Dodaj do ulubionych

Wykończą mi dzieciaka w tej szkole!

04.10.04, 01:22
14 lat. Tzw. szóstkowa uczennica. 3 klasa gimnazjum, 47 godzin lekcyjnych
tygodniowo + zadane do domu, dziewczę kładzie się spać 1.00 - 2.00 w nocy!!!!

Naprawdę widzę, że chcąc wszystko ambitnie ogarnąć nie da rady szybciej. Jest
dopiero październik, jak ona wytrzyma do końca roku? Na moje nieśmiałe
sugestie, żeby trochę odpuściła, dostaje furii...

Co ja mam robić? Siwieję już od tego...
morgana.
Obserwuj wątek
    • fan_gazety A może ona to lubi?? 04.10.04, 09:16
    • Gość: Matematyk Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 09:52
      Moim skromnym zdaniem szkoła polska jest przyjazna dla średniaków. Jeśli chcesz
      mieć dobre stopnie musisz się solidnie przyłożyć, właśnie tak jak Twoja córka.
      Jeśli chcesz wylecieć z tej szkoły też trzeba nad tym trochę popracować.Jesteś
      średni możesz polawirować i jakoś zdać.
      Skąd taka ambicja u córy? Ma to przełożenie na oceny?
    • Gość: maja Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: 192.168.* / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 10:08
      jak to możliwe,żeby miała tak dużo lekcji obowiązkowych? w gimnazjum z reguły
      jest ok.33 - 35 lekcji tygodniowo
      • Gość: mama Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.chello.pl 04.10.04, 11:24
        W gimnazjum mojego syna jest 40 godzin tygodniowo + 3 godziny kólek
        zainteresowań + 2 godziny eksrta języka obcego, na który sam chce chodzić.
        Lekcje odrabia przez ok 3 godziny dziennie. I tak sobie organizuje pracę, aby
        sobotę i niedzielę ( lub choćby tylko jeden z tych dni) miec wolny.
        Bez pracy nie ma kołaczy!
        • Gość: ala i as Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.citysat.com.pl / *.citysat.com.pl 04.10.04, 15:58
          40 godz. obowiązkowych zajęć-to niezgodne z zarządzeniem MENiS-u, w trzeciej
          klasie powinno być maksymalnie 33-34 godz.Zajęcia dodatkowe, to już wolny
          wybór, więc nie narzekajmy.Jeżeli ktoś się obciążył dodatkowymi godzinami, bo
          uważa, że pomoże mu to w przyszłości, to powinien być zadowolony i dobrze
          rozplanować czas, by nie wpaść w chorobę psychiczną z przeuczenia(jeżeli nie
          jest zdolny, tylko pracowity).
          • Gość: mamadama Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.chello.pl 04.10.04, 16:21
            W szkole mojego syna ( dobre, społeczne gimnazjum) jest własnie tyle ggodzin -
            w tym 5 lekcji wychowania fizycznego, za którymi uczniowie przepadają.
            A tak łatwo nie popada sie w choroby psychiczne. My nie narzekamy i cieszymy
            się z możliwości, które daje szkoła nastolatkom.
            P.S. Teraz są inne czasy, kto się nie uczy, nie ma szczęścia - wypada poza
            nawias.
    • Gość: blq Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 16:15
      No jak by to byla moja dziewczyna, to bym nie zdzierzyl! Moja na szczescie ma
      juz gimnazjum za soba, hehe..

      Gimnazjum to jakis dziwny twor, w ktorym do jednej kupy wrzuca sie przyszlych
      pijaczkow spod smietnika i profesorow uniwersyteckich. Efekt jest taki, ze
      nauczyciele wybieraja sobie paru "zdolnych", najlepiej 2-4 z klasy, robia z nich
      swoje "okrety flagowe" i "konie pociagowe", oczywiscie grajac na ich ambicjach i
      checi rywalizacji.

      "A Kasia ma srednia 5,4 a ty tylko 5,3". Kurw.. zupelnie jakbym Dextera na
      Cartoon Network ogladal! Tam tez byl Dexter i Mandark, obaj geniusze. I ciagle
      ze soba rywalizowali, a jak przyszla inna zdolna dziewczynka do klasy, to obu
      szlag trafial. I tak niestety jest tez w rzeczywistosci, to nie bajka...

      I jeszcze ta durna indoktrynacja nauczycieli (czasem i rodzicow) ze jak nie
      bedziesz miec sredniej 5,8 to potem nie dostaniesz sie na studia i nie zrobisz
      KARIERY!. I nie bedziesz mial mercedesa, i domku na przedmiesciach, pieknej
      zony/meza i wielkiego psa...

      HAFT!

      moja socjologiczna rada: wytlumacz dziewczynie, ze z zycia sie nalezy cos
      wiecej, niz zakuwanie. Niech sobie pojdzie na impreze. Niech pooglada telewizje,
      jakis Discovery Channel. Niech wejdzie na GG i porozmawia ze znajomymi. Powiedz
      Jej, ze w znalezieniu pracy i tak licza sie znajomosci a nie szostki w
      gimnazjum. A jak bedzie tyle zakuwac, to sie Jej procesy poznawcze ukierunkuja
      tylko na pochlanianie i zapamietywanie wiedzy ksiazkowej i z inteligencja
      rozwijana przez interakcje bedzie krucho...
      • Gość: mamadama Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.chello.pl 04.10.04, 16:26
        Oj przesadzacie, przesadzacie. Jeśli ktoś uważa na lekcjach(!), ma dobrą
        pamięć, i właściwie gospodaruje czasem to może sobie pozwolić i na spotkania
        towarzyskie i na sport i rozrywkę i hobby i sto innych rzeczy.
        6 w gimnazjum może nie sa najważniesze, ale jest to element wyścigu szczurów,
        który- czy nam sie to podoba czy nie- jest.
        Znajomość jednego obcego języka to juz standard- wygrywają ci, którzy znają 2
        lub 3, a to samo nie wchodzi do głowy.
        A co do tzw. znajomości - bylabym ostrożna w sformułowaniu, że tylko one się
        liczą.
        • Gość: blq widać, kobieto, żeś z Warszawki/ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 16:34
          Chello, tfu... hello :)))


          pozdrawiam, mimo wszystko. Ciebie i warszawskie szczury, co to sie ścigają :))
          • Gość: myslak żart :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 17:19
            47 godzin to wychodzi po 9,4 godz. dziennie :)))
            Tak nie ma nigdzie. mamie coś się pomyliło.
            • Gość: blq Re: żart :)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 17:29
              A moze dziewczyna ma chlopaka i po szkole sie z nim spotyka ze sie niby uczy?
              Moja tak robi, wiec inne pewnie tez :P
              • Gość: myslak Re: żart :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 17:39
                Raczej ma po 6-7 lekcji i lata na WSZYSTKIE kółka (żeby mieć średnią 6,0).
                A ambitna mama mówi: "oni" mi wykończą dziecko... ;)
                • Gość: blq Re: żart :)))) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 17:47
                  Jak ja bym był przyrodnią siora Króla Artura, tez bym był ambitny!

                  BUHAHAHAHA, pozdro!
    • praktycznyprzewodnik Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! 04.10.04, 19:36
      Ja bym dziecku wyznaczyła konkretne godziny w których dopuszczalna jest nauka,
      a potem goniła spać bez pardonu. Albo wygoniła na basen czy boisko w sobote
      obowiazkowo !
      Jak się nie zmiesci w wyznaczonych godzinach, trudno, jej problem. Niech
      popracuje nad stylem.
      Wyjątek mozna uczynic dla lektury (ale nie szkolnej !) w późniejszych
      godzinach wieczornych.

      I niech przestanie przepisywac te zeszyty !
      • morgana_le_fay Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! 04.10.04, 20:47
        Z ogółu Waszych postów wyłania się obraz mojego dziecka jako zestresowanego,
        żeby nie powiedzieć nudnego kujona. Cóż, być może na Waszym miejscu też
        poszłabym tym samym torem rozumowania: przepisywacz zeszytów, grzeczne
        dziewczę o osobowości w zaniku..., a matka błądzi we mgle...

        Otóż prawda jest diametralnie inna. Jeśli chodzi o zarządzanie czasem, i
        dążność w poszerzaniu horyzontów, do niedawna sama mogłam się uczyć od córki
        nieprawdopodobnej wręcz dyscypliny połączonej z ciekawością świata. Jeśli
        chodzi o wybór: "to: ważne, to: mniej", jak na nastolatkę było to również do
        pozazdroszczenia. Sytuacja jednak osiągnęła niebezpiweczną masę krytyczną, z
        prostego powodu, że zadania jakie zostały przed nią postawione obecnie
        wymagają dobowo kilku godzin więcej niż 24. Albo rezygnacji z pasji. Albo
        lawirowania w szkole. I tu jest problem. Nie w "przepisywaniu zeszytów" ,
        choć może wolałabym, żeby tak było...

        Jak ktoś tu słusznie zauważył 47 godzin tygodniowo to prawie 10 dziennie.
        Tylko to ani żart, ani pomyłka, ani też błąd wynikający z włączenia w czas
        pracy godzin nieobowiązkowych.


        Otóż ani mnie, ani dziecka nie trzeba przekonywać co do tego, że bez pracy nie
        ma kołaczy... I wszystko byłoby w porządku, gdyby szkoła wykorzystywała ten
        czas jak należy i mobilizowała pozytywnie. Jak jednak wytłumaczyć samemu sobie
        fakt, że połowa rodziców jest załamana poziomem kilku przedmiotów, myślą
        poważnie o daniu dzieciom korepetycji, przy czym na powyższe nie ma już po
        prostu czasu...

        Jak przyjąć do wiadomości fakt, że przynajmniej połowę czasu spędzonego w
        szkole dziecko uważa za czas stracony, bo jakkolwiek daje sobie radę z
        opanowaniem materiału, to samo widzi, że zawdzięcza to swojej ciężkiej pracy w
        domu, a nie obecności na lekcjach, na których po prostu "trzeba być i
        kropka". W takiej sytuacji po prosty śmesznie brzmią słowa o zarządzaniu
        wolnym czasem. Wszak doba ma tylko 24 godziny.

        Absolutnie jestem zdania, że człowieka i to, kim będzie nie określa tylko zasób
        wiedzy książkowej. Dla rozwoju osobowości i poszerzenia horyzontów potrzebna
        jest w nie mniejszym stopniu przestrzeń na rozwój zainteresowań, budowanie
        swojego ja wśród rówieśników, lub choćby możliwość popełniania błędów. Jak to
        jednak zrobić, kiedy dorośli "dla dobra młodego człowieka" obłożyli go taką
        ilością obowiązków, że albo nauczy się lawirować (ściąganie, kombinowanie),
        albo w imię "wyższych celów" po kolei zrezygnuje ze swoich pasji?

        Otóż ponieważ nie dochowałam się jeszcze tzw. "zięcia", odpada na razie problem
        wolnego czasu na randki. Ponieważ mam kontrolę nad tym, co córka robi po
        lekcjach, odpada problem tzw."głupiego marnowania czasu". Ale pytam: Jak nie
        chcąc wyhodować cyborga, prymitywnego kujona, trybiku w maszynie
        nazwanej "wyścig szczurów", czy jakkolwiek inaczej, zachować w tej sytuacji
        zimną krew i nie osiwieć? Przecież nie powiem jej "olewaj to równo" jeśli ją
        nauka po prostu pasjonuje, jeśli chce wiedzieć, a etap obecny trzeba wygrać,
        żeby grać dalej...? Z drugiej strony "wygranie tego etapu" łączy się
        nierozerwalnie z przerwaniem (czyt. zaprzepaszczeniem) dotychczasowych zajęć,
        takich jak: sportowe, atrystyczne, bo fizyczną niemożliwością jest na nie
        zdążyć, kiedy wychodzi sie ze szkoły ok. 6.00 wieczorem po prostu.

        Gdzie według Was przebiega ta cienka granica pomiędzy założeniem sobie klapek
        na oczy, zaciśnięciem zębów do bólu: "bo tak trzeba" i trwałym otorbieniem się
        na ciekawość świata, czyli poddaniem się w tej sytuacji objawom "syndromu
        wypalenia", którego najbardziej w tym wypadku się obawiam, a złym, ślepym
        buntem, lub Bóg-wie-czym-jeszcze...?

        Dzięki za szeroki odzew :)
        morgana
        • Gość: myslak morgano_le_fay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:02
          Czy możesz podać, ile godzin poszczególnych przedmiotów ma córka?

          Ja ci najzwyczajniej nie wierzę. Nie znam szkoły, w której jest codziennie 9
          obowiązkowych (!) lekcji.
          Nie istnieje samorząd, który dałby szkole na to pieniądze. Chyba że za co
          najmniej 10 godzin płacą rodzice i są to rozszerzenia na ich zamowienie ....
          Liczba godzin, którą podajesz, przekracza wszelkie ramówki!
          • Gość: myslak cd. morgano_le_fay IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:11
            Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu
            z dnia 12 lutego 2002 r.
            w sprawie ramowych planów nauczania w szkołach publicznych.

            Tygodniowy wymiar godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych, dodatkowych zajęć
            edukacyjnych oraz zajęć z religii/etyki nie może przekroczyć:
            1) w klasach I-III szkoły podstawowej - 23 godzin łącznie,

            2) w klasach IV-VI szkoły podstawowej - 28 godzin łącznie,

            3) we wszystkich klasach gimnazjum - 31 godzin łącznie,

            4) we wszystkich klasach trzyletniego liceum ogólnokształcącego, trzyletniego
            liceum profilowanego, czteroletniego technikum i zasadniczej szkoły zawodowej -
            35 godzin łącznie.

            www.menis.gov.pl/prawo/rozp_140/zal_4.htm
            Szkoła (zamożna) może poszerzyć o kilka godzin tę ramówkę. Ale nie o 16 godzin!

            Poza tym to, co piszesz jest niezgodne z przepisami bhp. Jakakolwiek kontrola
            sanepidu skończyłaby się dla dyrektora sporymi kłopotami.


          • morgana_le_fay Re: morgano_le_fay 04.10.04, 21:18
            To nie jest szkoła państwowa. Najsmutniejsze jest to, że my-rodzice sami
            dajemy na to pieniądze i że nie przekłada się to w żadnym stopniu na możliwość
            decydowania o czymkolwiek, albo chociaż skutecznego odwołania do instancji
            wyższych. Jednym słowem jesteśmy uszczęśliwiani na siłę i tyle.

            Wolałabym nie podawać więcej szczegółów, (może to oznaka lekkiej paranoi, ale
            lepiej się będę czuła rozmawiając na pewnym poziomie ogólności). Z powyższych
            jednak względów moim jedynym obecnie marzeniem jest: wytrzymać przy jak
            najmniejszych stratach własnych...
        • Gość: mamadama Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.chello.pl 05.10.04, 08:35
          Mój syn chodził do pewnej szkoły podstawowej. 6-7 godzin dziennie. Do domu
          wracał zmęczony ( wrzask na lekcjach, zero rygoru), program przerabiany tak
          sobie i w domu zaczynała sie druga szkoła, aby nadrobić to czego nie dokonano
          na lekcjach.
          Zmieniliśmy szkołę na dobrą społeczną. Oto jak wygląda jego siatka zajęć:
          jęz. polski - 6 godzin ( 5 "literatury" 1 gramatyki)
          jęz. angielski 6 godzin ( 5 z polskim lektorem + 1 z nativem)
          drugi język obcy - 3 godziny
          Historia - 2 godziny
          WOS - 2 godziny
          Biologia 2 godziny
          Geografia - 1 godzina
          Matematyka - 5 godzin
          Fizyka - 2 godziny
          Chemia - 2 godziny
          Informatyka - 2 godziny
          Plastyka - 1 godzina
          Muzyka - 1 godzina
          Religia/etyka - 1 godzina
          Godzina wychowawcza - 1 godzina
          W-F - 5 godzin
          Do tego dochodzą 2 godziny kółka, które jest samą przyjemnościa i 2 godziny
          ekstra nauki trzeciego języka obcego.
          Do domu syn wraca po obiedzie ( je w szkole). Odrabianie lekcji zajmuje mu
          bardzo mało czasu, gdyż większość rzeczy przerabia się na lekcjach. Jesli uważa
          ( a czyni to) na jeden przedmiot poświęca góra 15 minut - powtorzenie.
          Nie przesadzajmy z przemęczeniem. Bo jesli młody człowiek np. relaksjue się
          przy koncercie muzyki ( tak wygląda u nas muzyka) czy pływa w basenie, albo pod
          okiem trenera gra w piłę- to trudno ten czas nzawać nauką.
          Nie jest też specjalnym wysiłkiem intelektualnym śpiewanie /słuchanie piosenek
          z nativem po angielsku. A gdy dodamy do tego godzinę wychowawczą- gdzie o nauce
          mowy nie ma i malowanie na plastyce - to wychodzi o 9 godzin tygodniowo mniej!
          Pomyślcie o tym a nie o "wykańczaniu".
        • Gość: age Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.icpnet.pl 05.10.04, 10:23
          Szkoła pracuje na pierwsze miejsce w rankingu gimnazjalnym. I osiągnie to 1.
          miejsce, choćby po trupach. Jest taka prywatna szkoła w Warszawie, bardzo wysoko
          notowana. Trójkowa-czwórkowa uczennica tej szkoły została laureatką olimpiady.
          Oczywiście z przedmiotu, z którego dostawała te trójki. Była jedną z najlepszych
          w Polsce, ale dla szkoły nie była dość dobra.
        • Gość: trtr Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.NAT.WRO.Korbank.PL 06.10.04, 13:12
          Córka jest po prostu perfekcjonistką
        • Gość: carmen Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.mlyniec.gda.pl 07.10.04, 20:41
          co to za szkoła jest, jesli mozna wiedziec, w której siedzi sie do 6????????
          moze ją trzeba zmienic?

          a tak poza tym- nie pozwól corce chodzic spac o tej porze. 22-23 spac bez
          dyskusji. moja mama zawsze robila tak przez cale moje gimnazjum/i teraz chyba
          tez nie przestanie :)/i chociaz byly momenty, kiedy mialam jej to za zle, teraz
          sie ciesze. zawsze jest sprawdzian poprawkowy, a poprawkowej nocy(tak jak
          imprezy, notabene/, nie uswiadczysz
          pozdrawiam
    • Gość: age Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.icpnet.pl 04.10.04, 20:41
      Czy ona wie, po co to robi, czy to tylko sztuka dla sztuki?
      Może powinna nauczyć się lepiej organizować sobie czas - w sobotę, niedzielę też
      można coś zrobić na zapas.

      Do wszystkich zdrowo myślących i chętnych od odciągnięcia dziecka od nauki:
      A jeżeli ona ma wymarzoną klasę w liceum, do której chce się dostać?
      Wiecie, jaki to stres dla 16-latka nie dostać się do wymarzonego liceum, bo
      zabrakło 2 punktów?
      Ten system, narzucający wyścig szczurów w gimnazjum, jest chory i matka tego nie
      zmieni.
      • Gość: mary Re: Wykończą mi dzieciaka w tej szkole! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:03
        Powtarzam pytanie, na które nie znalazłam odpowiedzi: co to za szkoła gimnazjalna, która ma 47 godzin zajęć obowiązkowych???

        Uczennica jest szóstkowa - więc wszystko gra: chce wiedziec wiecej, niż każe program i nauczyciel, więc "kuje" nocami. I jaka w tym wina szkoły? O co w takim razie matce chodzi?
    • Gość: Zibi taka córka, jaka mać - wybacz IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.10.04, 20:35
      Sama musiałaś być pilną uczennicą, teraz pewnie jesteś pilną pracownicą,
      wykonujesz obowiązki nie dbając o ich sens. Ja zanim coś zrobię, to 3 razy
      pomyślę, czy to ma sens. Od głupich obowiązków staram się wykręcać. Moi synowie
      (2 klasa liceum i 2 klasa gimnazjum) prawie w ogóle w domu się nie uczą.
      Starszy miał na koniec 1 klasy liceum średnią 4,4, indywidualny tok nauki z
      matematyki i gdyby nie złamał ręki brałby udział w ogólnopolskim forum młodych
      matematyków. Młodszy też miał średnią powyżej 4, całe dnie siedzi przy
      komputerze (nie pochwalam a nawet zdecydowanie gonię od tego) albo ćwiczy grę
      na gitarze.
      Spróbuj wytłumaczyć córce, że nie będzie równocześnie lekarzem, politykiem,
      inżynierem, tłumaczem, trenerem, pilotem śmigłowca.... Że średnia nie jest
      ważniejsza od zdrowia (jak nadal będzie się tak uczyć, to ani chybi jak będzie
      garbata, w okularach, ze szczątkami mięśni ale za to bardzo dużym dołem
      pleców). O wiele lepiej, żeby sie ukierunkowała na przedmioty maturalne, na
      przdemioty związane z przyszłą ewentualna pracą a reszta przedmiotów na 3 a
      reszta czasu to dbałość zdrowie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka