Dodaj do ulubionych

dysproporcja

04.02.11, 13:50
Ja tymczasem dalej o tych chrzcinach ("Helka trzyma temat"), tyle że teraz kwestia prezentacji. Część rodziny jeszcze się nie zna. Gospodarz lub gospodyni będą musieli przedstawić sobie dwie pary. Jedna para to lekarze; druga: dyrektorka szkoły i... fachowiec od młota pneumatycznego. Serio! Więc teraz imaginujcie sobie: mam przedstawić szwagierkę, dyrektorkę szkoły we Francji i jej męża... robotnika drogowego? Czy wobec zaistniałej dysproporcji nie mówić w ogóle, czym się zajmują? Tyle że podobno dobrze jest, dla ułatwienia rozmowy, powiedzieć parę słów o każdej z przedstawianych osób. Co proponujecie?
Obserwuj wątek
    • nm.buba011 Re: dysproporcja 04.02.11, 14:08
      fimfarum napisała:

      > mam przedstawić szwagierkę, dyrektorkę szkoły we Francji i jej męża... ro
      > botnika drogowego? Czy wobec zaistniałej dysproporcji nie mówić w ogóle, czym s
      > ię zajmują?

      - uważaj, ta, jak mówisz dysproporcja, jest tak oczywista dla Ciebie, ale już dość wątpliwe aby stanowiło problem dla tej pary. Dużo o sobie napisałaś.
      • fimfarum Re: dysproporcja 04.02.11, 14:25
        Pośpieszna ocena także świadczy o oceniającym. Dla mnie to nie problem, ale para może być zażenowana, jeśli zacznę mówić: oto Iks, kardiolog, oto Iksina, kardiochirurg, Igreczyna - dyrektorka szkoły, Igrek: robotnik drogowy. Przecież to może zabrzmieć komicznie, wobec dość "wysokie" formuły prezentowania ludzi ludziom. Chciałabym z tego tak wybrnąć, żeby tego komizmu czy cienia podejrzeń o deprecjonowanie czyjejś wartości nie było. Wynika to pewnie poniekąd ze świadomości - której Ty mieć nie możesz - że tamta strona rodziny uważa brak wykształcenia za istotny feler, nawet jeśli Igrek (z mojej strony rodziny) bije na głowę swoją żonę-dyrektorkę pod względem wiedzy i inteligencji.
        • dwapsyikot Re: dysproporcja 04.02.11, 14:42
          wydaje mi się, że kilka słów o osobie przedstawianej to chyba nie to co myślisz. Ja bym powiedziała, oto A mój szwagier i jego żona, Oto B mój przyjaciel, C, moja przyjaciółka z mężem itp. Nie rozumiem po co opowiadanie o zawodach , wydaje się pretensjonalne, i zupełnie niepotrzebne, oraz jak sama stwierdziłaś powodujące problemy, Odpuść sobie .A jeśli koniecznie coś musisz opowiadać, to może skup sie na jkimś hobby, może ktoś ma niezwykłe dokonania, na przykład wygrał maraton itp.
          • jadwiga1350 Re: dysproporcja 04.02.11, 14:55

            wyda
            > je się pretensjonalne, i zupełnie niepotrzebne

            Pretensjonalne bardzo. Po co ludziom spotykającym się z okazji chrzcin wiedza o tym kim z zawodu jest sąsiad przy stole?
              • a.nancy Re: dysproporcja 08.02.11, 18:43
                bene_gesserit napisała:

                > Czlowiek to nie tylko jego zawod smile
                > Mozesz powiedziec Y, uwielbia kryminaly, zupelnie jak ty. Y - chcialby dowiedzi
                > ec sie czegos o wędkowaniu, moze wprowadzisz go w temat?

                dla mnie to brzmi jeszcze bardziej sztucznie, niż "dyrektorka szkoły". pachnie narzucaniem tematu rozmowy - a może żadna ze stron nie ma akurat ochoty rozmawiać o wędkarstwie czy kryminałach?
                • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 08.02.11, 18:49
                  Jest niepisana zasada, ze na przyjeciach powinno sie miec dobry humor. Jesli ma sie wisielczy, to albo sie udaje ze wszystko jest w porzadku. Albo lepiej odwolac wizyte. Jaki jest sens imprezy, kiedy goscie sa " nabzdyczeni " ? Wystarczy ze w Polsce nie wolno pod zadnym pozorem rozmawiac o religii, pieniadzach i polityce. Ech, pustelnik to ma klawe zycie.
    • jadwiga1350 Re: dysproporcja 04.02.11, 14:28
      A co to za zwyczaj, żeby przy prezentacji wymieniać czyjeś stanowiska, zawody? Pomysł wzięty z sufitu. Rozumiem, że te chrzciny to prywatna uroczystość a nie spotkanie służbowe.
      Mówisz normalnie: Ewa, moja kuzynka, a nie Ewa, dyrektorka szkoły we Francji, bo reszta rodziny pęknie ze śmiechu
      • fimfarum Re: dysproporcja 04.02.11, 14:54
        Nie jest to pomysł z sufitu, jak raczyłaś powiedzieć, tylko m.in. od p. Stanisława Krajskiego, wzbogacony dodatkowo stwierdzeniem niejakiego I.Grz. (poniżej link), który uważa, że nie należy gromadzić przy stole ludzi o zbyt odmiennym statusie, bo ktoś poczuje się nieswojo:
        www.savoir-vivre.com.pl/?kogo-zaprosic-na-przyjecie-material-z-1937-r.,782
        Zważywszy na historię naszego narodu, trudno znaleźć teraz "zuniformizowaną" pod względem wykształcenia rodzinę, więc pomysł nie do zastosowania. Ale sprawa przedstawiania sobie z opisem wydał mi się wart pomyślenia, bo byłam parę lat temu na rodzinnym przyjęciu, na którym po wymianie uwag o pogodzie zapadła cisza, bo nikt nie czuł się na siłach, by wypytywać kuzynkę gospodyni o to, czym się interesuje czy co robi w życiu. Gdybym np. wiedziała, że szwagier ze str. męża kolekcjonuje podkowy, podobnie jak mój kuzyn Hilary, to mogłabym powiedzieć radośnie podczas prezentacji: "oto Hilary, mój kuzyn, który również zbiera podkowy!" i dalej panowie już sami wiedliby interesującą dyskusję. Tymczasem wspólnych pasji w rodzinach brak, więc raczej sprawa zawodu - czasem pasjonującego - jest jedyną, którą można dopełnić prezentacji.
        Na marginesie: wydawało mi się, że na forum savoir-vivre spotkam osoby co najmniej uprzejme. Tymczasem obie odpowiedzi na moje pytanie zawierają jeśli nie przytyk do mojego domniemanego zadzierania nosa, to mało sympatyczną uwagę o pękaniu ze śmiechu. Hop-hop, są tu grzeczni ludzie? I jeszcze byłoby dobrze, gdyby znali s-v, a nie tylko uważali się za "znajęcych i jentelygentnych"...
        • bene_gesserit Re: dysproporcja 04.02.11, 15:19
          Powolujesz sie na, jak zaznaczono, 'material z 1937 roku'. Imho to dziwaczne myslec, ze mlodzi beda sie nudzili w towarzystwie starszych tylko dlatego, ze mlodzi sa mlodzi, a starsi - starsi. Albo ze robotnik nie dogada sie z inteligentem, bo nie znajdą wspolnych tematow.

          Przypomniala mi sie scena z 'Sensu zycia' Monty Phytona - ta o kartach do konwersacji smile
          Ale tak, mozesz wymyslic i podrzucac tematy do rozmowy. Jesli poszczegolnych czlonkow twojej rodziny niewiele łączy, mozecie skupic sie na najbardziej neutralnych i trywialnych, np na telewizji i ulubionych serialach, ciekawych ksiazkach lub poradnikach. Na komunikacji miejskiej. Na wspolczesnej mlodziezy i roznicach pokoleniowych, repertuarze kinowym, wystawie, ktora wszystkich zaintersuje, podrozach, ostatnich inwestycjach w waszym miescie i ich ocenie itd.
          • aiczka Re: dysproporcja 04.02.11, 17:17
            Moim zdaniem tekst mimo że archaiczny nie jest całkiem nieaktualny. Zwłaszcza, że sztuka prowadzenia konwersacji zanika i większość z nas (osobiście jestem bardzo dobrym przykładem) jest nieszczęśliwa, jeśli na zasiadanym przyjęciu musi usiąść obok nieznajomych osób.

            Rada odnosi się raczej do przyjęcia, na które zapraszamy grupę znajomych a nie rodzinę. I nie ma tam mowy, o tym, że "mlodzi będą się nudzili w towarzystwie starszych tylko dlatego, ze mlodzi sa mlodzi, a starsi - starsi", tylko o tym, by "unikać zapraszania młodej panny z towarzystwem samych starszych małżeństw". To ostatnie od razu skojarzyło mi się z narzekaniami tytułowej bohaterki "Dziennika Bridget Jones" na okropne "Kolacje dla Szczęśliwych Małżeństw", na jakie zaprasza ją przyjaciółka Magda (Bridget czuje się na nich gorsza jako "niesparowana", brakuje jej wspólnych z innymi tematów a dyżurny dowcipniś wypytuje ją o plany matrymonialne, strasząc staropanieństwem).

            Wydaje mi się naturalne, że najczęściej zapraszamy na imprezy osoby, które coś łączy i które moga się ze sobą dobrze czuć - urządzamy osobną imprezę dla rodziny, osobną dla znajomych ze studiów, kolejną dla uczestników forum "Robótki ręczne" itd. Albo robimy "wielki spęd", na którym znajdują sie osoby ze wszystkich grup w liczbie większej niz jedna. Tylko na co dzień nie zastanawiamy się nad tym.
        • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 05.02.11, 05:14
          RANY BOSKIE !
          Człowieku ! Nigdy, ale to nigdy nie wzoruj się na tym panu.
          Zapomnij dla własnego dobra. A jak mi nie wierzysz, to poszukaj sobie na Youtube filmik instruktażowy. Nie chcę być złośliwa, ale w tym wypadku muszę. Panie Krajski - proszę o wybaczenie.
      • fenella Re: dysproporcja 04.02.11, 15:11
        Przecież chrzciny to – z założenia i tradycji - uroczystość rodzinna, przebiegająca w ciepłej, miłej atmosferze. Sprawy zawodowe nie mają z tym nic wspólnego. Przedstawiając gości, można ich ukazywać przez pryzmat ich zainteresowań, osobowości. Tematów do rozmów, które nie są związane bezpośrednio z pracą, też chyba nie brakuje np.: muzyka, sztuka, moda, turystyka, etc.
        • matylda1001 Re: dysproporcja 05.02.11, 11:26
          fenella napisała:

          >Tematów do rozmów, które nie są związane bezpośrednio z pracą, też chyba nie brakuje np.: muzyka, sztuka, moda, turystyka, etc.<

          I tak skończy się tradycyjnie, na politycewink
    • burza4 Re: dysproporcja 04.02.11, 14:52
      Nie pojmuję sensu wtrętów "zawodowych" na przyjęciach typowo rodzinnych. Wystarczy komunikat kto jest kim w relacjach - w stylu "mój kuzyn, jego żona" itd

      Co kogo obchodzi, gdzie ktoś pracuje? może jeszcze udzielisz informacji o zarobkach, żeby wszyscy mieli jasność na czym stoją....
      • fimfarum Re: dysproporcja 04.02.11, 14:59
        Już wyjaśniałam: po to, żeby mieli "trampolinę" do rozmów nie tylko o pogodzie. I żeby oszczędzić im żenującej konieczności indagowania się nawzajem. Taką miałam intencję. Chciałam dobrze. Chciałam zadbać o to, by przy stole nie zapadła krępująca cisza. Tylko tyle.
        • bene_gesserit Re: dysproporcja 04.02.11, 15:20
          Imo profesja jako temat do konwersacji to nie jest szczesliwy wybor. Posrednio podaje sie w ten sposob informacje o statusie spolecznym i zarobkach, a to moze byc przyczyną tarć i urażeń.
        • nm.buba011 Re: dysproporcja 04.02.11, 15:24

          - możesz powiedzieć, o ile tak jest dla Ciebie zręczniej, że ów pan buduje drogi.
          To pojęcie ogólne, może być prezesem lub najniższym w hierarchii.
          On sam powinien z tego dylematu wybrnąć.
          Napisałaś, że jest inteligentny i o ile jest to w Waszym wypadku powtarzalne, to nie raz już się z tym problemem zmagał. Da sobie zapewne radę.
    • squirrel9 Re: dysproporcja 04.02.11, 16:20
      Przedstawianie ludzi na prywatnym spotkaniu ich zawodowymi funkcjami jest pretensjonalne. Chyba,że to spotkanie biznesowe lub prawie-biznesowe tzn. coś chcemy sobie załatwić, kolega kardiolog będzie leczył kuzynkę ze strony ciotecznej siostry męża a ona załatwi nam coś innego, ktoś komuś w czymś pomoże. Na prywatnych, rodzinnych spotkaniach przedstawia się ludzi w relacjach z nami np. moja siostra, kuzyn, przyjaciele. Można dodać skąd, jesli ktoś z inengo miasta, państwa. Jesli chcemy by ludzie mieli o czym rozmawiać to posadżmy ich tak, by mieli wspólne tematy (ale nie chorą na serce ciotkę obok lkardiologa) czyli zainteresowania. Jeśli ludzi nie znamy na tyle by znac ich prywatne zainteresowania to nie zapraszajmy ich na chrzciny.
      Moja babcia miała takie przedwojenne maniery. O ludziach w ogóle mówiła ich zawodami (czyli godni albo niegodni ) i też tak ich przedstawiała np. pani magister, biblitekarka, stomatolog, muzyk z filharmonii itp. i pytała moich znajomych czy zajmują się ich rodzice. To raziło. Mój brat, lekarz zdecydowanie zabraniał babci mówienia w towrzystwie kim jest, on leczył w szpitalu a nie u babci w domu. Obawiam się,że twój znajomy lekarz też to ma.
      • bene_gesserit Re: dysproporcja 04.02.11, 20:22
        Nie mowiac o tym, ze jest pewien rodzaj ludzi, ktorzy dowiadujac sie, ze ktorys z gosci jest lekarzem/prawnikiem/terapeuta osaczają ich i zanudzaja swoimi problemami, posuwajac sie nawet do prosby o diagnoze i receptę albo wzor pisma. Brr.
        • nm.buba011 Re: dysproporcja 04.02.11, 21:46
          bene_gesserit napisała:

          > Nie mowiac o tym, ze jest pewien rodzaj ludzi, ktorzy dowiadujac sie, ze ktorys
          > z gosci jest lekarzem/prawnikiem/terapeuta osaczają ich i zanudzaja swoimi pro
          > blemami, posuwajac sie nawet do prosby o diagnoze i receptę albo wzor pisma. Br

          - to nie jest następstwem przedstawienia gościa poprzez wykonywany zawód, a jedynie brakiem elementarnej kultury... pytającego.

          W omawianym wątku widać, że jednej stronie zależy na uwypukleniu swojej profesji i stąd obawa autorki wątku o zaprezentowanie przedstawiciela budownictwa.
          Przedstawiający powinien to zrobić, jak napisałem powyżej.
          Gość z klasą nie będzie się dopytywał... szczegółów. Wszystko.
    • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 05.02.11, 05:46
      Cytat z mojej ulubionej ksiazki:
      Staram sie zapraszac osoby z tego samego srodowiska spolecznego, wykonujace rozne zawody.

      Moi znajomi uzywaja roznych trikow podczas przyjec. Zeby nikt sie nie nudzil, kilka osob przygotowuje anegdoty, czasami opowiadaja o podrozach. Raczej robi sie wszystko, zeby atmosfera byla przyjazna. Bardzo niezrecznie jest opowiadac o zawodach lub wyksztalceniu.
      W Polsce jest inny problem. Gospodyni powinna siedziec przy stole, bo jest w stanie wylapac wszelkie pulapki. Tylko kto wtedy poda do stolu ? Idealne rozwiazanie - poreczny maz ). Albo restauracja. Namawiam na kupno dobrej ksiazki do SV. Czasami bywa bezcenna.
    • kora3 To czysto prywatna okazja jest 05.02.11, 13:33
      wiec nie ma wcale powodu prezentacji zawodowej gosci. Pozistaje wiec przestawić sobie re czwórke wg ogólnych zasad : starszej kobiecie młodszą itd. chyba, ze któraś z par niezaleznie od wielu jest w zwiazku z "hierarchią yroczystosci" postawiona wyzej
    • kora3 Jesteś klasycznym przykładem człowieka 05.02.11, 13:50
      który interpretuje pewne stwierdzenia ksiązkowesmile całkowicie bez kontekstusmile

      Rozumiem twe intencje dotyczące "trampoliny" , jak to ujęłas, tematów do rozmów.
      Mam natomiast dwie uwagi:

      1 czy przy "usadzaniu" gosci bedziesz sie trzymac zasady obowiazującej w czasach wtdania poradnika, na którym sie opierasz, ze nie "sadza się" małzeństwa razem, siostry obok brata itd? Pamietasz o zasadzie, ze goscie zawsze musza siedziec naprzemiennie do do płci, wg hierarcjii waznosci i starszeństwa?smile

      2. Dosłowne intepretowanie tego, co prawie sto lat temu napisał ktos , bez znajomosci całej reszty zasad prowadzi własbie do takich rzeczy. Powinnaś wiedziec, ze nie ma dla lekarza, prawnika, czy ludzi innych profesji bardzo innym przydatnych, nic gorszego, jak rozmowy na tematy zawodowe podczas przyjecia. Zwykle bowiem zdarza się, ze niekulturalni ludzie, wspóóbiesiadnicy, zaczynają "zasiegać porad" w zakresie ich oroblemów zdrowotnych czy prawnych architekt moze "zapałać sie" na wstepne projektowanie czyjegos domusmile , mechaik na "diagnozowanie" z wysłuchania relacji, jakiegs stykotu w silniku ayta czyjegos wujkasmile - tego typu "wykorztstywanie" znajomosci z biesiady jest bardz niekulturalne i zakrawa na chamstwo, a dla zagadtwaneg nie jest miłe.
      Zatem pomysł prezentacji zawodowej jst choćby dlatego niemadre smile jesli konwersujacy z sobą ludzie SAMI dojdą do przedstawienia swych profesji, to inna bajka. Ale nawet wówczas nie wypada prosic na imprezie o poradew dowolnym zakresie zawodowym rozmówcy. Mozna natomiast przy wymanie wizytówek wspomnieć, ze to się dobrze sklada, iz mielismy okazje poznac tak miła osobe tej profesj i jesli to nie kłopit, pozwilimy sobie zadzwonic i umówic się w temacie zawodowym. Dzis mało kto ma dwa rodzaje wizytówek: prywatne i zawodowe, przewazają te drugie, wiec nawet zawarłwszy znajomosc prywatna mozna zadzwonić zawodowo, obowizkowo zachowujac stosowny do relacji dustans i bezwględnie z załozeniem, ze się zapłaci za poradę, np. prawnikowi
      • nm.buba011 Re: Jesteś klasycznym przykładem człowieka 05.02.11, 14:26
        kora3 napisała:

        > Zatem pomysł prezentacji zawodowej jst choćby dlatego niemadre smile jesli konwers
        > ujacy z sobą ludzie SAMI dojdą do przedstawienia swych profesji,

        - prezentacja zawodowa ma na celu uniknięcia pewnych uogólnień.
        Może się zdarzyć, że obecnie jest szeroko komentowany temat nieetyczności pewnej grupy zawodowej, przykładowo prawników czy lekarzy.
        Warto zaznaczyć, że przystojny pan jest księdzem, aby nie wkręcić sąsiadki w wiadomą sytuację.
        • fenella Re: Jesteś klasycznym przykładem człowieka 05.02.11, 14:48
          Proszę się postawić na miejscu gości, którzy idą na rodzinną imprezę z nadzieją wytchnienia i odpoczynku od codziennych obowiązków służbowych (tj. porad na tematy zdrowia, prawa, remontów pojazdów, planowanego projektu domu, etc.). A na niej – znowu to samo, czyli współbiesiadnicy domagający się rozmów na tematy zawodowe. Przecież, nie tylko pracą człowiek żyje, a goście mają też inne, pozazawodowe zainteresowania. W związku z tym, może dobrze byłoby tak poprowadzić konwersację, aby umożliwić współbiesiadnikom ukazanie ich prywatnych zainteresowań.

          Generalnie nie powinno się poruszać tematów, które mogą być kontrowersyjne – również ze względu na wykonywany zawód (lub posługę). Ale to już zależy od umiejętności gospodarzy, którzy powinni pokierować konwersacją w taki sposób, aby całe spotkanie upłynęło wszystkim jego uczestnikom w miłej i przyjaznej atmosferze.
            • kora3 Bibo udowadniasz na siłę nieprawdziwą teze :) 05.02.11, 16:04
              Nad tym, zeby przy stole nie poruszac dowolych tematów jatrzących i mogacych kogis postawuć w trudnej sytuacji, czy też sparwuc im przykosc czuwają gospodarze.

              Podruw ksiedza, moze łatwo załatwic on sam, chocby sam napomykając o swym duchownym stanie w formie neytralnej i naturalnej "Jestem wiukaruyszem w parafii pw.XXXXX , y nas był podobny problem i udało nam się go rozwiazac tak: xxxxxxx". albo "Prawde mówuąc nie mam wielkiego doswiadczenia w tym temacie, jestem dyuchwnym, ksiedzem i rzadko takie sprawy nas dotyczą" czy cos w tym stylu. wielu ksieży diecezjalnych, przy rznych okzajach, rezygnuje z duchownego stroju, albo jego atrybutów typy koloratka - wówczas biora na siebie "ryzyko" ze bedą traktowane, jak osoby swieckie, z całym tego dobrodziejswem i wadamismile Jak wspomniałam, łatwo z tego wybrnąć, dokładnie tak sam, jak podrywanej przez kogoś zajętej osobue. To jest sztuczne nakrecanie "problemu" moim zdaniem Nie trzeba zaraz porezentacji z podaniem zawodu, stanowiska, numery butów i stanu rodzinnego, podczas prywatnej imprezy, zeby gładko i spokojnie z yakiej sytuacji wybrnąc
                • kora3 Re: Bibo udowadniasz na siłę nieprawdziwą teze :) 05.02.11, 16:40
                  wiesz co to jest "Zart"?smile

                  podanie nt obuwia moze byc przydatne, gdy np. zaprasza się na kregle, a odbierajacy prezentacje ma zapewnić stosowne obuwie smile

                  ponizej napisałam ci, do jakich absurdów moze prowadziuc literalne stosowanie twej tezy smile

                  w sytuacjach prywatnych, niezwiazanych w wykonywaniem rzez dana osobe danego zawodu, niezwiazanych z jej staem zyciowym (np w biurze matrumaonalnym gdy dochodzi do prezentacji kientów jest inaczej), preferencjami swiatopogladowymi, seksualnymi iyd podawanie takich informacji przy prezentacji jest zbedne Jesli w trakcie konwersacji bezposedniej ktoś bedzie chciał ww ujawnic, to jego sparwa.
                    • kora3 Teza jest niemadra głownie dlatego, ze 06.02.11, 14:11
                      załozenie, iz należy podawać podczas prywatnych spotkań zawód poszczególnych gosci w celu unikniecia niezrecznosci z nim zwiazanych ze strony innych biesiadników, nie ma logicznego umocowania.

                      Nie znaczy to bynajmniej, że taka niezrecznosc zdarzyc się nie moze smile - może, ale podobnie jak kazda inna - to znaczy dotycząca dowolnej innej niz zawodowa dziedziny zycia goscia.

                      Tym sposobem mozna dojsc do absurdów: przedstawiając kogos trzebaby podawac juz nie tylko zawód, ale preferencje seksualne, kulinarne, światopoglad i sympatie polityczne goscia itd. bo przecez kazde z tych pól moze być powodem zadrażnienia z innym biesiadnikiem.

                      Dlatego madrzy ludzie juz dawno doszli do wniosku, ze zamiast tego zasadą jest nieporuszanie "przy stole" (ogólnie podczas biesiady) tematów drazliwych, kontrowersyjnych i mogacych prowadzuć do zacieklej róznicy zdań i sporów. Ze wszechmiar madra to zasada, nad przestrzeganiem której czuwaja dyskretnue gospodarze przyjecia, znaczne lepsza niż przedsrawianie pełnego życiorysu kazdego gosciasmile
                      To ostatnie mogłoby zresztą nic nie dacsmile
                      Cóż stąd bowiem, ze pan Kowalski, który przybył z małzonką, na pewno nie jest ksiedzem rzymskokatolickim, skoro uwaga o negatywach wsród księzy diprowadza go do apopleksji, jako, ze ksiedzem jest ukochany syn państwa Kowalskich? Niby bezpiecznie moznaby "jechac" na metode un vitro przy Nowakowej, sama "z probówki" nie jest, bo ma 70 lat, a wiadomo, ze i jej dziecji dobrze po 40 też nie są, ale za to prawnuczka przyszła ta metodą na swiat i Nowakowa płacze i obraza się, gdy ktoś ją krytykuje. A ukochany siostrzeniec Krawczykowej moze być gejem i ją dowcipy i krytyka draznią, choc sama gejem nie jest smile itd otp - takie przykłady mozna mnożyć.

                      Jst zatem znacznie bardziej sensowne nie przeprowadzac wnikluwej analizy zycia zawodowego i osobistego gosci oraz ich powiazań rodzinno-towarzyskich, by potem prezentowac je podczas przedstawiania, a zwyczajnie unikać drazliwych tematów.

                      dlatego podnoszę jak na wstepie : teza, ze nalezy podawac zawód jest niemądra, a argument, ze to dla unikniecia gaf, nieprzekonujacy Dlaczego bowiem gafa zwiazana z zawodem miałaby być mniej, albo bardziej niemiła od tej wiazanej z preferencją seksualna np?
                      • squirrel9 Re: Teza jest niemadra głownie dlatego, ze 06.02.11, 21:05
                        Dawniej przedstawiało się ludzi ich profesją (lub tutułem) by wiadomo było,że to człek z towarzystwa. A jeśli nawet nie, to wykształcony, więc w towarzystwie zachować się umie. Mówimy, oczywiście, o przyjęciach towarzyskich (rauty, tańce, wizyty, rewizyty) a nie o przyjęciach rodzinnych.
                        Dziś to żadna gwarancja.
                        • bene_gesserit Re: Teza jest niemadra głownie dlatego, ze 07.02.11, 01:33
                          Eee tam. Dawniej klasy czy warstwy spoleczne sie ze soba nie mieszaly. Jesli ktos byl przyjmowany w domu x, to oznaczalo, ze jest osoba na poziomie gospodarzy. Tytuly i ew. profesje podawalo sie po to, zeby podkreslic godnosc domu i miejsce gospodarzy w strukturze spolecznej.
                          Na starych nagrobkach wiele kobiet jest opisanych jako 'doktorowa/sędzina/profesorowa/itp X z domu X'.
            • fenella Re: sposób prezentacji też zależy od gospodarzy 05.02.11, 16:15
              Również na prezentację zawodową mają wpływ gospodarze. Mogą jej dokonać w taki sposób, aby nie została ona odebrana przez innych (mniej obytych) gości, jako okazja do zamęczania współbiesiadników problemami wymagającymi porady, a jednocześnie uczulała gości, aby nie poruszali tematów kontrowersyjnych dla danych profesji.
            • kora3 Bubo, wiesz co to jest sofistyka?:) 05.02.11, 16:22

              z gribsza to udowadnianie nieprawdzuwych też z yzuciem prawdziwych argumentów.
              Teraz to robisz. smile

              Jak piszę wyzej - jesli ksiadz na impreze ubiera sie "po cywilnemu" to LICZY się z tym, ze moze byc przez nowo poznane osoby postzegany, jako osoba swiecka. Może tlatwi zmienic, sam podczas prezentacji przedstawiając się "KSIADZ Jan Nowak" i po kłopocie. Moze też, jesli tego jego zdaniem sytuacja wymaga, napomknąc o swym stanie dychownym naturalnie, czyli jak opisałam wyzej. Skądz jest tu zresztą specyficzna postacią smile bo nie ejst to zwód, ale pewnien stan, który na ogół jest poprzez np. strój, albo jego atrybuty (kolorayka) manifestowany poza obowiazakami duszpasterza, także. Ale ksieza diecezjalni MOGA pokazywac się publicznie bez atrybutów, wiec prezentacja moze przebiegac tak" Poznaj Basiu mego kuzyna, Adama" Basia wyciagał dłoń "Bardzo mi miło, Barbara Kowalska" "Jestem aaszczyciny, KSIĄDZ Adam Nowak"

              Gdyby byo , jak mówisz, konieczna byłaby nie ylko prezentacja zawodowa przez gospodarzy, ale takze dotyczaca preferencji seksualnych, np.. "Oto mój przyjaciel Karol, który jest gejem" , bo co bedzie, jesli Karolka zacznie podrywac babka, albo zaczna padac kawały o gejach? albo prezentacja sytuacji zyciowej czujejś "O to Ada, która jest wdową ale nie szula nikogo", bo Adę moze zacząc podrywac facet, albo beda dowcipy o wdowach. Ewentalnie prezentacja pogladów "To mój wujek, głosował na PiS" - bo a nuż ktos zacznie o PiSiesmile
              Toz to paranoja smile Zwykle ludzie sami , o ile nawiazują rozmowe prosują, albo nie fałszywe przekonanie o ich preferencjach, stanie zyciowym, czy innych takich. Ostatnio na wiekszej imprezie wzieto mnie za siostre kolezanki (skadinad bardzo miłej), bo rzeczywiscie ejsteśmy podobne i za żone mego ekspartnera (jesteśmy w zazyłych stosunkach). Na tekst "Twoja siostra zrobiła świetne przyjecie " powiedziałam " Krysia nie ejst moją siostrą, ale wiele osób z racji typy urody tak mysli. a przyjecie przednie, prawda" i nic sie nie stałosmile a na teks pana przemiłego "Jestescie państwo wyjatkowo dobraną parą, aż miło popatrzec, chba niedługo po slubie?" odpowiedziałam z uśmiechem "Owszem, para kompanów z nas dobra, kilkanascie lat się znamy Nie ejsteśmy jednak parą, ani małzeńska, ani partnerska, tylko przyjaciółmi" o nikomu korona z głowuy nie spadła. Przyjecie było w okalu, spore, nie wszyscy wszystkim byli prezentowani , wiekszosc sie przesdtwiała sama, ale i tak , bawet gdyby prezentowała nas gospodyni to co? Powinna powiedzieć"A to jest Kora, nie jest moją siostrą, a to jest X i nie ejst mezem, ani partnetem zyciowum Kory"?smile
              • nm.buba011 Re: Koro, Ty wiesz, ale... niedokładnie. 06.02.11, 10:09
                kora3 napisała:

                >
                > z gribsza to udowadnianie nieprawdzuwych też z yzuciem prawdziwych argumentów.
                > Teraz to robisz. smile

                - podobnie błędnie, co prawda parę lat temu, wpajałaś na forum pojęcie... asertywności.
                Sofistyka w Twoim wyobrażeniu, to pojęcie inne od tego właściwego.

                > Może tlatwi zmienic, sam podczas prezentacji przedstawiając się "KSIADZ Jan No
                > wak" i po kłopocie.

                - to ostateczność, zgodnie z s-v prezentacji gości oczekujemy od gospodarzy.
                Inaczej z ich ust brzmi: Pan X, komendant policji, czy Pan Y, wielce utalentowany satyryk.
                O ile uczynią tak osobiście, to w pierwszym wypadku będzie to agresywne i zastraszające, a w drugim... satyrycznie, ale aż nad to... dosłownie.

                S-v, to niuanse, drobnostki, choć niektórzy nie mają nigdy i żadnych w tej materii... kłopotów.
                • kora3 Dokładnie tylko Tobie nie pasuje :) 06.02.11, 13:29
                  nm.buba011 napisał:
                  >
                  > - podobnie błędnie, co prawda parę lat temu, wpajałaś na forum pojęcie... asert
                  > ywności.
                  > Sofistyka w Twoim wyobrażeniu, to pojęcie inne od tego właściwego.

                  mozesz podać jakąś "swoją" definicję sofistyki?smile.
                  >
                  > - to ostateczność, zgodnie z s-v prezentacji gości oczekujemy od gospodarzy.
                  > Inaczej z ich ust brzmi: Pan X, komendant policji, czy Pan Y, wielce utalentowa
                  > ny satyryk.

                  Niedokładnie chyba znasz te zasadęsmile Otóż bezposrednia prezentacja wszystkich przez gospodarzy obowiazuje tylko przy małych przyjeciach, ale to drobny szczegół. smile.
                  >
                  > S-v, to niuanse, drobnostki, choć niektórzy nie mają nigdy i żadnych w tej mate
                  > rii... kłopotów.

                  No owszem, głownie Ci, którzy sami sobie takowych kłopotównie tworzą smile Np. ksiądz pojawiający się bez koloratki na imprezie MUSI liczyc się z tym, z bedzie potraktowany, jak osoba swiecka. Stan duchowny to jednak co innego niż zawód.
                  • nm.buba011 Re: Dokładnie tylko Tobie nie pasuje :) 08.02.11, 17:41
                    kora3 napisała:

                    > nm.buba011 napisał:
                    > >
                    > > - podobnie błędnie, co prawda parę lat temu, wpajałaś na forum pojęcie...
                    > asert
                    > > ywności.
                    > > Sofistyka w Twoim wyobrażeniu, to pojęcie inne od tego właściwego.
                    >
                    > mozesz podać jakąś "swoją" definicję sofistyki?smile.

                    - "swoją" definicją sofistyki to, Ty nieomylna Koro się wypromowałaś.

                    Sofistyka to:
                    fałszywe, nieuczciwe argumenty, do udowodnienia fałszywej tezy.

                    Ty raczyłaś zaznaczyć... prawdziwe.

                    Zapewne, jak poprzednie Twoje wywody o asertywności to literówki, oczywiście z winy... klawiatury.

                    > Niedokładnie chyba znasz te zasadęsmile Otóż bezposrednia prezentacja wszystkich p
                    > rzez gospodarzy obowiazuje tylko przy małych przyjeciach, ale to drobny szczegó
                    > ł. smile.

                    - nie precyzowałem tego, to jest klasyczna sofistyka, w Twoim... wydaniu.
                    Jest nieprawdziwa argumentacja, w celu udowodnienia fałszywej tezy.
                    • kora3 Re: Dokładnie tylko Tobie nie pasuje :) 08.02.11, 20:21
                      nm.buba011 napisał:

                      > - "swoją" definicją sofistyki to, Ty nieomylna Koro się wypromowałaś.

                      aytopromcja to raczej Twa domena, ale widzac,ze sie nie doczekam twej interpretacji tego pojecia, służe: sjp.pwn.pl/slownik/2522315/sofistyka

                      >
                      > Sofistyka to:
                      > fałszywe, nieuczciwe argumenty, do udowodnienia fałszywej tezy.

                      nie mój drogi, to NIRUCZCIWA argumentacja w celu idowodnienia fałszywej tezy. Nieuczciwa, a wiec takze taka, ze uzywa się prawdziwych argimentów nieuczciwie, chcąc udowodnic nieprawdziwą tezę. Np. sofistyka jest min argumentowanie tezy ogólnej posługijac się wyjatkami szczególnymi. Ale oczywiscie nie tylko smile

                      >
                      > Ty raczyłaś zaznaczyć... prawdziwe.

                      owszem, na tym polega nieuczciowsc sofistycznej argumentacji smile

                      > > ł. smile.
                      >
                      > - nie precyzowałem tego, to jest klasyczna sofistyka, w Twoim... wydaniu.
                      > Jest nieprawdziwa argumentacja, w celu udowodnienia fałszywej tezy.

                      Nieprawda, zarówno argument, jak i teza sa prawdziwe smile
    • agulha Re: dysproporcja 06.02.11, 00:58
      Też bym dała sobie spokój z zawodami. Określiłabym stosunek pokrewieństwa ("moja siostra i jej mąż"), może dwa słowa, skąd są ("mój wujek ze Szczecina"), jeżeli dana osoba czymś się chlubi albo uwielbia rozmawiać - dwa słowa o tym ("zapalony myśliwy", "szczęśliwy posiadacz domku na szczerej wsi", "entuzjasta muzyki poważnej", "uwielbia podróże", "znakomicie jeździ na nartach").
      Jeżeli osoby rozmawiające potem ze sobą wymienią się uwagami na temat swoich zawodów, ich prawo. Ale niektórzy w sytuacjach niezawodowych ewidentnie unikają odpowiadania na pytanie o zajęcie.
      Człowiek rozsądny w nieznanym towarzystwie nie wypowiada żadnych radykalnych poglądów, które mogłyby kogoś urazić ("Jaro jest szalony", "wszyscy lekarze biorą łapówki", "do polityki garną się tylko szumowiny", "nie cierpię pedałów", "myśliwi to mordercy", "kto się wyprowadza z miasta do domu na wsi, to chyba zwariował" albo "w blokach to tylko biedota mieszka").
      • kora3 dokładnie :) 06.02.11, 14:17
        Kazda tego typu uwaga moze kogoś urazuc, czy zdenerwowac, wiec w zasadzie podczas przedstawiania trzebaby dokładnie prezentowac wszystko - od zawodu, poprzez hobby, swiatopoglad sympatie polityczne. To absurdalne byłoby. Wystarczy unikać ww. uwag i juz nie bedzie kłopotusmile
    • claratrueba Re: dysproporcja 07.02.11, 09:12
      Przedstawianie sobie gości z zawodu w syt. prywatnych to pomysł nieco dziwaczny i mocno nienaturalny. Zarówno goście przedstawiani jak i ci, którym sie przedstawia moga to źle odebrać- jako przechwalanie się kogo to sie w rodzinie ma. Ponadto naprawdę jest czynnikiem kierowania rozmów w stronę problemów zawodowych. To rzeczywiście tak działa.
      Byłam kiedyś na imprezie, której gospodarz świadomy, że ludzie się w większości nie znają, postanowił tak postąpić. Masakra wyszła. Dziewczyna przesympatyczna i mądra jak sie potem okazało ale "tylko" przedszkolanka poczuła sie wyraźnie źle przy wymienianiu stanowisk innych gości. Dentysta był molestowany o zęby, prawnik o przepisy itd. itd. Gospodarz zupełnie nie wiedział jak wybrnąć. Szczególnie, że to sie szybko zamieniło w takie" rozmowy w podgrupach". Jak w robocie a nie na imprezie.

      • nm.buba011 Re: dysproporcja 07.02.11, 11:34
        claratrueba napisała:

        > Przedstawianie sobie gości z zawodu w syt. prywatnych to pomysł nieco dziwaczny
        > i mocno nienaturalny. (...) Dentysta był molestowany o zęby, p
        > rawnik o przepisy itd. itd. Gospodarz zupełnie nie wiedział jak wybrnąć. Szczeg
        > ólnie, że to sie szybko zamieniło w takie" rozmowy w podgrupach". Jak w robocie
        > a nie na imprezie.

        - przedstawianie zawodami jest opcjonalne, a to co opisujesz jest wynikiem braku kultury uczestników. Rozmowa w podgrupach jest czymś naturalnym, chyba, że jest przewidziana funkcja przewodniczącego obrad, przepraszam za przejęzyczenie... spotkania rodzinnego.

        Nie jest kwestią czy przedstawiać zawodami, zaszczytami, czy też nie, ale jak to zrobić.
        Każdy zawód można ująć ciekawie.
        W najgorszej sytuacji są osoby najbardziej "świecznikowe", wszak może im "dołożyć" "bezrobotny" z wykształceniem ponadpodstawowym, on nie ma nic do stracenia.
        • burza4 Re: dysproporcja 07.02.11, 19:36
          nm.buba011 napisał:

          - przedstawianie zawodami jest opcjonalne, a to co opisujesz jest wynikiem brak
          > u kultury uczestników. .

          Przedstawianie zawodami na przyjęciu rodzinnym uważam za jakiś koszmarny, prowincjonalny zwyczaj z poprzedniej epoki, wyśmiany choćby w "Dziewczynach do wzięcia". Gdybym była gościem, odebrałabym to jako wyjątkowo niesmaczną chęć zabłyśnięcia znajomościami, pokazania się.

          Dodatkowo - z pewnych względów nie życzę sobie informowania o naszych miejscach pracy, a tym bardziej o stanowiskach, bo bywa to kłopotliwe i czasem budzi kompletnie nietrafione skojarzenia.
          • nm.buba011 Re: dysproporcja 08.02.11, 17:46
            burza4 napisała:

            > prowincjonalny zwyczaj z poprzedniej epoki, wyśmiany choćby w
            > "Dziewczynach do wzięcia".

            - tam panowie przedstawiali się sami, a nie ich przedstawiano. To różnica.
            • burza4 Re: dysproporcja 08.02.11, 19:11
              nm.buba011 napisał:


              > - tam panowie przedstawiali się sami, a nie ich przedstawiano. To różnica.

              Tobie wszystko trzeba łopatologicznie? różnica jest żadna - bo skutek ten sam.

              W filmie bohaterowie prezentowali buractwo, a tu na buraka wyjdzie gospodyni wywlekając stanowiska gości, a pośrednio również ich status majątkowy. Jej intencje nie mają znaczenia.
              Takie zachowanie odebrałabym jako wyjątkowo gruby nietakt, nawet gdyby nie było dysproporcji.
              • kora3 Czyżby chodziło o to, ze gospodarze mogą "buraczyć 08.02.11, 23:12
                ?

                No, bo faktytcznie mowa o sv, czyli unikaniu "buraczenia" - w tym przypadku pada pytanie czy wypada przedstawiac zawodamismile Nie, ani kogoś w sytuacji prywatnej, ani się smile

                Nie ma to zadnego logicznego wyjasnienia, a wyglada na popisywanie sie, kim to nie sa zaproszeni goscie. Rtm bardziej to idiotyczne, jesli faktycznie ustnieje dysproporcja miedzy zaproszonymi goscmi - nie wiem jak mozna tego nie zauważyć.

                Zepełnie inaczej sprawa wyglada, gdy goscie sami, podczas konwersacji dojdą do tematu kim sa zawodu. DOJDA, a zatem wyniknie to jakos naturalnie z rozmowy, a nie z natarczywego wypytywania bez zadnego kontekstu współbiesiadnika "a czym się pan zajmuje?" , albo z osobistej prezentacji "Jestem dyrektorem w dirmie X" ni z gruszki ni z pietruszki.

                Wielu ludzi niekoniecznie chce ujawniac swój zawód w prywatnych stosunkach, bo obawiają sie niestety słusznie, że bedą nagabtwani przez nowo poznane osoby na imprezie, ewentualnie po niej w ramach "znajomosci".. Smutno to powieziec, ale w tym wzgledzie sporo czasem ludziom brakuje ogłady

                Jasne, mozna powiedzieć: kazdy ma znajomych ( i ich znajomychsmile) jakich sobie wybrał. To prawda. Tylko, ze czasem człowiek idzie na impreze na której sa np. zarówno wspólni znajomi jakies pary, jak i odrebni (np. z pracy, czy dzieciństwa) jej i jego oraz rodzina obojga. a tej się nie wybiera.
                Na wiekszej imprezie nie ma praktycznie szans, zeby wszyscy byli na tym samym poziomie kulturalnym, czu intelektualnym.
              • nm.buba011 Re: dysproporcja 09.02.11, 00:51
                burza4 napisała:

                > nm.buba011 napisał:
                >
                >
                > > - tam panowie przedstawiali się sami, a nie ich przedstawiano. To różnica
                > .
                >
                > Tobie wszystko trzeba łopatologicznie? różnica jest żadna - bo skutek ten sam.

                - tu właśnie się różnimy, z czego się cieszę.
        • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 07.02.11, 19:55
          Buba, naprawdę nie masz pojęcia o dobrym wychowaniu.
          Czytając Ciebie, dostaję szału.
          Skąd się bierze u ludzi przeświadczenie o swojej nieomylności.

          Może powiesz mi, jak przedstawić faceta który jest śmieciarzem ?
          W tej chwili społeczeństwo nie jest kastowe. W rodzinie możesz mieć ciecia i profesora. Ciecia będę przedstawiać jako inżyniera, notorycznie pracującego na nocne zmiany ?
          Nie dołuj mnie bardziej.
          Od razu przypomina mi się stary dowcip z Bogiem Ojcem.
          • nm.buba011 Re: dysproporcja 08.02.11, 17:57
            maly_zlosliwiec napisała:

            > Buba, naprawdę nie masz pojęcia o dobrym wychowaniu.

            - oczywiście. Popełniam masę błędów.

            > Czytając Ciebie, dostaję szału.

            - popij płyn.

            > Skąd się bierze u ludzi przeświadczenie o swojej nieomylności.

            - nie mam pojęcia.

            > Może powiesz mi, jak przedstawić faceta który jest śmieciarzem ?

            O ile prowadzi firmę odbierającą szambo, a jest właściciele floty 10 szambiarek /nie prywatnej Skody/ zapewne... Szambelanem.

            > W tej chwili społeczeństwo nie jest kastowe. W rodzinie możesz mieć ciecia i pr
            > ofesora. Ciecia będę przedstawiać jako inżyniera, notorycznie pracującego na no
            > cne zmiany ?

            - każdy z nas ma inną wrażliwość i poczucie... humoru.

            > Nie dołuj mnie bardziej.

            - głębokie oddechy. Trochę dystansu.

            > Od razu przypomina mi się stary dowcip z Bogiem Ojcem.

            - chyba ciekawy, zaprezentuj.
            • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 08.02.11, 18:12
              Jesli nie mowi Ci nic Franz Fiszer, to prozny moj trud.
              Twoim jedynym atutem jest Twoj wiek. A na szacunek i autorytet trzeba pracowac codziennie.

              Skoro wiesz, ze popelniasz bledy, to czemu nadal chcesz przeforsowac swoje zdanie ?


                • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 08.02.11, 18:35
                  Buba, odrob prace domowa. To jest najbardziej znany dowcip.

                  Nie wiem czemu tak Ci zalezy na zawodach lub tytulach. Podejrzewam Cie o krakowskie korzenie.
                  Nie zwrociles tez uwagi na samopoczucie gosci. Brak wyksztalcenia lub doskonalej pracy to rowniez splot nieszczesliwych okolicznosci. Wszyscy chcielibysmy byc wspaniali, madrzy i bogaci.
                  • nm.buba011 Re: dysproporcja 08.02.11, 18:53
                    maly_zlosliwiec napisała:

                    > Buba, odrob prace domowa. To jest najbardziej znany dowcip.

                    - dlatego go znasz.
                    >
                    > Nie wiem czemu tak Ci zalezy na zawodach lub tytulach. Podejrzewam Cie o krakow
                    > skie korzenie.

                    - ani pierwsze, a to drugie.

                    > Nie zwrociles tez uwagi na samopoczucie gosci. Brak wyksztalcenia lub doskonale
                    > j pracy to rowniez splot nieszczesliwych okolicznosci. Wszyscy chcielibysmy byc
                    > wspaniali, madrzy i bogaci.

                    - przecież, znamy te parametry swoich najbliższych (rodziny), a jednocześnie niby o nich nie rozmawiamy.
                    ?
                    • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 08.02.11, 19:17
                      Pewnego razu Franz Fiszer przebywal w Krakowie. Krakow ma stara tradycje tytulomanii.
                      Gdy jeden z kelnerow spytal sie Fiszera, jak ma go tytulowac: hrabio, prezesie, dyrektorze ?
                      Na co Franz odparl : " Boze ojcze";

                      Znam wiele osob. Czasami na tyle dobrze, ze znam ich slabe punkty. Ktos, kto dlugo jest bezrobotny, nie ma ochoty na jakiekolwiek dyskusje o pracy. Czy ktos taki bedzie mial ochote na rozmowe o cudzych sukcesach ? Gafy sa nieuniknione, ale czysty sadyzm to przesada.

                      • nm.buba011 Re: dysproporcja 09.02.11, 10:31
                        maly_zlosliwiec napisała:

                        > Na co Franz odparl : " Boze ojcze";

                        - Franciszkowi Fiszerowi, warszawskiemu oryginałowi, także przypisywano wiele powiedzonek.
                        Na okrzyk O Boże, sam, wykorzystując grę słów, przedstawiałem się prostym... buba.
                        Podobnie na czyjąś determinację... k...a.

                        > Znam wiele osob. Czasami na tyle dobrze, ze znam ich slabe punkty. Ktos, kto dl
                        > ugo jest bezrobotny, nie ma ochoty na jakiekolwiek dyskusje o pracy. Czy ktos t
                        > aki bedzie mial ochote na rozmowe o cudzych sukcesach ? Gafy sa nieuniknione, a
                        > le czysty sadyzm to przesada.

                        Jestem podobnego zdania. Gospodarz ma do dyspozycji pewne narzędzia, które powinien adekwatnie używać. Przedstawienie zawodem (kogoś) jest opcjonalne, nie jest niedozwolone na przyjęciu rodzinnym.
                        Dowód.
                        Znamy doskonale, przynajmniej te deklarowane, zajęcia i zaszczyty w rodzinie.

                        Słowa piosenki:
                        Nim powiem Tobie:
                        - Kim jestem?,
                        - z czego żyję
                        - i co... robię.



                        Ja, odpowiedziałem Ci na pytanie, jak przedstawić osobę zajmującą się śmieciami.
                        Nie wiem czy Cię to usatysfakcjonowało.

                        Zadam Tobie pytanie.
                        Jak uważasz, jak można przedstawić w rodzinie kogoś o profesji i osobowości Kaczyńskiego (Bogusława)?
                        • stara_dominikowa Re: dysproporcja 09.02.11, 10:56
                          nm.buba011 napisał:
                          > Ja, odpowiedziałem Ci na pytanie, jak przedstawić osobę zajmującą się śmieciami
                          > .
                          > Nie wiem czy Cię to usatysfakcjonowało.

                          To nie był żart?? Upokorzyłbyś takiego człowieka w towarzystwie przedstawiając go jako... szambelana?
                          Równie zabawne byłoby przedstawienie Buby jako miłośnika architektury nowoczesnej i wypieków, zwanego z tego powodu betonem i piernikiem.
                          • jadwiga1350 Re: dysproporcja 09.02.11, 21:28
                            stara_dominikowa napisała:

                            > nm.buba011 napisał:
                            > > Ja, odpowiedziałem Ci na pytanie, jak przedstawić osobę zajmującą się śmi
                            > eciami
                            > > .
                            > > Nie wiem czy Cię to usatysfakcjonowało.
                            >
                            > To nie był żart?? Upokorzyłbyś takiego człowieka w towarzystwie przedstawiając
                            > go jako... szambelana?

                            Dlaczego ktoś zajmujący się śmieciami to szambelan?
                          • nm.buba011 Re: dysproporcja 09.02.11, 22:55
                            stara_dominikowa napisała:

                            > To nie był żart?? Upokorzyłbyś takiego człowieka w towarzystwie przedstawiając
                            > go jako... szambelana?

                            - doczytaj, napisałem o przedsiębiorcy władającym szambiarkami. Gra słów.
                            Żartu, wypowiedzianego przez osobę do której jesteśmy uprzedzeni nie "zrozumiemy"... nigdy.
                            Raczej, to nam nie wyjdzie. Przeciwnie, to będziemy zachwyceni z dowcipu osoby, do której chcemy się podlizać, a mamy wysoki wskaźnik zachowania konformistycznego.
                            Uprzedzony lub mało percepcyjny? Tertium non datur.
                            Na tym forum, podobnie jak w życiu widać takie tendencje. Nie zajmujemy się tematem, a wypowiadamy się zależnie od tego, kto się podpisał.

                            __________________
                            Dygresja:
                            Naczelnik Kościuszko noszący marketingowo sukmanę, nakazał także ją założyć księciu Józefowi. Żaden malarz, "nie odważył" się namalować Pepi'ego w takim przebraniu.
                            To jest wyczucie sytuacji.
                            • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 09.02.11, 23:17
                              Kiedyś na przyjęciu, (towarzystwo międzynarodowe, tylko my - polska para) staliśmy, będąc dobrze ubrani, z szampanem, w dobrych nastrojach.
                              Podeszła amerykańska para (zamieszkała w Chicago) i chcąc nawiązać rozmowę, spytali - czy mąż zna się na stolarce lub na remontowaniu dachów. Do mnie skierowano pytanie, czy pracuję sprzątając domy.
                              Pytający był niemieckiego pochodzenia.
                              Nie ma nic obraźliwego w tych pytaniach, tyle że byliśmy na firmowych przyjęciu, więc jasne było, że któreś z nas pracuje w tej firmie.
                              Pytanie, jak się zachować z klasą po takim pytaniu ?


                              • nm.buba011 Re: dysproporcja 09.02.11, 23:49
                                maly_zlosliwiec napisała:


                                > Pytanie, jak się zachować z klasą po takim pytaniu ?

                                - na wykładzie otwartym zapytano znanego analityka o jego zarobki na giełdzie.
                                Chwilę pomyślał. Opowiedział, że właściwe to dokładnie nie pamięta. Po czym przeprosił, wyjął notes, poszperał i podał 34.65%.
                                Tu mogę się pochwalić, że się spodziewałem takiej odpowiedzi, analitycy to niezwykle bystrzy ludzie, a w przekazie pozawerbalnym ewidentnie rozmijał się z prawdą, w notesie nie miał tych danych.
                                Bardzo upokorzył, a właściwie tyko w tym dopomógł... pytającemu.

                                Na takim schemacie możesz zbudować odzywkę do swojego pytania, jak i każdego innego.
                                • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 10.02.11, 04:41
                                  O, nie !
                                  Poddaję ten mecz walkowerem. Nie będę Ci opowiadać moich skarbów, latami gromadzonych, w pocie czoła.
                                  Mogę się tylko przynać, kogo lubię. Andrzeja K. Wróblewskiego, Bogdana Misia, z anglojęzycznych - Amborsa Bierca i Cliftona Fadimana.

                                  Chociaż na dobranoc, mogę Ci opisać moje dwie ulubione anegdoty:
                                  Dla lubiących politykę - Mosze Dayan.
                                  Pewnego razu, Dayan za szybko prowadził samochód. Zatrzymała go policja i groził mu wysoki mandat. Na co Dayan odpowiedział -
                                  Mam tylko jedno oko,więc mogę się patrzeć albo na drogę albo prędkościomierz.

                                  Rzecz się dzieje w samolocie - obok pięknej kobiety usiadł amant.
                                  Widzi, że kobieta czyta książkę i próbuje zacząć rozmowę.
                                  - Co pani czyta ?
                                  - Geografię seksu.
                                  - Jakieś ciekawe refleksje ?
                                  Najlepsi kochankowie to Żydzi i Indianie.
                                  - Zapomniałem się przedstawić - Jestem Mojżesz Winettou.
                                  (dowcip tylko europejski, Amerykanie nie znają Winnetou)

                                  Wiem że kawał z brodą, ale go uwielbiam. I tak kończymy meczyk z anegdotami.
                        • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 09.02.11, 14:45
                          Buba, mowimy o tym samym panu. Franz Fiszer i Franciszek Fiszer to jedna osoba.

                          A jak się zachowasz, kiedy ktoś przedstawi Ci znaną osobę ?
                          I oddziel prywatne zachowanie od telewizyjnego show i wypracowanej w tym celu osobowości. A wiesz co robią ludzie, kiedy usłyszą, że ktoś ma znane nazwisko ?
                          • nm.buba011 Re: dysproporcja 09.02.11, 15:46
                            maly_zlosliwiec napisała:

                            > Buba, mowimy o tym samym panu. Franz Fiszer i Franciszek Fiszer to jedna osoba.

                            - oczywiście, że ta sama, nie napisałem, że jest inaczej.

                            > A jak się zachowasz, kiedy ktoś przedstawi Ci znaną osobę ?
                            > I oddziel prywatne zachowanie od telewizyjnego show i wypracowanej w tym celu o
                            > sobowości. A wiesz co robią ludzie, kiedy usłyszą, że ktoś ma znane nazwisko ?

                            - nie zagaduj. Odpowiedz na moje pytanie, a jak odpowiem na każde Twoje pytanie.
                            Zresztą, bardzo chętnie, jak to poprzednio uczyniłem.

                            W moim pytaniu nie chodziło o znaną osobę, ale o cesze osobowości, charakteru, jaką reprezentuje osoba Bogusława Kaczyńskiego. Tu musiałem się posłużyć tym panem jedynie jako przykładem, bo w przypadku kogoś znanego, oboje omawiamy te same parametry.
                            Uproszczę, chodzi o osobę monotematyczną, która potrafi rozmawiać jedynie o swej pasji, a ta jest równocześnie jej zawodem. Nie musi to być muzyka, może być to zamiłowanie do łapania złodziei i gaszenia pożaru.
                            Jak taką... przedstawisz?
                            • nm.buba011 Re: dysproporcja 09.02.11, 16:23
                              maly_zlosliwiec napisała:

                              > Buba, mowimy o tym samym panu. Franz Fiszer i Franciszek Fiszer to jedna
                              > osoba.

                              - oczywiście, że ta sama, nie napisałem, że jest inaczej.

                              > A jak się zachowasz, kiedy ktoś przedstawi Ci znaną osobę ?
                              > I oddziel prywatne zachowanie od telewizyjnego show i wypracowanej w tym
                              > celu o
                              > sobowości. A wiesz co robią ludzie, kiedy usłyszą, że ktoś ma znane nazwi
                              > sko ?

                              - nie zagaduj. Odpowiedz na moje pytanie, a jak odpowiem na każde Twoje pytanie.

                              Zresztą, bardzo chętnie, jak to poprzednio uczyniłem.

                              W moim pytaniu nie chodziło o znaną osobę, ale o cesze osobowości, charakteru,
                              jaką reprezentuje osoba Bogusława Kaczyńskiego.
                              Tu musiałem się posłużyć tym panem jedynie jako przykładem, bo w przypadku kogoś znanego, oboje omawiamy te same parametry.
                              Uproszczę, chodzi o osobę monotematyczną, która potrafi rozmawiać jedynie o swej pasji,
                              a ta jest równocześnie jej zawodem. Nie musi to być muzyka, może być to zamiłowanie do łapania złodziei i gaszenia pożaru.

                              Jak taką... przedstawisz?
                              • maly_zlosliwiec Re: dysproporcja 09.02.11, 17:30
                                Wszystko wymieszałeś. Nie jestem ekspertem. Mogę Ci tylko udzielić mojej interpretacji, opartej doświadczeniu.
                                Osoba monotematyczna, to dla mnie ktoś, kto musi godzinami pracować na sukces, łacząc życie prywatne z zawodowym, bo inaczej się nie da.
                                Poza tym tacy ludzie są zazwyczaj inteligentni i błyskotliwi, raczej nie będą nudzić. Nudziarzy się unika.

                                Jak przedstawisz pianistę ? Najwybitniejsi ćwiczą codziennie, po osiem godzin. W "przerwach" mają występy i tournee.
                                Jak oddzielisz te sprawy ?

                                Napisałam wcześniej, że moi znajomi przygotowują się na takie spotkania. Zazwyczaj wiadomo, kto będzie obecny, kto czym się zajmuje. Autentycznie ludzie się przygotowują do " publicznego " występu. Zazwyczaj profesja i tak wychodzi w trakcie rozmowy.
                                Ale Ty się uparłeś i chcesz wymieszać oficjalne przyjęcie z rodzinną uroczystością.
                                Nadine Rothschild pisała :
                                " Nie trzeba być koniecznie być ministrem, by błyszczeć lub aktorką, aby być piękną lub dowcipną. Inteligencja i uroda są najlepiej rozdzielonymi darami na świecie."



                                • nm.buba011 Re: dysproporcja 09.02.11, 22:34
                                  - celowo posłużyłem się przykładem z Bogusława Kaczyńskiego. On nie ma żadnych pasji poza pracą zawodową. Oczywiście może on rozmawiać na inne tematy, a i tak skończy na La Scali. Osób tego pokroju nie przedstawisz pomijając ich ukochany zawód. Obrażą się.
                                  Nie uparłem się, młodego, nieznanego B.K. należałoby przedstawić jako świetnie zapowiadającego się krytyka (pianisty), miłośnika muzyki.
                                  Na spotkaniach rodzinnych możemy przedstawić nieznanych sobie, wykonywanymi zawodami, oczywiście mniej oficjalnie i z wyczuciem.
                                  Znamy kto co robi w rodzinie.
        • claratrueba Re: dysproporcja 07.02.11, 21:23
          > - przedstawianie zawodami jest opcjonalne, a to co opisujesz jest wynikiem brak
          > u kultury uczestników. Rozmowa w podgrupach jest czymś naturalnym, chyba, że je
          > st przewidziana funkcja przewodniczącego obrad, przepraszam za przejęzyczenie..
          > . spotkania rodzinnego.

          Rozumiem, że dla Ciebie rozmowa na imprezie o sprawach zawodowych jest naturalna. A to współczuję. Podobnie jak braku pojęcia o zadaniach gospodarza i umiejętności sterowania konwersacją by wszyscy goście w niej uczestniczyli. Za to podziwiam autorytatywność Twoich wypowiedzi, których wiekszość skłania mnie do sprawdzenia czy to forum s-v czy też "cavalleria rusticana".
          • nm.buba011 Re: dysproporcja 08.02.11, 18:20
            claratrueba napisała:

            > > - przedstawianie zawodami jest opcjonalne, a to co opisujesz jest wynikie
            > m brak
            > > u kultury uczestników. Rozmowa w podgrupach jest czymś naturalnym, chyba,
            > że je
            > > st przewidziana funkcja przewodniczącego obrad, przepraszam za przejęzycz
            > enie..
            > > . spotkania rodzinnego.
            >
            > Rozumiem, że dla Ciebie rozmowa na imprezie o sprawach zawodowych jest naturaln
            > a. A to współczuję.

            - użyłaś cytatu, a jednocześnie przekręcasz fakty.

            > Podobnie jak braku pojęcia o zadaniach gospodarza i umiej
            > ętności sterowania konwersacją by wszyscy goście w niej uczestniczyli. Za to po
            > dziwiam autorytatywność Twoich wypowiedzi, których wiekszość skłania mnie do sp
            > rawdzenia czy to forum s-v czy też "cavalleria rusticana".

            - dzięki za docenienie moich mizernych starań.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka