Dodaj do ulubionych

Bylam w Rypinie!

03.10.05, 13:13
Tylko pare godzin u rodzicow, ale bylo super. Zdazylam odwiedzic
nawet "Rypiniak" to taki supermarket - jak ktos nie wie. Moze za tydzien
pojade na 2-3 dni. Mieszkam 300 km od Rypina, ale strasznie mnie tam ciagnie.
Obserwuj wątek
    • ifinity Re: Bylam w Rypinie! 03.10.05, 17:22
      To rzeczywiscie masz super, ze mozesz sobie wpadac do Rypina, a 300 km to znowu
      nie az taki szmat drogi. U mnie jest z tym juz gorzej. Za duza odleglosc. No
      ale moze tam kiedys wpadne. A Super Market rypinski wtedy miescil sie przy
      ulicy Mlawskiej, czyli pospolity Rynek, gdzie odbywaly sie wiejskie targi,
      gdzie mozna sobie bylo kupic miesa rabanego, kury, kaczki kurczaki, grzyby,
      jaja, warzywa owoce a naweti oselki masla tudziez bialego, wiejskiego serka. Ja
      tam kupilem kiedys dwa piekne kroliki szynszyle, ktore chowalem przez dlugi
      czas w klatkach w stajence. A nizej jak sie schodzilo w strone Znicza byl ten
      tajemniczy Komis, z roznymi ciuchami i rzeczami, wtedy dla nas niedostepnymi.
      Nie moglem sie nigdy napatrzec na stary akordeon i tak bardzo pragnalem go
      miec, jak rowniez i stare, poniemieckie narty. Narty, biegowki mi ojciec w
      koncu kupil na ktorych szalalem po okoliczny polach, a zwlaszcza zjezdzajac z
      gorki za Swietym Duchem, czyli za przedszkolem i kuznia Pana Goslickiego, ktora
      widzialem na zdjeciach, ze jest nieczynna i zamknieta, naprzeciwko domu
      mieszkalnego przy ul. Kosciuszki 19 scie., no bo kto teraz choduje konie i
      uzywa ich do prac polnych.... A i owszem, pelno w Rypinie najrozmaitszych koni
      mechanicznych w formie ladnych, zagranicznych samochodow. A zatem i powiat
      rypinski sie kurczy jako, ze odleglosci nie odgrywaja teraz roli. Kiedys to
      jednak byl problem, bo sie jezdzilo albo autobusem ale przewaznie rowerem lub
      pieszo jako, ze drogi wiejskie dla pojazdow mechanicznych nie byly jeszcze
      dostepne. Jedynie na Sitnice mozna bylo sie dostac autobusem, ale przewaznie to
      rowerem lub pieszo - spory kawalek drogi a przechodzilo sie przez Glowinsk
      gdzie sie drogi rozchodzily, jedna na Balin, Sitnice i Lipno, a druga na
      Borzymin i Zale. Przy tym rozjezdzie w Glowinsku stal stary, drewniany wiatrak.
      Od glownej drogi na Lipno, przy Balinie zjezdzalo sie na Wyrebe do majatku
      mojego przyjaciela, gdzie stal niewielki dworek wraz z budynkami jak i
      czworakami. Wiem, ze ten dworek jak i cala posiadlosc z ziemia sprzedali i
      osiedlili sie w Warszawie. Teraz zapewne tego zaluja. No ale czasami
      okolicznosci nadrzednoscia. To tyle jeszcze pamietam z Rypina. Pozdrawiam Cie
      Kseniu zlotojesiennie. Ifinity



      ksenia13 napisała:

      > Tylko pare godzin u rodzicow, ale bylo super. Zdazylam odwiedzic
      > nawet "Rypiniak" to taki supermarket - jak ktos nie wie. Moze za tydzien
      > pojade na 2-3 dni. Mieszkam 300 km od Rypina, ale strasznie mnie tam ciagnie.
      • maciej971 Re: Bylam w Rypinie! 30.11.05, 12:56
        Wiatrak o którym pisze infinity należał do Państwa Jakólskich, pochdził z
        połowy XIX w. Kres jego istnieniu położyła wichura,gdzieś na początku lat 80-
        tych zeszłego wieku.Byłem kilka razy w środku, szkoda, że nie mam żadnych
        zdjęć.
        • ifinity Re: Bylam w Rypinie! 01.12.05, 18:05
          Witaj Macieju, Witaj Fobio
          Tak masz racje, ze wlascicielem byli panstwo Jaskolscy a ostatnim z nich chyba
          byl wspanialy czlowiek Sasza Jaskolski, ktory podobno zmarl juz wiele lat temu.
          Sasza mieszkal wlasnie z matka na Glowinsku niedaleko tego wiatraka. Lubil
          przebywac na Sitnicy gdzie go zawsze tam widywalem w soboty w niedziele jak i w
          dni powszednie. Sasza ozenil sie z Galkowska, ale nie pamietam jej imienia
          Hanka moze?. Galkowska byla zawsze taka skromna dziewczyna. Nawet nie wiem czy
          mieli dzieci. Sasza byl facetem ze starszego pokolenia, ale niezwykle zyczliwy
          i bardzo, porownywawczo, mlodziezowym i dobrze wygladajacym, bez etnicznych
          zwyczajow i nalogow. Zawsze byl otwarty na nowe pojecia, nowe idee. Swietny
          facet do dyskusji. Nie potrafil sie gniewac, obrazac co w Rio bylo wtedy
          fenomenem. Czy moze ktos wie gdzie mozna na internecie znalezc poezje
          rypinskiego poety i literata Balcerowicza?
          • maciej971 Re: Bylam w Rypinie! 02.12.05, 09:32
            Witam,
            Pamietam, że Pan Balcerowicz publikował w lokalnej prasie,poszukam może coś
            znajdę w swoim archiwum.
    • fobbia Re: Bylam w Rypinie! 13.10.05, 14:22
      a ja byłam w Rypinie jakieś dwa miesiące temu. Ale wybieram się tam w przyszłym
      lub za dwa. Mieszkam 200 km od Rypina - na Mazurach. I ciągle mam za mało czasu
      na odwiedziny ....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka