Dodaj do ulubionych

Podłe wykorzystanie tragedii pod Rysami

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.03, 12:54
www1.gazeta.pl/krakow/1,35798,1570691.html
Kontrole na tatrzańskich szlakach

Bartłomiej Kuraś 12-07-2003, ostatnia aktualizacja 11-07-2003 21:30

"Pracownicy TPN zostali upoważnieni przez wojewodę małopolskiego do
sprawdzania, czy wycieczki idące w góry prowadzi przewodnik. Turyści, którzy
go nie wynajmą, mogą trafić przed sąd

(...)
Odznakę uprawniającą do oprowadzania po górach po ostatnim kursie otrzymała
zaledwie jedna z ponad 60 osób, które wiosną ukończyły w Zakopanem dwuletnie
szkolenie. Każda zapłaciła za kurs prawie 6 tys. zł.

- To zamknięte środowisko, które niechętnie przyjmuje nowych. Dba o własne
interesy - uważa jeden z uczestników. Nie chce ujawniać nazwiska, bo jesienią
czeka go egzamin poprawkowy."


Jeśli koszty kursu przewodnickiego podane w artykule z GW (blisko 6 tys. zł!)
i stawki przewodników tatrzańskich wymienione na
www.ceper.com.pl/Informacje_turystyczne.html są prawdziwe, a
niewątpliwie zbliżone do nich są te koszty w innych górach, to... po prostu
brak mi słów.

ZOBACZ TAKŻE

• Spacerujesz - łamiesz prawo (12-07-03, 01:00)
• Rozmowa z Krzysztofem Kuleszą, przewodnikiem tatrzańskim (12-07-03, 01:00)

Myli się ktoś, kto sądzi, że czasy totalitaryzmu się skończyły z chwilą
likwidacji PRL-u. Dziś demokratycznie wybrany przez stowarzysznie człowiek
nie może przewodzić grupie członków jakiegoś klubu turystycznego na szlaku, a
tylko narzucony przez urząd człowiek (funkcjonariusz) z legitymacją
przewodnicką wydaną przez wojewodę.

Jest to rażące pogwałcenie zagwarantowanych konstytucyjnie praw do wolności
działania stowarzyszeń i swobodnego poruszania się po terenie własnego kraju.

Wiele osób kojarzy góry tylko z Tatrami. Nasi ustawodawcy chyba też. A
przecież pozostałe polskie pasma górskie mają odmienny charakter - są o wiele
bezpieczniejsze i niewiele jest miejsc, gdzie lawiny są typowym zjawiskiem. A
przepis przyjmujący w domyśle za granicę bezpieczeństwa 1000 m npm wydaje się
w tym przypadku śmieszny. Na szczyty ponad 1000 m npm bez żadnego problemu
wchodził mój 5-letni syn (zobacz fotka:
www.friko.pnet.pl/~zosia/fotki/na_sniezniku.jpg ) i śmiać mi się chce
na myśl, że gdyby była to zorganizowana grupa, to niezbędny byłby przewodnik.
Wydaje mi się, że tutaj rzeczywiście zwyciężył interes wąskiej grupy osób,
która może na tym nieźle skorzystać.

Parkowo-przewodnicka hucpa dobrze wykorzystała zimową tragedię pod Rysami
jako argument do wyeliminowania "konkurencji". Szerzej o tym problemie:
ksp.republika.pl/nsz_list.htm
Obserwuj wątek
    • a-r Strzał do muchy z armaty 13.07.03, 13:03
      Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
      totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
      zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
      nielegalnie?
      Oto fragment przesu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

      ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
      warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
      się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia
      22 czerwca 1997 r.

      Załącznik nr 3

      § 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
      obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000
      m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

      Tu można się z całym tym przepisem: ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2

      i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
      ksp.republika.pl/kodeks.htm
      Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
      przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny
      za społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
      uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych
      przewodników GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej
      sprzeczności z zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji
      społecznych, łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez
      grupę stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A
      wydawać by się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali
      urzędnicy państwowi już się skończyły bezpowrotnie...

      Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
      turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w zdrowym
      ciele i w zdrowym duchu, jest zakazane i zagrożone karą ograniczenia wolności
      lub grzywny i zastrzeżone dla przewodników zawodowych. Kto więc ma
      organizować wędrówki i zaszczepiać młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali
      zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota więc, że miejsce turystyki i
      wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży przestępczość i szereg
      innych zjawisk patologicznych.

      Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
      niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
      przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
      niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
      Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską,
      jako hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach
      tychże klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy
      górskie. Rzecz w tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju
      jest to...nielegalne.

      Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy
      i wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko
      nabijaniu kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej
      Rozporządzenie RM z czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę
      doświadczonych turystów górskich jak idiotów nie umiejących poruszać się
      znakowanymi górskimi szlakami turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego
      Rozporządzenia praktycznie każda grupa poruszająca się na terenie większości
      polskich gór, szczególnie tych najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale
      nie niebezpiecznych (np. Gorce, Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć
      zawodowego przewodnika?

      Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją
      pazernościa za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów
      turystyki, instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
      krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
      tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
      polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
      świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
      wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
      pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania
      się młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych
      subkultur i innej patologii...

      Szerzej o problemie:
      ksp.republika.pl/nsz_list.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka