Dodaj do ulubionych

Przyjęcia studentów na finiszu

IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl 10.07.04, 10:12
Uważam, że podawanie liczby osob na miejsce w wielu przypadkach bardziej
zaciemnia niż rozjasnia sytuację. Przykłady? Posłużę sie danymi z
Uniwersytetu Śląskiego, na który sama zdawałam. Przykładowo: na filozofię
było ok. 9 osób na miejsce, a na pedagogikę 23! Wyjaśnienie jest proste - na
te kierunki był konkurs świadectw, a większość zdających chce mieć
kierunek "rezerwowy", na który na pewno się dostanie. Inny przykład - i na
historię i na prawo było koło 5 osób na miejsce. Chyba kazdy się zgodzi, że
dostać się na prawo jest o wiele trudniej. Rzecz w tym, że nikt nie zdaje na
ten kierunek z założeniem "a nuż się uda" (innym takim przykładem jest
medycyna). Tymczasem historia jest typowym przedmiotem rezerwowym dla
zdających np. na prawo. Uważam, ze uczelnie powinny zmodyfikowac sposób
liczenia kandydatów na miejsce. Albo wyznaczyć pewien pulap punktow, ktory
należy zdobyc żeby zostać "policzonym" - to by mówilo ile jest na miejsce
kandydatów dobrze przygotowanych, albo odliczac ludzi, ktorzy sie dostali,
ale zrezygnowali - to by eliminowało ludzi, ktorzy traktują kierunek jako
rezerwowy
Obserwuj wątek
    • Gość: Ekspert Re: Przyjęcia studentów na finiszu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 10:53
      Vivian ma racje! Wspołczynnik liczby kandydatów do liczby miejsc niewiele
      mówi o atrakcyjności studiów. Pozostał z czasów PRL, kiedy zdawało się na jeden
      kierunek w jednej uczelni. Według GW i tego wskaźnika w Warszawie najtrudniej
      bylo o indeks na... ekonometrii i informatyce na SGGW !!

      Właściwszy jest wskaźnik bedący stosunkiem liczby studentów przyjętych do tych,
      którzy zostali zakwalifikowani na studia. Jest on znany w literaturze pod nazwa
      "Recruitment Yield"; im bliższy 100%, tym atrakcyjiejsze studia. RY chwala
      sie najlepsze uczelnie amerykanskie. No ale na nich nie ma indeksów...
    • Gość: Gosia Re: Przyjęcia studentów na finiszu IP: *.ekspres.net.pl / 83.238.17.* 10.07.04, 18:04
      Święta prawda, ale uczenie interesuje tylko to, ile moze na tym zyskać. Bo 75
      złotych za jeden kierunek razy ogólna liczba kandydatów ok 20 000 tys. daje
      zysk ponad 1 500 000 zł, ich nie obchodzi, że ktoś zdaje na 6 kierunków (znam
      takich), tylko, że płaci. A jak nie obsadzą wszyskich miejsc zrobią drugi nabór
      i też zarobią.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka