Dziewczyny już sama nie wiem co myślec i będę ryczec jak wół....
Od maja wracam do pracy (nic już nie wymyślę a muszę bo z jednej
pensji to nie damy rady) zresztą nawet się cieszę bo to jednak
wyrwanie się do ludzi i ogólnie robota fajna, kumple wpożądku i
mówią że tęsknią

. Małym miała się zając mama, ale zapadła na bule
ręmatyczne i jak z nią rozmawiałam, to mi prosto w twarz nie
powiedziała , ale widziałam że boi się czy da radę . Miałam małego
zapisanego do żlobka , no ale myślałam tak dopiero na przyszły rok,
jednak podieliśmy z mężem decyzję że dajemy teraz. No i aczyna się
mój problem , czy dobrze robię, przecież on jeszcze malutki, z
jedzeniem też mogłoby byc lepiej no i ogólnie wiecie o co mi chodzi!
Opiekę będzie miał tam dobrą, bo pracuje tam moja sąsiadka (nawet na
maluchach) i napewno nie da krzywdy sąsiadowi zrobic, no ale .... oj
czemu ja w totka nie wygram, problem byłby z głowy...
Kurde pocieszcie mnie , powiedzcie że nie będzie tak źle...
PS. Mój najstarszy też chodził do złobka i wtedy jakoś nie
panikowałam ... no ale on "rusek" i donoszony.