balbina2
15.02.02, 10:23
Niepotrzebnie uleglam presji otoczenia i powszechnemu nawoływaniu do
świętowania walentynek. Mogłam przewidzieć, że mój mąż ma w nosie to święto i
też dać sobie spokój. Rano, zanim wstał, włożyłam mu do kieszeni male
pudełeczko czekoladek Mon Cheri i śliczną walentynkową kartkę. I poszlam do
pracy. A potem czekałam, jak zareaguje. Wiecie jak? Nijak. W ciągu dnia nie
zadzwonił, wieczorem przyszedł, zeżarł obiad i nawet nie wspomniał, że coś
znalazł. Nie wytrzymałam i zapytałam: zjadłeś czekoladki? - Tak, bardzo smaczne.
No i po co mi to było? Nigdy więcej walentynek!!!