Dodaj do ulubionych

Miłość w czasach netu

13.06.02, 19:59
Jakiś czas temu zahaczyłem o laskę na czacie interii. Pierwszy raz tak
poznawałem kogoś. Gadu gadu przez trzy tygodnie potem spotkanie i zdziwko panna
za ładna dla mnie, liczyłem na kogoś brzydszego a nawet tak ją sobie
wyobrażałem a tu na odwrót.Pierwsze spotkanie takie obwąchanie się, niby
wszystko spoko. Drugie spotkanie i zaczęły się kłopoty zaczęłem poznawać jej
charakter. Poczuła mój oddech na plecach, wiedziała że zależy mi na niej i
pokazała swoje drugie prawdziwsze ja. Seks kompletna lipa, rozdziewiczona przez
jakiegoś Cześka okazała się wstydliwa i purytańska. Wszystko dla niej było albo
niesmaczne albo zboczone. Ze zdziwieniem przyjęła fakt że już na początku
oglądałem jej pupkę i cycuszki. Taka chłodna dziewczyna jak kotlet w lodówce.
Cały czas gadała mi o swoich problemach i problemikach a to mnie wylano z
roboty i byłem do tyłu z kasą. Po 1,5 miesiącu miałem jej dość. Kłótnia o nic
stała się najlepszym pretekstem żeby wycofać się z tego bagienka. W gruncie
rzeczy nic nas nie łączyło, za wyjątkiem tych maili które wysyłaliśmy z pracy
do siebie.
Nie wiem czy można polecać komuś szukanie kogoś w sieci. Dla mnie to
nierozsądne, udaje się mniej niż 5% maniaków netu. Cała reszta to bolesne kopy
i niespełnione nadzieje. Mówią tak nawet dzieciaki na czacie, tu stary chłop
czatuje na laskę w necie a publika mu kibicuje i poklepuje po plecach.
W gruncie rzeczy zakićkałem się w jej netowym wyobrażeniu, tak naprawdę
zaczęłem ją poznawać w realu.
Nie łudźcie się panowie jeżeli laska/facet szuka atrakcyjnego partnera-rki, to
nawet przez sonety krymskie nie przekonacie jej do siebie. Co to za poznawanie
człowieka po wpisach, kiedy nie można poznać gestu, mimiki, głosu. Czysty fałsz
i taki jest po prostu net daje fałsz przyjaźni, miłości i akceptacji. Amen.

Za to kazanie chyba dostanę święcenia kapłańnskie, oby nie w Poznaniu.
Obserwuj wątek
    • szwejku Re: Miłość w czasach netu 13.06.02, 20:47
      przeczytałem sporo Twoich postów i dziwię się że piszesz tu, pewnie dla
      kpiny .Ale mam pytanie czy poznałbyś ją w realu bez kontaktu przez internet.
      Czy wogle zwróciłaby na ciebie uwagę i miałbyś szanse zaliczyć ją.Ja nie
      spotkałem miłości ale długo meilowaliśmy z moją byłą nie wiedząc o tym,więc
      może być też śmiesznie
      • specjal1 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 06:03
        Nie raczej nie zwróciłaby na mnie uwagi. Zresztą ja na nią też. Nic nas nie
        łączyło za wyjątkiem wyobrażeń stworzonych w mailach, które po skonsumowaniu
        okazały się być puste jak papierek po cukierku.
    • Gość: Beblo Re: Miłość w czasach netu IP: *.acn.waw.pl 14.06.02, 00:15
      Wiesz ty nei myslisz..

      A jak kogos w realu spotkasz.. i nie wyjdzie to napiszesz nam ze w realu nie
      warto poznawac nikogo?

      Bo takie jest sedno twej wypowiedzi.
      • Gość: def Re: Miłość w czasach netu IP: *.pl 14.06.02, 00:56
        Twoje sedno o kant sedesu potłuc!!!
        • Gość: Belbo def IP: 195.116.222.* 14.06.02, 10:48
          Tłucz lepiej głowa o ten kant.. wieksza korzysc Ci to przyniesie.
    • Gość: messja Re: Miłość w czasach netu IP: *.proxy.aol.com 14.06.02, 02:06
      rozumiem twoj problem...
      podsumowujac: szukasz laski, ktora bylaby dziewica, chetnie pokazywala pupke i
      cycuszki, nie stronila od zboczen, oraz nie gadal o swoich problemach i
      problemikach...
      no, calkiem normalne oczekiwania...
      tylko zle szukales: moim zdaniem wiecej szczescia mialbys w sexshopie...
      taka pani, nazywa sie:"dmuchana lala"...
      tylko nie dmuchaj zbyt czest, bo peknie....
      powodzenia!:)
      specjal1 napisał(a):

      > Jakiś czas temu zahaczyłem o laskę na czacie interii. Pierwszy raz tak
      > poznawałem kogoś. Gadu gadu przez trzy tygodnie potem spotkanie i zdziwko panna
      >
      > za ładna dla mnie, liczyłem na kogoś brzydszego a nawet tak ją sobie
      > wyobrażałem a tu na odwrót.Pierwsze spotkanie takie obwąchanie się, niby
      > wszystko spoko. Drugie spotkanie i zaczęły się kłopoty zaczęłem poznawać jej
      > charakter. Poczuła mój oddech na plecach, wiedziała że zależy mi na niej i
      > pokazała swoje drugie prawdziwsze ja. Seks kompletna lipa, rozdziewiczona przez
      >
      > jakiegoś Cześka okazała się wstydliwa i purytańska. Wszystko dla niej było albo
      >
      > niesmaczne albo zboczone. Ze zdziwieniem przyjęła fakt że już na początku
      > oglądałem jej pupkę i cycuszki. Taka chłodna dziewczyna jak kotlet w lodówce.
      > Cały czas gadała mi o swoich problemach i problemikach a to mnie wylano z
      > roboty i byłem do tyłu z kasą. Po 1,5 miesiącu miałem jej dość. Kłótnia o nic
      > stała się najlepszym pretekstem żeby wycofać się z tego bagienka. W gruncie
      > rzeczy nic nas nie łączyło, za wyjątkiem tych maili które wysyłaliśmy z pracy
      > do siebie.
      > Nie wiem czy można polecać komuś szukanie kogoś w sieci. Dla mnie to
      > nierozsądne, udaje się mniej niż 5% maniaków netu. Cała reszta to bolesne kopy
      > i niespełnione nadzieje. Mówią tak nawet dzieciaki na czacie, tu stary chłop
      > czatuje na laskę w necie a publika mu kibicuje i poklepuje po plecach.
      > W gruncie rzeczy zakićkałem się w jej netowym wyobrażeniu, tak naprawdę
      > zaczęłem ją poznawać w realu.
      > Nie łudźcie się panowie jeżeli laska/facet szuka atrakcyjnego partnera-rki, to
      > nawet przez sonety krymskie nie przekonacie jej do siebie. Co to za poznawanie
      > człowieka po wpisach, kiedy nie można poznać gestu, mimiki, głosu. Czysty fałsz
      >
      > i taki jest po prostu net daje fałsz przyjaźni, miłości i akceptacji. Amen.
      >
      > Za to kazanie chyba dostanę święcenia kapłańnskie, oby nie w Poznaniu.

      • specjal1 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 05:53
        Och jakie okrutne wpisy a gdzie wasze zrozumienie dla mojej ciężkiej sytuacji,
        gdzie mankieciek o który mógłbym się wypłakać, hę ?
        Belbo mnie skrytykował a i tak na interię pobiegł coś wyczatować i zahaczyć.
        Bo dupeczki tutaj są zbyt zajebiste, aby mieć z nim coś wspólnego i po
        wyłączeniu kompa i ślinieniu się na wątkach o urokach miłości idą w objęcia
        facetów, żeby jej zaznać. Ciężka sprawa Belblo, no nie ?
        • kusy3x6 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 07:28
          specjal1 napisał(a):

          > Och jakie okrutne wpisy a gdzie wasze zrozumienie dla mojej ciężkiej sytuacji,
          > gdzie mankieciek o który mógłbym się wypłakać, hę ?

          ZAWSZE MOZESZ POPLAKAC W MOJ, TYLKO NIE LICZ NA NIC WIECEJ NIC Z TEGO

          > Belbo mnie skrytykował a i tak na interię pobiegł coś wyczatować i zahaczyć.

          JUZ TAKI ON JEST SIEDZI NON-STOP W VIRTUALU ZATRACAJAC RZECZYWISTOSC

          > Bo dupeczki tutaj są zbyt zajebiste, aby mieć z nim coś wspólnego i po
          > wyłączeniu kompa i ślinieniu się na wątkach o urokach miłości idą w objęcia
          > facetów, żeby jej zaznać. Ciężka sprawa Belblo, no nie ?

          NO COZ JEST TO FORMA ODSKOCZNI OD PROZY ZYCIA, ZMYWANIA GAROW I PRANIA SKARPETEK
          MEZOWI,



        • Gość: belbo Re: Miłość w czasach netu IP: 195.116.222.* 14.06.02, 11:08
          jaka Interia?.. Dziecko jakis koszmar mialeś..
          I dalej nic nie rozumiesz.. Dla Ciebie "dupeczka" to sens zycia..
          Dla innych moze byc inaczej.....
          I wiem ze zaraz przeczytam , ze ciota jestem i wole chlopców. Taką własnie
          przedstawiasz mentalnosc.
          Powodzenia da disco.. wyrwij sobie jakącs laske (a ze bedzie klopot to wyrwij
          jakis slupek on sie bedzie mniej opieral twojemu urokowi lub bardzej twojej
          sile, bo na twoj urok bedzie nieczoły tak jak wszystko)
    • apf Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 11:14
      witaj w klubie żywych, lol.
      • Gość: Emka Re: Miłość w czasach netu IP: 217.153.27.* 14.06.02, 11:28
        No cóż. Net może być narzędziem do zawarcia znajomości, ale zgadzam się ze
        specjalem, że poznać czyjś śmiech, sposób mówienia, głos zapach i całą gamę
        właściwości osoby, to jest dopiero to co przesądza o tym czy się ktoś podoba,
        czy nie.
    • wisienka8 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 11:25
      Zal mi ludzi podobnych do Ciebie. Pare razy zagladalam do czatow, w nadziei, ze
      zalapie sie na jakas ciekawa dyskusje, albo wymiane pogladow na pewnym poziomie...
      A tu nic. Nic nie ma dla Was wartosci, nawet tak rzadko spotykane uczucie, jakim
      jest milosc, upraszczacie do dupy i cycuszkow. Prawdopodobnie nie wiesz nawet co
      to takiego (mam na mysli uczucie, bo dupe i cycuszki widzisz, natomiast milosc
      trzeba odczuwac i to nie tylko cialem, ale przede wszystkim sercem). Jest taki
      plytki, ze brak po prostu slow. W kochaniu tez pewnie jestes tak cienki jak w
      rozumowaniu.


      specjal1 napisał(a):

      > Jakiś czas temu zahaczyłem o laskę na czacie interii. Pierwszy raz tak
      > poznawałem kogoś. Gadu gadu przez trzy tygodnie potem spotkanie i zdziwko panna
      >
      > za ładna dla mnie, liczyłem na kogoś brzydszego a nawet tak ją sobie
      > wyobrażałem a tu na odwrót.Pierwsze spotkanie takie obwąchanie się, niby
      > wszystko spoko. Drugie spotkanie i zaczęły się kłopoty zaczęłem poznawać jej
      > charakter. Poczuła mój oddech na plecach, wiedziała że zależy mi na niej i
      > pokazała swoje drugie prawdziwsze ja. Seks kompletna lipa, rozdziewiczona przez
      >
      > jakiegoś Cześka okazała się wstydliwa i purytańska. Wszystko dla niej było albo
      >
      > niesmaczne albo zboczone. Ze zdziwieniem przyjęła fakt że już na początku
      > oglądałem jej pupkę i cycuszki. Taka chłodna dziewczyna jak kotlet w lodówce.
      > Cały czas gadała mi o swoich problemach i problemikach a to mnie wylano z
      > roboty i byłem do tyłu z kasą. Po 1,5 miesiącu miałem jej dość. Kłótnia o nic
      > stała się najlepszym pretekstem żeby wycofać się z tego bagienka. W gruncie
      > rzeczy nic nas nie łączyło, za wyjątkiem tych maili które wysyłaliśmy z pracy
      > do siebie.
      > Nie wiem czy można polecać komuś szukanie kogoś w sieci. Dla mnie to
      > nierozsądne, udaje się mniej niż 5% maniaków netu. Cała reszta to bolesne kopy
      > i niespełnione nadzieje. Mówią tak nawet dzieciaki na czacie, tu stary chłop
      > czatuje na laskę w necie a publika mu kibicuje i poklepuje po plecach.
      > W gruncie rzeczy zakićkałem się w jej netowym wyobrażeniu, tak naprawdę
      > zaczęłem ją poznawać w realu.
      > Nie łudźcie się panowie jeżeli laska/facet szuka atrakcyjnego partnera-rki, to
      > nawet przez sonety krymskie nie przekonacie jej do siebie. Co to za poznawanie
      > człowieka po wpisach, kiedy nie można poznać gestu, mimiki, głosu. Czysty fałsz
      >
      > i taki jest po prostu net daje fałsz przyjaźni, miłości i akceptacji. Amen.
      >
      > Za to kazanie chyba dostanę święcenia kapłańnskie, oby nie w Poznaniu.

      • kusy3x6 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 11:33
        Wisienko8

        Chlopy jak wiesz sa wzrokowcami i potrzeba im do milosci, cytuje:"dupy i
        cycuszkow", a wam kobialki potrzeba strawy duchowej do milosci, wynoszenia was
        na piedestal, obsypywania kwiatami, malych gestow milosci i pamieci, buziaka na
        dzien dobry i dobranoc.

        Reasumujac:
        Wszystko to jest potrzebne aby dwoje ludzi sie kochalo, inaczej nie ma to sensu.
        Amen
        • wisienka8 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 11:47
          Od razu sie robi przyjemniej czytajac twoja wypowiedz. Mnie nie tyle chodzi
          o "dupe i cycuszki", co o to upraszczanie, wrecz wulgaryzowanie tematu. Jezyk
          polski, nasza kultura i wychowanie ma chyba to do siebie, ze nie umiemy rozmawiac
          na te tematy.

          kusy3x6 napisał(a):

          > Wisienko8
          >
          > Chlopy jak wiesz sa wzrokowcami i potrzeba im do milosci, cytuje:"dupy i
          > cycuszkow", a wam kobialki potrzeba strawy duchowej do milosci, wynoszenia was
          > na piedestal, obsypywania kwiatami, malych gestow milosci i pamieci, buziaka na
          >
          > dzien dobry i dobranoc.
          >
          > Reasumujac:
          > Wszystko to jest potrzebne aby dwoje ludzi sie kochalo, inaczej nie ma to sensu
          > .
          > Amen

          • kusy3x6 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 11:58
            Juz ze mnie taki diabel.
            • vena111 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 12:36
              Kurcze przeciez nikt Wam nie każe byc z kims własnie w ten sposób: Ty przez
              jednym mionitorem, a Ona przed drugim, gdzies daleko.
              To może bys jedynie poczatek czegoś, w realu tak naprawde dopiero mozesz
              przekonac sie czego.
              A drzenie, dotyk, usmiech oddech - rzeczywiscie dopiero w realu, ale czy nie
              warto choc na moment, choc na wstepie poznac jej/jego wnetrza

              pozdrawiam

              ps.specjal 1, def - badzcie troche milsi dla innych, tak bedzie łatwiej
              • apf Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 12:52
                vena, ja głaskam swój monitor myśląc, że to ty, lol.
                • vena111 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 12:59
                  apf napisał(a):

                  > vena, ja głaskam swój monitor myśląc, że to ty, lol.

                  Dobra, dobra nie przesadzaj z tym głaskaniem, bo zagłaszczesz mnie na smierc, a
                  chciała bym jeszcze pożyć

                  Kto powiedział że my chcemy tylko uczuc i uniesien. My tez jesteśmy normalne i
                  potrzebujemy kontaktu namacalnego, ale.......w powiazaniu z tym wczesniejszym i
                  nie koniecznie to ma sie wiazać od razu z miłoscia

                  ps.nie wiedziałam, ze Ty przeklinasz

                  pozdrawiam
          • apf Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 12:51
            wisienko, na tym właśnie polega różnica płci:

            MY chcemy kontaktu bezpośredniego przede wszystkim, bo to jest dla NAS
            najważniejsze

            WY chcecie uczuć i uniesień, romantycznych wyznań i czegoś tam qrwa jeszcze
            • ja_nek Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 13:15
              Specjał, ciekaw jestem, czy mówiłeś Jej od początku, że chodzi o seks.

              Wpisy potrafią być istotniejsze niż Ci się wydaje, ale nie będę pisał dlaczego,
              bo jak mówisz, wpisy są nieważne.

              Wisienko, ale Specjał mówił o "pupce i cycuszkach". Mógł zrobić to gorzej. A
              dopiero Ty przeszłaś na d.... i wspomniany już biust. Co do słów o uczuciach -
              pełna zgoda.
              A tak konkretnie: samo ciało jest nic, jeśli będzie miała siano w głowie. Co to
              za przyjemność z pustej, pięknej, usmniechnietej laleczki.
              Najlepszy seks to seks z kochaną osobą, lub z osobą, która dużo znaczy. jedno
              zwykle prowadzi do drugiego.

              Pozdrawiam
              Janek
              • 1an Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 14:12
                ja_nek napisał(a):

                > A tak konkretnie: samo ciało jest nic, jeśli będzie miała siano w głowie. Co to
                > za przyjemność z pustej, pięknej, usmniechnietej laleczki . - (lub laleczka)
                > Najlepszy seks to seks z kochaną osobą, lub z osobą, która dużo znaczy. jedno
                > zwykle prowadzi do drugiego.
                >
                > Pozdrawiam
                > Janek

                Jak zwykle święta prawda Janku.
                • wisienka8 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 14:39
                  1an napisał(a):

                  > ja_nek napisał(a):
                  >
                  > > A tak konkretnie: samo ciało jest nic, jeśli będzie miała siano w głowie.
                  > Co to
                  > > za przyjemność z pustej, pięknej, usmniechnietej laleczki . - (lub
                  > laleczka)
                  > > Najlepszy seks to seks z kochaną osobą, lub z osobą, która dużo znaczy. je
                  > dno
                  > > zwykle prowadzi do drugiego.
                  > >
                  > > Pozdrawiam
                  > > Janek
                  >
                  > Jak zwykle święta prawda Janku.


                  i vice versa .... w stosunku do mezczyzn... Podzielam opinie!!!! Wisienka
              • wisienka8 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 14:38
                ja_nek napisał(a):

                > Specjał, ciekaw jestem, czy mówiłeś Jej od początku, że chodzi o seks.
                >
                > Wpisy potrafią być istotniejsze niż Ci się wydaje, ale nie będę pisał dlaczego,
                >
                > bo jak mówisz, wpisy są nieważne.
                >
                > Wisienko, ale Specjał mówił o "pupce i cycuszkach". Mógł zrobić to gorzej. A
                > dopiero Ty przeszłaś na d.... i wspomniany już biust. Co do słów o uczuciach -
                > pełna zgoda.
                > A tak konkretnie: samo ciało jest nic, jeśli będzie miała siano w głowie. Co to
                >
                > za przyjemność z pustej, pięknej, usmniechnietej laleczki.
                > Najlepszy seks to seks z kochaną osobą, lub z osobą, która dużo znaczy. jedno
                > zwykle prowadzi do drugiego.
                >
                > Pozdrawiam
                > Janek


                Janku, wybacz, zagalopowalam sie, przepraszam, przyrzekam teraz i na amen, ze
                bede czytala uwazniej wasze maile. Siedze niestety w pracy i musze miec podzielna
                uwage. Za godzine wychodze i zyczyc Wam bede milego weekendu. Wisienka
            • wisienka8 Re: Miłość w czasach netu 14.06.02, 14:36
              apf napisał(a):

              > wisienko, na tym właśnie polega różnica płci:
              >
              > MY chcemy kontaktu bezpośredniego przede wszystkim, bo to jest dla NAS
              > najważniejsze
              >
              > WY chcecie uczuć i uniesień, romantycznych wyznań i czegoś tam qrwa jeszcze

              Skarbie, nie wiesz, o czym mowisz. Nie przezyles chyba jeszcze milosci, a jedynie
              seks. Mow sobie co chcesz, znam facetow, co potrafia laczyc w sposob bardzo
              subtelny uniesienia i uczucia z "dupa i cyckami" - zacytowalam.
              • specjal1 Re: Miłość w czasach netu 15.06.02, 19:02
                Ktoś mnie tu wzywa do szacunku dla partnerów w sporze. Nie wypowiadałem się ad
                persona przez długi czas, mówiłem ogólnikami a dwóch panów cały czas szuka
                zwady. Nie dam im satysfakcji, bo nie mam czasu na takie bzdury.
                Po drugie Wisienka tak słodko prawi a wy drogie panie potraficie być okrutne i
                umiecie wykorzystać słabość samca, zwłaszcza jak jemu zależy bardziej na niej
                niż jej na nim. Jak byłem szczylem złapałem się na tym kilka razy.
                Po trzecie mówiłem o necie i pewnym fenomenie ludzie potrafią zakochać się w
                wyobrażeniu i często cierpią przez to że te wyobrażenie nie pokrywa się z tym w
                rzeczywistości.
                Po czwarte spadam.
                • Gość: Tori Re: Miłość w czasach netu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.06.02, 23:03
                  specjal1 napisał(a):

                  > Ktoś mnie tu wzywa do szacunku dla partnerów w sporze. Nie wypowiadałem się ad
                  > persona przez długi czas, mówiłem ogólnikami a dwóch panów cały czas szuka
                  > zwady. Nie dam im satysfakcji, bo nie mam czasu na takie bzdury.
                  > Po drugie Wisienka tak słodko prawi a wy drogie panie potraficie być okrutne i
                  > umiecie wykorzystać słabość samca, zwłaszcza jak jemu zależy bardziej na niej
                  > niż jej na nim. Jak byłem szczylem złapałem się na tym kilka razy.

                  Ano prawda, umiemy być okrutne tak samo jak wy drodzy panowie. Jesli coś nam w
                  was nie odpowiada, jeśli to ze wam zależy oznacza ciagłe wiszenie na szyi i
                  jęczenie to mamy dość,jeśli nie ma chemii. Bo my mimo, że potrzebujemy uniesień,
                  uczuć wzniosłych, kwiatów, wyznan, wynoszenia na piedestał to także potrzebujemy
                  prawdziwego faceta (patrz: wie czego chce, jest silny, można się przy nim
                  bezpiecznie czuć, jest odpowiedzialny i ambitny.) Wiem, ideały niestety nie
                  istnieją. No i dobrze, aby był dosyć przystojny (nie mylić z lalusiowaty) i
                  starał sie w łózku( dobry seks tez lubimy). W necie nie poznasz jaki jest, moze
                  udawac innego, moze kłamać. A rozczarowanie boli tym bardziej im więcej sobie
                  wyobrażamy, im bardziej czujemy się samotni.

                  PS>Co miałeś na myśli piszac, ze dziewczyna była dla Ciebie za ładna??? Lubisz
                  brzydkie? Czy jesteś taki okropny, że tak nisko się cenisz? W takim razie dziwię
                  się że posunęła się z Tobą tak daleko. Gburowaty brzydal i do tego zimny jak
                  lód...Ja bym uciekała gdzie pieprz rośnie














                  > Po trzecie mówiłem o necie i pewnym fenomenie ludzie potrafią zakochać się w
                  > wyobrażeniu i często cierpią przez to że te wyobrażenie nie pokrywa się z tym w
                  >
                  > rzeczywistości.
                  > Po czwarte spadam.

                  • Gość: zxc1973 Re: Miłość w czasach netu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.06.02, 23:22
                    Gość portalu: Tori napisał(a):

                    > Ano prawda, umiemy być okrutne tak samo jak wy drodzy
                    panowie. Jesli coś nam w
                    > was nie odpowiada, jeśli to ze wam zależy oznacza
                    ciagłe wiszenie na szyi i
                    > jęczenie to mamy dość,jeśli nie ma chemii. Bo my
                    mimo, że potrzebujemy uniesień
                    > ,
                    > uczuć wzniosłych, kwiatów, wyznan, wynoszenia na
                    piedestał to także potrzebujem
                    > y
                    > prawdziwego faceta (patrz: wie czego chce, jest
                    silny, można się przy nim
                    > bezpiecznie czuć, jest odpowiedzialny i ambitny.)

                    Coz. Dorzuce wniosek, ze facet ktory przypadkiem sie
                    zakocha "przed czasem" - zanim pojawi sie jakas chemia
                    u kobiety, jest z gory skazany na niepowodzenie :-/
                    Niezaleznie od tego, jaki jest w stanie "normalnym" ;-)
                    - w takiej sytuacji ona zna go tylko od tej
                    "rozklejonej" strony...

                    • specjal1 Re: Miłość w czasach netu 16.06.02, 10:13
                      Ha to widzę że moja skromna postać wywołała zainteresowanie. Cieszę się że
                      pobudziłem do myślenie. Prześledziłem wpisy także na innych wątkach, wreszcie
                      normalniej i wreszcie panie nie pocieszają sfrustrowanych panów tylko mówią
                      żywą prawdę w oczy, o to chodzi żeby w tej pralni wyprać brudne ciuchy.
                      A teraz po ataku na moją jakże skromną osobę,powiem coś o sobie. Nieważne co
                      mówią o mnie inni, ważne że akceptuję siebie samego takiego jakim jestem.
                      Jest mi dobrze samemu ze sobą i nie szukam ani przyjaciół, ani poklasku, jestem
                      wolnym człowiekiem.
                      • Gość: zxc1973 Re: Miłość w czasach netu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.02, 11:53
                        specjal1 napisał(a):

                        > mówią o mnie inni, ważne że akceptuję siebie samego
                        > takiego jakim jestem.

                        To jest wlasnie cala tragedia :-/

                        > Jest mi dobrze samemu ze sobą i nie szukam ani
                        > przyjaciół,

                        To zauwazylismy...

                        >ani poklasku,

                        ...a tego wlasnie jakos nie bardzo.
                        • ja_nek Re: Miłość w czasach netu 16.06.02, 13:16
                          Nie jest specjalnie odkrywcze, że podświadomie (a coraz częściej całkiem
                          świadomie)kobiety szukają atrakcyjnych fizycznie, dobrych w łóżku i materialnie
                          ustabilizowanych mężczyzn (interes gniazda - zawsze się usmiecham ironicznie, gdy
                          słyszę te słowa).
                          I każdy socjologiczny eksperyment wykaże, że kluczyki od Porsche rzucone niedbale
                          na stół zrobią na kobiecie dużo częściej większe wrażenie, niż czułe listy
                          chłopaka z gitarą jeżdżącego "maluchem".
                          Ale to nam mężczyznom od razu dużo mówi o kobiecie.
                          Zxc ma rację, że rozklejony facet nie ma szans u kobiety. Choćby był najlepszy na
                          całej planecie.

                          Pozdrawiam
                          Janek
                          • Gość: zxc1973 Re: Miłość w czasach netu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.02, 13:32
                            ja_nek napisał(a):

                            > Ale to nam mężczyznom od razu dużo mówi o kobiecie.

                            "Trzymac sie od niej z daleka, jak najdalej" ;-)))

                            • Gość: iza_1 Re: Miłość w czasach netu IP: *.chello.pl / *.chello.pl 16.06.02, 15:46
                              zapewniam Cie ze tutaj w necie mozna spotkac wiele, bardzo wiele interesujacych
                              osob, to kwestia czasu i podejmowania kolejnych prob!
                              Natomiast z cala pewnoscia nie powinno sie pisac ze soba zbyt dlugo, taka
                              pisanina czesto podgrzewa atmosfere do temperatury lawy wulkanicznej.Najlepiej
                              nie robic sobie zbytnich nadziei i szybko weryfikowac w zyciu opinie na temat
                              tej drugiej osoby!!!
                              Mimo wszystko goraco polecam ten rodzaj zawierania znajomosci!
                              • Gość: zxc1973 Re: Miłość w czasach netu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.02, 15:50
                                Gość portalu: iza_1 napisał(a):

                                > nie robic sobie zbytnich nadziei i szybko weryfikowac
                                w zyciu opinie na temat
                                > tej drugiej osoby!!!

                                No wlasnie. My faceci musimy zobaczyc, powachac,
                                uslyszec... i wtedy sie zastanowic ;-))))
                                • ja_nek Re: Miłość w czasach netu 16.06.02, 17:07
                                  Iza_1 ma rację, w necie też można znaleźć. Trzeba tylko być cierpliwym i nie
                                  czekać, aż kobieta pierwsza napisze. Napisać i po pewnym, raczej krótkim czasie
                                  spróbować przenieść znajomość do realu i wtedy się rozstrzyga, czy warto dalej
                                  czy nie.

                                  Pozdrowienia
                                  Janek
                              • Gość: Ada Re: Miłość w czasach netu IP: *.kaliny.szn.pl 16.06.02, 20:39
                                Nie zgadzam się z Tobą , Izo! Myślę, że długie poznawanie się w necie też ma
                                sens! Poznałam Kogoś na czacie, z Kim mailowałam, czatowałam, SMS-owałam i
                                rozmawiałam przez tel. bardzo często. Okazało się, że "nadajemy na tych samych
                                falach". Gdy wreszcie (po ponad 3 mies.) doszło do spotkania znaliśmy się już
                                tak dobrze, że potrafiliśmy przewidzieć niektóre swoje reakcje i dochodziło do
                                tego, że odgadywaliśmy, co które z nas zaraz odpowie:) Gry słów, skojarzenia,
                                podejście do życia... To po prostu nieprawdopodobne! Nie znaliśmy natomiast
                                swojego wyglądu ze zdjęć, tylko z opisów i - zaznaczam - nie jesteśmy tzw. "top
                                modelami. Podczas pierwszego spotkania w realu gadaliśmy z sobą jak starzy
                                znajomi... a teraz jest tak jak nigdy dotąd z nikim:-)
                                Jak więc widzisz, Izo, kwestia czasu jest czynnikiem szalenie indywidualnym i
                                względnym:-)
                                Pozdrowionka!
                                • ja_nek Re: Miłość w czasach netu 16.06.02, 23:26
                                  Ada, miałaś szczęście, ale często gęsto pierwszemu spotkaniu face to face
                                  towarzyszy rozczarowanie, bo ludzie różne rzeczy sobie wyobrażają. Szybkie
                                  przeniesienie do realu chroni przed bolesnym zderzeniem z rzeczywistością.
                                  Ale Ty Ada jesteś przykładem, że jednak można spotkać kogoś wbrew czarnowidztwu
                                  co poniektórych kolegów na tym forum.

                                  Pozdrawiam
                                  Janek
                                  • zxc1973 Re: Miłość w czasach netu 16.06.02, 23:37
                                    ja_nek napisał(a):

                                    > Ale Ty Ada jesteś przykładem, że jednak można spotkać
                                    kogoś wbrew czarnowidztwu
                                    >
                                    > co poniektórych kolegów na tym forum.

                                    Tzn. Kogo? ;-))
                          • wisienka8 Re: Miłość w czasach netu 17.06.02, 09:22
                            ja_nek napisał(a):

                            > Nie jest specjalnie odkrywcze, że podświadomie (a coraz częściej całkiem
                            > świadomie)kobiety szukają atrakcyjnych fizycznie, dobrych w łóżku i materialnie
                            >
                            > ustabilizowanych mężczyzn (interes gniazda - zawsze się usmiecham ironicznie, g
                            > dy
                            > słyszę te słowa).
                            > I każdy socjologiczny eksperyment wykaże, że kluczyki od Porsche rzucone niedba
                            > le
                            > na stół zrobią na kobiecie dużo częściej większe wrażenie, niż czułe listy
                            > chłopaka z gitarą jeżdżącego "maluchem".
                            > Ale to nam mężczyznom od razu dużo mówi o kobiecie.
                            > Zxc ma rację, że rozklejony facet nie ma szans u kobiety. Choćby był najlepszy
                            > na
                            > całej planecie.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > Janek


                            Coz w tym zlego, jesli kobieta szuka "atrakcyjnego fizycznie, dobrego w łóżku i
                            materialnie ustabilizowanego mężczyzne"? W koncu nam tez sie cos od zycia
                            nalezy...
                            • Gość: zxc1973 Re: Miłość w czasach netu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 10:31
                              wisienka8 napisał(a):

                              > materialnie ustabilizowanego mężczyzne"? W koncu nam
                              tez sie cos od zycia
                              > nalezy...

                              W sumie to nic. Moze co najwyzej to, ze wiekszosc
                              facetow "szukajac" nie bierze pod uwage poziomu
                              stabilizacji materialnej kobiety. Moze nawet wrecz
                              przeciwnie.
                              Idealnym wypadkiem by bylo, aby "dorobic sie" wspolnie,
                              ale w pewnym wieku, sila rzeczy, robi sie to trudne
                              ;-)))))))

                              A co do "interesu gniazda", to najczesciej (aczkolwiek
                              nie generalizujac), mozna to okreslic pewnym
                              nieprzyjemnym slowem...

                              • wisienka8 Re: Miłość w czasach netu 17.06.02, 10:52
                                Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                                > wisienka8 napisał(a):
                                >
                                > > materialnie ustabilizowanego mężczyzne"? W koncu nam
                                > tez sie cos od zycia
                                > > nalezy...
                                >
                                > W sumie to nic. Moze co najwyzej to, ze wiekszosc
                                > facetow "szukajac" nie bierze pod uwage poziomu
                                > stabilizacji materialnej kobiety. Moze nawet wrecz
                                > przeciwnie.
                                > Idealnym wypadkiem by bylo, aby "dorobic sie" wspolnie,
                                > ale w pewnym wieku, sila rzeczy, robi sie to trudne
                                > ;-)))))))
                                >
                                > A co do "interesu gniazda", to najczesciej (aczkolwiek
                                > nie generalizujac), mozna to okreslic pewnym
                                > nieprzyjemnym slowem...
                                >

                                Zgadzam sie, ze mezczyzna rzadziej bierze pod uwage poziom stabilizacji
                                materialnej kobiety, niemniej jednak bierze pod uwage inne aspekty, ktore dla
                                normalnie myslacego czlowieka (czytaj dla mnie) sa po prostu nie do przyjecia.
                                Znam takiego jednego, ktory od 10 lat jest ze swoja dziewczyna. Gdyby nie
                                powiazania finansowe, to rozstalby sie z nia, ale nie chce tego zrobic, poniewaz
                                za bardzo by mu sie zycie skomplikowalo. Twierdzi, ze jego narzeczona jest zimna
                                i nie daje mu tego uczucia, ktorego pragnie. No wiec chodzi, czy chodzil na prawo
                                i na lewo, bo oportunizm jest jednak najprostszy w obsludze. Czeka az ona go
                                rzuci, a ta narzeczona, choc podobno zdaje sobie sprawe z jego skokow na boki,
                                nie robi tego, bo za wiele by stracila pod wzgledem finansowym, a moze tak bardzo
                                go KOCHA. Nie wiem. Mezczyzni maja to do siebie, ze nie potrafia sie zdecydowac.
                                Kobiety zas, jesli spotkaja mezczyzne swojego zycia, to bez analizowania
                                sytuacji, decyduja sie na calosc.
                                • vena111 Re: Miłość w czasach netu 17.06.02, 11:52
                                  I tu wisienko nasuneło mi sie takie stwierdzenie:
                                  "że mezczyźni jak odchodza to przeważnie do drugiej kobiety.....a kobiety jak
                                  odchodza to dlatego ze maja juz dosc " - cos chyba w tym jest

                                  i oczywiscie nie biore pod uwage powiazan, relacji majatkowych, to jest juz
                                  odrebna, znacznie bardziej niezrozumiala dziedzina.

                                  A facet, mysle ze nie musi byc zewnetrznie super boyem, aby kochał ,
                                  szanował.....i był dobry w łózku, a co nie nalezy nam się!!!!!

                                  pozdrawiam
                                  • wisienka8 Re: Miłość w czasach netu 17.06.02, 12:07
                                    vena111 napisał(a):

                                    > I tu wisienko nasuneło mi sie takie stwierdzenie:
                                    > "że mezczyźni jak odchodza to przeważnie do drugiej kobiety.....a kobiety jak
                                    > odchodza to dlatego ze maja juz dosc " - cos chyba w tym jest
                                    >
                                    > i oczywiscie nie biore pod uwage powiazan, relacji majatkowych, to jest juz
                                    > odrebna, znacznie bardziej niezrozumiala dziedzina.
                                    >
                                    > A facet, mysle ze nie musi byc zewnetrznie super boyem, aby kochał ,
                                    > szanował.....i był dobry w łózku, a co nie nalezy nam się!!!!!
                                    >
                                    > pozdrawiam


                                    Veno,

                                    ad 1. nie slyszalam tego wczesniej i musze sobie to zapamietac, rzeczywiscie cos
                                    w tej wypowiedzi jest, aczkolwiek, facet, o ktorym pisalam woli wprawdzie
                                    szukac "potwierdzenia" dla swego ego u innych kobiet, ale nie ma zamiaru wycofac
                                    sie z 10-letniego zwiazku ze swoja dziewczyna. Tak wiec niezupelnie to sie zgadza.
                                    Tutaj odgrywaja role kwestie finansowe.

                                    ad 2. Oczywiscie, ze masz racje piszac, ze facet nie musi byc super boyem, aby
                                    kochal, szanowal ..... i byl rewelacyjny w sprawach intymnych. Nam tez sie cos
                                    przyjemnego od zycia nalezy.
                                    • vena111 Re: Miłość w czasach netu 17.06.02, 12:18
                                      Kazdemu nalezy sie odrobina przyjemnosci, i jak nam bedzie przyjemnie, to moze i
                                      ofiarujemy choc troche tej przyjemnosci facetom, hihi

                                      pozdrawiam

                                      ps.a tym odchodzeniem, to mysle ze jednak tak jest
                                      • ja_nek Re: Miłość w czasach netu 17.06.02, 13:38
                                        Zxc, nie miałem Ciebie na myśli, tylko osoby kontrowersyjne, których wywoływać
                                        nie będę.
                                        Widzisz Wisienko8, zwracanie uwagi wyłącznie na walory zewnętrzne, łóżkowe i
                                        materialne to może być droga donikąd, czasem to pachnie? Ano sprzedażą, za lepsze
                                        pieniądze. Nazwijmy to wyrachowaniem i materializmem. I nie patrzy się na
                                        charakter, bo ważniejsze jest co inne.
                                        Ja stoję na stanowisku, żeby zamiast oglądać się na kogoś wspólnie się dorabiać.

                                        "Mezczyzni maja to do siebie, ze nie potrafia sie zdecydowac. Kobiety zas, jesli
                                        spotkaja mezczyzne swojego zycia, to bez analizowania sytuacji, decyduja sie na
                                        calosc"
                                        Stereotyp. Nic więcej. Jak facet NAPRAWDĘ kocha kobietę, też decyduje się na
                                        całość.

                                        Pozdrawiam
                                        Janek
                                        • Gość: wisienka Re: Miłość w czasach netu IP: ATCSCS* / 213.33.61.* 17.06.02, 13:58
                                          ja_nek napisał(a):

                                          > Zxc, nie miałem Ciebie na myśli, tylko osoby kontrowersyjne, których wywoływać
                                          > nie będę.
                                          > Widzisz Wisienko8, zwracanie uwagi wyłącznie na walory zewnętrzne, łóżkowe i
                                          > materialne to może być droga donikąd, czasem to pachnie? Ano sprzedażą, za leps
                                          > ze
                                          > pieniądze. Nazwijmy to wyrachowaniem i materializmem. I nie patrzy się na
                                          > charakter, bo ważniejsze jest co inne.
                                          > Ja stoję na stanowisku, żeby zamiast oglądać się na kogoś wspólnie się dorabiać
                                          > .
                                          >
                                          > "Mezczyzni maja to do siebie, ze nie potrafia sie zdecydowac. Kobiety zas, jesl
                                          > i
                                          > spotkaja mezczyzne swojego zycia, to bez analizowania sytuacji, decyduja sie na
                                          >
                                          > calosc"
                                          > Stereotyp. Nic więcej. Jak facet NAPRAWDĘ kocha kobietę, też decyduje się na
                                          > całość.
                                          >
                                          > Pozdrawiam
                                          > Janek

                                          Wroce do tematu jutro, bo na dzisiaj niestety musze zakonczyc ten banalny, ale
                                          zawsze interesujacy i aktualny temat. Pozdrawiam i zycze przyjemnego popoludnia.


                              • Gość: messja Re: Miłość w czasach netu IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 17.06.02, 14:05
                                niestety mezczyzni tez biora pod uwag , jak to ladnie powiedziales: poziom
                                stabilizacji materialnej kobiety":(
                                poza tym duzo racji...
                                i jakie to slowo?:)))))

                                Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                                > wisienka8 napisał(a):
                                >
                                > > materialnie ustabilizowanego mężczyzne"? W koncu nam
                                > tez sie cos od zycia
                                > > nalezy...
                                >
                                > W sumie to nic. Moze co najwyzej to, ze wiekszosc
                                > facetow "szukajac" nie bierze pod uwage poziomu
                                > stabilizacji materialnej kobiety. Moze nawet wrecz
                                > przeciwnie.
                                > Idealnym wypadkiem by bylo, aby "dorobic sie" wspolnie,
                                > ale w pewnym wieku, sila rzeczy, robi sie to trudne
                                > ;-)))))))
                                >
                                > A co do "interesu gniazda", to najczesciej (aczkolwiek
                                > nie generalizujac), mozna to okreslic pewnym
                                > nieprzyjemnym slowem...
                                >

                                • Gość: zxc1973 Re: Miłość w czasach netu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.02, 14:39
                                  Gość portalu: messja napisał(a):

                                  > niestety mezczyzni tez biora pod uwag , jak to
                                  ladnie powiedziales: poziom
                                  > stabilizacji materialnej kobiety":(

                                  Eeee... to nie mezczyzni ;-)

                                  > i jakie to slowo?:)))))

                                  Nieladne i na "k".
                                  • Gość: messja Re: Miłość w czasach netu IP: 5.1R2D* / *.blueyonder.co.uk 17.06.02, 14:59
                                    zgadzam sie w tym pierwszym, a w tym drugim zgadzam sie, ze nieladnie:)



                                    Gość portalu: zxc1973 napisał(a):

                                    > Gość portalu: messja napisał(a):
                                    >
                                    > > niestety mezczyzni tez biora pod uwag , jak to
                                    > ladnie powiedziales: poziom
                                    > > stabilizacji materialnej kobiety":(
                                    >
                                    > Eeee... to nie mezczyzni ;-)
                                    >
                                    > > i jakie to slowo?:)))))
                                    >
                                    > Nieladne i na "k".

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka