kornel-1
26.02.09, 19:19
Rzucona przez badziewiaka66
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=91935409&a=91935409
myśl o potrzebie ograniczenia liczebności homo sapiens na naszej planecie,
przypomniała mi pytanie, które kiedyś sobie stawiałem.
Jak liczna powinna być ludzkość lub społeczeństwo światowe?
Pytanie dotyczy społeczeństwa, które jest samowystarczalne, żyje dostatnio, w
stabilny (w skali tysięcy - dziesiątków tysięcy lat) sposób. Przez stabilność
rozumiem liczebność populacji.
Czy będzie to 5 miliardów, jak chce badziewiak66? Dlaczego nie 50 milionów?
Dlaczego nie 500 osób? Nie ma prostej odpowiedzi.
W różnych wizjach fantastów, kolonizacja innych światów, lub odbudowa życia na
Ziemi w epoce postnuklearnej zagłady - zaczynały się od niewielkich społeczności.
W rzeczywistości, aby społeczeństwo utrzymywało się w sposób stabilny i na
wysokim poziomie (czyli nie wegetowało) jego liczebność nie może być zbyt
mała. Musi mieć na tyle duży potencjał, by wytworzyć wszystkie potrzebne
produkty, by zapewnić ochronę zdrowia, wyżywienie, rozrywkę, usługi.
Potrafimy sobie wyobrazić, że w takim niezależnym społeczeństwie - przy braku
zewnętrznych zagrożeń - niepotrzebne(?) byłyby armie, być może można by
zrezygnować z jakichś grup zawodowych, 514903 ;-) . Ale już trudno określić
jakie NOWE zajęcia, zawody, potrzeby miałoby to doskonałe społeczeństwo. Musi
być zapewniona jakaś rezerwa ludzka, musi istnieć pewna labilność zawodowa.
Społeczeństwo musi mieć odpowiednio dużą pulę genów - tak, aby krzyżowanie się
nie doprowadziło do zdegenerowania gatunku. To istotne, dolne ograniczenie
jego liczebności.
Górnym ograniczeniem jest dostępność zasobów. Tych - bez względu na stan
wiedzy o zasobach - jest ograniczona ilość.
Wydawałoby się, że takim modelem społecznego raju może być potężne państwo -
USA. Ma olbrzymi potencjał. Czy 100-200 milionów ludzi to optimum? Ale
przecież i Stany Zjednoczone importowały europejskie mózgi. Czerpią i obecnie
z innych kultur. Z drugiej strony, w amerykańskim społeczeństwie nie wszyscy
są potrzebni(?). Czy dałoby się go odchudzić, bez utraty różnorodności i
potencjału? Oczywiście USA są jedynie przykładem.
Faktem jest, że ludzi na Ziemi jest za dużo(?). Ale, zdaje się sto lat temu
wydało się, że Ziemia nie przetrzyma 4 mld, później okazało się, że i 6 mld
zdzierży ;-) Tak naprawdę chyba nie znamy wszystkich jej (i naszych)
możliwości. A jednak warto pogdybać, jak byłoby korzystniej dla gatunku homo
sapiens.
Więc? Czy da się określić liczebność "idealnego" społeczeństwa?
Kornel