redaktor__naczelny
12.02.02, 17:05
W pewnym mieście, stolicy małego i sympatycznego choć rzadko uczęszczanego
państwa, trafiłem na dość dziwną dziewczynę. Prawdę mówiąc w pewnej chwili
myślałem, że wpakowałem się w kłopoty i zacząłem się zastanawiać, co tu dalej
robić.
Nie była może pięknością, jak na przykład dziewczyny w moskiewskich hotelach.
Nie była też w zawodzie nowa – powiedziała mi że ma 35 lat i ponieważ wyglądała
młodziej, nie mam powodu przypuszczać że zawyżyła sobie wiek. Piła coś co
wyglądało jak woda mineralna z cytryną i mogło udawać jakiegoś białego drinka.
Prawie nie mówiła po angielsku, ja musiałem odrzucić jej niemiecką propozycję,
i już zastanawiałem się w jakim języku przebrniemy przez pierwsze formalności.
Na szczęście mówiła po włosku na poziomie umożliwiającym w miarę swobodną
rozmowę, więc przez początkowe dziesięć minut podziwiałem jej nogi
przypominając sobie congiuntivo. I tu pierwsza niespodzianka – dość uporczywie
wracała do wątków rodzinnych, co i raz wspominając o swoim piętnastoletnim
synu. Jak na rozmowę około północy w hotelowym barze, prowadzoną na ogół z
podekscytowanymi samcami w delegacjach, temat był raczej dziwny i, można
powiedzieć, nie na miejscu. Wiadomo – przypomina o własnej rodzinie i stawia
przed oczyma obraz własnych dzieci, a są to myśli które raczej przeszkadzają
niż pomagają sfinalizować łóżkowy biznes. Przez chwilę zastanawiałem się co
dalej, ale pomyślałem że to może jakieś drobne dziwactwo. Tym bardziej, że
nogi, biust i włosy i miała naprawdę wspaniałe (buzię zresztą też miłą). Na
koniec przeszliśmy na swoje ojczyste języki i tak chyba rozumieliśmy się
najlepiej.
Kiedy już podałem jej numer pokoju, poszedłem na górę i zdjąłem marynarkę,
okazało się, że musiałem czekać niespodziewanie długo. Już zacząłem się
zastanawiać czy aby nie pomyliła pokoi, kiedy wreszcie rozległo się cichutkie
pukanie do drzwi.
Dopiero w pokoju, kiedy stała, zorientowałem się że jest dość niska, około 170
cm wzrostu. Miała ładny biały stanik, który zauważyłem już w barze, jak
prześwitywał pod bluzką. Kiedy wyszła z łazienki po prysznicu przeżyłem szok:
zmieniła bieliznę i założyła czarny komplet, który nawet nie wiem jak się
fachowo nazywa. Takie coś zdarzyło mi się pierwszy raz, żeby dziewczyna nosiła
w torebce bieliznę specjalnie przygotowaną do łóżka. To się nazywa
profesjonalizm! – pomyślałem, choć trochę mi to nie współgrało z tą
nieprofesjonalną rozmową na dole. Powiedziała też coś o tym że ma tremę i że
zanim przyszła do pokoju, musiała jeszcze napić się przy barze.
Była bardzo czuła. I w swoich czułościach bardzo cierpliwa. Bardziej niż ja,
prawdę mówiąc. Zawodowe dziewczyny na ogół zmierzają prosto do celu, a na
czułości zostawiają sobie tylko tyle czasu ile potrzeba, żeby klient był
przygotowany na danie główne. Tym razem to ja musiałem przejąć inicjatywę i
zdjąć z niej resztę garderoby. Pomimo tego jakoś nie sięgała po prezerwatywę,
więc musiałem ją o to poprosić. Jak myślę, po prostu zamierzała przejść do
rzeczy dopiero za jakiś czas. Zorientowałem się też że istotnie, napiła się
przy barze. Ale nie stępiło to jej wrażliwości; trafnie powiedziała mi jakiej
wody kolońskiej używałem tego dnia rano, choć było to kilkanaście godzin
wcześniej i kilkaset kilometrów dalej.
Dalej akcja potoczyła się w miare standardowo. Oczywiście znów nie byłem w
stanie dociec na ile ochy i achy, które słyszy się od dziewczyn w takich
sytuacjach, są zawodowo przećwiczonym komponentem całego pakietu usług, jaki
dostaje klient, a na ile czymś oryginalnym. Tego dnia dlaczegoś skłaniałem się
ku tej drugiej interpretacji.
Największa niespodzianka przyszła na końcu. Po wszystkim nie wstała natychmiast
z łóżka i nie pobiegła do łazienki pod prysznic, jak to zwykle dziewczyny
robią. Leżeliśmy obok siebie, a ona mówiła, trochę do siebie a trochę do mnie.
Minuty mijały, a ja zaczynałem się niepokoić. Podejrzewałem, że dopiero teraz
alkohol uderzył jej do głowy i że trochę się pogubiła. Już kombinowałem, w jaki
sposób pozbyć się dziewczyny z pokoju, kiedy ni mniej ni więcej tylko...
zaproponowała mi drugi raz! Zawodowa dziewczyna, która proponuje drugi raz!
Byłem kompletnie zmieszany. Po pierwsze, sytuacja stała się na tyle
niestandardowa że bałem się kłopotów. Po drugie, było około pierwszej w nocy a
rano jak zwykle, świeży i wypoczęty musiałem stawić czoło problemom w biurze
lokalnego oddziału mojej firmy. Po trzecie, całkiem normalnie po pierwszym
razie byłem zadowolony i niczego mi już do szczęścia nie było trzeba. Zabrało
mi trochę czasu wytłumaczenie jej tego.
Rozstanie było miłe. Kiedy dowiedziałem się że ma samochód pod hotelem
poradziłem, żeby nie jechała po kieliszku do domu, i dowiedziałem się, że może
będzie nocować w okolicy, u mamy. Atmosfera zrobiła się zatem całkiem rodzinna.
Poszła i cały czas zastanawiam się z kim miałem do czynienia. Czy miała już na
tyle rutyny żeby pozwolić sobie na nierutynowe zachowania? czy może wróciła do
zawodu po przerwie i jeszcze nie zdążyła nabrać rutyny? Czy może wcześniej tego
dnia stało się coś co zupełnie zmieniło jej nastrój, powiedzmy, syn zdał ważny
egzamin? Nie wiem.