Dodaj do ulubionych

10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę

14.02.07, 11:20
dopuszczającą z matematyki i ta ocena dopuszczajaca jest właściwie naciągnięta
z jedynki / a dokładnie z kilkunastu jedynek, ktore uczniowie dostali w ciągu
połrocza/

Znaczna część uczniów bierze korepetycje /klasa VI/, pani nie oddaje kartkowek
i sprawdzianów więc nie wiadomo jakie dziecko popełnia błędy, nie sprawdza
prac domowych, więc nie wiadomo,czy dziecko zrozumialo temat, czy nie, zwykle
nie, bo w domu i tak trzeba lekcję wytłumaczyć.

Gdyby problem dotyczył kilkoro dzieci to można by pomyśleć,że o ile nie chodzi
o nasze dziecko, to nie ma problemu., ale ilośc jedynek i słabych ocen w
klasach uczonych przez tę panią jest ogromna.

jak rozwiązać ten problem i pomoc dzieciom,
Obserwuj wątek
    • vinona67 Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 14.02.07, 15:21
      3/5, 3/0, 2/5, 4/0, 3/0, 2/0, 1/3, 3/0, 3/5
      To są oceny z matematyki prosze mi powiedzieć jaka ocena wychodzi z nich na
      półrocze.
      Odnośnie twojego postu to racja nauczyciele matematyki i nie tylko tego
      przedmiotu w dużej mierze mają gdzieś czy uczeń umie czy nie, ważne ze leci sie
      z materiałem. O oddawanie klasówek walcze nieustannie od dawna, ale to walka z
      wiatrakami, a nie mam czasu non stop latać do szkoły i je oglądać, bo moge sobie
      tylko w nie popatrzeć i nic mi to nie da. Wogóle kto to wymyślił żeby nie
      oddawać klasówek, dawno temu oddawali i nikomu krzywda sie nie działa. A teraz
      problem, bo praca ucznia ma być w szkole, jak ma byc w szkole to niech sobie
      nauczyciele ksero robia na dowód swojej pracy.
      • marta.uparta ja postawiłabym dostateczny... 14.02.07, 17:51
        ... tylko nie bardzo wiem, co oznacza ta /.
        Ale też nalezy pamietać że ocena ocenie nierówna. Inaczej liczyc nalezy ocenę
        ze sprawdzianu, inaczej za odpowiedz, a jeszcze inaczej za np. prace w grupach
        czy jakieś ćwiczenie wykonane na lekcji. Ja miałam taką sytuację, że uczeń miał
        3, 3, 3, 5, 5. Z czego wszystkie tróje były za sprwadziany, piątka za pracę na
        lekcji, a druga piątka za zadanie domowe. Uczeń uważał że nalezy mu się czwórka
        (bo sobie średnią wyliczył), ja postawiłam tróję z plusem, poniewaz piatka z
        prostego ćwiczenia w żaden sposób nie zrównoważy trói z dużej partii
        materiału.

        Jezeli chodzi o dokumentację szkolną: taki jest wymóg kuratoryjny - prace
        pisemne nalezy przechowywać w szkole. Jest to dowód bardziej dla wizytatora a
        nie dla rodzica czy ucznia. Wiem, że to bzdura, mnie tez wkurza trzymanie tony
        makulatury, ale te przepisy nie nauczyciele ustalali.
    • blessyou1 Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 14.02.07, 15:56
      To chyba wystarczajacy dowód na to, że nauczyciel nie potrafi uczyć.
      Ale tacy nauczyciele zazwyczaj mają pretensje do rodziców że ich dzieci źle
      pracuja.
      • vinona67 Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 14.02.07, 17:38
        U mojego dziecka lekcja matematyki wyglada tak, że pani daje jakieś zadanie na
        czas i ci zdolniejsi przez godzine non stop latają ze zrobionym zadaniem i
        dostają 5 ewentualnie +. Moje dziecko owszem zrobi zadanie, ale wolniej co z
        tego jak juz czas minął, bo tamci skończyli. Zadania praktycznie tłumaczy raz a
        później bierze do tablicy tych zdolnych oni robią inni przepisują i koniec.
        Prace domowe rzeczywiście nie są sprawdzane. Taki słabszy uczeń z matematyki jak
        juz raz dostanie słabszą ocenę to później choćby sie nie wiadomo jak się starał
        nic mu to nieda. Od początku roku pytam o wyrównawcze zajęcia, owszem są ale w
        godzinach kiedy moje dziecko ma jeszcze lekcje, więc chodzi na korepetycje.
        Zastanawiam sie jak to jest, że na korepetycjach wszystko rozwiązuje, pani
        sprawdza jego prace domowe, które w szkole nie były sprawdzone i sa rozwiązane
        dobrze. A w szkole nie wiem, strach, stres i oceny jakie sa widać.
    • mefs Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 14.02.07, 17:39
      Swiadczy to o kilku rzeczach,min o tym, ze nauczyciel uczyc nie potrafi.

      Jesli chodzi o oddawanie prac klasowych i kartkowek, to jest problem w dwie
      strony. Jesli nauczyciel odda, to pozniej nie jest w stanie powiedziec rodzicowi
      co dziecko robilo zle, jesli odda, to moze okazac sie, ze klasowka/kartkowka
      "nie doniesie sie do domu" i nauczyciel musi sie tlumaczyc pozniej z ostawionej
      takiej a nie innej odceny.
      To, ze nauczyciel nie sprawdza pracy domowej, to faktycznie problem. Skad
      dziecko ma wiedziec, ze cos jest dobrze, czy cos zle... ale to raczej wynika z
      minimum programowego - jest tak ulozone, ze chyba nie mozna prowadzic lekcji
      inaczej, tylko pedzic "na leb na szyje". Jesli nauczyciel nie wykona programu,
      to obawiam sie, ze moga go czekac duze przykrosci, a jesli wykona, to na
      papierze wyglada ladnie, ale co z tego maja uczniowie, to juz inna kwestia.

      Jest dodatkowy problem, co ja jeszcze pamietam z chodzenia do szkoly, w klasie
      jest zawsze kilka osob, ktorym sie chce, kilka, ktorym sie nie chce i srodek,
      ktory jest przeciagniety albo na jedna albo na druga strone. Jesli przeciagna ci
      lepsi, to jest w miare OK, nauczyciel jakos zawsze patrzyl bardziej przychylnym
      okiem... ale jesli przeciagneli ci gorsi, to tracila cala klasa.

      Czyli wracany do odstawowego pytania, cos jest zle z systemem, jak go naprawic.

      Ale chyba nalezy sie jeszcze postawic na miejscu nauczyciela, ktory ma w klasie
      30-38 osob, ma im zapewnic dostep do wiedzy, wytlumaczyc drobiazgi, nauczyc,
      odpytac, sprawdzic prace domowa, sprawdzic liste, zadac prace domowa... a ma
      jedna czy dwie godziny przedmiotu z klasa w tygodniu.
      I jeszcze drobiazg, dzieciaki nie zachowuja sie jak dorosli, a moznosc
      przywolania do porzadku jest nader ograniczona. Nikt nie chce ich zakuwac w
      dyby, czy batozyc (no ja bym nie chcial ani byc poddanym takiej opresji, ani
      wykonywac taka kare), ale czasami naprawde ciezko jest uspokoic klase (czesc
      kolezanek potrafila dokazac).
      • vinona67 Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 14.02.07, 18:06
        Oceny które napisałam są ze sprawdzianów i klasówek, pracy w grupach nie ma, jak
        juz pisałam na lekcji nie zdązy zrobic przed tymi dobrymi zadania więc oceny ma
        tylko ze sprawdzianów i klasówek.Mogłam inaczej napisać, to sa oceny jak to oni
        mówią cząstkowe czyli 3,5; 3,0; 2,5; 4,0; 3,0; 2,0; 1,3; 3,0; 3,5 . Jakby ktos
        mógł mi powiedzieć jaka ocena z nich wychodzi byłabym wdzięczna.
        • ok39 Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 14.02.07, 21:52
          na oko wychodzi mniej więcej 3
          • vinona67 Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 14.02.07, 22:06
            Dzięki, tez tak uważałam, ale chciałam sie upewnić u osób bardziej
            kompetentynych w tej dziedzinie. Chodzi o to, że nauczycielka postawiła na
            półrocze z tych ocen 2, która uważam była nie sprawiedliwa, ale może to moje
            odczucie nie wiem. Nie chciałabym aby wyszło że bronie tu w jakiś sposób swoje
            dziecko, wiem ze orłem nie jest, i nie lubi matematyki. Jeśli większość
            nauczycieli właśnie tak ocenia to nie ma się co dziwić że aż tylu ma 2, choć nie
            twierdze że wszyscy są matematykami, bo tak nie jest. Jeśli zachodzi taka
            sytuacja, ze z ocen wychodzi inna ocena niż stawia nauczyciel, to czy warto iść
            do niego i z nim porozmawiać dlaczego tak ocenia? Być może o czymś nie wiem,
            pomimo że oceny są w dzienniczku. A może lepiej nie drażnić, bo będzie jeszcze
            gorzej.
    • no-surprises Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 15.02.07, 15:07
      > Znaczna część uczniów bierze korepetycje /klasa VI/, pani nie oddaje kartkowek
      > i sprawdzianów więc nie wiadomo jakie dziecko popełnia błędy,nie sprawdza
      > prac domowych, więc nie wiadomo,czy dziecko zrozumialo temat, czy nie, zwykle
      > nie, bo w domu i tak trzeba lekcję wytłumaczyć.

      Czegoś nie rozumiem.
      Jeśli chodzisz na spotkania z wychowawcą (wywiadówki) powinnaś wiedziec co nieco
      o wewnątrzszkolnym systemie oceniania. Dziecko na pierwszych lekcjach musi mieć
      przedstawione wymagania na poszczególne oceny, nauczyciel musi mieć stworzony
      system oceniania.
      Nie może być tak, że się klasówek nie oddaje!

      w rozporządzeniu o ocenianiu znajdziesz zapis:
      3. Na wniosek ucznia lub jego rodziców (prawnych opiekunów), sprawdzone i
      ocenione pisemne prace kontrolne oraz inna dokumentacja dotycząca oceniania
      ucznia jest udostępniana uczniowi lub jego rodzicom (prawnym opiekunom).


      Czy rozmawialiście z wychowawcą na ten temat? Z nauczycielką matematyki, z
      dyrektorem?
      • vinona67 Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 15.02.07, 18:24
        Jeśli jest taki zapisek to dlaczego większość szkół w swoich statutach pisze tak:
        (Słowo słowo ze statu szkoły, który mam przed sobą)

        "Prace klasowe sprawdzone i ocenione uczeń otrzymuje do wglądu na lekcji
        poświęconej omówieniu danej pracy pisemnej. Rodzice natomiast otrzymują je do
        wglądu na zebraniach klasowych lub w czasie indywidualnych spotkań z
        nauczycielem danego przedmiotu. Nauczyciel jest zobowiązany zachować prace
        pisemne uczniów przez cały rok szkolny."

        Zwracam uwagę na słowo do "wglądu", a nie do tego że ja moge spokojnie go zabrać
        do domu, żeby moje dziecko wzieło np na korepetycje żeby pani wiedziała co jest
        nie tak, być może popełnia jedne i te same błędy. Co mi da wpatrywanie sie w
        zadania matematyczne, kiedy sama nie jestem w tym dobra. Język polski-
        wypracowania sa przeważnie długie, jak mam to wnikliwie i szybko przeczytać
        kiedy ktoś stoi i cały czas coś mówi, albo na wywiadówce kolejka po klasówki. Po
        drugie wgląd ucznia w klasówkę trwa zazwyczaj kilka minut, jak zaczynaja sobie
        zaglądac jak kto napisał prace sa natychmiast zbierane. Jak ma zapamietać, co
        źle zrobił, gdzie popełnił błąd, na co źle odpowiedział. Uważam, że takie nie
        oddawanie klasówek jest wielka szkodą dla uczniów słabszych. Ale jak to zmienić?
        • vinona67 Re: 10 uczniów na 24 na polrocze ma ocenę 15.02.07, 18:47
          Po twoim poście postanowiłam poczytac troche na temat tego pnkt. o którym
          piszesz. I doszłam do wniosku, że słowo "udostępniane" każdy może interpretowac
          jak chce. Czyli ja moge myśleć, że nauczyciel udostępni uczniom i rodzicom do
          domu, a szkoły zinterpretowały, że udostępnić to dać do wglądu. Ale znalazłam
          tez pnkt jaki zapisały szkoły w swoich statutach:
          "Nauczyciel podejmuje decyzję, czy i na jakich warunkach udostępnia uczniom
          pisemne prace kontrolne do domu." lub "Na prośbę rodzica za pośrenictwem ucznia,
          nauczyciel udostępnia za opłatą kserokopie pracy pisemnej, a na orginale
          zapisuje, że wydano kopie pracy". Uważam to za wspaniałe podejscie dyrekcji i
          nauczycieli do sprawy.
          • no-surprises Klasówki 15.02.07, 18:58
            Szkoły sobie uszczegóławiają zapisy. W mojej też tak jest - całgodzinnych prac
            klasowych do domu nie daję, bo nie wszystkie wracają, ale na każdy dyżur/
            wywiadówkę noszę segragator ze sobą . Rodzic może sobie dokładnie pracę
            obejrzeć, zapytać o ocenę, zadanie, punktację. Natomiast poprawione prace daję
            uczniom do wglądu, po kolei analizuję każde zadanie, mówię, jakie były kryteria.
            Czasem brakuje mi na to całej lekcji, ale żaden uczeń (oczywiście, jeśli słucha
            i jest zainteresowany) niema prawa powiedzieć w domu, ze nie wie, co źle zrobił!

            Kartkówki oddaję uczniom, niestety, często wiedzę je po lekcji w koszu. Czy móią
            o tym rodzicom - nie wiem :(


            Dobrze bowiem upewnić się u źródłą, jak sprawy wyglądają. Uczniowie też mają
            swoje interesiki (niczego nie ujmuję Twemu dziecku, oczywiście), ale juz trochę
            uczę ;)
            • vinona67 Re: Klasówki 15.02.07, 19:12
              Zgadzam się z Tobą, ale kserokopie to chyba nie jest zły pomysł, jak sie rodzic
              nie interesuje to o klasówke nie bedzie prosil. Natomiast ja gdybym prosiła, aby
              mój syn przyniosł mi ksero to raczej, by go nie wyrzucił do kosza, bo byłoby
              źle. Zreszta mówi mi o wszystkich ocenach z tego przedmiotu, bo wie że go nie
              ganie za to. Jest dobry z wielu innych przedmiotów, przecież nie mogę byc zła że
              lubi polski, angielski czy historie a nie lubi matematyki czy fizyki. Ma sie
              skupiać na tym co sprawia mu przyjemność w czym jest dobry. Ale taka klasóweczkę
              z chęcia widziałabym w domu. Pozdrawiam
              • baba06 Re: Klasówki 16.02.07, 09:23
                u nas z klaówkami i kartkówkami jest tak jak pisze vinona 67, można sobie
                obejrzeć na zebraniu, co ja uważam za przyslowiową musztardę po obiedzie, bo
                dzieci przerabiają już zupelnie inny materiał a braki nie weryfikowane na
                bieżąco tylko się pogłębiają. Mnie na ostatnim zebraniu nie udało się dostać do
                matematyczki, bo kolejka była tak duża,że na kilka godzin czekania, wiele osob
                zrezygnowało, a kilkanaście osob zostało przez panią przeproszonych, bo pani
                musiala już jechać do domu, fakt bylo już dobrze po 20.

                zadziwiające jest to jak rożnie nauczyciele w tej samej szkole interpretują
                przepisy, bo są tacy ktorzy kartkowki oddają bez problemu.

                co do rozmow to oczywiście rozmawiałam - z wychowawcą , z dyrekcją -odpowiedż
                znają problem, myślą jak go rozwiązać i ....i nic .
                • no-surprises Re: Klasówki 16.02.07, 10:07
                  > oczywiście rozmawiałam - z wychowawcą , z dyrekcją -odpowiedż
                  > znają problem, myślą jak go rozwiązać i ....i nic

                  Chciałam sie upewnić.
                  Następnym krokiem, jaki bym zaproponowała, to zebranie rodziców z wychowawcą, na
                  które zaposiłabym dyrekcję i matematyczkę. Warto na spokojnie się do tego
                  przygować, by dyskusja doprowadziłą do konkretnych wniosków a nie przerodziła
                  się w pyskówkę. Jeśli dobrze dogadujecie się z wychowawcą, poprosiłąbym go o
                  mediację, prowadzenie całej rozmowy. W końcu powinno mu zależeć na włąsnych
                  wychowankach i na dobrym imieniu szkoły.
                  • baba06 Re: Klasówki 16.02.07, 10:39
                    jeśli chodzi o wychowawcę to jest wymarzony, dobro dzieci ponad wszystko i
                    kosztem wlasnego wolnego czasu poświęcający każdą chwilę dla klasy, robiący
                    znacznie więcej niż wymaga się od wychowawcy. takiego wychowawcy życze wszystkim
                    uczniom, aż żal,że moje dziecko kończy już tę szkole:(
    • agntm tylko czy 21.02.07, 22:27
      aby na pewno to wina nauczyciela? niektóre klasy specjalnie się nie uczą i w
      pewnym momencie zaczyna się nagonka na nauczyciela - zemsta za to, że każe się
      uczyć systematycznie, że zadaje prace domowe ... a nauczyciel musi gromadzić
      kartkówki i klasówki, ponieważ właśnie wtedy ma dowód na to, że dziecko nie
      umie materiału - są one do wglądu dla rodziców oraz omawiane na lekcjach, ale
      dzieciaków to z reguły nie interesuje ...

      nie wystarczy tylko chodzić do szkoły, trzeba jeszcze uważać na lekcji i się
      uczyć, zmiana nauczyciela oraz nawet najdroższe i najbardziej intensywne
      korepetycje nie zmienią sytuacji, jeśli dziecko nie ma zamiaru się uczyć, jeśli
      nic z siebie nie daje, tylko czeka, aż mu się zadanie rozwiąże a ono sobie
      tylko na ściągę co najwyżej przepisze, dzieciaki już w podstawówce są uczone
      cwaniactwa - jedne od drugich, jeszcze gorzej jest wtedy, gdy na jednym z
      przedmiotów działa tak prawie cała klasa - to już plaga nie do ogarnięcia
      tak wygląda szkoła w dzisiejszych czasach
      przepraszam za uogólnienie, ale niedawno miałam do czynienia z podobną
      sytuacją, moja klasa chciała zmienić nauczyciela z pewnego przedmiotu, dopiero
      niedawno im ten pomysł przeszedł, nic nie wskórali i nie mieli innego wyjścia -
      zaczęli się uczyć

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka