Dodaj do ulubionych

Szefowej MEN na pomoc

08.02.08, 16:42
,,Byli na stanowiskach ministra edukacji ludzie, których obecność w dyskusji
byłaby dla mnie dolegliwością intelektualną - dodaje prof. Tadeusz Pilch.''

Słuchanie mądrzejszych dolegliwością intelektualną? Może profesorowie już tak
mają?
Obserwuj wątek
    • jerzy.zywiecki Szefowej MEN na pomoc 08.02.08, 19:03
      Przywrócić zasadnicze szkoły zawodowe,gdyż już brakuje
      wykwalifikowanych rzemieślników i pracowników usług.
    • danuta49 Tragiczne kompetencje autora notatki! 08.02.08, 19:55
      Nie zna nawet imion tych wiceministrów!!!prof.Janowski to
      Andrzej(!!!), Sławiński to Stanisław(!!!).Skądinąd poza Janowskim to
      tacy "fachowcy", którzy do obecnej sytuacji nasze szkolnictwo
      doprowadzili!I raczej mu nie pomogą;-))))))))))))))))
    • marcelam Szefowej MEN na pomoc 08.02.08, 20:37
      Prof. Tadeusz Pilch - przeciwnik lustracji i czytelnik GW, czyli standardy PO:

      www.gazetawyborcza.pl/1,79328,3993864.html
      • pumru Re: Szefowej MEN na pomoc 11.02.08, 19:21
        Proponuję, aby prace nad reformą w edukacji rozpocząć od zmian na
        uczelniach pedagogicznych, bo praktykanci, którzy przychodzą do mnie
        na praktyki (uczę j. polskiego) prezentują żenująco niski poziom
        umiejętności pedagogicznych.. Nic dziwnego jednak, skoro na
        uczelniach wciąż stosuje się..... przedpotopowe metody nauczania
        (takie jak 30 lat temu, kiedy ja kończyłam uczelnię!). A od tego
        czasu wiele się w szkołach zmieniło...I niech uczelnia wreszcie
        przygotowuje do pracy z każdym uczniem i rodzicem!!!
        • mist3 Re: Szefowej MEN na pomoc 11.02.08, 20:30
          oj tak tak. Nie wspominam o żenującym poziomie wiedzy merytorycznej z nauczanego
          przedmiotu (w lokalnej PWSZ przyjmują na anglistykę po zdaniu matury z
          angielskiego na poziomie.... podstawowym).
          Szkolenie nauczycieli pozostawia bardzo wiele do życzenia, ale tak się dzieje
          niestety na wszelkiego rodzaju szkoleniach (również tych organizowanych przez
          kuratoria czy ODN-y). Ludzie, którzy tam szkolą to pedagodzy z elitarnych
          liceów, którzy nie mają pojęcia jak trudno jest pracować w szkołach z uczniami z
          trudnych, patologicznych środowisk - nie wykazujących chęci do nauki i z ich
          rodzicami - nie wykazującymi chęci współpracy.
          Jak jeździłam (teraz, znając nazwiska prelegentów po prostu rezygnuję) na takie
          szkolenia, to jak usiłowaliśmy (my z tych 'gorszych' szkół) przedstawić nasze
          problemy i uzyskać pomoc (choćby na zasadzie 'burzy mózgów') ich rozwiązania to
          byli oni w stanie tylko wypowiadać kwestie typu 'to jest niemożliwe', 'państwo
          sobie żartujecie a to są poważne szkolenia', itp.
          A jak znajomi (ja mam za mały staż), którzy chcieli sami poprowadzić takie
          szkolenia zwrócili się do kuratorium z propozycją, to oczywiście 'nie ma
          etatów', albo 'czym państwa szkoła może się pochwalić?'
          Ano tym, że w klasie, której na początku nikt nie dawał szans na ukończenie
          szkoły - wszyscy zdali maturę. Tym się możemy pochwalić, że z ludźmi, którzy na
          początku odpowiadali 'tak', 'nie' udało się złapać dobry kontakt.

          Nie każdy może uczyć w renomowanym liceum, więc może uczelnie pedagogiczne
          zaczęłyby uczyć jak sobie radzić w tych mniej renomowanych. No ale profesorowie
          już od dawna są oderwani od realiów prawdziwej szkoły, więc czegóż tu wymagać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka