mirage?
27.06.02, 13:29
A.Ozga
"W sztuce Szekspira, tego Wiliama
życie to scena... na scenie dramat
My na widowni ściśnięci w rzędach
a po tej scenie Hamlet się szwenda
Od pierwszej chwili wszystko już wiemy:
Gość ma ze sobą pewne problemy
Wziąłby się napił, albo się zaszył
A ten nic tylko chodzi i kwasi
Życie to scena...? Jak ja znam życie,
to musi skończyć się mordobiciem !
Wchodzi Ofelia - panienka klasa
Nie dość, że piękna to jeszcze kasa
A ten miast podejść, szepnąć jej słówko
woli zabawiać się z trupią główką
Jak raz sam na sam był z nią to musiał
kolcem do lodu skłuć jej tatusia
Po czym - O zgrozo ! - Swą własną matkę
brać on próbował na drętwą gadkę
Życie to scena...? Jak ja znam życie...
Nic więc dziwnego, nawet rodzina
po czubek nosa ma sukinsyna
Wyjścia nie mając radzą ze smutkiem
czy zarżnąć drania, czy podać trutkę ?
Wreszcie ktoś mądrą podsuwa radę:
"szpady zatrutym końcem dźgnąć w zadek",
co nas nadzieją wielką napawa,
że się pomyślnie zakończy sprawa
Życie to scena...? Jak ja znam życie...
Bo jeśli nawet zdoła ujść trutce
my go w kulisach znajdziemy wkrótce
Damy mu wycisk pamiętał żeby:
nie z nami takie "być albo nie być..."
A jak skończymy z tym jednym draniem,
jeszcze ten Szekspir w ryja dostanie
Niech ma na przyszłość na nas baczenie.
A reszta...! Niech już będzie milczeniem."