.

          Może mają, ale NA PEWNO nie gigantyczne ilości. Sposób współpracy programu z systemem operacyjnym bardzo się od tych czasów zmienił. Musieliby trzymać archaiczne komputery zajmujące całe sale (z obowiązkową klimatyzacją), a mające moc obliczeniową współczesnego palmtopa. Do tych zabytków potrzebowaliby serwisu. A i tak nie mogliby wyników obliczeń oglądać na ekranie, bo wtedy nie było jeszcze ekranów graficznych. Nie było też oprogramowania sieciowego, wszystko siedziało na jednym komputerze.

          Postawienie relacyjnej bazy danych (w tamtych czasach jeszcze nie znanej) na dzisiejszym komputerze nie jest takie strasznie drogie, żeby z nim zwlekać 40 lat. Nawet jeśli w tym celu trzeba zatrudnić specjalistę i kupić sprzęt, oprogramowanie i licencje. Dlatego utrzymywanie przy życiu starego oprogramowania kobolowego nie wydaje mi się specjalnie racjonalne i nie sądzę, żeby było powszechne.

          - Stefan
          • kala.fior Re: A Algol? 21.02.09, 14:16
            >
            > kala.fior:
            > > banki i spółki ubezpieczeniowe maja gigantyczne ilości programów
            > > tych językach.
            >
            > Może mają, ale NA PEWNO nie gigantyczne ilości. Sposób współpracy > programu
            z systemem operacyjnym bardzo się od tych czasów >zmienił.

            10 lat temu było tego masa. Sprawdziłem co dzisiaj robi IBM, szokujące,
            proponują automatyczne tłumaczenie Cobolu na nowoczesne języki. Co nie powinno
            bycz trudne, Cobol miął bardzo ładną (i śmiertelnie nudna) strukturę.

            >Nie było też oprogramowania sieciowego, wszystko siedziało na jednym komputerze.
            >
            No, jestem skamielina , pamiętam SNA (System Network Architecture), napisałem
            kiedyś emulator 3270.

            Pewne języki zasłużyły na wymarcie ...
          • europitek Re: A Algol? 21.02.09, 22:52
            stefan4 napisał:
            > Postawienie relacyjnej bazy danych (w tamtych czasach jeszcze nie
            > znanej) na dzisiejszym komputerze nie jest takie strasznie drogie,
            > żeby z nim zwlekać 40 lat. Nawet jeśli w tym celu trzeba zatrudnić
            > specjalistę i kupić sprzęt, oprogramowanie i licencje. Dlatego
            > utrzymywanie przy życiu starego oprogramowania kobolowego nie
            > wydaje mi się specjalnie racjonalne i nie sądzę, żeby było
            > powszechne.

            Tanie też nie jest, jeśli mówimy o firmach wielkości banku detalicznego (dane masowe i wielodostęp), to w grę wchodzą miliony złotych. Barierą jest racej nie ilość programów, ale danych. Takie firmy muszą przenosić stare dane do nowego systemu, a to dodatkowy koszt i problemy.
      • winoman Re: A Algol? 21.02.09, 10:08
        Trudno powiedzieć, żebym znał, ale pewnie w ciągu kilku godzin bym sobie
        przypomniał :-)

        Pozdrawiam!
        • stefan4 Re: A Algol? 21.02.09, 12:23
          winoman (o Algolu):
          > Trudno powiedzieć, żebym znał, ale pewnie w ciągu kilku godzin bym sobie
          > przypomniał :-)

          A jak już będziesz bezzębnym staruszkiem i przyjdzie do Ciebie badacz dawnych
          języków, to czy mu potrafisz przed śmiercią opowiedzieć, na czym Algol polegał?

          - Stefan
        • petrucchio Re: A Algol? 21.02.09, 12:28
          winoman napisał:

          > Trudno powiedzieć, żebym znał, ale pewnie w ciągu kilku godzin bym sobie
          > przypomniał :-)

          Ja zaczynałem w szkole średniej nauką elementów Algolu, potem już na studiach
          był Fortran IV (z dzisiejszego punktu widzenia język średniofortrański), potem
          już Pascal, archaiczne dialekty Lispu i Prologu... Też musiałbym sobie
          przypomnieć szczegóły, ale zasad się nie zapomina.

          Jesteśmy żywymi skamieniałościami?
    • stefan4 Rodzące się jezyki 21.02.09, 08:56
      Petrucchio, przy jakiejś innej okazji napisałeś, że angielskiego nie można uznać
      za pidżin. Wtedy chodziło o coś innego, więc nie ciagnąłem tego tematu, ale
      teraz czy mógłbyś wytłumaczyć dlaczego?

      Rozumiem niefachowo, że pidżin i kreol to różne stadia płciowego życia języków,
      czy może raczej już rozwoju embrionu. Najpierw język musi jakoś shomogenizować
      cechy rodziców, czemu może towarzyszyć nadzwyczajne uproszczenie gramatyki,
      frazeologii itp.; potem dopiero zaczyna rozwijać własne cechy. Angielski
      wykazuje to skrajne (jak na języki indoeuropejskie) uproszczenie gramatyki, ale
      frazeologię ma całkiem bogatą. Czy dlatego nie zaliczasz go do pidżinów i kreoli?

      Jeśli namieszałem coś w terminologii lub we wnioskach, to będę wdzięczny za
      zaprowadzenie porządku. To nie jest moje poletko, więc sam lepiej nie potrafię.

      Aha, osoby postronne proszone są o niemylenie pidżinów z pingwinami.

      - Stefan
      • dala.tata Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 10:54
        ja sie nigdy nie zajmowalem jezykami kontaktowymi jednak powiem to. otoz relacja
        pomiedzy pidzin i kreolem jest niezwykle plynna i mozna by zaryzykowac
        twierdzenie ze polityczna. przejscie z pidzina do kreola jest do pewnego stopnia
        medalem nadanym przez lingwiste. obie formy sa forma patois, a wiec jezyka
        niestandardowego, a zatem, czy chcemy czy nie, 'gorszego'. politycznosc jest tu
        widziana wyraznie.

        co do zycia plciowego, to zalezy tez z ktorej strony patrzec. pidziny sa np.
        forma angieslkiego, a zatem mozna by argumentowac, ze sa post-jezykami, a nie
        pre-jezykami. zalezy jak kto osobie chce.
      • petrucchio Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 12:47
        stefan4 napisał:

        > Petrucchio, przy jakiejś innej okazji napisałeś, że angielskiego nie można uznać
        > za pidżin. Wtedy chodziło o coś innego, więc nie ciagnąłem tego tematu, ale
        > teraz czy mógłbyś wytłumaczyć dlaczego?

        Żeby jakoś ustalić terminologię, sformułowano kryteria diagnostyczne,
        pozwalające określić, czy dany język jest kreolski (pidżinem angielski nie jest
        na pewno, bo pidżinem nazywa się namiastkę "pełnego" języka). Angielski nie
        spełnia większości z nich. Np. mimo uproszczenia gramatyki zachował część
        germańskiej fleksji, w tym archaiczne alternacje morfofonologiczne
        (write/wrote/written, goose/geese) itp. Nie uprościł się angielski system
        fonologiczny ani reguły fonotaktyczne (określające dopuszczalne kombinacje
        segmentów mowy). Pidżiny i języki kreolskie unikają np. zbitek typu /str-/ albo
        /-mps/, kłopotliwych spółgłosek w rodzaju "th"; nie miewają też skomplikowanego
        systemu samogłosek (większość zadowala się /a, e, i, o, u/).

        Trudno jednak wykluczyć, że angielski "głównego nurtu" wchłonął i
        "zdekreolizował" jakieś języki mieszane, zwłaszcza skandynawsko-angielskie
        dialekty dawnego Danelaw. Tłumaczyłoby to fakt, że większość uproszczeń
        gramatycznych w okresie średnioangielskim zaczynała się na północy i stopniowo
        rozprzestrzeniała ku południowi.
        • stefan4 Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 13:13
          petrucchio:
          > Żeby jakoś ustalić terminologię, sformułowano kryteria diagnostyczne,
          > pozwalające określić, czy dany język jest kreolski (pidżinem angielski nie jest
          > na pewno, bo pidżinem nazywa się namiastkę "pełnego" języka). Angielski nie
          > spełnia większości z nich. Np. mimo uproszczenia gramatyki zachował część
          > germańskiej fleksji, w tym archaiczne alternacje morfofonologiczne
          > (write/wrote/written, goose/geese) itp. Nie uprościł się angielski system
          > fonologiczny ani reguły fonotaktyczne (określające dopuszczalne kombinacje
          > segmentów mowy). Pidżiny i języki kreolskie unikają np. zbitek typu /str-/ albo
          > /-mps/, kłopotliwych spółgłosek w rodzaju "th"; nie miewają też skomplikowanego
          > systemu samogłosek (większość zadowala się /a, e, i, o, u/).

          Czy więc definicja języka kreolskiego opiera się na jego postaci (jakie cechy
          wykazuje dzisiaj) czy na historii (z połączenia czego z czym powstał)?

          W pl.wikipedia.org/wiki/Trasianka cytowana jest opinia, że trasianka nie
          jest kreolem, bo powstała ze zmieszania języków zbyt bliskich genetycznie. To
          by było kryterium historyczne... Ale ja przypuszczam, że ona również nie
          spełnia Twoich kryteriów fonologicznych i inn.; np. nie sądzę, żeby unikała
          trudnych zbitek spółgłosek akceptowanych jednak zarówno w rosyjskim jak i w
          białoruskim. Ale tylko tak sobie wyobrażam, nie znam trasianki...

          - Stefan
          • petrucchio Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 13:42
            stefan4 napisał:

            > Czy więc definicja języka kreolskiego opiera się na jego postaci (jakie cechy
            > wykazuje dzisiaj) czy na historii (z połączenia czego z czym powstał)?

            To, o czym wspomniałem, to są kryteria *diagnostyczne*. *Definicja* języka
            kreolskiego w ścisłym sensie jest dość prosta: "a nativised pidgin", ale tak
            naprawdę proces, który do tego prowadzi, jest jeszcze słabo poznany. Różni
            autorzy różnią się co do szczegółów definicji, np. język kreolski w sensie, w
            jakim używa tego terminu Salikoko Mufwene (który dopuszcza inne mechanizmy
            "kreolizacji" i w ogóle uznaje pojęcie "języka kreolskiego" za raczej
            polityczne, niż językoznawcze) to co innego niż język kreolski wg bardziej
            rygorystycznej definicji Sary Thomason i Terrence'a Kaufmana. Ja jestem bardziej
            po stronie "rygorystów", bo inaczej niebezpiecznie rozmywamy pojęcie
            "kreolizacji", tak że można pod nią podciągnąć prawie wszystko, co wynika z
            kontaktów językowych. Tutaj możesz znaleźć
            trochę informacji o toczonych sporach i w miarę wyczerpującą bibliografię.

            > W pl.wikipedia.org/wiki/Trasianka cytowana jest opinia, że trasianka nie
            > jest kreolem, bo powstała ze zmieszania języków zbyt bliskich genetycznie. To
            > by było kryterium historyczne... Ale ja przypuszczam, że ona również nie
            > spełnia Twoich kryteriów fonologicznych i inn.; np. nie sądzę, żeby unikała
            > trudnych zbitek spółgłosek akceptowanych jednak zarówno w rosyjskim jak i w
            > białoruskim. Ale tylko tak sobie wyobrażam, nie znam trasianki...

            Rosyjski i białoruski są tak blisko spokrewnione, że uznawanie je za osobne
            języki jest w gruncie rzeczy decyzją polityczną. W ogóle języki
            wschodniosłowiańskie tworzą kontinuum dialektów, a nie wyraźnie wyodrębnione
            jednostki. W tej sytuacji nie ma większych problemów z wzajemną zrozumiałością,
            a właśnie brak takowej jest motywcją do powstawania "języków kontaktowych" typu
            pidżinowo-kreolskiego. Można to porównać z krzyżowaniem się różnych ras
            geograficznych w ramach tego samego gatunku: trudno powiedzieć, że powstaje
            jakaś nowa jakość.
            • stefan4 Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 14:28
              petrucchio:
              > W ogóle języki wschodniosłowiańskie tworzą kontinuum dialektów, a nie wyraźnie
              wyodrębnione
              > jednostki.

              No, prawda. O tej trasiance napisałem tylko dlatego, że rozpaczliwie
              poszukiwałem przykładu kreola, o którym COKOLWIEK mógłbym wiedzieć; a trasiankę
              Wikipedia wymieniła wśród kreoli. Ku mojemu zdziwieniu.

              Teraz pomyślałem, że trochę mógłbym wiedzieć również o jidysz; niewiele, ale
              jednak z grubsza rozumiem napisane, bazując na niemieckim. Czy to jest kreol
              (jeśli tak, to czego z niemieckim?), czy jakieś inne zjawisko?

              - Stefan
              • petrucchio Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 15:38
                stefan4 napisał:

                > Teraz pomyślałem, że trochę mógłbym wiedzieć również o jidysz; niewiele, ale
                > jednak z grubsza rozumiem napisane, bazując na niemieckim. Czy to jest kreol
                > (jeśli tak, to czego z niemieckim?), czy jakieś inne zjawisko?

                W gruncie rzeczy dialekt wysokoniemiecki z dużą liczbą obcych zapożyczeń (z
                hebrajskiego, a we wschodnich dialektach także słowiańskich). Zachował rodzaje,
                liczbę mnogą (w tym historyczne formy nieregularne), przypadki (dla
                przymiotników) i końcówki osobowe czasowników. Czas przeszły prosty zamienił na
                peryfrastyczny, ale to pospolite zjawisko (polski czas przeszły też ma takie
                pochodzenie). Żydzi w diasporze na ogół asymilowali się językowo do otoczenia i
                stawali się dwujęzyczni, rezerwując hebrajski i aramejski do zastosowań
                "wyższych", zamiast tworzyć pidżiny.

                www.jewish-languages.org/yiddish.html
            • stefan4 Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 16:04
              petrucchio:
              > Tutaj możesz znaleźć
              > trochę informacji o toczonych sporach i w miarę wyczerpującą bibliografię.

              Dziękuję, przejrzałem i trochę zmądrzałem. Ale tylko trochę.

              Tam piszą m.in.: ,,Particularly troubling is the evidence that definite articles are predominantly prenominal in English-based creole languages and English whereas they are predominantly postnominal in French creoles and French koinés''. W bułgarskim i rumuńskim też tak jest. W skandynawskich chyba też, ale tego nie jestem pewien. Tak po prostu bywa. Co w tym jest ,,troubling''?

              ,,According to Vennemann (2003), most European languages themselves might even share a common substratum as well as a common superstratum.''
              • petrucchio Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 16:41
                stefan4 napisał:

                > Dziękuję, przejrzałem i trochę zmądrzałem. Ale tylko trochę.
                >
                > Tam piszą m.in.: ,,Particularly troubling is the evidence that definite article
                > s are predominantly prenominal in English-based creole languages and English wh
                > ereas they are predominantly postnominal in French creoles and French koinés''.
                > W bułgarskim i rumuńskim też tak jest. W skandynawskich chyba też, ale tego
                > nie jestem pewien. Tak po prostu bywa. Co w tym jest ,,troubling''?

                "Troubling" dla kogoś, kto uważa, że istnieją uniwersalne preferencje w tym
                względzie, uwidoczniające się podczas uzupełniania gramatyki pidżinowej. Ja się
                zgadzam, że to nie jest problem.

                > ,,According to Vennemann (2003), most European languages themselves might even
                > share a common substratum as well as a common superstratum.''
                • petrucchio PS 21.02.09, 17:16
                  petrucchio napisał:

                  > Romaine (1988).

                  Ups! tego nie ma w tamtej bibliografii. Mam na myśli tę książkę:

                  users.ox.ac.uk/~romaine/pcbook.html
        • dala.tata Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 13:25
          problem w tym Petrucchio, ze moi studenci tez tak mowia. I have wrote jest
          standardem. co wiecej, podejrzewam ze gdybysmy zanalizowali jezyk ludzi kotrych
          tu sie okresla jako underclass, podejrzewam, ze okazaloby sie ze im blizej do
          pidgin niz do standardu.

          i co z tym fantem zrobic? nowy pidgin mamy? i teza ze to co innego, bo tu mamy
          socjolekty, a jezyki etniczne nie zachodzi. bo oczywiscie ci wszyscy tambylcy
          ktorzy sobie mowili swoimi #pidzinami' mieli oczywiscie rowniez status spoleczny
          w relacji do bialych, do innych tambylcow itd itd.
          • petrucchio Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 13:50
            dala.tata napisał:

            > problem w tym Petrucchio, ze moi studenci tez tak mowia. I have wrote jest
            > standardem.

            Pidgin miałby coś w rodzaju I have write (żadnych alternacji). Pidginy po prostu
            resetują gramatykę języka, z którego biorą słownictwo. Język kreolski z kolei
            buduje własną morfologię i składnię od zera, często wykorzystując cechy
            gramatyczne języków substratowych lub tworząc całkiem nowe konstrukcje
            analityczne. Gdyby np. znikła zupełnie anglosaska liczbna mnoga, a zastąpiła ją
            reduplikacja ("man-man" zamiast "men"), byłoby to zjawisko typowo kreolskie.
            • dala.tata Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 13:53
              OK. jednak zanik liczby mnogiej zaczynamy w 'niskim' angielskim obserwowac. ale
              zobaczymy co bedzie dalej.
            • stefan4 Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 14:22
              petrucchio:
              > Pidgin miałby coś w rodzaju I have write (żadnych alternacji).

              Skoro już sami tworzymy pidżiny, to czy mógłby mieć zamiast tego coś w rodzaju
              ,,I did write''? :-)

              petrucchio:
              > Pidginy po prostu resetują gramatykę języka, z którego biorą
              > słownictwo.

              Masz na myśli fleksję a nie całą gramatykę, prawda? Zastępowanie końcówek
              słowami posiłkowymi to nie jest jeszcze upadek gramatyki.

              petrucchio:
              > Gdyby np. znikła zupełnie anglosaska liczbna mnoga, a zastąpiła ją
              > reduplikacja ("man-man" zamiast "men"), byłoby to zjawisko typowo kreolskie.

              A gdyby nie reduplikacja, tylko też słowo posiłkowe? Np. ,,multi-man'' ==
              ludzie, ,,multi-goose'' == gęsi, itp. Właściwie to angielska REGULARNA liczba
              mnoga niewiele się od tego różni, tyle że używa końcówki liczby mnogiej zamiast
              początkówki liczby mnogiej.

              - Stefan
              • petrucchio Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 15:19
                stefan4 napisał:

                > A gdyby nie reduplikacja, tylko też słowo posiłkowe? Np. ,,multi-man'' ==
                > ludzie, ,,multi-goose'' == gęsi, itp.

                Oczywiście. Albo najprościej i najczęściej
                • stefan4 Re: Rodzące się jezyki 21.02.09, 15:38
                  petrucchio:
                  > yupela 'wy wszyscy'
                  [...]
                  > Wszystkie morfemy są pochodzenia angielskiego, ale kombinacje zupełnie
                  > nieangielskie.

                  Jak rozumiem, w tok pisin liczba mnoga od ,,ty'' brzmi ,,you fellows'' a w
                  amerykańskim liczba mnoga od ,,ty'' brzmi ,,you guys''. To niewielka różnica.
                  Ale amerykański nie wytrzymuje konkurencji z tok pisin w tych innych zaimkach
                  osobowych, cienias jeden...

                  - Stefan
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka