Dodaj do ulubionych

Religia w szkole

12.10.06, 13:04
Nawet nie wiecie, jak mnie wkurza ten przedmiot w polskich skzołach. Uczę w
podstawówce i widzę, że coraz więcej rzeczy zaczyna się w ŚWIECKEIEJ szkole
kręcić wokół szeroko pojętej wiary. 2 godziny na paciorek w tygodniu to
skandal! Matematyki jest zaledwie cztery, języków obcych trzy!!!W dodatku w
mojej szkole nie wolno organizować dyskotek w piątek! W żaden! Jako opiekun SU
uważam, ze to niedopuszczalne, aby kościół tak mocno ingerował w działalność
placówki oświatowej! Nie pomagają argumenty, że środek tygodnia to nie jest
najlepszy pomysł na zabawę - następnego dnia dzieci są nienauczone, wymigują
się od kartkówek. Poza tym wiele z nich po prostu nie może przyjść, bo chce
się uczyć!!! Ludzie, świat stanął na głowie!
Jestem tolerancyjna i choć wkurzają mnie na przykład krzyże na ścianach w
każdej klasie, nie komentuję tego. Ale nikt się nie pyta, czy mnie
(Antychrystowi), coś nie wadzi. Boję sie komentowac pomysły katechetek, bo sa
tak zajadłe w swej nienawiści do wszystkiego, co nie leży krzyżem, ze mogłyby
mnie ukamienować!
Przepraszam za emocjonalny ton tej wypowiedzi, ale czy nie uważacie, że są
jakieś granice???
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Religia w szkole 12.10.06, 13:52
      Jak na dorosłą osobę w zbyt emocjonalny sposób prezentujesz swoje zdanie.Wyzywa Cię ktoś od antychrystów, że robisz z sibie ofiarę prześladowania ze strony KK?
      Mam przyjaciół i niewierzących, i wierzących,i wierzących inaczej, ale nikt z nich w taki sposób nie prezentuje swojego zdania. Nieprawdziwe jest Twoje zdanie,że jesteś tolerancyjna, z Twojego postu aż bije niechęć do innych i tyle.Mam prawo mieć takie zdanie, a ja mam prawo nie chcieć pójść na studniówkę, którą ktoś chciałby oraganizować w piątek. I tyle.
      Dlaczego świat -wg Ciebie- stanął na głowie? Bo ludzie są różni? Ano są: są wierzący i niewierzący, poszukujący i agnostycy, mili i niemili - RÓŻNI.
      Zuepłnie nie rozumiem, na czym wg Ciebie polega przekraczanie granic.
      • dragonfly15 Re: Religia w szkole 12.10.06, 14:55
        Nie, nie dlatego, że są różni. Tylko szkoła publiczna z założenia jest świecka.
        Jak sie okazuje -tylko z założenia. Masz prawo nie iść na studniówkę
        zorganizowaną w piątek. Ale ja też chciałabym miec prawo ją w piątek zorganizować.
        Chciałam uzyskać zgodę na organizowanie dzieciom imprez w różne dni tygodnia -
        to nie musi być zawsze piątek. Ale jej nie uzyskałam. Piątek odpadł bo dyskusji
        na poziomie, do którego nie chciałabym się tutaj zniżać, bo musiałabym sie
        położyć pisząc to.
        I żebyś wiedziała - w czasie rozmowy z jedną ze świątobliwych katechetek
        zostałam (co prawda poł żartem, poł serio) nazwana małym antychrystem. Tak czy
        siak nie było to śmieszne, bo nie znoszę, jak ktoś na mnie patrzy z politowaniem
        i spojrzeniem wszyskowiedzącym i wszechwybaczającym a jednocześnie wiem, że z
        chęcią by mnie widziano smażącą sie w piekle.
        Jeżeli odbierasz mnie jako nietolerancyjną - trudno. Jakoś to przeżyję. Ale
        uwierz mi - ja też mam znajomych i przyjaciół różnych opcji i jakoś się dogadujemy.
        • marzeka1 Re: Religia w szkole 12.10.06, 17:00
          Wiesz, myślę, że Twój emocjonalny ton i rozgoryczenie bierze się z tego,że trafiłaś na "świątobliwe" jak to określiłaś katechetki. U mnie w szkole problemem jest ksiądz, katechetki są bardzo w porządku-nie ma mowy o jakimkolwiek narzucaniu zdania czy czepianiu się, bo ktoś jest niewierzący. Często postrzeganie jakiegoś problemu zależy od ludzi, którzy o nim mówią.Przez ich pryzmat popadasz w uogólnienie (przynajmniej ja tak to widzę). Dodam tylko, że dla ludzi wierzących piątek nie jest tylko jednym z dni tygodnia i kościół zaleca w ten dzień zarówno post, jak i powstrzymywanie się od zabaw, jeżeli dzieci są z rodzin wierzących, to rodzice mają prawo nie chcieć, by w ten dzień była dyskoteka. Jednak do głowy by mi nie przyszło,by z politowaniem czy "wszechwybaczającym" spojrzeniem patrzeć na osobę, która myśli inaczej. Pozdrawiam.
          • kazek100 Re: Religia w szkole 12.10.06, 17:20
            A ja ten emocjonalny ton i rozgoryczenie rozumiem. Nie do końca pochwalam, ale
            rozumiem.

            Bo to jest naprawdę paskudne, że religię, która jest wewnątrzną sprawą
            człowieka i której absolutnie nie wolno nikomu narzucać, od parunastu lat
            traktuje się jako oczywistość, wciska przy każdej okazji, a jeszcze przy tym
            krzyczy się, że "katolicy są prześladowani". Zmiany w podręcznikach, specjalny
            tryb awansu dla księży katechetów, krzyże w klasach (dodajmy - nikt nie pytał,
            kto sobie tego życzy, rekolekcje (czyli trzy dni laby) w czasie lekcji,
            ostatnio na forum poznańskim pisałem o zajęciach z religii w przedszkolu
            (zorganizowanych tak, że w praktyce nie ma możliwości nieposłania na nie
            dziecka)...

            Ale dla autora wątku mam "pociechę" (cudzysłów chciałbym podkreslić). Nie ma
            problemu z organizowaniem dyskotek w piątek. Płaci się lokalnemu proboszczowi,
            on daje odpust i już jesteśmy w zgodzie z Bogiem! W mojej szkole tak robią.
            Prawda, że przeurocze?

            Piszesz "to rodzice mają prawo nie chcieć, by w ten dzień była dyskoteka". No
            tak, ale na jakiej podstaiwe tak piszesz. Od lat dyskoteki były w piątek, bo
            tak po prostu jest praktycznie. Uczyłem w kilku szkołach, nigdzie nikt
            przeciwko temu nie prostestował. Ale gdzieniegdzie pojawi się dwóch
            natchnionych, robią awanturę i już w imieniu kilkuset innych podają
            stwierdzenia typu "rodzice nie chcą..." Ja też jestem rodzicem, i nie chcę
            lekcji religii w szkole. Chcę, aby się one odbywały w Kościołach. Jest to
            argument?

            Czuję sie jak kretyn, gdym przed zabraniem uczniów na film o Harrym Poterze
            muszę zebrac zgodą od kilkuset rodziców, czy aby mogę. 99% z nich puka się w
            czoło (i słusznie), zgody przynosi 100%, ale gdzies tam znajdzie się dwóch
            moherowców, którzy zrobią wokół tego sprawę. Prześledziłaś zmiany w
            podrecznikach z j. polskiego (wsipowskich) na przestrzeni ostatnich kilkunastu
            lat? Są znaczące...
        • playadelsol Re: Religia w szkole 13.10.06, 03:59
          No ale studniówka powinna być dla wszystkich, skoro ktoś (a zakładam ze więcej osób) z pewnych przyczyn na nią nie pójdzie ponieważ organizowana jest w piątek, no to pojawia się tu pewnien drobny problem..chyba zapominasz ze studniówka (czy jakakowliek inna imprea) jest nie dla Ciebie a dla uczniów właśnie, więc czemu na siłe chcesz ich czegoś pozbawiać?

          i tak na marginesie, szkoła moze i jest świecka, ale większośc uczniów już nie, i chyba o tym niestety zapominasz....
          • kazek100 Re: Religia w szkole 13.10.06, 10:30
            Nie spotkałem jeszcze ucznia, który nie chciałby studniówki w piątek. A jeżeli
            jest ich nawet kilku na kilkuset, to co z kolei z tymi, którzy nie chcą w sobotę
            (bo drożej), nie chcą w środę (bo nastepne dnia lekcje etc). Jak to jest, że
            kilku ideologów narzuca swoje zdanie całemu społeczeństwu?

            Jeszcze raz zadam to samo pytanie, co wyżej - u mnie w szkole nie ma tego
            problamu. Płaci się lokalnemu proboszowi, ten załatwia odpust i jest wszystko
            OK. Pytanie brzmi - czyz nie jest to urocze, że liczy się tylko kaska?
            • playadelsol Re: Religia w szkole 13.10.06, 13:08
              moze zeby było jasne, jesli o mie chodzi to nie ma róznicy kiedy takie imprezy sie odbywają, moze być nawet w niedziele, tylko chciałam zwrócić uwagę na fakt dla kogo sa te imprezy, więc tlumaczenie w stylu "uczeń ma prawo nie isc na studniówkę organizowaną w piątek" to jedna z najbardziej oburzających rzeczy jaką ostatnio słyszałam, bo wychodzi na to że ktos tu o sobie mysli ze jest pepkiem świata, zapominając ze tak naprawde pełni funkcje uslugową, jest zatem zwyklym sługą......
            • dragonfly15 Re: Religia w szkole 13.10.06, 13:40
              Jest to straszne! Ale ja nie po to zbieram z dziećmi pieniądze za bilety, nie po
              to organizujemy sklepik, żeby odpalać z tego działę jakiemuś idiocie w sutannie!
              Jest to tak bardzo niemoralne, że właściwie nawet nie wiem, jak to skomentować. ???
      • randybvain Re: Religia w szkole 12.10.06, 18:46
        Tolerancja to jest wlasnie, jak czegos nie lubisz, ale zmuszasz sie, zeby to
        przecierpiec.
        • dragonfly15 Re: Religia w szkole 12.10.06, 22:33
          No OK, tylko dlaczego to zawsze działa w jedną stronę??

          Odpust za kaskę! Buahahahaha! Szkoda, że to nie dowcip...bo tak naprawdę to ten
          nasz Ciemnogród nie jest zabawny. Nic a nic.
          A propos programu z języka polskiego - oczywiście, że widzę zmiany.:((
          A z "Harrym Potterem" to już jest sprawa przezabawna. Czy teraz też czujecie się
          zobligowani do omawiania "Opowieści z Narni"? Bardzo to ładne, ale bez przesady.

          Za emocjonalny ton przepraszam - było to zaraz po krótkiej, lecz dynamicznej
          wymianie zdań z katechetką, więc moje nerwy zostały lekko nadszarpnięte. Blech
          • randybvain Re: Religia w szkole 13.10.06, 14:58
            Mysle, ze powinnas wystosowac oficjalne pismo do dyrektora w sprawie dyskoteki.
            Potrzebna ci jest podkladka na dalsza walke.
            Jesli odpowie w stylu, ze rodzice sie nie zgadzaja - rodzice nie sa jego
            przelozonymi. Nad nim jest ministerstwo. Czy gdyby rodzice sie nie zgadzali,
            aby ich dzieci uczone byly jezyka niemieckiego, tez by ich posluchal?
            Jesli odpowie w jakikolwiek sposob zahaczajacy religie - ty wyciagnij
            konstytucje. Masz prawo zglosic to do odpowiedniego rzecznika, chocby do Sadu
            Najwyzszego.
            Jesli odpowie w jakis inny metny sposob, probuj jeszcze raz, do skutku, az
            zbierzesz wystarczajaca ilosc dokumentow potwierdzajacych teze, ze dyrektor nie
            dba o uczniow, bo nie chce im urzadzac dyskotek. Z tym do kuratorium.
      • playadelsol Re: Religia w szkole 13.10.06, 04:07
        sorry ale Ty chyba nie bardzo rozumiesz znaczenie słów....co to w ogóle jest "wierzący inaczej"????
        albo wierzysz albo nie, a w co to juz nie ma znaczenia..a dla Ciebie ludzie wierzący to tylko katolicy (względnie chrzescijanie, ale pewnie z wyłaczeniem świadków jehowy(ch), itd) - strasznie masz ograniczoną wizje świata....mozna wg Ciebie wierzyć w Boga, albo w niego nie wierzyć, albo byc wierzącym inaczej, czyli buddystą, muzulmaninem itd.......ale słowo wierzacy rezerwujesz wylącznie dla chrześcijan..a innych tolerancji próbujesz uczyc.....
    • ajala1 Re: Zakazane piątki i inne rewelki 12.10.06, 23:11
      Temat już był, ale rozpoczęty przez rodzica i odnoszący się bardziej do faktu
      uczęszczania lub nie na lekcje religii.
      Teraz punkt widzenia nauczyciela - cóż za pruderia - oburzać się na "zakazane
      piątki";) Nie wiem, jak szanowni rozmówcy, ale ja pracuję tak ciężko od
      poniedziałku do piątku włącznie, że cały weekend chcę mieć dla siebie i swojej
      rodziny. I całe szczęście, że są te "zakazane" piątki, to bardzo wygodne
      uzasadnienie odmowy organizowania jakichkolwiek harców w szkole w piątkowe
      popołudnie i wieczór. Podziwiam "nawiedzonych" opiekunów SU, którzy
      najwyraźniej nie mają pomysłu na piątkowy relaks w gronie rodziny lub
      znajomych, ale zanim "zorganizują" życie innym nauczycielom /bo przecież na
      takiej dyskotece jeden opiekun nie wystarczy/, niech może zapytają ich o
      zdanie. Ja tam wprawdzie w piątek "padam na twarz" ze zmęczenia, ale zawsze
      chętnie lecę na każdą imprezę/imprezkę/spotkanie organizowane w gronie moich
      prywatnych znajomych - służbowych mam dość. I nie życzę sobie, by mi ktoś
      zajmował ten czas na "służbową" dyskotekę.
      To, że dzieci są "nienauczone" na drugi dzień po dyskotece jest: po 1) jasne
      dla wszystkich; po 2)bezproblemowe dla "normalnych" nauczycieli - rozumieją,
      nie pytają i nie robią kartkówek - mają na to jeszcze inne dni
      tygodnia/miesiąca. W końcu dyskoteki nie są chyba organizowane co tydzień, a
      ten jeden dzień w miesiącu może być "luźniejszy".
      O potrzebie religii w szkole w sensie miejsca już pisałam, zaś krzyże na
      ścianach mi nie przeszkadzają, jeśli ładnie się wkomponowują w całość wystroju.
      W mojej pracowni nie ma krzyża, nie wiem czy przez zapomnienie, zaniedbanie,
      czy też dlatego, że nie odbywają się w niej lekcje religii. W pokoju
      nauczycielskim też nie ma krzyża. Nieistotna dla mnie i chyba wielu innych
      nauczycieli jest tylko symbolika, istotniejsze zaś zasady moralne, które są lub
      powinny być wpajane na lekcjach religii.
      U mnie są "normalne" katechetki, które nie przeginają w żadną stronę i dość
      sympatyczni księża /niestety dość bezradni wobec chamstwa młodzieży/.
      Traktowani są dokładnie tak samo, jak inni nauczyciele - nie mają więcej
      przywilejów, ani mniej obowiązków. Pracują w zespołach zadaniowych, komisjach,
      pełnią dyżury, są opiekunami na szkolnych dyskotekach, wycieczkach, rajdach,
      współorganizatorami szkolnych uroczystości, konkursów itd. Obowiązuje ich też
      taka sama dokumentacja. Mają gorzej z nadzorem, bo jest podwójny - i ze strony
      dyrektora szkoły i ze strony kurii.
      Wszystko zależy od ludzi, jeśli jest wola dogadania się, to jest ok. Czasem
      trzeba pokrzyczeć i wytknąc komuś, np. lenistwo czy nieprofesjonalne
      zachowanie, a czasem trzeba umieć okazać asertywność, obronić "swoje terytorium
      i swój czas".
      Ale jeśli dragonfly15 napisała:
      "Boję sie komentowac pomysły katechetek, bo sa tak zajadłe w swej nienawiści do
      wszystkiego, co nie leży krzyżem, ze mogłyby mnie ukamienować!", to właściwie
      brak jest komunikacji, a zwłaszcza informacji zwrotnej dla "świętobliwych
      katechetek". Wobec tego trudno oczekiwać jakichkolwiek zmian "po myśli" autorki
      wątku. Warto chociaż próbować rozmawiać, żeby zrozumieć pobudki innych i
      zaprezentować im swoje zdanie. Pzdr:)
      • dragonfly15 Re: Zakazane piątki i inne rewelki 13.10.06, 13:37
        Jakie to musi być miłe i błogie tak czekać aż ktoś coś zrobi. Byle nie w piątek.
        heh ..Piątek jest dla mnie takim samym dniem mojej pracy jak każdy inny. Fakt,
        że trzeba byłoby podyżurować na dyskotece raz na kwartał rzeczywiście jest
        przerażający. :)))))
        Jeszcze raz powtarzam - nie wymysliłam sobie tego piątku tak sobie, bo mi się
        nudziło, ale prosiły o to dzieci. Wiele z nich nie może przychodzić na zabawę w
        środku tygodnia. A z tego co wiem, to szkoła jest dla dzieci, a nie dla nas. Nie
        jestem nawiedzona, traktuję swoją parcę bardzo serio, wybrałam ten zawód z pełną
        premedytacją i świadomością konsekwencji wyboru.
        Uczę swoje dzieciaki samodzielnego myślenia, wyrażania opinii i jeżeli na
        zebraniu samorządu przedstawiaja mi logicznie uargumentowane postulaty, to moim
        zadaniem jest pomóc im je spełnić.
        Ja za nawiedzone uważam panie, które przyłażą do szkoły na kawę, odwalają lekcje
        i wielce zmęczone wracają do domu. Pracowałam w kilku szkołach i to zawsze
        wygląda tak samo - jest taka grupa ludzi, która na myśl, że na przykład
        musiałaby się przytaszczyć do szkoły w piątek wieczorem, zeby coś zrobić,
        dostaje wylewu. Radzę pomyśleć o zmianie zawodu.
        pozdrawiam i dziękuję wszystkim za wypowiedzi
      • randybvain Re: Zakazane piątki i inne rewelki 13.10.06, 15:01
        Czas w ktorym jest dyskoteka nie jest w normalnych godzinach twojej pracy.
        Dlaczego zachowujesz sie wiec, jakbys miala noz na gardle i byla zmuszona do
        pobytu na dyskotece? Nie mozesz odmowic?
        • ajala1 Re: Zakazane piątki i inne rewelki 13.10.06, 16:21
          randybvain napisał:
          > Dlaczego zachowujesz sie wiec, jakbys miala noz na gardle i byla zmuszona do
          > pobytu na dyskotece? Nie mozesz odmowic?
          ***Nie wiem, czy pytanie było skierowane do mnie, ale na wszelki wypadek
          odpowiem. Nie, nie mogę odmówić, gdyż po 1) podczas dyskoteki dyżurują
          wyznaczeni nauczyciele /nie wciąż ci sami, tylko kolejno z listy/ i jeśli mi
          termin nie pasuje, muszę z którąś z koleżanek zamienić się na następny termin,
          a nie zawsze znajdą się chętne do takiej zamiany; po 2) są dyskoteki, gdzie
          obowiązkowa jest obecność wszystkich nauczycieli. Może się mylę, ale Wy chyba
          pracujecie w mniejszych szkołach i nie bardzo macie pojęcie, co to znaczy
          tysiąc uczniów na dyskotece i jeszcze spora grupa młodzieży z innych szkół
          zbierająca się wokół szkoły w celach rozmaitych.
          Jeśli napisałam, że pracuję ciężko, to znaczy po 8-10 godzin dziennie, z tego
          tylko połowa przypada na zajęcia z uczniami, reszta to m.in. włąśnie
          organizowanie wszelakich imprez dla nich. Nie odpalanie byle czego, byle jak,
          byle było, że się odbyło. Najmniej wysiłku zarówno intelektualnego, jak i
          organizacyjnego wymaga dyskoteka - toteż niech się tym zajmuja inni, ja wolę
          bardziej wyrafinowane formy wszechstronnego rozwijania młodzieży. Porządnie
          przygotowana i dopracowana w szczegółach impreza "kosztuje" minimum 2 tygodnie
          pracy po kilka godzin dziennie, często łącznie z sobotami. I wymaga WSPÓŁPRACY
          kilku lub kilkunastu nauczycieli. Celowo wykrzyczałam współpracy, a nie
          biernego uczestnictwa czy "pobytu".

          randybvain napisał:

          > Czas w ktorym jest dyskoteka nie jest w normalnych godzinach twojej pracy.
          ***Jest - od 17.00 do 20.00, a bal absolwentów nawet do 0.00. A kto i gdzie
          napisał, że ja swoje 8 godzin dziennie mam realizować w ściśle określonych
          danego dnia godzinach? W określonym czasie mam tylko zajęcia edukacyjne z
          uczniami, typu lekcje /pensum 18 godzin tygodniowo + ewentualne nadgodziny/. A
          pozostałe 22 godziny? Przecież płacą nam za 40 godzin tygodniowo.
          No i na koniec /bo znów trafiłam do nie swojej bajki/ - po 20 latach pracy
          ciężko zmieniać zawód, zwłaszcza, jak się ma najwyższe kwalifikacje i najwyższy
          stopień awansu. Te nagrody i odznaczenia to też mi pewnie za leżenie dają.
          Dobrze chociaż, że absolwenci /czyli młodzież, która zupełnie już
          jest "uniezależniona" ode mnie i mojej szkoły/ myślą inaczej, bo po co
          przychodziliby z kwiatami do byłej nauczycielki /i to wcale niekoniecznie
          wychowawczyni/, przysyłali kartki z życzeniami, czy nawet zapraszali na swoje
          śluby. A dziś też byli:))
          Może jednak zmienię zawód, ten młody narybek nie jest zbyt ambitny i
          komunikatywny stając twarzą w twarz z tymi starymi nudnymi belframi;)
          Na szczęście moje wykształcenie pozwala na pracę wszędzie.
          Pzdr i życzę wszystkim, by szkoła była nie tylko dla uczniów, ale również dla
          nauczycieli.
          Nie tylko w dniu dzisiejszym.

          • dragonfly15 Re: Zakazane piątki i inne rewelki 14.10.06, 21:54
            Zgadza się. Oczywiście, że nie mogę odmówić. Poza tym jako opiekunka SU - ja te
            dyskoteki niejako organizuję i muszę być na każdej z nich. Nie płaczę jednak z
            tego powodu. W przeciwieństwie do różnych pań nauczycielek, którym ciężko po
            lekcjach zebrać się do czegokolwiek prócz narzekania.
            Niechaj religia wróci w końcu do tam, gdzie jest jej mejsce, czyli do kościoła.
            Bo jak teraz jeszcze ci idioci zakażą nam nauczania teorii ewolucjii, to czarno
            to wszystko widzę.
          • randybvain Re: Zakazane piątki i inne rewelki 15.10.06, 14:02
            Rozumiem wiec, ze umowa o prace nie okresla konkretnych godzin, skoro nie
            mozesz zaprotestowac, aby pracowac o polnocy.
            Dla mnie to jest wyrazne lamanie prawa. Nie mozna cos z tym zrobic? Dla mnie
            jest to absurd, ze ktos cie "wyznacza" do pracy! To jest normalne niewolnictwo.
            • dragonfly15 Re: Zakazane piątki i inne rewelki 15.10.06, 21:50
              Jeszcze raz proszę się zastanowić nad zmianę zawodu! I prosze pomysleć - o ile
              pracujesz w szkole - co podpisywałeś! (Ano to, ze masz czterdziestogodzinny
              tydzien pracy - 18 plus reszta nieważne kiedy!!!! Dyskoteki, rady, sprawdzanie
              klasówek, zesztów - wszystko to się liczy. I oczywiście nie można tak naprawde
              zweryfikoać, czy ktoś pracuje 40, czy moze tylko 25 czy 50. Ale nad tym trzeba
              się było zastanowić przed pójściem do szkoły.)
              Mnie taki tryb pracy odpowiada.
        • nowabiala1 Re: Zakazane piątki i inne rewelki 14.10.06, 12:40
          Cały problem w tym, ze sa nowe przykazania koscielne od jakichs trzech lat.
          Dawniej bylo "w czasach zakazanych zabaw hucznych nie urzadzac" i te czasy
          zakazane byly definiowane jako adwent i wielki post. A tearz "wszystkie patki
          całego roku"
          No i rodzice zalezenie od stopnia orientacji w temacie zabraniaja chodzenia na
          zabawy w piatki badz zupelnie nie maja pojecia o co w tym wszystkim chodzi.
    • marzeka1 Re: Religia w szkole 13.10.06, 09:14
      Określenie "wierzący inbaczej" było skrótem myślowym i miałam na myśli: nie tylko katolika. Moi znajomi to zarówno niewierzący, jak i kalwini, metodysta, a także świadkowie Jehowy(bardzo bliska koleżanka).Z innymi wyznaniami nie mam bezpośredniwego kontaktu, więc się nie wypowiadam. Rusza mnie jednak gdy zbulwersowana i tolerancyjna założycielka wątku rzuca okresleniami typu ciemnogród i tyle. Bo tolerancja to znoszenie także czegoś, co nie zawsze nam odpowiada.Nie próbuję niekogo uczyć tolerancji,powiedziałam swoje zdanie i tyle.
      • playadelsol Re: Religia w szkole 13.10.06, 13:09
        no więc wychodzi na to ze wierzacy to tylko katolik, a wierzący inaczej to wszystkie inne wyznania....
      • dragonfly15 Re: Religia w szkole 13.10.06, 13:28
        Bo jest mi blisko do tradycji oświeceniowej i ubolewam nad faktem, że według
        niektorych osób (np. Marzeki) tolerancja działa niejako w jedną stronę. Ja mam
        tolerować krzyże na ścianach i zakaz zabawy w piątek, ale inni już mojej chęci
        ułatwienia dzieciom życia (bo o to tutaj głownie chodzi), czyli zorganizowania w
        piątek imprezy już nie. Tak jest sprawiedliwie? Za bardzo polskie szkoły
        przypominają medresy. To, że mówię o tym, co mnie boli lub drażni, nie oznacza,
        ze jestem nietolerancyjna. I zapewniam, ze koleżanka Marzeka byłaby też
        zbulwersowana sposobem w jaki Sz. P. katechetka potraktowała swoją rozmówczynię,
        czyli mnie.
        Ja również pisze o tym, co myslę. I tyle.
        • aka10 Re: Religia w szkole 13.10.06, 21:14
          Od zawsze uwazam,ze w szkole powinno byc religioznawstwo,uczace dzieci-bez w
          zgledu na wyznanie-tolerancji dla innych wyznan.Religia ma byc przy kosciele i
          tylko tam.Nie rozumiem rowniez,dlaczego w szkole maja byc dwie godziny
          religii,podczas,gdy swego czasu,gdy religia byla poza szkola,byla tylko godzina.
          Co do imprez w piatki,to jasna sprawa,ze dzieciom i rodzicom najwygodniej,bo w
          sobote rano wstawac nie trzeba.Kto nie chce,ten nie musi na taka dyskoteke isc
          i sprawa zalatwiona.Pozdrawiam.
    • 0golone_jajka nie dajmy się czarnym! 14.10.06, 09:14
      My jako rodzice powinniśmy twardo przeciwstawiać się zakusom czarnych. Wolność Tomku w swoim kościółku. Tam niech nie organizują dyskotek w piątki tylko leżenie krzyżem. Ale nie możemy sobie pozwolić wchodzić na głowę. Organizacja dyskoteki w środku tygodnia jest absurdem. W całym normalnym świecie większość ludzi bawi się właśnie w piątki i soboty - powód jest oczywisty.
      Ja jeszcze nie mam dzieci w wieku szkolnym, ale zamierzam prezentować zdecydowaną postawę. No ale ja jeden świata ie zmienię. Mam nadzieję jednakoż, że moja zdecydowana postawa wobec ewentualnych zakusów czarnej mafii spowoduje, że więcej osób się odważy stanąć ze mną w szeregu i razem nie dopuścimy do ich dominacji nad nami. No ale zobaczymy. Ludzie się ich zwyczajnie boją...
      • lineborder Re: nie dajmy się czarnym! 14.10.06, 22:44
        > Mam nadzieję jednakoż, że moja zdecydowana postawa wobec ewentualnych zakusów > czarnej mafii spowoduje, że więcej osób się odważy stanąć ze mną w szeregu

        Jeżeli będziesz to robił w takim stylu jak powyżej to nie wróżę ci większych sukcesów. Chyba obracasz się w zupełnie innym środowisku niż szkolne.
        • 0golone_jajka Re: nie dajmy się czarnym! 15.10.06, 00:29
          Nie obracam się w środowisku szkolnym, masz rację. I masz też rację, że będę to robił inaczej - w bardziej stonowany sposób, bo tak można więcej zdziałać, jak sądzę. Tu za to mogę wyrazić to co myślę bez zbędnego owijania w bawełnę.
          • dragonfly15 Re: nie dajmy się czarnym! 15.10.06, 21:51
            Ja Cię doskonale rozumiem. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka