Dodaj do ulubionych

list otwarty w obronie rozumu

25.02.09, 14:42
przeczytacie? podpiszecie się? oczywiście, o ile chcecie..
www.cft.edu.pl/protest/lista.php
Obserwuj wątek
    • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 15:50
      Nie widzę powodu, by protestować przeciwko sklasyfikowaniu faktycznie
      wykonywanych zawodów. Z Ustawy www.abc.com.pl/serwis/du/2004/2644.htm
      wynika, że sposób klasyfikacji przeprowadzono w sposób sensowny i klarowny. I
      tak, na przykład wróżbita został zaklasyfikowany w grupie:
      5 PRACOWNICY USŁUG OSOBISTYCH I SPRZEDAWCY
      51 PRACOWNICY USŁUG OSOBISTYCH I OCHRONY
      514 Pozostali pracownicy usług osobistych
      5149 Pracownicy usług osobistych gdzie indziej niesklasyfikowani
      514903 Wróżbita

      Jak łatwo się zorientować, wróżbita został umieszczony we właściwym miejscu, z
      dala od pozycji nauczyciela akademickiego i żaden sposób nie zagraża pozycji
      profesora Łukasza Turskiego.

      Dokonana klasyfikacja nie jest "skandalem" lecz zwykłym działaniem Państwa w
      zakresie potrzeb rynku pracy.

      Czy ktoś, kto całe życie zajmuje się wróżeniem jest bez zawodu? Oczywiście, jego
      zawodem jest wróżbiarstwo. Protestować można przeciwko złemu, nieadekwatnemu
      opisowi zawodu, ale w tej kwestii powinni się wypowiadać zainteresowani. Tak,
      jak fryzjer lub filozof wie lepiej od urzędnika ministerialnego, na czym polega
      jego zawód.

      Jeśli ja miałbym protestować - to co najwyżej przeciwko konieczności naginania
      określenia wykonywanego zawodu do przedstawionej klasyfikacji. Przykład?
      Zawodowa prostytutka - co ma wpisać?
      322401 Masażysta?

      Kornel
      • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 16:39
        > Protestować można przeciwko złemu, nieadekwatnemu opisowi zawodu,
        > ale w tej kwestii powinni się wypowiadać zainteresowani.

        Jak określiliby swój zawód sutenerzy, dealerzy narkotyków czy wymuszający
        haracze? Przecież niewątpliwie ludzie z tego żyją, więc są to zawody faktycznie
        wykonywane.

        Protest dotyczy zawodów które opierają się na oszustwie, ale takim którego prawo
        nie zabrania. Bo jeśli zabieram komuś pieniądze wykorzystując to że jest słabszy
        to popełniam przestępstwo, a jeśli
        wykorzystując to że jest głupszy - to już nie.

        Jeśli klasyfikacja ma obejmować wszystkie zawody dozwolone przez prawo, to
        faktycznie wystarczyłoby zmienić tylko opis. Może powinna być cała kategoria
        "Pracownicy usług osobistych wykorzystujących ludzką głupotę":

        Astrolog:
        Korzystając z dowolnych formuł uzależniających losy człowieka z tym co widać na
        niebie, pobiera od ludzi pieniądza za udostępnienie uzyskanych w ten sposób wyników.

        Wróżbita:
        Wykorzystując naiwność ludzi wmawia im, że posiada nadnaturalne zdolności i
        pobiera od nich pieniądze za rzekome przewidywanie przyszłości.
        • adept44_ltd Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 16:46
          przeczytałem i mam nadzieję, że to jaja jakieś - opis astrologa:

          Bada wpływ poszczególnych planet układu słonecznego i gwiazd stałych na
          środowisko ziemskie; określa i analizuje zarówno fizyczną, jak i psychiczną
          sferę zjawisk wywoływanych przez oddziaływanie określonych konfiguracji
          planetarnych i gwiezdnych w celu uzyskania informacji dotyczących najczęściej
          człowieka - jego zdrowia, psychiki i losu oraz danych przydatnych w innych
          dziedzinach życia, takich jak meteorologia czy uprawa roślin.
          • charioteer1 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 17:21
            Ale tym sie zajmuje astrolog. Jeszcze moze robic prognozy finansowe, prognozy
            dla panstw. Hitler tez mial nadwornego, chyba do czasu az mu sie prognozy
            przestaly podobac.
            • adept44_ltd Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 18:42
              no widzisz, i 6 lat na frontach II w.ś. na darmo...
            • madcio Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 20:33
              > Hitler tez mial nadwornego, chyba do czasu az mu sie prognozy
              > przestaly podobac.
              Eee. Z tego co wiem, do samego końca prognozy były wręcz świetne. Po
              przejściowych trudnościach, oczywiście.
              • charioteer1 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 21:12
                Nie pamietam dokladnie, ale ten astrolog chyba zle skonczyl. Łaska panska na
                pstrym koniu itd.
                • pomruk Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 21:38
                  Macie na myśli niejakiego Hanussena? Został zamordowany w 1933 roku.
                  Prawdopodobnie przez SA. Powód? Za dużo wiedział (przepowiedział
                  publicznie podpalenie Reichstagu - być może korzystając z czyjejś
                  niedyskrecji) i zwracał na siebie zbyt wielką uwagę Fuhrera (kosztem
                  ponoć Goeringa i Gebbelsa). W każdym razie nie stracił do końca łask
                  Wodza.
                  • charioteer1 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 22:24
                    Tak, wlasnie jego.
        • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 16:58
          asteroida2 napisał:
          > Jak określiliby swój zawód sutenerzy, dealerzy narkotyków czy
          > wymuszający haracze? Przecież niewątpliwie ludzie z tego żyją,
          > więc są to zawody faktycznie wykonywane.

          Sutenerstwo, handel narkotykami itp są działalnością przestępczą. Dlatego ich
          nie ma w specyfikacji zawodów. Natomiast wróżbiarstwo i prostytucja w Polsce nie
          są zabronione i są faktycznie wykonywanymi zawodami. Przy okazji poprawiam się:
          prostytutka ma swoje(?) miejsce w Ustawie: 514290 Pozostałe osoby do towarzystwa.

          > Protest dotyczy zawodów które opierają się na oszustwie, ale takim
          > którego prawo nie zabrania. Bo jeśli zabieram komuś pieniądze
          > wykorzystując to że jest słabszy to popełniam przestępstwo, a jeśli
          > wykorzystując to że jest głupszy - to już nie.

          Dosyć dziwne i niecodzienne podajesz definicje.

          > Jeśli klasyfikacja ma obejmować wszystkie zawody dozwolone przez
          > prawo, to faktycznie wystarczyłoby zmienić tylko opis. Może
          > powinna być cała kategoria "Pracownicy usług osobistych
          > wykorzystujących ludzką głupotę":
          > Astrolog:
          > Korzystając z dowolnych formuł uzależniających losy człowieka z
          > tym co widać na niebie, pobiera od ludzi pieniądza za
          > udostępnienie uzyskanych w ten sposób wyników.
          >
          > Wróżbita:
          > Wykorzystując naiwność ludzi wmawia im, że posiada nadnaturalne
          > zdolności i pobiera od nich pieniądze za rzekome przewidywanie
          > przyszłości.

          To nie są dobre opisy. Uwagi o pieniądzach są całkowicie zbędne. Otrzymywanie
          pieniędzy za wykonywaną pracę jest oczywistością.

          Istotnym elementem zawodu 241917 Specjalisty do spraw reklamy jest
          wykorzystywanie swojej przewagi w zakresie zdolności psychicznych i wpływanie na
          decyzje (wolę) innego człowieka i nie zawsze korzystne rozporządzenie majątkiem.
          Czy pokusisz się o skorygowanie ministerialnego opisu pracownika przemysłu
          reklamowego?

          W liście zawarty jest protest NIE TYLKO w sprawie opisu zawodów. Wzywa do
          WYKREŚLENIA tych zawodów z klasyfikacji.

          Traktuję protest jako żart.

          Kornel
          • madcio Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 20:36
            Żartem są same te zawody. Ten dokument nadaje im oficjalną rangę i legitymizuje
            brednie, na których te zawody opierają się w uzasadnianiu swojego istnienia.
            • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 21:01
              Mam dwa pytania do ciebie. Właściwie dwie grupy pytań :)
              1. czy słyszałeś o Międzynarodowej Organizacji Pracy? Czy Polska, jako kraj
              członkowski ONZ jest, twoim zdaniem, w jakiś sposób związana z MOP (ILO)?
              Czy słyszałeś o MIĘDZYNARODOWYM Standardzie Klasyfikacji Zawodów?
              Jeśli nie, to zachęcam do wizyty na stronie:
              www.ilo.org/public/english/bureau/stat/isco/index.htm
              Dalej już pójdzie łatwo:
              www.ilo.org/public/english/bureau/stat/isco/docs/resol08.pdf
              Bądź tak miły i odszukaj zawód 5161 i powiedz nam, co to takiego, M'kay?

              Później wrócimy do kwestii podstawowej, czyli do tego, czy polski ustawodawca
              powinien usunąć kilka pozycji z listy zawodów.

              2. Czy twoja wypowiedź w sprawie Hitlera w tym wątku jest związana z tematem
              akcji protestacyjnej? I szerzej - z nauką?

              Kornel
              • madcio Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 22:19
                > odszukaj zawód 5161 i powiedz nam, co to takiego,
                5161 Astrologers, fortune-tellers and related workers.

                > Później wrócimy do kwestii podstawowej, czyli do tego, czy polski
                > ustawodawca powinien usunąć kilka pozycji z listy zawodów.
                Kwestia się zmieniła. Zgadnij, na jaką.

                > 2. Czy twoja wypowiedź w sprawie Hitlera w tym wątku jest związana
                > z tematem akcji protestacyjnej? I szerzej - z nauką?
                Offtopice zawsze były, są i będą. Zresztą, zawsze można podyskutować o tym,
                dlaczego gwiazdy jakoś nie uprzedziły nazistów, jak ich zabawy się skończą. ;>

                Teraz ja. Czy na liście zawodów powinien wylądować, np:
                - Homeopata?
                - Chirug psychiczny? (taki co "operuje siłą woli")
                -

                Jeśli takie zawody już są to ja bardzo przepraszam i po raz kolejny tracę wiarę
                w ludzkość.
                • ponurak Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 22:23
                  Madcio, dzięki za dobre słowo! ale... podpisałeś się?
                • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 23:18
                  madcio napisał:
                  > > odszukaj zawód 5161 i powiedz nam, co to takiego,
                  > 5161 Astrologers, fortune-tellers and related workers.

                  Bingo! Tak więc nasza ustawa z 2004 roku nie jest jakimś poronionym pomysłem,
                  tylko polską wersją oenzetowskiej klasyfikacji. MOP dopuszcza takie
                  zindywidualizowane, narodowe klasyfikacje. Sądzę, że głównym powodem jest
                  lokalny zwyczaj, lokalne warunki. Niewielu w Polsce będzie "zrywaczy orzechów
                  kokosowych". Jeśli zaś chodzi o astrologów to MOP przewiduje podobną
                  specyfikację zawodu co polskie MP:
                  www.ilo.org/public/english/bureau/stat/isco/isco88/5151.htm
                  Jeśli więc rzeczniczka resortu Bożena Diaby mówi "Jesteśmy zdziwieni. Musimy się
                  temu przyjrzeć" to znaczy że nie wie o czym mówi. Wszystko bowiem wskazuje na
                  to, że polską specyfikacje zawodu astrologa i wróżbity zaczerpnięto z
                  międzynarodowego standardu.

                  I bardzo dobrze. Astrologowie na świecie zajmują się mniej więcej tym samym i
                  prochu nie ma co wymyślać.

                  > > Później wrócimy do kwestii podstawowej, czyli do tego, czy polski
                  > > ustawodawca powinien usunąć kilka pozycji z listy zawodów.
                  > Kwestia się zmieniła. Zgadnij, na jaką.

                  Nie męcz. Powiedz. Autorzy listu protestacyjnego wyglądają na takich, którzy
                  NAGLE się obudzili w roku 2009 i odkryli, że są astrologowie i wróżbici na
                  świecie. Że ktoś (ustawodawca) zadbał o potrzeby ludzi, którzy żyją z
                  radiestezji lub wróżbiarstwa. Że ktoś KILKA LAT WCZEŚNIEJ napisał i uchwalił
                  ustawę.

                  Argumenty, przeciwko zawodowi radiestety, że może zostać biegłym sądowym są dla
                  mnie dziwne. Jeśli prawo dopuszcza rzeczywiście taką możliwość (a nie
                  sprawdzałem), to odpowiednie rozporządzenie może WYŁĄCZYĆ tę lub inna grupę
                  zawodową ze świadczenia usług biegłego sądowego. Po prostu. Notabene, jeśli
                  sprawa sądowa będzie dotyczyć praktyk ajurwedyjskich, to kogo należy powołać na
                  biegłego? Internistę?

                  Autorzy protestu chcą walczyć o "rozum". Słusznie. Tyle że walka z klasyfikacją
                  i specyfikacją zawodową - powszechną na świecie (prouniści, na pomoc!) jest mało
                  rozumna :) Ta klasyfikacja jest tylko ADMINISTRACYJNYM narzędziem. Nie jest
                  dowodem na NAUKOWOŚĆ tych zawodów.

                  Po prostu.

                  > Teraz ja. Czy na liście zawodów powinien wylądować, np:
                  > - Homeopata?
                  > - Chirug psychiczny? (taki co "operuje siłą woli")

                  Homeopata 3229-079-90 jest w międzynarodowym wykazie:
                  www.ilo.org/public/english/bureau/stat/isco/isco88/alpha.htm

                  Kornel
                  • llukiz Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 23:44
                    > Bingo! Tak więc nasza ustawa z 2004 roku nie jest jakimś poronionym pomysłem,
                    > tylko polską wersją oenzetowskiej klasyfikacji. MOP dopuszcza takie

                    A skąd pomysł że onzetowska klasyfikcja nie jest poronionym pomysłem, tak samo
                    zresztą jak i nasza ustawa?

                    Sądzę, że głównym powodem jest
                    > lokalny zwyczaj, lokalne warunki

                    gdyby tak było, zapewne zostałby wpisany zawód zbieracz puszek po śmietnikach i
                    okolicy. Ileś tam tysięcy polaków się z tego utrzymuje.

                    > świecie. Że ktoś (ustawodawca) zadbał o potrzeby ludzi, którzy żyją z
                    > radiestezji lub wróżbiarstwa.

                    szkoda że nie zadbał o potrzeby ludzi którzy żyją z innych form wyłudzania.

                    tyle że walka z klasyfikacją
                    > i specyfikacją zawodową powszechną na świecie

                    czy jeśli głupota jest powszechna to nie należy jej zwalczać?
                    • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 01:07
                      llukiz napisał:

                      >> Bingo! Tak więc nasza ustawa z 2004 roku nie jest jakimś
                      >> poronionym pomysłem, tylko polską wersją oenzetowskiej
                      >> klasyfikacji. MOP dopuszcza takie
                      >
                      > A skąd pomysł że onzetowska klasyfikcja nie jest poronionym
                      > pomysłem, tak samo zresztą jak i nasza ustawa?

                      Kolego, wygląda na to, że ledwie przed chwilą dowiedziałeś się, że istnieje coś
                      takiego, jak międzynarodowa klasyfikacja zawodów.
                      Popełniasz błąd logiczny sugerując, że ktoś twierdził, że "onzetowska
                      klasyfikcja nie jest poronionym pomysłem,". Nikt nie wypowiadał się w tym wątku
                      na ten temat. Zrobię to teraz ja.
                      Otóż ta klasyfikacja oenzetowska nie jest poronionym pomysłem. Nie przejmuj się,
                      przyjdzie czas, kiedy to zrozumiesz.

                      Klasyfikacja służy do statystycznych opracowań rynku pracy i budowy baz danych.

                      > Sądzę, że głównym powodem jest lokalny zwyczaj, lokalne warunki
                      > gdyby tak było, zapewne zostałby wpisany zawód zbieracz puszek po
                      > śmietnikach i okolicy. Ileś tam tysięcy polaków się z tego
                      > utrzymuje.

                      Zbieranie puszek wygląda mi raczej na zajęcie nie zawód. Ale być może taki
                      zawód powinien być wpisany do ustawy. Z punktu widzenia grupy zawodowej -
                      formalne uznanie zawodu ma duże znaczenie. Na przykład: radiesteci (zawód uznany
                      w 1983 roku, dzień dobry, Panie Profesorze!) i bioenergoterapeuci dzięki temu
                      mogli podpisać (2008) z towarzystwem ubezpieczeniowym umowę grupowego
                      ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z tytułu wykonywania zawodu.

                      > > świecie. Że ktoś (ustawodawca) zadbał o potrzeby ludzi, którzy
                      > >żyją z radiestezji lub wróżbiarstwa.
                      >
                      > szkoda że nie zadbał o potrzeby ludzi którzy żyją z innych form wyłudzania.

                      Bla bla bla

                      > tyle że walka z klasyfikacją
                      > > i specyfikacją zawodową powszechną na świecie
                      >
                      > czy jeśli głupota jest powszechna to nie należy jej zwalczać?

                      Bla bla bla.
                      Napisz merytorycznie to odpowiem.

                      Kornel
                      • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 10:13
                        > Nie przejmuj się, przyjdzie czas, kiedy to zrozumiesz.
                        > (...)
                        > Bla bla bla

                        No to wykazałeś się klasą. Od razu widać że wiesz o czym piszesz i że potrafisz
                        poprzeć swoje argumenty rzeczową argumentacją.

                        Ja mam inne pytanie, być może znasz na nie odpowiedź:
                        "Czy któryś z zawodów opisywanych w klasyfikacji MON ma w opisie uwzględnione
                        wykorzystywanie nadnaturalnych zdolności (tak jak polski wróżbita)?"

                        (Przecież chodzi nam o statystykę, tworzenie baz danych itp. To w końcu istotne
                        wiedzieć jaki procent ludzi takie zdolności posiada)
                        • kornel-1 Nie cierpię manipulatorów! 26.02.09, 10:39
                          asteroida2 napisał:
                          > > Nie przejmuj się, przyjdzie czas, kiedy to zrozumiesz.
                          > > (...)
                          > > Bla bla bla
                          >
                          > No to wykazałeś się klasą. Od razu widać że wiesz o czym piszesz i
                          > że potrafisz poprzeć swoje argumenty rzeczową argumentacją.

                          Zmanipulowałeś moją wypowiedź. Czuję wstręt.

                          Pierwsza linijka zacytowana przez ciebie odnosiła się do wypowiedzi llukiza i
                          dotyczyła sensowności międzynarodowej standardowej klasyfikacji zawodów.
                          Forumowicz llukiz poddał w wątpliwość sens tej klasyfikacji. Ja odpowiedziałem
                          mu merytorycznie pisząc:

                          "Klasyfikacja służy do statystycznych opracowań rynku pracy i budowy baz danych.?

                          Byłeś uprzejmy wyciąć tę moją wypowiedź zostawiając w cytacie (...)

                          W dalszej swojej wypowiedzi przytoczyłem fakty i argumenty za istnieniem zawodu
                          radiestety. Podkreśliłem znaczenie uznania danego zawodu dla osób go wykonujących.

                          Kolejna zacytowana linijka z mojego postu:
                          > Bla bla bla
                          odnosiła się już do czegoś innego. Jesteś manipulatorem :(

                          Nie lubię manipulatorów :)

                          Jeśli forumowicz llukiz pisze "szkoda że [ustawodawca] nie zadbał o potrzeby
                          ludzi którzy żyją z innych form wyłudzania." - to nie jest to wypowiedź
                          merytoryczna.

                          Jeśli forumowicz llukiz pisze "czy jeśli głupota jest powszechna to nie należy
                          jej zwalczać?" nie popierając swojej opinii na temat tego, co nazwał głupotą
                          rzeczowymi argumentami - to trudno z tym dyskutować.

                          Jeśli zaś chodzi o twoją dalszą wypowiedź:
                          > No to wykazałeś się klasą. Od razu widać że wiesz o czym piszesz i
                          > że potrafisz poprzeć swoje argumenty rzeczową argumentacją.

                          to pozostawię PT Czytelnikom do rozsądzenia, który z nas w tym wątku wypowiada
                          się rzeczowo.

                          Pa pa :)

                          Kornel
                  • madcio Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 18:12
                    > > Kwestia się zmieniła. Zgadnij, na jaką.
                    > Nie męcz. Powiedz.
                    Na pytanie, czy takie zawody powinny znajdować się w europejskiej klasyfikacji.

                    > Ta klasyfikacja jest tylko ADMINISTRACYJNYM narzędziem. Nie jest
                    > dowodem na NAUKOWOŚĆ tych zawodów.
                    Sporo ludzi, także tutaj, zintepretowało obecność tych zawodów na oficjalnych
                    klasyfkacjach jako uznanie, że te zawody opierają się w jakiejś mierze na
                    rzeczywiście istniejących zjawiskach.

                    > > Teraz ja. Czy na liście zawodów powinien wylądować, np:
                    > > - Homeopata?
                    > > - Chirug psychiczny? (taki co "operuje siłą woli")
                    > Homeopata 3229-079-90 jest w międzynarodowym wykazie:
                    > www.ilo.org/public/english/bureau/stat/isco/isco88/alpha.htm
                    Nie o to mi chodziło. Czy wymienione przeze mnie zawody powinny być według
                    ciebie w klasyfikacji? Pytam się o twoją opinię, a nie o to, jak jest.
                    • kornel-1 Państwo a astrologia ;-) 26.02.09, 20:03
                      madcio napisał:
                      > Na pytanie, czy takie zawody powinny znajdować się w europejskiej klasyfikacji.

                      Oczywiście. Zgadzam się tu z panią minister, że klasyfikacja opisuje jedynie
                      rzeczywistość.

                      > > > - Homeopata?
                      > > > - Chirug psychiczny? [...]
                      > Pytam się o twoją opinię, a nie o to, jak jest.

                      Odpowiem następująco:
                      Klasyfikacja, jak już wspominałem, ma budowę hierarchiczną a jej cechą
                      charakterystyczną jest otwartość podziału: dopisać można nowe zawody lub
                      niesklasyfikowane zawody wrzucać do kategorii "Inne" lub "Pozostałe". Astrolog,
                      homeopata - po ewentualnej zmianie klasyfikacji - może "zniknąć" wpadając w
                      czeluść "inności". Nie będzie już razić profesorskich oczu. Byłoby to jednak
                      zamiatanie problemu.
                      Ważniejszą kwestią jest, czy astrologowie, homeopaci i wróżki mają zawód, czy są
                      bez zawodu.
                      Definicję zawodu podał w wątku petruccio. Wszystko wskazuje na to, że
                      ustawodawca tak rozstrzygnął, że astrolog jest explicite zawodem a homeopata -
                      nie jest explicite zawodem. Oczywiście definicji określających zawód może być
                      wiele, być może w myśl niektórych zakonnicy i duchowni staliby się "bez zawodu".
                      Trzeba więc uważać ;-)
                      Nie naciskaj mnie w sprawie homeopaty i chirurga "psychicznego". Po prostu nie
                      wiem. Być może homeopaci radzą sobie w Polsce "podpinając się" pod jakąś
                      kategorię. Nie wiem, jak liczna to grupa, jak wielki to dla nich problem. Skoro
                      jednak są czyściciele butów, to przypuszczam, że jest i miejsce dla homeopatów.

                      W obronie rozumu warto stawać. Warto również akceptować różnorodność
                      społeczeństwa, różnorodność umysłową, w tym skłonność do irracjonalnych
                      przekonań, zwyczajów, wierzeń.

                      A rola Państwa w tym wszystkim?

                      Jeśli nadworny Astrolog afrykańskiego kacyka stwierdzi, że należy urządzić
                      zbiorowe modły o deszcz - wzruszamy ramionami!
                      Jeśli posłowie Najjaśniejszej wznoszą w kaplicy sejmowej modły o deszcz (AD
                      2005) - to... piszemy list protestacyjny?

                      Kornel
            • losiu4 Re: list otwarty w obronie rozumu 03.03.09, 12:59
              madcio napisał:

              > Żartem są same te zawody. Ten dokument nadaje im oficjalną rangę i
              legitymizuje
              > brednie, na których te zawody opierają się w uzasadnianiu swojego
              istnienia.

              a dla mnie nie. Zajęcia są zajęcia. Znajdą sie na nie chętni -
              będzie owo zajęcie istniało. Nowotworem na ciele zajmowania się
              czymkolwiek są jajogłowi co to szufladkują i ci co wyśmiewają np.
              wróżbiarzy a wychwalają pod niebiosa np ekonomistów którzy z równym
              powodzeniem prognozują co to sie będzie w gospodarce działo.
              Nieszczęście jest takie, że zazwyczaj taki wróżbiarz a wpływ na
              pojedynczego człowieka, a taki guru od ekonomii ma dużo większy
              wpływ na większą liczbę ludzi.

              Pozdrawiam

              Losiu
          • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 10:27
            > Czy pokusisz się o skorygowanie ministerialnego opisu pracownika
            > przemysłu reklamowego?

            To jest ciekawe pytanie. Głównym zarzutem wobec wspomnianych zawodów jest jednak
            wmawianie ludziom, że posiada się możliwości których się nie posiada. Nie
            miałbym żadnych obiekcji wobec astrologów czy wróżbitów, gdyby efekty ich pracy
            były mierzalne i weryfikowalne. Agencje reklamowe są o tyle w trudniejszej
            sytuacji że ich klientami nie są prywatne osoby, tylko całe firmy, którym
            znacznie trudniej coś wmówić (choć nie twierdzę że się nie da).
            Gdzieś pomiędzy są różnego typu prywatni trenerzy, szkoleniowcy NLP,
            psychologowie itp. - tutaj część zawodów zapewne do klasyfikacji należy, a część
            nie.
          • babcia_eulalia Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 10:35
            kornel-1 napisał:

            > Sutenerstwo, handel narkotykami itp są działalnością przestępczą.
            Dlatego ich
            > nie ma w specyfikacji zawodów. Natomiast wróżbiarstwo i
            prostytucja w Polsce nie
            > są zabronione i są faktycznie wykonywanymi zawodami. Przy okazji
            poprawiam się:
            > prostytutka ma swoje(?) miejsce w Ustawie: 514290 Pozostałe osoby
            do towarzystwa.

            "Pozostałe osoby do towarzystwa" - a czemu trza używać tyle słów
            zamiast jednego? Kilka lat temu w Czechach odbyło się wielkie
            poruszenie społeczne w związku z oficjalnym uznaniem prostytucji
            jako zawodu. O ile wiem, zaineresowane tym faktem Panie i Panowie
            mieli dość chowania się po kątach i chcieli z podniesioną głową
            wykonywać swój zawód. Chyba nawet w efekcie założyli szkołę, średnią
            czy wyższą już nie pomnę.

            I jak jest zapotrzebowanie rynku na jakiekolwiek usługi, to trza to
            wykorzystać, czyli pełna zgoda z Kornelem, a nie zamiatać pod dywan.
            Bo inaczej zacznie się szara strefa wróżbiarstwa i innych pod
            kretyńskimi anonsami, coby własnej roboty wprost nie nazywać.

            A Państwo leniwe jest i podatków ściągać nie chce, bo zamiast szast
            prast zarejestrować np. przygraniczne mrówki, pozwolić im i
            papierosy i wódki i inne przenosić, to limity dzienne zastosowuje,
            co i tak tego "przestępstwa" nie likwiduje, a tylko ludziom
            problemów przydaje, coby lepszy schowek wymyśleć albo wiekszy
            przebieg nogom nadać.

            Bo jak jest popyt na cokolwiek to tylko mądrzy potrafią luki w
            zaopatrzeniu szybko uzupełnić. A jak są głupi, co chcą za czary-mary
            płacić... ich problem, ich pieniądze, ich dobra nadzieja na "cyganka
            prawdę ci powie".

            I Ty Kornel mądrze gadasz, ale wyjaśnij mnie co to jest a co
            nie "działalność przestępcza"?
            • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 10:57
              babcia_eulalia napisała:
              > I Ty Kornel mądrze gadasz, ale wyjaśnij mnie co to jest a co
              > nie "działalność przestępcza"?

              Nie gniewaj się, ale w tym wątku wolałbym dyskutować o liście protestacyjnym w
              obronie rozumu.

              Kornel
      • noveyy777 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 22:16
        Uwazasz,ze oszukiwanie ludzi jest zawodem? To moze pozwolmy dzialac bez
        przeszkod wszelkiej innej maści oszustom i złodziejom?
        • losiu4 Re: list otwarty w obronie rozumu 03.03.09, 12:51
          noveyy777 napisał:

          > Uwazasz,ze oszukiwanie ludzi jest zawodem? To moze pozwolmy
          dzialac bez
          > przeszkod wszelkiej innej maści oszustom i złodziejom?

          a dlaczego niby nie? Ostatnim wynalazkiem są "bankowcy i
          finansiści". Za spartolenie roboty dostali w samych Stanach coś pod
          duża bańkę dolarów, a i następna transza sie szykuje.

          Pozdrawiam

          Losiu
          • ponurak Re: list otwarty w obronie rozumu 04.03.09, 17:41
            Czy "bankowcy i finansiści" to to samo co "doradcy inwestycyjni"?
            • ponurak ps: 04.03.09, 17:43
              i analityk giełdowy?
    • noveyy777 Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 22:09
      ponurak napisał:

      > przeczytacie? podpiszecie się? oczywiście, o ile chcecie..
      > www.cft.edu.pl/protest/lista.php
      Mimo,że większośc z was uważa,że my zwolennicy ID ,to tacy sami szarlatani,jak
      astrolodzy czy radiosteci sam bym sie pod tym podpisał.
      • ponurak Re: list otwarty w obronie rozumu 25.02.09, 22:18
        Jesli tylko wynika to z Twojego wewnętrznego, autentycznego
        przekonania o słuszności racji, zawartych w liście - bardzo dziękuję
        za ewentualny podpis. I ciepło pozdrawiam :)
        www.dziennik.pl:80/polityka/article328780/Minister_pracy_ma_klopot_z_wrozbita.html
    • petrucchio Zawód: zakonnik 26.02.09, 01:30
      Ciekawe, że na liście jest "zakonnik", a dla pewności także "zakonnicy" z
      podobnym, choć nieidentycznym opisem. Powinna być jeszcze "zakonnica" i "zakonnice".
      • kornel-1 Re: Zawód: zakonnik 26.02.09, 01:35
        petrucchio napisał:

        > Ciekawe, że na liście jest "zakonnik", a dla pewności także
        > "zakonnicy" z podobnym, choć nieidentycznym opisem. Powinna być
        > jeszcze "zakonnica" i "zakonnice".

        Ustawodawca wyjaśnił to w ustawie, do której link podałem. Dla twojej wygody,
        zacytuję: "Dla uproszczenia przyjęto w klasyfikacji tradycyjne nazwy zawodów
        rodzaju męskiego, zaś nazwy rodzaju żeńskiego stosowano tylko w niektórych
        zawodach, wyraźnie zdominowanych przez kobiety. Nie powinno to mieć wpływu na
        klasyfikowanie pracowników do określonych zawodów."

        Kornel
        • petrucchio Re: Zawód: zakonnik 26.02.09, 01:46
          kornel-1 napisał:


          > Ustawodawca wyjaśnił to w ustawie, do której link podałem. Dla twojej wygody,
          > zacytuję: "Dla uproszczenia przyjęto w klasyfikacji tradycyjne nazwy zawodów
          > rodzaju męskiego, zaś nazwy rodzaju żeńskiego stosowano tylko w niektórych
          > zawodach, wyraźnie zdominowanych przez kobiety. Nie powinno to mieć wpływu na
          > klasyfikowanie pracowników do określonych zawodów."

          Nie o te rodzaje mi chodzi, ale o samą klasyfikację "zakonnika" jako zawodu.

          "Zawód zdefiniowany został jako zbiór zadań (zespół czynności) wyodrębnionych w
          wyniku społecznego podziału pracy, wykonywanych stale lub z niewielkimi zmianami
          przez poszczególne osoby i wymagających odpowiednich kwalifikacji (wiedzy i
          umiejętności), zdobytych w wyniku kształcenia lub praktyki. Wykonywanie zawodu
          stanowi źródło dochodów."
          • kornel-1 Re: Zawód: zakonnik 26.02.09, 02:07
            petrucchio napisał:
            > Nie o te rodzaje mi chodzi, ale o samą klasyfikację "zakonnika"
            > jako zawodu.

            Widocznie nie dość wyraźny akcent położyłeś w swym poście na to, o co ci chodzi ;-)

            Oczywiście, masz rację. W klasyfikacji są zarówno księża jak i zakonnicy. Ci
            pierwsi mają szczęśliwy numerek 246102 i należą do wcale nie wymierającego
            gatunku 246.

            Uważam, że Ministerstwo Pracy odwaliło kawał solidnej rozmowy. Teraz wiadomo, op
            co są księża na świecie:
            "Organizuje i wykonuje ogół czynności sakralnych zgodnie z liturgią wyznania
            rzymskokatolickiego, czuwa nad przestrzeganiem świętych tradycji, praktyk i
            wierzeń, oddając cześć Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu oraz Matce Bożej i
            świętym, jako kapłan powołany i wyświęcony do tej służby."

            Można by się zastanowić nad dwoma sprawami:
            - czy są to w ogóle zawody
            - czy akcja protestacyjna powinna objąć również te zawody.

            Bo tak, na zdrowy rozum...
            [...]
            Panie Profesorze...?

            Kornel
            • petrucchio Re: Zawód: zakonnik 26.02.09, 02:30
              kornel-1 napisał:

              > Widocznie nie dość wyraźny akcent położyłeś w swym poście na to, o
              > co ci chodzi ;-)

              Cóż, starałem się, zob. temat podwątku ;-). A tak w ogóle chodzi mi o
              nieuchwytne poczucie absurdu, które i tak trudno wyjaśnić.
            • adept44_ltd Re: Zawód: zakonnik 26.02.09, 08:56
              hm, no to pop się nie łapie...
              • kornel-1 I wędka za mało... 26.02.09, 09:16
                adept44_ltd napisał:

                > hm, no to pop się nie łapie...

                Na co się nie łapie?

                Kornel
                • adept44_ltd Re: I wędka za mało... 26.02.09, 10:17
                  a na co może się nie łapać???
                  - rzeczywiście na wędkę
                  - na okazję
                  - w lot
                  - etc.
                  - ale w kontekście postu, na który odpowiadałem wychodzi, że na definicję księdza...
                  • kornel-1 Re: I wędka za mało... 26.02.09, 10:51
                    adept44_ltd napisał:
                    > a na co może się nie łapać???
                    > - rzeczywiście na wędkę
                    > - na okazję
                    > - w lot
                    > - etc.
                    > - ale w kontekście postu, na który odpowiadałem wychodzi,
                    >że na definicję księdza...

                    Liczyłem na bystrość interlokutora. Podałem w swym pierwszym poście link do
                    ustawy zawierającej klasyfikacje zawodów.

                    Gdyby ci się chciało tam zajrzeć, to może zrozumiałbyś na czym polega
                    hierarchiczna struktura klasyfikacji, co oznaczają symbole 246102 i 246.

                    Gdyby ci się chciało tam zajrzeć, to może znalazłbyś i swojego popa:
                    246101 Duchowny wyznania prawosławnego
                    oraz duchownych innych wyznań niechrześcijańskich 2462.

                    Gdyby ci się chciało zajrzeć na stronę www.praca.gov.pl skąd zaczerpnąłem
                    opis zawodu księdza, to zauważyłbyś w opisie "Duchowny wyznania
                    rzymskokatolickiego".

                    Jak widać wędka to za mało, trzeba było podać rybę.

                    Powiedz mi, jak to z tobą jest: lenistwo czy ignorancja?

                    Kornel
                    • adept44_ltd Re: I wędka za mało... 26.02.09, 11:03
                      ze - mną trudno powiedzieć, ale z tobą... - proponuję szybkie udanie się do
                      specjalisty... i podjęcie terapii, bo masz problem, duży problem...
                      co do reszty - jak kiedyś zrozumiesz, na czym polega, jak powiada Petrucchio,
                      trudna do wyjaśnienia absurdalność, to może uda się nam porozmawiać...
                      bo widzisz, ja nie muszę nigdzie zaglądać... wypowiedziałem się na temat
                      powyższego (lub poniższego...) postu

                      miłego dnia, choć mam wątpliwości, że nie wiesz, co mogłoby to znaczyć ;-)
                      • kornel-1 Re: I wędka za mało... 26.02.09, 11:53
                        dept44_ltd napisał:

                        > ze - mną trudno powiedzieć,

                        Jeśli można - pomogę.
                        Dyskusja w tym wątku dotyczy listu protestacyjnego w obronie rozumu, a szerzej -
                        obecności w Polsce takich kontrowersyjnych zawodów jak astrolog.
                        Zabrałeś w tym wątku do tej pory głos trzykrotnie, ale ani razu nie były to
                        wypowiedzi merytoryczne. Raczej takie... gadanie, przygadywanie.
                        W tym podwątku wykazałeś niezrozumienie, na czym polega hierarchiczność
                        klasyfikacji zawodowej. Pop ma swoje miejsce i ksiądz katolicki ma swoje miejsce
                        w tej klasyfikacji. To są różne miejsca. Niby proste.

                        Oczywiście, nie musisz "zgłębiać" tych zagadnień ;-) Pisz, po swojemu: byle jak
                        i byle co.

                        Kornel
                        • adept44_ltd Re: I wędka za mało... 26.02.09, 11:55
                          masz rację... lepiej już??? ;-)
                      • asteroida2 Re: I wędka za mało... 26.02.09, 12:29
                        > proponuję szybkie udanie się do specjalisty... i podjęcie terapii,
                        > bo masz problem, duży problem...
                        > (...)
                        > choć mam wątpliwości, że nie wiesz, co mogłoby to znaczyć

                        Następny pokazał klasę.
                        Tak trudno jest odróżnić dyskusję od dyskutanta? I wypowiadać się na tematy
                        merytoryczne, zamiast walić pałą dyskutanta w ramach argumentowania?
                        • adept44_ltd Re: I wędka za mało... 26.02.09, 12:40
                          hm, no ale bardzo przepraszam, to kolega Kornel wyładował swoją agresję, w
                          związku z czym? - kwestią popa... bo w poście kolegi Kornela było o
                          katolikach... więc mógł mi odpowiedzieć, że pop również jest uwzględniony i nie
                          byłoby dyskusji... prawda??? a jeśli ktoś emanuje taką agresją, jak Kornel, to
                          chyba trudno odróżniać post od dyskutanta i jedyne, co pozostaje to postawić
                          diagnozę???
                          a wycinając fragmenty wypowiedzi, nieco ją zmanipulowałeś, nie??? ;-))
                          a tu masz link do postu kornela i możesz sobie sprawdzić, że post ten wprowadza
                          w błąd, epatując katolicką definicją księdza

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=91879986&wv.x=2&a=91907667
                          bez odbioru już... (chyba, że też wyładowujesz swoje deficyty emocjonalne na forum)
                          • kornel-1 Przepraszam! 26.02.09, 13:11
                            adept44_ltd napisał:

                            > związku z czym? - kwestią popa... bo w poście kolegi Kornela było o
                            > katolikach... więc mógł mi odpowiedzieć, że pop również jest
                            > uwzględniony i nie byłoby dyskusji... prawda???

                            He he, nie byłoby dyskusji, gdybyś zajrzał do ustawy z 2004 roku. Tam jest
                            wszystko napisane ;-)
                            Szanuje jednak twoje stanowisko, ŻE NIE MUSISZ NIGDZIE ZAGLĄDAĆ.

                            Lubimy rybki, zwłaszcza te podane na talerzu.

                            ROTFL

                            > a tu masz link do postu kornela i możesz sobie sprawdzić, że post
                            > ten wprowadza w błąd, epatując katolicką definicją księdza

                            Obawiam się, że mój post jedynie ciebie wprowadził w błąd.
                            Podałem opis (tzw. syntezę) zawodu sklasyfikowanego pod konkretnym numerem.
                            Pisałem o księżach, nie o popach. Numer klasyfikacji jednoznacznie identyfikował
                            duchownego kościoła rzymskokatolickiego.

                            W moim odczuciu post był klarowny i zrozumiały dla przeciętnego czytelnika.
                            Jeśli wprowadził cię w błąd - PRZEPRASZAM.

                            Kornel
                            • adept44_ltd Re: Przepraszam! 26.02.09, 13:17
                              widzisz, jestem nieprzeciętnym czytelnikiem... ;-) i znalazłem w twoim poście
                              definicję księdza - katolickiego... i tyle... a do ustawy i tak nie zaglądnę!!!
                              :-), po prostu lubimy inne rybki... - tak będzie bardziej adekwatnie... czyż nie?

                              pozdrawiam!!!
    • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 08:38
      ponurak:
      > przeczytacie? podpiszecie się? oczywiście, o ile chcecie..

      Zgadzam się w pełni z Kornelem-1. Jeśli ludzie zajmują się czymś zawodowo, to
      urzędnik ma zarejestrować, że zajmują się zawodowo, a nie deliberować nad sensem
      tego zawodu. Nie powinien mieć takich uprawnień.

      ,,List otwarty'' w najlepszym razie dąży do zamiecenia niepożądanych (dla jego
      autorów) zachowań społecznych pod dywan, żeby ich nie było widać. W najgorszym
      • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 09:59
        A jakby pojawił się list otwarty nawołujący do _delegalizacji_ usług
        astrologicznych i wróżbiarskich w Polsce, to byś się pod nim podpisał czy nie? I
        dlaczego?

        Bo oczywiście kwestia ma drugie dno, a pewnie i trzecie.
        • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 10:53
          asteroida2:
          > A jakby pojawił się list otwarty nawołujący do _delegalizacji_ usług
          > astrologicznych i wróżbiarskich w Polsce, to byś się pod nim podpisał czy nie?

          Nie.

          asteroida2:
          > I dlaczego?

          Dlatego, że działania prawne i administracyjne nie są właściwym sposobem działania w sprawie konfliktu postaw poznawczych. Są NA PEWNO nieskuteczne, odsuwają tylko problem do szarej strefy. Zwiększają wpływ urzedników na życie społeczeństwa. Zdejmują z obywatela odpowiedzialność za własne poglądy. Mogą być łatwo wykorzystane w złej sprawie (,,skoro udało się zwalczyć różdżkarzy, to teraz zajmijmy się ateistami'').

          Za to chętnie zauczestniczyłbym w akcji propagandowej na rzecz racjonalnego podejścia do życia. W wyjaśnianiu, na czym polega podejście naukowe, związek przyczynowy, przypadek, itp. Czym się różni wiarygodny materiał statystyczny od anegdot (,,a mojej cioci pomogło''). Itp. Ale absolutnie nie chcę, żeby w moje zwalczanie wiary w gusła zaangażowany był poseł, minister, prawnik, urzędnik urzędu skarbowego
    • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 10:57
      Dyskusja jest ciekawa i chyba zaczynam zmieniać zdanie co do tego protestu. Bo
      być może należy robić coś dokładnie przeciwnego.

      Tzn. technicznie rzecz biorąc nie ma niczego złego w "wykorzystywaniu wrodzonych
      uzdolnień do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych i dokonywania wglądu
      w przeszłe i przyszłe wydarzenia". Tacy ludzie w społeczeństwie bardzo by się
      przydali. O ile oczywiście _posiadaliby_ takie zdolności.

      A więc nie tylko należy taki zawód uwzględnić w klasyfikacji - należy pójść
      jeszcze dalej i wprowadzić certyfikaty uprawniające do wykonywania tego zawodu.
      Aby być wróżbitą należałoby po prostu _udowodnić_ że posiada się nadnaturalne
      zdolności, na zasadzie zwykłego egzaminu. Jeśli ktoś tego nie potrafi (a jak do
      tej pory ani jednej osobie na świecie się to nie udało), to za wykonywanie tego
      zawodu powinien zostać podciągnięty pod ten sam paragraf co lekarz albo prawnik
      pracujący bez uprawnień.

      I sprawa wtedy sama się rozwiąże.
      • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 11:06
        asteroida2:
        > należy pójść jeszcze dalej i wprowadzić certyfikaty uprawniające do wykonywania
        > tego zawodu.

        Należy wprowadzać certyfikaty umiejętności w tych zawodach, których nieumiejętne wykonywanie prowadzi do znaczącego niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzi. Jeśli proponujesz obwarowanie wykonywania zawodu wróżbitów takim wymogiem, to NAJPIERW TY powinieneś przedstawić materiał świadczący o takim zagrożeniu z ich strony.

        Licencjonowanie dostępu do jakiegoś zawodu jest ograniczaniem wolności ludzi i potrzeba silnych argumentów za takim ograniczeniem, defaultem jest wolność.

        - Stefan
        • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 11:22
          > Należy wprowadzać certyfikaty umiejętności w tych zawodach,
          > których nieumiejętne wykonywanie prowadzi do znaczącego
          > niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzi.

          Czy tylko? Załóżmy że ktoś na podstawie informacji uzyskanych od wróżbity
          podejmuje decyzje w sprawach sercowych, biznesowych czy właśnie zdrowotnych. I
          jest przy tym przekonany, że osoba udzielająca mu porady posiada wspomniane
          zdolności.
          Jego ryzyko jest takie że będzie nieszczęśliwy, straci pieniądze czy nie pójdzie
          na czas do lekarza. Czy to wystarcza żeby uznać zawód wróżbity za wymagający
          certyfikatu? Problem w tym że konsekwencje jego błędów mogą być bardzo różne.
          Alternatywą do certyfikatów byłoby wprowadzenie czegoś w styly "błędu w sztuce"
          - ale trudno oczekiwać od osoby radzącej się wróżbity, że w celu uzyskania
          jakiegoś odszkodowania ujawni potem skutki swojego oparcia się na wróżbie.
          • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 11:39
            asteroida2:
            > Załóżmy że ktoś na podstawie informacji uzyskanych od wróżbity podejmuje
            > decyzje w sprawach sercowych, biznesowych czy właśnie zdrowotnych.
            [...]
            > Czy to wystarcza żeby uznać zawód wróżbity za wymagający certyfikatu?

            HIPOTETYCZNA historyjka nie wystarcza.

            Ludzie zawsze słuchają dobrych i złych rad, stosują się do nich w różnym stopniu; i słuchanie rad nie zwalnia ich z własnej odpowiedzialności. To na Tobie spoczywa ciężar dowodu, że wróżbici i guślarze wyrządzają swoimi radami znacząco większe szkody niż dobre ciocie i duchowni. Może masz jakąś sensowną statystykę na poparcie takiej tezy?

            asteroida2:
            > - ale trudno oczekiwać od osoby radzącej się wróżbity, że w celu uzyskania
            > jakiegoś odszkodowania ujawni potem skutki swojego oparcia się na wróżbie.

            Jeśli poszkodowani nie chcą się skarżyć, to masz problem. Nie wiem, jak chcesz w takich warunkach udowodnić szkodliwość nieuprawnionego działania. I w czyjej obronie właściwie występujesz, skoro ,,pokrzywdzeni'' są zadowoleni?

            A może wizyta u wróżbity zaspokaja jakieś ich nieracjonalne potrzeby i tęsknoty, i właśnie za to płacą? Psychoterapeuci też nie zaspokajają żadnej RACJONALNEJ potrzeby, tylko ,,leczą duszę''
            • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 11:57
              Ależ przecież nie chodzi o to czy ci ludzie udzielają rad i jakie to potrzeby
              ciemnego ludu zaspokajają swoimi wróżbami. To wszystko jest OK. Według mnie
              potrzeby duchowe są jak najbardziej realnymi potrzebami i ich zaspokajanie jest
              jak najbardziej wartościową pracą.
              Chodzi o to, że wróżbici wykonują swoją pracę wprowadzają klientów w błąd,
              twierdząc że posiadają zdolności, których w rzeczywistości nie posiadają. Jeśli
              psycholog zaoferował ci że uleczy cię z depresji, a potem tego nie zrobił - to
              znaczy że cię po prostu oszukał, niezależnie od tego jakie ma certyfikaty.
              Mógłbyś wytoczyć mu proces o świadczenie niezgodne z umową. Dlatego usługi
              psychologów nigdy nie zawierają zobowiązań do faktycznego wyleczenia - oni po
              prostu jasno informują, że tak naprawdę niewiele mogą zrobić.

              I jak najbardziej uważam, że należy stawać w obronie pokrzywdzonych, nawet
              jeżeli oni sami się nie skarżą. Podobnie uważam, że siatkę handlarzy
              niewolnikami należy próbować rozbić, nawet jeśli żadna ze sprowadzonych z
              zagranicy prostytutek nie pójdzie na policję. Być może, podobnie jak w tym
              przypadku, należy znaleźć jakiegoś pokrzywdzonego przez wróżbitę i przekonać go
              do złożenia zeznań (np. że został okradziony gdy wróżbita wmówił mu że coś jest
              dobrym interesem) - jest to dla pokrzywdzonego upokarzające i wymaga ogłoszenia
              światu jak źle poradził sobie w życiu, ale taki proces mógłby uchronić innych
              przed podobnym losem. Dokładnie tak samo jak w przypadku handlu niewolnikami.
              • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 12:10
                asteroida2:
                > Chodzi o to, że wróżbici wykonują swoją pracę wprowadzają klientów w błąd,
                > twierdząc że posiadają zdolności, których w rzeczywistości nie posiadają.
                [...]
                > Dlatego usługi psychologów nigdy nie zawierają zobowiązań do faktycznego
                wyleczenia
                > - oni po prostu jasno informują, że tak naprawdę niewiele mogą zrobić.

                No, to nasze stanowiska uległy zbliżeniu (na razie nieznacznemu). Do kodeksu
                zawodowego wróżbity należy wpisać obowiązek jasnego informowania klientów, że
                jego usługi są bez gwarancji. Najlepiej, jeśliby klient przed skorzystaniem z
                usługi i przed zapłaceniem podpisywał świstek, że został uprzedzony i że ten
                brak gwarancji akceptuje. Zgoda?

                Ale to można osiągnąć społecznym naciskiem moralnym, bez pomocy urzędników.

                asteroida2:
                > I jak najbardziej uważam, że należy stawać w obronie pokrzywdzonych, nawet
                > jeżeli oni sami się nie skarżą.

                Jasne, ale ten fakt bardzo utrudnia Ci przeprowadzenie dowodu szkodliwości.
                Jeśli przeprowadzisz go jakoś inaczej, to ja go zaakceptuję. Ale wpierw zrób
                to. Tylko zrób porządnie
                • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 12:21
                  > Najlepiej, jeśliby klient przed skorzystaniem z usługi i przed
                  > zapłaceniem podpisywał świstek, że został uprzedzony i że ten
                  > brak gwarancji akceptuje. Zgoda?

                  Zgodziłbym się, gdyby klient przed skorzystaniem podpisywał świstek mówiący, że
                  zdaje sobie sprawę że dotychczas ani jedna osoba nie udowodniła że posiada
                  jakiekolwiek nadnaturalne zdolności i że wszystkie osoby twierdzące że takie
                  zdolności posiadają, okazywały się szarlatanami wykorzystującymi ludzką naiwność.

                  > Ale to można osiągnąć społecznym naciskiem moralnym, bez pomocy
                  > urzędników.

                  Rzeczywiście można? Przecież "nacisk moralny" jest od zawsze, chociażby Kościół
                  tępił wszelkiego rodzaju czary i zabobony - a jednak w taki czy inny sposób
                  przetrwały. I pewnie przepisy też przetrwają, co najwyżej można ograniczyć ich
                  rozpowszechnienie.

                  > Tylko zrób porządnie
                  • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 15:21
                    asteroida2:
                    > Zgodziłbym się, gdyby klient przed skorzystaniem podpisywał świstek mówiący, że
                    > zdaje sobie sprawę że dotychczas ani jedna osoba nie udowodniła że posiada
                    > jakiekolwiek nadnaturalne zdolności i że wszystkie osoby twierdzące że takie
                    > zdolności posiadają, okazywały się szarlatanami wykorzystującymi ludzką naiwność.

                    Żądasz znacznie więcej niż od adwokatów, psychoterapeutów, doradców finansowych,
                    przewodników prowadzących ludzi na Mt.Everest i producentów papierosów. Zgodzę
                    się, jeśli wykażesz, że działalność radiestetów & co. jest o tyle znacznie
                    bardziej niebezpieczna i szkodliwa niż tamtych.

                    Przy okazji: ja się zgadzam z Tobą, że to są szarlatani i że wykorzystują
                    naiwność; ale to jest zgoda na poziomie osobistych poglądów a nie na poziomie
                    domagania się regulacji prawnych. Dopóki nie udowodnisz szkodliwości.

                    stefan4:
                    > Ale to można osiągnąć społecznym naciskiem moralnym, bez pomocy
                    > urzędników.

                    asteroida2:
                    > Rzeczywiście można? Przecież "nacisk moralny" jest od zawsze, chociażby Kościół
                    > tępił wszelkiego rodzaju czary i zabobony - a jednak w taki czy inny sposób
                    > przetrwały.

                    Ja nie mówiłem o likwidacji zabobonów siłami moralnymi; tylko o nacisku
                    moralnym, żeby ostrzegać klientów o braku gwarancji. Można zresztą
                    wykorzystywać do tego prawo, ale cywilne a nie karne. Niech sygnatariusze
                    omawianego listu pochodzą trochę do wróżek i czarodziejów, niech nagrają ich
                    obietnice, a potem ci, którym one się nie spełniły, niech wystąpią o
                    odszkodowania. Odpowiednia oprawa prasowa wygranych procesów łatwo spowoduje,
                    że radiesteci w obronie własnych tyłków sami wprowadzą podpisywanie takich
                    kwitów z ostrzeżeniami.

                    asteroida2:
                    > Chyba nie całkiem rozumiem jak taki dowód miałby wyglądać. Bo według mnie
                    > skutkiem niewolnictwa jest właśnie to że ktoś się poczuł bardzo nieszczęśliwy.
                    > Czy są jakieś bardziej "obiektywne" konsekwencje?

                    Nie, zaraz, ja w sprawie niewolnictwa nie wątpię, że taki dowód daje się
                    przeprowadzić. Istnieją pewne obiektywne miary poczucia nieszczęśliwości:
                    liczba samobójstw, jakieś testy psychologiczne, itp.

                    Tylko na razie (dopóki nie przeprowadzisz swojego dowodu) myślę, że wśród
                    klientów wróżbitów nie ma wiecej przypadków samobójstw niż wśród ludzi o
                    podobnej konstrukcji psychicznej i po podobnych przejściach co ci klienci, ale
                    nie chodzących do wróżbitów.

                    Przypuszczam (ale słabo, bo też bez dowodu), że
                    * to jest problem społeczny tak marginalny, że nie zasługujący na regulacje
                    restrykcyjne;
                    * wiele klientów traktuje wróżby z przymrużeniem oka, jako rozrywkę; więc ich
                    zakazywanie byłoby działaniem porównywalnym z zakazem pracy dla komików czy klaunów;
                    * przed wiarą w cuda WE WŁASNYM ŻYCIU (w odróżnieniu od cudów gdzieś daleko)
                    ludzi skutecznie broni własny rozsądek;
                    * wróżbici sami starają się nie mieć większych wpadek, np. przez enigmatyczność
                    swoich wróżb; wobec tego klient rozumie z tego, co chce, a potem I TAK robi to,
                    co mu się już wykluwało w umyśle;
                    * jest niewielka garstka takich wiecznie nieszczęśliwych z dowolnego powodu; jak
                    im nie zaszkodzi wróżbita, to unieszczęśliwi ich sąsiad niezręczną uwagą albo
                    krzywym uśmiechem; tylko takich bronisz, bo pozostali wspaniale bronią się sami.

                    Aha, dzisiaj w TOK FM wypowiadał się prof. Łukasz Turski. Nie mówił nic o
                    unieszczęśliwianiu, tylko o tym, że jest niegodne Państwa (może nawet PAŃSTWA,
                    bo to było z naciskiem), żeby jego oficjalne dokumenty legalizowały zabobon i
                    ciemnotę. Na mnie działa argumentacja o ludzkim szczęściu, natomiast mam gdzieś
                    godności różnych PAŃSTW, więc prof. Turski nie trafił w moją częstotliwość.

                    - Stefan
                    • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 16:24
                      > Niech sygnatariusze omawianego listu pochodzą trochę do wróżek i
                      > czarodziejów, niech nagrają ich obietnice, a potem ci, którym one
                      > się nie spełniły, niech wystąpią o odszkodowania. Odpowiednia
                      > oprawa prasowa wygranych procesów łatwo spowoduje, że radiesteci
                      > w obronie własnych tyłków sami wprowadzą podpisywanie takich
                      > kwitów z ostrzeżeniami.

                      Zgadzam się że to byłoby najlepsze rozwiązanie. Ale oczywiście wszystko rozbija
                      się o ilość włożonej w to pracy. Podpisanie listu nie wymaga za dużo wysiłku.

                      > Przypuszczam (ale słabo, bo też bez dowodu), że
                      > * to jest problem społeczny tak marginalny, że nie zasługujący na
                      > regulacje restrykcyjne;
                      > * wiele klientów traktuje wróżby z przymrużeniem oka, jako
                      > rozrywkę; więc ich zakazywanie byłoby działaniem porównywalnym z
                      > zakazem pracy dla komików czy klaunów;
                      > * przed wiarą w cuda WE WŁASNYM ŻYCIU (w odróżnieniu od cudów
                      > gdzieś daleko) ludzi skutecznie broni własny rozsądek;
                      > * wróżbici sami starają się nie mieć większych wpadek, np. przez
                      > enigmatyczność swoich wróżb; wobec tego klient rozumie z tego, co
                      > chce, a potem I TAK robi to, co mu się już wykluwało w umyśle;
                      > * jest niewielka garstka takich wiecznie nieszczęśliwych z
                      > dowolnego powodu; jak im nie zaszkodzi wróżbita, to
                      > unieszczęśliwi ich sąsiad niezręczną uwagą albo krzywym
                      > uśmiechem; tylko takich bronisz, bo pozostali wspaniale bronią
                      > się sami

                      Cóż, znów się zgadzam.

                      W ogóle to prawda że jest to raczej marginalny problem i normalnych ludzi samo
                      istnienie wróżbitów tylko śmieszy, a robienie z tego afery jeszcze bardziej. Ale
                      ciekawie jest zastanowić się czemu jedne kontrowersyjne zawody są klasyfikowane,
                      a inne nie.
    • babcia_eulalia Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 11:38
      stefan4 napisał:

      > Należy wprowadzać certyfikaty umiejętności w tych zawodach,
      których nieumiejętn
      > e wykonywanie prowadzi do znaczącego niebezpieczeństwa dla życia
      lub zdrowia ludzi.

      To co trza by zrobić z takimi fizykami ryzykami teoretykami, co to
      kupe pieniędzy z grantów i nnych dotacji biorą po to, żeby szukać
      uzasadnienia dla swojego kolejnego wymysłu pod przykrywką
      tzw "nauki"? Ile laboratoriów i instytutów pracowało nad
      dowiedzeniem prawdziwości np. teorii strun?

      W istnieniu CERN-y mamy potencjalne zagrożenie dla życia nie setek,
      nie tysięcy ale wszystkich nas na Ziemii. Może im sie uda i Higgs
      nie rozbryzga nas wszystkich we wszechświecie, a jak nie to co?

      W liście otwartym czepiają się biednych staruszek, natomiast ci co
      mają prof, dr, hab i inne przedrostki przed nazwiskami są bezkarni -
      zagrożenie dla zdrowia i życia innych jest ok, jeśli czyni się to w
      majestacie tytułów naukowych, otrzymanych często za wziętą z sufitu
      teorię, ale jak to samo robią wróżbici i astrolodzy, to trza ich
      szybko pogonić, oprotestować, skreślić i wyśmiać.
      • asteroida2 Re: list otwarty w obronie rozumu 26.02.09, 12:25
        > Ile laboratoriów i instytutów pracowało nad
        > dowiedzeniem prawdziwości np. teorii strun?

        Zero. W nauce nie ma czegoś takiego jak "dowodzenie prawdziwości jakiejś teorii".

        Laboratoria często pracują nad _weryfikacją_ jakichś teorii - czyli właśnie nad
        dowodzeniem ich _nieprawdziwości_. I to rzeczywiście czasem pochłaniało grube
        miliardy dolarów.

        > W istnieniu CERN-y mamy potencjalne zagrożenie dla życia nie
        > setek, nie tysięcy ale wszystkich nas na Ziemii.

        Według czyjej teorii?
      • mwookash "biedne staruszki" - dobre sobie. nt 26.02.09, 18:49

      • sojuz1 CERNa nie ma 01.03.09, 09:25
        babcia_eulalia napisała:
        > W istnieniu CERN-y mamy potencjalne zagrożenie dla życia
        W sytuacji kiedy nie ma ani jednego dowodu na istnienie tego CERNa
        (taka nowa Strefa 51) pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoją
        wypowiedzią.
    • mwookash Ciekawe, że w ramach studiów geograficznych 26.02.09, 16:58
      zwłaszcza na zajęciach z hydrologii nikt nie uczy o "żyłach wodnych" tylko o
      warstwach wodonośnych? Pewnie spisek ;)
    • alsor młoty nie mają nic do roboty 26.02.09, 18:24
      więc innym nie pozwalają pracować.
      Do łopaty i śnieg odgarniać!
      • adept44_ltd Re: młoty nie mają nic do roboty 26.02.09, 19:41
        pracować???
        • alsor Re: młoty nie mają nic do roboty 27.02.09, 00:18
          Uważaj! Bo zaraz Leon zawodowiec trochę na tobą popracuje.
          • dala.tata Re: młoty nie mają nic do roboty 27.02.09, 01:07
            to byl tylko film. takiego kogos nie ma. naprawde.
            • alsor ale Nikta była prawdziwa! 27.02.09, 01:37
              a ta też potrafi nieźle przywalić.
            • losiu4 Re: młoty nie mają nic do roboty 25.03.09, 07:38
              dala.tata napisał:

              > to byl tylko film. takiego kogos nie ma. naprawde.

              są są. Choć trochę mniej wysublimowani niz rzeczoy Leo Zawodowiec.
              Natomiast pewnie skuteczniejsi, co po pewnej akcji wykwalifikowanych
              służb parę lat temu pod Wawą było widać.

              Pozdrawiam

              Losiu
    • ponurak odpowiedź rzecznika MPiPS na list naukowców 26.02.09, 20:48
      "..Oczywiście są zawody, których nie można wpisać na listę,
      nielegalne, takie jak mafioso czy stręczyciel. Ale nie ma powodu, by
      spychać wróżki do podziemia.."
      "..jeśli ktoś ma zarejestrowaną działalność gospodarczą jako
      wróżbita czy astrolog i odprowadza z tego tytułu składki do ZUS, ma
      prawo do zasiłków i świadczeń..."

      więcej:
      finanse.wp.pl/kat,104762,title,MPiPS-w-odpowiedzi-naukowcom-wrozka-to-tez-zawod,wid,10890320,wiadomosc.html?
      ticaid=17935#czytajdalej

      ps: bardzo dziękuję za niezwykle ciekawą dyskusję :)
    • mwookash W sumie jednak jest w tym nieco racji ;) 27.02.09, 18:17
      Bo przecież taka np. radiestezja i astrologia to jeden wielki ZAWÓD
    • sojuz1 Polska żółć i zawody zdegenerowane 01.03.09, 09:21
      Jacyś tam "naukowcy" bez żadnych osiągnięć będą się bawić w cenzorów.
    • losiu4 Re: list otwarty w obronie rozumu 03.03.09, 12:47
      nie wiem jak list wygląda, bo mi się strona nie otwiera, ale czyałem
      wpis poniżej, Kornela, zdaje się. I pytanie jedno: w czym problem?
      W ogłol zadnych szeregowa nie wprowadzać, będą same zyski::
      a. nikt do nikogo pretensji nie będzie miał, że niby jeden jest tam
      gdzieś niby wyżej, a inny niżej
      b. urzędasy od zaszeregowań będą niepotrzebni, więc moze wezmą się
      do uczciwej roboty. Ludzi do łopat brakuje.

      Pozdrawiam

      Losiu
      • kornel-1 Koniec akcji, czekamy na cud! 03.03.09, 14:37
        Akcja zbierania podpisów została zakończona a listy przesłane:
        www.cft.edu.pl/protest/index.php

        k.
      • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 03.03.09, 14:39
        losiu4:
        > nie wiem jak list wygląda, bo mi się strona nie otwiera,

        Bo już skończyli zbierać podpisy i witrynę z listem zamknęli. Wszystkie materiały (również tekst listu) są nadal dostępne tutaj .

        - Stefan
        • ponurak Re: list otwarty w obronie rozumu 04.03.09, 17:40
          ... a efekty akcji np. tutaj:
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6343562,MEN_chce_wprowadzic_zajecia_o_lewitacji_i_rozdzkarstwie.html
          • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 04.03.09, 19:42
            ponurak napisał:
            > ... a efekty akcji np. tutaj:
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6343562,MEN_chce_wprowadzic_zajecia_o_lewitacji_i_rozdzkarstwie.html
            No... dyskutowanie o lewitacji i różdżkach dopiero w liceum jest złym pomysłem.
            Młodzież jest już po lekturze Harry'ego Pottera i tak łatwo przekonać się nie da.

            k.
            • ponurak Re: list otwarty w obronie rozumu 04.03.09, 21:56
              A może tym bardziej?
              Czym, przy poziomie obecnej edukacji, różni się umysł licealisty od
              gimnazjalisty?
              • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 04.03.09, 22:35
                ponurak napisał:
                > Czym, przy poziomie obecnej edukacji, różni się umysł licealisty od
                > gimnazjalisty?

                To proste. Licealista jest w stanie wyliczyć przyspieszenie działające na
                kierowcę miotły.
                Ale nie poradzi sobie z momentem skręcającym w różdżce. To już na studiach.

                k.
            • losiu4 Re: list otwarty w obronie rozumu 06.03.09, 07:14
              kornel-1 napisał:

              > No... dyskutowanie o lewitacji i różdżkach dopiero w liceum jest
              > złym pomysłem.

              nie wiem czy złym czy nie złym, wiem jedno. Mój Ojciec ma "to coś".
              Nie wiem co w tym jest, ale ja tego nie odziedziczyłem. Chodzi o
              szukanie cieków czy innych źródeł wodnych. Mówcie co chcecie, ale
              Jemu naprawdę rozwidlona różdżka drewniana gięła się tam, gdzie
              takie coś było. Wykorzystano to przy kopaniu studzien (kilkanaście
              sztuk) i znalezieniu źródła, które po dziś dzień dostarcza wody do
              kilkudziesięciu gospodarstw. Swego czasu nie wierzyłem, więc
              poprosiłem o próbę. Jemu "się gięło", mi jak sterczało tak sterczało
              i ani myślało "się giąć". A uwierzcie, zawsze starałem się
              być "racjonalistą" :)

              Pozdrawiam

              Losiu
              • madcio Re: list otwarty w obronie rozumu 06.03.09, 18:00
                > Nie wiem co w tym jest, ale ja tego nie odziedziczyłem. Chodzi o
                > szukanie cieków czy innych źródeł wodnych.
                Pomijajac to, ze według geologów takie "twory" jak cieki wodne występują bardzo
                rzadko (zakładam przy tym optymistycznie, że to samo rozumieją przez pojęcie
                "cieki wodne" zarówno ródżkarze, jak i geolodzy)...

                > Mówcie co chcecie, ale Jemu naprawdę rozwidlona różdżka drewniana
                > gięła się tam, gdzie takie coś było. Wykorzystano to przy kopaniu
                > studzien (kilkanaście sztuk)
                Na niektórych typach terenu, gdziekolwiek byś nie wykopał studnię, tam będzie
                wysoka szansa na wodę. Sory, musisz znaleźć coś bardziej przekonującego.

                O sile ludzkiej sugestii i wybiórczemu postrzeganiu rzeczywistości to już nawet
                wspominać nie będę. :)
                • kornel-1 Re: list otwarty w obronie rozumu 06.03.09, 20:43
                  madcio napisał:
                  > O sile ludzkiej sugestii i wybiórczemu postrzeganiu rzeczywistości
                  > to już nawet wspominać nie będę. :)

                  Może jest gdzieś w sieci Blog Skruszonego Różdżkarza, w którym autor wyznaje
                  całą prawdę o swoim [...(Ustawa o dozwolonych zawodach)...]?

                  Kornel
                • losiu4 Re: list otwarty w obronie rozumu 19.03.09, 13:57
                  madcio napisał:

                  > Na niektórych typach terenu, gdziekolwiek byś nie wykopał studnię,
                  tam będzie
                  > wysoka szansa na wodę. Sory, musisz znaleźć coś bardziej
                  przekonującego.

                  a po co mi szukać. Widziałem i przekonałem się. Teren taki, że w
                  paru miejscach kopali i wody było jak na lekarstwo. Tam gdzie "się
                  gięło" odpowiedniej osobie (nie mnie) - woda była.

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • madcio Re: list otwarty w obronie rozumu 19.03.09, 18:01
                    Mnie interesują kontrolowane podwójnie ślepe próby, a nie anegtodki.
                    • losiu4 Re: list otwarty w obronie rozumu 24.03.09, 07:23
                      madcio napisał:

                      > Mnie interesują kontrolowane podwójnie ślepe próby, a nie
                      anegtodki.

                      a mnie interesuje czy w dziurze w ziemi będzie woda w sensownej
                      ilości i jakości czy też nie. I jak ją znaleźć. Jako pętak za Ojcem
                      latałem i patrzyłem. I to nie jest anegdotka. Jemu się gięło, mi
                      nie. Znam też opisy doświadczeń z rurami pod podłogą i znanymi
                      różdżkarzami. Średnio wychodziły. Wiem. Jak również wiem, że tam,
                      gdzie się Ojcu "gięło" to woda była. Parę metrów dalej - nie,
                      przynajmniej na sensownej głębokości.

                      Pozdrawiam

                      Losiu
                      • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 24.03.09, 09:04
                        losiu4:
                        > Jemu się gięło, mi nie. Znam też opisy doświadczeń z rurami pod podłogą i znanymi
                        > różdżkarzami. Średnio wychodziły. Wiem. Jak również wiem, że tam, gdzie się Ojcu "gięło"
                        > to woda była. Parę metrów dalej - nie, przynajmniej na sensownej głębokości.

                        Widziałeś
                        • losiu4 Re: list otwarty w obronie rozumu 27.03.09, 07:16
                          stefan4 napisał:

                          > Widziałeś
                • wcyrku1 Re: list otwarty w obronie rozumu 29.03.09, 16:02
                  madcio napisał:

                  > >
                  > >
                  > (zakładam przy tym optymistycznie, że to samo rozumieją przez pojęcie
                  > "cieki wodne" zarówno różdżkarze, jak i geolodzy)...

                  Tradycyjne pojęcie "cieki wodne" samych różdżkarzy wprowadza w błąd.
                  Poprawnie - należy stosować pojęcia geologów, woda to skała a wychylenie różdżki
                  nie wskazuje wody jako takiej a granicę/zmianę gęstości lub struktury gruntu
                  /wykop/.
                  umiejętności i doświadczenie różdżkarza pozwalają interpretować mniej lub
                  bardziej prawidłowo że to np minerały lub woda, jej jakość, ilość.


                  >
                  > > Mówcie co chcecie, ale Jemu naprawdę rozwidlona różdżka drewniana
                  >
                  >
                  > O sile ludzkiej sugestii i wybiórczemu postrzeganiu rzeczywistości to już nawet
                  > wspominać nie będę. :)

                  Dotyczy to również samych różdżkarzy
                  Działając w programach badawczych nie potrafią zachować odpowiednio niskiego
                  poziomu napięcia psychicznego/poziomu relaksacji/.

                  Odbierany w świadomości poziom promieniowania gruntu zakłócany jest poprzez
                  wzmożone napięcie psychiczne i utrudnia poprawną interpretację.

                  Różdżka jest wskaźnikiem, różdżkarz detektorem.
                  • madcio Re: list otwarty w obronie rozumu 01.04.09, 17:59
                    > > O sile ludzkiej sugestii i wybiórczemu postrzeganiu
                    > > rzeczywistości to już nawet wspominać nie będę. :)
                    > Dotyczy to również samych różdżkarzy
                    > Działając w programach badawczych nie potrafią zachować
                    > odpowiednio niskiego poziomu napięcia psychicznego/poziomu
                    > relaksacji/.
                    I co, zawsze, przy każdym ródźkarzu tak się dzieje? Niezależnie od okoliczności,
                    niezależnie od wytrzymałości psychicznej, a zawsze przy porządnie
                    przeprowadzonym eksperymencie? Słyszałem już dawno ten wykręt.
                    Sorki, ale inaczej tego nie da się nazwać. Śmiechu warte są wszelkie
                    paranormalne moce, co dziwnie, notorycznie a z nagła tajemniczo znikają,
                    powiedzmy, pod okiem kamery na podczerwień.

                    Innymi słowy, powidziałeś tyle:
                    "Ródżkarze spisują się o wiele gorzej w kontrolowanych warunkach, a o wiele
                    lepiej, gdy nikt nie pilnuje, w całkowicie niekontrolowanych i nieformalnych
                    warunkach".

                    Odkrycie stulecia. No któż by zgadł. Tylko wnioski jakieś nie takie, które
                    mogłyby się niektórym spodobać. :>
                    • wcyrku1 Re: list otwarty w obronie rozumu 07.04.09, 12:58
                      madcio napisał:

                      > > > O sile ludzkiej sugestii i wybiórczemu postrzeganiu
                      > > > rzeczywistości to już nawet wspominać nie będę. :)
                      > >

                      O sile sugestii to możemy mówić jak nie znając tematu czyta się przypadkowe opinie.


                      > > Działając w programach badawczych nie potrafią zachować
                      > > odpowiednio niskiego poziomu napięcia psychicznego
                      >
                      > I co, zawsze, przy każdym ródźkarzu tak się dzieje? Niezależnie od okoliczności
                      > ,
                      > niezależnie od wytrzymałości psychicznej, a zawsze przy porządnie
                      > przeprowadzonym eksperymencie? Słyszałem już dawno ten wykręt.


                      Opisy eksperymentów na nie jak i na tak są dla mnie tak samo niewiarygodne -bo
                      ja ich nie widziałem. To co pokazywali chyba w Polsacie tak ze strony redaktorów
                      jak i osób biorących udział było naciąganiem faktów i podszywaniem się pod
                      znajomość tematu.



                      > Sorki, ale inaczej tego nie da się nazwać. Śmiechu warte są wszelkie
                      > paranormalne moce, co dziwnie, notorycznie a z nagła tajemniczo znikają,
                      > powiedzmy, pod okiem kamery na podczerwień.
                      >
                      > Innymi słowy, powidziałeś tyle:
                      > "Ródżkarze spisują się o wiele gorzej w kontrolowanych warunkach, a o wiele
                      > lepiej, gdy nikt nie pilnuje, w całkowicie niekontrolowanych i nieformalnych
                      > warunkach".
                      >

                      Nie, ja powiedziałem że to pseudo różdżkarze gdy posługują się wahadełkiem. A
                      ci którzy mają ten dar /których znam/ są na tyle prostymi ludźmi że bez trudu
                      mogą być wmanipulowani w taki eksperyment.


                      > Odkrycie stulecia.

                      Ja nie widzę żadnego odkrycia stulecia tylko cytowanie błędnie przygotowywanych
                      eksperymentów.


                      > i wybiórczemu postrzeganiu rzeczywistości wspominać nie będę...


                      Jeżeli odłożymy na bok samo poszukiwanie wody to sprawa postrzegania wygląda tak.
                      Układ różdżkarz-witka posiada wyraźną biegunowość

                      Witka "Y" lub pręty "L" jak pisałem nie mają ramion jednakowej długości. Gdy
                      różdżkarz bierze w lewą rękę krótszy pręt to oba pręty się rozwierają nad
                      anomalią gruntową, jak zamieni pręty to zawsze będą się krzyżować. Tempo obrotu
                      zależy od ostrości krawędzi anomalii gruntowej

                      Ruch 2x40cm prętów raczej trudno przypisać wybiórczemu postrzeganiu
                      Wg mnie ciekawsze byłoby poszukiwanie przez badaczy przyczyn takiej
                      biegónowosci, siły.

                      • madcio Re: list otwarty w obronie rozumu 08.04.09, 17:40
                        > Opisy eksperymentów na nie jak i na tak są dla mnie tak samo
                        > niewiarygodne -bo ja ich nie widziałem.
                        Znaczy się, osobiście? To masz problem. Ja też nie mogę być zawsze, wszędzie czy
                        sprawdzić wszystko, o czym gdzieś tam pisze. Trzeba wtedy sprawdzać inaczej
                        wiarygodność tych czy innych doniesień.

                        Na marginesie, znasz jakieś udane eksperymenty dotyczące różdżkarzy?

                        > To co pokazywali chyba w
                        > Polsacie tak ze strony redaktoró w jak i osób biorących udział
                        > było naciąganiem faktów i podszywaniem się pod znajomość tematu.
                        Ogólniki mnie nie interesują. Skoro tka twierdzisz, to jak się tak naprawdę
                        przedstawiały fakty?

                        > > "Ródżkarze spisują się o wiele gorzej w kontrolowanych
                        > > warunkach, a o wiele lepiej, gdy nikt nie pilnuje, w całkowicie
                        > > niekontrolowanych i nieformalnych warunkach".
                        > Nie, ja powiedziałem że to pseudo różdżkarze gdy posługują się
                        > wahadełkiem. A ci którzy mają ten dar /których znam/ są na tyle
                        > prostymi ludźmi że bez trudu mogą być wmanipulowani w taki
                        > eksperyment.
                        Znane mi eksperymenty mają wyraźnie opisane warunki eksperymentów, ich przebieg
                        oraz kryteria sukcesu lub porażki. Jeśli masz jakieś konkretne zastrzeżenia co
                        do znanych ci eksperymentów, to je przedstaw. Co w nich uniemożliwiało osobom
                        posiadającym ewentualne prawdziwe moce osiagnięcie wyniku pozytywnego?

                        > > Odkrycie stulecia.
                        > Ja nie widzę żadnego odkrycia stulecia tylko cytowanie błędnie
                        > przygotowywanych eksperymentów.
                        Na czym polegał błąd w przygotowaniu tych eksperymentów?

                        > Wg mnie ciekawsze byłoby poszukiwanie przez badaczy przyczyn takiej
                        > biegónowosci, siły.
                        Najpierw, mój drogi, trzeba ustalić, czy w ogóle taka siła istnieje. Jak na
                        razie w kontrolowanych warunkach gdzieś tajemniczo wyparowywuje. :))))
                        • dala.tata Re: list otwarty w obronie rozumu 08.04.09, 20:16
                          ja znam eksperyment z rozdzka!!! dostalem rozdzke i kazali mi zobaczyc czy
                          znajde zyly wodne. i co? i znalazlem. w sensie.....inny rozdzkaz potwierdzil ich
                          obecnosc swoja rozdzka.

                          i co? dziala. dziala jak ta lala! nie mowiac ze dalatata.
                        • wcyrku1 pokaz 21.04.09, 13:21
                          madcio napisał:

                          > > Opisy eksperymentów na nie jak i na tak są dla mnie tak samo
                          > > niewiarygodne -bo ja ich nie widziałem.
                          > Znaczy się, osobiście? To masz problem. Ja też nie mogę być zawsze, wszędzie cz
                          > y
                          > sprawdzić wszystko, o czym gdzieś tam pisze.


                          Nie mam żadnego problemu - mogę zorganizować pokaz!
                          Nie będę analizował pismackich wypocin nie wiadomo w jakim celu pisanych /tych
                          za i przeciw/


                          < Trzeba wtedy sprawdzać inaczej
                          > wiarygodność tych czy innych doniesień
                          >
                          > Znane mi eksperymenty mają wyraźnie opisane warunki eksperymentów, ich przebieg
                          > oraz kryteria sukcesu lub porażki.


                          Takie warunki możemy sami ustalić



                          >
                          > Najpierw, mój drogi, trzeba ustalić, czy w ogóle taka siła istnieje.
                          >

                          Sądzę że zgodzisz się ze mną by celem pokazu była owa "siła"
                          demonstrowana wychylaniem się prętów lub różdżki.
                          Nasz pokaz raczej nie będzie dysponował budżetem podobnym programowi TV gdzie
                          wykonywano odwierty i zaangażowano geologów.

                          Kontrolowanie owej siły poruszającej pręty możesz wykonywać w dowolny sposób
                          Wykrywane anomalie w strukturze gruntu z dokładnością do 0,5 m / kierunek
                          przebiegu anomalii/ będzie demonstrował drugi różdżkarz.
                          Kolejność, zasady pokazu w sposób wykluczający możliwość komunikowania ich
                          między sobą, wybór miejsca w terenie pozostawiam Twojej decyzji.
                          Zaproponuj dalsze warunki jakie powinna spełniać wg Ciebie wiarygodna
                          demonstracja owej "siły"

                          Wstępny termin to II połowa maja.
                          • madcio Re: pokaz 23.04.09, 17:32
                            Nie wiem, jak sobie to wyobrażasz. Sensowny według mnie sposób by kosztował za
                            dużo jak na pokaz ad hoc. Ale pospekulować, jak taki pokaz miały wyglądać
                            możemy, czemu nie. Od tego jest forum. :)

                            Zacznijmy od tego, jak to pod ziemią według ciebie wygląda - czy rura z wodą pod
                            ziemią to dostateczne przybliżenie owych "cieków wodnych" ródżkarzy. Innymi
                            słowy, co się właściwie dzieje pod ziemią, co umożliwia znalezienie przez
                            ródżkarza wody? Proszę zauważyć, ze NIE chodzi mi teraz o interakcję ródżdżki z
                            ródżkarzem. Chodiz mi o wyjaśnienie, co to znaczy "anomalia w strukturze gruntu".
                            • wcyrku1 Re: pokaz 23.04.09, 21:53
                              madcio napisał:

                              >
                              >
                              >
                              >
                              > Innymi
                              > słowy, co się właściwie dzieje pod ziemią, co umożliwia znalezienie przez
                              > ródżkarza wody?


                              Jak pisałem poprzednio, zajmijmy się "siłą" bo to daje się jednoznacznie
                              zaprezentować bez nakładów finansowych.
                              Jeżeli prawdziwy różdzkarz mówi o wodzie czy innych minerałach to jest to
                              interpretacja wynikająca z doświadczenia w posługiwaniu się witką a samą zmianę
                              struktury gruntu sygnalizuje ruch prętów.


                              >
                              > Chodiz mi o wyjaśnienie, co to znaczy "anomalia w strukturze gruntu
                              > ".

                              Pod nogami różdżkarza jest 5m piachu średnioziarnistego i głębiej 5m iłów. W
                              pewnym miejscu pojawia się między piachem a iłem pasmo grubego żwiru lub
                              kurzawki i to będzie anomalia. zmiany mogą polegać że w jednym miejscu będzie
                              prawie sam piasek kwarcowy, w innym z dodatkiem żelaza, wapnia itp. Mogą to być
                              wykopy zasypane innym gruntem, rury, kable.

              • kala.fior Re: list otwarty w obronie rozumu 06.03.09, 22:33
                "zimne nóżki" mego Taty tez były sensacyjne .-)
              • wcyrku1 Re: list otwarty w obronie rozumu 29.03.09, 15:58
                losiu4 napisał:

                >
                >
                > Mój Ojciec ma "to coś".
                > Nie wiem co w tym jest, ale ja tego nie odziedziczyłem.
                >

                Jeżeli dalej to ma to zawsze możesz sprawdzić.
                - Ty weź różdżkę a ojciec niech stanie za Tobą i trzyma za łokcie, powinno działać.


                > Mówcie co chcecie, ale
                > Jemu naprawdę rozwidlona różdżka drewniana gięła się tam, gdzie
                > takie coś było.


                Niedowiarki mogą jeszcze inaczej sprawdzić swój racjonalizm
                wkładając palec w dłoń różdżkarza trzymającego witkę.
                Wyraźnie można wyczuć że mimo że mięśnie dłoni nie wykonują żadnych ruchów -
                witka się przekręca.


                • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 29.03.09, 16:39
                  wcyrku1:
                  > Niedowiarki mogą jeszcze inaczej sprawdzić swój racjonalizm
                  > wkładając palec w dłoń różdżkarza trzymającego witkę.
                  > Wyraźnie można wyczuć że mimo że mięśnie dłoni nie wykonują żadnych ruchów -
                  > witka się przekręca.

                  To chyba Twój różdżkarz używał jakiegoś nietypowego sprzętu.

                  Różdżka, którą mnie dano do potrzymania, pozostawała w pozycji poziomej niestabilnie. Chwila nieuwagi, rozluźnienia mięśni
                  • wcyrku1 Re: list otwarty w obronie rozumu 29.03.09, 20:37
                    stefan4 napisał:

                    >
                    >
                    > To chyba Twój różdżkarz używał jakiegoś nietypowego sprzętu.

                    Tradycyjną witkę w kształcie "Y" i samoróbki w kształcie dwóch liter "L"
                    zrobione z prętów miedzianych fi8mm.Trzyma się przed sobą zaciśnięte w dłoniach
                    za krótsze ramiona liter w ten sposób by dłuższe boki były do przodu poziome i
                    równoległe do siebie
                    Zaciśnięte dłonie na pionowych krótszych bokach uniemożliwiają jakikolwiek
                    ruch. Zmiana struktury w gruncie powoduje że pręty się rozchylają pokonując opór
                    zaciśniętych dłoni. W centrum anomalii rozwarte pręty ustawiają się w jednej
                    linii wskazując kierunek przebiegu "uskoku"

                    W handlu można kupić różne wersje r. turbo, luksturbo itd. Polega to na tym ze
                    droższa wypasiona wersja skacze i "działa" w każdych rękach ku zadowoleniu
                    kupującego. Ale nie ma to nic wspólnego z różdżkarstwem.

                    W rekach prawdziwego różdżkarza witka powinna się odkształcać nawet z
                    wykręcaniem rąk jak pisze Losiu lub OBRACAĆ pokonując OPÓR zaciśniętej dłoni.


                    >
                    > Otóż różdżkarz twierdził, że sama różdżka nie ma niczego wspólnego z ,,ciekami
                    > wodnymi''. Detektorem jest (tak mówił) człowiek.

                    O tym napisałem w odpowiedzi na wpis Madcia.



                    >
                    > Różdżka MA pozostawać tru
                    > dna do utrzymania, a kiedy na człowieka podziała ten tam ,,ciek'', to ją przez
                    > mgnienie oka gorzej trzyma i ona wtedy hop
                    >

                    Typowa wersja r. super turbo:)

                    >
                    > Demonstrował mi również, że trzymane przez niego wahadełko będzie się nad moją
                    > dłonią wahać zawsze wzdłuż palców a nigdy w poprzek, i to też jest nie tyle mąd
                    > rość wahadełka co wpływ mojego organizmu na jego organizm.
                    >

                    Wahadełko to zabawka, w 99% pokazów to oszustwo świadome lub niezamierzone, w
                    dobrej wierze /wersje turbo/
                    Prawie każdy koncentrując się na określonym kierunku ruchu wahadełka
                    powoduje ruchy mimowolne przedramion.
                    * Patrz na ręce a nie na wahadełko :)
                    Skoro każdy może być różdżkarzem z wahadełkiem to wiadomo co to znaczy

                    Wahadełko to takie proste ćwiczenie koncentracji
                    Siadasz przy stole, łokcie-ieć opierasz trzymasz luźno wahadełko i nie patrząc
                    na nie, oczami przesuwasz po stole w zamierzonym kierunku, po chwili już "się
                    buja". Zatrzymujesz wzrokiem , zmieniasz kierunek, robisz koła itd.



                    > Ale ten eksperyment
                    > słabo wyszedł, bo w czasie demon stracji ... Dopiero po dłuższej chwili jego
                    organ
                    > izm zareagował w sposób paniczny i trochę speszony, co było wyraźnie widoczne.
                    >
                    > -
          • petrucchio Re: list otwarty w obronie rozumu 05.03.09, 00:14
            ponurak napisał:

            > ... a efekty akcji np. tutaj...

            Jestem za, pod warunkiem że na zajęciach o lewitacji będą wystawiane oceny z
            umiejętności praktycznych i np. na ocenę dostateczną trzeba się będzie utrzymać
            w powietrzu przez 30 sekund.
            • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 05.03.09, 07:52
              petrucchio:
              > Jestem za, pod warunkiem że na zajęciach o lewitacji będą wystawiane oceny z
              > umiejętności praktycznych i np. na ocenę dostateczną trzeba się będzie utrzymać
              > w powietrzu przez 30 sekund.

              Na zajęciach z historii trzeba będzie wykazać się umiejętnością takiego
              uderzenia toporem w łeb, żeby zatrzymał się dopiero na zębach. Na zajęciach z
              biologii trzeba będzie rozmnożyć się przez pączkowanie (na czwórkę) lub przez
              podział (na piątkę). Na chemii uczeń będzie musiał kierować się tak
              niepodważalnymi zasadami, żeby mu nie zaszkodziło polanie litrem stężonego kwasu
              siarkowego.

              Jak wymagać, to wymagać. Dlaczego tylko od telekintetyków i radiestetów?

              - Stefan
              • petrucchio Re: list otwarty w obronie rozumu 05.03.09, 09:26
                stefan4 napisał:

                > Jak wymagać, to wymagać. Dlaczego tylko od telekintetyków i radiestetów?

                Miałbyś rację, gdyby praca biologa polegała na pączkowaniu, a chemika
                • stefan4 Re: list otwarty w obronie rozumu 05.03.09, 10:04
                  petrucchio:
                  > Miałbyś rację, gdyby praca biologa polegała na pączkowaniu, a chemika
                  • ponurak Re: list otwarty w obronie rozumu 06.03.09, 11:09
                    Ktoś musi się zacietrzewiać, a nawet czasami robić z siebie
                    rozstrojonego emocjami chama, by inni mogli robić za skupionych,
                    poważnych, myślących naukowców. A że na pana Turskiego trafiło..
                    cóż, może lubi różnego rodzaju misje w rodzaju palenia wróżek na
                    stosie.
            • losiu4 Re: list otwarty w obronie rozumu 31.03.09, 07:19
              petrucchio napisał:

              > Jestem za, pod warunkiem że na zajęciach o lewitacji

              o lewitacji i eskadrach latających joginów słyszałem z satelity parę
              razy. Gość się Maharishi (lub podobnie) nazywał i miał być
              nieśmiertelny (choć zmarło mu sie niedawno), a jego wychowankowie
              lewitując mieli kosmiczny rząd pokoju na Ziemi zaprowadzić (gość
              niewyraźnie mówił, więc może coś pomyliłem). Już bardziej
              uwierzyłbym pojedynczym przypadkom, choć jako nie widziawszy - nie
              wierzę. Różdżkę i jej działanie w odpowiednich rękach i niedziałanie
              w nieodpowiednich widziałem - więc co mam swoim zmysłom zaprzeczać.
              W sławnym doświadczeniu o porównywaniu długości kresek pewnie byłbym
              po stronie mniejszości :)

              Pozdrawiam

              Losiu
    • sojuz1 Szkoda, ze żaden naukowiec... 05.03.09, 10:24
      nie napisał takiego listu w obronie rozumu kiedy jego koledzy po
      fachu budowali bombę atomową.
      • petrucchio Re: Szkoda, ze żaden naukowiec... 06.03.09, 10:06
        sojuz1 napisał:

        > nie napisał takiego listu w obronie rozumu kiedy jego koledzy po
        > fachu budowali bombę atomową.

        Taa, za dużo tych odkryć. Nawet na tym forum sporo osób domaga się, żeby dla
        odmiany coś zakryć: a to szczepionki, a to teorię względności, a to teorię
        ewolucji...

        Może cię pocieszy, że
    • ponurak nowa klasyfikacja zawodów w oparciu o.. 26.03.09, 08:34
      ...ogłoszenia prasowe. Głównie - dodatek "Praca" w Gazecie
      Wyborczej, podpunkt 2 na str 5:
      www.cft.edu.pl/protest/OdpowiedzMinisterFedak.pdf
      • stefan4 Re: nowa klasyfikacja zawodów w oparciu o.. 26.03.09, 09:05
        ponurak:
        > ...ogłoszenia prasowe. Głównie - dodatek "Praca" w Gazecie
        > Wyborczej, podpunkt 2 na str 5:
        > www.cft.edu.pl/protest/OdpowiedzMinisterFedak.pdf

        O kurczę. Czy jak ktoś jest ministrem, to już nie może odpowiedzieć krótko a dobitnie, tylko musi produkować takiego tasiemca? Nie mam siły tego czytać. Czy ktoś potrafi streścić?

        Wprawdzie nie zgadzam się z sygnatariuszami protestu, żeby trzeba było delegalizować radiestetów i innych czarodziei, ale gdyby zechcieli zająć się likwidowaniem przerostów biurokracji w ministerstwach, to ja się chętnie przyłączę.

        - Stefan
        • ponurak Re: nowa klasyfikacja zawodów w oparciu o.. 26.03.09, 10:33
          stefan4 napisał:

          > Czy jak ktoś jest ministrem, to już nie może odpowiedzieć krótko a
          > dobitnie, tylko musi produkować takiego tasiemca?

          Mądry facet jesteś a głupie pytania zadajesz: przecież jak się nie
          ma nic do powiedzenia, to przy wyrwaniu do tablicy koniecznie trzeba
          pokryć ten fakt pseudointelektualnym bredzeniem, czyli byle długo, z
          wpleceniem co trudniejszych dla średniej krajowej wyrazów ze
          słownika wyrazów obcych i synonimów. Co zresztą świadczy o
          inteligencji takiego osobnika - 1 bit wiedzy, 99% nawijania i
          szóstka w dzienniku.


          > Nie mam siły tego czytać. Cz
          > y ktoś potrafi streścić?

          Streszczam: może coś zrobią, albo i nie. W wolnej chwili wezmą
          wyborczą, sprawdzą zapotrzebowanie rynku na usługi i sklasyfikują
          zawody od nowa. Chyba, że przepisy unijne naszemu ministerstwu
          zabronią takiego posunięcia nowelizującego, to zostanie jak jest.
          A na zawód wróżki jest ogromne zapotrzebowanie, i to nie tylko w
          naszej zaściankowości, zostanie więc na pewno, spoko.
          • stefan4 Re: nowa klasyfikacja zawodów w oparciu o.. 26.03.09, 12:05
            ponurak:
            > Mądry facet jesteś

            O, wypraszam sobie, ja nie stosowałem obelg. Jak się taki epitet do mnie
            przylepi, a potem jakiś minister opodatkuje mądrość, to całkiem niewinnie pójdę
            z torbami.

            stefan4:
            > Nie mam siły tego czytać. Czy ktoś potrafi streścić?

            ponurak:
            > Streszczam: może coś zrobią, albo i nie. W wolnej chwili wezmą
            > wyborczą, sprawdzą zapotrzebowanie rynku na usługi i sklasyfikują
            > zawody od nowa. Chyba, że przepisy unijne naszemu ministerstwu
            > zabronią takiego posunięcia nowelizującego, to zostanie jak jest.
            > A na zawód wróżki jest ogromne zapotrzebowanie, i to nie tylko w
            > naszej zaściankowości, zostanie więc na pewno, spoko.

            Dzięki.

            - Stefan
    • songo3000 Taa, Orwel 1984 się kłania 30.03.09, 02:06
      Cały ten 'list' to nic innego jak kpina z praw obywatelskich i wolności wyboru. Nasze państwo jak dotąd formalnie nie narzuca jedynej słusznej religii i jedynego słusznego światopoglądu (jak się to kiedyś materialistą - komuchom marzyło). Ja jako wolny obywatel chcę mieć prawo WYBORU czy idę do lekarza medycyny akademickiej czy dajmy na to zielarza naturalisty. Należy mi się to jak psu buda, płacę podatki m. in. na tą zakichaną grupę zawodową, której ktoś ewidentnie nadepnął na finansowy odcisk.

      Nie oszukujmy się, tam gdzie nie ma wyboru, tam gdzie panują 'jedynie słuszne' światopoglądy mamy państwo wyznaniowe. I nie ma tu znaczenia, czy obiektem kultu jest eteryczny bożek czy nieomylny profesor. Zresztą trywialnie mówiąc cała ta inicjatywa jest kolejną próbą przekierowania cash-flow obywateli na konkretną grupę zawodową. Czyli nic sie nie zmieniło :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka