specjal1
13.06.02, 19:59
Jakiś czas temu zahaczyłem o laskę na czacie interii. Pierwszy raz tak
poznawałem kogoś. Gadu gadu przez trzy tygodnie potem spotkanie i zdziwko panna
za ładna dla mnie, liczyłem na kogoś brzydszego a nawet tak ją sobie
wyobrażałem a tu na odwrót.Pierwsze spotkanie takie obwąchanie się, niby
wszystko spoko. Drugie spotkanie i zaczęły się kłopoty zaczęłem poznawać jej
charakter. Poczuła mój oddech na plecach, wiedziała że zależy mi na niej i
pokazała swoje drugie prawdziwsze ja. Seks kompletna lipa, rozdziewiczona przez
jakiegoś Cześka okazała się wstydliwa i purytańska. Wszystko dla niej było albo
niesmaczne albo zboczone. Ze zdziwieniem przyjęła fakt że już na początku
oglądałem jej pupkę i cycuszki. Taka chłodna dziewczyna jak kotlet w lodówce.
Cały czas gadała mi o swoich problemach i problemikach a to mnie wylano z
roboty i byłem do tyłu z kasą. Po 1,5 miesiącu miałem jej dość. Kłótnia o nic
stała się najlepszym pretekstem żeby wycofać się z tego bagienka. W gruncie
rzeczy nic nas nie łączyło, za wyjątkiem tych maili które wysyłaliśmy z pracy
do siebie.
Nie wiem czy można polecać komuś szukanie kogoś w sieci. Dla mnie to
nierozsądne, udaje się mniej niż 5% maniaków netu. Cała reszta to bolesne kopy
i niespełnione nadzieje. Mówią tak nawet dzieciaki na czacie, tu stary chłop
czatuje na laskę w necie a publika mu kibicuje i poklepuje po plecach.
W gruncie rzeczy zakićkałem się w jej netowym wyobrażeniu, tak naprawdę
zaczęłem ją poznawać w realu.
Nie łudźcie się panowie jeżeli laska/facet szuka atrakcyjnego partnera-rki, to
nawet przez sonety krymskie nie przekonacie jej do siebie. Co to za poznawanie
człowieka po wpisach, kiedy nie można poznać gestu, mimiki, głosu. Czysty fałsz
i taki jest po prostu net daje fałsz przyjaźni, miłości i akceptacji. Amen.
Za to kazanie chyba dostanę święcenia kapłańnskie, oby nie w Poznaniu.