Gość: Jacek
IP: *.brzesko.net.pl
17.02.05, 19:11
Co Państwo sądzicie o propozycji Pana Andrzeja Mirskiego, która została
opublikowana w "Dzienniku Polskim" we czwartek 17 lutego 2005 roku w
rubryce "Okiem psychologa", a która w bardzo sensowny sposób (moim zdaniem)
wnosi ciekawą propozycję reorganizacji naszego szkolnictwa. Cytuję obszerne
fragmenty: "[...] Może to smutne, ale czas na najbardziej bezinteresowną
przyjaźń przypada właśnie na ten krótki okres spędzany w szkole średniej,
kiedy człowiek już dojrzał do bliskich relacji z otoczeniem, a nie jest
jeszcze obciążony trudami życia, zmuszającymi do myślenia przede wszystkim o
sobie, o pracy i rodzinie. Psychologowie są zgodni co do tego, że w okresie
dorastania związki przyjacielskie są bardziej istotne niż kiedykolwiek
wcześniej i później. Licealiści spędzają ze sobą prawie 50 proc. czasu,
podczas gdy z rodzicami 5 proc. Przyjaźnie nabierają charakteru osobistego i
intymnego, młodzi ludzie dzielą się między sobą swoimi problemami i
tajemnicami, mają swój własny język i kody znaczeniowe, tworzą silną więź i
identyfikację grupową. Nabierają ważnej zdolności empatii, potrafią bez słów
odczytywać swoje myśli i nastroje, dają sobie wzajemnie poczucie wsparcia i
bezpieczeństwa. [...] Jest tylko jedna rzecz, która może niepokoić. Otóż
okres licealny jest zbyt piękny i ważny zarówno dla rozwoju społecznego,
emocjonalnego, jak i przede wszystkim dla intelektualnego, aby go skracać do
trzech lat. Niestety, gimnazjum, mimo najlepszych chęci specjalistów od
oświaty, nie stało się "młodszym" liceum, ale raczej "starszą" szkołą
podstawową - i znając prawa psychologii rozwojowej, należało się tego
spodziewać. Być może najlepszy system mógłby obejmować: cztery lata szkoły
podstawowej (dzieciństwo), cztery gimnazjum (przechodzenie z okresu
dzieciństwa do okresu dojrzewania), cztery liceum (właściwe dojrzewanie z
jego silnym impulsem wzrostu społecznego, emocjonalnego i intelektualnego).
Nie jest dobrze skracać coś, co daje bezcenny dar na całe życie, będąc
źródłem jedynych w swoim rodzaju wspomnień i więzi." Z poważaniem - Jacek.