proces7
25.12.05, 19:49
Zastanawiam się od jakichś 15 minut, co myśleć o magdziejeden. Jedno jest
pewne, jest to kobieta niezwykle inspirująca dla artystów. Ale dlaczego i z
czego ów fakt wynika? Magdajedyna naprodukowała sporo postów na Forum Gazety.
Na obecną chwilę jest to około 4300:
ludzie.gazeta.pl/magdajeden/0,0.html
Myślę sobie, że skoro tyle napisała, to ma jakąś misję do spełnienia. Coś
istotnego usiłuje przekazać innym. Być może to coś, co mają czytelnicy
odczytać, jest tak subtelne i do tego stopnia umieszczone między wierszami, że
ja za cholerę nie wiem, o co jej chodzi. Pamiętam magdęjedyną (zwaną też magdą
uno, magdąraz, wiertniczą, bananową Lady, jajka_two, trakcją frykcyjną
ja_robota etc.) z pokoju „Dla dojrzałych po 30-tce” o2, była bardzo zasadnicza
jako operatorka, banowała mnie szybko i precyzyjnie, gdy tylko się pojawiałem
w tamtejszym pokoju, naonczas pod panowaniem betonowego pshema i jego
naczelnego inkwizytora boskiego_cylona. Magdajedyna wiedziała, że mój nick
generuje zwykle konflikty w pokoju, zatem prewencyjnie usuwała mnie stamtąd
zwykle bardzo szybko.
Teraz powstaje pytanie, co z nią zrobić, skoro już tu u nas się pojawiła.
Myślałem nawet o tym, by poświęcić się dla reszty i poderwać ją, umówić się z
nią, uwieść, odciągnąć od nałogu spamowania, ale zraziło mnie jej
niechlujstwo. Kobieta, która tak fatalnie pisze, musi być jednak zaniedbana
fizycznie i w poważnym stopniu już zużyta. Może by oddać ją jakiemuś
koneserowi, który lubi takie trudne, wręcz beznadziejne przypadki? Grzesiowi-
wiesiowi, albo markowi 12? Może załatwić jej skierowanie do jakiejś
_autentycznej_ pani psycholog? Ignorowanie jest dla mnie jednak zawsze
niehumanitarne i sprzeczne z wyznawanymi przeze mnie poglądami. Uważam jednak,
że wyrażając, choćby niemą, akceptację dla głoszonych tu przez nią
niezrozumiałych tez, wyrządzamy babinie krzywdę. Utwierdzamy ją zapewne w
przekonaniu, że jednak jej wpisy niosą za sobą jakiś poważny przekaz
intelektualny, czy moralny, przez co stajemy się współwinnymi jej przejściu w
niezrozumiały już dla nikogo (dla niej też) wymiar. Zaczarowany świat
wirtualny magdyjedynej, z którego już niezwykle trudno będzie jej zawrócić. A
może ja się mylę i nie umiem znaleźć u niej tych subtelności i finezji, które
w jej przekonaniu, niosą za sobą jej niewątpliwie liczne wypowiedzi na forum?