06.01.05, 09:09
Krotka historia:
- celebrujemy z moja dziewczyna moja awans wyjsciem do restauracji
- przed wyjsciem (mieszkamy osobno) ona oswiadcza ze nie zostanie u mnie na
noc (zostawala poprzednio wielokrotnie)
- u mnie wystepuje piana na pysku ale poza zmarkotnieniem siedze cicho i
staram sie byc uprzejmy
- maly spacer po kolacji (oboje jestesmy trzezwi)
- naraz zostaje niespodzianie kopniety w tylek
- daje diablicy klapsa (takze w tylek)
- zostaje ogloszony chamskim brutalem, etc.

Proste pytanie: kto w/g Was jest tutaj gruboskornym idiota?
Wiadomosc uzupeniajaca: poza walkami z siostra w dziecinstwie/jakimis
zapomnianymi juz zabawami bojami w podstawowce nigdy nie uderzylem kobiety.




Obserwuj wątek
    • harriet_makepeace Re: klaps 06.01.05, 10:51
      nikt.

      Dziwie sie zachowaniu twojej dziewczyny, ale

      hipoteza 1:
      moze oznajmiajac ci ze nie zostanie na noc postanowila w bardzo kobiecy ;))))
      czyli pokretny sposob dowiedziec sie czy jej jeszcze porzadasz. Nie widzac
      odpowiedniej reakcji wpada w szal ale stara sie byc mila przez cala kolacje,
      jednak wobec braku nalegania na seksik w trakcie spaceru nie wytrzymuje i kopie
      cie w tylek.

      hipoteza 2:
      Przyplatala jej sie jakas wstydliwa dolegliwosc (nic powaznego ale
      nieprzyjemnego, niekomfortowego i niestety zdarzajacego sie od czasu do czasu :
      (((( ) widzac twoja piane nieudolnie przykryta markotna mina wpada w szal, bo
      wie ze ty myslisz ze to jej widzimisie i fanaberia a wstydzi ci sie powiedziec
      co to za dolegliwosc. Szal zostaje wytlumiony do czasu spaceru kiedy wreszcie
      zostaje skanalizowany poprzez kopniak

      hipoteza 3:
      ma tiki nerwowe

      hipoteza 4:
      po prostu to lubi i postanowila przestac to wreszcie ukrywac

      hipoteza 5:
      postanowila zobaczyc co zrobisz

      etc.

      a tak z ciekawosci spytam czy dowiedziales sie chociaz dlaczego zostales
      kopniety?

      • tutifruti1 Re: klaps 06.01.05, 13:22
        hipoteza 6 czy ile tam ;-)

        ma obawy zwiazane z twoim awansem, niepokoi ją on z jakichś względów albo ma
        kompleksy na punkcie pozycji, wykształcenia itp.

        chce zachować silną pozycje w związku równoważąc twój awans odmową, aby skłonic
        cię do uległości i proszenia

        nie mogac doczekać się próśb czuje że traci grunt pod nogami i kopie cie w
        dupala :-P

        twoj klaps potwierdza jeszcze jej obawy że chcesz ją zdominować

        stąd zostałeś chamskim brutalem :-P


      • scept89 Re: klaps 06.01.05, 20:17
        Witaj,

        owszem, "dowiedzialem" sie: mialem tak markotna mine ze ot tak postanowila to
        jakos "poprawic".

        Ja mam dwa dodatkowe wytlumaczenia:
        - infantylizm (aka emocjonalne zatrzymanie sie na etapie skakanki i trzepaka).
        Dzieciaki nie bardzo wiedza/przejmuja sie jak ich zachowanie wplywa na innych.
        Tyle ze to trzydziestolatka...

        - power play/"ja gora": moge nie tylko wykastrowac cie tego dosc specjalnego
        wieczoru ale jeszcze przypieczetuje to pokazujac ze ja moge z toba zrobic prawie
        wszystko.

        Ja (przynajmniej na poziomie racjonalnym), przyjalem ze ona zachowuje sie
        bardziej jak slon w skladzie porcelany (albo dzieciak) niz pokrecona wiedzma.
        Z drugiej strony kiedy rozmawialismy o tym i ona praktycznie nie przyjela do
        wiadomosci ze cale zdarzenie mozna odebrac w sposob mniej niewinny (power play)
        no to lapy (i nie tylko) mi opadly.

        scept



        • bazia_home Re: klaps 06.01.05, 21:06
          a może ona czeka na jakieś zmiany... no wiesz: skoro awansowałeś w pracy to
          może [postarasz się też zrobić to na innym gruncie...} Poza tym nie zastanawiaj
          się nad tym zbyt wiele.Kobiety są bardzo spontaniczne-wystarczy, ze się
          dowiedziała, że jej koleżanka kupiła sobie fajną bluzkę, na którą Twoja panna
          nie ma kasy (a Ty nie pomyślałeś o tym, aby sprawić jej tego rodzaju
          przyjemność), cały czas siedząc w restauracji zastanawiała się jak łądnie tamta
          bedzie wyglądała w tej bluzce (a na dodatek tamta ma większy biust:) no i
          problem gotowy. Przeanalizowałą to i nic nie myśląc nieświadomie odreagowałą
          swoje zdenerwowanie. My kobiety robimy czasem takie dziwne rzeczy, a potem nie
          pamietamy o tym. Co innego, jesli to się kiedyś jeszcze powtórzy. Pozdr
          • scept89 Re: klaps 06.01.05, 22:01
            Kilka uwag:
            - ona zarabia wiecej od mnie/stoi znacznie lepiej finansowo niz ja

            - mimo ze drobiazgi/nieporozumienia nalezy ignorowac to ja jakos kopany byc
            sobie nie zycze, ani przez luba ani przez szefa ani przez kumpli.

            - inna rzecz kopniak zabawowy (gonimy sie z luba po parku, przekomarzamy etc.)
            ktory mimo ze glupawy moze sie zdarzyc

            - kopanie/tluczenie/jakiekolwiek fizyczne ataki podczas klotni (powiedzialbym
            nawet ze i zabawowo, moze z wyjatkiem walki na poduchy ;) to jest czysty
            idiotyzm. To nie jest przedszkole, ja nie bede ciagnal cie za wlosy bo rozlalas
            mleko, ty takze trzymaj lapy (i nogi!) przy sobie nawet jak mnie w danej chwili
            nienawidzisz.

            Zwaz tez prosze ze po jakims tygodniu kobieta i tak mnie rzucila "poniewaz ty
            mnie bijesz".

            scept
            • samowolny Re: klaps 07.01.05, 21:46
              scept89 napisał:

              > Kilka uwag:
              > - ona zarabia wiecej od mnie/stoi znacznie lepiej finansowo niz ja

              no tak zostało naruszone męskie ego...chcialeś pochwalic sie awansem , ze niby
              ty tez jestes kims i oczekiwałeś os niej "nagrody" w p[ostaci zostania u ciebie
              na noc.... a tu ona smiala odmówić i w dodatku otrzymałeś kopniaka w
              tyłek...tylko sie nie rozbecz za bardzo nad swym ego...

              ps..sory Winetou ale nie zdzierżyłem:)))
              • scept89 Re: klaps 07.01.05, 23:11
                Wybacz, ale gluptactwa piszesz.
                Ja nie mam problemow z byciem kims -> przyzwoity doktorat i sensowna niezle
                platna praca tak jakos nie stawiaja mnie w jednym szeregu z bubkami. To nie byl
                awans na starszego ciecia co to sie uznania od wzietej prawniczki domaga.
                Ona byla/jest finansowo lepsza z dwoch powodow: pracuje 6-7 dni na tydzien oraz
                zainwestowla w czasie kiedy ja bylem na stypendium doktoranta. Ja zarabiam z 10%
                mniej za to mam zdecydowanie wiecej rozrywek. Doprawdy nie mam czego zazdroscic
                Staruszku Sutherland ;-).



        • irex22 Re: klaps 06.01.05, 22:00
          Jestem zdegustowana faktem, że naruszyła Twoją nietykalność cielesną, ale...może
          innej nie byla w stanie naruszyć ze względu na Twoja zdecydowaną dominację
          na....poziomie racjonalnym :)))
        • harriet_makepeace Re: klaps 07.01.05, 10:02
          moze pomyslala ze to cie rozsmieszy i zaczniecie sie ganiac jak szczeniaki po
          ulicy. Moze cie chciala "rozruszac". Nie wyszlo jej bo tys sie zachowal
          smiertelnie powaznie i skarcil ja jak rodzic dzieciaka klapsem w pupe i jej sie
          to nie spodobalo.
          Duzo piszesz o infantylizmie, o tym ze dorosli tak sie nie zachowuja. Ale
          dlaczego dorosli nie mieliby sie tez czasem pobawic jak dzieci?
          • bazia_home Re: klaps 07.01.05, 19:01
            Tak szczerze mówiąc to myślę, że ona jest niezrównoważona psychicznie, bo
            nawet, gdyby mi się coś takiego zdarzyło, to potem próbowałabym to jakoś
            wyjaśnić(czasem robi sie dziwne, nieprzemyślane rzeczy). Ale dojrzały człowiek,
            jeśli chce Ci coś wyjaśnić czy zarzucić, to używa do tego słów, a nie rąk czy
            nóg. Uważaj na nia:)
          • scept89 Re: klaps 07.01.05, 21:33
            Witaj,

            oczywiscie ze chciala mnie jak piszesz "rozruszac".
            Sprobuj jednak przez chwile odwrocic sytuacje -> to ona cos celebruje, mysli o
            milym wieczorze spodziewa sie ze ja zostane na noc, po czym to ja mowie ze "ale
            ja wracam do swojego domu" bez podania przyczyn (aka "nie bo nie"). Mysle ze
            albo ktos jest wyzuty z empatii albo odczuwa ze jednak druga strone jakos tam
            rani(troche za duze to slowo...), prawda? Jesli atmosfera jest cokolwiek napieta
            to oczywiscie poza przeczekaniem/ rozmowami mozna probowac ja rozladowac, ale
            czy chcialabys byc z gosciem ktory np. w ramach "zabawy" wali cie sniezka w
            twarz po tym jak cos zbroil? Mnie nie chodzi o izolowanego kopniaka/sniezke
            zblakana [=pikus] ani nawet o kombinacje (odrzucenie + kopniak) [=zbedne
            "okrucienstwo" przyjmijmy ze przypadkowe] tylko o absolutna niemoznosc
            przyznania po fakcie "OK, spieprzylam ten wieczor, mea culpa, wybacz".

            Re: zabawy. W nie tak zamierzchlej przeszlosci zdarzylo mi sie rozbic namiot w
            pokoju i zaprosic kogos tam do srodka. Chyba nie kwalifikuje sie jako 100%
            sztywniak? ;-)

            scept


            • harriet_makepeace Re: klaps 10.01.05, 09:30
              :)))))))))) to a propos namiotu

              to ona cos celebruje, mysl
              > i o
              > milym wieczorze spodziewa sie ze ja zostane na noc, po czym to ja mowie
              ze "ale
              > ja wracam do swojego domu" bez podania przyczyn (aka "nie bo nie"

              no i dochodzimy do sedna - ty ja znasz dobrze, ja jej nie znam w ogole.
              proponuje dowiedziec sie czy z tym nie zostawaniem na noc to bylo na prawde nie
              bo nie, czy byla jakas tego inna przyczyna, o ktorej ona ci nie powiedziala. Bo
              to tylko o to chodzi tak naprawde. Ja wiem ze to jest takie babskie -musimy o
              tym porozmawiac - ale jest to jedyny sposob aby wyjasniac takie
              nieporozumienia. No bo teraz jest tak, ze ty sie domagasz przeprosin z kwiatami
              a ona ma cie za sztywnego bubka.
              Natomiast umiejetnosc przyznania sie do winy jest fakt b. pozadana cecha w
              kazdym przypadku.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka