Dodaj do ulubionych

zakochałam się

IP: 195.205.68.* 12.02.02, 15:17
Kochani, jestem męzatką od 3 lat. I w szystko byłoby w porządku gdyby nie to
ze......zakochałam sie totalnie obłąkanczo szaleńczo, czuję jak ziemia
rozstepuje mi sie pod nogami, a świat wiruje i przestaje istniec wszystko poza
nim. Ratujcie co zrobić
Obserwuj wątek
    • ja_nek Re: zakochałam się 12.02.02, 15:25
      Przydałby Ci się kubeł zimnej wody, zdjęcie różowych okularów i zastanoienie się
      na chłodno co teraz zrobić. Czy warto ryzykować.
      A może tak, a może nie?

      Pozdrawiam
      Janek
    • saqqara Re: zakochałam się 12.02.02, 15:52
      zakochalas sie? mam gleboka nadzieje ze w mezu, ale chyba jednak nie....
      zastanow sie, jelsi masz dziecko to sie zastanow i to kilka razy...
      masz prawo do milosci, ale zobacz czy to nie jest zauroczenie nowym czlowiekiem
      zwykle pozadanie a nie prawdziwe uczucie.... masz meza.. kochasz go? (kochalas?)
      jesli za niego wyszlas i z nim przezylas trzy lata....

      a te przymiotniki "oblakanczo, szalenczo..." to mi wygladaja na zwykle zauroczenie
      przespij sie z tym, w sensie z ta mysla i pomysl ze jednego wybierasz a drugiego tracisz
      z ktorym Cie wiecej laczy? za ktorym bedziesz bardziej tesknic?
    • risha Re: zakochałam się 12.02.02, 19:29
      Gość portalu: rusalka napisał(a):

      > Kochani, jestem męzatką od 3 lat. I w szystko byłoby w porządku gdyby nie to
      > ze......zakochałam sie totalnie obłąkanczo szaleńczo, czuję jak ziemia
      > rozstepuje mi sie pod nogami, a świat wiruje i przestaje istniec wszystko poza
      > nim. Ratujcie co zrobić

      I kochaj dalej, mocno, szaleńczo, obłednie - to piękne przeżycie.
      Pozdrawiam...
    • Gość: Frene Re: zakochałam się IP: *.cb.open.net.pl 13.02.02, 03:09
      Gość portalu: rusalka napisał(a):

      > Kochani, jestem męzatką od 3 lat. I w szystko byłoby w porządku gdyby nie to
      > ze......zakochałam sie totalnie obłąkanczo szaleńczo, czuję jak ziemia
      > rozstepuje mi sie pod nogami, a świat wiruje i przestaje istniec wszystko poza
      > nim. Ratujcie co zrobić

      Tak się zastanawiam za kogo "wyszłaś za mąż " te 3 lata temu i z jakiego powodu ?
      • Gość: rusałka Re: zakochałam się IP: 195.205.68.* 13.02.02, 08:58
        Dziękuję za porady. Jak napisałam "zakochałam się" i myslę że wszystki
        wymienione przeze mnie przymiotniki tutaj pasują, a nawet mogłabym wymieniac
        jeszcze więcej jak np: drzenie rak, miekkie kolana itd. Nie planowałam tego i
        wydawało mi sie że tego nie potrzebowałam, bo mój mąż jest zupełnie w porządku
        i wydawało mi się, ba a 3 lata temu nawet byłam przekonana, że "wystarczy mi"
        uczucia do końca życia i że "nigdy" nie będzie nikogo innego.
        Ale...z nim cały czas sie śmieje, gadamy na okrągło, nie ma rzeczy której nie
        moglibyśmy zrobić razem, cały swiat jest kolorowy, wydaje sie że pasujemy do
        siebie w 100% i chce być ciągle z nim - mówię oczywiscie o tym "drugim"
        Póki co jest to wszystko bardzo niewinne ale czuje powoli, bardzo powilutku, ze
        zaczynam potrzebowac jego dotyku, czuć ciepło jego ciała.
        O rany............
        • Gość: ally Re: zakochałam się IP: 193.0.121.* 13.02.02, 09:54
          tez to przezywalam- skurcze zoladka, mysli tylko na Jego temat, kazda chwila
          spedzona z Nim dodawala mi skrzydel. Byly spacery w Lazienkach przy ksiezycu,
          dyskusje, plany ... dopoki nie pojechal na narty i nie przywiozl sobie blond
          pieknosci! Doradzam kubel wody (zimnej).
          • Gość: rusałla Re: zakochałam się IP: 195.205.68.* 18.02.02, 08:05
            kubeł wody.....zimnej......bryyyyyyy....zimno mi w głowę, ale chyba o to
            chodziło, zobaczymy czy to pomoze, w zasadzie to nalezałoby chyba wziąść sobie
            do serca pare przysłów np: lepszy wróbel w garści niż....co to było?....wrona
            na dachu? lub wszędzie dobrze ale z mezem najlepiej? zobaczymy....
            • noida Re: zakochałam się 18.02.02, 14:11
              Najlepiej rozwiedź się z mężem, wyjdź za tamtego, pośmiejcie się, pogadajcie, a
              za trzy lata na pewno poznasz następnego, zakochasz się, rozwiedziesz się z
              mężem i....
              Nie rozumiem Cię. Przecież zakochanie to nie jest kwestia trzech spotkań, do
              tego trzeba chociaż troszkę przejściowego czasu, kiedy zaczynasz sobie zdawać
              sprawę z tego, że się zakochujesz. Nie uważasz, że w sytuacji, w której masz
              męża, jesteś odpowiedzialną, dorosła osobą wystarczyło tylko ograniczyć
              spotkania z tym drugim facetem? Najlepiej w ogóle przestać się z nim spotykać i
              poczekać aż ci przejdzie. A najłatwiej to jest zapewnić sobie dreszczyk emocji,
              fajnie, fajnie, a potem "zakochałam się, tak się jakoś stało, bla, bla, bla".
              Czasem jak słucham ludzi, którzy uważają, że zakochanie się tłumaczy wszystkie
              ich błędy życiowe albo ranienie drugiej osoby, to mi się słabo robi. Jak się
              jest dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, to trzeba sobie zdawać sprawę z
              własnych czynów i nie zaczynać czegoś, co może się źle skończyć.
              Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam, ale jak słyszę takie wyznania jak
              Twoje to mi się przypominają słowa Kurta Vonneguta Jr., które brzmiały mniej
              więcej tak "Przyszło nam niestety żyć w czasach, kiedy ludzie się rozwodzą
              tylko dlatego, że przestali się kochać".
              Małżeństwo to nie zabawka, ale odpowiedzialność za swoje czyny nie jest chyba
              dzisiaj w modzie.
    • Gość: Allegra Re: zakochałam się IP: 212.244.106.* 18.02.02, 14:29
      Ojej, dlaczego tak na nia naskakujecie, straszac konsekwencjami i grzmiac o
      odpowiedzialnosci??? przeciez rusalka nie powiedziala ani slowa o tym, ze
      zamierza sie rozwiesc, zniszczyc rodzine i pofrunac za glosem serca..
      Pozwolcie jej sie cieszyc tym "uczuciem".. zapewne nie potrwa dlugo. Ale
      dobrze, zeby rusalka przy tej okazji nie uswiadamiala swojego malzonka co do
      stanu swoich uczuc.. Jak swiat swiatem, takie historie sie zdarzaja.. zwykly
      rozsadek i przyzwoitosc nakazuje jednak, by chronic najblizszych przed
      nieobliczalnoscia naszego serca ;) bo niby dlaczego lamac serce komus, komu sie
      przyrzekalo, ze sie go nie opusci az do smierci?
      Ciesz sie rusalko i chwytaj te wszystkie promyczki, ale nigdy w zyciu nie
      przyznawaj sie mezowi dlaczego tak Ci blyszcza oczy!!!! kiedy zakochanie
      przeminie, bedziesz miala dokad wrocic..
      • noida Re: zakochałam się 18.02.02, 15:08
        Allegra, własnie o to mi chodziło. Ja nie strasze konsekwencjami tylko mówię o
        tym, że "rozsądek i przyzwoitość". A że w takich ostrych słowach to dlatego, że
        naprawdę wydaje mi się, że czasami trzeba pomyśleć "najpierw", bo "potem" może
        już być za późno.
        Pozdrawiam-
        Noida.

        Gość portalu: Allegra napisał(a):

        > Ojej, dlaczego tak na nia naskakujecie, straszac konsekwencjami i grzmiac o
        > odpowiedzialnosci??? przeciez rusalka nie powiedziala ani slowa o tym, ze
        > zamierza sie rozwiesc, zniszczyc rodzine i pofrunac za glosem serca..
        > Pozwolcie jej sie cieszyc tym "uczuciem".. zapewne nie potrwa dlugo. Ale
        > dobrze, zeby rusalka przy tej okazji nie uswiadamiala swojego malzonka co do
        > stanu swoich uczuc.. Jak swiat swiatem, takie historie sie zdarzaja.. zwykly
        > rozsadek i przyzwoitosc nakazuje jednak, by chronic najblizszych przed
        > nieobliczalnoscia naszego serca ;) bo niby dlaczego lamac serce komus, komu sie
        >
        > przyrzekalo, ze sie go nie opusci az do smierci?
        > Ciesz sie rusalko i chwytaj te wszystkie promyczki, ale nigdy w zyciu nie
        > przyznawaj sie mezowi dlaczego tak Ci blyszcza oczy!!!! kiedy zakochanie
        > przeminie, bedziesz miala dokad wrocic..

        • kasia-s Re: zakochałam się 18.02.02, 15:38
          noida napisał(a):

          > mówię o tym, że "rozsądek i przyzwoitość". naprawdę wydaje mi się, że czasami
          trzeba pomyśleć "najpierw",

          To tak można przemyśleć, zastanowić się: "dzisiaj się zakocham, a w tamtym panu
          to już nie..."
          Zawsze myslałam, że miłość przychodzi jak wiatru drganie, jak promyk słońca, jak
          sen złoty...
          • noida Re: zakochałam się 23.02.02, 11:29
            Kasia, naprawdę tak uważam- zakochanie nie przychodzi jak sen złoty czy coś
            tam. Przecież dobrze wiesz, że ktoś Ci się podoba, że Cię zaczyna fascynować...
            Ale jeśli w odpowiednim momencie odetniesz się od rosnącego uczucia- jest
            szansa, że się nie zaangażujesz. Pewnie, że z uczuciami niełatwo walczyć. Jak
            już się zakochasz to przepadło. Ale zakochanie zwykle nie spada na Ciebie
            znienacka, nie pojawia się jak nagle zapalone światło. Raczej nasiąkasz
            miłością jak mżawką i w pewnym momencie zauważasz, że nie masz na sobie już ani
            jednej suchej nitki.
    • emert Re: zakochałam się 18.02.02, 15:45
      Płcie przyciągają się, to wynika z biologii, zakochiwać i odkochiwać się łatwo,
      pewnie gdzieś tak w co piątym czy dziesiątym co bardziej atrakcyjnym mężczyźnie
      czy kobiecie o ile się bardziej do nich zbliżymy. Partner z zewnątrz jest dużo
      bardziej atrakcyjny, bo traktowany jest jako ktoś dla rozrywki,
      niezobowiązujących rozmów, dobrego samopoczucia. Ani ty ani on nie macie w
      stosunku do siebie żadnych mniej przyjemnych ale ważnych obowiązków: zarabiania
      na życie albo nawet walki o byt, dzieci, pracy, prania, sprzątania, gotowania,
      podejmowania trudnych wyborów. Myślę, że sens życia polega na zmaganiu się z tą
      rzeczywistością a nie ciągłym poszukiwaniu nowych obiektów zauroczeń. Myślę
      też, że gdyby miał on się wykazać w tych mniej "rozrywkowych" dziedzinach jego
      czar szybko by prysł. Pomyśl o dziecku, one nadają prawdziwy sens naszemu
      życiu, bo zaczynasz niebezpiecznie poszukiwać problemów i próbujesz gmatwać
      sobie życie. Zresztą stan zauroczenia mija i pozostaje szara rzeczywistość.
      Zaznaczam, że ożeniłem się z wielką miłością mojego życia, drugą połówką
      pomarańczy.
      • kasia_kochana Re: zakochałam się 18.02.02, 21:33
        I trwaj w tym stanie, a inne niech Ci zazdroszczą, najszczęśliwsze chwile w
        życiu, potem przychodzi proza i męzowskie skarpetki na stole. Wtedy żeby kochać
        trzeba wiele samozaparcia i dojrzałości.
      • aga333aga Re: zakochałam się 18.02.02, 21:54
        I bardzo dobrze!!! Tylko nie przecholuj, niech twój mąż też okaże ci tyle
        uczucia,co ty jemu! Pamiętaj, że miłość jest piękna i cieszyć się trzeba każdą
        jej chwilą!
      • Gość: rusałka Re: zakochałam się IP: 195.205.68.* 19.02.02, 08:16
        dziękuję naprawde dziękuję. mimo że szystkie wasze odpowiedzi zdaja sie być
        odmienne, to myślę ze wypływa z nich pare podobnych wniosków:
        zakochać sie to piekna rzecz, ale w tej sytuacji trza brac nogi za pas i
        uciekac od niej gdzie pieprz rośnie, tzn może dokładnie najlepiej do męza.
        I dokładnie sobie zdaje sprawe z tego co napisał Emert, że życie z mężem to
        pełnia życia w zwiazku ze wszystkimi jego zaletami i ogromną pracą,
        a "drugi" ...drugi faktycznie jest na razie od rozrywki i od polepszania
        humoru. Wiem brzmi to fatalnie.
        Ale uciekam od niego uciekam, niestety chyba juz wpadłam jak w nałóg, bo ile
        razy po spotkaniu z nim obiecam sobie że "to już ostatni raz" "przeciez to
        takie łatwe", "skończ to teraz bo potem bedzie trudniej", "zranisz wszystkich
        dookoła" itd itp, to działa................ale do nastepnego razu. Bez niego
        brakuje mi powierza.
        Przepraszam ze tak trudno dostosowac sie do Waszych rad. Nie chciałabym jednak
        kłamać że tak! teraz juz zrozumiałam co powinnam robic!, jakie to może
        pociagnąc za soba konsekwencję! eureka!!!
        "zakochanie sie " ma w sobie siłe ogromna siła i moc zniewalania umysłu.
        • nike-ktora-sie-waha Re: zakochałam się 19.02.02, 10:23
          a wiesz co? moze sie z nim przespij... albo powiedz mu, ze go kochasz...
          powinno przejsc. on sie wystraszy, a ciebie dobije poczucie winy. to moze byc
          ów "kubeł zimnej wody", o którym pisano powyżej. generalnie nie idealizuj. ja
          zakochałam się podobnie pół roku po ślubie. bardzo podobnie. i wiesz?
          przetrwałam z mężem. warto było. za cenę tęsknoty, bólu... za tamtym. warto
          było.

          nike
          • hal9000 Re: zakochałam się 19.02.02, 22:26
            Ktos kiedys juz to powiedzial:

            Kobieto, puchu marny...
      • Gość: Allegra Re: zakochałam się IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.02, 12:23
        Emert.. moje gratulacje.. znalezienie swojej drugiej polowy nie bywa trudne,
        ale czasami wspolne zycie okazuje sie niemozliwe, z roznych wzgledow. Ale nawet
        to nie chroni nas przed zainteresowaniem plcia przeciwna i przed krotkimi
        porywami serca.. Dlatego tak wazny jest rozsadek, zeby nie biec za ulotna
        mrzonka, ale zeby sie nia cieszyc tu i teraz, a isc tam, gdzie sens zycie...

        Do rusalki: rada, zeby isc z nim do lozka jest dosc watpliwa.. dopiero wtedy
        zaczyna sie prawdziwa zdrada.. Poza tym nie wiadomo jakie komplikacje moze
        przyniesc taki krok.. Za duze ryzyko..
        • Gość: życzliwy Re: zakochałam się IP: 213.216.77.* 22.02.02, 10:42
          w miłości nie mozna być egoistą... bo jak pisalas to wyszłaś za mąż z milosci
          do męża, warto przekreślać trzy lata wspólnego życia dla jakiś chwilowych
          uniesień?
          pozdrawiam
    • Gość: EB Re: zakochałam się IP: 192.168.0.* 22.02.02, 11:55
      PROPONUJĘ VIBRATOR NOWY MODELTURBO2002,I POWRÓT DO STAREGO DOBREGO
      MĘŻA.pozdrawiaEB.
      • Gość: Allegra Re: zakochałam się IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 15:47
        Gość portalu: EB napisał(a):

        > PROPONUJĘ VIBRATOR NOWY MODELTURBO2002,I POWRÓT DO STAREGO DOBREGO
        > MĘŻA.pozdrawiaEB.


        To chyba pierwszy w swiecie model, ktory emituje czulosc, cieplo i
        zrozumienie ;))) bo wlasnie tego poszukuja najczesciej kobiety decydujac sie na
        zwiazki pozamalzenskie, a nie - jak sie samcom wydaje - innego czlonka.
        Pozdrawiam.
    • Gość: EBSIK Re: zakochałam się w EBSIKU!!!1 IP: 192.168.0.* 23.02.02, 21:22
      Gość portalu: rusalka napisał(a):

      > Kochani, jestem męzatką od 3 lat. I w szystko byłoby w porządku gdyby nie to
      > ze......zakochałam sie totalnie obłąkanczo szaleńczo, czuję jak ziemia
      > rozstepuje mi sie pod nogami, a świat wiruje i przestaje istniec wszystko poza
      > nim. Ratujcie co zrobić

      • Gość: rusałka zakochałam się IP: 195.205.68.* 27.02.02, 13:03
        Kochani,
        Rady radami, ale powiedzcie, czy wam osobom które juz wstapiły w zwiazek
        małzeński nie zdażyło sie nigdy oszaleć na czyimś punkcie (wszystko jedno jak
        to sie skończyło), bo jesli nie to może ja jestem emocjonalnie niedorozwinięta.
        Poza tym nie trzymam się zbyt bardzo Waszych rad. Tzn trzymam sie ale tylko
        wtedy kiedy go nie widze to silniejsze ode mnie. Musze zerwac z nim kontakt
        • Gość: Donka Re: zakochałam się IP: *.wroc.gazeta.pl 27.02.02, 14:44
          Zdazylo sie. Pokochalam jeszce kogos oprocz meza. Przezylam wiele pieknych chwil ale byly tez
          chwile ciezkie dla kazdego z naszej trojki, bardzo ciezkie. NIe umiem powiedziec czy zaluje czy ne
          zaluje, wiem jedno ze co jakis czas kiedy przypominam sobie tamte dni "mocno kuje w serduszku"
          wybralam najodopwiedniejszy wg mnie wariant - zycia dla siebie i mi najblizszych osob.
          Ale wiem jedno
          nic nie dzieje sie bez przyczyny, jesli naprawde kochamy i jestesmy 100% szczesliwi - to nie
          pokochamy kogos innego, swiadomie badź nie pojawia sie ktos jescze w naszym zyciu , jesli brakuje
          nam czegos w dotychczasowym zwiazku.
          pozdrawiam
          Dominika
    • Gość: listek Re: zakochałam się IP: *.olkusz.sdi.tpnet.pl 28.02.02, 08:15
      Ja też dołączam do zakochanych:-)).Jestem mężatką od 5 lat ,zapracowany mąż
      lekarz i dwoje dzieci.
      To było iskrzenie przez ekran:-) ,poznaliśmy się za pomocą internetu ,najpierw
      czaty,potem telefony ,smsy ,wreszcie spotkania.On dużo starszy ode
      mnie .Żyliśmy Naszym uczuciem itd,szarpaliśmy się i
      dręczyliśmy ,zastanawialiśmy co jest zdradą ,nie chcieliśmy nikogo
      krzywdzić ,do łóżka nie poszliśmy żeby się kompletnie nie pogrążać.
      Nie potrafiłam zyć na takiej huśtawce emocjonalnej,on też mówił ,że to wszystko
      tak strasznie wciąga ,że na wiele pytań nie znajdziemy odpowiedzi.Przestaliśmy
      się kontaktować ,od czasu do czasu jakiś rozpaczliwy mail z jednej strony.
      Taki stan trwał pół roku.
      Dziś on mówi,że musimy się spotkać ,jeszcze raz to wszystko przemyśleć ,boję
      się...Niczego nie żałuję.Z mężem jest raz lepiej raz gorzej jak to w
      małżeństwie.małe radości,małe smutki.Zdaję sobie sprawę ,że uczucie do M. jest
      takie płomienne ,niezwykłe bo ..zakazane i ,że mogłoby nie wytrzymać szarości
      dnia powszedniego.Wiem ,że to co mam ;Rodzina,Dom jest o wiele cenniejsze
      itd.Wybieram to bez wachania ,ale z tamtego całkowicie nie potrafię też
      zrezygnować .Jestem egoistką ....
      Nie potrafię Ci doradzić Rusałko...Wiem tylko ,że to wszystko to igranie z
      ogniem.......
      • Gość: doświadc Re: zakochałam się IP: *.olkusz.sdi.tpnet.pl 12.03.02, 09:24
        Oj listku,rusałko dziewczyny ech dziewczyny........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka