Gość: Ruda
IP: *.toya.net.pl / 10.0.220.*
09.04.02, 20:20
Właściwie to nie wiem od czego zacząć.Mam straszny mętlik w głowie.
Ale od poczatku. Jestem mężatką od 4 lat.Uważam ,że mam bardzo dobrego
męża.Jest czuły, opiekuńczy i dba o mnie. Prawie ideał( bo nikt do końca taki
nie jest).A jednak ciągnie mnie coś do innego? Poznalismy sie w pracy i trwa
to już rok.Na poczatku był to niewinny flirt,który zakończył sie pójsciem do
łóżka.Ale nie to mnie w nim pociąga. Spedzamy ze sobą dużo czasu- za duzo
zważywszy ze on ma żonę i dziecko.Potrafimy siedzieć i gadać o wszystkim przez
3-5 godzin, więc nie moge powiedzieć ,że nasz romans opiera sie wyłacznie na
sprawach seksu.Zapytacie czy go kocham-do końca tego nie wiem.Obawiam się
natomiast, że czar prysnąłby w konfrontacji z szarą rzeczywistością.Być może
wszystko jest dobrze gdy nie ma problemów codziennego zycia.Tego nie
wiem.Wiem,że tesknię za jego bliskością, a jednocześnie nie wyobrażam go sobie
w roli mojego męża.Być może na moje odczucia ma wpływ jego stosunek w jaki
odnosi do żony rozmawiajac ze mną.A może rzeczywiście nigdy jej nie kochał?
Mam wyrzyty w stosunku do męża, a jednocześnie czekam nastepnego z nim
spotkania po pracy.Nie potrafie sama poukładać sobie swoich uczuć.
Czy kiedyś byliście w takiej sytuacji bez wyjscia?!