Dodaj do ulubionych

Restauracja nad rzeczką - finał

14.08.05, 11:24
...co kilka miesięcy odwiedzam Rio. Obowiązkowym punktem jest wizyta na
cmentarzu. Zawsze, kiedy idę w tamtą stronę mijam most obok starego kościoła.
Na drugim brzegu rzeczki znajdowała sie restauracja. Swego czasu musiał być
to porządny lokal (swego ale jak dawno ?) a w ostanich czasach raczej
speluna. Nie zdziwiła mnie wywieszka na drzwiach, że restauracja została
zlikwidowana. Kamienica w której mieścił się lokal jest (jeszcze) chyba
najładniejszym budynkiem w Rypinie. Pocz. XX wieku. Ładna, dostatnia po
mieszczańsku fasada kruszy się...
Obserwuj wątek
    • gator1939 Re: Restauracja nad rzeczką - finał 07.01.06, 11:27
      proponuję wpaść teraz.jeśli dobzre kojarzę kamienicę o która chodzi to jest tam
      teraz naprawdę porządna restauracja
      • ifinity Re: Restauracja nad rzeczką - finał 08.01.06, 01:08
        Mam zdjecia z wiosny tej kamienicy. Wtedy jeszcze restauracja chyba o nazwie
        Rypinianka byla zabita deskami, jak i przylegajacy do niej z lewej strony byly
        Delikates, gdzie w PRL-u bylo sporo roznych, niespotykanych smakolykow, jak i
        wina importowane z Bulgarii (ciociosany) tudziez trudnodostepne pomarancze.
        Byly rowniez te lepsze wedliny, konserwy rybne o niespotykanej nigdzie indziej
        zawartosci. Byla tam zawsze schludnie ubrana obsluga mlodych dziewczat, a
        kierowniczka byla tam ladna i niezwykle przyjemna kobieta, o profesjonalnej
        postawie do klijentow. Restauracja ta istniala juz w czasie okupacji, a byc
        moze to wlasnie Niemcy ja wyposazyli. Wnetrze bylo bardzo ladne w stylu
        bawarskim a na scianach byly sprzyjajace zyciu sceny bawarskiej. Do restauracji
        wchodzilo sie jak do calego domu. Po lewej stronie prowadzily schody do gory,
        do mieszkan lokatorow. Z tego korytarza na dole, po prawej wchodzilo sie
        wlasnie do restauracji. Na Scianie na przeciwko drzwi wejsciowych, byla jedna z
        plaskorzezc czy malowidel bawarski chlopak gonil ladna dziewczyne w etnicznej
        sukience. Naprzeciwko drzwi wejsciowych, przez sale, byly drzewi do nastepnego
        pomieszczenia. Stoly i wudowane naokolo, solidne lawy z oparciami, a raczej
        wygodne siedzenia. W lewo, przez srodkowa sale bylo jeszcze jedno
        pomieszczenie, jednak juz nie tak atrakcyjne. Ktorys z lokalnej nomenklatury
        chcial unowoczesnic lokal i w tym po lewej stronie pozmieniali kolorowe szyby
        robione jak w kosciolach w stylu Bednarskich i powymieniali je na "nowoczesne".
        Zrobili z tej sali spelune, brzydkie pomieszczenie a byl podobno tez i tam
        kominek. Od wejscia na lewo byl wspanialy bar i winda na dania z kuchni
        usytulowanej pod lokalem. Chadzalem tam z rodzicami na smaczne obiady, a o
        schabowych panierowanych to juz nigdy nie zapomne czy linacz smazony, albo zupy
        z ogonkow rakowych, polawianych w jeziorze Czarownica kolo Ostrowitego. Czy
        pieczen z dzika, pieczona dzika kaczka, pasztet z zajaca, kuropatwa pieczona i
        piorami pieknie ozdobiona. Szczupak faszerowany po zydowsku, wegorz w roznej
        postaci, zupy rybne, ciasta i looooody!!!!! Tak ladnego i w specyficznym stylu
        restauracji nie bylo chyba nigdzie w Polsce. Na szczescie po eksperymencie z
        ostatnia sala wedlug politycznie poprawnego stylu, reszte lokalu pozostawiono w
        spokoju. Pozniej wyjechalem z Rypina i nie mialem okazji odwiedzac restauracji
        przy moscie nad Rypinica. Ciekawe byly sposoby konserwowania miesa w tej
        restauracji. Pomiedzy rzeka, a tym domem z restauracja tuz przy moscie
        wykopywana wczesna wiosna dosyc gleboki dol z nasypanymi trocinami. Z jezior
        przywozono wozami, czasami samochodami ciezarowymi pociete pilami grube kloce
        lodu,ktore ukladano do tego dolu znowu zasypywano gruba warstwa trocin a na to
        warstwy ziemi. Taki lod trzymal sie przez cale lato, az do poznej jesieni i byl
        potrzebny do zachowywania swiezosci miesa i potraw, a lodowki, czy raczej
        chlodziarki to byly drewniane, czyms izolowane pojemniki obijane blacha gdzie
        trzymano lod i mieso. Tyle pamietam o restauracji gdzie u podnoza starego
        kosciola, po drugiej stronie Rypinicy, stal drewniany kiosk, za ktorym sie
        czesto Rypinianie zalatwiali tak na grubo jak i na cienko, a mowie to bo nie
        raz wpadywalem tam noga na cuchnace miny, ktore wybily mi w pamieci omijanie
        tego niefortunnego miejsca. Zreszta min bylo wiele, bo ubikacji miejskich nie
        bylo. W miejskich parkach tez wiele bylo pol zaminowanych, wiec lepiej tam bylo
        chodzic w dzien niz wieczorami. Wciaz z Zyczeniami Wszelakiej Pomyslnosci w
        Nowym roku. Infinity
        • ifinity Re: Restauracja nad rzeczką - finał - korekta. 08.01.06, 01:12
          Korekta. Kolorowymi piorami ozdobiona byla nie kuropatwa a pieczony bazant.
          • ifinity Re: Restauracja nad rzeczką - finał - korekta. 09.08.06, 04:35
            Pamietam, pamietam ta wciaz fascynujaca kamienice, z delikatesami i z
            restauracja bawarska, tuz obok Rypienicy. Moze ktos zainwestuje. Moze ktos
            bedzie mial fantazje, zeby za slowami Piotra Szczepanika podazyc...: Chcialbym
            kiedys..., tak po latach.. wrocic tuuu do tych stron, jeszcze raz....
    • joli17 Re: Restauracja nad rzeczką - finał 21.05.07, 08:54
      Bardzo miło się czyta wypowiedzi <ifinity> jestem rypinianką ,to co przeczytałam
      jest dla mnie nowością .Zawsze uważałam że nasze miasto jest mało ciekawe, szare
      i żle gospodarowane ,aż tu czytam że ktoś może za nim tęsknić. Zapewne nie jest
      tak romantycznie już jak opisywał <ifinity> aczkolwiek mam nadzieję że kiedyś
      będę mogła powiedziec że mieszkam w przeuroczym miasteczku z interesującą
      historią, póki co mogę tylko powiedzieć że mieszkam w zapyziałym Rypinie w
      którym nic się nie dzieje (lub prawie nic). Dobrze że historię mamy ciekawą i
      kilku interesujących ludzi którzy kiedyś zrobili dla naszego miasta tak wiele.
      • ifinity Re: Restauracja nad rzeczką - finał 19.08.07, 19:49
        Tak i my wtedy Joli myslelismy o "zapyzialym" rzekomo Rypinie.
        Jednak sentymenty po wyjezdzie i osiedleniu sie w innych miastach,
        czy krajach wcia do miejscu urodzenia globoko w swiadomosci i w
        podswiadomosci, jakkolwiek to miejsce zapyziale by nie bylo. I nie
        mozna porownywc juz wogole tej "zapyzalosci" z okresem, kiedy nie
        bylo wlascicieli samochodow, jak tylko tych nielicznych, ktore
        nalezaly do miasta (panstwa). Nie bylo faxow,telewizorow, nie bylo
        telefonow i nie bylo takiego okna na swiat jakim teraz sa coraz to
        nowej generacji komputerey, a o wyjazdach za granice do tzw. krajow
        kapitalistyczny, nie bylo mowy. Nie bylo rowniez i prywatnej
        wlasnosci, w szerszym tego slowa znaczeniu. Nie istniala wolnosc
        slowa nie nie nie.... Wiele bylo paskudnych zakazow, czesto i
        terroru - dyktatu zapijaczanych i na ciaglym kacu partyjniakow.
        Zapewne wraz ze wzrostem poziomu cywilizacyjnego, ze wzrostem
        technologii i Rypinian kultura i swiadomosc na wyzszym teraz juz
        poziome. I wcale Cie nie ganie za narzekanie, bo bez tego bylaby
        kompletna stagnacja, nie byloby pragnien i podejmowania decyzji.
      • ifinity Re: Restauracja nad rzeczką - finał 29.07.08, 06:09
        Z nadzieja Joli. Dzieki za uwagi. Ifinity.
      • ifinity Re: Restauracja nad rzeczką - finał 29.07.08, 06:41
        Zapyzialy Rypin...Nie potrafie Tobie Joli tej degradacji i mijesca
        pochodzenia sobie, a zwlascza Tobie wybaczyc. Ifinity
    • ifinity Re: Bawarska Restauracja , Rypsienica, Delikatesy 02.06.09, 06:23
      Zapewne, zapewne carissimus 1.. No ale lata plyna. Kuznia
      Goslickiego wciaz straszy, czy stoi zabita deskami. Mlawska,
      Warszawska no i pod gorke do "gimai" wzdluz ulicy Kosciuszki.. I czy
      tam ciagle ukrywa sie z warkoczem ta nimfa Danka Sztkowska, Miss
      Polski Danusia Dabrowska, Andrzej Swiniarski i jego brat Wiesiek? I
      gdzie podziewa sie polonista profesor Szatkowski, Wazon od
      wychowania fizycznego, istna intelektualistka Ewa Dobrowolska,
      Rysiek Radominski, Wojtek Tuchalski, Szanowna Pani Ciuchta, Andrzej
      Bednarski.....?
      A czy mozna wciaz podyskutowac sobie z szanowna Pania Gieletowa,
      o wspolczesnej histori z kierownikem szkoly podstawowki nr. 1
      Wierzchowskim, ktory tak nas w podstawowce przekonywal i w jego
      dobrej wierze, do globalnej idei Komunizmu? A gdzie ta niesamowita
      Samotna Harmonia - wciaz Adama Deca, o ktora sie wciaz dopominam -
      Okudzawy? I gdzie ten Rypsin z dawnych lat, gdzie dziewczeta i
      chlopaki..... Gdzie Pan Serwatko, gdzie ta dziennikarska Ewa
      Dobrowolska, gdzie Szanowny profesor Buras, gdzie Kranz/Szwanc
      Parada i gdzie Bursa przy szosie torunskiej....? Gdzie Kolaska i
      gdzie Brumira. Gdzie Gleboczek, Rypsienica, Gory Starorypsinskie,
      Iza Chmurzynska, Basia Meler, zamek w Dobrzyniu Golubiu. I czy wciaz
      tege, te stare wino u zakonnikow w Oborach????
      Moze pomylilem miasta ciasta i basta. Moze Pomylilem krainy,
      imiona, byc moze i zawody. Ale wciaz sentymenta tam gdzie... Tam
      gdzie w wypracowaniach w ideach upatrywalo sie i idealizowalo sie
      wszystko to co tylko dla Orlow...???
      Bez wzgledu na to czy sie marzenia ( wszystko to co kiedys dla
      orlow) zmaterializowaly, to jednak zycie warte bylo i wciaz warte
      jest bezgranicznie tego samego i ciagle coraz to nowego przezycia.
      Ifinity
      • ifinity Re: Bawarska Restauracja , Rypsienica, Delikatesy 05.06.09, 05:14
        Zapewne opowiadam przedpotopowe Breeednie. Pozdrawiam Rypinian i
        wszystkich z okolic. Mrk
    • ifinity Re: Restauracja nad rzeczką - finał 06.06.09, 04:14
      Co Prawda to Prawda. Jak i Prawda, ze w tej kamienicy miescila sie
      nie tylko najwspanialsza restauriacja Rypinianka, ale rowniez i za
      komuny najlepsze Delikatesy w Rejonie. I o ile pamietam, to
      niezwykle schludna i etyczna kierowniczka owych delikatesow byla
      niejaka Pani Regelska, czy Rygielska, czy moze Ragelska...
      Niezwykle przyzwoita kobieta, ktora podobno wyemigrowala do
      Australii, gdzie samotnie spedza zycie.. Ifinity
      • ifinity Re: Restauracja nad rzeczką - finał 07.06.09, 05:20
        Zapewne Rypsin przetrwal nawale Sowiecka, czy tez ta Zachodnia tj.
        Socjaldemokrtatyczna, walesowska, czy w jakiejs tam formie
        kapitalistyczna, tego to nie wiem.....
        Jeno to co wiem, to to ze w Rypsinie jakas tam forma
        kapitalizmu sie rozwija, jak chociazby ten Roman Talkiewicz, ktoren
        podobno planuje zamienic Rypsin w Nowojorski i zupelnie Wolnorynkowy
        Wall Street.. Baaa.. Co powiem to to, ze ma jeszcze inne, bardziej
        tajemnicze, realnie i te konstruktywne plany aby Rypsin wlaczyc do
        globalnej ekonomi...
        I kto by to sobie pomyslal o Talkiewiczu, kiedys marynarzu. No ale
        moze to wlasnie marynarza, ktoren, to zwiedzil swiat doporowadzilo
        do wolnorynkowych, czy moze, konkretnych realizacji celow..???
        Tylko jaki tego marynarza w koncu cel? Hm.. Byc moze cel
        ostateczny, czyli cus tworzyc, czegos dokonywac i to na wlasne, a
        nie niczyje ryzyko..??? Ale czy takiemu mozna ufac??? Mozna i nie,
        ale warto popatrzec na jego zdobycze wysilku, na plany jego ryzyka i
        dalszych konstruktywnych wciaz przedsiewziec . Pozdrawia i ocenia
        Serdecznie australijski juz tera Rypsinian. Ifinity

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka