Dodaj do ulubionych

O jezu....

21.06.06, 10:24
Czy ja zawsze musze sie czegoś złego dowiedzieć???
Mieli kończyć ten hotel w maju. Liczyłam, że sie przeciągnie do czerwca.
A oni w marcu chcą oddawać inwestorowi!! Kurwa!!!
I co dalej, co dalej...... no co robić ludziska???
Na głowkę do płytkiej wody i zostać w krakowie?? Pakowac sie w kredyt na
mieszkanie??? Odpada....
Szukac pracy w Mikołowie i okolicach??? A jak będzie gorzej???
Jechac gdzie mnie firma wyśle???
Boszsz.... módlcie się żeby była następna inwestycja w krakowie to mi
problemy odpadną...
Obserwuj wątek
    • bossmaan Re: O jezu.... 21.06.06, 10:45
      > I co dalej, co dalej...... no co robić ludziska???

      potomka!? ;)
      • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 10:54
        bossmaan napisał:

        > >> potomka!? ;)


        Jasne kurwa, to ja już wole Białystok :PP
    • conejito13 Re: O jezu.... 21.06.06, 10:49
      ale to dopiero w marcu przyszlego roku!!! po co sie juz martwisz teraz...
      prawie rok jeszcze!
      jak chcesz, szukaj czegos, krakow duzy, na pewno znajdziesz robote w innej
      firmie. z rocznym wyprzedzeniem!?
      ciesz sie, ze ci w ogole mowia... u nas jest tak, ze w piatek sie dowiadujesz,
      ze w poniedzialek 'tej pani dziekujemy' i w tym samym czasie odlaczaja cie od
      systemu:(
      • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 10:52
        Conejito,
        - zakończenie tego projektu nie musi się wiązać z zakończeniem pracy - po
        prostu przeniosa mnei na inna budowę, np: w Białymstoku.
        - zostanie w Krakowie wiąże się z a) wynajęciem mieszkania (1200 i wzwyż), lub
        b) sprzedaniem mojego w Mikołowie i kupnem jakiegos tutaj za dwukrotnie wyższa
        cenę. Do tego trzeba znależc pracę.

        Właściwie to najbardziej mnie kusi powrót do domu, ale tam rynek pracy jest
        chujowy.
        A ja się kurwa do Białegostoku nie nadaje mieszkac! Ani warszawy, ani Gdańska!
        ALbo Kraków albo.... no własnie - co???????
        • conejito13 Re: O jezu.... 21.06.06, 11:03
          no dyc ja rozumiem, ze sie wiaze ze zmiana pracy. calkiem to jasno napisalas.
          nie wiem tylko, czemu juz teraz sie przejmujesz, skoro jeszcze prawie rok (chca
          oddac w marcu - hi hi hi - oddadza w maju, tak to juz jest;). nawet jesli
          oddadza w marcu, to tak, jak wczesniej napisalam, masz jeszcze 9 miesiecy
          (upsss.) na znalezienie czegos i podjecie decyzji.
          ja bym wybrala miejsce, ktore lubie, tak po prostu. jesli lubisz swoja wioske,
          to sie nie zastanawiaj. jesli lubisz krakow, sprobuj poszukac czegos na twoja
          kieszen, wziac kredyt czy wynajac. niekoniecznie od razu musi to byc super
          glanc mieszkanie w najbogatszej dzielnicy.
          nie lubie komplikacji w zyciu, nie jestem tez nomadem, nie mogalbym mieszkac co
          rok czy dwa w innym miescie. to nie moj styl (choc sa osoby, ktore inaczej
          sobie nie wyobrazaja).
          a co bys najbardziej chciala? jak sobie wyobrazasz?
          • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 11:16
            conejito13 napisała:

            > jesli lubisz swoja wioske,
            > to sie nie zastanawiaj.
            Lubię.
            jesli lubisz krakow,
            Lubię jeszcze bardziej :)
            sprobuj poszukac czegos na twoja
            > kieszen,
            Obniżę sobie standard, no ale...

            wziac kredyt
            no można..
            .
            czy wynajac.
            Jezusmaria nigdy w życiu!! To bez sensu pakowac komus do kieszeni i nic z tego
            nie mieć.

            niekoniecznie od razu musi to byc super
            > glanc mieszkanie w najbogatszej dzielnicy.
            No niby nie, ale wtey będe sie ciągle zastanwiac czy dobrze zrobiłam
            soprzedając moje super glanc mieszkanie w fajnym miejscu i zamieniłam je na
            jakąś klite przy głównej ulicy.

            >
            > a co bys najbardziej chciala? jak sobie wyobrazasz?
            No właśnie nie wiem :((
            Znaczy wiem: chcę zostac w Krakowie. Ale przeraża mnie wszystko co związane w
            kredytem i zmiana mieszkania.
            • conejito13 Re: O jezu.... 21.06.06, 11:24
              >> >
              > > a co bys najbardziej chciala? jak sobie wyobrazasz?
              > No właśnie nie wiem :((
              > Znaczy wiem: chcę zostac w Krakowie. Ale przeraża mnie wszystko co związane w
              > kredytem i zmiana mieszkania.
              >

              no to juz sobie odpowiedzialas na glowne pytanie. teraz pozostaje obmyslec plan
              i zrealizowac:) tak proste, jak to co pisze:)
              niech cie nie przeraza, pomysl, ze ludzie w ogromnej wiekszosci zmieniaja
              mieszkania kilka razy w zyciu. nie nalezy sie przyzwyczajac za bardzo. to tylko
              miejsce. dom bedzie tam, gdzie bedziesz ty. tym bardziej, ze lubisz krakow,
              chcesz tam mieszkac. nie widze problemu.
              kredyt? wlasnie wzielam nowy. i tak cale zycie bedziesz pracowala. po co sie
              zastanawiac, co bedzie za lat 30.ci. nie wiadomo... nie mowie tym samym, ze
              trzeba sie zaraz zadluzac po szyje, ale skoro masz wlasne mieszkanie, to nie
              bedzie to typowy kredyt, duzy i z ogromnymi ratami, tylko niewielki. dodatkowy.
              a robote? znajdziesz! zacznij sie rozgladac, zobaczysz, ze cos sie trafi
              fajnego, tym bardziej, ze masz czas.
              i nie roztrzasaj tego za wiele. jak ci sie znudzi, u ciebie na wiosce zawsze
              cos znajdziesz, jak bedziesz chciala wrocic...
              • sonrie Re: O jezu.... 21.06.06, 11:40
                W wiosce nie wiem, ale w Kato jest robota :)
                • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 11:43
                  sonrie napisała:

                  > W wiosce nie wiem, ale w Kato jest robota :)

                  O robote jakoś strasznie się nie boję ani tu ani tam. Ale jak se pomyślę, że u
                  nas po 22 to sie nawet pizzy nie da zamówić, to nie wiem czy mam po co
                  wracać :)))
                  • katimai Re: O jezu.... 21.06.06, 11:45
                    a co chłop na to wszystko?
                    • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 11:47
                      katimai napisała:

                      > a co chłop na to wszystko?

                      Mniej więcej to samo co ja :)))
                  • sonrie Re: O jezu.... 21.06.06, 11:47
                    E, ja tam i po 24.00 zamawiam :) W przyszłym roku (jak dobrze pójdzie) ja się
                    przeprowadzam w pszczyńsko-goczałkowickie lub zamikołowskie zadupia, dopiero
                    będzie...
                    • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 11:49
                      Wiecie co.... w mikołowskiej wsi mnei tez jest fajnie - no kurde, wszystko ma
                      plusy i minusy..... i dlatego tak ciężko sie zdecydować.
                    • katimai Re: O jezu.... 21.06.06, 11:50
                      eee nie mów że też biega:), rwie włosy:) i juz panikuje "co to bedzie, co to
                      bedzie" nie uwierze, :)))

                      a pszczynskie klimaty to mojego taty, on z okolic ale z wiochy strasznej :)
                      było sie
                      • sonrie Re: O jezu.... 21.06.06, 11:52
                        Byłam na objeździe ewentualnych włości - super tam jest :)
                        • conejito13 sonrie 21.06.06, 11:59
                          sonrie napisała:

                          > Byłam na objeździe ewentualnych włości - super tam jest :)

                          a czemu sie przeprowadzacie?
                          • sonrie Re: sonrie 21.06.06, 12:05
                            Zakup ogrodu z chatką :)
                            • conejito13 Re: sonrie 21.06.06, 12:16
                              aaa...
                              no a czemu wlasnie tam?
                              • sonrie Re: sonrie 21.06.06, 12:17
                                Taniej niż gdzie indziej: blisko do jeziora, świetnie widać góry, dużo zieleni,
                                lasy Puszczy Pszczyńskiej... To lubię :)
                                • conejito13 Re: sonrie 21.06.06, 12:24
                                  napewno pieknie!:)
                                  tym bardziej, ze masz tzw. wolny zawod, wiec wszystko jedno w puszczy czy w
                                  gorach... super!:)
                                  • sonrie Re: sonrie 21.06.06, 12:25
                                    Do gór to jeszcze z pół godziny ;) Ale w kraju-raju teraz mnóstwo fajnych
                                    okazji: nowe domy za bezcen sprzedają, bo wyjeżdżają. Żyć nie umierać, hehe
                                    • conejito13 Re: sonrie 21.06.06, 12:33
                                      sonrie napisała:

                                      > Do gór to jeszcze z pół godziny ;) Ale w kraju-raju teraz mnóstwo fajnych
                                      > okazji: nowe domy za bezcen sprzedają, bo wyjeżdżają. Żyć nie umierać, hehe

                                      no moj ostatnio przebakiwal, zebysmy sobie dom pobudowali na naszej dzialce.
                                      pod warszawa. ja juz chyba zwariuje normalnie:(
                                      • sonrie Re: sonrie 21.06.06, 12:37
                                        :))) Super! Wracaj :)
                                        • conejito13 Re: sonrie 21.06.06, 12:49
                                          no kurna, nic mi nie mow;) dyc dopiero co sobie poukladalam w bance co i jak
                                          tutaj, zeby teraz spowrotem zaczynac wszystko... nie. poki rzad sie nie zmieni
                                          i ogolnie tak gospodarczo-polityczno-spolecznie, to nie, dziekuje. moj mynsz to
                                          sobie nie zdaje w ogole sprawy, ze tutaj zyje sie latwiej. nie latwo, ale w
                                          porownaniu do polski, latwiej. tak ogolnie.
                                          na razie nie mysle o tym. mysle o tym co tutaj.
                                          • sonrie Re: sonrie 21.06.06, 12:53
                                            Hehe, co do życia tutaj - nie jest źle:) Nawet do mnie (wolnozawodowej) łowcy
                                            głów dzwonią ze stolycy, ostatnio coraz częściej (skąd, kurna, numer mają -
                                            komórka na męża...)- praca jest, tanie chaty... A polityka zaczęła mnie walić.
                                            Nie moja bajka. Tak średnio mnie to wszystko dotyczy. Ale z Hiszpanii, jak bym
                                            się już zaklimatyzowała i przestała tęsknić za grajdołem, to bym nie wróciła.
                                            Fajnie, bo ciepło :)
                                            • conejito13 Re: sonrie 21.06.06, 13:42
                                              sonrie, ja w polsce tez mialam dobrze. nawet lepiej niz tutaj:( gdybym dzisiaj
                                              sie zdecydowala wrocic, jutro mialabym robote. mam kupe znajomych w stolycy.
                                              nie byloby problemu. nawet i bez znajomych, radze sobie sama:)
                                              ale... mierzi mnie warszawski wyscig szczurow. juz nie moj swiat, choc kiedys
                                              nie wyobrazalam sobie swiata poza wiezowcem i matrixem. przyzwyczailam sie do
                                              tutejszej ospalosci, do usmiechu, do tego, co robie teraz (no, tutaj pewnie
                                              beda zmiany), do klimatu, do jedzenia, fiest, plazy, cieplego morza, klimatu
                                              etc. nie wiem, nie tesknie wcale za polska, wiesz... to chyba moj glowny
                                              problem. tesknie za rodzicami i bratem. gdybym ich tu miala, to chyba moja noga
                                              by tam nie postala. no, moze tak, zobaczyc sie z bliskimi przyjaciolmi. ale oni
                                              tez do mnie przyjezdzaja, wiec no problem. chyba glownie o to chodzi, ze ja nie
                                              tesknie za tamtym. jakos tak wyszlo. tez na polityke ze tak powiem, wolnym
                                              sikiem, ale tutaj mam futbol, lubie mecze:) mieszkam w mniejszym niz stolyca
                                              miescie a i tak wiecej sie tutaj dzieje niz tam. i choc nie moge sobie pozwolic
                                              na wyjazd zima na narty do st moritz;), to...zyje spokojniej. duuuuzo
                                              spokojniej. i sobie to cenie. i jest pewnosc jutra. jako taka znaczy.
                                              • sonrie Re: sonrie 21.06.06, 13:48
                                                W sumie mamy inny punkt widzenia - w stolycy bym oszalała, fakt. A tak to sobie
                                                żyję bardzo spokojnie, niczego mi nie brakuje, wyścig szczurów mnie ominął :)
                                                Nie ma morza, ale są góry i basen pod oknem (nie mój:). Tylko zim nie lubię -
                                                jedyny argument, żeby pomyśleć nad Sewillą :)
                                                • conejito13 Re: sonrie 21.06.06, 13:57
                                                  ale sevilla bylaby fajna, na...krotko. niestety andaluzja to nie moja bajka. to
                                                  tak, jakby czlowiek siedzial przez caly czas na jakims zadupiu w wiosce i choc
                                                  miasto miastem jest, to mentalnosc ludzi coz...andaluzyjska. i lubie ich, nawet
                                                  bardzo, sa smieszni z tym swoim spiewnym akcentem. ale...meczacy. niestety.

                                                  wiesz, gdybym miala jakis fajny pomysl na cos swojego tak, zebysmy z mynszem
                                                  nie musieli byc zalezni od nikogo, w sensie ogolnym, nie: wstawanie o 6,
                                                  przebicie sie przez korki na 8 etc...powrot do domu itd itp, to moze... ale
                                                  tak... chyba jednak nie. niestety opcja pt. przeprowadzka gdzies na podhale nie
                                                  wchodzi w gre. ze wzgledu na to, ze jestem zwierzem spolecznym i lubie moich
                                                  przyjaciol, moja rodzinke, nie moglabym bez nich (tutaj tak,ale w polsce juz
                                                  nie). mynsz nie jest zadnym tam byznezmenem, w polsce szanse na fajna prace
                                                  mialby niewielkie. chyba... chociaz oczywiscie to nalezaloby sprobowac. dopiero
                                                  mozna by cokolwiek powiedziec... na razie wykluczam powrot do polski, z prostej
                                                  przyczyny: przyszloby mi zwariowac od tych przeprowadzek! i se kwiatki
                                                  posadzilam:)
                                                  • sonrie Re: sonrie 21.06.06, 14:15
                                                    Kwiatki to jakiś argument :)
                      • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 11:53
                        katimai napisała:

                        > eee nie mów że też biega:), rwie włosy:) i juz panikuje "co to bedzie, co to
                        > bedzie" nie uwierze, :)))
                        >
                        Hehe, to to nie :))))
                        Chodziło mi o jego poglądy "Gdzie dalej zyć"
                        Tez się bidny nie może zdecydować i tak razem dumamy od pół roku i dalej nie
                        wiemy co będzie :DDD

                        A ja nie panikuje, wypraszam sobie! ja wiem, że na podhjęcie życiowych decyzji
                        potrzebuje duuuuuuużooooo czasu, więc ten marzec mnei przeraził :PPP
                        • sonrie Re: O jezu.... 21.06.06, 11:57
                          To tak jak ja - muszę dojrzeć do każdej decyzji... Dwa lata kupowałam biurko :)
                          A teraz już pół roku kupuję nowy aparat - codziennie go oglądam w sklepie
                          internetowym :PPP
                        • conejito13 Re: O jezu.... 21.06.06, 11:58
                          nie no ja rozumiem, ze duzo czasu potrzebujesz na zastanowienie sie. ale...
                          decyzje musicie podjac wy. niestety:( albo stety:)
                          jesli o mnie biega, to ja lubie duze miasto. przyzwyczailam sie do warszafffki
                          a teraz tutaj. lubie niezaleznosc, to, ze sie duzo dzieje (koncerty, muzea,
                          kina, imprezy rozne etc), restauracje, puby, dyskoteki. lubie to zamieszanie.
                          chce, wychodze na drina z chlopem, nie chce - siedze w chalupie. wracam
                          taksowka, nie kosztuje duzo, nie musze specjalnie sie 'wybierac' nigdzie, bo
                          juz 'jestem':) takie tam...
                          ale wiem, ze sa osoby, ktore cenia sobie spokoj, brak gwaru i pisku opon oraz
                          swieze powietrze (tutaj brak:( nie wiem jaka jestes z natury. moze
                          tak...zapytaj sie siebie:) to pomaga czasami...
                          • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 12:04
                            conejito13 napisała:
                            lubie niezaleznosc, to, ze sie duzo dzieje (koncerty, muzea,
                            > kina, imprezy rozne etc), restauracje, puby, dyskoteki. lubie to zamieszanie.
                            > chce, wychodze na drina z chlopem, nie chce - siedze w chalupie. wracam
                            > taksowka, nie kosztuje duzo, nie musze specjalnie sie 'wybierac' nigdzie, bo
                            > juz 'jestem':) takie tam...
                            No, tez to lubię :)))

                            > ale wiem, ze sa osoby, ktore cenia sobie spokoj, brak gwaru i pisku opon oraz
                            > swieze powietrze (tutaj brak:( nie wiem jaka jestes z natury.
                            Z natury kochana to ja jestem bliźnięta - mam dwie natury i mogę życ i w ciszy
                            i w wielkim miescie :)))
                            No nie pomagacie mi :PPP
                            • conejito13 Re: O jezu.... 21.06.06, 12:14
                              > No nie pomagacie mi :PPP
                              >
                              nozeszjaksiezaraz...........:):) nie pomagamy??? to na co ja lakier z paznokci
                              trace?? he??? cipomagamy przeca, tylko decyzje ty musisz podjac. nie badz kurna
                              mloda mezatka, co?
                              • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 12:17
                                Ach.............mówicie, że nie podejmiecie tej decyzji za mnie???????? Takie z
                                Was kurna koleżanki?????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!
                                :PPPPP
                                • conejito13 Re: O jezu.... 21.06.06, 12:23
                                  ja moge. prosze bardzo.
                                  sprzedaj to mieszkanie w mikolowie, kup cos fajnego w krakowie, wziawszy kredyt
                                  uprzednio. i...mieszkaj sie w pokoju...ups...spokoju:) proste? jak kwit na
                                  wegiel normalnie!
                                  tylko teraz masz zrobic jak mowie;)
                                  • chloe30 Re: O jezu.... 21.06.06, 12:25
                                    Yes Sir!!! Znaczy ma'am!!!
                                    Ale ja się jeszcze zastanowię :PPP
                                    • conejito13 Re: O jezu.... 21.06.06, 12:34
                                      zastanow sie, zastanow. a potem wykonaj:) dobrze bedzie. nie panikuj. czas
                                      jest, checi sa i glowa jest. cos wykombinujesz...
                                      • mami2 Re: O jezu.... 21.06.06, 14:46
                                        My Polacy zdecydowanie za mocno się kotwiczymy. Spójrzy na takich Amerykanów,
                                        oni to kilkakrotnie w ciągu życia potrafią sie przebranżowić, a co dopiero
                                        podjąć decyzję o zmianie jednego Wybrzeża na drugie:)
                                        Ja tam nie wiem Chloe, ale aglomeracja katowicka to pod względem rynku pracy
                                        najbardziej rozwijający się teren. Jednak wiadomo, ja nie będę tutaj
                                        obiektywna, zawsze będę bronić naszego faterlandu:)
    • annb a może zawalczą o niepołomice 21.06.06, 14:45
      tam jest strefa ekonomiczna
      i ma powstac pare fabryk
      • chloe30 Re: a może zawalczą o niepołomice 21.06.06, 14:56
        annb napisała:

        > tam jest strefa ekonomiczna
        > i ma powstac pare fabryk

        Liczę na to bardzo.
        Z Mana żeśmy zrezygnowali - nie pytaj dlaczego, bo nie wiem.
        Ale łudze sie nadzieją.
        Tylko jak słysze o Sea Towers (Gdańsk chyba) to mnie dreszcze przechodzą...
    • edorka1 Jak rdzenna i rodowita Krakuska 21.06.06, 15:23
      nie rozumiem do końca tego tkwienia w mieście moim, w odniesieniu do własnej
      osoby nawet.
      Rynek śliczny, Wawel ukochany, Błonia i Park Jordana. Kilka kościołów, gdzie do
      Pana Boga biżej niż gdziekolwiek indziej na świecie... I potem dziura wielka
      pełna blokowisk i kamienic obdrapanych. Ludzie często upierdliwi nieskończenie
      i kupy zarówno psie jak i gołebie wszędzie. Galerie handlowe do bólu kiczowate,
      aż strach pomysleć o tym co urośnie w oklocach Dworca...
      Wracałam tu usychając z żalu za moim Krakowem.
      A na codzień wkurza mnie to miasto do bólu.
      Nie wiem czy Cię to pocieszy :))).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka