Dodaj do ulubionych

Jeżeli nauczyciel zarabia tyle ile człowiek z wyks

19.01.06, 07:46
ztałceniem podstawowym, to nauczy tyle ile nauczyłby człowiek mający
wykształcenie podstawowe.To samo, w każdym cywilizowanym kraju, dotyczy
lekarzy, prawników itd. I taka jest tam róznica pomiedzy zarobkami. I być
może dlatego poziom medyczny i edukacji w tych krajach jest taki jaki jest,
czyli normalny.Polskie szkoły tracą sporo dobrych, młodych nauczycieli,
którzy sa zmuszeni do pracy w innych zawodach. Są i będą zatrudniani ludzie,
którzy wielokrotnie sa słabi i taki będzie poziom w polskiej edukacji.Takie
jest prawo doboru naturalnego. Dlaczego w edukacji polskiej nie miałyby
działać prawa rynkowe???? Przecież to dziedzina jak każda inna.
Obserwuj wątek
    • fan_gazety Taka jak każada inna, to może nie :-) 19.01.06, 08:15
      Ale na pewno dużo więcej "rynku" by się przydało. Oznaczałoby to w dużej mierze
      zniesienie, albo radykalne zmiany w Karcie Nauczyciela, w Ustawie o Systemie
      Oświaty, które promuja raczej etatyzm i skostnienie.

      Problem w tym, że obciążenie budżetu pensjami nauczycielskimi już jest strasznie
      duże i ponoć nie do zwiększenia :-( w kontekscie tego, że inni też chcą :-).
      Żeby najlepsji mogli zarabiać więcej, inni musieli by zarabiać mniej, co
      oczywiście logiczne, ale ... jak na razie nie w edukacji polskiej.
      • danuta49 Liczba urzędników potroiła się od 1989-ich płace 19.01.06, 08:22
        oraz koszty ich "miejsc pracy"zjadają środki potrzebne na poprawę warunków
        edukacji i innych dziedzin.Nie mówiąc o tym, że taka armia darmozjadów musi
        jakoś pozorować, że jest potrzebna, więc jeszcze większe straty generuje
        blokując różne dziedziny, że o swiadomie tworzonych sytuacjach korupcyjnych nie
        wspomnę.Teza o braku środków jest więc czystą demagogią;-)
        • fan_gazety To w jakims stopniu prawda, tylko... 19.01.06, 09:05
          kto będzie likwidował biurokrację :-)

          Problem też jest w tym, że nauczycieli w Polsce jest po prostu bardzo wielu, a
          nasz budżet - nie wnikając w przyczyny, bo będę miał zmarnowany dzień, jak
          zacznę :-) - niskim, jak na tak duży krak, w którym cały czas jest wiele do
          zrobienia. To szersza dyskusja. Osobiście bardzo bym chciał, by to edukacja i
          rozwój technologii jak np. w Finlandii (3,3% PKB na naukę!!!) były lokomotywą
          Polski, ale patrzę realnie. Kto ma w Polsce promować takie rozwiązania??
          LPR, Samoobrona, PiS ? Przecież to gorzkiego smiechu warte...

          Są jeszcze inne skandaliczne decyzje budżetowe, jak np. arbitralne obcięcie
          emerytur przed kilkoma laty. To są skandaliczne rzeczy, zniechęcające bardzo...
          • danuta49 Skąd wieść o wielkiej liczbie nauczycieli u nas? 19.01.06, 15:08
            W Polsce proporcjonalnie do liczby uczniów pracowników pedagogicznych jest mniej
            (!)w szkole niż w krajach rozwiniętych.Natomiast informacja o czymś innym jest
            manipulacją.U nas za nauczyciela robi i dyrektor szkoły(3godziny pensum), jego
            zastepcy(7godzin), bibliotekarze, pedagog i psycholog szkolny, informatyk z 9
            godzinami obsługujący szkolną sieć oraz sprzęt multimedialny, wielu urzedników
            szkolnej biurokracji na stanowiskach,gdzie wymagane są kwalifikacje pedagogiczne
            (oczywiście formalne)itp.itd.
            Tam dyrektor i zastępcy nie mają lekcji i robią za "administratorów oświaty"
            podobnie jak inni urzędnicy oraz cała masa doradców(psychologicznych,ds
            karieryitp.) biblitekarzy, szkolnych informatyków,specjalistów od frekwencji,
            reedukatorów, opiekunów niepełnosprawnych itp.itd.nie jest w statystykach
            traktowana jako nauczyciele!!!
            I tak rodzi się manipulacja!;-)
        • billy.the.kid Re: Liczba urzędników potroiła się od 1989-ich pł 19.01.06, 09:06
          to też jest element SYSTEMOWEJ PRODUKCJI GŁĄBÓW.
          • fortepianka W mojej szkole pracuja swietne nauczycielki, gdyz 21.01.06, 10:46
            moga sobie na to pozwolic z uwagi na wysokie pensje mezow. Znam tez wiele fajnych, bardzo dobrze zapowiadajacych sie nauczycileli, ktorzy zwiali ze szkoly gdzie pieprz rosnie z powodow finansowych wlasnie. W calej unii chyba tylko posli nauczyciel ma glodowa pensje, nieadekwatna do wyksztalcenia i nakladu pracy a takze zaangazowania w tzw. proces wychowania dzieci i mlodziezy. Smutne to.
            • fortepianka mialo byc" polski nauczyciel" a nie posli.... 21.01.06, 10:47
              • baba67 Re: mialo byc" polski nauczyciel" a nie posli.... 21.01.06, 17:55
                A ja zostalabym w szkole nie patrzac na pensje, ktora w moim odczuciu zreszta
                nie jest taka niska jesli sie ma mianowanie.Problem jest w warunkach pracy-tony
                papierow, bezsilnosc nauczycieli i dyrektora wobec chamstwa i niekiedy
                fizycznego zagrozenia ze strony niektorych uczniow.Jesli uczen np pobije
                nauczycielke, to ona musi szukac sobie nowej pracy-uczen w praktyce wyrzucony
                byc nie moze.Jesli nauczycielka broniac sie zrobi uczniowi siniaka pisza o tym
                wszystkie gazety jako przyklad kolejnej nauczycielki-sadystki.
                Nie chce byc czescia chorego systemu.
                • fortepianka do baby 23.01.06, 20:58
                  Wiesz co? Jatez mam mianowanie, dodatek za wysluge, spory dodatek motywacyjny i nie uwazam, ze ta pensja jest adekwatna do wkladu pracy i codziennego wysilku.
                  Owszem, uwazam ze ta praca ma w sobie "cos" i nie zaluje, ze ja wykonuje. Mam efekty, sympatie uczniow, rodzicow i uznanie dyrekcji, ciesze sie autorytetem wsrod uczniow, rowniez daje sobie rade z " ananasami", jednak taka pensja jaka otrzymuje to nie to. Skonczylam 2 kierunki studiow. Aktualnie koncze trzeci kierunek podyplomowo i co? Mam byc zadowolona z tej nedznej jalmuzny, ktora dostaje od panstwa? I mam pocieszc sie, ze sa tacy co w hipermarkecie zarabiaja 3 razy mmniej?
                  Nie zgadzam sie z Toba babo. Nasze pensje, na ktorymkolwiek szczeblu kariery zawodowej, sa uragajace naszej nauczycielskiej godnosci.
                  Nieraz nawet slyszalam na korytarzu komentarze samych uczniow na temat naszej nedzy finansowej.
                  Ciekawe czy moglabys sobie pozwolic na luksus bycia nauczycielem gdybys byla samotna i na dokladke musiala wynajmowac mieszkanie i jeszcze gdybys zyla w duzym miescie, w ktorym zycie wiecej kosztuj niz na prowincji????
                  Pozdrawiam.
                  • baba67 Re: do baby 24.01.06, 12:43

                    Jestem dla Ciebie pelna podziwu i uznania.Jesli jeszcze powiesz, ze pracujesz w
                    rejonowym gimnazjum , to w ogole chapeau bas.Ale i praca w podstawowce wymaga
                    nie lada umiejetnosci i wysilku.
                    Za prace w rejonowym gimnazjum pensja minimum powinna wynosic od 5000 na reke,
                    tak uwazam-to jest horror, ktory jest w stanie zniszczyc psychicznie kazdego.

                    Natomiast praca w dobrym liceum gdzie mozesz skupic sie na uczeniu, a nie tracic
                    wiekszosc energii na walke z dziatwa bardzo by mi odpowiadala(jestem typem
                    intelektualistki,nie posiadam silnej osobowosci niezbednej do poskramiania).
                    I w zupelnosci bylabym usatysfakcjonowana pensja nauczyciela mianowanego.
                    Mieszkam w duzym miescie i mozliwosci dorabiania jest sporo, a pensum 18 godzin
                    nawet wliczywsy w to prace w domu , rady oraz wywiadowki czyni to dorabianie
                    efektywnym.
                    Ja wiem, ze nie tak place nauczycieli powinny wygladac, ale odnosze moje
                    porownanie do naszych realiow.Wlasciwie wiekszosc grup zawodowych w Polsce moze
                    narzekac, ze zarabia za malo, bo ich placa realna w porownaniu z Zachodem jest
                    smieszna.
                    Dlatego zgadzam sie, ze nauczyciele i nie tylko powinni zarabiac duzo wiecej,
                    ale widze tez ze nauczycielska smietanka (dobre licea z wyselekcjonowana pod
                    wzgledem intelektualnym i kulturalnym mlodzieza) w wiekszych miastach wcale zle
                    relatywnie nie maja.
                    • fortepianka Babo! Trafilas w 10 -gimnazjum rejonowe.... 24.01.06, 15:02
                      Wlasnie w takim malym "wariatkowie" pracuje. I chyba kazdy z nas, kto sprobowal takiej pracy, wie ze ambicje tzw. intelektualne nalezy schowac w kieszen i nastawic sie najpierw na wypracowanie dyscypliny, szacunku do siebie i innych i cieszyc sie, ze chocby 50% klasy potrafi sie poprawnie podpisac i przeczytac swoje wlasne nazwisko. Niestety spotykam sie z takim "zjawiskiem" kazdego dnia. Mimo to lubie te dzieciaki, choc wiem ze wiele ich nie naucze z tzw. wiedzy ksiazkowej, to bede zadowolona jezeli naucze ich czegos przydatnego w zyciu. Swoja droga gdzies tkwi blad w edukacji. Wydaje mi sie, ze w nauczaniu poczatkowym, choc wiem rowniez,ze system jako taki jest chory, wlacznie z regulacjami prawnymi a raczej czesto z ich brakiem.
                      Nie wydaje mi sie, aby to nauczyciel gimnazjum mial zarabiac 5000 a w dobrym liceum nie. Niby dlaczego? Kazdy nauczyciel powinien byc wynagradzany godziwie. Tak jednak nie jest i nie bylo w poprzednim systemie. Teraz jestesmy w unii i dalej bez zmian. My jako nauczyciele nie mozemy glosno zgadzac sie na jalmuzne, dlatego w dalszym ciagu, droga babo, nie zgadzam sie z Toba. Nie mozemy glosno dawac przyzwolenia na taki a nie inny stan rzeczy. Nauczyciel w koncu musi zaczac zarabiac adekwatnie. To samo dotyczy lekarzy, pielegniarek, muzykow w filharmoniach, aktorow grajacych tylko w teatrach i innych zawodow ze sfery budzetowej.
                      Owszem, dorobic zawsze mozna, ale chodzi o to zeby nie bylo takiej potrzeby.
                      Rozumiesz Babo?
                      Pozdrawiam
                      • baba67 Re: Babo! Trafilas w 10 -gimnazjum rejonowe.... 24.01.06, 17:29
                        No ja niczego innego nie twierdze :-)
                        Pewnie ze zgody byc nie moze, chociaz ten brak zgody niewiele da.Bedzie jednak
                        jakim sygnalem, ze cos jest nie tak-panienka swiezo po prawie zalapawszy sie na
                        jakies szkolenia finansowane z unii wyciaga 6-7 tys , a jakie to porownanie z
                        praca nauczyciela w gimnazjum ?Te pieniadze tez przeciez publiczne niby sa.A ci
                        mnozacy sie urzednicy, ktorzy tworza mnostwo bzdurnych przepisow zeby
                        potwierdzic swoja przydatnosc?
                        Uwazam jednak, ze najgorzej maja nauczyciele gimnazjow i oni powinni miec jakis
                        specjalny dodatek albo obnizenie pensum.Nie twierdze, ze praca tam nie ma
                        zalet-ma, ale jest po prostu wykanczajaca.
                        Nauczyciel w dobrym warszawskim liceum po prostu robi co lubic powinien-uczy.Ja
                        bym sie bardzo cieszyla, gdybym tam sie dostala, choc musialabym miec duzo
                        szczescia.I nadal twierdze ze na tle naszej mizerii ci ludzie nie maja zle.
                        • danuta49 Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma!;-) 24.01.06, 17:36
                          1.Do tych zdolnych i ambitnych dzieci trzeba miec predyspozycje!(One tez mogą
                          glupiego belfra zjeść, tylko na swój sposób!)
                          2.Niestety gimnazjum(nie ze swojej winy!) wypuszcza coraz gorszy produkt!
                          • danuta49 Re: Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma!;-)P,S. 24.01.06, 17:38
                            Znam dobre warszawskie szkoły, do których na wejściu, poza odpowiednimi
                            kwalifikacjami przedmiotowymi!) trzeba mieć np.minimum(!)FCE z angielskiego!
                            • prenatka Re: Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma!;-)P,S. 25.01.06, 19:09
                              Gdzie są takie szkoły, gdzie wymagają FCE? Chcę tam iść! Aby była to dobra
                              szkoła! Z ambitnymi dziećmi.Jestem dyplomowana,mogę uczyć historii , wos,
                              informatyki...
                          • baba67 Re: Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma!;-) 24.01.06, 19:34
                            Zgadzam sie-ale ja nie bylabym glupim belfrem.Predyspozycje do pracy z bardzo
                            zdolna mlodzieza- kochac przedmiot, ktory sie wyklada i samo uczenie.
                            Byc gotowym poswiecac duzo czasu na przygotowanie lekcji, umiec wyczuc
                            indywidualne zdolnosci.Wszystko to sprawialoby mi wielka przyjemnosc w normalnej
                            szkole , tak jak sprawia teraz, tyle, ze w innym trybie.
                        • cytryna76 Re: Babo! Trafilas w 10 -gimnazjum rejonowe.... 24.01.06, 21:45
                          Niestety nie do końca mogę zgodzić się z Tobą co do tego, że praca w dobrym
                          liceum jest lżejsza niż w gimnazjum. Oczywiście nie ma sensu porównywać
                          warunków pracy - gimanjzum to horror, w którym tkwię już 4 lata, więc wiem, co
                          mówię. W renomowanym liceum jest cisza, spokój, dominuje nastwienie poznawcze,
                          można wyżyć się dydaktycznie - to na pewno, choć zdarzaja się wyjątkowo wredne
                          klasy i wyrafinowane chamstwo, nieprównywalne oczywiscie z prymitywnym
                          chamstwem, którym bombardowany jest nauczyciel w gimanzjum.To tak na
                          marginesie. Może nauczyciel w-f ma tam raj na ziemi, ale na przykład dla
                          polonisty posada w dobrym ogólniaku to istna orka, z którą powinien otrzymywać
                          stosowne wynagrodzenie. OCzywiście, że taka praca daje mnóstwo satysfkacji i
                          jest moim marzeniem, jednak pensja wyplacana dziś dobremu poloniście jest
                          żenująca. O ile nauczycielom gimanzjum nalezy się szkodliwe za pracę w
                          nieporównywalnie trudnych warunkach, o tyle nauczycielom liceów nalezy się
                          podwyżka za konieczny wkład pracy, który muszą włożyc, by utrzymać odpowiedni
                          poziom merytoryczny. Tak czy inaczej pensja nauczyciela jest więc za
                          niska.
                          • baba67 Re: Babo! Trafilas w 10 -gimnazjum rejonowe.... 25.01.06, 10:13
                            Widze, ze kiedys bylam niezla z polskiego, dzis natomiast juz nie umiem tak
                            przedstawic swoich pogladow, zeby byly zrozumiale :-(

                            Tak sie sklada ze uczylam wszedzie- w niezlym liceum rowniez, choc tylko przez
                            rok.Chamstwo zdarzalo sie i tam, jasne, ale byly to wypadki jednostkowe, a poza
                            tym nawet tamtejsze chamstwo potrafi nabrac respektu jak sie go inteligentnie
                            usadzi.Nie trzeba krzyczec, wzywac wychowawcy, rodzicow itp.Wystarczy ostry
                            jezyk.Nie mam silnej osobowosci, ale potrafie byc naprawde bardzo subtelnie
                            nieprzyjemna.Te drobne niedogodnosci wychowawcze maja sie nijak do warunkow
                            pracy w gimnazjum.
                            Uwazam, ze w ogole w Polsce wiekszosc ludzi zarabia za malo-nauczyciele en gross
                            rowniez.
                            Pisalam o swoich odczuciach na tle tego, co jest .Nie mozna porownywac uzerania
                            sie z wysilkiem (dla mnie przyjemnym)zwiazanym z doksztalcaniem sie i
                            przygotowaniem lekcji.
                            Powiedz z reka na sercu-gdyby Ci dano tyle samo godzin w dobrym liceum z pensja
                            25% nizsza nie zgodzilabys sie ? Dla mnie ten dylemat w ogole by nie
                            istnial-spytalabym tylko kiedy zaczynam.
                            • cytryna76 Re: Babo! Trafilas w 10 -gimnazjum rejonowe.... 25.01.06, 22:29
                              W chwili obecnej wraz z nadgodzinami z nauczania indywidualnego zarabiam ok.
                              1000 złotych. 25 % mniej oznacza pensję rzędu ok. 750 złotych. Praca w dobrym
                              liceum jest moim marzeniem i całkowicie zgadzam sie z Tobą, że tamtejsze
                              problemy wychowawcze są błahostką wobec gimnazjalnego chamstwa. Jesteśmy bardzo
                              podobne - ja też nie nadaję się do walki z gimnazjalistami i w tej walce
                              osiągam raczej mierne wyniki, a z normalnymi uczniami, ktorzy wiedzą, po co są
                              w szkole, radzę sobie bez problemu. Jednakże gdyby ktos zaoferował mi pracę w
                              dobrym ogólniaku za 750 złotych musiałabym się poważnie zastanowić, bo za takie
                              pieniądze po prostu nie byłabym się w stanie utrzymać. Nie mam męża i pewnie
                              prędko nie będę miała, więc moja wypłata nie może być tylko dodatkiem do
                              mężowskiej pensji, dlatego tez nie mogę pracować wyłącznie hobbistycznie.

                              Widać, ze nie jesteś polonistką, w więc chyba nie zdajesz sobie sprawy, ile
                              roboty ma nauczyciel tej specjalności zwłaszcza na początku swojej kariery
                              zawodowej (pierwsze 3-4 lata), szczególnie gdy przygotowuje do matury zdolną i
                              ambitną młodzież. Tu nie chodzi o zwykłe dokształcanie się, które dotyczy
                              każdego nauczyciela. Naprawdę bardzo czasochłonne jest przygotowywanie się do
                              zajęć - to nie tylko konspekt lekcji, ale i całe mnóstwo opasłych lektur, by
                              móc coś sensownego przekazać młodzieży.
                              Tak się składa, ze w chwili obecnej uczę tylko angielskiego, zatem mam
                              porównanie. Daleka jestem od stwierdzenia, ze anglista w liceum nie ma nic do
                              roboty, ale przygotowania się do lekcji angielskiego czy też sprawdzania,
                              testów, tudzież kartkówek ze słówek, nie można na porównywać z uważnym
                              przeczytaniem 30 rozprawek i zrecenzowaniem ich (a przeciętny polonista uczy w
                              4 oddziałach!). Te czyności zajmują niewspółmiernie więcej czasu.
                              Jaki z tego wniosek? Otóż niemal wszyscy angliści dorabiają. Nie ma się co
                              dziwić, skoro mają takie możliwosci, a praca w szkole nie jest dla nich aż tak
                              absorbująca. W chwili obecnej dorabiam i ja. Gdybym dostała pracę w renomowanym
                              liceum jako polonistka, musiałabym albo to dorabianie poważnie ukrócić, albo
                              być raczej kiepską polonistką. Za 750 złotych na rękę chyba nie mogłabym
                              pozwolić sobie na realizowanie się w zawodzie, chyba że bedę żyła wyłącznie
                              miłością do polonistyki...
                              • baba67 Re: Babo! Trafilas w 10 -gimnazjum rejonowe.... 25.01.06, 22:47
                                No rzeczywiscie, polonistom jest ciezko.Niemniej ja nie myslalam o sobie jako
                                anglistce (tak sie fajnie dorabia), ale jako historyku, bo takie mam wyksztalcenie.
                                Polonista rzeczywiscie ma duzo wiecej do sprawdzania i w ogole to ciezki chleb
                                dosyc, ale i historyk ma tych sprawdzianow troche, bo uczy i w 9 klasach.
                                Jesli chodzi o meza, no coz mozna miec meza ktory nie jest zrodlem dochodu
                                :-)oraz dzieci ktore trzeba utrzymac.
                                Ale nie zamienilambym swojego zdrowia na te 250 zl wiecej-wolalabym wyjechac
                                popracowac w wakacje.
                                Pozdrawiam serdecznie
                      • gaika Re: finanse 24.01.06, 18:14
                        fortepianka napisała:

                        >Kazdy nauczyciel powinien
                        >byc wynagradzany godziwie. Tak jednak nie jest i nie bylo w poprzednim
                        systemie. Teraz jestesmy w unii i >dalej bez zmian. My jako
                        >nauczyciele nie mozemy glosno zgadzac sie na jalmuzne,

                        Nie twierdzę, ze nauczyciele zarabiają wystarczająco dużo. Jest to profesja
                        wymagająca szerokich umiejętności i bardzo podatna na wypalenie zawodowe. Ale :
                        po pierwsze jest sporo grup zawodowych wynagradzanych fatalnie, po drugie
                        popatrzmy na relacje placowe. W Anglii średnia pensja nauczyciela wynosi 18
                        tys. funtów, średnia krajowa –28tys. W USA odpowiednio 45.000$ i 60.000
                        $(roczna wysokość pensji). W Polsce średnia pensja nauczyciela w 2003 roku
                        wynosiła 2.297 zł. przy średniej krajowej z III kwartału 2005, 2.347 zł. Ten
                        zawód traktowany jest po macoszemu również w krajach dużo bogatszych od
                        naszego. Po prostu nie stać ani nas, ani ich, by sfera budżetowa finansowana
                        była lepiej. Miejmy nadzieje, ze to się zmieni, ale może warto(zanim to w
                        cudowny sposób nastąpi;), wprowadzać pewne mechanizmy rynkowe (pisał o tym
                        Fan_gazety), żeby opłacało się pracować tym najlepszym, żeby wynagrodzenie było
                        związane z umiejętnościami.
                        • fortepianka do gaika 25.01.06, 10:05
                          Bardzo ladne te cyfry- owszem, tylko czy aby nie zapomnialas o jednej dosc istotnej kwestii? Mianowiecie w UK i USA panuja zasadniczo odmienne relacje placowo- cenowe. Mam na mysli, ze zycie tam kosztuje znacznie mniej, relatywnie rzecz jasna. Dlaczego nie wspomnialas o Niemczech, gdzie nauczyciel o statusie tzw. urzednika ( mysle, ze to odpowiednik mianowanego w Polsce) zarabia okolo 3000 Euro? Nas nie stac na lepsze finansowanie sfery budzetowej, niektorych krajow tez nie i z tym sie zgodze. Nie zgodze sie jednak z ciaglym wzrostem kosztow zycia i brakiem proporcji pomiedzy palca i cenami. Takze nie do konca prawde napisalas porownujac warunki zycia nauczyciela w UK czy USA do zycia n-la w Polsce.
                          Pozdrawiam
                          • gaika Re: do gaika 25.01.06, 21:22
                            fortepianka napisała:

                            >Bardzo ladne te cyfry- owszem, tylko czy aby nie zapomnialas o jednej dosc
                            istotnej kwestii? Mianowiecie >w UK i USA panuja
                            >zasadniczo odmienne relacje placowo- cenowe. Mam na mysli, ze zycie tam
                            kosztuje znacznie mniej,
                            >relatywnie rzecz jasna.

                            Fortepianko, nie porównuję Polski ze Stanami, tylko relacje płacowe w obrębie
                            danego kraju. W Polsce zarabia się mało (generalnie) i pensja nauczycielska
                            (choć zbyt niska) nie odstaje od przeciętnej krajowej (również zbyt niskiej).
                            Czy taniej, czy drożej w innych krajach zależy oczywiście od tego gdzie się
                            mieszka (tak jak w Polsce zresztą). W dużym mieście( lub "bogatym" ) żyje się
                            potwornie drogo.
                            Nauczyciel amerykański, aby moc uczyć w dobrej szkole (zarobki wtedy ma wyższe)
                            traci dziennie na dojazd co najmniej dwie godziny(wersja optymistyczna) i
                            jeszcze musi być w szkole 40 minut przed lekcjami, w razie gdyby uczniowie lub
                            rodzice zapragnęli się spotkać. Nigdy nie będzie go stać na zamieszkanie w tej
                            okolicy. Rodziny z pensji nauczycielskiej tez się nie utrzyma.
                            Nauczyciel amerykański nie porównuje swoich zarobków z polskimi, tylko z np. z
                            zarobkami amerykańskich lekarzy. I to porównanie wypada dla niego dramatycznie
                            źle.
                            Brytyjskie związki zawodowe nauczycieli trąbią , ze pensja uwłacza;) i swego
                            czasu szykowali strajk. Zarobki nauczycieli w tych krajach daleko odbiegają od
                            średniej, wiec z ich punktu widzenia sytuacja jest skandaliczna.

                            >Dlaczego
                            >nie wspomnialas o Niemczech,

                            Bo nie wiem jak jest w Niemczech:)

                            >Nie zgodze
                            >sie jednak z ciaglym wzrostem kosztow zycia i brakiem proporcji pomiedzy palca
                            i cenami.

                            W jaki sposób? Można powiedzieć, ze nikt się nie zgadza, tylko co z tego?;)

                            >Takze nie do konca prawde napisalas
                            >porownujac warunki zycia nauczyciela w UK czy USA do zycia n-la w Polsce.

                            Nie porównywałam warunków życia, bo standard jest inny z wiadomych powodów.
                            Pokazałam, ze w krajach dużo bogatszych nauczyciele zarabiają niewiele i ze nie
                            jest to specyfika wyłącznie naszego kraju. Ciągłe powtarzanie, ze inni mają
                            lepiej nie odpowiada do końca rzeczywistości. W USA od dekady podwyżki
                            nauczycielskie nie pokrywają inflacji. Nie porównuję pensji polskiej z
                            amerykańską, porównuję relacje.
                            • fortepianka Re: do gaika 27.01.06, 10:50
                              O.K. Rozumiem co napisalas. Tak czy inaczej nauczyciel niemiecki jest
                              wynagradzany niezle, wiem to na pewno.
                              Pozdrawiam
                              • chilly Re: do gaika 27.01.06, 16:33
                                Z doświadczeń "przyspieszonych" emerytów. 30 lat pracy w szkole. Kilkanaście
                                lat jako wicedyrektor placówki. Niemal natychmiast po wejściu nowych przepisów -
                                w stopniu nauczyciela dyplomowanego. Od 1 stycznia na emeryturze - 1016
                                zł "na rękę". Bez komentarza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka