Dodaj do ulubionych

Nie zapominajmy o bajkach:)))

21.05.05, 16:12
"Ty" jesteś jezdeś ksienznickom, a ja jezdem królewicem" - mówiliśmy w
dzieciństwie, bawiąc się na podwórku. Świat baśni był wtedy dla nas czymś tak
samo realnym i rzeczywistym, jak obiad, mama, gra w klasy i niedojrzałe
śliwki kradzione z ogrodu sąsiada. Potem dorastaliśmy. "Bawmy się w
policjantów i złodziei." I znowu zestarzeliśmy się troszeczkę. "Pani Krysiu,
proszę nie zapominać, że tutaj JA jestem dyrektorem!"

Zapomnieliśmy o baśniach. Elfach. Smokach i księżniczkach. Uznaliśmy, że ten
świat nigdy nie istniał. Skazaliśmy go na "niebycie" w naszej świadomości.
Odbyło się to w prosty sposób - ośmieszyliśmy bajki, sprowadziliśmy je do
poziomu naiwnych historyjek dla dzieci. Trochę inaczej postrzega baśnie
szwajcarski psycholog C. G. Jung, który stwierdził, że w nich zawiera się
wszystko, co istnieje w naszej psychice. Zarówno dobra baśń, jak i mit nie
poprzestają na pokazaniu pewnych konfliktów z naszego życia, ale także
ukazują sposób na ich rozwiązanie. Rzadziej w sposób dosłowny, zwykle poprzez
symbole, ale - co ważniejsze - te odpowiedzi możemy odnaleźć sami. I wtedy
stajemy się swoimi własnymi terapeutami, lekarzami. Baśnie dają nam więc to,
czego potrzebujemy. To, na co jesteśmy gotowi



-to kto opowie jakas bajke;))?
Obserwuj wątek
    • caruzzo Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 16:33
      Sposób mówienia rzeczy

      Pewnego poranka, tak jak często się zdarzało,
      kalif Harun al.-Rashid, zawołał znanego wróżbitę
      i opowiedział mu następujący sen;
      " Śniło mi się, że zęby wypadały mi jeden po drugim
      i nie było ich już zupełnie w moich ustach".
      " Och, proszę pana, to bardzo niedobry znak. Wskazuje
      na to, że wszyscy z pana rodziny umrą przed panem
      i zostanie pan sam!" - powiedział wróżbita.

      Kalif rozwścieczył się do tego stopnia i nakazał wróżbicie,
      aby się już nigdy więcej u niego nie pokazywał.
      Opowiedział jednak swój sen innemu wróżbicie.
      Ten jednak powiedział mu:
      " Och, mój panie, to bardzo dobry sen. Mówi on o tym,
      że będziesz miał bardzo długie życie i przeżyjesz całą
      swoją rodzinę, będziesz też o wiele od nich zdrowszy!".

      Uradowany kalif odpowiedział mu:
      " Cóż za piękny sen!"
      i za tak dobrą przepowiednię dał mu w nagrodę sto denarów.
      Dopiero potem zawołał swojego wezyra, nakazał mu odszukać
      pierwszego wróżbitę, i przeprosić go za to, że został wypędzony
      z zamku.
      A tak naprawdę, to pierwszy powiedział mu to samo co i
      drugi, tyle tylko, że w inny sposób.
      ----
      Morał:
      Nawet najbardziej brutalną prawdę można powiedzieć w łagodny
      sposób. Grzeczność jest dowodem inteligencji serca.
      • krtysia Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 16:40
        caruzzo napisał:

        > Sposób mówienia rzeczy
        >
        > Pewnego poranka, tak jak często się zdarzało,
        > kalif Harun al.-Rashid, zawołał znanego wróżbitę
        > i opowiedział mu następujący sen;
        > " Śniło mi się, że zęby wypadały mi jeden po drugim
        > i nie było ich już zupełnie w moich ustach".
        > " Och, proszę pana, to bardzo niedobry znak. Wskazuje
        > na to, że wszyscy z pana rodziny umrą przed panem
        > i zostanie pan sam!" - powiedział wróżbita.
        >
        > Kalif rozwścieczył się do tego stopnia i nakazał wróżbicie,
        > aby się już nigdy więcej u niego nie pokazywał.
        > Opowiedział jednak swój sen innemu wróżbicie.
        > Ten jednak powiedział mu:
        > " Och, mój panie, to bardzo dobry sen. Mówi on o tym,
        > że będziesz miał bardzo długie życie i przeżyjesz całą
        > swoją rodzinę, będziesz też o wiele od nich zdrowszy!".
        >
        > Uradowany kalif odpowiedział mu:
        > " Cóż za piękny sen!"
        > i za tak dobrą przepowiednię dał mu w nagrodę sto denarów.
        > Dopiero potem zawołał swojego wezyra, nakazał mu odszukać
        > pierwszego wróżbitę, i przeprosić go za to, że został wypędzony
        > z zamku.
        > A tak naprawdę, to pierwszy powiedział mu to samo co i
        > drugi, tyle tylko, że w inny sposób.




        > ----
        > Morał:
        > Nawet najbardziej brutalną prawdę można powiedzieć w łagodny
        > sposób. Grzeczność jest dowodem inteligencji serca.
        ________________________________________________________________________________
        ________________________________________________________________________________
        ****ten moral ,powinno sie w ramki oprawic;)****

        -szkoda ze zapominamy o tym ,tak samo jak o bajkach,prawda?
        • caruzzo Bajka o radości zycia. 21.05.05, 19:58
          Krąg radości

          Któregoś ranka, a było to nie tak dawno temu, pewien rolnik
          stanął przed klasztorną bramą i energicznie zastukał. Kiedy
          brat furtian otworzył ciężkie dębowe drzwi, chłop z uśmiechem
          pokazał mu kiść dorodnych winogron.

          - Bracie furtianie, czy wiesz, komu chcę podarować tę kiść winogron,
          najpiękniejszą z całej mojej winnicy? - zapytał.

          - Na pewno opatowi lub któremuś z ojców zakonnych.

          - Nie. Tobie!

          - Mnie? Furtian aż się zarumienił z radości. - Naprawdę chcesz mi ją dać?

          - Tak, ponieważ zawsze byłeś dla mnie dobry, uprzejmy i pomagałeś mi,
          kiedy cię o to prosiłem. Chciałbym, żeby ta kiść winogron sprawiła ci
          trochę radości.

          Niekłamane szczęście, bijące z oblicza furtiana, sprawiało przyjemność
          także rolnikowi.

          Brat furtian ostrożnie wziął winogrona i podziwiał je przez cały ranek.
          Rzeczywiście, była to cudowna, wspaniała kiść.
          W pewnej chwili przyszedł mu do głowy pomysł:

          - A może by tak zanieść te winogrona opatowi, aby i jemu dać trochę radości?

          - Wziął kiść i zaniósł ją opatowi.

          Opat był uszczęśliwiony. Ale nagle przypomniał sobie, że w klasztorze jest
          stary, chory zakonnik i pomyślał:

          "Zaniosę mu te winogrona, może poczuje się trochę lepiej".
          I tak kiść winogron znowu odbyła małą wędrówkę. Jednak nie pozostała długo
          w celi chorego brata, który posłał ją bratu kucharzowi, pocącemu się cały
          dzień przy garnkach. Ten zaś podarował winogrona bratu zakrystianowi
          (aby i jemu sprawić trochę radości), który z kolei zaniósł je najmłodszemu
          bratu w klasztorze, a ten ofiarował je komuś innemu, a ten inny jeszcze komuś
          innemu. Wreszcie, wędrując od zakonnika do zakonnika, kiść winogron powróciła
          do furtiana (aby dać mu trochę radości).
          Tak zamknął się ten krąg. Krąg radości.

          Morał:
          Nie czekaj, aż rozpocznie kto inny.
          To do ciebie dzisiaj należy zainicjowanie kręgu radości. Często wystarczy
          mała, malutka iskierka, by wysadzić w powietrze ogromny ciężar. Wystarczy
          iskierka dobroci, a świat zacznie się zmieniać.
          Miłość to jedyny skarb, który rozmnaża się poprzez dzielenie:
          to jedyny dar rosnący tym bardziej, im więcej się z niego czerpie. To jedyne
          przedsięwzięcie, w którym tym więcej się zarabia, im więcej się wydaje;
          podaruj ją, rzuć daleko od siebie, rozprosz ją na cztery wiatry, opróżnij z
          niej kieszenie, wysyp ją z koszyka, a nazajutrz będziesz miał jej więcej
          niż dotychczas.
      • krtysia Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:24
        sprzedalam juz Twoja bajke,,,nie gniewaj sie ,,))
        -ale to zbyt madra bajka,zeby ja dla siebie zatrzymac:)
        • caruzzo Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:37
          To dobrze,w końcu po to są bajki aby je
          opowiadac, nawet w nieskonczoność.;)
          • krtysia Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:40
            zwlaszcza z madrym moralem...;)
            • caruzzo Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:44
              To jest moja pierwsza pochwała w dniu dzisiejszym,
              dzieki.;-))))
              • krtysia Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:46
                biedaku!!!! nikt Cie dzisiaj nie chwalil?
                jak bym widziala ,,,od pochwal bym zaczela,;)))
                • caruzzo Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:51
                  Fryzjer tez zanim brzytwę weźnie do ręki ,to
                  najpierw mydli.;-))
                  • krtysia Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:53
                    caruzzo napisał:

                    > Fryzjer tez zanim brzytwę weźnie do ręki ,to
                    > najpierw mydli.;-))
                    >
                    -a jest jakas bajka o brzytwie?
                    • caruzzo Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:54
                      o golarzu Filipie;-))
                      • krtysia Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 22:56
                        caruzzo napisał:

                        > o golarzu Filipie;-))
                        >
                        opowiedz ,prosze;)
                        • caruzzo Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 23:02
                          Ni emogę, to jest z "'Akademii pana Kleksa"...;-))
                          ale inną bajeczkę Ci wpiszę,ale poźniej.;-))
                          • krtysia Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 23:04
                            caruzzo napisał:

                            > Ni emogę, to jest z "'Akademii pana Kleksa"...;-))

                            achaa,nie znam Akademii pana Kleksa;)

                            > ale inną bajeczkę Ci wpiszę,ale poźniej.;-))
                            >

                            taaak ,,a jaka ;)))?
                            >chetnie nadstawie uszko;)
                            • caruzzo Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 23:09
                              Dwie bryły lodu

                              Istniały kiedyś dwie bryły lodu. Powstały w czasie
                              długiej zimy, w grocie utworzonej z pni, kamieni,
                              krzewów, pośród lasu na stokach góry.
                              Leżały naprzeciwko siebie z ostentacyjną obojętnością.
                              Ich stosunki cechowała pewna oziębłość. Czasami jakieś
                              "dzień dobry" czasami "dobry wieczór". Nic ponadto.
                              Nie potrafiły "przełamać lodów". Każda bryła myślała
                              o drugiej:
                              "Mogłaby chociaż wyjść mi naprzeciw".
                              Bryły jednak nie mogą samodzielnie wędrować. Z tego
                              powodu nic się nie działo i każda bryła lodu zamykała
                              się jeszcze bardziej w sobie.
                              W grocie mieszkał borsuk. Pewnego dnia stwierdził:
                              "Szkoda, że musicie być tutaj. Jest wspaniały, słoneczny dzień!".
                              Dwie bryły lodu zatrzeszczały ponuro. Od maleńkości wiedziały,
                              że słońce stanowi dla nich wielkie niebezpieczeństwo.
                              Tym razem o dziwo, jedna z dwóch brył zapytała.
                              "Jak wygląda słońce?".
                              " Jest cudowne... Jest życiem..." odpowiedział zaambarasowany borsuk.
                              " czy mógłbyś zrobić szparę w sklepieniu tej nory? Chciałabym zobaczyć
                              słońce..." wyznała bryła lodu.
                              Borsuk nie kazał sobie powtórzyć tego dwa razy. Zrobił dziurę w gmatwaninie
                              korzeni i ciepłe, mile światło słoneczne wdarło się niczym złocisty promień.
                              Po kilku miesiącach, w południe, gdy słońce rozgrzewało powietrze, jedna z
                              brył poczuła, że trochę się topi i rozpuszczając się, stawała się przejrzystym
                              strumykiem wody. Czuła się inaczej, nie była już tą dawną bryłą lodową. Druga
                              bryła również zrobiła to cudowne odkrycie. Dzień po dniu, z dwóch brył lodu
                              wypływały dwa strumyki wody, które kierowały się ku wejściu do groty. Po pewnym
                              czasie połączyły się razem, tworząc przejrzyste jeziorko, w którym odbijało
                              się niebo.
                              Dwie bryły lodu odczuwały jeszcze zimno, ale odkryły również swą kruchość i
                              samotność oraz troskę i niepewność. Zdały sobie sprawę, że są podobnie zbudowane
                              i że w rzeczywistości potrzebują jedna drugiej.
                              Przyleciały dwa szczygiełki ze skowronkiem i napiły się wody. Owady brzęczały wokół
                              jeziorka, wiewiórka o długim, puszystym ogonie wykąpała się w nim.
                              Wśród tej radości odbijały się dwie bryły lodu, które teraz odnalazły serce.

                              Morał:
                              Czasami wystarcza jeden promień słońca. Jedno miłe słowo. Jedno pozdrowienie.
                              Jedna pieszczota. Jeden uśmiech. Potrzeba tak mało, by uszczęśliwić tych, którzy
                              znajdują się obok nas. A więc dlaczego tego nie robimy.
                              • krtysia Re: Bajka o kalife Harun al.-Rashidzie;-) 21.05.05, 23:16
                                >nie wiem,czemu tego nie robimy ;)
                                .boimy sie byc opacznie zrozumiani...!?
                                >ale czy takie bajki i przypowiesci ,nie sa madre?
                                >czemu szukamy jakis naukowych recept ,przeciez mamy bajki?
                                >chyba nie bardzo wierzymy w madrosc moralow bajkowych;?!

                                -czemu?
                            • caruzzo Lodowa bajka. 21.05.05, 23:10
                              Dwie bryły lodu

                              Istniały kiedyś dwie bryły lodu. Powstały w czasie
                              długiej zimy, w grocie utworzonej z pni, kamieni,
                              krzewów, pośród lasu na stokach góry.
                              Leżały naprzeciwko siebie z ostentacyjną obojętnością.
                              Ich stosunki cechowała pewna oziębłość. Czasami jakieś
                              "dzień dobry" czasami "dobry wieczór". Nic ponadto.
                              Nie potrafiły "przełamać lodów". Każda bryła myślała
                              o drugiej:
                              "Mogłaby chociaż wyjść mi naprzeciw".
                              Bryły jednak nie mogą samodzielnie wędrować. Z tego
                              powodu nic się nie działo i każda bryła lodu zamykała
                              się jeszcze bardziej w sobie.
                              W grocie mieszkał borsuk. Pewnego dnia stwierdził:
                              "Szkoda, że musicie być tutaj. Jest wspaniały, słoneczny dzień!".
                              Dwie bryły lodu zatrzeszczały ponuro. Od maleńkości wiedziały,
                              że słońce stanowi dla nich wielkie niebezpieczeństwo.
                              Tym razem o dziwo, jedna z dwóch brył zapytała.
                              "Jak wygląda słońce?".
                              " Jest cudowne... Jest życiem..." odpowiedział zaambarasowany borsuk.
                              " czy mógłbyś zrobić szparę w sklepieniu tej nory? Chciałabym zobaczyć
                              słońce..." wyznała bryła lodu.
                              Borsuk nie kazał sobie powtórzyć tego dwa razy. Zrobił dziurę w gmatwaninie
                              korzeni i ciepłe, mile światło słoneczne wdarło się niczym złocisty promień.
                              Po kilku miesiącach, w południe, gdy słońce rozgrzewało powietrze, jedna z
                              brył poczuła, że trochę się topi i rozpuszczając się, stawała się przejrzystym
                              strumykiem wody. Czuła się inaczej, nie była już tą dawną bryłą lodową. Druga
                              bryła również zrobiła to cudowne odkrycie. Dzień po dniu, z dwóch brył lodu
                              wypływały dwa strumyki wody, które kierowały się ku wejściu do groty. Po pewnym
                              czasie połączyły się razem, tworząc przejrzyste jeziorko, w którym odbijało
                              się niebo.
                              Dwie bryły lodu odczuwały jeszcze zimno, ale odkryły również swą kruchość i
                              samotność oraz troskę i niepewność. Zdały sobie sprawę, że są podobnie zbudowane
                              i że w rzeczywistości potrzebują jedna drugiej.
                              Przyleciały dwa szczygiełki ze skowronkiem i napiły się wody. Owady brzęczały wokół
                              jeziorka, wiewiórka o długim, puszystym ogonie wykąpała się w nim.
                              Wśród tej radości odbijały się dwie bryły lodu, które teraz odnalazły serce.

                              Morał:
                              Czasami wystarcza jeden promień słońca. Jedno miłe słowo. Jedno pozdrowienie.
                              Jedna pieszczota. Jeden uśmiech. Potrzeba tak mało, by uszczęśliwić tych, którzy
                              znajdują się obok nas. A więc dlaczego tego nie robimy.
                              • caruzzo Sorki 21.05.05, 23:11
                                Zacięła mi się przeglądarka i wysłala dwie
                                bajeczki...;((((
                                • caruzzo Re: Sorki 21.05.05, 23:45
                                  Bajki sa odzwierciedleniem zycia,moze jedynie
                                  w troche krzywym zwierciadle,a morałami sa
                                  oczywiste prawdy zyciowe.;-)))))
                              • Gość: agata Re: Lodowa bajka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.05, 00:32
                                Bajka bardzo ładna,
                                ale gdzie znaleźć borsuka?
                                • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 01:05
                                  Kota przemalujemy;-))
                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 08:26
                                    List miłosny

                                    Pewna księżniczka dostała na urodziny od swego narzeczonego ciężką,
                                    choć niezbyt dużą paczkę,o dziwnym okrągłym kształcie.
                                    Zaciekawiona rozpakowała szybciutko i znalazław środku... kulę armatnią.
                                    Rozczarowana, ze złością rzuciła ją na podłogę.
                                    Wtedy pękła zewnętrzna czarna powłoka i ukazała się mniejsza kula w pięknym
                                    srebrzystym kolorze. Księżniczka podbiegła i ujęła ją w dłonie. Obracając ją,
                                    przypadkowo przycisnęła lekko w pewnym punkcie jej powierzchnię. I oto srebrna
                                    otoczka otworzyła się, odsłaniając wspaniałą złotą szkatułkę.
                                    Teraz księżniczka łatwo otworzyła złote pudełeczko,w środku którego na miękkiej
                                    czarnej materii spoczywał cudowny pierścionek, połyskujący brylancikami tworzącymi
                                    dwa słowa:
                                    KOCHAM CIĘ.
                                    • Gość: Tak, Tak Re: Lodowa bajka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.05, 12:21
                                      Zastanawiam się, które to mogły być urodziny księżniczki.
                                      Szkoda, że tylko w bajkch spotyka się takich pomysłowych facetów.
                                      • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 13:25
                                        >wazne raczej jest to ,aby z cierpliwoscia rozpakowac przezent do konca;))
                                        • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 14:46
                                          Wychowanie

                                          Gdy dorastałem - opowiadał pewien mężczyzna przyjacielowi
                                          - mój ojciec przestrzegał mnie przed pewnymi miejscami w mieście.
                                          Powiedział do mnie:
                                          "Nie chodź nigdy do dyskoteki, mój synu".
                                          " Dlaczego tatusiu?" - zapytałem.
                                          " Gdyż zobaczyłbyś rzeczy, których nie powinieneś zobaczyć".

                                          To naturalnie wzbudziło moją ciekawość. Przy pierwszej okazji
                                          poszedłem do dyskoteki".
                                          " I zobaczyłeś coś, czego nie powinieneś widzieć?" - zapytał przyjaciel.
                                          " Naturalnie - odpowiedział mężczyzna - zobaczyłem mojego ojca".

                                          Dziecko, stojąc na łóżku w swej czerwonej piżamce, kieruje palec na mamusię
                                          i dumnie oświadcza:
                                          "Ja nie chcę być inteligentny. Nie chcę być dobrze wychowany. Ja chcę być taki,
                                          jak tatuś!".
                                          Przykład nie jest jedyną z wielu metod wychowania. Jest jedyną.
                                          • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 15:22
                                            -madre ;)
                                            • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 15:28
                                              Dzięki....tez tak pomyślałem.;)))
                                              Witam.;)
                                              • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 15:47
                                                www.animationfactory.com/animations/creatures/faces/67e75/

                                                witam i ja ;)
                                                • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 15:51
                                                  A mam juz tę stronkę w kolekcji.;))
                                                  • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 15:53
                                                    >wiem.;)
                                                    >czy niedziela uplywa Panu w bajecznym nastroju?
                                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 15:56
                                                    Napewno upływa, ale czy w bajecznym?....z tym
                                                    jest gorzej......chyba zanosi się na burzę
                                                    i nie najlepiej reaguję na taką pogode.;))
                                                  • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 16:08
                                                    to znaczy ze jestes -wzburzony? ;)
                                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 16:24
                                                    tak i niespokojny.....;))
                                                  • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 16:29
                                                    caruzzo napisał:

                                                    > tak i niespokojny.....;))
                                                    >
                                                    > a o co jestes niespokojny.....:) ?
                                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 16:49
                                                    źle postawione pytanie.......
                                                    trafniej byłoby dlaczego?.;
                                                  • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 16:49
                                                    caruzzo napisał:

                                                    > źle postawione pytanie.......
                                                    > trafniej byłoby dlaczego?.;
                                                    >

                                                    > zatem ,dlaczego? ;)
                                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:02
                                                    powod prosty,zly układ meteorologiczny,
                                                    i źle go znoszę.;))
                                                  • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:17
                                                    caruzzo napisał:

                                                    > powod prosty,zly układ meteorologiczny,
                                                    > i źle go znoszę.;))
                                                    >

                                                    -do wesela Kubusia ,przejdzie;))))))
                                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:19
                                                    Nie wiadomo,czy mnie zaprosi....narazie
                                                    sprzeciwów nie zgłasza.. ale kiedyś....
                                                    kto to wie.;))
                                                  • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:21
                                                    caruzzo napisał:

                                                    > Nie wiadomo,czy mnie zaprosi....narazie
                                                    > sprzeciwów nie zgłasza.. ale kiedyś....
                                                    > kto to wie.;))


                                                    -a ma juz jakas panienke ,na oczku?
                                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:25
                                                    Pewnie,ze ma ...dla zmyłki
                                                    koleżankami je nazywa.;))
                                                  • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:29
                                                    caruzzo napisał:

                                                    > Pewnie,ze ma ...dla zmyłki
                                                    > koleżankami je nazywa.;))
                                                    >
                                                    no tak ....jak kazdy mezczyzna,ma swoje wlasne "okreslenia,")))
                                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:32
                                                    np. przyjaciółka domu....ładnie do brzmi..;))
                                                  • krtysia Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:34
                                                    caruzzo napisał:

                                                    > np. przyjaciółka domu....ładnie do brzmi..;))
                                                    >

                                                    > tak ,,,nawet ..dostojnie.... :))))
                                                    > a sa takie ?
                                                  • caruzzo Re: Lodowa bajka. 22.05.05, 17:36
                                                    Oczywiscie ,tak jak przyjaciele domu....
                                                    bo wujek ,ciocia..to się juz oklepało;))
    • krtysia nie bajka ))))dla Caruzzo 22.05.05, 16:21
      Człowiek egzystuje jak pory roku...

      Człowieku jesteś jak pory roku
      Które przemijają nim się obejrzysz
      W wiośnie życia rodzisz się
      I kiełkujesz powoli jako roślina
      Twoje dzieciństwo przeplata
      Zalążki jesieni i zimy które tkwią
      Głęboko w tobie zakopane...
      Jesteś może szczęśliwy i na pewno
      Niewinny jak na piękny kwiat przystało
      Potem nadejdzie gorące lato
      W którym pragniesz wyszaleć się
      I zrozumieć chcesz wszystko dookoła Cię
      Jesteś szczęśliwy choć wiesz co to smutek
      Pochmurne niebo i ulewny deszcz...
      Następnie nadejdzie barwna jesień
      W której rozsiejesz już swe nasiona
      Pokładziesz nadzieje w swoim potomstwie
      Zrozumiesz może też lub przypomnisz sobie
      O nieuchronnie zbliżającej się mroźnej zimie
      W której przyjdzie ci odejść z tego świata...
      Zimą smutno człowiekowi kiedy patrzy
      Na nagość i bezradność drzew...
      On sam zapuścił już głęboko swe korzenie
      I teraz również czeka jak one na przebudzenie
      Na nowym, innym i lepszym świecie...
      • caruzzo Smutna opowieść.;(( 22.05.05, 16:29
        Stara nieznośna pani

        Na nocnym stoliku starszej kobiety przebywającej
        w domu starców, w dzień po jej śmierci, znaleziono
        pewien list. Był on zaadresowany do młodej pielęgniarki
        z oddziału.
        Co widzisz ty, która się mną opiekujesz? Kogo widzisz,
        kiedy na mnie patrzysz? Co myślisz, gdy mnie opuszczasz?
        I co mówisz, kiedy o mnie opowiadasz?

        Najczęściej widzisz starą nieznośną kobietę, trochę
        zwariowaną i jej błędny wzrok, który mówi, że nie jest
        w pełni zdrowych zmysłów.
        Kobietę, która ślini się podczas jedzenia i nie odzywa
        się nigdy wtedy,kiedy powinna. Nie przestaje gubić butów
        i pończoch. Bardziej lub mniej posłusznie pozwala ci podczas
        mycia i jedzenia robić ze sobą, co tylko chcesz, by tylko
        wypełnić kolejny długi i smutny dzień.
        To jest to, co widzisz!Ale otwórz szeroko oczy. To nie jestem
        ja.Powiem ci, kim jestem.

        Jestem ostatnią z dziesięciorga dzieci, co ma matkę i ojca.
        Braci i siostry, którzy się kochają.
        Jestem 16-letnią dziewczyną, co ma skrzydła w nogach i marzy,
        by móc jak najszybciej spotkać swego ukochanego.
        Poślubiłam go wreszcie mając 20 lat, do dziś jeszcze moje serce
        łomocze z radości na samo wspomnienie tego dnia.

        Miałam 25 lat i małego synka przy piersi, który wciąż mnie
        potrzebował.
        Miałam 30 lat a mój synek rósł szybko. Łączyła nas miłość, której
        nikt nigdy nie rozerwie.
        Gdy skończyłam 40 lat, syn wkrótce mnie opuścił. Lecz mąż wciąż
        był przy moim boku.
        Miałam 50 lat, wokół mnie bawiły się dzieciątka. Jak to dobrze
        było znów znaleźć się pośród dzieci. Ja i mój ukochany mąż
        cieszyliśmy się z wnuków.

        Nieoczekiwanie nastały mroczne dni, zabrakło mego męża. Spoglądam
        z lękiem w przyszłość. Moje dzieci są pochłonięte, bez reszty,
        wychowywaniem swego własnego potomstwa.
        Z żalem myślę o latach, które minęły bezpowrotnie i doznanej miłości.
        Jestem stara. Natura jest okrutna, drwi sobie z przyjścia starości.
        Ciało mnie zapomina, piękno i siły odeszły na zawsze. A w miarę jak
        przybywa mi lat spostrzegam, że tam gdzie było serce, znajduje się
        jedynie kamień.Ale w tym starym wraku jest jeszcze dziewczyna,
        której serce płonie bez ustanku.
        Wspominam me radości, wspominam me cierpienia i czuję, jak wzbierają
        we mnie siły i uczucia.
        Powracam myślą do lat, nazbyt krótkich, co tak szybko odeszły.
        Zgadzam się na to prawo, że "nic nie może trwać wiecznie".

        Lecz ty, która troszczysz się o mnie, otwórz przynajmniej twe oczy i
        spójrz uważnie na nieznośną staruszkę... Spójrz lepiej, by móc mnie
        dostrzec.

        Ileż twarzy, ileż oczu, ileż załamanych rąk każdego dnia.
        Na co patrzymy? Na zmarszczki, trudności, wahania, zawziętość.
        Gdybyśmy zamiast tego nauczyli się przyglądać snom, biciom serca i
        uczuciom tak często starannie ukrytym, o ile mniej byłoby cierpienia,
        a świat wokół nas stałby się piękniejszy
        (za n/n)
        • krtysia Re: Smutna opowieść.;(( 22.05.05, 16:34
          - nawet bardzo smutna opowiesc;(((
          • caruzzo Re: Smutna opowieść.;(( 22.05.05, 16:42
            Ale wnioski z niej są pozytywne...
            dlatego ją wpisałem.;))
            • krtysia nie bajka i wcale nie smutna ;) 22.05.05, 16:49
              Przychodzi facet do psychiatry i upiera się że umie latać. Psychiatra mu
              oczywiście nie wierzy, ale klient się upiera że umie latać... na to psychiatra
              już zdenerwowany otwiera okno i każe facetowi latać. Facet bierze rozbieg,
              wylatuje. Robi parę kółek i wraca do gabinetu.
              Lekarz zachwycony pyta się czy on też mógłby tak polatać. Na co facet, że i
              owszem tylko trzeba szybko machać rękami.
              Lekarz wyskakuje i się oczywiście zabija. Na co facet:
              - "Jak na anioła stróża to ze mnie niezły sku*."
              • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;) 22.05.05, 17:06
                Ładne......;))
                prosze o czas bo napisze coś
                podobnego.;))
                • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;) 22.05.05, 17:07


                  • krtysia Re: nie bajka i wcale nie smutna ;) 22.05.05, 17:10
                    W szpitalu psychiatrycznym lekarz siedzi przy łóżku nowego pacjenta i pyta:
                    - "Jak się nazywacie?"
                    - "Jak to, nie wie pan?! Jestem Napoleon Bonaparte."
                    - "Tak? A kto panu to powiedział?"
                    - "Pan Bóg."
                    Na to odzywa się głos z sąsiedniego łóżka:
                    - "On kłamie. Nic mu takiego nie mówiłem."
                    • krtysia Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:11
                      - "Janie, w nocy miałem przypadkowy wytrysk nasienia!"
                      - "Już zmieniam prześcieradło..."
                      - "Baldachim, idioto!!!"
                      • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:20
                        Niech będzie ostrożny i przypadkowo
                        adresu nie podaje,kłopoty murowane;))
                        • krtysia Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:22
                          caruzzo napisał:

                          > Niech będzie ostrożny i przypadkowo
                          > adresu nie podaje,kłopoty murowane;))
                          >
                          :))))))
                          • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:38
                            Moze nie kłopoty, ale pielgrzymki.;))
                            • krtysia Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:43
                              oj ,tak zle by nie bylo....mozna miec wysoki,, ale ,mozna miec zbyt szybki,))))
                              • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:45
                                faktycznie,przypadki po ludziach chodzą;))
                                • krtysia Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:47
                                  caruzzo napisał:

                                  > faktycznie,przypadki po ludziach chodzą;))

                                  >i to dosyc ...czesto;)
                                  > ale w koncu liczy sie umysl,prawda)?
                                  • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:51
                                    i pomysł na życie.;)))))
                                    • krtysia Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 17:58
                                      caruzzo napisał:

                                      > i pomysł na życie.;)))))
                                      >
                                      - nie pomysly na zycie mam wlasne,nawet za duzo;))))
                                      -potrzebuje dobrego alibi ;)
                                      • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 18:02
                                        To musisz sama dopisac scenariusz,innego
                                        wyjścia nie ma;))
                                        • krtysia Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 18:04
                                          caruzzo napisał:

                                          > To musisz sama dopisac scenariusz,innego
                                          > wyjścia nie ma;))
                                          >

                                          -jak zwykle ,,samotna jestem;((((((((((((((((((
                                          • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 18:09
                                            Nie znam Twoich realiów,wiec jest ryzyko
                                            ze pomysł moze byc chybiony;))
                                            • krtysia Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 18:14
                                              caruzzo napisał:

                                              > Nie znam Twoich realiów,wiec jest ryzyko
                                              > ze pomysł moze byc chybiony;))
                                              >

                                              wiem zartowlam sobie;))))))robie pause;)
                                              • caruzzo Re: nie bajka i wcale nie smutna ;)))))) 22.05.05, 18:23
                                                Ja również, biorę temat na wesoło;))
                  • caruzzo Samo zycie.. 22.05.05, 17:18
                    Mąz miał kłopot żoną. Była załamana,znerwicowana
                    i wyrażała niechęć do życia..Sytuacja stawała się
                    poważna. Zawiózł więc małżonkę do renomowanego
                    psychologa celem uzyskania skutecznej porady...
                    Psycholog zabrał żonę do gabinetu i prowadził z nią
                    długą rozmowę....
                    Po pewnym czasie zaprosił do gabinetu męża i mówi
                    do niego tak;
                    Stan psychiczny żony jest nienajlepszy.Musi pan się
                    nią zająć, poswiecać jej duzo czasu, chodzić na spacery.
                    Następnie psycholog wyciagnął ręce, mocno przytulił pacjentkę
                    i pocałował.
                    A tak nalezy z nią postępować i to najlepiej co drugi dzień,
                    powiedział specjalista.
                    Mąż chwilę pomyslał i mówi:
                    Panie doktorze w poniedziałki i srody mogę
                    ją do pana przywozić,ale juz w piątki nie mogę,
                    bo grywam w brydża.
                    • krtysia Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:23
                      :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                      dobre ;P
                      • caruzzo Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:26
                        Znam adres tego psychologa;)))))))
                        • krtysia Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:27
                          caruzzo napisał:

                          > Znam adres tego psychologa;)))))))
                          >
                          to zawiez mnie do niego;))))
                          _______________________________________________________________________
                          - a co Ty na to?


                          Chwali się jeden biznesmen drugiemu:
                          - "Wiesz, jaka sekretarkę zatrudniłem? Zrobiła mi porządek w biurze, o
                          wszystkim pamięta, a w łóżku jest lepsza od mojej żony!"
                          Minął pewien okres, ten drugi biznesmen planuje urlop, ale chce, żeby firma
                          chodziła jak w zegarku. Mówi do kolegi:
                          - "Stary. Pożycz mi tej swojej sekretarki ma miesiąc."
                          - "No problem" - mówi tamten.
                          Po miesiącu spotykają się.
                          - "I jak ?"
                          - "Miałeś rację. Przypilnowała wszystkiego." No, może w jednym się pomyliłeś:
                          - "W łóżku nie jest lepsza od twojej żony."
                          • caruzzo Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:33
                            To maż powinien....tak jak w opowieści.;))))))
                            • krtysia Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:35
                              caruzzo napisał:

                              > To maż powinien....tak jak w opowieści.;))))))
                              >

                              moj maz ,sam mi robi psychoanalize,(((((((
                              • caruzzo Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:37
                                A ma jakies kwity na taką działalność,
                                ot tak bawić się w Koszmarowskiego nie
                                można..;))
                                • krtysia Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:41
                                  caruzzo napisał:

                                  > A ma jakies kwity na taką działalność,
                                  > ot tak bawić się w Koszmarowskiego nie
                                  > można..;))
                                  >


                                  >nie ma zadnych kwitow,,,on lubi byc taki Koszmarowski:((((
                                  > w polaczeniu z kolumbo
                                  • caruzzo Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:46
                                    Inspektor Morgan na tropie?.;))
                                    Trzeba zawsze miec mocne alibi.;))
                                    • krtysia Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:49
                                      caruzzo napisał:

                                      > Inspektor Morgan na tropie?.;))
                                      > Trzeba zawsze miec mocne alibi.;))
                                      >


                                      > moze masz jakies rady ?
                                      -jakie alibi jest najlepsze?
                                      • caruzzo Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:53
                                        KAzda sytuacja wymaga innego alibi, na to
                                        nie ma szablonu. Zawsze zanim sie zacznie'
                                        dzialac trzeba sobie ulozyć tzw. oficjalną
                                        wersję wydarzeń i dać się od niej odwieść.;))
                                        • caruzzo Re: Samo zycie.. 22.05.05, 17:54
                                          Biorę krotki czas, będę pisał opowiastkę.;))
                                          • krtysia Re: Samo zycie.. 22.05.05, 18:00
                                            caruzzo napisał:

                                            > Biorę krotki czas, będę pisał opowiastkę.;))
                                            >
                                            ok!
                                          • caruzzo Re: Samo zycie.. 22.05.05, 18:01
                                            Bardzo podejrzliwa zona codziennie
                                            po powrocie męza z pracy wypytywała
                                            go jak minął dzień,następnie ostentacyjnie
                                            dokładnie sprawdzała jego ubranie,celem ujawnienia
                                            dowodów jego winy.
                                            Pewnego razu znalazła na marynarce włos koloru blond,
                                            wszczęła awanturę i wykrzyczała męzowi,ze zadaje się
                                            za jakąś blondynką.
                                            Innego dnia znalażla włos czarny sytuacja się powtorzyła,
                                            znowu zarzut ze zadawał się z jakąś kobietą, ze ją zdradza.
                                            Ale przyszedł taki dzień, ze skrupulatnie przeczesała
                                            marynarkę męża i nie nie znalazła, nie było zadnego włosa.
                                            Mówi tak do męża;
                                            Z ciebie to jednak kanalia, nawet łysej nie przepuscisz.;))
                                            • krtysia Re: Samo zycie.. 22.05.05, 18:05
                                              caruzzo napisał:

                                              > Bardzo podejrzliwa zona codziennie
                                              > po powrocie męza z pracy wypytywała
                                              > go jak minął dzień,następnie ostentacyjnie
                                              > dokładnie sprawdzała jego ubranie,celem ujawnienia
                                              > dowodów jego winy.
                                              > Pewnego razu znalazła na marynarce włos koloru blond,
                                              > wszczęła awanturę i wykrzyczała męzowi,ze zadaje się
                                              > za jakąś blondynką.
                                              > Innego dnia znalażla włos czarny sytuacja się powtorzyła,
                                              > znowu zarzut ze zadawał się z jakąś kobietą, ze ją zdradza.
                                              > Ale przyszedł taki dzień, ze skrupulatnie przeczesała
                                              > marynarkę męża i nie nie znalazła, nie było zadnego włosa.
                                              > Mówi tak do męża;
                                              > Z ciebie to jednak kanalia, nawet łysej nie przepuscisz.;))
                                              >
                                              >
                                              ;)))))
                                              • caruzzo Re: Samo zycie.. 22.05.05, 18:23
                                                Widzę b. umiarkowany optymizm.;))
                                        • krtysia Re: Samo zycie.. 22.05.05, 18:00
                                          caruzzo napisał:

                                          > KAzda sytuacja wymaga innego alibi, na to
                                          > nie ma szablonu. Zawsze zanim sie zacznie'
                                          > dzialac trzeba sobie ulozyć tzw. oficjalną
                                          > wersję wydarzeń i dać się od niej odwieść.;))
                                          >
                                          >

                                          ach,pomylilam odpowiedzi...)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka