IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.05.04, 16:40
Jak na nowo odnaleźć się w codziennym życiu.
Jak żyć dalej...
Kiedy twoje serce zaczęło rozumieć...
Nie ma odwrotu...
Pewnych rzeczy czas nie jest w stanie uleczyć...
Są rany, które sięgają tak głęboko...
Że są nie do zniesienia...
Obserwuj wątek
    • messja Re: ??? 16.05.04, 17:27
      Gość portalu: Belbo napisał(a):

      > Jak na nowo odnaleźć się w codziennym życiu.
      > Jak żyć dalej...
      > Kiedy twoje serce zaczęło rozumieć...
      > Nie ma odwrotu...
      > Pewnych rzeczy czas nie jest w stanie uleczyć...
      > Są rany, które sięgają tak głęboko...
      > Że są nie do zniesienia...

      co sie stalo?
      • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.05.04, 19:53
        nie jestem gejem:)

        pocieszajace w tym wszystkim ze coś jest pewne..
        Tebe tez nie jestem....
        Jak to jest nie wie sie kim sie jest ale wie sie kim sie nie jest..
        • messja Re: ??? 16.05.04, 19:56
          Gość portalu: belbo napisał(a):

          > nie jestem gejem:)
          >
          > pocieszajace w tym wszystkim ze coś jest pewne..
          > Tebe tez nie jestem....
          > Jak to jest nie wie sie kim sie jest ale wie sie kim sie nie jest..

          aha. a wracajac do tematu watku, to co sie stalo? dziewczyna cie rzucila, czy
          co?
          • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.05.04, 20:05
            dziewczyna?.. wy tu dalej monotematyczni jestescie.. tylko dziewczyny,
            chłopaki.. miłośc, ten zostawił ,tamta pokochała..
            A tu sie swiat zmienia.. przygniata swym rozmiarem.. Ludzie to czynią.. tacy
            jak ja, ty..oni.. ale czy na zdrowie to mu ( światu) wyjdzie?
            To mnie martwi, gryzie, chumor zabiera.. ( apetyt ciagle mam)
            • messja Re: ??? 16.05.04, 20:17
              Gość portalu: belbo napisał(a):

              > dziewczyna?.. wy tu dalej monotematyczni jestescie.. tylko dziewczyny,
              > chłopaki.. miłośc, ten zostawił ,tamta pokochała..

              to forum "romantica", a wydawalo ci sie, ze gdzie jestes?

              > A tu sie swiat zmienia.. przygniata swym rozmiarem.. Ludzie to czynią.. tacy
              > jak ja, ty..oni.. ale czy na zdrowie to mu ( światu) wyjdzie?
              > To mnie martwi, gryzie, chumor zabiera.. ( apetyt ciagle mam)

              aha. czyli po staremu: "cierpienie egzystencjalne", tylko w nowej aranzacji. to
              ja juz nie przeszkadzam - cierp sobie w spokoju:P
            • libby Re: ??? 16.05.04, 20:39
              Praktyczniej byłoby stracić apetyt a odzyskać Humor :)))
              • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.05.04, 22:24
                o tkak.. to było by wybawienie.. a tu codziennie w pracy mnie apetyt łapie.. co
                gorsza głód .. a kiedys potrafiłem doczekac do obiadu o 18.
    • jmx Re: ??? 16.05.04, 18:00

      Zaakceptować, że tak jest.
      A czas zrobi swoje.

      Pozdrawiam...
      • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.05.04, 19:51
        a jesli to czas jest przyczyną?
        Co wtedy jęsli sie rozumie ze zbliza się kres.. Że bedzie coraz trudniej..
        coraz bardziej pod góre.. co gdy serce wie...co gdy nawet rozum sie
        przekonuje?.. co wtedy?
        • mandaryn_ka Re: ??? 16.05.04, 20:35
          A wtedy...
          Najlepiej zbić sobie z desek trumnę, postawić ją w kącie i grzecznie czekać na
          śmierć...
          • Gość: Belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.05.04, 22:21
            trumnę?.. chyba nie chciał bym ja być wpakowany do drewnianej skrzyni i
            zakopany 2 metry ( optymistycznie) pod ziemią. Mimo że do kremacji mam stosunek
            dość niejednoznaczny to wydaje mi sie mniej... niemiła.. gorzej jeśli po
            śmierci dalej sie odczuwa ból.. ale też leżeć tak w ciemnym pudle?.. mam
            klaustrofobie.. dusze sie w takich okolicznościach.. ja wiatrem podszyty.
            A co do desek to właśnie "zbijam" takie małe biurko-komode.. cóż za zbieg
            okoliczności:)
            • mandaryn_ka Re: ??? 17.05.04, 20:07
              Belbo...
              Zawsze możesz w swym testamencie umieścić wolę, która będzie brzmieć
              następująco: Po mojej śmierci ciało me niech zostanie zawinięte w biały całun
              i złożone pod stosem kamieni na stepach akermańskich...
              Tam wiatru Ci będzie dostatek, a czarna ziemia nie skazi Twego martwego
              oblicza...

              • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.04, 21:31
                a co z padlinozercami?
                me ciało szarpane przez głodne bestje.. miedzy burzanem?
                • mandaryn_ka Re: ??? 18.05.04, 09:16
                  Nie rozdziobią Cię kruki, ni wrony...Przed mogiłą Twoją postawię stracha na
                  wróble...;-)
                  • Gość: belbo Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 09:59
                    ale piseki preriowe, kojoty, kuny itp itd.. o mrówkach nie wspomne..
                    jedzmy nikt nie woła !
                    • mandaryn_ka Re: ??? 18.05.04, 10:04
                      "O większego trudno zucha , jak był Stefek Burczymucha..."
                      Pieska się boisz, o mrówce nie wspomnę...;-)

                      "Gdzie pędzisz Kozacze ??"
                      • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.05.04, 21:55
                        tak między mani.. to problemy zwiazane ze smiercia nie bardzo mnie zajmuja..
                        zycze sobie by była lekka i nagła.. tak by nigdy nie zaprzatała mi głowy.. bo
                        co ma byc to będzie..
                        Bardziej mnie martwia inne sprawy.. a z dnia na dzień mi zmartwień przybywa..
                        • mandaryn_ka Re: ??? 19.05.04, 07:50
                          "zycze sobie by była lekka i nagła"

                          Hmmm...
                          No cóż...
                          Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem !

                          "a z dnia na dzień mi zmartwień przybywa"

                          Od przybytku głowa nie boli.

                          To oczywiście żarty, czarne żarty. Grunt , to poczucie humoru...
                          Wiesz, tak sobie myślę, że w pewnym wieku, sięgając pewien pułap człowiek mimo
                          woli zaczyna oswajać się ze śmiercią. To normalna kolej rzeczy. Ale Ciebie to
                          jeszcze nie dotyczy...
                          • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 15:34
                            ja juz mam to za soba.. tydzień na intensywnej terapii wystarczył.
                            Byłem jedynym przytomnym pacjentem..
                            smierć i tak nas czeka..więc o czym tu mysleć.. czego się bac.. nie moze sie
                            nie udać:)
                            • mandaryn_ka Re: ??? 19.05.04, 20:34
                              O! Jasna sprawa. To jedyna sprawiedliwość na tym świecie.
                              Po śmierci nie zatańczy się już krakowiaka, więc póki jeszcze życie w nas
                              tańczmy do utraty tchu...
                              • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 19.05.04, 21:25
                                tańczmy?.. i to jeszcze krakowiaka?.. poza tym kto Ci takie informacje sprzedał
                                co będzie po śmierci?

                                Wypowiadasz sie o największej niewiadomej życia.. z taka nonszalancją.
                                • mandaryn_ka Re: ??? 20.05.04, 07:55

                                  Ano, Krakowiaka...Bowiem to jest taniec życia, emanuje ogromną energią,
                                  radością witalnością, siłą i zdrowiem. Te cechy można przyporządkować jedynie
                                  istocie żywej...

                                  Czy wspominałam tu, że znam dalszy bieg wydarzeń po zejciu z tego świata ?
                                  Chyba nie...:-) Od nikogo nie kupiłam takiej wiedzy i nie mogę pochwalić się
                                  nią.

                                  Wypowiadam się tylko o największej sprawiedliwości i jedynym pewniaku, co do
                                  którego możemy zagrać Va Banque, czyli o tym, że wszyscy kiedyś odejdziemy
                                  w zaświaty...
                                  • daktylek Re: ??? 20.05.04, 09:11
                                    Wierzysz w życie po życiu?
                                    • mandaryn_ka Re: ??? 20.05.04, 10:25
                                      Wierzę...
                                      • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.05.04, 18:05
                                        przeciez samo okreslenie sie wyklucza.. jak mozna życ po życiu.. albo wierzysz
                                        w zycie wieczne ( nie wnikamy w jakiej postaci) albo nie wiezysz w nie.. zycie
                                        po zyciu.. masłomaslane, stół stołowy..
                                        • mandaryn_ka Re: ??? 20.05.04, 19:03
                                          Belbo, nie bądź drobiazgowy...
                                          Daktylek jak sądzę zastosował skrót myślowy. Pytając o "życie po życiu" miał na
                                          uwadze to, czy wierzę w życie doczesne, po życiu na ziemi. Tak to
                                          zinterpretowałam i w taką udzieliłam odpowiedź, że wierzę. Nie ma tu żadnego
                                          błędu.
                                          • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.05.04, 20:42
                                            zycie doczesne po zyciu na ziemi?.. reinkarnacja?
                                            • mandaryn_ka Re: ??? 21.05.04, 08:57
                                              "Wszystkie stworzenia wokół nas podlegają prawu rozwoju i doskonalenia się.
                                              Prawo Natury powoduje, że proces ten przebiega tylko w jednym kierunku - nic,
                                              co żyje, nie może w naturalny sposób cofnąć się w rozwoju. Może on zostać
                                              zahamowany na jakiś czas, w żadnym przypadku nie biegnie od końca do początku.
                                              Również człowiek podlega temu Prawu. Mając wolną wolę człowiek może kierować
                                              swoim rozwojem w taki sposób, że będzie on zachodził bardzo szybko lub
                                              przeciwnie - bardzo powoli lub wręcz zatrzyma się w miejscu na jakiś czas. Nikt
                                              jednak nie jest w stanie w ciągu jednego życia na Ziemi pokonać wszystkich
                                              szczebli rozwoju. Proces ten ułatwia reinkarnacja. W zależności od stopnia
                                              rozwoju i szczebla zajmowanego w hierarchii moralnej, Duchy reinkarnują się na
                                              Ziemi, aby spłacić zaciągnięte "długi" i zregenerować swe siły moralne,
                                              udoskonalić swoją wiedzę i cnoty, spełnić pomocniczą misję wobec i wśród
                                              słabiej rozwiniętych duchowo ludzi. Reinkarnacja posiada więc bardzo głęboki
                                              sens i wartość. Reinkarnowany Duch ma możliwość pojednania się z dawnymi
                                              wrogami, naprawienia wyrządzonych krzywd. Przebieg wcielenia zależy od stopnia
                                              rozwoju Ducha i od "rachunku długów", które ma do spłacenia wobec innych.
                                              Reinkarnacja w prosty i logiczny sposób wyjaśnia istnienie cierpienia,
                                              nierówności społecznych i intelektualnych na świecie. Zakładając, że żylibyśmy
                                              tylko raz, musielibyśmy podważyć Boską Sprawiedliwość i Dobroć, przyznając
                                              jednocześnie, że wśród tworzonych dusz jedne są skazane na życie w przepychu,
                                              inne natomiast na wieczne cierpienie. Reinkarnacja potrafi jednak wytłumaczyć
                                              tą pozorną niesprawiedliwość w bardzo logiczny sposób. To, co spotyka człowieka
                                              w obecnym życiu, jest wynikiem jego postępowania w poprzednich wcieleniach. Aby
                                              było możliwe i w miarę łatwe spłacenie długów karmicznych, na czas wcielenia
                                              następuje zablokowanie pamięci poprzednich wcieleń. Jeśli przychodząc ponownie
                                              na Ziemię człowiek pamiętałby swoje poprzednie życie, swoje błędy i błędy
                                              innych ? odpłacenie miłością za wyrządzone mu krzywdy byłoby bardzo utrudnione.
                                              Gdyby błędy z poprzednich wcieleń były bardzo poważne, człowiek mając ich
                                              świadomość mógłby się załamać i zatrzymać na bardzo długo w swoim rozwoju
                                              duchowym. Ponadto wiedząc, komu i co jesteśmy winni - skupialibyśmy się
                                              wyłącznie na tych zadaniach i nie zdobywalibyśmy nowych doświadczeń. Nasza
                                              dusza więc nie podnosiłaby więc swoich wartości moralnych, lub robiłaby to
                                              wyjątkowo powoli. Pamięć poprzednich wcieleń powraca wraz ze śmiercią
                                              człowieka. Wówczas może on ponownie przeanalizować swoje życie sprawdzając na
                                              ile udało mu się spłacić długi i jak mocno posunął się do przodu na swojej
                                              ścieżce do doskonałości. "

                                              Myślę, że coś w tym jest...
                                              • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 24.05.04, 06:33
                                                jest wiele madrych tekstów.. w których cos byc pwinno a nie ma.. jest wiele
                                                nieudowodnionych "prawd".. czy to czasem nie tak że uzurpujemy sobie prawo do
                                                czegos do czego nie mamy prawa?.. W ko ńcu stwierdzenie że Bóg tez był
                                                człowiekiem jest na wskroś prawdziwe.. To ze ja jestem bogiem tez da się
                                                udowodnic.. pieknymi słowami..
                                                Marnośc nad marnościami...
                                                • mandaryn_ka Re: ??? 24.05.04, 20:54
                                                  Jest wiele nieudowodnionych prawd ?
                                                  Jeśli masz na uwadze prawdę o istnieniu Boga, to jeszcze bardziej niż zrobiono
                                                  to do tej pory udowadniać jej nie trzeba...Tam gdzie kończy się zdolność
                                                  korzystania z umysłu ludzkiego do pojmowania prawd, tam zaczyna się wiara.

                                                  "To ze ja jestem bogiem tez da się udowodnic.. pieknymi słowami.. "
                                                  Nie boisz się tego udowadniać ?

                                                  "Wszystko przemija, wszystko jest w ruchu, każda godzina jak ziarnko puchu.
                                                  I TY człowieku ciągle się zmieniasz, rodzisz się, żyjesz, a potem umierasz."
                                                  Panta rei

                                                  • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 24.05.04, 22:16
                                                    nie boje sie udowadniac.. bo to tcze dowody.. mozna w kulce od łozyska widziec
                                                    cały swiat lub mała czastke wielkiego mechanizmu.. wszystko jest wzgledne..
                                                    zycie po zyciu.. itp..itd
                                                  • mandaryn_ka Re: ??? 25.05.04, 09:26
                                                    "KRYTYCZNIE O TEORI WZGLĘDNOŚCI

                                                    Wstęp:

                                                    Dla poszerzenia wiedzy kupiłem sobie książeczkę p. t. Spotkania z fizyką
                                                    współczesną. Jeden z rozdziałów "Zasady względności" spowodował sięgnięcie do
                                                    szafy po podręcznik fizyki dla studentów wyższych szkół technicznych, wydany
                                                    jeszcze w latach pięćdziesiątych. Jest w nim chyba przedwojenny opis tej
                                                    teorii, m. in. równania matematyczne wraz z ich dokładnym wyprowadzeniem. Na
                                                    tej podstawie doszedłem do ciekawych chyba wniosków i postanowiłem się nimi
                                                    podzielić. Ogólna refleksja po przeczytaniu obu pozycji jest taka, że w
                                                    ostatnim półwieczu, w przeciwieństwie do nauk biologicznych, w fizyce, w
                                                    zakresie teorii, postęp był znikomy. Przyczynę regresu upatruję przede
                                                    wszystkim w potraktowaniu elektronu jako cząstki materii. Intuicja podpowiada;
                                                    że elektron jest jednostką energii, przy czym nieznajomość sposobu ustalania
                                                    jego masy nie pozwala na nic więcej ponad sugestię, gdyż nie jestem w stanie
                                                    ujawnić występującego w tych ustaleniach błędu. Już nie sugestię, lecz
                                                    argumenty można przedstawić przeciw twierdzeniu fizyki współczesnej o dwóch
                                                    obliczach materii i dwóch obliczach światła, czyli posiadaniu równocześnie
                                                    własności korpuskularnych i falowych. Fizyka jest nauką ścisłą, a dwa oblicza
                                                    przypisuje się na ogół politykom. Własności korpuskularne można przypisać tylko
                                                    materii, a falowe tylko energii. Energia powstaje w materii, w niej się
                                                    przemieszcza i zmienia swą postać, np. w odbiorniku radiowym z fali
                                                    elektromagnetycznej na falę dźwięku. Energia nie może istnieć bez materii.
                                                    Argumentacji w tym przedmiocie można się doszukać w dalszym tekście.




                                                    Względność czasu

                                                    Przykład pierwszy względności czasu:

                                                    Jest nim założenie, że w czasie, gdy stoimy na środku długiego peronu, na obu
                                                    jego końcach uderzyły dwa pioruny. Ich błysk dochodzi do nas jednocześnie. W
                                                    chwili uderzenia piorunów był w środku peronu przejeżdżający z wielką
                                                    prędkością pociąg, a znajdujący się w nim obserwator zauważy najpierw błysk
                                                    pioruna od strony, do której się zbliża, a dopiero potem od strony
                                                    przeciwnej, "bo się od niej oddala". Nie można się zgodzić z twierdzeniem,
                                                    jakoby obserwator w wagonie zobaczył błyski piorunów niejednocześnie. O czasie
                                                    obserwacji dwóch jednoczesnych zdarzeń świetlnych decyduje miejsce obserwacji
                                                    jako koniec drogi sygnału świetlnego. Do środka peronu oba sygnały dotarły
                                                    jednocześnie i tylko w związku z trwaniem błysku przez pewien czas obserwacja w
                                                    pędzącym pociągu końca obu jednoczesnych błysków mogła być niejednoczesna.
                                                    Zjawisko zdarzeń równoczesnych w jednym układzie odniesienia a nie
                                                    jednoczesnych w drugim, twórca teorii Albert Einstein nazwał "względnością
                                                    jednoczesności". Można podać znacznie prostszy przykład takiej względności.
                                                    Załóżmy, że tylko na jednym końcu peronu strzelił piorun, a obserwator w
                                                    pociągu niejednocześnie zobaczył błysk i usłyszał grzmot. Na zajęciach z teorii
                                                    względności można ustalać, czy i kiedy obserwator w jadącym pociągu
                                                    jednocześnie zobaczy i usłyszy uderzenie pioruna.


                                                    Przykład drugi :

                                                    Jest nim założenie, że pociąg na tym peronie jedzie z prędkością 240 tys.
                                                    km/sec i jest wysoki na 300 tys. km. W kierunku lusterka umieszczonego na
                                                    suficie obserwator wysyła sygnał świetlny, który powraca do niego po dwóch sec,
                                                    gdyż biegł pionowo do góry i w dół. Natomiast dla obserwatora na peronie
                                                    kierunek przemieszczania się sygnału nie jest pionowy, lecz po bokach trójkąta.
                                                    Czas jego powrotu jest również inny. Obliczono go w oparciu o następujące
                                                    równanie teorii względności:





                                                    t - czas w układzie ruchomym /pociągu/ wg obserwatora z układu
                                                    nieruchomego /peronu/
                                                    t0 - czas w układzie nieruchomym, v - prędkość układu ruchomego, c - prędkość
                                                    światła


                                                    Wg spotkań z fizyką współczesną powyższy wzór na określenie czasu w teorii
                                                    względności powstał w wyniku zbudowania i późniejszych przekształceń dwóch
                                                    równań dotyczących prędkości sygnału świetlnego podczas obserwacji w wagonie i
                                                    na peronie. Wstawienie liczb w końcowe równanie pozwoliło ustalić, że według
                                                    obserwatora na peronie, od chwili wysłania sygnału do lusterka do jego powrotu
                                                    do wagonu upłynęło 3,33 sec. Ponieważ światło w każdym układzie rozchodzi się z
                                                    jednakową prędkością 300 tys. km/sec, stąd wniosek, że w pociągu czas płynął
                                                    wolniej. 2 sec według obserwatora w pociągu, to 3,33 sec według obserwatora na
                                                    peronie. Nie można się zgodzić, że powyższy przykład potwierdza zależność czasu
                                                    od prędkości, do tego jeszcze wg przytoczonego równania.


                                                    Po pierwsze:

                                                    Można obliczyć czas przemieszczania się sygnału wewnątrz wagonu wg obserwatora
                                                    na peronie pomijając równanie Alberta Einsteina. Posługując się równaniem
                                                    określającym długość przeciwprostokątnej trójkąta równoramiennego c2 = a2+ b2
                                                    można ustalić, że sygnał świetlny przebył 768,4 tys. km. /c2 = (2,4 x 105 )2 +
                                                    (3x105)2 , 2c = 7,68 x 105 km/. Stąd czas wędrówki sygnału w wagonie wynosi
                                                    2,56 sec. Należałoby jeszcze uwzględnić czas, w jakim sygnał powracał z wagonu
                                                    do miejsca wysłania na peronie, a wynosi on 1,6 sec. Równanie Alberta Einsteina
                                                    jest nieprawdziwe nawet w przypadku, gdyby czas zależał od prędkości, chyba, że
                                                    nie wierzy się w równanie Pitagorasa.


                                                    Po drugie:

                                                    Można wyjaśnić, iż dla obu obserwatorów czas przemieszczania się sygnału w
                                                    wagonie jest taki sam i wynosi 2 sec. Występuje możliwość, iż sygnał,
                                                    niezależnie od przemieszczania się pionowo do góry i z powrotem z prędkością
                                                    300 tys. km/sec porusza się poziomo w kierunku jazdy wagonu z prędkością 240
                                                    tys. km/sec. Powyższa prędkość została mu nadana z chwilą puszczenia sygnału.
                                                    Należy przyjąć, że sygnał świetlny jest falą i rozchodzi się analogicznie, jak
                                                    fala wodna w basenie znajdującym się w tym samym wagonie, a więc niezależnie od
                                                    tego czy wagon stoi w miejscu, czy też porusza się z dowolną prędkością.


                                                    Po trzecie:

                                                    Bliższe przyjrzenie się liczbom uzyskanym w oparciu o równanie A. Einsteina
                                                    wyklucza uznanie go za zgodne z rzeczywistością. Według tego równania 1 sec
                                                    czasu ziemskiego wynosi w innym układzie inercjalnym w zależności od jego
                                                    prędkości:




                                                    Prędkość układu w tys. km/sec 99 100 150 200 250 290 295 299 300 310
                                                    1 sec ziemska w tym układzie 1,059 1,061 1,155 1,292 1,809 3,906 5,500
                                                    12,258 0 -

                                                    Z powyższej tabelki wynika, że w miarę zwiększania prędkości układu czas upływa
                                                    w nim wolniej. Przy prędkościach bliskich 300 tys. km/sec zwolnienie czasu
                                                    gwałtownie rośnie, np. przy 299,999 tys. km/sec jedna sec to 3843,49 sekund
                                                    ziemskich. Prędkość 300 tys. km/sec powoduje wartość zerową upływu czasu, jest
                                                    wieczność, pełna sielanka. Należy przewidywać podróże kosmiczne w przyszłości
                                                    pojazdami o prędkości światła, a więc i przenosiny na inne planety gdzieś we
                                                    wszechświecie, gdyż we wnętrzu pojazdów przeloty między gwiazdami będą trwać
                                                    krócej niż mgnienie oka. Niestety przy prędkościach powyżej 300 tys. km/sec
                                                    czas w ogóle znika. Należy jednak mieć nadzieję, iż następcy A. Einsteina
                                                    wykombinują równanie określające ujemne wartości upływu czasu przy takich
                                                    prędkościach, co umożliwi powroty do czasów przeszłych
                                                    Bliższe przyjrzenie się wywodom A. Einsteina pozwala stwierdzić, że jego
                                                    widzenie względności czasu jest ułudą. Może owady określają czas inaczej niż
                                                    człowiek, może na innej planecie inaczej niż na ziemi określa się sekundy,
                                                    godziny i lata świetlne, nie ma to jednak żadnego wpływu na upływ czasu.
                                                    Niezależnie od prędkości obu planet zarówno na nich, jak i wszędzie we
                                                    wszechświecie czas upływa tak samo. Jednym z dowodów jest brak doniesień ze
                                                    stacji kosmicznych i satelitów krążących od lat wokół ziemi o jakichś różnicach
                                                    czasowych. Widocznie naukowcy szukają przyczyn tego stanu rzeczy. A występują
                                                    one w równaniu względności czasu. Gdyby prędkość stacji kosmicznej wynosiła 150
                                                    tys. km/sec, to 1 sec na niej byłaby 1,155 sec ziemskiej. Tyle samo wynosiłaby,
                                                    gdyby obrót zi
                                                  • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.05.04, 15:05
                                                    (..) jesteśmy panami świata i okolic, gwiazdy świeca z naszej woli(...)

                                                    Ciekawe jak ten podręcznik fizyki objaśni nam kilka przypadków z zycia
                                                    mieszkańców ziemi.. no i tę twoja reinkarnacje.. jakiego wzoru użyje na mój
                                                    ostatni sen..
                                                    Jak wyjaśnię moje problemy egzystencjonalne.. ta nauka ścisła..
                                                    Raczkujemy po świecie i uzurpujemy sobie prawa do wszechwiedzy..
                                                    Nie twierdze że Teoria względności pana A. jest prawdziwa.. to przecież tylko
                                                    teoria.. jak ktoś sprawdzi w praktyce to sie wtedy okaże ile jest warta.. ale o
                                                    tym że nic nie jest stałe możemy się przekonać nawet w naszym krótkim życiu..
                                                    czas zabija wszystko.. kamień, metal.. rośliny, zwierzęta i nas najwyższe
                                                    ogniwo ewolucji tez.. a co będzie za kilka tysięcy lat?.. może pan z ta
                                                    książeczka nam wyjaśni?.. Tu i teraz miesza nam się z wiecznością.. (..) jak
                                                    psy, jak psy.. gdy sie dobrze wsłuchać pies to tez brzmi dumnie(..)
                                                  • mandaryn_ka Re: ??? 28.05.04, 09:10
                                                    Podręcznik, to tylko podręcznik, tendencyjnie ujęta część zagadnień z danej
                                                    dziedziny nauki. Może posłuszyć do czerpania wiedzy, ale nie musi...
                                                    Na pewno nie wyjaśniłby domniemania "mojej" reinkaracji, bo to nie mieści się
                                                    w sferze fizyki...To jest raczej mistyfikacja, domyślamy się tego, ale nie
                                                    możemy tego namierzyć, zbadać, odczuć swymi zmaterializowanymi bodźcami. No,
                                                    przynajmniej dopóki żyjemy tu i teraz...

                                                    "Nic nie jest stałe..."
                                                    A jednak tu polemizowałabym...
                                                    Na pewno stałe jest prawo do podtrzymania gatunku istot żyjących na ziemi. Na
                                                    pewno stałe są wartości ponadczasowe mieszczące się w ogólnie panujących
                                                    normach spólnych dla różnych gatunków tabeli systematyki Karola Linneusza.
                                                    Czas zabijając, daje jednoczesnie początek nowemu życiu i to jest właśnie
                                                    stałe...Każdna najmniejsza cząsteczka, każdy atom w konsekwencji przyczynia się
                                                    do powstawania nowego życia.
                                                    Nie ma rzeczy nie potrzebnych...
                                                    Nic nie dzieje się bez przyczyny...


                                                    Idąc dalej...wilk brzmi znacznie dumniej, niż pies...Jest wolny, niezależny,
                                                    silny, wzbudza respekt innych...
                                                  • Gość: belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 31.05.04, 06:41
                                                    mrzonki.. mrzonki o wielkości o wiedzy.. i brak pokory..
                                                    wilki to gatunek chroniony.. na wymarciu.. tak jak wiele innych.. ( nie
                                                    bedziemy wspominali tego co juz wytrzebiliśmy).
                                                    Wartości ponadczasowe sobie a zycie sobie.. tego tez nie trzeba udowadniać..
                                                    A stała zmienności?.. falowanie i spadanie.. natura dąży do równowagi.. ale
                                                    linia prosta to nasz wymysł.. w naturze wszystko faluje.. zmienia się.. kształt
                                                    struktura. .gatunki..
                                                    prawo do podtrzymywania gatunku.. cóż.. pierwotniaki tez je maja.. ale w jakiej
                                                    skali patrzymy na świat.. 10000 lat.. miliony?.. my uzurpatorzy żyjemy raptem
                                                    chwile.. a już wilki.. ( dodam tylko że wilk to drapieżnik żywiący się mięsem,
                                                    polujący stadnie.. i w sumie dbający o zdrowie i formę innych form życia.
                                                    Zabija by żyć .. nie dla przyjemności... My ludzie raczej tworzymy niszcząc..
                                                    Popatrz co juz zrobiliśmy.. możemy być dumni..
        • Gość: zahedan :-(((((((((((( :-((((((((((((((( :-((((((((((( IP: *.protonet.pl 16.05.04, 21:07

          jako zdecydowany i zaprzysięgły pesymista ja popierac takie spojrzenie na życie i świat
          • debi_bebi Re: :-(((((((((((( :-((((((((((((((( :-((((((( 16.05.04, 21:19
            To ja dla równowagi, jako zdeterminowana optymistka powiedzieć, że ja nie
            popierać pesymistów! :)
            • Gość: zahedan Re: :-(((((((((((( :-((((((((((((((( :-((((((( IP: *.protonet.pl 16.05.04, 21:25
              i vice versa być
            • messja pesymista:P 16.05.04, 22:49
              debi_bebi napisała:

              > To ja dla równowagi, jako zdeterminowana optymistka powiedzieć, że ja nie
              > popierać pesymistów! :)

              ja jako stoik z wyboru, podziwiam pesymistow: to ludzie, ktorzy maja zaduzo
              czasu i zamalo problemow. z nudow wymyslaja sobie problemy egzystencjalne.
              jak bylam mloda to tez tak mialam. teraz pracuje:)
              • debi_bebi Re: pesymista:P 16.05.04, 23:42
                To zahedan pewnikiem młody być? Jaka szkoda, taki młody, a już pesymista! ;)
              • Gość: belbo Re: pesymista:P IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.04, 19:02
                " młotki zmienia wam myslenie, a pieniądze życia smak.
                Samochodu nie wolności będziesz chciał!"
                tak mi sie przypomniało z niespokojnej młodości.. i tak jakoś dopasowało do
                twojej messja odpowiedzi.
                • messja Re: pesymista:P 17.05.04, 20:22
                  Gość portalu: belbo napisał(a):

                  > " młotki zmienia wam myslenie, a pieniądze życia smak.
                  > Samochodu nie wolności będziesz chciał!"
                  > tak mi sie przypomniało z niespokojnej młodości.. i tak jakoś dopasowało do
                  > twojej messja odpowiedzi.

                  ja w sobie "mlodosci" nie musze pielegnowac dekadenckim stosunkiem do zycia
                  czy "problemami" egzystencjalnymi. niech serce bedzie mlode, a reszta niech
                  mocno stoi na ziemi:) buntownicza natura i romantyczne zrywy sa urocze jednak
                  tylko w pewnym wieku. potem ludzie, ktorzy udaja, ze zyja tylko poezja to
                  nieudacznicy, ktorzy potrzebuja usprawiedliwienia dla swojej nieporadnosci,
                  albo egoisci, ktorzy czekaja na "manne z nieba".

                  poza tym to ty masz samochod, a ja rower:P
                  • Gość: belbo Re: pesymista:P IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.04, 21:39
                    rower tez mam.. a samochód.. jakbym mogł to bym go nie uzywał.. ale musze sie
                    jakos do pracy na wies dostac.. tzw "praca u podstaw"

                    widzisz z tego co piszesz to jednak wszystko co najleprze z czasem przemija.. a
                    urocze i piekne postawy z młodych lat brzydna z wiekiem.. ake czy aby one
                    brzydna a nie my krórzy tak je oceniamy.. moze są za "ładne" dla nas juz
                    brzydkich ludzi?
                    Czy łysiejacy facet z brzuszkiem nie moze być zapatrzonym w poezje
                    marzycielem?.. Lesmian z tego co pamietam tez młody i piekny nie był. A jego
                    poezja była przeciez piękna.
                    Masz rower , prace i nie stac Cie na zadume.. to ma byc zycie?

                    • messja Re: pesymista:P 17.05.04, 22:30
                      Gość portalu: belbo napisał(a):

                      > rower tez mam.. a samochód.. jakbym mogł to bym go nie uzywał.. ale musze sie
                      > jakos do pracy na wies dostac.. tzw "praca u podstaw"


                      no widzisz, to ciebie "mlotek i pieniadze" zmienily, a nie mnie. i po co sie
                      bylo czepiac:PPP
                      >
                      > widzisz z tego co piszesz to jednak wszystko co najleprze z czasem przemija..

                      o ile postawa marudy, malkontenta i pesymisty to jest to co w zyciu najlepsze.
                      bo ja tak nie twierdzilam:P


                      > urocze i piekne postawy z młodych lat brzydna z wiekiem.. ake czy aby one
                      > brzydna a nie my krórzy tak je oceniamy.. moze są za "ładne" dla nas juz
                      > brzydkich ludzi?
                      > Czy łysiejacy facet z brzuszkiem nie moze być zapatrzonym w poezje
                      > marzycielem?.. Lesmian z tego co pamietam tez młody i piekny nie był. A jego
                      > poezja była przeciez piękna.

                      wiesz teraz za toba nie zadazam. to ty tak "przezywasz" bo czujesz, ze sie
                      sypiesz?:)

                      1) dla mnie rostrzasanie problemow egzystencjalnych po 30ce to nie trwanie
                      przy "pieknych podstawach". dla mnie piekna podstawa to elementarna uczciwosc,
                      w ktora nadal sie wyznaje i potrafi wcielac w zycie, ale realnietrudno przez
                      zycie przejsc i sobie zupelnie rak nie ubrudzic. zycie to sztuka kompromisow i
                      jesli sie nie jest przez cale zycie na kogos utrzymaniu, trzeba sie
                      przynajmniej elementrnych kompromisow nauczyc.oczywiscie to nie znaczy, ze od
                      razy musimy sie zeswinic:)

                      > Masz rower , prace i nie stac Cie na zadume.. to ma byc zycie?
                      >

                      a ciebie stac i co z tego masz? zycie, na ktore ciagle marudzisz?:)))
                      • Gość: belbo Re: pesymista:P IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.05.04, 22:46
                        zycie nad którym sie ciagle zastanawiam.. może ardziej sie w oczy cisna złe
                        żeczy niz dobre.. ale mnie ciagle coś dziwi.. I o ile to co przyjemne zostawiam
                        sobie.. to to co razi, gniecie.. spac nie daje.. chce pokazac innym .. moze
                        znaja jakąs rade.. przepis, złoty srodek.. lekarstwo na całe zło.. może to
                        bajki ale chyba warto szukać.. No bo lekarstwo na całe dobro mi nie jest
                        potrzebne.
                        Marudze?.. moze.. ale jak gryzie.. jak serce zaczeło rozumiec?.. co robic
                        głupio sie usmiechac i mówić "wszystko OK"?.. NIE!!! to nie ja.. błazen OK ale
                        w zgodzie z własnym sercem.
                        • messja Re: pesymista:P 17.05.04, 23:46
                          Gość portalu: belbo napisał(a):

                          > NIE!!! to nie ja.. błazen OK ale
                          >
                          > w zgodzie z własnym sercem.

                          cytat:"Pewnych rzeczy czas nie jest w stanie uleczyć...
                          Są rany, które sięgają tak głęboko...
                          Że są nie do zniesienia..."

                          no jesli rozgrzebywanie ran to zycie "w zgodzie z wlasnym sercem", to ja
                          dziekuje za taka "zadume". wybieram konstruktywne:)
                          • Gość: belbo konstruktywne? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.05.04, 06:51
                            właśnie a co ty niby tworzysz.. podstawy doczesnego zycia.. jedzenie , picie, i
                            fe..... .
                            • messja Re: konstruktywne? 18.05.04, 07:54
                              Gość portalu: belbo napisał(a):

                              > właśnie a co ty niby tworzysz.. podstawy doczesnego zycia.. jedzenie , picie,
                              i
                              >
                              > fe..... .

                              :)))))))))
                              a ty niby co, pylem ksiezycowym zyjesz?
                              nie badz hipokryta: jesli nikt cie nie utrzymuje ( w co watpie) to tak
                              samo "tworzysz" te podstawy jak i inni. a ze dorabiasz sobie do tego "gleboka"
                              filozofie, to tylko znak, ze nie musisz pracowac zbyt ciezko i nie masz
                              wiekszych problemow.
                              • Gość: belbo Re: konstruktywne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 10:05
                                pracuje dośc ciężko.. poza praca mam obowiązki ( co dziennie nowe).. czau mam
                                mało.. a dla siebie prawie w ogule. Na piwo z kolegami mam czas raz namiesiąc..
                                lub nawet mniej.. a jednak mam problemy egzystencjonalne!.
                                widze ze zasuwam jak mysz w cylindrze.. w koło w koło.. i wiem ze musze
                                pracowac by zyc.. taki teraz świat ( nie mam rodziców któży by mnie
                                ustawili ).. i mimo to dalej mam kłopoty egzystencjonalne.. a moze mimo to..
                                • messja Re: konstruktywne? 18.05.04, 20:41
                                  Gość portalu: belbo napisał(a):

                                  > pracuje dośc ciężko.. poza praca mam obowiązki ( co dziennie nowe).. czau mam
                                  > mało.. a dla siebie prawie w ogule. Na piwo z kolegami mam czas raz
                                  namiesiąc..
                                  >
                                  > lub nawet mniej.. a jednak mam problemy egzystencjonalne!.
                                  > widze ze zasuwam jak mysz w cylindrze.. w koło w koło.. i wiem ze musze
                                  > pracowac by zyc.. taki teraz świat ( nie mam rodziców któży by mnie
                                  > ustawili ).. i mimo to dalej mam kłopoty egzystencjonalne.. a moze mimo to..

                                  prblem pewno jednak w tym, ze pewno tak do konca wlasciwie nie zyjesz "w
                                  zgodzie z wlasnym sercem". taka jest moja opinia, moge sie oczywiscie mylic,
                                  ale cos mi podpowiada, ze sie nie myle.
                                  poszukaj siebie, a znajdziesz odpowiedzi na najwazniejsze pytania:)
                                  • Gość: belbo Re: konstruktywne? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.05.04, 21:51
                                    jasne ze nie.. jak mogę ja żyć w tym świecie zgodnie z własnym sercem?..
                                    w świecie gdzie czuje się delikatnie mówiąc obco.. poczytaj co ludzie piszą na
                                    tym forum.. popatrz wokoło.. ja sie wstydzę...
        • jmx Re: ??? 17.05.04, 01:09
          Gość portalu: belbo napisał(a):

          > a jesli to czas jest przyczyną?
          > Co wtedy jęsli sie rozumie ze zbliza się kres.. Że bedzie coraz trudniej..
          > coraz bardziej pod góre.. co gdy serce wie...co gdy nawet rozum sie
          > przekonuje?.. co wtedy?

          Nie, czas nie jest przyczyną. To nasz rozum i nasze myśli, emocje ("serce")
          czasem zaburzają widzenie. Co będzie, jak będzie - tego nie wie tak naprawdę
          nikt. Można się starać, można robić wszystko co w naszej mocy a i tak....
          różnie wychodzi. Nie mamy wpływu na wiele rzeczy więc po co sie przejmować
          czymś co od Ciebie nie zależy? Que sera, sera... Trzeba się nauczyć dostrzegać
          dziurkę w młyńskim kamieniu...
    • Gość: Obiekt Re: ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 00:14
      Chciałabym mieć takie problemy. Ale tu mała poprawka - dla mnie nie byłyby
      problemami.

      Problemy egzystencjalne znikają jak kamfora gdy pojawią się te prawdziwe. Czego
      oczywiście autorowi wątku nie życzę.
      • jmx Re: ??? 18.05.04, 03:51

        Chyba nie można tak powiedzieć. Czasem 'prawdziwe' problemy mogą wywołać te
        egzystencjalne. A nie wiemy jak jest w przypadku Belbo.
        • Gość: Belbo Re: ??? IP: *.aster.pl / *.acn.pl 18.05.04, 06:56
          Na "prwadziwe" problemy staram sie byc uodporniony.. co ma być to będzie.. w
          moim zyciu zmienia sie strasznie wiele w strasznie krótkim czasie.. i co.. i
          nic.. zmiany sa konieczne.. zawsze się cos zmienia.. ale na refleksje tez mozna
          znaleść zawsze czas.. nawet jak człowiek biega jak kot z pecherzem..
          Życze by "Was" nie przygniatały "prawdziwe " problemy, by poza cialem zostało
          cos dla "ducha"..
          • jmx Re: ??? 19.05.04, 02:28

            Bo w życiu najważniejsza jest równowaga. A gdy zaczyna jej brakować to
            zaczynają się problemy...
      • messja do belbo 18.05.04, 20:43
        Gość portalu: Obiekt napisał(a):

        > Chciałabym mieć takie problemy. Ale tu mała poprawka - dla mnie nie byłyby
        > problemami.
        >
        > Problemy egzystencjalne znikają jak kamfora gdy pojawią się te prawdziwe.
        Czego
        >
        > oczywiście autorowi wątku nie życzę.

        ta wypowiedz nalezy oczywiscie do tej samej krizi, tylko, ze teraz krizia jest
        obiektywna:)
        • Gość: belbo Re: do belbo IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.05.04, 21:53
          czy obiektywna czy nie.. racji i tak nie ma..
          a jak ma ( we własnym mniemaniu) to współczuje.. problemów oczywiście
          • Gość: Obiekt Re: do belbo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 22:42
            Zbyt autorytatywnie stwierdzasz, że nie mam racji. Ja również (zbyt)
            autorytatywnie stwierdzam, że to Ty nie masz racji. A jeśli masz (w swoim
            mniemaniu) to "problemów" Ci zazdroszczę.
            • jmx Re: do belbo 19.05.04, 02:25

              Fajna licytacja.
              I pomyśleć, że dorośli ludzie tu piszą...
              • Gość: belbo Re: do belbo IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 19.05.04, 06:39
                ona może i jest dorosła.. ja mam dusze dziecka.. i stać mnie na problemy
                egzystencjalne.. bo problemy dnia codziennego nie zajmują mi całego czasu.
                Zostaje go dość na marzenia, fantazje.. myśli niespokojne.. po co sie martwic o
                jutro.. i tak nie wiadomo czy w ogóle będzie..
              • Gość: Obiekt do jmx IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 00:16
                jmx, ktoś już kiedyś tu słusznie zauważył, że masz irytujący zwyczaj wtrącania
                swoich, nic nie znaczących i bezsensownych przysłowiowych trzech groszy, w
                dyskusje innych osób, które Ciebie w żadnym stopniu nie dotyczą. A Twoje
                komentarze nic nie wnoszą. Mój post był do Belbo, jego post był do mnie, więc
                po grzyba pojawia się tu nick jmx ze zgryźliwym komentarzem o dorosłości
                piszących osób. Żałosne. Jeżeli nie masz nic sensownego do napisania, to
                powstrzymaj się od pisania czegokolwiek.
                • kredo0 Re: do jmx 20.05.04, 00:20
                  Gość portalu: Obiekt napisał(a):

                  > jmx, ktoś już kiedyś tu słusznie zauważył, że masz irytujący zwyczaj
                  wtrącania
                  > swoich, nic nie znaczących i bezsensownych przysłowiowych trzech groszy, w
                  > dyskusje innych osób, które Ciebie w żadnym stopniu nie dotyczą.

                  Tak, dokladnie. Jmx czesto sie wtraca, staje po stronie kogos, aby tylko
                  namieszac.
                  • jmx do Obiekt i Kredo 20.05.04, 03:13

                    1. To publiczne forum, jeśli ktoś ma ochotę pisać do siebie prywatnie to służy
                    do tego mail.

                    2. Po czyjej stanęłam stronie pisząc, że dwoje dorosłych ludzi argumentuje
                    które ma "prawdziwsze problemy"?
                    • kredo0 Re: do Obiekt i Kredo 20.05.04, 10:22
                      jmx napisała:

                      Po czyjej stanęłam stronie pisząc, że dwoje dorosłych ludzi argumentuje
                      > które ma "prawdziwsze problemy"?


                      Mowie ogolnie. Lubisz robic zamieszanie
                      • taka_tam do kredo0 20.05.04, 15:36
                        ja tam nie zauważyłam

                        kredo0 napisał:
                        >
                        > Mowie ogolnie. Lubisz robic zamieszanie
                        • Gość: belbo Re: do kredo0 IP: *.aster.pl / *.acn.pl 20.05.04, 18:07
                          i chewała Bogu że ktoś to zamieszanie robi.. umarli byśmy z nudów bez takich
                          osób!
                          • kredo0 Re: do kredo0 20.05.04, 23:53
                            Gość portalu: belbo napisał(a):

                            > i chewała Bogu że ktoś to zamieszanie robi.. umarli byśmy z nudów bez takich
                            > osób!

                            Tak, tylko ze jmx wnosi "chore" zamieszanie, ktore nie inspirtuje do dobrego,
                            ale zlego
                            • jmx Re: do kredo0 21.05.04, 02:34
                              kredo0 napisał:

                              > Tak, tylko ze jmx wnosi "chore" zamieszanie, ktore nie inspirtuje do
                              dobrego,
                              > ale zlego

                              Zbyt rzadko tu piszę, by robić cokolwiek, a gdzie indziej nikt uwag nie
                              zgłaszał co do niestosowności mojego zachowania. Chyba, że mnie z kimś
                              mylisz? ;-)
                              • messja tylko w sprawie formalnej 21.05.04, 17:00
                                jmx napisała:

                                > kredo0 napisał:
                                >
                                > > Tak, tylko ze jmx wnosi "chore" zamieszanie, ktore nie inspirtuje do
                                > dobrego,
                                > > ale zlego
                                >
                                > Zbyt rzadko tu piszę, by robić cokolwiek, a gdzie indziej nikt uwag nie
                                > zgłaszał co do niestosowności mojego zachowania. Chyba, że mnie z kimś
                                > mylisz? ;-)
                                >

                                zglaszal. i mam tutaj na mysli nie tylko siebie, zeby nie bylo watpliwosci.
                    • Gość: Obiekt Re: do Obiekt i Kredo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 23:21
                      Jasne, że to publiczne forum i każdy ma prawo się wypowiedzieć, z tym że w
                      Twoim przypadku to co napisałaś trudno nazwać wypowiedzią, a raczej zupełnie
                      nic nie wnoszącą zgryźliwą uwagą, która miała na celu sprawienie przykrości.
                      • jmx Re: do Obiekt i Kredo 21.05.04, 02:31

                        Przyznam, interpretacja daleko idąca ale przyjmuję do wiadomości. I przepraszam
                        bo nie miałam intencji sprawiania przykrości raczej otrzeźwienie. :-)
                        • Gość: Obiekt Re: do Obiekt i Kredo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 00:11
                          OK, nie ma sprawy, to też moja wina bo chyba źle odczytałam Twoje intencje ;-)
                      • Gość: belbo Re: do Obiekt IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.05.04, 06:27
                        czy ty zycia ( i siebie) nie traktujesz zbyt powaznie?.. mi tam przykrosci nie
                        sprawiła.. potrzebny Ci większy dystana.. tak to długo nie pozyjesz..
                        wykończysz sie udawadnianiem zę ktoś Ci chciał przykrość zrobic..nie warto..
                        • messja do belbo 21.05.04, 08:17
                          Gość portalu: belbo napisał(a):

                          > czy ty zycia ( i siebie) nie traktujesz zbyt powaznie?.. mi tam przykrosci
                          nie
                          > sprawiła.. potrzebny Ci większy dystana.. tak to długo nie pozyjesz..
                          > wykończysz sie udawadnianiem zę ktoś Ci chciał przykrość zrobic..nie warto..

                          krizia traktuje siebie zbyt powaznie, ale nie sadze by to byl efekt duzej
                          wrazliwosci na "przykrosci". ktos kto swiadomie wdaje sie w polemike na
                          poziomie "w twojej oborze" raczej na subtelnego nie wyglada.

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=343&w=12492578&a=12815050
                          tylko jak wiekszosc bufonow nie znosi jak ktos jej zwroci uwage:P
                        • Gość: Obiekt Re: do Obiekt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 00:15
                          A ja myślę, że długo pożyję ;-) A co do poważnego traktowania życia i siebie,
                          to różnie z tym bywa. A poza tym to niekoniecznie przywara. Czasem to całkiem
                          dobra cecha. I może przedłużyć życie, bo przynajmniej nie robi się głupot ;-)
                          • Gość: Belbo Re: do Obiekt IP: *.aster.pl / 212.76.33.* 23.05.04, 11:51
                            co do tych głupot to jestes pewna?.. ja bym polemizował!
                            • messja Re: do Obiekt 23.05.04, 14:43
                              Gość portalu: Belbo napisał(a):

                              > co do tych głupot to jestes pewna?.. ja bym polemizował!

                              z krizia ktora twierdzi, ze jest jednoczesnie "obiektywna", "madra"
                              i "wrazliwa"? powodzenia - mam nadzieje, ze nie skonczysz "w oborze":PPP
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka