Dodaj do ulubionych

Koty potrafią wymruczeć chorobę?

27.07.09, 15:21

"Nawet jeśli spadają, to na cztery łapy i niemal zawsze udaje im się wyjść
cało z opresji. Statystyki przytaczane przez periodyk "American Veterinary
Medical Association" pokazują, że 90 proc. kotów wraca do zdrowia po upadku z
wysokości siedmiu i więcej pięter (opisany tam rekordzista przeżył lot z 45.
piętra). Niemal nie zdarza się, by kotom nie zrastały się kości po urazach."

ktoś jest niewąskim idiotą. autor artykułu, znaczy. koty RZADZIEJ NIŻ CZĘŚCIEJ
spadają na cztery łapy. polecam wizytę w dowolnej klinice wet i porozmawianie
z lekarzem o "spadochroniarzach" - kotach ciężko okaleczonych lub zabitych
upadkiem z okna. i niekoniecznie z 10. piętra...
no jak rany :/

miłej lektury:
forum.miau.pl/viewtopic.php?t=97189
Obserwuj wątek
    • samanta1 Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 27.07.09, 16:50
      Autor slyszal ,ze "gdzies dzwonia tylko nie wie w ktorym kosciele......" Koty
      spadaja z nizszych wysokosci i konczy sie to o ile nie smiercia to drutowaniem
      kosci a czasami trwalym kalectwem .
      Twierdzenie ,ze kot zawsze spada na 4 lapy to dokladnie to samo ,ze szczur ma
      strychnine w ogonie,lol A nawet jesli spadnie na te 4 lapy to co z tego skoro
      je sobie kompletnie [polamie a dodatkowo jeszcze miednicę?
      • quant34 Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 27.07.09, 21:01
        Kto faktycznie spada na 4 łapy, chociaż młodym kotom zdarza się wyrżnąć bokiem.
        Przez mój dom przewinęły się całe pokolenia kotów, więc coś o tym wiem.
        Widywałem koty spadające z drzew w ogrodzie, z parapetów, z dachów i spadały na
        cztery łapy nigdy nic sobie nie robiąc. Oczywiście gdzieś jest granica, kot
        spadający z 4 piętra na beto raczej nie ma szans przeżycia i to bez względu jak
        upadnie. Może gdzieś się zdarzają przypadki wyjścia bez opresji z upadku z 7
        piętra czy jeszcze większej wysokości, ale to już raczej przypadki. W końcu
        ludziom też się zdarza mieć takie szczęście. Zasadniczą jednak kwestią jest to,
        że kot jest przystosowany ewolucyjnie do spadania z drzew, a nie wieżowców, więc
        śmierć kota, który wypadł z 10 piętra nie jest dowodem nieprawdziwości reguły
        czterech łap. Kotowate istnieją do setek tysięcy lat, wieżowce od
        kilkudziesięciu. Pomijam już fakt, że koty, które wypadają z okien w blokach, to
        z reguły wykastrowane kanapowce, czyli karykatury kota, a nie koty. Kastrat ma
        tak przytępione naturalne procesy przystosowawcze, że całkiem możliwe, że nie
        spada już na 4 łapy. Nie wiem, nie sprawdzałem, bo gardzę okaleczaniem zwierząt
        dla własnej wygody. Podsumowując, to że w okolicznościach normalnych dla kota,
        kot spada na 4 łapy, jest prawdą.
        • the_dzidka Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:19
          > bo gardzę okaleczaniem zwierząt
          > dla własnej wygody.

          Jesteś śmieszny. Proponuje pomyśleć o setkach miotów kociąt,
          niechcianych i niepotrzebnych, przychodzących na świat tylko
          dlatego, że koty nie są kastrowane.
          Pewnie, nie ty potem je dokarmiasz, leczysz, wychowujesz, nie ty
          patrzysz, jak giną pod kołami samochodów, czy zamęczone przez
          łobuzerię... żałosny "prawdziwy mężczyzno".
          • mmai Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:28
            żałosna karykaturą nie potrafiącą czytać ze zrozumieniem sama jesteś...

            kolega napisał że gardzi okaleczaniem zwierząt i nie będzie sprawdzał czy
            kastrat wywalony z okna spadnie na 4 łapy czy na 3...
          • head-cancer Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 10:25
            > Jesteś śmieszny. Proponuje pomyśleć o setkach miotów kociąt,
            > niechcianych i niepotrzebnych, przychodzących na świat tylko
            > dlatego, że koty nie są kastrowane.

            Jesteś śmieszna. Proponuję pomyśleć o setkach tysięcy murzyniątek z Afryki, niechcianych i niepotrzebnych, przychodzących na świat tylko dlatego, że murzyni nie są kastrowani.

            • coocolino Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 11:46
              head-cancer napisał:

              > Jesteś śmieszna. Proponuję pomyśleć o setkach tysięcy murzyniątek z Afryki, nie
              > chcianych i niepotrzebnych, przychodzących na świat tylko dlatego, że murzyni n
              > ie są kastrowani.
              >
              Hahahahahaha.

              Nie porównuj ludzi do kotów, wiesz dlaczego? BO LUDZIE MAJĄ SWÓJ UMYSŁ I MOGĄ SIĘ ZABEZPIECZYC, są kondony, tabletki, pigulki i takie tam.. jak nie chca dziecka, to ich nie robia, znaczy nie uprawiaja sexu;)

              a koty?
              kierują się INSTYNKTEM, nie czerpia przyjemnosci z sexu, jak urodzi sie piec kociatek, to tylko 2, gora trzy przezyja, a reszta? najczesciej umiera, z glodu, chorob, zlych ludzi..

              dziecko rodzi się jedno, i ma wieksze szanse na przezyjcie niz taki bury dachowiec.
              • titta Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 13:05
                > kierują się INSTYNKTEM, nie czerpia przyjemnosci z sexu, jak
                urodzi sie piec ko
                > ciatek, to tylko 2, gora trzy przezyja, a reszta? najczesciej
                umiera, z glodu,
                > chorob, zlych ludzi..

                I wlasnie dlatego koty nie zapadaja na "psie" choroby i sa
                stosunkowo zdrowe. Slyszalas o selekcji naturalnej?
                (oczywiscie trudno o taka jak sie jakies lobuzy do miotu dobiora).
          • tiamatx Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 10:34
            Kastrowac trzeba kotki, kotom zuplnie nie potrzebnie sie to robi zmieniajac je w te zdziadziale kanapowce dla starych panien.
            • coocolino Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 11:55
              tiamatx napisał:

              > Kastrowac trzeba kotki, kotom zuplnie nie potrzebnie sie to robi zmieniajac je
              > w te zdziadziale kanapowce dla starych panien.

              Hmm.. a Ty jesteś wykastrowany? bo zachowujesz sie jakbys byl;)
            • waldemar591 Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 16:50
              tiamatx napisał:

              Kastrowac trzeba kotki, kotom zuplnie nie potrzebnie sie to robi zmieniajac je w
              te zdziadziale kanapowce dla starych panien.
              _______________________________________________________________________

              Sądzę, że nigdy jeszcze 100procentowy, niewykastrowany kot nie zaznaczył swojego
              terenu u Ciebie w domu/mieszkaniu?
              Myślę, że szybko zmieniłbyś zdanie :)
          • bimota Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 03.12.10, 16:31
            Nie dokarnmiam, bo tkaie dokarmiane nie potrafia spasc nawet jak nalezy...
        • bardu Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:44
          > Kastrat ma tak przytępione naturalne procesy przystosowawcze
          To akurat totalna bzdura. A to, że > Przez mój dom przewinęły się całe
          pokolenia kotów < wcale nie znaczy, że znasz te zwierzęta. Pewnie jeszcze
          uważasz, że kota nie należy karmić, bo wtedy nie łowi myszy?

        • foruman Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:44
          > (...) kanapowce, czyli karykatury kota, a nie koty.

          Może po prostu dawaj mniej jeść kotu

          > Kastrat ma tak przytępione naturalne procesy przystosowawcze,

          Jakieś badania? miałaś(łeś) grupę kontrolną, jakie miary rejestrowane? Czy to po
          prostu teza w typie "wiem i już"


          > Nie wiem, nie sprawdzałem, bo gardzę okaleczaniem zwierząt
          > dla własnej wygody.

          A ja gardzę ignorancją. To są tylko twoje projekcje.. nie znasz się, nie
          rozumiesz a się mądrzysz.

          • head-cancer Do tumana forumana 30.07.09, 10:37
            foruman napisał:

            > A ja gardzę ignorancją. To są tylko twoje projekcje.. nie znasz się, nie
            > rozumiesz a się mądrzysz.

            Obustronna
            A tak na poważnie, to o obustronnej antykoncepcji kobieto słyszałaś? Czy z dziwnych osobistych pobódek jedynym sposobem jaki znasz jest wycinanie jąder?


            Co jest wg Ciebie ignorancją? To że facet nie chce okaleczać żywego stworzenia dla własnej wygody? Co, Ty pewnie chcesz mieć kotka ale przeszkadza Ci że znaczy teren, więc wycinasz mu jądra, przeszkadza Ci że kotek drapie meble więc wycinasz mu pazury. Potem trzymasz w domu to podle okaleczone stworzenie i tytułujesz się wielkim ku... znawcą i miłośnikiem zwierząt tak? To już nie jest ignorancja?

            Jeśli chce mieć się kota (samca) nie mając jednocześnie domu na wsi tylko mieszkanie w bloku, to trzeba sobie odpowiedzieć czy będziemy mu potrafili zapewnić odpowiednie warunki, jeśli nie będziemy to kota nie trzymamy, ewentualnie zadowalamy się kotką, której niczego nie trzeba wycinać.


            PS. „Pobudek” się pisze.
            • aniaposz Re: Do tumana forumana 30.07.09, 11:38
              Hm, taka 'męska' solidarność to dość częste zjawisko. ;) Tylko jedno ale. Nie
              antropomorfizujmy zwierząt ponad niezbędne minimum, potrzebne do ich kochania.
              Kastracja kocurka to zabieg prosty, trwa 15 minut, nie zakłada się nawet szwów,
              a goi się błyskawicznie. Czym innym jest kastracja człowieka, który ma
              świadomość skutków, a dodatkowo łączy się to dla niego z ogromną traumą
              psychiczną. W przypadku zwierząt nie ma przecież o tym mowy.

              Kastracja i sterylizacja to najbardziej humanitarna metoda ograniczenia
              nadpopulacji kotów. W przypadku kotek to także eliminacja ryzyka poważnych
              (śmiertelnych) chorób układu rozrodczego. Niekastrowany kocur może też,
              kopulując, zarazić się przewlekłymi chorobami, które zawsze kończą się śmiercią
              zwierzęcia - kocią białaczką (nie mylić z białaczką ludzką, bo to dwie różne
              rzeczy) i FIV. Dodatkowym atutem kastracji jest zyskiwanie ludzkiej
              przychylności w stosunku do kotów wolno żyjących. Często mieszkańcy nienawidzą
              kotów, bo "śmierdzą i leją po ścianach". Odbywają się, jakże humanitarne, akcje
              masowego trucia "tych śmierdzieli". A wystarczy wykastrować, by koty żyły długo
              i szczęśliwie. I w zgodzie z mieszkańcami, co jest nie do przecenienia.

              To naprawdę nie jest tak, jak sądzi przeciętny człowiek. Trzeba trochę wejść w
              ten "koci świat", żeby pewne rzeczy zrozumieć.
            • codein Re: Do tumana forumana 30.07.09, 13:28
              Foruman "napisał", a Ty do niego "kobieto"? Twoje make-believe projekcje nie
              dość, że komiczne w ostatecznym efekcie, to na dodatek obnażają Waszmościne
              atawizmy. Moja kotka została wysterylizowana; jak sądzę to już jest okay. W
              swoim peanie na rzecz kocich organów płciowych krążyłeś jeno wokół jaj, jakby i
              kotek nie sterylizowano. (A może je już można?). Generalnie, toś fanatyk jajec,
              co czuje fujarą zanim pomyśli. Osoba przede mną dobrze prawi: albo wyrwiesz
              kotku jajęcja czy pochewkę, albo zaczną się rozmnażać na potęgę i ludzie sięgną
              po niewybredne metodyje, by się z nadmiarem kociąt uporać. Sam sobie zadecyduj,
              co Ci milsze: jajko kocie czy małe kotki w worku na dnie jakiegoś jeziora.
        • japoneczki Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 10:58
          kastracja czy sterylizacja niweluje ryzyko raka narządów rozrodczych,
          ciąż urojonych, ropomacicza, do tego zwł. niektóre bardzo źle znoszą
          cieczki/ruje. ponadto w Polsce mamy znaczną nadpopulację psów i
          kotów, więc trzeba to ograniczać, a nie powoływać do życia kolejne
          bezdomne zwierzęta. to dobre rozwiązanie, bo zwierzęta, które nigdy
          nie będą rozmnażane, nie będą męczone przez swoje instynkty i hormony
          (bo to one kierują ich zachowaniem, rozum ma marginalne znaczenie w
          obliczu pierwotnych instynktów). lepiej wykastrować psiaka, niż męczyć go zapachem cieczek, ryzykować ucieczki...
        • coocolino Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 11:05
          Tiaaa, mam dwa koty, kocura hodowlanego i kastrata, dachowca. Nie widzę międzi nimi żadnej różnicy charakteru, no - może jedną, hodowlany kocur non stop znaczy teren i widać że cierpi z niezaspokojonego popędu. Kastrat? wyleguje się na kanapie i myje futerko, podczas gdy jego kolega miauczy jak opętany i leje po ścianach...

          Chyba że przygarniesz te koty, biedne bezdomne, bez oczu, ogonów, które rodzą się za zgodą takich ludzi jak TY, czyli ludzi przeciwnych sterylkom i kastracjom...
        • coocolino Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 11:38
          quant34 napisał:

          Pomijam już fakt, że koty, które wypadają z okien w blokach, t
          > o
          > z reguły wykastrowane kanapowce, czyli karykatury kota, a nie koty. Kastrat ma
          > tak przytępione naturalne procesy przystosowawcze, że całkiem możliwe, że nie
          > spada już na 4 łapy. Nie wiem, nie sprawdzałem, bo gardzę okaleczaniem zwierząt
          > dla własnej wygody. Podsumowując, to że w okolicznościach normalnych dla kota,
          > kot spada na 4 łapy, jest prawdą.

          Mam dwa koty, hodowlanego MCO i dachowca, kastrata. Nie widzę między nimi żadnej różnicy charakteru, no, może jedną. Hodowlany kocur często znaczy mi teren, nie pomagają żadne specyfiki, widać, taka jest jego natura, widzę że cierpi z powodu niezaspokojonego popędu, a kastrat? właśnie wyleguje się na kanapie, myjąc futro. I patrzy na swojego biednego kolegę, który drze się jak opętany i siura po mieszkaniu.


        • czechowka Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 03.12.10, 15:57
          >Kastrat ma tak przytępione naturalne procesy przystosowawcze, że całkiem możliwe, że nie
          spada już na 4 łapy<
          Bzdura. Kastracja nie ma tu nic do rzeczy. Kanapowy tryb życia, rasa - tak. Mieszkam w domu z kocurem - kastratem, który już po zabiegu przeżył na wolności pół roku, i to nie w mieście, gdzie wprawdzie samochody i inne cywilizacyjne niebezpieczeństwa, ale też i karmiciele się znajdą. Kocur "poszedł w las". Skąd wiem, że nie był w jakiś domu? Boi się obcych. Wspaniale dał sobie radę, wrócił zdrowy, w znakomitej formie. Teraz jest kotem wychodzącym, jednak nie dłużej niż na kilkanaście godzin. Mieszkam z dala od ruchu ulicznego i on z tego korzysta. Mimo tego "okaleczenia dla własnej wygody" jest kotem zdrowym, pełnym temperamentu, żywym jak iskra. I oprócz tego, że mój pupilek wraca z wypraw z całymi uszami i oczami na miejscu (wcześniej bywało różnie), mam też miłą świadomość, że nie przyczynia się do przyjścia na świat kociąt, które cierpią marny żywot lub kończą go utopione. Czyli może rzeczywiście kastracja zwierzaka jest wygodą.
          Wiele razy w tym roku słyszałam jednak pytanie: "może chcesz małego kotka? uratujesz mu życie" Nie chciałam. Jaki los mają te małe słodkie kotki? Słodkie kotki z jajnikami i jądrami, część z nich pewnie wylądowała w rzece, część znalazła gorsze i lepsze, ale własne domy. Za parę miesięcy znowu usłyszę pytanie: "może chcesz małego kotka?" Tak, to jest brak wygodnictwa, ale i godny pogardy totalny brak odpowiedzialności też.
      • milu100 Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 08:23
        kot spada na cztery łapy!!!

        ale nie znaczy to, że te łapy są w stanie zamortyzować każdy upadek, to nie
        możliwe aby uchronił się tak od urazów, nawet spadając z niewielkiej wysokości
        jest w stanie się tak obrócić aby wylądować na czterech

        idiotą jest ten kto twierdzi, że skoro spada na cztery to nic mu się nie powinno
        stać


        • boykotka Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:04
          milu100 napisał:

          > kot spada na cztery łapy!!!
          >
          > ale nie znaczy to, że te łapy są w stanie zamortyzować każdy
          > upadek, to nie możliwe aby uchronił się tak od urazów, nawet
          > spadając z niewielkiej wysokości jest w stanie się tak obrócić aby
          > wylądować na czterech idiotą jest ten kto twierdzi, że skoro spada
          > na cztery to nic mu się nie powinn o stać

          Zwłaszcza, że natura konstruując koty nie przewidziała, że człowiek
          będzie je trzymał w bloku na czwartym, czy 10-tym piętrze. Gdyby to
          przewidziała wyposażyłaby je w skrzydła.
    • xanaxy Koty potrafią wymruczeć chorobę? 27.07.09, 18:56
      Moj dawny i b. mlody spadl z V pietra wpadl w zaspe,mial maly
      krwotok z nosa i zyl dlugo i szczesliwie. I co z tego wynika? Ze
      jedne spadaja na 4, a inne nie...
      • foruman Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:47
        > Moj dawny i b. mlody spadl z V pietra wpadl w zaspe,mial maly
        > krwotok z nosa i zyl dlugo i szczesliwie. I co z tego wynika? Ze
        > jedne spadaja na 4, a inne nie...

        Gdzie tu związek? to ze inne koty spadają na4 łapy a inne nie to wynika ze twoj
        kot mial krwotok z nosa? czy ze była zaspa.. nie kumam
    • greges58 Koty potrafią wymruczeć chorobę? 27.07.09, 19:36
      Do Autorki !

      Przepraszam, to nie jest złośliwość...
      Czy nie boli Cię powyłamywany język, gdy mówisz : " Kotstancja " ?

      Grzesiek.

      • drojb Re: Wystarczy podzielić na sylaby, Grzesiek 27.07.09, 23:37
        Kot-stancja. I co? Język się nie połamał. Znajomość gramatyki ojczystego
        języka jest dobrym zabezpieczeniem przed urazami języka.
        POzdro
      • kajolka Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 28.07.09, 11:24
        Przypuszczam, że to imię kotka słyszy tylko u weterynarza, a
        zdrobnienie jest łatwiej wymawialne - Kocia czy jakoś tak....
    • oldnick5 Dlaczego "to" ukazało się w dziale nauka? 27.07.09, 21:54
      ...Stałe wibracje o częstotliwości między 25 a 125 Hz, czyli takie,
      jakie produkuje kot leżący ci na kolanach, wspomagają regenerację
      kości, ścięgien, wiązadeł i mięśni i przynoszą ulgę w bólu...

      W poważnym dziale poważnej gazety? Takim, w którym publikują/owali
      m.in. Cieśliński, Fikus, Ryszkiewicz, Sabath (dziś ś.p.), Zagórski,
      Zaremba, inni?
      Ja - nie wiem. Ale, jako fizyk, uważam to za bełkot
      (psychoenergobijoterapeutykę).
      Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)
      Stanisław Remuszko
      www.remuszko.pl
      • kzrider Re: Dlaczego "to" ukazało się w dziale nauka? 30.07.09, 09:00
        > Ja - nie wiem. Ale, jako fizyk, uważam to za bełkot
        > (psychoenergobijoterapeutykę).

        Podejrzewam że działa tu mechanizm masażu. Lekkie wibracje pomagają komórkom w
        ich pracy, transport składników odżywczych jest szybszy. W końcu większa część
        organizmu opiera się na takich zjawiskach jak osmoza itp.

        Porównajmy to do przesiewania mąki - jeśli nasypiesz mąkę do sitka, po chwili
        się zatka. Jeśli będziesz nim potrząsał, wibrował - przesiejesz całą mąkę.
      • turbo_wesz Re: Dlaczego "to" ukazało się w dziale nauka? 30.07.09, 10:16
        pff - jako fizyka obowiązuje cię otwartość umysłu i krytyczność, nie
        krytykanctwo. na pierwszy rzut oka słabe pole magnetyczne też nie wpłynie na
        tkanki, ale jednak tak się dzieje, podobnież oświetlanie skóry laserem i inne
        fizykoterapie.

        fizykiem się nie mienię (chociaż studiowałem) a biologię znam głównie z
        artykułów w gazetach naukowych (oczywiście nie mam na myśli wyborczej) ale mi
        się ta hipoteza wydaje całkiem prawdopodobna. ewentualnie mruczenie jest efektem
        ubocznym innego procesu, który jest odpowiedzialny za kocie zdrowie. zwłaszcza
        że w badaniach (których wiarygodność, fakt, jest niepotwierdzona w tym artykule)
        nad wpływem niskich częstości wyszło, że wzmacnia kości.
      • spector1 Re: Dlaczego "to" ukazało się w dziale nauka? 30.07.09, 10:57
        oldnick5 napisał:

        > ...Stałe wibracje o częstotliwości między 25 a 125 Hz, czyli
        takie,
        > jakie produkuje kot leżący ci na kolanach, wspomagają regenerację
        > kości, ścięgien, wiązadeł i mięśni i przynoszą ulgę w bólu...
        >
        > W poważnym dziale poważnej gazety? Takim, w którym publikują/owali
        > m.in. Cieśliński, Fikus, Ryszkiewicz, Sabath (dziś ś.p.),
        Zagórski,
        > Zaremba, inni?
        > Ja - nie wiem. Ale, jako fizyk, uważam to za bełkot
        > (psychoenergobijoterapeutykę).
        > Ludzi rozumnych i dobrych pozdrawiam serdecznie i z respektem :-)
        > Stanisław Remuszko

        Oczywiście, że w/w artykuł nie powinien trafić do działu nauki.
        Tacy jak ty, fizycy - teoretycy nigdy nie będą mieli szans
        sprawdzić jak działa mruczenie kota, bo nie można zmusić kota do
        mruczenia.

        Ciekawe,że rzekomo umysły ścisłe po urazach takich jak: złamania,
        zerwania więzadeł czy zwichnięcia , bez cienia krytyki poddają się
        terapii ultradżwięków, laserów, magnetroników, krioterapii,
        mimo,że nikt na świecie nie udowodnił ,e są skuteczne.
        Chorzy płacą dodatkowo za coś co czasami jedynie pomaga i nie jest
        skuteczniejsze od mruczenia kota,który mruczy za darmo.

        Wystarczy zerwanie ACL aby teorie zamieniły się w horror.

        Spector

    • szafiromania Koty potrafią wymruczeć chorobę? 27.07.09, 22:42
      Co to za głupota pisać, że koty prawie zawsze spadają na 4 łapy i nie robią
      sobie krzywdy.
      Po prostu ręce i łapki opadają.
      Wystarczy poczytać na kocich forach o wielu kocich tragediach.
      Artykuł, który miał być prokoci może więcej wyrządzić kotom szkody niż pożytku.
      • dzielna_traktorzystka Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 28.07.09, 16:13
        O, podpisuje się. Moim zdaniem koty są delikatnymi zwierzętami, łatwo chorują.
        Znam jedną panią, której kot spadł z 7 piętra i przeżył, tylko co z tego; inny
        może nie mieć tyle szczęścia. Ten artykuł-napisany w dużej gazecie, utrwala mit,
        ze kot spada zawsze na 4 łapy, a tak wogóle to ma 7 czy 9 żyć, dużo w każdym
        razie, więc o co tu się martwić.
        • hrabia-monter-christo Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 29.07.09, 22:54
          dzielna_traktorzystka napisała:

          > a tak wogóle to ma 7 czy 9 żyć...

          qrna, a co to sa te wogóle?
          • foruman Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:49
            właśnie ... pisze się "wogle" przeciez ;-))
        • turbo_wesz Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 10:17
          9
      • ozlem Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 08:53
        > Po prostu ręce i łapki opadają.
        > Wystarczy poczytać na kocich forach o wielu kocich tragediach.

        Kocie fora najczęściej rozpisują się o kotach, które praktycznie nie ruszają się z domu i zapomnialy/nigdy nie nauczyły się spadania na cztery łapy...

        Przeciętny kot wiejski jak już w ogóle z czegoś spada (ma lepsze wyczucie równowagi i doświadczenie żeby nie łazić tam skąd na 100% się spadnie) to spada bez większego uszczerbku na zdrowiu

        • armanda81 Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:54
          Przeciętny kot wiejski? Weź pod uwagę, że przeciętny dom wiejski ma
          jedno piętro, no powiedzmy, dwa, wliczając spadzisty dach ; )
    • drojb Artykuł nie do końca bałamutny 27.07.09, 23:52
      choć też nie do końca prawdziwy. Koty nie mają nadprzyrodzonych zdolności
      leczenia kości - mruczenie nie spowodouje ich zrośnięcia, ani nie
      zapobiegnie rzeszotowieniu.
      Nie przeżyją upadku nawet z 2. piętra, jeśli na dole jest beton, a nie
      trawnik.
      Nie leczą same swojej dysplazji - lecz mają giętkie kręgosłupy (tzn. kręgi
      są luźniej przymocowane do siebie, niż u innych ssaków, w tym ssaczków-
      ludziów), dzięki czemu mogą się wyginać i skakać np. z szafy.
      Nie mruczą gdy są zestresowane (jeden z moich kotów-znajdków, wyrzucony
      przez poprzednich właścicieli nie mruczał 3 miesiące, choć wiedział, że
      śpi się w łóżku).
      Na pewno ich mruczenie jest lekkim masażem - pomaga na ból brzucha (pod
      warunkiem, że nie jest to ból spowodowany pękającym wrzodem żołądka,
      zapaleniem wyrostka robaczkowego).
      Działają też na psychikę (czyli efekt placebo). Nie są czarownikami i tak
      jak psy, które machając ogonem wyrażają kilka emocji na raz - mruczeniem
      wyrażają też kilka emocji, w tym swój ból.
      • drojb Re: No i makabryczne PS - z 45 piętra 27.07.09, 23:57
        jak jakaś ziemska istota, która nie jest ptakiem, rzuci się lub zostanie
        wyrzucona - nie ma szans przeżyć, bez względu na budowę kręgosłupa. Po
        drodze dusi się powietrzem.
        • turbo_wesz Re: No i makabryczne PS - z 45 piętra 30.07.09, 10:20
          ?? co ty bredzisz. spadając swobodnie da się oddychać (ciężko, ale jednak)- wiem
          bo próbowałem przy skoku spadochronem
        • titta Re: No i makabryczne PS - z 45 piętra 30.07.09, 13:22
          No, te setki uduszonych amatorow swobodnych lotow, ktorych ciala
          opadaja na spadochronach rozlozonych dopiero nad sama ziemia...
      • jolazet Re: Artykuł nie do końca bałamutny 28.07.09, 00:38
        poczytajcie trochę literatury nt. kotów, nie zajmujcie się jednym artykułem. Kot
        przeżyje kiedy wypadnie z piątego piętra (nawet na twarde podłoże)- przeżyje, bo
        ma czas na wykonanie obrotu/ów. Najniebezpieczniejsze dla kota sa upadki z 1-2-3
        piętra. Jeżeli obrót będzie pełny i kot spadnie na cztery łapki, to ok - kiedy
        już ląduje to wyłącza grawitację i wtedy nie straszny mu beton. Gorzej kiedy
        wypada z okna na 2-gim piętrze i nie obróciwszy się łapkami w dół upadnie na
        boczek czy plecki. To masakra. kocia mama
        • ichi51e Re: Artykuł nie do końca bałamutny 30.07.09, 08:33
          Tu nie chodzi o amortyzacje lapami ale wlasnie o ten obrot i
          wytworzenie poduszki powietrznej. Poczytajcie sobie na necie
          umiejetnosc google sie przydaje w zyciu. A argument "Koty nie spadaja
          na 4 lapy bo u weterynarza widzialem polamango kota" to zasluguje
          tylko na zlanie cieplym kocim
        • graz.ka Re: Artykuł nie do końca bałamutny 30.07.09, 08:56
          a jak jeszcze poobija się po drodze o wystające anteny, suszarnie
          itp. to ma niewielkie szanse.
        • cassiel Re: Artykuł nie do końca bałamutny 30.07.09, 10:22
          dokładnie. mój kot wypadł z 1go piętra kamienicy, na trawnik i zarył pyszczkiem
          o glebę, ale poza tym nic mu się nie stało, tylko był w niezłym szoku. pan
          weterynarz stwierdził, że byłoby nawet lepiej, gdyby spadł z 4go piętra, bo
          miałby więcej czasu żeby się obrócić. poza tym dodał, że z jego doświadczenia
          wynika, że niektóre koty po takim wypadku są później bardziej ostrożne i nie
          wypadają, a innym zdarza się to jeszcze parę razy. mój kot na szczęście należy
          do tej pierwszej grupy :)
      • shieldofhope Re: Artykuł nie do końca bałamutny 30.07.09, 08:34
        a z tym się nie zgodzę-
        mój kocur z upadku z okna 4 piętra bloku na betonowy chodnik,
        wyszedł całkowicie bez szwanku, niczego nawet nie zwichnął, zero
        obrażeń. Oczywiście, nie zawsze tak będzie. Ale ich zdolności pod
        tym względem i tak są imponujące.
      • milu100 Re: Artykuł nie do końca bałamutny 30.07.09, 08:37
        drojb napisała:

        > Nie przeżyją upadku nawet z 2. piętra, jeśli na dole jest beton, a nie
        > trawnik.

        nie pisz tak jakbyś wiedziała z całą pewnością,

        mi spadł z balkonu mały kotek (2p.) na ubitą ziemię, twardość porównywalna do
        betonu, nic mu nie było, siostrze spadł z parapetu (2p.) dorosły kot i obtarł
        sobie jedynie nosek

        myślę, że wiele zależy od sprawności kota, miałem kotkę która miała problem ze
        skokiem na wersalkę, nie zawsze trafiała i czasami spadała, a teraz mam kota,
        który z marszu wskakuje na telewizor

      • kompot52 Re: Artykuł nie do końca bałamutny 30.07.09, 15:01
        Bardzo rozsądny komentarz. Dziękuję.
        Mój najstarszy kot, który zmarł rok temu, spadał z II piętra 12 razy. Wprawdzie
        nie na beton, ale na twardy grunt. Tylko raz miał rączkę w gipsie, po zderzeniu
        z metalowym elementem, poza tym nie miał widocznych dolegliwości. Przeżył 16
        lat. To chyba sporo, choć naturalnie dla nas, sierotach po Nim, niekoniecznie.
        Pozostała piątka /odpukać/ przynajmniej jak dotąd, nie ciepie się z balkonu.
        Kontemplują zagnieżdżone pod stropem jaskółki w bardziej bezpieczny sposób.
        Obserwacjom towarzyszą dziwne pomruki. Nie wiem jak je czytać, ale domyślam się,
        że nie świadczą o przyjaznych zamiarach.
        • ewka_spadla_z_drzewka Re: Artykuł nie do końca bałamutny 30.07.09, 22:16
          kompot52 napisała:

          > Bardzo rozsądny komentarz. Dziękuję.
          > Mój najstarszy kot, który zmarł rok temu, spadał z II piętra 12 razy. Wprawdzie
          > nie na beton, ale na twardy grunt. Tylko raz miał rączkę w gipsie, po zderzeniu
          > z metalowym elementem, poza tym nie miał widocznych dolegliwości.

          Wybacz..., czy nadal nie widzisz potrzeby, by ZABEZPIECZYĆ balkon, aby koty były na nim BAZPIECZNE???!!!
    • foebe Kolejne bzdety na szkodę zwierząt :/ 28.07.09, 04:47
      "Nawet jeśli spadają, to na cztery łapy i niemal zawsze udaje im się wyjść
      cało z opresji. Statystyki przytaczane przez periodyk "American Veterinary
      Medical Association" pokazują, że 90 proc. kotów wraca do zdrowia po upadku z
      wysokości siedmiu i więcej pięter (opisany tam rekordzista przeżył lot z 45.
      piętra)"

      Nie wiem w takim razie po co właściwie montowaliśmy w oknie siatkę przy
      naszych kotach :/

      Problem jest w tym, że koty nie zawsze spadają na cztery łapy. A upadek nawet
      z 4 piętra kończą śmiercią pod pędzącym samochodem, pod który rzucają się w
      panicznym strachu biegnąc...
    • jareku1975 Koty potrafią wymruczeć chorobę? 28.07.09, 09:23
      a) od wczoraj na mego kota mówię "genius" bo potrafi sie sam wyleczyć b) od
      wczoraj go nie lubię, bo przez 5 tygodni leczyłem naderwane więzadło kolana a
      on zamiast mi pomóc i wspomagać mruczeniem-ignorował moje wysiłki:)) nie ma od
      teraz ryb i wołowiny!:)
      • annniii Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 28.07.09, 12:30
        Postanowienie "mocne", obawiam się jednak, że z realizacją będzie trudniej...
        Wszakże to koty nami manipulują i rządzą, a nie my nimi ;)
    • listekklonu Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 28.07.09, 14:31
      Część o mruczeniu ciekawa, natomiast to ze spadaniem na cztery łapy -
      bez sensu. Właśnie przez takie myślenie (bo przecież kotu się nic nie
      stanie), co roku wiele kotów umiera. Dawno temu mój kot wypadł z
      balkonu na drugim piętrze i przepłacił to życiem. Od tamtej pory
      zabezpieczam wszyskie drzwi i okna siatką i to samo radzę innym
      kociarzom.
    • ja-kub Irena Cieślińska pisze brednie. 30.07.09, 08:16
      To co pisze o mruczeniu to brednie,
      to co pisze o spadaniu to nie tylko brednie, to niebezpieczne idiotyzmy.

      Skąd oni biorą tych ludzi do pisania artykułów?

      Chyba z najtańszych ogłoszeń.
      • puba Re: Irena Cieślińska pisze brednie. 30.07.09, 12:54
        Dopóki nie uzasadnisz swej wypowiedzi też piszesz brednie!


        ja-kub napisał:

        > To co pisze o mruczeniu to brednie,
        > to co pisze o spadaniu to nie tylko brednie, to niebezpieczne idiotyzmy.
        >
        > Skąd oni biorą tych ludzi do pisania artykułów?
        >
        > Chyba z najtańszych ogłoszeń.
        • dnbfun Re: Irena Cieślińska pisze brednie. 30.03.11, 23:39
          Zgadzam się również, że Irena Cieślińska pisze brednie.
    • waldemar591 Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 08:18
      Mój śmietnikowo-dachowy kocur kiedy miał jakieś 2 lata wyskoczył z 4 piętra i
      nic (na szczęście) mu się nie stało ale od tamtej pory boi sie skoczyć nawet z
      pierwszego - i bardzo dobrze.
      Obecnie, jako 15-letni dziadek miewa niekiedy trudności z zeskoczeniem ze
      "swojej" kanapy na podłogę i coraz częściej prosi mnie o pomoc.

      Odnośnie mitu o kotach "spadochroniarzch", którym rzekomo nic się nie dzieje
      po skokach z wieżowców, mam niezbity, naukowy dowód na to, że zwykła szmaciana
      czapka jest wytrzymalsza od kasku rowerowego:
      Zrzućcie jedno i drugie z 10 piętra - czapce nic się nie stanie, natomiast
      kask rozbije się w kawałki...
      • miseczka.0 Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 08:41
        zgadzam się z przedmówcami, bo sama na "kociej skórze przekonałam
        się że pomimo lotu z 9 piętra przeżyłam bez złamania ale zagrożeniem
        było pęknięcie organów wewnętrznych (wet przede wszystkim zrobił USG
        aby to wykluczyć)Moja kicia miała więcej szczęścia niż rozumu.
        • znikacz Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:58
          Mój kot wypadł z balkonu z wysokiego 4tego piętra (suterena i parter) na trawnik
          i jedynym obrażeniem było silne kocie przerażenie. Warto jednak nadmienić, że
          miał wtedy niecały rok i ważył 1/4 tego, co teraz.
    • switonemsi Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 08:34
      Kolejny głos w odwiecznej dyskusji...

      A i tak wiadomo, że koty są najmądrzejsze.
    • uzman Co za bzdury! 30.07.09, 08:40
      Widać puszystość kota potrafi naprawdę zamącić w głowach, co
      głupszych kobiet.

      Jak na razie to faktycznie udowodniono jedynie, że koty potrafią
      wpędzić w wiele poważnych chorób, szczególnie kobiety ciężarne i
      niemowlaki. I to są fakty potwierdzone przez prawdziwywch lekarzy, a
      nie hochsztaplerów po weterynarii i właścicieli hodowli kotów.
      • waldemar591 Re: Co za bzdury! 30.07.09, 09:02
        uzman napisał:

        Jak na razie to faktycznie udowodniono jedynie, że koty potrafią wpędzić w wiele
        poważnych chorób, szczególnie kobiety ciężarne i
        niemowlaki. I to są fakty potwierdzone przez prawdziwywch lekarzy, a
        nie hochsztaplerów po weterynarii i właścicieli hodowli kotów.
        _______________________________________________________________________

        Moe byłbyś łaskaw oświecić ciemnego "hochsztaplera po weterynarii" i właściciela
        kota jakie to poważne choroby masz na myśli?
        • titta Re: Co za bzdury! 30.07.09, 13:08
          toksoplazmoze chodzby... wiesz jak wyglada czlowiek z toksoplazmoza
          wrodzana?
          I tak, przenosi sie przez nieumyte warzywa. Na ktore nasraly
          wczesniej koty...
          • esteczka Re: Co za bzdury! 30.07.09, 14:46
            titta napisała:

            > przenosi sie przez nieumyte warzywa. Na ktore nasraly wczesniej koty...

            Czyli winą kota jest flejtactwo i lenistwo konsumenta warzyw?

            Swoją drogą pierwsze słyszę, by koty 'srały' na warzywa.
            Niektórym to nasrało we łbie.
            • s0ber Re: Co za bzdury! 30.07.09, 15:54
              esteczka napisała:

              > titta napisała:
              >
              > > przenosi sie przez nieumyte warzywa. Na ktore nasraly wczesniej koty...
              >
              > Czyli winą kota jest flejtactwo i lenistwo konsumenta warzyw?
              >
              > Swoją drogą pierwsze słyszę, by koty 'srały' na warzywa.
              > Niektórym to nasrało we łbie.

              Poza tym wychodzi na to, że jak ktoś je brudne warzywa, to jest to wina kotów.
              No nie mogę... hahaha! Zresztą nigdy nie widziałem kota srającego na warzywa.
              Dziwne co?

              Lem miał rację.
      • fletniapana Re: Co za bzdury! 30.07.09, 09:13
        O rany, szkoda że o tym nie wiedziałem. Od dzieciństwa wychowywałem się z kotami
        i nie byłem świadomy jakie to śmiertelne zagrożenie. To chyba cud, że przeżyłem
        (ja i moja rodzina).
      • turbo_wesz Re: Co za bzdury! 30.07.09, 10:23
        podaj choć jedno źródło tych rewelacji, o oświecony
      • marigold222 zarazenie toksoplazmozą od kota 30.07.09, 10:55
        to jest dopiero mit. Nawet jakbyś zjadł świeżą kocią kupę od osobnika będącego
        nosicielem to zawarte w kale oocysty toksoplazmy nie sa inwazyjne- potrzebują do
        tego odpowiednio długiej inkubacji w ciepełku- dużo większe ryzyko złapania
        toksoploazmozy jest z surowego mięsa i niemytych warzyw.
        • krakowiaczek_z_importu Re: zarazenie toksoplazmozą od kota 30.07.09, 12:09
          Ta śmiertelnie groźna choroba (toksoplazmoza) to choroba, którą posiadam. Mój
          lekarz twierdzi, że ma ją przeszło połowa populacji..

          Tak więc kota polecam, bo toksoplazmoza wcale śmiertelnie groźna nie jest, a
          przynajmniej nie bardziej niż każda inna choroba...
          przy okazji - toksoplazmoza daje grupę D na komisji wojskowej:D

          • titta Re: zarazenie toksoplazmozą od kota 30.07.09, 13:15
            Dla doroslego czlowieka nie jest niebespieczna (choc kto wie, ponoc
            powoduje spowolnienie reakcji i cos w rodzaju "braku
            odpowiedzialnosci" - toksoplazma jest neurotosksyczna).
            Jednak w przypadku zarazenia sie toksoplazma w ciazy grozi
            poronienie, wodoglowie lub glebokie uposledzenie fizyczne umyslowe.
            Mialam okazje sie spodka z takim przypadkiem, niestety.
            • pyzabryza Re: zarazenie toksoplazmozą od kota 30.07.09, 14:07
              To wodogłowie/upośledzenie umysłowe/fizyczne to nie od kota miałaś tylko to
              rodzinne. Widać po postach. Jak jesz niemyte brudasie owoce/ warzywa to tak
              jest. Łap pewnie też nie myjesz, a Bóg wie, gdzie je wkładasz, a potem zwalasz
              na zwierzęta. Trochę podstaw kultury osobistej się naucz, to będziesz zdrowsza.
              Pozd.
              • turbo_wesz Re: zarazenie toksoplazmozą od kota 30.07.09, 15:01
                ty lepiej popracuj nad czytaniem ze zrozumieniem, jak się nauczysz to jeszcze
                sprawdź znaczenie słowa 'kontekst'
        • titta Re: zarazenie toksoplazmozą od kota 30.07.09, 13:10
          To jeszcze oswiec skad sie oocysty toksoplazmozy biora na warzywach
          i dlaczego one nie potrzebuja inkubacji?

          (Cos podejrzewam, ze pytanie za trudne...bo wymaga myslenia)
        • konchi1980 Re: zarazenie toksoplazmozą od kota 30.07.09, 14:47
          No nie przesadzajmy... Sam mam 2 koty i nie mam złudzeń, że to kot
          jest źródłem toksplazmozy. I właśnie dlatego kobiety planujące
          dziecko powinny jak najszybciej nabyć kota:) Ponieważ człowiek
          nabywa odporność na pierwotniaki wywołujące toksoplazmozę. Więc
          lepiej się uodpornić i mieć spokój (nie wiedząc o tym ok 60%
          populacji przeszło tę chorobę i są odporni). Wtedy nie ma zagrożenia
          dla płodu. Co innego jak się pierwszy raz zachoruje w czasie
          ciąży... skutki są nieciekawe. Można zrobić badania określające czy
          ma się przeciwciała na T. CZYLI TOKSKOPLAZMOZA JEST ARGUMENTEM ZA
          POSIADANIEM KOTA :D:D
      • el.ka.7 Re: Co za bzdury! 30.07.09, 13:28
        Uznamie, skąd ta pewność? Moja wnuczka, obecnie trzyletnia dziewczynka, od urodzenia przebywa w towarzystwie dwóch domowych kocurków i nic jej nie jest. A i jej mamie obecność kotów w domu podczas ciąży wcale nie zaszkodziła.
      • codein Re: Co za bzdury! 30.07.09, 13:39
        uzman napisał:


        > Jak na razie to faktycznie udowodniono jedynie, że koty potrafią
        > wpędzić w wiele poważnych chorób

        W moim otoczeniu koty były odkąd pamiętam i jakoś nie choruję zbyt często. Można
        z tego wyciągnąć kilka wniosków, a jeden brzmi tak oto: im wcześniej ma się do
        czynienia z kotami, tym lepszą odporność na śmiertelne zagrożenie, które ze sobą
        noszą. Kot uczyni Was niezniszczalnymi!
    • lernakow Pies a rebours 30.07.09, 08:55
      Jeśli zamkniesz kota w pokoju, w którym leży kupka połamanych kości, kości
      się zrosną.


      Bo kot to taki pies a rebours. Zamkniesz psa z całą kością, to po powrocie
      będziesz mieć kupkę złomków. A z kotem odwrotnie.
      • ilonka45 Re: Pies a rebours 30.07.09, 14:31
        Przeczytalam wszystko (blog), nie moge sie doczekac dalszego ciagu.
        Pozdrawiam, Biala Czarownica z Biala Kotka.
    • boykotka Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 08:58
      To jest prawda. Ja od młodości cierpiała na bóle głowy. Odkąd
      przygarnęłam mojego pierwszego kota bóle ustały. Mój kocur ma w
      zwyczaju kłaść się na mojej głowie w nocy. Ponieważ jest to kawał
      kota - zawsze się budzę. Mruczy wtedy jak traktor :)) Natomiast gdy
      odwiedza mnie mama - kocur kładzie jej się w nocy na bolące stawy.
      Moja kotka natomiast zawsze kładzie mi się na brzuchu, kiedy mam
      okres. Nigdy tego nie robi, gdy nie mam okresu. Jest z
      tych "niedotykalskich"
    • e-teacher Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 08:58
      Nie praktykowałam z rozsypanymi kośćmi, ale nasze koty zawsze układały się przy nas lub na nas, w miejscach chorych. Niewątpliwie przynosiło to ulgę. Szczególną opieką nasza kotka otaczała córkę podczas jej chorób i nasza pani doktor - pediatra była przekonana o dobrym wpływie kocich zabiegów na leczenie córki.
      Od jakiegoś czasu obok dogoterapii pojawiła się też felinoterapia. Trudniej jest dobrać koty do tych działań, niż psy w dogoterapii, ponieważ koty są b. wrażliwe, płochliwe i najczęściej nie czują się dobrze w nieznanych sobie miejscach, z obcymi ludźmi. Ale z pewnością nasz własny kot jest dla nas doskonałym terapeutą! Sprawdzone!
      • zielona.kaczuszka Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:11
        e-teacher masz racje :) ja maiałam kiedyś wspaniałego kota, na imię miał Baryła ze względu na rozmiary. zawsze kiedy miałam bóle menstruacyjne (straszne) kładł się na moim brzuchu i ciężko go było zgonić, jak mnie nic nie bolało nie miał takich potrzeb, wolał leżeć na fotelu :) ale też nie pomagał innym osobom, był bardzo do mnie przywiązany, innych ludzi się bał po prostu. No i to jego leżenie i mruczenie naprawde pomagało.
    • maria007 Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:07
      W średniowieczu, kiedy do miasta zbliżąła się zaraza, mieszkańcy
      bili w dzwny. Przez kilka dni, czasem kilkanaście. Zaraza odchodziła
      od miasta. Współczesne badania wykazały,ze bijące dzwony i
      utradźwięki zabijaja bakterie i wirusy. Trochę się dziwię, ze kolega
      fizyk z postu powyżej o tym nie wie, ale w socjalistycznym kraju na
      studiach nie wolno było o tym uczyć.

      Więc na wszelki wypadek zalecam ostrozność z mruczeniem kota - jest
      duze prawdopodobieństwo, ze to prawda.

      Przyponimam również młodzież siedziącej na forum /młode pokolenie
      internetu, z tzw. lukami w wiedzy ogólnej/, ze przysłowia ludowe i
      cąła grupa powiedzeń itd. są tzw. skarbnicą mądrości. Skoro przez
      tysiąclecia w danym narodzie powstało jakieś przysłowie, znaczy, ze
      towarzyszyła temu niezliczona ilośc przypadków potwierdzających je.
      To tyle, pozdrawiam wykształconą starszyznę.
      • idaiola A Jak zamkniesz psa w pokoju ..... 30.07.09, 09:17
        A Jak zamkniesz psa w pokoju, w którym leżą połamane kości to kości
        znikną!!!!!! Kocham psy:) Mój kundel staruszek przejmuje ode mnie
        moje humory i jak mnie boli głowa, albo coś innego, to raczej
        ucieka, a nie siedzi na kolanach:)
        • marekmarek44 to wszystko dotyczy raczej dachowców 30.07.09, 09:41
          Ta cała zwinność i odporność kotów dotyczy raczej mieszańców,czyli
          dachowców.Zresztą jeśli chodzi o psy to kundle również są bardziej odporne na
          choroby i zazwyczaj nie do zdarcia.
          Ale obecnie jest tak,że ludzie coraz częściej gustują w kotach rasowych
          trzymają je wyłącznie w mieszkaniu,a na dodatek często kastrują.
          Takie koty są często otyłe i już znacznie mniej zdrowe.
          Podobnie jak otyli ludzie chorują na cukrzycę,a wykastrowane bardzo często na
          nerki i pęcherz.
          I jeszcze jedno-rzadko mruczy kot chory,a już chyba nigdy umierający.
          • greensalad Re: to wszystko dotyczy raczej dachowców 30.07.09, 09:53
            co za głupoty piszesz o tym kastrowaniu... Co do zwierząt rasowych, przesadzasz.
            To też kochany zwierzak i każdy ma prawo mieć w domu takiego kociaka lub psa
            jaki mu się podoba.
          • antyliberal22 Re: to wszystko dotyczy raczej dachowców 30.07.09, 11:09
            marekmarek44 napisał:

            > Ta cała zwinność i odporność kotów dotyczy raczej mieszańców,czyli
            > dachowców.Zresztą jeśli chodzi o psy to kundle również są bardziej
            odporne na
            > choroby i zazwyczaj nie do zdarcia.
            > Ale obecnie jest tak,że ludzie coraz częściej gustują w kotach
            rasowych
            > trzymają je wyłącznie w mieszkaniu,a na dodatek często kastrują.
            > Takie koty są często otyłe i już znacznie mniej zdrowe.
            > Podobnie jak otyli ludzie chorują na cukrzycę,a wykastrowane
            bardzo często na
            > nerki i pęcherz.
            > I jeszcze jedno-rzadko mruczy kot chory,a już chyba nigdy
            umierający.


            straszne bzdu8ry wypisujesz. Rasowe poza tym z rasowymi i z
            mieszańcami jest tak jak z wszystkim stworzeniami - mogą być
            chorowite, nie muszę, jedne mogą mieć skłonności do tycia, inne
            problemy ze skórą n.p.
            Nie ma dowodów na to, ze kastrowanie może powodować choroby. Moze
            być wręcz przeciwnie.
            Koty można trzymać wyłącznie w domu, bo to są zwierzęta terytorialne.
            • antyliberal22 Re: to wszystko dotyczy raczej dachowców 30.07.09, 11:11
              rasowe często mają wady genetyczne - tak miało być.
          • aniaposz Re: to wszystko dotyczy raczej dachowców 30.07.09, 11:49
            Nie wiem skąd opinia, że kastrowane koty są mniej zdrowe. Badania wskazują na
            coś wręcz przeciwnego. Co zaś do popularnego, a fałszywego przekonania, że
            kastrowanego koty są otyłe, to udowodniono jedynie, że ich otyłość wynika z
            nadmiernej troski opiekuna. ;) Przyrzekłam sobie, że nigdy nie dopuszczę do
            otyłości u moich dwóch (kastrowanych) kotów i jak dotąd udaje mi się to
            znakomicie. Mam dwa energiczne, szczupłe, wesołe i żwawe koty. Trzeba po prostu
            mądrze kochać. Ot, i wszystko.
      • boykotka Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:37
        maria007 napisała:

        > W średniowieczu, kiedy do miasta zbliżąła się zaraza, mieszkańcy
        > bili w dzwny. Przez kilka dni, czasem kilkanaście. Zaraza
        > odchodziła od miasta. Współczesne badania wykazały,ze bijące
        > dzwony i utradźwięki zabijaja bakterie i wirusy. Trochę się
        > dziwię, ze kolega fizyk z postu powyżej o tym nie wie, ale w
        > socjalistycznym kraju na studiach nie wolno było o tym uczyć.

        To ciekawe co piszesz. Nigdy o tym nie słyszałam. Ale mimo wszystko
        rozumiem kolegę fizyka. Kiedyś słyszałam, że maszerujący przez most
        żołnierze równomiernym stukaniem butami wprawili most w takie
        wibracje, że się rozleciał. Ostatnio opowiadałam o tym koledze z
        pracy. Wyśmiał mnie i powiedział, że oglądał na Discovery program z
        cyklu "Pogromcy mitów" własnie na ten temat. I ci dwaj prowadzący
        udowodnili, że most nie mógł się rozlecieć z tego powodu. W sumie
        uważam, że jest to kwestia wiary. Bo faktem jest, że most się
        rozleciał po przejściu żołnierzy. I powiedziałabym tak : są rzeczy
        na ziemi, które nawet fizykom się nie śniły :))
        Moja schorowana na reumatyzm mama leczy się krioterapią ( leczenie
        zimnem ) naświetleniami lampami i różnego innego rodzaju dziwnymi
        dla kolegi fizyka czynnościami. Chyba najważnejsze jest to, że jej
        to pomaga.
        • foruman Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:58
          > pracy. Wyśmiał mnie i powiedział, że oglądał na Discovery program z
          > cyklu "Pogromcy mitów" własnie na ten temat. I ci dwaj prowadzący

          Przestań.. ;-)) naprawdę? ;-))) Naprawdę pogromcy mitów UDOWODNILI?
          ;-))) OK. Bradzo lubie Mythbusters, ale traktowanie tego poważnie jest co
          najmniej niepoważne.. Widziałeś most który zbudowali? widziałeś w jaki sposób
          zasymulowali maszerujące wojsko? To jest rozrywka a nie badania naukowe, ani
          prawdziwe eksperymenty..
          Ogólnie jednak zgadzam się, że mędrca szkiełko i oko - choć coraz lepsze i
          sprawniejsze - nadal jest dalekie od odkrycia jak to wszystko działa. Są
          hipotezy, które przy obecnym aparacie badawczym mają mają sens.. ale ile hipotez
          upada wraz z nowymi odkryciami..
      • cromio Miły i mądry post. 30.07.09, 09:40
        Dziękuję również za pozdrowienia, szczególnie dla "starszyzny" ("wykształceniem"
        nie będę się chwalił).
        A na poważnie. Oczywiście zgadzam się z opinią o zasadach powstawania porzekadeł
        ludowych. Z jednym zastrzeżeniem. Nie słyszałem do tej pory o funkcji
        przepędzającej choroby dzwonienia w dzwony. Czy czasem nie chodziło tutaj o
        przestrzeganie podróżnych przed zbliżaniem się do miasta ?
        Inna rzecz, że w świetle artykułu o kocim mruczeniu to dzwonienie nabiera innego
        znaczenia, zgodnego z Twymi wywodami.
        • boykotka Re: Miły i mądry post. 30.07.09, 10:07
          Uważam, że Maria może mnieć dużo racji w tej kwestii. Ostatnio był w
          Polsce dalajlama i zauważyłam, że Tybetańczykom a zwłaszcza mnichom
          zawsze towarzyszą wszelkiego rodzaju dzwony, gongi i inne
          urządzenia, które wydają dźwięki tego typu www.zlotymasaz.pl/

          cromio napisał:

          > A na poważnie. Oczywiście zgadzam się z opinią o zasadach
          > powstawania porzekadeł ludowych. Z jednym zastrzeżeniem. Nie
          > słyszałem do tej pory o funkcji przepędzającej choroby dzwonienia
          > w dzwony. Czy czasem nie chodziło tutaj o przestrzeganie
          > podróżnych przed zbliżaniem się do miasta ?
    • jotembi a ja wolę psy 30.07.09, 09:40
      i nie mam kupki połamanych kości do leczenia
    • musika Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:40
      Nawet jeśli spadają, to na cztery łapy i niemal zawsze udaje im
      się wyjść cało z opresji. Statystyki przytaczane przez
      periodyk "American Veterinary Medical Association" pokazują, że 90
      proc. kotów wraca do zdrowia po upadku z wysokości siedmiu i więcej
      pięter (opisany tam rekordzista przeżył lot z 45. piętra).


      Autorka sugeruje, że koty niemalże potrafią latać. TO NIEPRAWDA!
      Jeśli w USA 90% kotów wraca do zdrowia po upadku, to dlatego, że: 1.
      są natychmiast po upadku przewożone do weterynarza na badania, 2.
      operuje je się i to metodami, o których w Polsce, a nawet w Europie,
      większość weterynarzy nie ma jeszcze pojęcia ani dostępu do nich, 3.
      powszechna jest rehabilitacja kotów po operacjach i urazach!!!

      Ten artykuł to wielka krzywda wyrządzona kotom! I tak w Polsce
      większość uważa, że kotu nic się nie stanie po upadku z
      okna/balkonu, a jeszcze żeby okazać go weterynarzowi? A po co,
      przecież na gazeta.pl pisali, że kotu same się kości zrastają ;-/

      Szczerze mówiąc, klęłam jak szewc, czytając ten artykuł. Dzięki
      autorce, która wydawałaby się początkowo wielbicielką kotów, będzie
      jeszcze więcej kotów-spadochroniarzy :-( Czyli jeszcze więcej trupów.
    • bardu Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 09:55
      Oglądałam kiedyś na Animal Planet program o gepardach i tam stwierdzono, że
      spośród dzikich, wielkich kotów mruczą tylko gepardy.
      • boykotka Re: Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 10:16
        bardu napisała:

        > Oglądałam kiedyś na Animal Planet program o gepardach i tam
        > stwierdzono, że spośród dzikich, wielkich kotów mruczą tylko
        > gepardy.

        Przedwczoraj w Poranku TVN24 poruszany był ten sam temat i trochę
        sobie poczytałam - przy okazji. Padło tam stwierdzenie, że tylko kot
        domowy potrafi mruczeć spośród wszystkich swoich krewniaków. Co do
        gepardów, nie bęę się spierać ale wydaje mi się, że one
        raczej "szczekają" tak bym określiła dżwięk, który wydają z siebie.
        W sumie może mruczą. Gepardy widziałam tylko w telewizji.
    • azeta7 To prawda ale: 30.07.09, 10:30
      One uwielbiają pomruczeć jak przychodza sie popieścić, polażeć na
      kolanach, itd.
    • sherman-doberman Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 10:47
      Z wszeką pewnością wiem, że mruczą również pumy - złaszcza, kiedy
      wylegują się na tarasie w towarzystwie kotów domowych, tyle że dają
      drapaka miaucząc przeraźliwie, jeśli na taras wejdzie człowiek.
      A o mruczeniu,,, Mój kot ż bardzo rasowy i zupełnie nie pieściwy i nie
      mruczący pod wpływem byle jakiego głaskania jest od lat chory, Jego
      stan stopniowo się się pogarsza. Otóż zauważyłam, że ostatnio coraz
      częściej mruczy.
    • czaromir Super, super artykuł :) 30.07.09, 10:55
      Sprawny językowo, inteligentny, a zarazam przepełniony pięknym
      uczuciem do tych zwierząt. Na miły dzień. Dziękuję autorce :).
    • johnny_english Koty potrafią wymruczeć chorobę? 30.07.09, 11:04
      wyborcza.pl/1,75476,6744749,Psy_i_koty_coraz_czesciej_przenosza_grozna_bakterie.html
      • ichmordy Każdy kot ma 2 końce 30.07.09, 11:32
        Lekarze każdemu pacjentowi w szpitalu powinni przepisywać kota ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka