a co ja mam powiedzieć???

16.02.07, 00:46
Mam 24 lata, o 3 lata starszego męża (jesteśmy razem 3 lata, a po ślubie 1,5
roku). Na początku jak to młodzi ludzie kochaliśmy się ilekroć była ku temu
okazja,pragnęliśmy się niesamowicie, wszystko układało się super. Po ślubie
seksu zaczynało być coraz mniej, obowiąki, praca, dom itp. Teraz jestem w
ciąży (koniec 7-go miesiąca). Moje pożądanie i oddanie mężowi nie wygasło.
Pragnęłam i pragnę go do tej pory. A on- "jestem zmęczony", albo pytanie
typu "chce Ci się?". Mi się zawsze chce. jestem otwarta w łóżku na wszystko.
Kochaliśmy się i normalnie i analnie i oralnie. Byłam w stanie dać mu
wszystko o co poprosił. I chyba to nas zgubiło. Choć sama nie wiem. Niedawno
odkryłam (a seks był u nas max. raz w tygodniu, bez zbędnych emocji) że mój
małżonek szuka tej drugiej. Usilnie wchodząc na różnego typu seks anonse
szuka kochanki, potrzebuje odmiany. On nie wie, że ja wiem. Odkąd się o tym
dowiedziałam, nie odzywam się do niego, traktuję go jak powietrze, on nie
wiedząc dlaczego nie szukając wyjaśnień z mojej strony robi dokładnie to
samo. Nawet śpimy w oddzielnych pokojach. Ja dla naszego małżeństwa nie widzę
już żadnych szans, dla mnie zdrada, albo jej chęć to coś, co z góry wszystko
przekreśla. pomimo ogromnej miłości, gorącego uczucia jakim go do tej pory
dażyłam (z mojej strony nic nigdy nie wygasło ani nie ul;egło zmianie) nie
potrafię na niego patrzeć, nienawidzę go. na razie rozwód czy też wyprowadzka
odpada, chcę chociaż doczekać porodu. A co później??? Czy ktoś potrafi mi coś
mądrego doradzić. Bo ja już przez to wszystko zgłupiałam. Rozmawiać z nim o
tym nie chce. Już na to za późno. On kiedyś już miał jakies takie dziwne
zapędy, ale myslałam że już wydoroślał, ciąza, wspólny dom itp. Niestey
pomyliłam się, wciąż jest głupim bachorem, który chyba chciał się tylko
pobawić w dom :(((
    • kitek_maly Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 00:56
      hmm smutna sytuacja. zwlaszcza, ze jestes w ciazy i powinien bardzo o Ciebie w
      tym czasie dbac..
      nie wiem co poradzic. moze jednak z nim pogadaj, ze wiesz, ze szuka innej i
      powtorz mu dokladnie to, co tu piszesz. chcesz urodzic dziecko i sie wyniesc, a
      najlepiej, zeby on sie wyniosl.
      jesli nie bedzie chcial walczyc o to malzenstwo, tzn. ze nie jest wart Twojego
      uczucia i marnowania sobie zycia w zwiazku, w ktorym od poczatku dzieje sie
      zle. wtedy najlepiej zaczac nowe zycie jak najszybciej. pamietaj masz
      dzieciatko i dla niego warto zyc :)
      mam nadzieje, ze masz oparcie w przyjaciolach i rodzinie, wtedy na pewno
      wszystko sie ulozy!
      pozdrawiam i trzymam kciuki.

      PS. a teraz lec do lozeczka, bo juz pozno, a malenstwo potrzebuje wypoczetej
      mamy :) (przytulam)
      • cyni Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 08:11
        Tak naprawdę jego brak ochoty na seks z toba może być spowodowany troską lub
        lękiem żeby Tobie nic się nie stało. A to że gdzieś tam łazi po necie i coś
        wypisuje wcale nie znaczy że ma ochote Cię zdradzic czy już to zrobił. Twoje
        milczenie niegniewaj się może traktować jako rekacje na Twój "stan". My faceci
        naprawdę jesteśmy prości...
    • avide Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 08:18
      Po pierwsze nie przesadzaj...
      Szukanie anonsów to jeszcze nie zdrada. Sam czasami na takie wchodzę ale z
      czystej ciekawości. Po protu interesuje mnie jacy ludzie i czego szukają w
      necie. I wchodziłem na anonse zarówno pań jak i panów a gejem nie jestem mogę
      cię zapewnić i kochanka nie szukałem.
      Po drugie opieprz go a jeśli nie skuli uszu i nie przeprosi to wtedy dopiero
      możesz mieć faktycznie problem. Czasami niektórzy tak maja że monogamii ich
      zwyczajnie nudzi. Jesteś otwartą kochanką, jakiej pragnął by niejeden facet.
      Przyznam jednak że jeżeli za szybko się otworzyłaś przed nim na wszelakie arkana
      seksu mogło nastąpić przesyt i szybkie zmęczenie tudzież znudzenie "materiału".
      Cóż masz teraz począć??? Dużo zależy od jego postawy. Jeżeli faktycznie
      postanowił zabawić sie w dom i nagle mu się znudziło, krótko mówiąc masz
      przesrane na maxa.

      Jednak póki co bym nie dramatyzował. Mała awantura, odrobina inwigilacji może,
      skrócić troche smycz bo jak widać chyba kobiety w ciąży twojego faceta nie kręcą
      za mocno. Może się okazać że jak urodzisz i wrócisz do dawnej sylwetki znowu go
      będziesz kręciła. Nie ma za wielkiego wyboru. Trzymaj go krótko przynajmniej
      jeszcze do czasu aż znowu będziesz w jego oczach piękną atrakcyjną kobietą
      (czytaj - nie ciężarną). Jeśli wtedy powtórzy się numer ... Kopnij go bardzo
      mocno w ulubione miejsce (niekoniecznie chodzi mi o tyłek :)))) ) i
      zostaw.!!!!!!!!! Bo jeśli zdradzi Cię raz to będzie to robił zawsze. Pamiętaj
      pierwszy raz jest najtrudniejszy... później już jest z górki ;)))).

      Głowa do góry
      Pozdrawiam
      Avide
      • n0b0dy030 Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 08:40

        > Bo jeśli zdradzi Cię raz to będzie to robił zawsze. Pamiętaj
        > pierwszy raz jest najtrudniejszy... później już jest z górki ;)))).

        z tym się nie mogę zgodzić ... a wiem coś o tym
        ta teoria nie do wszystkich facetów pasuje

        Pozdrawiam
        • saimirka Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 10:16
          Kurcze jak się cieszę, że ktoś mnie rozumie. mam wielu przyjaciół, oparcie w
          rodzinie, ale nikt nigdy takiego problemu nie miał i łatwo jest wszystko
          teoretyzować. A jesli chodzi o te anonse, to nie jest tylko zwykłe surfowanie
          po necie z ciekawości.On na te anonse odpowiada co odczytałam ostatnio, pisze
          ze szuka kobiety "przy której mógłbym odpocząć, nie chodzi mi tylko o seks,
          jestem żonaty, potrzebuję odmiany". To są jego słowa.Zarejestrował się już
          chyba we wszystkich możliwych serwisach.Dlatego uważam że to nie jest tylko
          ciekawość. Dziś drugą noc spaliśmy oddzielnie. On zachowuje się tak jakbym ja
          mu coś zrobiła, idzie ze mną łeb w łeb nie szukając wyjaśnień mojego
          zachowania. A te maile pokasował ostatnio, może ma jednak nadzieję, że nie
          zdążyłam ich odczytać. A ja jestem przebiegła i zdążayłam za wczasu przesałać
          je sobie na skrzynkę by w razie czego mieć dowód.
          • saimirka Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 10:17

            A tak mówiąc w żartach- chyba powinnam pracować w policji ;)))
          • jaonmy saimirko 16.02.07, 10:43
            sytuacja faktycznie nie napawa optymizmem, dobrze ze przeslalas sobie maile bo
            faceci juz tak czesto maja, ze bez twardych dowodow po mistrzowsku wywala kota
            do gory ogonem i wmowia ci ze to fatamorgana byla. Zreszta, nie generalizujac,
            po prostu wiekszosc z nas, zlapana na klamstwie idzie w zaparte na
            zasadzie “taka wersje ustalilem i tej sie bede trzymac”. Wydaje mi sie ze on
            wie lub przynajmniej domysla sie o co ci chodzi, swiadczylyby o tym wykasowane
            maile i jego zachowanie. Stara jak swiat prawda mowi, ze najlepsza obrona jest
            atak.
            Sama musisz zastanowic sie nad tym co jestes, a czego nie jestes w stanie
            wybaczyc i tolerowac. On moze faktycznie szuka, a moze gdyby przyszlo do
            konkretow to nie mialby wystarczajacych jaj, tego nie wiemy. Mozesz liczyc na
            to ze do fizycznej zdrady jeszcze nie doszlo i byc moze kubel zimnej wody
            faktycznie by mu uswiadomil w co sie pakuje i jakie moga byc tego konsekwencje.
            Podobno faceci zdradzaja i szukaja wrazen miedzy innymi dlatego, ze moga i
            czuja sie bezkarni. To nie moja teoria, uslyszlam to od pewnego mezczyzny sporo
            starszego ode mnie. Byc moze ten twoj maz zachowuje sie jak dziecko ktore chce
            miec ciastko i zjesc ciastko, a tak sie nie da, byc moze nie zdaje sobie sprawy
            z tego co jest dla niego wazne i nie wie ile ryzukuje.
            Na twoim miejscu przeprowadzilabym z nim twarda rozmowe i co najwazniejsze,
            poparta konkretami! Zadne placze i lamenty ani prosby i grozby. Zebralabym jak
            najwiecej dowodow i przedstawila mu je czarno na bialym proszac o wyjasnienie,
            nastepnie rownie jasno i klarownie wytlumaczylabym co dla mnei znaczy wiernosc
            i lojalnosc i czego nie jestem w stanie zaakceptowac, jak bardzo zawiodl moje
            zaufanie i jak trudno bedzie mi je odzyskac. Jesli zacznie ci wmawiac ze to ty
            szukasz dziury w calym, ze to nic takiego i takie tam… (wobec faktow juz nie
            bedzie ci mogl wmowic ze ich nie ma ale zawsze moze zdeprecjonowac ich
            znaczenie) to pokaz mu ten watek, niech przeczyta opinie ludzi nie zwiazanych z
            problemem, albo zapytaj czy wobec tego zyczy sobie jakiegos bezstronnego
            opiniodawcy ktory by stwierdzil czy takie a nie inne zachowanie mialo prawo cie
            zaniepokoic.
            A potem niech sie stara… jak bvedzie potrafil dotrzymac slowa to nie rob mu
            wyrzotow do konca zycia bo tego nawet swiety nie zniesie, w koncu kazdy ma
            prawo do bledu i jego naprawy. Jesli natomiasto bedziesz miala watpliwosci to
            wtedy musisz zdecydowac czy chcesz zyc w ten sposob czy nie.
            • wolfinka Re: saimirko 16.02.07, 20:58
              Podpisuję się po joanmy obydwoma rękami. Aż miło czytać.
    • justysialek Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 11:54
      saimirka napisała:
      On nie wie, że ja wiem. Odkąd się o tym
      > dowiedziałam, nie odzywam się do niego, traktuję go jak powietrze, on nie
      > wiedząc dlaczego nie szukając wyjaśnień z mojej strony robi dokładnie to
      > samo. Nawet śpimy w oddzielnych pokojach. Ja dla naszego małżeństwa nie widzę
      > już żadnych szans, dla mnie zdrada, albo jej chęć to coś, co z góry wszystko
      > przekreśla. pomimo ogromnej miłości, gorącego uczucia jakim go do tej pory
      > dażyłam (z mojej strony nic nigdy nie wygasło ani nie uległo zmianie) nie
      > potrafię na niego patrzeć, nienawidzę go.
      (...)
      Rozmawiać z nim o
      > tym nie chce. Już na to za późno.

      Chcesz opinii - to ci ją dam. Jestem kobietą, a kubeł zimnej wody muszę TOBIE
      wylać na głowę! Przeczytaj zacytowany przeze mnie fragment twojej wypowiedzi i
      zwróć uwagę na kilka rzeczy:
      Masz żal do męża o brak seksu, o jego romanse w sieci, ale nawet z nim o tym
      nie rozmawiałaś (i nie masz zamiaru), a już myślisz o rozwodzie!!! I jak to
      sobie wyobrażasz - że mu na stoliku pozew zostawisz? Przecież o takich rzeczach
      TRZEBA rozmawiać! Nie można sie obrazić, jak mała dziewczynka i czekać, aż ona
      sam sie zorientuje, że coś jest nie tak i jeszcze co - i przyjdzie się kajać na
      kolanach. Czy tobie w ogóle jeszcze zależy na tym małżeństwie? Bo piszesz, że
      gorąco kochasz męża i nic się w tej kwestii nie zmieniło, a linijkę niżej
      piszesz, że go nienawidzisz!
      Abstrahując od tego, co on zrobił - bo to nie ja mam z tym żyć, tylko ty - to
      po przeczytaniu twojego postu mogę przypuszczać, że nie tylko on jest winien
      zaistniałej sytuacji (chodzi mi o sferę seksualną - nie o te portale randkowe).
      Może się mylę (przeciez was nie znam) ale tak to wygląda, jakby między wami
      brakowało dobrej komunikacji. A porozumienie jest bardzo ważne w związku - nie
      da się absolutnie żadnego problemu rozwiązać bez szczerej rozmowy!!!
      Pewnie cie wkurzyłam - i dobrze, może dzięki temu przemyślisz moje uwagi.
      Zastanów się nad tym wszystkim na spokojnie i koniecznie porozmawiaj z mężem -
      tylko bardzo szczerze i nie nastawiaj się zaraz na rozwód - ratuj swoje
      małżeństwo!
      Życzę powodzenia
      • n0b0dy030 Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 12:13
        Moim zdaniem justysialek ma 100% racji - nie ma nic gorszego w niż brak
        komunikacji...rozmowy.
        Ty się wsciekasz...gotujesz sie w sobie i oczekujesz że on zauważy swój błąd i
        przyjdzie przepraszać.
        On znowu myśli sobie:
        "...ale ta baba jest zmierzła...a może mnie nie kocha ? gdzie sie podziała moja
        dawna żona? niech się wścieka, mam swoją dumę i nie bede jej przepraszać za nie
        wiadomo co..."
        (tu zakładam ze nie maswiadomości ze ty wiesz)
        Znam to bo i ja nie raz stosowałem podobna taktyke - ale prowadzi ona tylko i
        wyłącznie do izolacji ...bezsilnej złości i w rezultacie do oddalania się od
        siebie.
        Trzeba rozmawiać...i nie w taki sposób że mu wykrzyczysz to w twarz a na koniec
        walniesz w łeb. Tu trzeba spokoju i opanowania...i zrozumienia drugiej osoby
      • your_and Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 12:13
        > TRZEBA rozmawiać! Nie można sie obrazić, jak mała dziewczynka i czekać, ażona
        > sam sie zorientuje, że coś jest nie tak i jeszcze co - i przyjdzie siękajaćna
        > kolanach. Czy tobie w ogóle jeszcze zależy na tym małżeństwie? Bo piszesz, że
        > gorąco kochasz męża i nic się w tej kwestii nie zmieniło, a linijkę niżej

        To niestety traktowanie męża nie jako partnera ale jak duże dziecko.
        Realizujesz moją wizję należy sie nagroda. Nie - kara, szantaż. Komunikacja?
        Przecież wiem najlepiej co jest dobre dla nas, a on do tego po prostu nie
        dorósł.
        Nawet jeśli się tej wizji podporzątkuje, nie da Ci to szczęscia, a tym bardziej
        jemu.
      • saimirka do justysialek 16.02.07, 14:01

        Tak, masz rację. Ale ja z nim wielokrotnie usiłowałam na ten temat porozmawiać.
        Odkąd przestało nam się układać w łózku, chciałam znaleźc tego przyczyne.
        Pytałam czy mozemy cos zmienic zeby bylo lepiej, czego mu brakuje,moze ja cos
        robie nie tak.Zawsze tego typu rozmowy ucinał, mówiąc że nie ma żadnego
        problemu, po prostu on jest zmęczony a ja za dużo tym myślę. Ale ja musiałam o
        tym myśleć, widząc co się dzieje. Nigdy nie przekreślam niczego na
        starcie.Zawsze staram się znaleźć jakieś rozwiązanie. Kiedyś nawet widząc jakie
        kobiety ogląda, sama chciałam taka być, chodziłam na solarium, prostowałam
        włosy. Zawsze wypielęgnowana,pachnąca, nóżki wydepilowane,chętna do
        wszystkiego.Ale to nie pomogło w niczym.Później stwierdziłam, że może za dużo o
        tym seksie z nim rozmawiam, może powinnam wyluzować i tak zrobiłam.Czekam
        wyłącznie na jego inicjatywę. I co się okazało? Jeśli ja nic nie robię, on też
        nie. Ew. chyba tylko dla zasady raz w tygodniu, ale to też bez większych
        emocji.Później znowu próbowałam rozmawiać i się bardziej starać, później znowu
        nic, aż tu nagle taka niespodzianka mój mąż szuka sobie innej.A co do tego
        uczucia, to chodziło mi o to, że dopóty dopóki nie odkryłam jego niecnych
        planów kochałam go bardzo, ale to bardzo... ;( teraz go nienawidzę, choć w
        sercu odczuwam ogromny żal.To dziwne ale właśnie tak się czuję. Dziękuję Ci za
        szczerość, ale to naprawdę bardzo trudna sytuacja... wobec której jestem chyba
        bezradna.
        • justysialek Re: do justysialek 16.02.07, 16:47
          Słuchaj, nie ma takiej sytuacji, której nie możnaby jakoś rozwiązać. Więc na
          początek - uszy do góry.

          Wiem, że pytanie może sie wydać trywialne, ale czy ty w tych rozmowach mówiłaś
          mu o sobie, o swoich pragnieniach, potrzebach, o tym, że dla ciebie to jest
          problem?! Jeśli zawsze rozmawialiście pod kątem - czy jemu tak dobrze - to on
          może nie zdawać sobie sprawy, że coś jest nie tak!

          Poza tym koniecznie pogadaj z nim o tych portalach randkowych. Serio. Tylko nie
          wściekaj się, spróbuj na spokojnie. Powiedz, że widziałaś, czytałaś, że
          absolutnie nie akceptujesz takiego zachowania z jego strony, że w razie zdrady
          odejdziesz! Każ mu się zastanowić w czym jest problem, czego on szuka,
          potrzebuje od tych babek. Może się okazać, że ma jakiś problem, o którym nie
          wiedziałaś, jakiś głupi powód, przeprosi cię i znów będzie słodko (czego ci
          życzę), a może byc tak, że faktycznie mu coś odpie..yło - a wtedy to już wiesz
          co robić.

          Masz prawo czuć się źle, skoro ty się ciągle starasz i wychodzisz ze skóry, by
          go zadowolić, a potem dowiadujesz się o takim czymś. Masz to prawo i powiedz mu
          o tym. Zasługujesz na to, by cię traktował z szacunkiem.
    • zebroadama1 Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 16:42
      Tez jestem w ciaży i mam wrażenie że ostatnio też w sprawach seksu trochę się
      wyciszyło. Myśle ze to naturalne zachowanie bo już myśle o tym co mnie wkrótce
      czeka - o wielkim finale. Szczerze mówiąc bardzo się boję-ale mama oparcie w
      mężu, który zamierza być ze mną. Radzę Ci porozmawiaj z mężem, nie zamykaj się w
      sobie. Przed wami taki piękny okres: dziecko i sprawy z nim związane, które
      bardzo zbliżają ludzi. To że on pisze to jeszcze o niczym nie świadczy.
      • victta Re: do zebroadama1 16.02.07, 17:09
        A o czym Twoim zdaniem swiadczy?
        Oj nieladnie tak kopac lezacego,chyba,ze Twoja wypowiedz ,to efekt estragonowy
        ,czyli swiat jest dobry mimo wszystko.
      • life_ever Re: a co ja mam powiedzieć??? 16.02.07, 17:13
        Właściwie moi przedmówcy napisali już wszystko. Zgadzam się z Avide - chodzenie
        po randkowych stronkach to jeszcze nie zbrodnia, choć z drugiej strony, być
        może Twój ślubny jest od niej o krok. Tego się nie dowiesz, jeśli z nim nie
        porozmawiasz.
        Moja sytuacja w związku jest b. podobna do Twojej z wyjątkiem tego, że ja nie
        jestem w ciąży. Reszta tak samo, ja chętna, on nie. Unika tematu, zbywa mnie
        półsłówkami. Wreszcie znajduję jedno i drugie konto na portalu randkowym. Szlag
        mnie trafia, ale wzięłam to na zimno. Niestety, musiałam zabawić się w
        śledczego, włamać do poczty (nie była pod outlookiem) choć nienawidzę grzebania
        w cudzych rzeczach i korespondencji. Ale, jak to już ktoś wcześniej nadmienił,
        do rozmowy trzeba się przygotować w myśl zasady, że jak nie masz dowodów, to
        prawdopodobnie facet się wyprze byle gównem, za przeproszeniem. I dokładnie tak
        by było, bo jak zaczęłam delikatnie podpytywać, to chciał się wykręcić
        sianem... Dopiero komplet wydruków zmusił go do szczerej rozmowy.

        Nie wchodzę w szczegóły, bo opisałam je w innym wątku. Nie chcę Ci mówić, co
        masz robić, bo nie mam do tego prawa. Ale jeśli, jak piszesz, kochasz męża, to
        przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji musisz z nim porozmawiać. To dla nas,
        kobiet, niezbyt przyjemne, ale prędzej czy później u większości mężczyzn
        posiadających stałą partnerkę, pojawia się zainteresowanie innymi paniami. Pies
        drapał, jak to zainteresowanie kończy się na przeglądaniu portali randkowych.
        Gorzej, jak z tego przeglądania coś wyniknie.
        Rzuć karty na stół. Powiedz, że nie odpowiada Ci życie z kimś, kto chce się
        rozmieniać na drobne. Powiedz, że czujesz się zraniona i zaniedbana. I zapytaj,
        co on na to, że Ty, jak już dojdziesz do siebie po porodzie, też zaczniesz się
        umawiać z obcymi panami, żeby sobie poświntuszyć... Czy uważa, że to będzie
        O.K. i da Ci na to przyzwolenie?
        U mnie taka terapia wstrząsowa przyniosła efekty. Powiedziałam mu, że go
        kocham, ale że sama naszego związku nie uratuję. Że nie zgodzę się na to, by
        mnie olewał. I że ma dokonać wyboru, żeby nie niszczyć życia mnie i sobie.
        Wybrał. Sam zaproponował, że pójdziemy na terapię do seksuologa. Jesteśmy na
        początku długiej drogi i nie wiem, czy się nam uda. Ale mocno w to wierzę. I
        przynajmniej nawet, gdy zaliczymy klapę, to będę mieć świadomość, że zrobiliśmy
        wszystko, co się dało. Jak dorośli i odpowiedzialni ludzie a nie jak tchórzliwe
        nastolatki.
        Ty masz jeszcze jeden powód, bo powalczyć: nienarodzone jeszcze dziecko.

        Ps. Podziwiam Cię, że potrafisz trzymać swoje odkrycie w tajemnicy przed nim.
        Ja bym nie umiała. Nie odzywasz się do niego. Na co liczysz? Że on się domyśli
        i zacznie się starać? Próżne nadzieje. To nie kobieta, tu trzeba kawę na ławę.
        On raczej teraz cieszy się, że nie musi rozmawiać na trudne tematy.

        I przyszło mi jeszcze na myśl, że może to ojcostwo go trochę przerasta? Może
        boi się, że nie podoła obowiązkom, boi się zmian, które już niedługo zajdą w
        Waszym życiu? Może się po prostu w tym wszystkim pogubił... Nie wiem i Ty się
        też nie dowiesz, jak będziesz nadal milczeć.
        Nie czekaj do porodu, załatw to już dziś. Im później, tym gorzej. Trzymaj
        się. :)
        • saimirka dziękuję !!!!!!!!!!! 16.02.07, 17:19
          Jeju chyba wiecie co zrobię? Jak już dojdzie między nami do jakiejś rozmowy, to
          pokaże mu mój wątek i Wasze wypowiedzi. Od nikogo z kim o tym rozmawiałam nie
          dostałam tak fantastycznych porad. JESTEŚCIE PRZEKOCHANI !!!!!!!
          • life_ever Re: dziękuję !!!!!!!!!!! 16.02.07, 17:46
            Na początku podaruj sobie pokazywanie mu wątku. Pogadajcie w cztery oczy.
            Zobacz, jak się rozmowa rozwinie.
            Po wszystkim możesz mu pokazać całe to forum, niech sobie poczyta.
            Może wtedy dojdzie do niego, że jak będzie zaniedbywał żonę na koszt
            romansowania z jakimiś lalami, to w końcu żona też sroce spod ogona nie wypadła
            i może kiedyś zrobić to samo.
            • saimirka Re: dziękuję !!!!!!!!!!! 16.02.07, 18:29

              :)))
              • wolfinka Re: dziękuję !!!!!!!!!!! 16.02.07, 21:11
                Saimirko, jesli go kochasz, to walcz o związek.Pod górkę będziesz mieć ale
                jeśli jesteś pewna,że warto, to dasz radę.Efekt jaki będzie, zobaczysz po walce.
                Chociaż wg mnie , Twój mąż doskonale wie, co jest grane.Tylko on idzie na
                łatwiznę.Wybiera to , co jemu pasuje.Nie będzie się męczył.Nie ten typ faceta.
                Wydaje mu się,że może zjeść ciastko i je mieć.Najłatwiej konsumować.Gorzej
                ciasto upiec, trzeba zrobić wysiłek.Trzymam za Ciebie kciuki i życzę powodzenia.
                • saimirka Re: dziękuję !!!!!!!!!!! 16.02.07, 21:30
                  Wiecie co? Zastanawia mnie jeszcze jeden fakt. Dajmy na to, że ok, porozmawiam
                  z nim powiem to tamto a w sumie wszystkiego po trochu z tego co mi
                  napisaliście :) On walnie skruchę, przyzna się do błędu, no i w ogóle takie tam
                  standarty przy tego typu rozmowach. Później przez jakiś czas będzie dobrze,
                  wszystko przycichnie, on wiedząc do jakich posunięć jestem zdolna zacznie
                  bardziej kombinować, kryć się itp i dalej robić swoje. Obawiam się, że jeśli
                  jest teraz zdolny do takich rzeczy, pow ielu wielu rozmowach prośbach i
                  obietnicach, to się nie zmieni, tylko bardziej wycfani. Przyjmuję, że taka
                  sytuacja na 80% się powtórzy :(((
                  • life_ever Re: dziękuję !!!!!!!!!!! 17.02.07, 12:20
                    Wiesz, każdy z nas popełnia mniejsze lub większe błędy. W związku zawsze jest
                    takie ryzyko, że któreś skoczy na bok. Ostatnio czytałam na tym forum post
                    kobiety, która pisała, że w jej małżeństwie wszystko układało się super,
                    świetny i częsty seks, brak kłopotów finansowych i... ostatnio przypadkiem
                    dowiedziała się, że mąż wali ją po rogach od wielu lat i z wieloma paniami ze
                    swojej firmy.
                    Także gwarancji i pewności nie będziesz mieć nigdy.
                    Z drugiej strony nie możesz zakładać, że sytuacja będzie się powtarzać, bo
                    inaczej zwariujesz.
                    Ja u siebie postawiłam sprawę jasno: powiedziałam mu, że go kocham i wybaczam,
                    ale ostatni raz. Obiecał, że z tym kończy. Jeśli kiedykolwiek okaże się, że nie
                    dotrzymał słowa, to złamie mi serce, ale będę musiała odejść. Z szacunku do
                    samej siebie i dlatego, że nie umiałabym przeżyć życia w niepewności a nie
                    wyobrażam sobie ciągłego śledzenia i sprawdzania drugiej osoby.
                    • saimirka Re: dziękuję !!!!!!!!!!! 17.02.07, 20:18
                      Tak. Tylko, że ja dawałam szansę wielokrotnie. Wierzyłam w obiecanki i co???
                      Nie mogę sobie pozwolić chyba na kolejny "ostatni raz".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja