madcio
09.07.09, 12:08
...a ponieważ 20 lipca 2009 roku będę bimbać pod namiotem pod (miejmy nadzieję) bezchmurnym niebem, to już teraz skrobne parę słów (urlop mam od 16, jakby się kto pytał). Jako że jestem fanem kosmosu i amatorsko się tym interesuję, jest to w zasadzie obowiązkowe. :)
A o czym mowa? Oczywiście, o 40 rocznicy lądowania Człowieka na Księżycu. Właśnie 20 lipca 1969 roku nastąpił ów słynny krok z nie mniej słynnym zdaniem. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że to było szczytowe osiągnięcie Ludzkości, które nieprędko zostanie przebite.
Sam Projekt Apollo mógł zaistnieć, a pieniądze na to znaleźć się wyłącznie dzięki warunkom politycznym tamtych czasów. Mówiąc krótko i kolokwialnie, chodziło o pokazanie, kto ma większego - USA czy ZSRR. Była to, o ironio, nie tylko przyczyna zaistnienia Projektu Apollo, ale i przyczyna jego nader gwałtownego zakończenia bez żadnej kontynuacji. Po tym, jak pobito rusków, nie istniał już żaden powód w oczach tych, co dali pieniądze - polityków - by kontynuować loty na Księżyc. Publiczność straciła zainteresowanie, źródło kasy wyschło i taki był koniec Apollo. Smutna prawda jest taka, że naukowcy skorzystali na tym tylko przy okazji(1).
Bezpośredni lot z Ziemi na Księżyc i bezpośredni z Księżyca na Ziemię byłby zbyt kosztowny, a opracowanie technologii trwałoby zbyt długo. Dlatego też postąpiono inaczej: rakieta, która wyniosła nas na Księżyc - Saturn V - miała w sobie dwa moduły: CSM (Command/Service Module) oraz dwustopniowy LM (Lunar Module). Obydwa moduły wchodzą na orbitę Księżyca, po czym LM oddziela się i ląduje. Załoga przeprowadza operacje na powierzchni, po czym wznosi się drugim stopniem LM na orbitę. Tam LM łączy się z CSM i ten drugi jest użyty do powrotu na Ziemię. Ta metoda minimalizowała ilość masy potrzebnej na powierzchni Księżyca. Ponadto, sposób wejścia na orbitę wokółziemską/księżycową umożliwiał niemal automatyczny powrót na Ziemię, gdyby coś poszło nie tak. Zaskakującym wnioskiem jest fakt, że człowiek tak naprawdę nigdy nie wyrwał się z okowów ziemskiej grawitacji! Ogólnie było sześć udanych załogowych lotów na Księżyc.
Dzięki tym misjom dowiedzieliśmy sie bardzo dużo o Księżycu, szczególnie dzięki zwiezionym na Ziemię księżycowym skałom. Jednym z skutków Apollo była zupełnie nowa teoria powstania Księżyca, zwana impaktową, która obecnie jest uważana za najprawdopodobniejszą(2). Innymi, pośrednimi skutkami Projektu Apollo było przyśpieszenie rozwoju technologicznego. Dla przykładu, konieczne było zminiaturyzowanie komputerów, by cokolwiek mogło się zmieścić w lądowniku. Dzięki Apollo pisze na komputerze, który w alternatywnej historii bez Apollo miałby parametry sprzed co najmniej kilku lat naszej historii (ciężko dokładnie to ocenić).
Na Księżycu znajduje się obecnie sporo śmieci pozostałych po misjach Apollo, a także innych misjach dokonanych przez USA oraz ZSRR. Warto wspomnieć o niedawno wystrzelonym LRO, który jako pierwsza sonda kosmiczna będzie miał możliwość bezpośredniego sfotografowania największych pozostałości po Apollo. Nie napalajcie się jednak, moi drodzy: będzie to kilka pikseli na kilka pikseli, w zasadzie biała plamka. Ciekawsze mogą być cienie.
Na zakończenie: niewątpliwie Gazeta Wyborcza wydali jakiś artykuł z okazji rocznicy i równie niewątpliwie znajdzie się kilka, bardzo delikatnie mówiąc, ignoranckich komentarzy na ten temat. Żałuję, że mnie wtedy nie będzie, ale mówi się trudno. Urlop będzie! :P
(1) Świadczy o tym choćby taki drobiazg, że jedyny zawodowy naukowiec, który postawił stopę na Księżycu, geolog, poleciał dopiero w ostatniej misji.
(2) Nie piesku, nie mam zamiaru w tym wątku dyskutować o alternatywnych teoriach powstania Księżyca, czy innych offtopicowych tematach. Tu będę dyskutować jedynie o Programie Apollo i załogowym lądowaniu na Księżycu.