Dodaj do ulubionych

Smutek w moim sercu...

24.09.02, 12:27
jest niczym uklucie igly -nic takiego,
a jednak to przeciez boli...
Podnosze z ziemi stluczone skorupy
nadziei i ide przed siebie, bo takie
jest zycie a wszystko co nas spotyka jest
kolejna lekcja z wielkiej ksiegi przeznaczenia...
Obserwuj wątek
    • ja_nek Re: Smutek w moim sercu... 24.09.02, 15:37
      I za każdym razem sklejasz te skorupy mocniej i mocniej...
      I w końcu nie jest to już to samo naczynie....
      • vena111 Re: Smutek w moim sercu... 24.09.02, 15:46
        ja_nek napisał:

        > I za każdym razem sklejasz te skorupy mocniej i mocniej...
        > I w końcu nie jest to już to samo naczynie....

        I za kazdym razem próbujesz złozyc te skorupy do stanu wyjsciowego, ale to Ci
        nie wychodzi i jest Ci troche smutno, ale uczysz sie, za kazdym razem wiesz-
        chyba troche wiecej
        • meduza4 Re: Smutek w moim sercu... 24.09.02, 16:02
          I za kazdym razem jak juz te skorupy
          posklejam -okazuje sie, ze jestem
          inna osoba...
          Moze to i dobrze...
          Ale czasami tesknie za taka szczenieca
          ufnoscia i naiwnoscia, ktora dawno
          temu odeszla z mojego zycia...
          • ja_nek Re: Smutek w moim sercu... 24.09.02, 16:13
            meduza4 napisała:

            > Ale czasami tesknie za taka szczenieca
            > ufnoscia i naiwnoscia, ktora dawno
            > temu odeszla z mojego zycia...
            Niekoniecznie bezpowrotnie, bo kiedyś ktoś zasłuży na tą ufność. On będzie
            kochał.
            Pozdrawiam
            Janek
            • meduza4 Re: Smutek w moim sercu... 25.09.02, 10:27
              Janku -czy wierzysz w to, ze milosc
              istnieje? Bo ja z kazdym dniem coraz
              bardziej w to watpie...
              Widze wokol siebie coraz wiecej ludzi
              zranionych przez zycie i okaleczonych,
              dla ktorych milosc jest taka sama utopia
              jak dla mnie...
              • ja_nek Re: Smutek w moim sercu... 25.09.02, 17:41
                Meduzo4 miłość istnieje, choć Ci co są szczęśliwi, zaglądają tu rzadko.
                Mi też czasem brakuje wiary, ale trzeba wierzyć, że się uda.
                Trzeba chcieć wierzyć, bo przecież wszyscy z nas kochali kiedyś, ale nie
                udawało się dotąd.
                Ale popatrz, ile osób musisz spotkać, by w kimś się zakochać, ile musisz
                spotkać, aby ktoś się w Tobie zakochał, a ile osób trzeba spotkać, aby z kimś
                zakochać się z wzajemnością.
                A część tylko przetrzyma trudności jakie niesie życie. To ze coś jest rzadkie,
                nie znaczy, że tego nie ma.

                Zranionych jest coraz więcej i dlatego ogarnia nas zwątpienie, ale CI
                szczęśliwi też są wśród nas. ja ich widziałem. Ty na pewno też.

                Pozdrawiam
                Janek
    • Gość: Kasia Re: Smutek w moim sercu... IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.09.02, 11:01
      Bo tak naprawde szczesliwe sa tylko chwile. Przeciez bylas szczesliwa.
      Zachlystywalas sie kazda sekunda i bylo Tobie dobrze. Wszystko sie kiedys
      konczy i nawet jesli brzmi to jak truizm to tak niestety jest. Dzisiaj tez
      czuje smutek, ale wiem, że minie. Zapomne lub znowu spotkam kagos na swojej
      drodze, kto da mi te szczesliwe chwile.
      • zlakobieta Wlasnie tak dokladnie jest... 27.09.02, 12:57

      • meduza4 Re: Smutek w moim sercu... 27.09.02, 13:47
        No tak -znow spotkam kogos, znow
        okaze sie ze to byly tylko chwile.....
        A potem na starosc z zazdroscia popatrze
        na kolegow i kolezanki, ktorzy dochowali
        sie dzieci i wnukow...
    • gladiatorr Re: Smutek w moim sercu... 27.09.02, 13:11
      Czas leczy rany.
      • meduza4 Re: Smutek w moim sercu... 27.09.02, 13:48
        gladiatorr napisał:

        > Czas leczy rany.

        Ale zmienia ludzka dusze......

        A tak przy okazji -z jakich stron Polski
        jestescie?
        • ja_nek Re: Smutek w moim sercu... 27.09.02, 17:19
          Nie wolno nam podchodzić do tego tak, że każdy kolejny napotkany człowiek
          zawsze będzie zły, niedobry. Czy nie za dużo tu czarnowidztwa typowego dla nas
          Polaków? jeśłi zaczniemy tak myśleć to z góry każdy nowy ktoś będzie na marnej
          pozycji.
          Idzie się dalej i szuka swego szczęścia. Pamiętając przeszlość, rzecz jasna,
          ale jej nie demonizując (łatwo powiedzieć)

          > A tak przy okazji -z jakich stron Polski
          > jestescie?
          Ja z Warszawy.

          Pozdrawiam
          Janek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka