Dodaj do ulubionych

to bydzie juzas pou prowdy - abo?

23.08.11, 19:18
www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/442199,prowokacja-gliwicka-raz-jeszcze-niebawem-premiera-filmu,id,t.html
ciekawe co powiedzom juzas o Hanioku i inkszych wersjach ofiar

eli aby bydom wiedziec ze Haniok sie sondziou skuli tego ze go przed wojnom chcieli wydalic ...(?)
Obserwuj wątek
    • ballest Re: to bydzie juzas pou prowdy - abo? 23.08.11, 20:52
      To bydzie juzas KLAMSTWO !
      • szwager_z_laband Re: to bydzie juzas pou prowdy - abo? 24.08.11, 16:27
        a to kedys szkryflali we Nowinach

        img135.imageshack.us/img135/3300/70671610.jpg
        • herbjelita Re: to bydzie juzas pou prowdy - abo? 24.08.11, 19:17
          Jo se tyn caly (w konskach) film oglondnou. Tak chyba bouo, ale czy Hitler na tyj odprawie take cosik pedziou? "mordujcie wszystkich polskich menszczyzn, kobiety i dzieci" to nie wiam eli to je prowda. To na tych polskich uczniow zrobi wielke wrazenie. Co naturalnie jego (Hitlera) nie mo usprawiedliwiac.
          • socer-schlesier Re: to bydzie juzas pou prowdy - abo? 25.08.11, 06:00
            herbjelita napisał:

            > Jo se tyn caly (w konskach) film oglondnou. Tak chyba bouo, ale czy Hitler na t
            > yj odprawie take cosik pedziou? "mordujcie wszystkich polskich menszczyzn, k
            > obiety i dzieci"
            to nie wiam eli to je prowda. To na tych polskich uczniow
            > zrobi wielke wrazenie. Co naturalnie jego (Hitlera) nie mo usprawiedliwiac.
            ------------------------------------------------------------------------
            A ile tam kobiyt i dzieci pomordowali?
    • 1fatum Re: to bydzie juzas pou prowdy - abo? 25.08.11, 07:49
      Zbliża się rocznica wydarzeń.
      Wiem, że temat był wielokrotnie poruszany, jednak stale przychodzą nowi "czytelnicy" i to dla nich warto założyć od nowa wątek, w którym znajdzie się prawda, jakiej gdzie indziej nie znajdą. Prawdę należy powtarzać do znudzenia. Jeżeli będzie ona w ukryciu, to wszyscy o niej zapomną.
      • artjomka Re: to bydzie juzas pou prowdy - abo? 25.08.11, 08:38
        Hi 1fatum!
        Wiesz dokladnie, ze w Polsce jest i byla prawda tylko ta, ktora pasuje i pasowala do modelu partii politycznej, siedzacej w danym momencie przy zlobie.
        Tak bylo z jedyna prawda za PZPR-u, tak jest i teraz. A i wczesniej Berezy i Brzescie "goscily" odszczepiencow od polskiej prawdy absolutnej.
        Kiedy ktos probuje obiektywne prawdy rozprzestrzeniac, wysyla sie wytyczne do mediow i uaktywnia internetowych pieniaczy, ktorzy na stara polska metode bulgocza i opluwaja tych, co to nie po linii - po bazie sa.
        Na Forum widzimy to w kazdym watku - nawet w tych nie politycznie waznych.
        Wtedy wlasnie szumowiny forumowe maja swoj entertaining.
        Po prostu Polacy nie dorosli do strawiania prawdy - o kulturze dyskutowania juz nie wspomne!
        Pyrsk!
        • 1fatum Re: to bydzie juzas pou prowdy - abo? 25.08.11, 09:41
          artjomka napisał:

          > Hi 1fatum!
          > Wiesz dokladnie, ze w Polsce jest i byla prawda tylko ta, ktora pasuje i pasowa
          > la do modelu partii politycznej, siedzacej w danym momencie przy zlobie.
          > Tak bylo z jedyna prawda za PZPR-u, tak jest i teraz. A i wczesniej Berezy i Br
          > zescie "goscily" odszczepiencow od polskiej prawdy absolutnej.
          > Kiedy ktos probuje obiektywne prawdy rozprzestrzeniac, wysyla sie wytyczne do m
          > ediow i uaktywnia internetowych pieniaczy, ktorzy na stara polska metode bulgoc
          > za i opluwaja tych, co to nie po linii - po bazie sa.
          > Na Forum widzimy to w kazdym watku - nawet w tych nie politycznie waznych.
          > Wtedy wlasnie szumowiny forumowe maja swoj entertaining.
          > Po prostu Polacy nie dorosli do strawiania prawdy - o kulturze dyskutowania juz
          > nie wspomne!
          > Pyrsk!
          ****************************************************

          Dlatego każdy, kto zna prawdę ma obowiązek ta prawdę głosić.

          Gdyby pierwsi chrześcijanie nie głosili Dobrej Nowiny, to dziś nikt by nie słyszał, ze taka religia istniała.

          To właśnie dla tych, którzy zginęli i tych wypędzonych mamy obowiązek mówienia prawdy. Trzeba powtarzać ja do znudzenie i dalej od początku.
    • szwager_z_laband a oni cyganiom i cyganiom (!) 28.08.11, 11:02
      tera zech czytou co juz o tym oficjalnie w tym "Domu Wspoupracy" szkryflajom - juzas fulanie ...

      Sam mocie cos co ino potwierdzo ze cyganstwo pryndzyj czi pozniyj ale zowdy na wiyrch wylezie:

      Die Wahrheit über die Gleiwitzer Senderaffäre Der Überfall auf den Gleiwitzer Sender, der laut heute üblicher Ansicht von der
      nationalsozialistischen Führung als Anlaß für den Einmarsch der Deutschen in Polen fingiert
      wurde, hat allem Anschein nach nicht stattgefunden. Die Meldung vom Überfall wurzelte
      entweder in einem Mißverständnis deutscherseits oder in der Meldung eines polnischen
      Rundfunksenders (möglicherweise sogar des britischen Senders, der im polnischen Teil
      Oberschlesiens stationiert war*). Eine Falschmeldung durch den polnischen Rundfunk
      entspräche auch ganz der polnischen Verhaltensrichtung vor Kriegsbeginn. Dieses Verhalten
      war ausgerichtet auf eine ununterbrochen sich steigernde Provozierung der Deutschen, um
      diese in einen Krieg zu zwingen. Es gab in den Tagen, Wochen und Monaten vor dem
      Kriegsausbruch so viele und so schwerwiegende Provokationen von polnischer Seite, darunter
      hunderte von Grenzverletzungen durch polnisches Militär und polnische Terrorbanden mit
      Morden, Feuerüberfällen, Brandschatzungen, Gebäudesprengungen und
      Brückenzerstörungen, dazu eine sich ständig steigernde Drangsalierung der deutschen
      Minderheit in Polen mit zahlreichen Morden, Mißhandlungen, Verhaftungen, Enteignungen,
      Hauszerstörungen, Verfolgungen der evangelischen Kirche, Vertreibungen u.a.m., sodaß es
      gar nicht erforderlich war, einen Anlaß zum Krieg zu fingieren.

      Der Krieg war schon da, er war nur noch nicht förmlich erklärt. Und angefangen hatte ihn
      offensichtlich nicht die deutsche, sondern die polnische Seite. Obendrein kam es am 31.
      August auch noch zur Generalmobilmachung des polnischen Heeres. Das allein kam schon
      einer Kriegserklärung gleich. Bei dem angeblichen Überfall auf den Sender Gleiwitz gab es
      nicht einmal ein Todesopfer unter den Deutschen, hingegen gab es solche Todesopfer bei
      anderen Grenzzwischenfällen an diesem Tage (bei Pfalzdorf und Röhrsdorf) und in den Tagen
      zuvor (bei Sonnenwalde, Alt-Eiche und Neukrug), außerdem wurden am 31. August der
      deutsche Konsul in Krakau ermordet, die Eisenbahnbrücke bei Dirschau gesprengt, Teile
      Danzigs von polnischen Truppen besetzt - nachdem zuvor schon die Nahrungsmittelzufuhr
      aus Polen nach Danzig unterbunden worden war - und obendrein gab es noch an dutzenden
      von Stellen militärische Überfälle in reichsdeutsches Gebiet hinein, während in Polen die
      Morde an Deutschen sprunghaft anstiegen, um schließlich in den folgenden Tagen im
      gezielten, hauptsächlich nach Listen vorgenommenen Massenmord an 40.000 bis 60.000
      Deutschen zu gipfeln.

      Warum also einen Fall fingieren, wo es doch genügend echte Fälle gab, Fälle, die wirklich
      stattfanden, Fälle von eindeutig kriegsmäßiger Aktivität, mit denen Deutschland gezwungen
      werden sollte, endlich militärisch zu reagieren! Die deutsche Regierung bemühte sich zwar
      seit langem und mit großer Intensität, den Konflikt auf diplomatischem Wege zu überwinden.
      Doch dieses Bemühen bewirkte keine Abschwächung, sondern nur eine Verschärfung der
      antideutschen Aktivitäten. Offensichtlich wollte man keine diplomatische, sondern eine
      kriegerische Lösung. Polen hatte dafür die volle Rückendeckung Frankreichs und Englands.
      Die herrschenden Kreise in Polen, England, Frankreich und die mit ihnen verbundenen
      überstaatlichen Machtgruppen wollten ganz einfach das vollenden, was sie mit dem Ersten
      Weltkriegs und dem Versailler Diktat begonnen hatten: die völlige Zerschlagung Deutschlands
      und des deutschen Volkes, die Vernichtung des neuen Karthago. Hierbei erhofften die
      maßgebenden Kreise in Polen das, was von ihnen in ungezählten Äußerungen zwischen 1918
      bis 1939 immer wieder gefordert worden war: die Ausdehnung Polens bis zur Oder und
      Neiße. Die chauvinistische Aufhetzung Polens durch katholische, faschistische und
      freimaurerische Führer, englische Agenten und deutsche Widerstandskreise, die englische
      Blankogarantie, der polnische Korridor, die gewaltsame Entdeutschung Westpreussens,
      Posens und Oberschlesiens mit den dabei stattfindenden Drangsalierungen, Enteignungen,
      Gewalttaten - sie waren nichts anderes als das zielstrebig hergerichtete Pulverfaß. Es liegt
      darüber Material vor, das Bände füllt. Die damalige Entwicklung wird natürlich von der

      regierenden Geschichtsschreibung ganz anders dargestellt. Die Deutschen haben den Krieg
      verloren, und der Sieger schreibt die Geschichte. Und da sich der Sieger nicht die
      Wiederauferstehung der Wahrheit und des Rechts, ist seine Geschichtsschreibung (und die
      seiner Helfershelfer unter den Deutschen) entsprechend. Doch die Geschichtsschreiber des
      Siegers mögen erklären, wieso der von ihnen so hochgespielte Fall Gleiwitz mit keinem
      einzigen Wort in der Rede erwähnt wird, die Hitler am 1. September 1939 vor dem Reichstag
      hielt, um dem deutschen Volk und der Weltöffentlichkeit darzulegen, warum es zum Krieg mit
      Polen kam. Ist das nicht höchst seltsam?

      (* Eine Schlesierin berichtet, daß schon vor dem 31.8.1939 ein englischer Sender auf
      polnischem Territorium antideutsche Meldungen sendete. Die Vermutung ist deshalb nicht
      abwegig, daß die Radiomeldung vom 31.8.1939 von diesem Sender gesendet worden ist)

      Der Überfall auf den Gleiwitzer Sender Wenn die Schuld am deutsch-polnischen Krieg berührt wird, wird als Begründung der
      deutschen Alleinschuld angeführt, daß ihn Hitler "angezettelt" habe, indem er einen
      polnischen Überfall auf den Gleiwitzer Sender fingieren ließ, um als Reaktion darauf Polen
      überfallen zu können. Eine Untersuchung dieses Vorfalls durch Gleiwitzer Zeitzeugen zeigt
      jedoch auf, daß

      1. ein Überfall von deutscher Seite nicht stattfand, 2. daß, falls von deutscher Seite aus einmal ein Überfall geplant gewesen sein sollte, er
      durch die militärische Entwicklung in Polen längst überholt war, weil Polen selbst
      durch eine von ihm betriebene Provokationsstrategie eine deutsche militärische
      Reaktion laufend herausforderte.

      „Von verschiedenen polnischen Gewährsmännern hört man immer wieder die polnische
      Auffassung über die Erfolgsaussichten in einem zukünftigen Kriege dahingehend, daß
      Polen‚ den Deutschen zunächst wohl taktische Erfolge zuerkennt, daß sie aber auf weite Sicht
      das strategische Ziel nicht erreichen werden, genau so, wie sie es im [Ersten] Weltkrieg durch
      Mangel an Rohstoffen nicht erreicht haben.“

      So und ähnlich lauteten etliche im Bundesarchiv erhaltene Berichte aus Polen aus dem Jahr
      1939, die übrigens auch Material über polnische Offensivabsichten, über Grenzschießereien
      in Oberschlesien und sogar einen Bericht über die positive Reaktion der polnischen
      Bevölkerung im Grenzgebiet auf die „polnische Besetzung von Gleiwitz“ enthalten.

      Der Historiker Stefan Scheil schreibt dazu: „Das später vom Auswärtigen Amt herausgegebene Weißbuch listete dann für die Nacht vom
      31. August auf den 1. September insgesamt fünf solcher Vorfälle mit Beteiligung polnischer
      Truppen auf. Der später so berühmt gewordene gefälschte Überfall auf den Sender Gleiwitz
      gehörte nicht dazu. Er wurde im Weißbuch offiziell als Aktion „polnischer Aufständischer”
      eingestuft und von der deutschen Regierung nicht als Beweis für einen Angriff polnischer
      regulärer Truppen herangezogen. (...) Gerade aus dem Umkreis der SS wurde dann
      gelegentlich behauptet, Hitler habe im Reichstag am 1. September 1939 Gleiwitz erwähnt.
      Weder er noch das amtliche deutsche Weißbuch sprachen aber, wie bereits gesagt, von einem
      dortigen Angriff polnischer Truppen, ja nicht einmal der Völkische Beobachter verstieg sich
      zur Behauptung, es habe dort einen Überfall polnischer Soldaten gegeben.“

      • szwager_z_laband Re: a oni cyganiom i cyganiom (!!) 28.08.11, 11:03
        Zur Geschichte des Gleiwitzer Senders bis zum Kriegsausbruch Auf einem der höchsten Punkte der Stadt Gleiwitz an der Raudener Straße errichtete die
        Stadtverwaltung im Jahre 1925 gemeinsam mit der Schlesischen Funkstunde AG in Breslau
        die oberschlesische Rundfunksendestation. Sie bestand aus einem Verwaltungs- und
        Sendegebäude und zwei 75 Meter hohen Antennenmasten. Im Jahre 1936 entstand im
        Nordosten (Tarnowitzer Landstraße) der neue Sender mit seinem rund 100 Meter hohen
        Holzturm. Die Sender standen rund 7 km von der Grenze entfernt. Der alte Sender war außer
        Betrieb, der neue war Nebensender des Reichssender Breslau und strahlte dessen Programm
        aus, zeitweise auch regionale Wetter- und Landwirtschaftsnachrichten. Die meisten Hörer
        hörten das Breslauer Programm. Nur wenige Personen aus Gleiwitz und Umgebung
        bekundeten später, im Radio plötzlich polnische Stimmen gehört zu haben, die meisten
        erfuhren erst in den späteren Tagesnachrichten von dem angeblichen Überfall.

        1. Im Nürnberger Prozeß und in Massenmedien berichtete später der SS-
        Sturmbannführer Naujocks von einem Plan, wonach er von SD-Chef Heydrich
        ausersehen worden sei, mit fünf oder sechs ausgesuchten polnisch sprechenden
        Männern einen Überfall auf den Gleiwitzer Sender vorzutäuschen, weil man einen
        Kriegsgrund gegen Polen brauche. Doch sind die Widersprüche zwischen den
        einzelnen Berichten von Naujocks so zahlreich und schwerwiegend, daß diese nicht
        als wahrheitsgetreue, zuverlässige Unterlagen gelten können.

        2.Als Falschmeldung erweist sich auch, daß in den Berichten mehrfach von Schießereien gesprochen wird, die während des Überfalls geschehen sein sollen.
        Wegen der zunehmenden Kriegsgefahr baute im Sommer 1939 die Reichswehr die
        Grenzwacht auf, eine aus Freiwilligen bestehende paramilitärische Organisation, in
        der das Offizierskorps von Reserveoffizieren gestellt wurde. Im Raum Gleiwitz wurde
        mit ihrem Aufbau der Volksschullehrer Otto Radek beauftragt, Oberleutnant d.R.,
        später Hauptmann d.R. des Weltkriegs 1914/18, und als verantwortlicher
        Kommandeur eingesetzt. Seit dem 24. August 1939 war die Grenzwacht voll im
        Einsatz, mit scharfer Munition ausgerüstet und mit dem Objektschutz beauftragt. Der
        Sender wurde von der 3. Kompanie, Grenzwachtbataillon 1/68 bewacht.

        3. Nach dem Bericht von Naujocks stürmte am 31. August 1939 um 20.30 Uhr angeblich
        sein Kommando in polnischer Uniform schießend in das Gebäude des Senders und
        überwältigte das Bedienerpersonal, wobei es im Senderaum zu einer „furchtbaren
        Schießerei " gekommen sein soll, bei der Naujocks mehrfach mit der Pistole gegen die
        Decke geschossen habe. Dann hätten die Männer „ lautlos, wie sie gekommen waren
        ", das Gelände des Senders verlassen. Nur ist dies ein reiner Phantasiebericht, weil das
        Haus durch eine Wachmannschaft geschützt war, die es vor dem Betreten Unbefugter
        schützte.

        4. Eine ungeklärte Frage ist, wie der Rundfunk dazu kam, ein immerhin wichtiges
        Ereignis zu melden, das gar nicht stattgefunden hatte. Denn der Kommandeur erfuhr
        von dem Vorfall zu Hause in den Radionachrichten. Darauf ließ er sich in seinem
        Dienstwagen zum Sender fahren. Die Wachmannschaft bis auf einen Posten, der
        seelenruhig auf und ab schritt, schlief und wußte von nichts. Als der Kommandeur der
        Wache vorhielt: „Hier ist doch geschossen worden, da müssen doch die Einschüsse
        feststellbar sein ", konnte er sich überzeugen, daß es im ganzen Hause keine
        Einschußspur gab. Die Wachmannschaft berichtete allerdings, daß sie einige ss-
        Männer in Zivil, die sich ordnungsgemäß ausgewiesen hätten, in den Senderaum
        gelassen hätten, wo sie über ein Wettermikrophon Sprechübungen in Deutsch und

        Polnisch veranstaltet hätten. Nach wenigen Minuten hätten sie sich aber mit "H. H." wieder korrekt verabschiedet. 5. Hier war offensichtlich eine Zwecklüge verbreitet worden, nachdem ein irgendwann
        einmal erwogenes Unternehmen nicht durchgeführt worden war. Der Kommandeur
        rief daher vom Sender aus beim Armee-Kommando in Breslau an, das ihn beschied,
        daß alles in gewellter Ordnung sei. Doch wurde er zu absolutem Schweigen
        verpflichtet. Dies läßt darauf schließen, daß höheren Orts irgendwann einmal mit dem
        Gedanken eines fingierten Überfalls gespielt worden war. Daß am neuen Sender Ruhe
        herrschte, wird durch einen Hitlerjungen und unabhängig davon auch von Bewohnern
        in der Nachbarschaft bestätigt. Diese waren von Breslauer, durch die
        Rundfunkmeldung „ganz aufgeregten" Verwandten angerufen worden und staunten
        nun wegen der in ihrer Nähe herrschenden Ruhe darüber, daß dort ein Überfall mit
        Schießerei stattgefunden haben soll.

        6. Eine offene Frage ist, wie es im Breslauer Sender zu der falschen Radiomeldung über die Schießerei im Gleiwitzer Sender kam, die den Kommandanten zum Eingreifen im Sender Gleiwitz veranlaßten. Otto Radek, der als Kriegsteilnehmer in sechsjährige jugoslawische Kriegsgefangenschaft geriet, von wo er 1951 nach Marbach am Neckar kam, setzte sich 1962 mit seinem Gleiwitzer Landsmann Eberhard von Zalewski in Verbindung, um die Angelegenheit zu klären.
        • szwager_z_laband Re: a oni cyganiom i cyganiom (!!!) 28.08.11, 11:04
          Hier die " Erklärung" vor dem ITM im Jahre 1945 von Alfred Naujocks : -----------------------------------------------------------------------------------------
          • szwager_z_laband Re: a oni cyganiom i cyganiom (!!!!) 28.08.11, 11:06
            Die genannte Darstellung von Fest wie die aller anderen Historiker geht allein auf eine
            eidesstattliche Erklärung Naujocks’ vom 20.November 1945 vor dem US-Leutnant Martin
            zurück , die beim Nürnberger Prozeß mehrfach herangezogen wurde.
            Darin schildert Naujocks nach Angaben zur Person - er lief am 19. Oktober 1944 im Westen

            zu den Alliierten über, nachdem er - was er allerdings verschweigt - vorher strafversetzt, ab
            1942/43 aus den Listen der SS gestrichen, zur Wehrmacht überstellt war und dann
            Frontbewährung erhalten hatte -, daß er »ungefähr am 10. August 1939« von Heydrich
            »persönlich« den Auftrag zu dem Überfall bekommen und sich von da an in Gleiwitz
            aufgehalten habe. Am Mittag des 31.08. habe er telefonisch von Heydrich das Schlüsselwort
            erhalten, daß der Uberfall um 20 Uhr abends auszuführen sei. Zu seinen fünf bis sechs SD-
            Männern habe er einen polnisch sprechenden Deutschen zur Verlesung einer polnischen
            Botschaft im Sender sowie einen bewußtlosen, noch lebenden, im Gesicht blutverschmierten
            »Verbrecher« in Zivilkleidung erhalten, den er nach dem wenige Minuten dauernden Überfall
            »am Eingang der Station« habe liegen lassen.

            Wenn Fest und andere von »mehreren Leichen« sprechen, zum Teil auch von solchen in
            polnischer Uniform, so ist das bezeichnend, stimmt mit der “Quelle” nicht überein und stellt
            schon eine Fälschung dar.

            Entscheidend ist jedoch, daß offensichtlich die ganze Darstellung Naujocks in seiner
            eidesstattlichen Erklärung falsch und erfunden ist, wie bereits mehrere Untersuchungen
            nahegelegt haben. So ist auffällig und kaum verständlich,

            1. daß Naujocks in seiner Erklärung von 1945 seinen SS-Dienstgrad und seine Dienststellung nicht nennt, nicht einmal seine damalige Zugehörigkeit zum Amt VI des SD; 2. daß Heydrich persönlich unter Ausschaltung des gesamten Dienstweges mit Naujocks verkehrt haben und alles nur mündlich und telefonisch erfolgt sein soll, so daß keinerlei Papier darüber existiert;
            3. daß für Naujocks Auswahl durch Heydrich persönliche Gründe entscheidend gewesen sein sollen, die Naujocks - auch später - nie angab; 4. daß keiner von Naujocks Vorgesetzten oder von den örtlichen SDStellen etwas von dem Vorgang wußte;
            5. daß Naujocks keinerlei nähere Ortsbeschreibung je lieferte;
            6. daß Naujocks keinen seiner angeblichen Mittäter namentlich nannte;
            7. daß Naujocks später zugab, daß seine Mittäter keine SD-Leute der Ämter II und VI

            gewesen seien, sondern aus verschiedenen Abteilungen der Heydrich-Behörde stammen sollten; 8. daß die damalige deutsche Propaganda den Fall “Gleiwitzer Sender” nicht auswertete,

            Hitler und Goebbels in ihren Reden darauf keinen Bezug nahmen, nicht einmal der Völkische
            Beobachter davon etwas erwähnte;

            9. daß im deutschen Weißbuch zur Vorgeschichte des Krieges Nr. 1 der Gleiwitzer Fall nur in einer Fußnote, im Weißbuch Nr.2 in nur vier Zeilen als einer von 44 Grenzzwischenfällen seitens der Polen erwähnt wird;
            • szwager_z_laband Re: a oni cyganiom i cyganiom (!!!!!) 28.08.11, 11:07
              10. daß die polnische Presse diesen Fall damals nicht behandelte und die deutsche Version nicht richtigstellte; 11. daß die niedere Charge Naujocks den Gestapo-Chef Heinrich Müller »anwies« - so Naujocks - »den Mann (den »Verbrecher«, H.W.) in der Nähe der Radiostation an mich abzuliefern«;
              12. daß die Beschäftigten am Sender Gleiwitz vor und nach 1945 den »Überfall« ganz anders schildern; 13. daß der zuständige Gleiwitzer Polizeipräsident Schade beim Nürnberger Prozeß nicht gehört wurde, obwohl er von Russen und Amerikanern mehrfach verhört worden war; er wurde dann bald in einem polnischen KZ erschlagen;
              14. daß Naujocks zusätzliche Angabe der Erklärung von Müller, »er hätte ungefähr 12 oder 13
              verurteilte Verbrecher, denen polnische Uniformen angezogen werden sollten und deren
              Leichen auf dem Schauplatz der Vorfälle liegen gelassen werden sollten, um zu zeigen, daß
              sie im Laufe der Anschläge getötet worden seien«, nie bestätigt werden konnte, aber als
              weitere, Deutschland belastende Behauptung durch die Literatur ging und geht;

              15. daß keiner der in Nürnberg 1945 Angeklagten Kenntnis von dem Überfall hatte; 16. daß Naujocks in einem späteren Spiegel-Interview (13.11.1963, S.71) angab, daß der Text
              des vorzulesenden Aufrufes von seinen Leuten selbst verfaßt sei, er dafür keine Anweisung
              erhalten habe, was bei solcher Planung im damaligen Deutschland höchst unwahrscheinlich
              ist, zumal der Kriegsgrundwunsch von Hitler persönlich stammen soll;

              17. daß Tatzeugen die von Naujocks angeblich abgegebenen Schüsse nicht gehört haben, 18. daß auch andere von Naujocks angegebene Mordkommandos nie zu beweisen waren; 19. daß Naujocks für diesen Fall von den Alliierten nie belangt wurde, sondern 1945 in die
              Freiheit entlassen wurde; 20. daß auch bei Naujocks späterem Wiederauftauchen in der Bundesrepublik Deutschland er nie zur Rechenschaft gezogen wurde. Interessant ist in diesem Zusammenhang, daß Naujocks 1945 mit anderen Gefangen im US- Intemierungslager Langwasser saß: » Seinen damals dort gleichfalls internierten Kameraden hat er nie eine Andeutung gemacht, daß er mit dem Überfall auf den Gleiwitzer Sender etwas zu tun gehabt habe… Im Lager Langwasser hatte Herr Naujocks eines Tages mit dem IMT- Pfarrer Pater Sixtus eine längere Unterredung. Anschließend erklärte er seinen Kameraden, er
              • szwager_z_laband Re: a oni cyganiom i cyganiom (!!!!!!) 28.08.11, 11:09
                werde aus dem Lager herauskommen und nach Südamerika fliehen. Am nächsten Morgen war er verschwunden.« Als seine eidesstaatliche Erklärung vor dem Nürnberger IMT behandelt wurde, galt sein
                Aufenthalt als »unbekannt«. Er wurde beim IMT nicht vernommen. Als er später unter seinem
                richtigen Namen wieder in Deutschland auftauchte, wurde er nie verfolgt, nicht bestraft,
                sondern lebte in überraschend guten Verhältnissen bis zu seinem Tode. Er hat sich wohl - wie
                Höttl - durch seine Falschaussage mit Belastung Deutschlands Vorteile verschafft.

                Den wohl endgültigen Beweis dafür, daß Naujocks den wesentlichen Inhalt der
                eidesstattlichen Erklärung erfunden oder gegen Zusicherung von Leben und Freiheit frei
                Erfundenes unterschrieben hat, liefert folgende, erst kürzlich durch Veröffentlichung eines
                Buches bekannt gewordene Tatsache:

                Ende der fünfziger Jahre lebte Naujocks in Hamburg als Besitzer mehrerer Häuser und
                Kiesgruben ziemlich wohlhabend. Der als Verfasser mehrerer Bücher hervorgetretene Hans
                Wemer Woltersdorf lernte ihn über einen seiner Mieter kennen und hatte dann ein Gespräch
                mit ihm: »Im Jahre 1959 besuchte er (Naujocks,der Verfasser.) mich. Wir aßen zu viert
                gemeinsam zu Mittag. Es stellte sich bald heraus, daß er der Alfred Naujocks war, der mit
                dem Gleiwitzer Sender zu tun hatte… Wir kamen auf die Sache mit dem Sender Gleiwitz zu
                sprechen. Er wartete zurückhaltend, was ich davon zu erzählen wußte. Ich kannte nur die
                Schulbuchgeschichte von dem fingierten Überfall auf den Sender Gleiwitz. Er widersprach
                nicht. Ich sagte ihm, daß in den Nürnberger Prozessen und unzähligen anderen
                Kriegsverbrecherprozessen Tausende von Menschen wegen viel geringerer Vergehen
                hingerichtet oder lebenslänglich eingesperrt worden seien. Er aber habe nach eigenem
                Eingeständnis eine Anzahl von KZ-Häftlingen ausgewählt und in polnische Uniformen
                gesteckt, wohl wissend, daß keiner von ihnen lebend davonkommen werde. Das sei
                heimtückisch vorbereiteter Mord. Trotzdem habe man ihm kein Haar gekrümmt. Wie das zu
                erklären sei, wollte ich wissen.
                “Sie sehen, daß ich noch lebe”, sagte er, “sogar gut lebe; und das ist für mich die
                Hauptsache.”« Für Woltersdorf und einen weiteren, jetzt noch lebenden Teilnehmer an diesem
                Gespräch, die der Verfasser (H.W.) beide deswegen besuchte und sprach, war damals
                eindeutig klar, daß Naujocks mit dieser erpreßten Unterschrift 1945 seine Freiheit erlangt und
                vielleicht das Leben gerettet hatte und daß nichts von seiner Schilderung in der
                eidesstattlichen Erklärung der Wahrheit entsprach.

                Das Interesse der Sieger an einem solchen Geständnis in der damaligen Zeit ist gut zu
                verstehen. Die Alliierten brauchten im Herbst 1945 solch eine Aussage, um belegen zu
                können, daß Hitler angeblich schon um den 10. August, also Wochen vor Kriegsbeginn und
                vor dem Deutsch-Sowjetisehen Pakt vom 23. 8. 1939, zum Kriege drängte und »polnische
                Provokationen« als Kriegsgrund suchte, daß also alle dokumentierten Friedensbemühungen
                der Reichsregierung nur Vorwand gewesen seien.

                Die übliche Darstellung, wonach Deutsche mit Schießereien und mindestens einem Toten den Sender Gleiwitz 1939 überfallen haben, darf damit wohl als eine weitere Geschichtsfälschung zu Lasten Deutschlands gelten. Ein solcher Überfall hat offensichtlich gar nicht stattgefunden. Warum der deutsche Sender Breslau eine diesbezügliche Meldung abgab, ist noch ungeklärt. Die Sache scheint sich also so abgespielt zu haben, daß einige SS-Männer unter Vorlage ihres
                Dienstausweises Eintritt in den Sender bekommen haben und dort am Mikrofon eine
                Botschaft in polnischer Sprache abgesetzt haben.
                Die ganze Gangstergeschichte mit den mitgebrachten Leichen von KZ-Häftlingen
                (”Konserven”) in polnischen Uniformen, die man angeblich am Tatort zurückgelassen habe,
                ist offensichtlich frei erfunden.

                Zu Naujocks ist zu sagen, daß dieser aufgrund von Aktionen wie der geplanten, aber
                gescheiterten Entführung des Rundfunkingenieurs Rudolf Formis, der in der Nähe von Prag
                einen schwarzen Rundfunksender für Otto Strasser betrieb und der bei der Aktion infolge
                eines Gerangels, bei dem er versuchte, eine Pistole zu ziehen, von Naujocks erschossen wurde
                - Heydrich “tobte über die Gangsterfilm-nahe Plumpheit, mit der Sicherheitsdienstler vom
                Schlage des Naujocks Geheimdienst spielten” (Heinz Höhne, Der Orden unter dem
                Totenkopf, Bindlach 1989, S. 211/212), sowie dem sog. Venlo-Zwischenfall vom 09.11.1939,
                wohl damit rechnen hätte müssen, im günstigsten Falle lange Jahre hinter Gitter zu
                verbringen, wahrscheinlich aber die Todesstrafe zu erwarten gehabt hätte und sich durch seine
                eidesstattliche Erklärung zu Lasten Deutschlands die Freiheit erkaufte.

                • ballest Re: a oni cyganiom i cyganiom (!!!!!!) 28.08.11, 11:50
                  Ciekawou historia, bo juzas historia na uopach;)
                  • szwager_z_laband Re: a oni cyganiom i cyganiom (!!!!!!) 28.08.11, 14:40
                    jo sie zaczon tym tak richtik interesowac jak nom na "Glywicke Slonzoki" jedyn szkryfnou o tyj "Sprawie Franca" co go UB wzionuo po wojnie

                    zaczonech kole tego sznupac i zech sie pokapowou ze tam je duzo fulania w tyj oficjalnyj wersji o radiostacji glywickyj

                    potym jedyn reporter do mie z Berlina dzwoniou i bou blank znerwowany jak zech mu jednego nazwiska niy pedziou - to juz zech wiedziou ze cos sam niygro na zicher i jeszcze trocha

                    poleku wszysko zech kopou i kopou aze zech sie spokopiou ze to je fulanie co Poloki i inksze o tyj sprawie szkryflali.

                    a tyn artikel ze starych Nowin Glywickich(douech kedys sam niydowno na niego link) bou ino kolejnym tego potwierdzyniym.
                    • szwager_z_laband ps 31.08.11, 12:41
                      tak do pszipomniynia i coby sam wszysko cuzamyn bouo:

                      "Geschichta Franza Honioka w polski telewizji boła 31 serpnio 1979 roku. Po filmie co nakrynciyli o sendrze w Gleiwitz boł autor ksiyngi. Godoł on, o Lubiue i że Franciszek Honiok to pierwszo ofiara II wojny światowy.
                      Po tym jak puściyli ten film o radiosendrze Gleiwitz i o mowie autora ty ksiyngi starsi ludzie co pamientali Franza Honioka nie mogli sie zgodzić z tom geschichtom..........
                      Byli tacy co spytali sie najbiższego z rodziny od Franza Honioka co mieszko w Dramatal , a on pedzioł, że prowdy to on nie może pedzieć bo przyjechali z UB Dramatal i zakozali godać prowda jak to boło z Franzem Honiokiem i tak cało rodzina mo zakaz godanio prowdy o nim, a majom godać tak jak godajom w polski telewizji, radiu i piszom w gazetach. Jak napiszom, że byli w polskich mundurach to pedzom, że byli w polskich mundurach, jak pedzom że byli w po cywilymu to pedzom ze byli po cywilnemu w radiostacji, a jak napiszom w ksionżce że byli w krótkich galotach to byli w krótkich galotach i tak dali -wersji jest połno. Pedzioł, że chcieli prawdziwo geschichta opowiedzieć krewny w Hohenlieben co jest tam listynorkom, ale ona im odpowiedziała, że niy chce nic na tyn tymat wiedzieć, ale inni z Hohenlieben wiedzom jak boło. A w 1991 roku to u ty listynorki boła niymiecko ZDF i godała tak jak kozało godać UB z Dramatral.
                      Chopy po ty emisji filmu w 1979 roku dużo godali na tymat tego filmu i stwierdziyli, że tam som same cygaństwa, a szczególnie o Franzu Honioku. Frnza Honioka w Hohenlieben znoli wszyscy i wszyscy wiedzieli , że Franz Honiok jest polskim agyntym - to kożdy wiedzioł przed wojnom. Franz Honiok mioł firma co sprowadzoł maszyny rolnicze z Polski, ale we parafii żodyn u niego nic niy kupiuł bo boły gorszy jakości. Kożdy wiedzioł, że przekroczo nielegalnie granica z Polskom i chodzi do Tarnowitz koło Rynku. Tam boła tako chałpa kaj przychodzioł jako polski agynt - dostowoł tam rozkazy i przekazywoł wiadomości. W Gleiwitz przy KaiserWilhelmstrasse w Polskim Banku Ludowym (teraz tam jest SKOK Szefczyka) mioł swoje konto i tam dostowoł piniondze z Polski za swoja "robota". Na wiosna 1939 roku jak sie łożar to chopy z Hohenlieben słyszeli z ust Franza Honioka:"Już za niedugo bydzie ta wojna" i tak wiyncyj razy. Franz Honiok poszoł do Auschwitz w 1942roku, a w 1943 roku go wypuściyli z tamtond - rok boł w Auschwitz. W sierpniu 1945roku do Hohenlieben przyjechało UB/MO z Posen i zabrali go z knajpy i tak ślad po Franzu Honioku przepod. A po tym ludzie słyszeli jak to w Nuernberg gośno o Franzu Honioku co zostoł zamordowany podczas prowokacji w 1939 roku w Gleiwitz. I tak som różne wersje od 1946 roku - co mo godać rodzina.
                      Ale 31 sierpnia 1939 roku mieszkańcy Hohenlieben co przyszli na wieczór z pola to suchali radioków i po ósmy na wieczór słyszeli jakiejś zakłócenia i kilka trzasków z daleka - niy boło żodny godki. A po 20 minutach w radioku przeproszali suchoczy za zakłócenia( we filmie boło cygaństwo jak to przez gośnik nadowoł;"dziś polskie Gliywice a jutro polski Wrocław" w "Focus" inno wersja, a w "Nowinach Gliywickich, że nawet mikrofonu tam nie idzie podłonczyć - co jest zgodne z prowdom co ludzie w Hohenlieben w radiokach słyszeli- żodny godki). Tak wienc wielkie cygaństwo UB z Franzem Honiokiem boło nawet na procesie w Nuernberg. I to wielkie cygaństwo w szkole podstawowy w Kopinicy uczuł celowo sprowadzony przez gminno SB Kazimierz Bartos(beszczelnie cyganioł, a dzieci nie mogły nic godać co w domach godajom).
                      Franz Honiok mioł braci. Starszy brat przed wojnom wyemigrowoł do Warszawy i such po nim sie stracioł - przepod tam(jak tam wkroczyli Niymcy to go nie szło odnaleźć. A modszy brat po wojnie wyemigrowoł do NRD i tyż such po nim zaginoł.
                      Sprawa Franza Honioka to poważno sprawa bo UB sfałszowało data jego śmierci. SB tyż w grudniu 1970 roku fałszowało daty śmierci pomordowanych stoczniowców. Yno,że na pomorzu SB fałszowało o pora dni , a tu gminne UB aus Dramatal sfałszowało o pora lot( i dali fałszujom odpisy aktów urodzin bo jak ktoś mo napisane "Heinrich" to piszom "Henryk", a jak "Elke" to "Róża"). Nawet jak w 2000 roku w Hohenlieben postawiono na nowo Denkmal ku pamięci co polegli w I i II wojnie światowy to z ksiong kościelnych nie szło podać wszystkich nazwisk. Denkmal boł co polegli w I wojnie światowy - po 1945 roku wszystkie nazwiska skuwano i dużo boło nie czytelnych. Po tym jak sie dowiedzieli , że UB z gliywic mo przyjechać i zabrać pomnik to chopy z Hohenlieben wykopali srogo dziura i Denkmal przewróciyli i zakopali. Jak UB przyjechało to pomnika nie boło. W 1999roku pomnik odkopano i wyciągnięto. Nazwisk boło bardzo dużo co polegli w Iwojnie Światowy w Parafii, ale bardzo duzo nie szło odczytać na przykłod z Dorfu Jasten co tyż należy do parafii, ale w ksiyndze kościelny tyż nie szło ich odnaleźć wszystkich. Przed i w czasie II wojny światowy w parafii boło bardzo dużo rodzin ( w 1945 roku przed rusoma zrobiyli Flucht i potym chałpy zajyli chadziaje) z Westfalii i tyż chopcy zginyli podczas wojny,a w ksiyndze ich nie ma. Nie ma wszystkich w ksiyngach kościelnych co polygli, ale jest Franz Honiok. Mimo, że na Denkmalu nie ma wszystkich chopow co polygli w I i II wojnie światowy to i tak liczba jako jest Dynkmalu jest przerażajonco - ponad 370 chopców co polygło (na I I II wojnie co nazwiska som na Denkamlu) w tak mały parafii jest liczbom strasznom.

                      A co robiyli polskie agynty w 1939 roku???? Brali dugoterminowe kredyty na 50lot w polskich bankach. Jak wybuchła wojna i polska przestała istnieć to przestały istnieć polskie banki i ci co w tych bankach wziyli kredyty już po paru miesioncach nie musieli ich spłacać. Nawet Wojciech Korfanty ze Szwajcrii do Polski przyjechoł. Franz Honiok na wiosna 1939 roku za dużo sie wypioł w kanjpie w Hohenlieben i dużo pedzioł. Jedyn tyż co go suchoł wzioł kredyt w polskim banku na 50lot na budowa chałpy i po paru miesioncach kredytu na chałpa już nie musioł spłacać bo polskie banki w Oberschlesien przestały istnieć. O aferze z polskimi bankami w 1939 roku co zrobiyli polskie agynty to ani słowa, ale jest dużo zmyślonego cygaństwa UB o Franzu Honioku. A jak dużo chopców na wojnach (I i II Weltkrieg) niepotrzebnie zginoło z parafii Hohenlieben, a po wojnie jak dużo chopów z parafii przebywało w polskich obozach koncentracyjnych, a jak dużo zostało wywiezionych do rusyje i co nie wrócili do dom.

                      W Hohenlieben farorz jak już wszystkie chopy zostali internowani (za wyjontkiem powstańców i chadziajów) -[ kilka chopów w tym mój Unkel Franz schowali sie pod gnojokiem na Krosowach i prawie cały rok z innymi chopami ukrywali sie w tym "bunkrze z desek", a nad bunkrym boł gnoj]- przeczytoł z ambony po mszy na wieczór odezwa jako kaozali mu rusy przeczytać, że dziołchy rano majom zgłosić sie do transportu do rusyje ( w tym moje ciotki), ale w nocy Roosvelt umarł i Stalin odwołoł (stoł sie cud) rano deportacja dziołchów z Hohenlieben. Jakby Stalin nie odwołoł rozkazu o deportacji dziołchów to dziołchy z Hohenlieben by miały taki som los jaki spotkoł wcześnij dziołchy z Ostpreussen, które tam wszystkie boły deportowane do rusyje.
                      W Dramatal jedna dziołcha tyż została wywieziona do rusyje w 1945 roku , a w 1950 roku powrócióła z powrotym to po tym jeden z UB w Dramatal nia zamknoł do polskiego wieńzienia i boła w nim do 1954 roku. UB z gminy Dramatal bardzo dokuczało tutejszym mieszkańcom. A SB starannie zacierało ślady i to prze wiele lat co nawyrobiało UB.
                      Tak wienc pierwszo ofara II wojny Światowy to nie boł Franz Honiok."
                      • artjomka Re: ps 31.08.11, 13:16
                        Wczora we wieczor leciou na TVP Historia film "W cieniu radiostacji"
                        Po jakichs 5 minutach ech przeciepnou na inkszy synder, bo tyla w tym filmie bouo cyganstw i fandzolynio, coch niy szczymou. Mozno szkoda, ale ech sie bou, co mi kartofle z pywnicy pouciekajom. A do tego, co znom gyszichta mojij familie z Gleiwitz po 1945.
                        Mozno fto z Wos dotrwou do konca?
                        Pyrsk!
                        • cirano Re: ps 31.08.11, 16:24
                          Na nic sie zdo naszo pisanina uo polskim kryntactwie, bo Polok i tak wiy lepij.
                          W latach miyndzywojynnych, mogymy sie wyobrazić co to bouy z niymi za jaja z tom załganom bandom. Potympiom Hitlera, ale że postanowiou Polokowi po pycholu wyszczylać i mu go na wieki zawrić, wcale mie niy dziwi
                          • szwager_z_laband Re: ps 01.09.11, 09:34
                            Entnommen aus Erich Glagaus "Erdachte Gespräche II" die allerdings weder erfunden noch konstruiert wurden. Man könnte, sofern es in Deutschland und Österreich eine Meinungsfreiheit geben würde, diese "Gespräche" als Korrekturen und Richtigstellung der Zeitgeschichte definieren. Bedauerlicherweise wird die Geschichstlüge - speziell in diesen beiden Ländern - gesetzlich und verfassungsmässig von der Justiz geschützt, und die Wahrheit mit der Holocaust-Keule noch immer erschlagen.

                            Die politisch korrekte Geschichtsschreibung verlangt, dass Deutschland an beiden Weltkriegen alleinschuldig ist und Hitler das arme Polen mit einem Trick überfallen hat und damit den Zweiten Weltkrieg auslöste. Bekanntlich schreiben die Sieger immer die Geschichte neu und daher liest man in allen vom System erlaubten Büchern, dass Männer der SD in polnischen Uniformen den Sender Gleiwitz überfallen haben, Tote hinterliessen, um damit Hitler einen Grund für seinen Angriff auf Polen zu liefern. Alles falsch, alles eine Lüge

                            12. Alfred Naujocks, 18??- nach 1945 (Der Erfinder eines Überfalls)

                            Otto Schulz: "Herr Naujocks, als Deutscher, und damit Betroffener des Ergebnisses der Rachejustiz von Nürnberg, liegt mir dieses Problem besonders am Herzen: In den Nürnberger Akten gibt es ein Dokument 2751-PS. Es enthält eine eidesstattliche Erklärung mit Ihrer Unterschrift. Erzählen Sie uns bitte etwas über diese Sache."

                            "Alles ist mir nicht mehr in Erinnerung. Das Papier behandelt meine eidesstattliche Erklärung und hat etwa folgenden Inhalt:

                            Sie trägt das Datum vom 20. November 1945. Sie basiert auf der Aussage, die ich am 19. Oktober 1944 gemacht habe. Ich war als Sturmbannführer der Waffen-SS beim SD. Mein oberster Chef war Reinhard Heydrich. Am 19. August 1939 wurde ich zu ihm befohlen und bekam den Auftrag, am 31. August 1939 um 21 Uhr den deutschen Sender Gleiwitz mit einem vorgetäuschten Überfall anzugreifen, um der deutschen Reichsregierung die Voraussetzung für den Kriegsbeginn gegen Polen zu verschaffen. Zu diesem Zweck wurden KZ-Häftlinge in polnische Uniformen gesteckt und mit Gewehren bewaffnet. Sie griffen das Gebäude des deutschen Senders Gleiwitz an.

                            Im Gebäude wurde die Sendung unterbrochen. Man hörte Schüsse. Es wurde in polnischer Sprache ein Aufruf verlesen. Danach hörte man wieder Schüsse. Der Angriff wurde abgeschlagen. Die Angreifer, also die KZ-Häftlinge, wurden alle getötet. Deutschland hatte damit den Vorwand für seinen Überfall auf Polen am nächsten Morgen."

                            Otto Schulz: "Herr Naujocks, das ist also in etwa der Inhalt Ihrer eidesstattlichen Erklärung, nicht wahr?"

                            "Ja, so etwa."

                            Otto Schulz: "Wann und wo haben Sie diese Erklärung abgegeben?"

                            "Nach meiner Gefangennahme durch die Amerikaner am 19. Oktober 1944."

                            Otto Schulz: "Waren Sie bei der kämpfenden Truppe, der Waffen-SS?"

                            "Ja, ich war bei einer Fronteinheit."

                            Otto Schulz: "Wie kamen Sie zu diesem Fronteinsatz?"

                            "Können Sie mir diese Antwort nicht ersparen?"

                            Otto Schulz: "Wir wollen von Ihnen nichts als die Wahrheit hören. "

                            "Ich hatte mich mit dem NS-Regime überwerfen, bekam aber die Gelegenheit der Bewährung und wurde an die Westfront versetzt..."

                            Otto Schulz: "Sie zögern? Erzählen Sie bitte weiter!"

                            "Ich nahm die erste Gelegenheit wahr und lief zu den Amerikanern über."

                            Otto Schulz: "Sie wußten doch sicher, daß die Amerikaner die Soldaten der Waffen-SS besonders hart behandelten. Kamen Ihnen keine Bedenken?"

                            "Dafür hatte ich den Amerikanern ja auch etwas anzubieten: Den Bericht über den "polnischen" Angriff auf den Sender Gleiwitz."

                            Otto Schulz: "Die Geschichte von diesem vorgetäuschten Angriff war bisher nirgends in der westlichen Welt erwähnt worden. Wurden die Amerikaner nicht stutzig?"

                            "Nein, sie waren froh, etwas zu hören, wovon sie noch keine Ahnung hatten. Es war ihnen alles recht, womit man den Deutschen eins auswischen konnte."

                            Otto Schulz: "Hitler hat am Morgen des 7. September 1939 eine Rede im Reichstag gehalten und gesagt, seit 4 Uhr 45 wird zurückgeschossen. Er hätte doch von dem Gleiwitzer Überfall der Tölen' wissen müssen. Warum erwähnte er dies nicht?"

                            "Hitler hat von dieser Sache nichts wissen können, weil ich sie erst am 19. Oktober 1944 erfunden hatte."

                            Otto Schulz: "Auch später ist nichts herausgekommen? Haben die Amerikaner alles geschluckt, was Sie ihnen auftischten?"

                            "Sie haben meine Angaben anscheinend nie nachgeprüft."

                            Otto Schulz: "Sie wären, nach Ihrem Märchen von dem Überfall auf den Gleiwitzer Sender, für den Tod, die Ermordung der KZ-Häftlinge in polnischen Uniformen verantwortlich gewesen. Haben Sie nicht bedacht, daß die Amerikaner Sie dafür hätten zum Tode verurteilen können?"

                            "In der Aufregung meines Überlaufens habe ich an dieses Risiko gar nicht gedacht. Sehr viel später kamen mir diese Bedenken. Aber als der Nürnberger Prozeß lief, wußte ich, daß von hier keine Gefahr mehr drohte. Die Amis waren zufrieden mit meiner eidesstattlichen Erklärung. Und ich war es auch."

                            Otto Schulz: "Wie verlief Ihr Leben danach?"

                            "Ich habe mich, als ich mich völlig sicher fühlte, bei den Amis gemeldet, damit sie mir helfen sollten, wirtschaftlich fußzufassen. Ich hatte Glück. Ich konnte gute Geschäfte machen. Alles lief zu meiner vollsten Zufriedenheit. Erst sehr viel später habe ich jemandem über diese ganze Geschichte reinen Wein eingeschenkt. Das hätte ich nicht tun sollen. Aus heiterem Himmel, ich war gesundheitlich völlig auf dem Damm, passierte dann eines Tages das, was die Ursache meines Hierseins ist... "

                            Otto Schulz: "Die Aufdeckung dieser Verleumdung durch den Urheber wird die Schulbücherautoren und Medien nicht davon abhalten, weiterhin diese Lüge und tausende andere zu behaupten, damit das deutsche Volk auch die nächsten Jahrhunderte tributpflichtig bleibt.

                            Es wäre wünschenswert, wenn all die schrecklichen Lügen gegen Deutschland einmal vor Gericht aufgeklärt würden und die Urheber dieser Verleumdungen und ihre Handlanger vor ein Kriegsgericht gestellt, angeklagt und eventuell sogar exekutiert werden. Oder sind Sie anderer Meinung Herr Naujocks?"

                            Quelle : ostara.info/zeitge/polen11.htm


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka