unsatisfied6
12.06.03, 21:37
Te chwile po egazminie wieńczące owoc wielomiesięcznej pracy .
Wyszło doskonale , bez wielkich eufori jednakże . Tylko ona wiedziała ,
że to był sukces . Mogło się skończyć kompletną kleską .Zamknięciem
drzwi szkoły dla niej i przejście do innej szkoły .
Jeszcze wczoraj wiedziała , że ma grać tempem 132 - moderato ,
a trzystronicowy utwór naszpikowany szesnastkami tempem 100 .
Cały jej wysiłek był skierowany do uzyskania tego tempa .
Jej główny cenzor oderwał się od swojej pracy , by przesłuchać
ją przed egzaminem .
Zagrała . On bez nerwów i spokojnie , ale dla niej to gorzej niż
najgorsza ocena , mówi - to jest dwójka albo jedynka . Nie wymawia
jej jednak niczego . Tyle pracy !!! . Wszystko nierówno , bez dynamiki , bez
żadnego artyzmu , tempo wysokie jednakże kompletnie nierówne .
Jej cenzor dzwoni do znajomego fachowca :
-Może mi pani powiedzieć jakim tempem jest moderato ?
-Też tak przypuszczałem . 132 to raczej allegro , prawda ?
-Tę sonatinę w tempie 100 .
-Nie wiem co o tym myśleć . Dziękuję .
Odkłada słuchawkę i mówi do żony - Pan X twierdzi , że żadne dziecko nie
zagra tej sonatiny w tempie 100 , a moderato , to ok. 100 , a nie 132 .
Żona kompletnie nie ma żadnego pojęcia , o czym on mówi -
To niech gra wolniej - odpowiada .
- Ona na jutro ma wszystko grać wolniej , z odpowiednią dynamiką ,
i równo . To jest niemożliwe - widać , że panuje nad zdenerwowaniem ,
wychodzi na papierosa . Wraca i spokojnie mówi - Zrobimy , co tylko
można , jak dostaniesz cztery , to będzie wielki sukces , bo masz tylko
kilka godzin . Zaczynamy .
Czuła , że to "cztery" powiedział znacznie na wyrost . Teraz wiedziała ,że
gra do bani . Szybko i do bani . Nagrała , jak jej powiedział swoje utwory
i przesłuchała . Sama by sobie postawiła jedynkę . Szybko i benznadziejnie .
Teraz w ciszy wracają ze szkoły .
-To był tylko mój sukces , że ona dostała 4 - mówi nauczyciel
-Stać ją na znacznie więcej , ale nie ćwiczyła - dodaje .
Sara dostaje szóstkę i gratulacje od wszystkich , tak jak nie tak
dawno ona w innej szkole. Pełna satysfakcja. To naprawdę mobilizowało
do prwadziwego wysiłku .
-Ćwiczyła , ale w zbyt wysokim tempie .
Wymiana zdań i tradycyjne wręczenie kwiatów . Nauczyciel
oddaje kwiaty - Pan podważa autorytet nauczyciela, ja naprawdę wiele
poświęciłam temu dziecku . Ja mam sukcesy ze swoimi uczniami .
-Przyzna Pani jednak , że z moją córką nie ma pani żadnego sukcesu
i że z semestru na semestr jest coraz gorzej . A jak została przyjęta po
egzaminie do szkoły , to były wielkie słowa uznania z ust kierownika
sekcji . Duże uznanie jej umiejetności było wyrażone przez kilku
innych nauczycieli z poprzedniej szkoły .
-Bo ona nie ćwiczy i w domu nie ma odpowiedniego instrumentu .
-Ćwiczy i stosuje się do Pani wskazówek . Co do instrumentu ,
proszę nie mylić keybord z pianinem elektronicznym "Yamaha" .
Instrumenty elekroniczne znacznie niższej klasy sprowadzono
rok temu do szkoły , by uczniowie szkół zagranicznych mogli na
nich ćwiczyć przed konkursem .
Nauczycielka ma łzy w oczach . Poszła do dyrekcji .
Kto powinien iść do dyrekcji?
To był prawdziwy sukces . Ale nie ma radości . Jest wielki niesmak .
-Może chcesz do innej szkoły ?
Ona ma łzy w oczach . Co za róznica 4 , 5 ? Mogła być dwója .
Kompletna kompromitacja , zmiana środowiska .
-Ja chcę chodzić do szkoły muzycznej .
Po dwóch może trzech godzinach wchodzi do jej pokoju .
-To co zrobiłaś dzisiaj jest niewiarygodne . Dla mnie jesteś
prawdziwym wirtuozem i masz prawdziwy talent .
Ona cicho czyta o Chopinie . Nie ma uśmiechu na jej twarzy .
Tyle pracy , a został tylko niesmak i kompletny zamęt w głowie .
Wzięła dzienniczek i czyta uwagi nauczyciela :
nieprzygotowana , nie ćwiczy , nie nauczyła się , przewiduję mierną
ocenę z egzaminu .Kazała jej przygotować gamy , zagrała dobrze ,
słowa nie umiesciła w dzienniczku . Zmęczenie ją ogarnęło i
zasnęła .
W dzienniczku zwyczajny stek bzdur ,w porównaniu z tym co
nauczycielka oświadczyła żonie na lekcji tydzień przed
egzaminem - " jak zagra tym tempem , zwali komisję z nóg" .
dwa dni później notatka -"przewiduje mierną ocenę na egzaminie".
Dziecko ma osiem lat . Dwa lata temu były słowa uznania dla jej
talentu .Miała 6 była po prostu bezkonkurencyjna w swoim środowisku .
Kilka miesięcy przed egzaminem grała sonatinę lepiej
niż dzień przed egzaminem . W poprzednim semestrze miała złamaną
rękę i przez prawie dwa miesiące nie mogła ćwiczyć ,mimo
to dostała z przesłuchania 5 .
Na egzaminie inne dziecko mówi - ale ona szybko gra !
Zuzia grała ten sam utwór , a tempo które teraz słyszała było
juz wolniejsze od zadanego przez nauczyciela .
Tydzień później słyszę sonatinę w wykonaniu ucznia o dwa lata
starszego - tempo ok. 90 . Zupełnie niezłe wykonanie , pięć .
Minęło kilka dni , córka nie chce iść na lekcję muzyki . W
domu cicho , bez jej śmiechu - podchodzi i mówi jak dorosły
człowiek - "tato , chcę do innej szkoły."
Znajoma z W-wy -"Pan nie może przerwać edukacji swojej córki.
Pamiętam jej wykonanie sprzed dwóch lat. Bez środowiska
szkoły muzycznej , bez konkursów i ewentualnych koncertów
zadne korepetycje nie pomogą , niech Pan ją przepisze do innej
szkoły muzycznej" .
Dwóch różnych nauczycieli kształcenia słuchu- "Ona ma słuch
absolutny" . Nie wiedzą , że to moja córka . Na jakiejś
stronie wyczytałem ,że słuch absolutny to potencjał o którym
marzy wielu muzyków , a tylko 30% profesjonalistów może się
nim poszczycić . Innego zdania jest jej nauczycielka -
"ona ten słuch wykształciła" .
Na zakonczenie roku miało być jakieś przedstawienie jej grupy .
Zostało przeniesione na wtorek 8 godz . To już drugi raz w jednym
roku szkolnym ( odwołane przedstawienie w hotelu City ) .