Dodaj do ulubionych

Dyskalkulia?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 12:55
Gdzie mozna zrobic testy (w Warszawie) na wykrycie dyskalkulii?
----------------------------------------------------------------

"Dyskalkulia - trudności z nauką matematyką - dotyczą pięciu procent
populacji. Cierpiący na dyskalkulię mają problemy z dodawaniem, odejmowaniem
czy liczeniem w pamięci. Zdaniem Stanislasa Dehaene z francuskiego instytutu
INSERM, mogą one być związane z nieprawidłowościami w części mózgu
odpowiedzialnej za rozumienie liczb.

Badania na zwierzętach wykazały, że neurony w ich mózgach są dostrojone do
liczb takich jak trzy lub pięć - co prawdopodobnie pomaga im zdobywać
pożywienie i opiekować się potomstwem. Podobny system może działać u ludzi.

Dehaene zastosował specjalistyczne techniki obrazowania medycznego, aby
poznać sposób, w jaki mózg radzi sobie z liczbami. Badania przeprowadził na
kobietach z zespołem Turnera. Ta wada genetyczna jest związana z
nieobecnością drugiego chromosomu X (zdrowa kobieta ma dwa chromosomy X,
mężczyzna - X i Y). Okazało się, że w zespole Turnera występuje zarówno
dyskalkulia, jak i zaburzenia budowy części mózgu odpowiedzialnej za
liczenie, najprawdopodobniej o podłożu genetycznym."
Obserwuj wątek
    • Gość: dd Re: Dyskalkulia? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 04.10.04, 21:10
      Takie badania powinny zrobić szanujące się poradnie, niestety najczęściej
      prywatne. Przynajmniej tak jest u mnie, na zachodzie. Jestem polonistką, mam
      orzeczenia o dysleksji, dysortografii itp., ale do kolezanek matematyczek
      dyskalkulia nie dociera, czują w tym jakieś oszukaństwo. Biedne dzieci!
      • Gość: abel0ne Re: Dyskalkulia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.04, 21:12
        co ty pieprzysz kobito, co to za schorzenie, które przechodzi po intensywnych
        korkach z matmy? Zwykłe nieuctwo i tyle.
        • Gość: lola Re: Dyskalkulia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 11:11
          oczywiście. Typowe polskie wytłumaczenie....ze ktoś jest leniwy....a badania na
          ten temat sa nic nie znaczace...
    • Gość: Madzia Re: Dyskalkulia? IP: *.pl / 213.155.191.* 06.10.04, 12:16
      hmm czy mam dyskalkulię,nie mam pojęcia,,ale nawet jeśli mam jej pewne
      objawy,to z takim orzeczeniem nie mogłabym wykonywac zawodu,w którym się
      kształce..studiuję bowiem na IV roku pedagogiki wczesnoszkolnej i
      przedszkolnej, po studiach będe pracować z dziećmi w przedszkolu lub w wieku 7-
      10 lat. A to trochę dziwne by było,gdyby nauczyciel miał orzeczenia tego typu.
      hmm matematyki nigdy nie lubiłam,miałam problemy z jej zrozumieniem,ale po
      dłuzszych tłumaczeniach,pewne rzeczy pojmowałam.Natomiast problem lezy gdzies
      indziej. W podstawówce zdarzało mi się pisać 23 zamiast 32 , 56 zamiast 65,
      zamiast + przepisywałam w zadaniu -. I najgorsze ...do tej pory nie znam
      tabliczki mnożenia... potrafie odpowiedziec na prostrze obliczenia,natomiast
      mnożenie przez 6 (6 razy liczba powyzej 5) czy 7 i w górę,mi nie wychodzi.Nie
      potrafię odpowiedzieć z głowy.Zawsze dzielę na pół i dodaje. Np 6*8 =(jak dla
      mnie)3*8+3*8=24 +24=48 i tego typu działania robię w głowie by obliczyc
      mnozenie..moja mama,gdy byłam mała,wymyślała mi rózne wierszyki i stosowała
      inne metody,bym sie nauczyła tabliczki mnozenia,ale nie wyszło.
      Jeszcze nie wiem,jak bede uczyła dzieci, ale sama bede sie chyba musiała
      posługiwać ściągawkę.Natomiast odpytaywanie dzieci z tabliczki mnozenia na
      wyrywki uważam za bezsensowne..ehhh
      Z dawaniem dzieciom oorzeczeń raczej bym uważała..trzeba być pewnym,ze
      faktycznei dziecko ma schorzenie typu dysleksja itp.Gdyz potem moze ono okazać
      się kłopotem przy wyborze ich drogi zawodowej.
      • Gość: Agnieszka Re: Dyskalkulia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 11:37
        Gratuluję ciężkiej pracy i mądrej mamy!
        Wydaje mi się, że obecnie wiele osób od ucznia zaczynając, przez rodziców a na
        nauczycielach kończąc, uważa posiadanie zaświadczenia o jakiejś dys- funkcji za
        usprawiedliwienie. Powszechny staje się brak pracy nad rozwiązaniem problemu -
        moja młodsza o 6 lat siostra pisła na swoich klasówkach - dyslekcja, dysgrafia,
        dysortografia - ja się śmiałam, że powinna pisać bezmózgowie. Też miałam
        straszne problemy z czytaniem i ortgrafią, ale ciężko pracowałam aby sie ich
        pozbyć i to bez 'taryfy ulgowej'. Czytałam, pisałam dodatkowe wypracowania,
        pracowałam z panią pedagog, mama robiła mi dyktanda, zasadzy ortografi nie
        tylko znałam, ale świadomie stosowałam. Tzn. nie wiedziałam jak sie co pisze i
        w chwili użycia jakiegoś słowa świadomie przypominałam sobie odpowiednią
        zasadę. W liceum opracowałam te metody do perfekcji. Ale opłacało się! Teraz
        mnie wyręcza czasem w pracy edytor tekstów - a moja siostra w wieku 22 lat ma
        problem z czytaniem ze zrozumieniem, bo dostała w pewnym monencie
        zaświadczenie, które wszyscy traktowali nie jak informację o konieczności
        dalszej pracy, ale jak ustprawiedliwienie. Pewnie kilka procent społeczeństwa
        faktycznie ma jakieś dysfuncje, ale w wiekszości przypadków
        zaświadczenia.sankcjonuję lenistwo.
        • Gość: bet Re: Dyskalkulia? IP: *.aster.pl 12.10.04, 14:45
          Zgadzam sie w pełni z powyższa wypowiedzia. Wiem co mówie bo tez
          jestem "ułomna " ale tego dowiedziałam sie bedąc dorosła a chodziłam do szkoły
          z pełna swidomościa koniecznosci nauczenia sie i stosowania zasad gramatycznych.
        • Gość: Zibi Re: Dyskalkulia? IP: *.lubin.dialog.net.pl 18.02.05, 16:23
          Dokładnie to chciałem napisać. Nic więcej ani mniej. Dodać mogę tylko coś, co
          działa na podobnej zasadzie: epidemia zapaleń pęcherza moczowego w czasie
          matury, ogromna chorowitość uczniów od czasu, gdy zwolnienia z lekcji piszą
          rodzice a jeszcze większa od czasu, gdy pełnoletni uczniowie piszą je sobie
          sami. To ostatnie to juz tragedia.
    • Gość: lxkfgjlifdhgvnhg Re: Dyskalkulia? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.04, 00:50
      Ja tam dodaję biegle w zakresie dziesięciu.
      • nchyb Re: Dyskalkulia? 18.02.05, 14:30
        A ja mam dyskalkulię po operacji neurochirurgicznej. Bez problemu zdawałam w
        pierwszym terminie (jako jedna z nielicznych) statystykę i ekonometrii, a teraz
        mam problem z dodaniem w pamięci 2 do 2. Do sklepu chodzę z kalkulatorem.
        Prawie rok po operacji, a u mnie z liczeniem bardzo źle. Iniejest to wina
        jakiegoś lenistwa, tylko podobno mikrouszkodzeń mózgu, powstałych w trakcie
        operacji.
        Przy okazji, nauczyłam się pisać i czytać po operacji, ale biegłe dodawanie w
        zakresie choćby 10 pozostaje dla mnie jak na razie w sferze marzeń.
    • Gość: as Re: Dyskalkulia? IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 18.02.05, 14:51
      A ja zdalam matme na maturze na 5 a nie radzilam sobie cale zycie z prosta
      arytmetyka. Najgorsze dodawanie typu 17 + 5 = ?
      Stawialam kropki na kartce i liczylam stukajac dlugopisem. Na samej maturze tez
      tak robilam i dalej robie.
    • Gość: Belfer Co na to pracodawcy???? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 15:12
      W szkole można się wymigać papierkiem, ale dalej....?????Pani "polonistka" w
      szkole musi jednak liczyć średnie, podliczać frekwencję, a jadąc np. na
      wycieczkę - również liczyć pieniądze.To tylko przykłady!Kto za nią to zrobi?
      Najbardziej podobało mi się podejście osoby, która znalazła swój sposób na
      liczenie.(Te kropki!)I tak powinno być!
      • jzniszcz Re: Co na to pracodawcy???? 18.02.05, 16:07
        Opowiadała mi synowa taki przypadek: Uczyła matematyki kilka lat temu w
        społecznym liceum. Miała ucznia który w klasie czwartej - maturalnej miał
        ogromne problemy z matematyką po prostu nie znał tabliczki mnożenia. Z innych
        przedmiotów też miał ogromne kłopoty. Synowa przeżyła szok kiedy ten uczeń
        wybrał matematykę jako przedmiot maturalny i nie było szans aby jemu i jego
        rodzicom to wyperswadować. Ale kiedy na dwa tygodnie przed egzaminem uczeń
        dostarczył do szkoły zaświadczenie o dyskalkulii to synowa przez dwadzieścia
        minut nie mogła podnieść się z krzesła ze śmiechu. Synowa już nie pracuje w tym
        liceum a ja założyłem się z nią że za około 20lat ten uczeń będzie jakimś
        szychą w władzach samorządowych lub administracji panstwowej - i WYGRAM.
        pzdr
        • Gość: student pracodwacom nic do tego.. IP: *.dag.pl / *.crowley.pl 21.02.05, 12:14
          w naszym kraju dość powszechne jest kombinowanie to fakt:)
          Ale kiedy człowiek już probówał wszystko w sposobach uczenia się i przyswajania
          wiedzy i nie zadzialalo,trzeba szukac ratunku.
          Uczenie sie tabliczki mnozenia to byl koszmar. Do dzis sie musze zastanowic
          porzadnie jezeli cos licze. Meczy mnie to. Matematyka dla mnie to poprostu
          czarna magia.
          Moze kwestia mojego przyswajania wiedzy i problemy z tym zwiazane pochodza od
          tego ze moje wychowanie lamało się na dwa kraje - polske i anglie.
          Po polsku mowie swietnie, bez akcentu, z pisaniem jest gorzej. Latwiej cos
          pamietam jesli czytam po angielsku, natomiast opowiada mi sie lepiej po polsku!
          Troche schiza lingwistyczna.
          Natomiast matematyka jest dla mnie duzym problemem od malego. Niestety nie moge
          sobie tego tak odpuscic...z matma zawsze i wszedzie byly problemy.
    • Gość: as Re: Dyskalkulia? IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 21.02.05, 12:59
      Moj dziadek, ktory skonczyl gimnazjum jeszcze za cara, liczyl zawsze po rosyjku
      (szcegolnie tabliczka mnozenia) chociaz doskonale potrafil i mowic i liczyc po
      polsku. Dlatego do pomocy w lekcjach wolalam babcie, ktora chodzila na prywatna
      pensje i uczona byla matematyki po polsku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka