robertmar1
01.05.05, 00:20
Czy nie sądzicie, że obecne zbiorowe olewanie przez uczniów swej edukacji
wynika z utrzymywania obowiązku szkolnego do 18. roku życia? Czy nie
uważacie, że bierze się z tego efekt naduzasadnienia i uczniowie przychodzą
do szkoły nie ze względu na zdobywanie wiedzy, a ze względu na sankcje prawne
i przez to mamy to co mamy?
Z tego wynika moja propozycja: znieśmy obowiązek szkolny. Ewentualnie możemy
zrobić jakiś (powiedzmy) 10-letni okres przejściowy, w trakcie którego
obowiązek szkolny obejmowałby tylko pierwsze 3 klasy podstawówki, po to, aby
uczeń z jednej strony wszedłby już w ten szkolny rytm, a z drugiej -
ukończenie 3 klas nic mu przecież nie da i niejako wymusi na nim konieczność
dalszego kształcenia się. Czy nie jest to sensowny pomysł?
PS. Moja propozycja nie wiąże się z prywatyzacją szkolnictwa! To byłoby nadal
tzw. darmowe.