Dodaj do ulubionych

Połamane serce

05.10.02, 03:19
Od czasu, jak kobieta mojego życia po kilku latach w miarę udanego związku
złamała mi serce, nie potrafię się już zakochać w żadnej innej. Po prostu nie
ufam nikomu i w każdej znajduję zawsze jakieś cechy, które ją dla mnie
dyskwalifikują. Moi znajomi pytają "a dlaczego nie jesteś z.. (tu pada jakieś
nazwisko) ???" . A ja po prostu nie potrafię i nawet, jeśli się umówię na
jakąś randkę, to z ulgą przyjmuję fakt, gdy się nie udaje.
Nie chcę rady w stylu "czas leczy rany". Mnie serce boli teraz. Czy ktoś mi
odpowie - czy po stracie kogoś tak ważnego można się jeszcze kiedyś zakochać?
Czy w ogóle jestem zdolny do miłości?
Obserwuj wątek
    • Gość: maryjo2 Re: Połamane serce IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.10.02, 07:48
      Kiedyś, podobnie jak Ty teraz, miałam złamane serce. Mało powiedziane - rozbite
      w proch. Myślałam, że się z tego nie podniosę. Długi czas odrzucało mnie wprost
      od mężczyzn, a na myśl o jakimkolwiek związku dostawałam co najmniej gęsiej
      skórki.
      Tak jak Tobie, wydawało mi się, że jestem wypalona do końca, że już nigdy nie
      będę umiała ani zaufać, ani tym bardziej pokochać. Długo to trwało. Przeszło,
      gdy uporałam się z przeszłością i z samą sobą, gdy zrozumiałam wreszcie co się
      stało i dlaczego się stało, kim jestem i czego tak naprawdę chcę, ale
      kosztowało mnie to mnóstwo wysiłku i pracy nad sobą. O czasie nie wspomnę.
      Dlatego powiem Ci tak - jesteś zdolny do miłości. Przecież kochałeś, i wiesz o
      tym doskonale, że potrafisz. A miłość? Ona pojawia się nagle i niespodziewanie,
      bardzo często wtedy, kiedy wydaje się, że już nigdy nie nadejdzie, że nie ma na
      to szans. Mnie się tak właśnie przydarzyło, i Tobie tego z serca życzę.
      • kwasna_cytryna Re: Połamane serce 05.10.02, 09:23
        Gość portalu: maryjo2 napisał(a):

        > > Tak jak Tobie, wydawało mi się, że jestem wypalona do końca, że już nigdy
        nie
        > będę umiała ani zaufać, ani tym bardziej pokochać.

        To właśnie jest chyba kwestia podstawowa - przemóc się i ponownie zaufać
        drugiej osobie. Nie bać się, że ktoś może znowu zranić. Nie wolno zamykać się w
        sobie i cierpieć.
        Nie ulega wątpliwości, że czas tu odgrywa pewną rolę. Ale kiedys trzeba zacząć
        otwierać szerzej oczy i dostrzegać coś więcej niż swoj ból.
    • ania1 Re: Połamane serce 05.10.02, 15:11
      recber napisał:

      > Od czasu, jak kobieta mojego życia po kilku latach w miarę udanego związku
      > złamała mi serce, nie potrafię się już zakochać w żadnej innej.


      ********Z góry przepraszam,bo może zaboli to co tutaj napisze,ale jeżeli
      odeszła to czy to aby na pewno była kobieta Twojego
      życia?...........kobieta/mężczyzna życia to ta osoba która decyduje sie z nami
      to życie dzielić,troski,kłopoty,radości,to ta na którą decydujemy sie pomimo
      wszystko.........
      Po prostu nie
      > ufam nikomu i w każdej znajduję zawsze jakieś cechy, które ją dla mnie
      > dyskwalifikują.

      ******Szukasz ideału???????........kolejny raz mi przykro ale szanse masz
      słabe,tak ktora będzie miała dlugie zgrabne nogi,będzie zaborcza i zazdrosna,ta
      z kryształowym charakterem zwyczajnie brzydka.......IDEAŁÓW NIE MA!!!
      Moi znajomi pytają "a dlaczego nie jesteś z.. (tu pada jakieś
      > nazwisko) ???" . A ja po prostu nie potrafię i nawet, jeśli się umówię na
      > jakąś randkę, to z ulgą przyjmuję fakt, gdy się nie udaje.
      > Nie chcę rady w stylu "czas leczy rany". Mnie serce boli teraz. Czy ktoś mi
      > odpowie - czy po stracie kogoś tak ważnego można się jeszcze kiedyś zakochać?


      *********Wierz mi,że można.......daj kiedyś szanse jakiejś dziewczynie może sie
      o tym przekonasz..........
      > Czy w ogóle jestem zdolny do miłości?

      ********Na to pytanie to juz musisz sobie sam odpowiedzieć...........
      pozdrawiam.....
      A.
    • tylma Re: Połamane serce 05.10.02, 22:13
      recber napisał:

      > A ja po prostu nie potrafię i nawet, jeśli się umówię na
      > jakąś randkę, to z ulgą przyjmuję fakt, gdy się nie udaje.

      ja mam chyba jeszcze gorszy problem
      nikt mnie nigdy nie zranił, ale podobnie sie czuję,
      niby chciałabym kogoś poznać, ale w pewnym momencie rezygnuję, poddaję się,
      czegoś się boję ale dobrze sama nie wiem czego
      ciągle sobie obiecuję, że następnym razem będzie inaczej, ale coś mi nie
      wychodzi
    • Gość: Margot Re: Połamane serce IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.10.02, 00:08
      przychylam się do opini, iż nie powinieneś zamykać się w sobie, bo przez to
      możesz nie dopuścić do siebie Tej Jednej, która naprawdę chciałaby Cię pokochać.
      Zostałam już tak odrzucona, nie dano mi szansy..skreśkiła ją przeszłość, w
      której ja nie brałam udziału. To boli. Nie zrób tego błedu. Staraj się, to też
      praca nad sobą
      Pozdrawiam
    • Gość: grogreg Re: Połamane serce IP: 212.160.165.* 07.10.02, 10:04
      Tia,
      Nie jestes jedyny chlopie. Odpusc sobie. Poukladaj to i owo, nabierz dystansu
      do tego co bylo. Nigdzie sie nie spiesz. (to z czasem to nie banal)
      • ja_nek Re: Połamane serce 07.10.02, 11:59
        Z pewnością ponownie zaufać jest bardzo trudno, ale jeśli zamkniesz się we
        własnej skorupie, we własnym żalu o to, że skończyło się tak, a nie inaczej
        zostaniesz samotny i zgorzkniały.
        W każdym zawsze można znaleźć coś dyskwalifikującego, zwłaszcza, gdy się chce
        znaleźć.
        Jesteś zdolny do miłości. Tylko musisz tamto pogrzebać, przestać rozpamiętywać,
        powracać, przestań PORÓWNYWAĆ. Każdy czowiek jest inny, a wśród tego tłumu,
        który codziennie mijamy na ulicy na pewni jest ktoś warty Ciebie.

        Tylma, jeśli nie spróbujesz, szczęście samo nie przyjdzie i nie zapuka do Twych
        drzwi. A nawet jeśli zapuka ktoś, to niekoniecznie musi być to.
        Jesteś nieśmiała, do tego nasłuchałaś się o tym, ilu parom się nie udało i
        boisz się. Do samochodu też nie wsiadasz bo można się rozbić?
        Relacje międzyludzkie to pewne ryzyko, jak go nie podejmiesz, nie znajdziesz
        szczęścia, a szczęście nie przychodzi łatwo, długo się go szuka.

        Pozdrawiam
        Ja_nek
        • Gość: igła janek, jak to jest, ty zawsze wszystko wyczujesz IP: 62.233.130.* 07.10.02, 13:34
          tylma to ja, tak jakoś wyszło, że niechcący się zalogowałam
          walcze z tym i sie staram, ale nie moge trafić na kogoś kto spodoba sie mi i
          komu ja się spodobam
          wiem chyba za łatwo sie poddaję
          a z samochodem bałam się faktycznie robic prawko, ale w końcu przemogłam sie i
          zrobiłam, oby tak było i z facetami ;)))
      • Gość: messja Re: Połamane serce IP: 195.194.36.* 07.10.02, 13:40
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > Tia,
        > Nie jestes jedyny chlopie. Odpusc sobie. Poukladaj to i owo, nabierz dystansu
        > do tego co bylo. Nigdzie sie nie spiesz. (to z czasem to nie banal)

        madre slowa.
    • samowolny Re: Połamane serce 07.10.02, 12:11
      Wydaje mi sie , że raczej juz jesteś przegrany (bolesne ale prawdziwe) .
      Siedzi w tobie ból bo to ty zostaleś porzucony . A i biegnące lata robią swoje
      i człekowi sie po prostu nie chce angażować w następny związek bo boi sie że
      znów zakończy sie jak ten wcześniejszy. Ja też 2 lata temu sie rozwiodłem i
      postanowiłem że drugi raz nie "wchodzi się do tej samej rzeki" ..te wszystkie
      wyszukane słowa podczas tzw. przysięgi małżeńskiej to zlepek słów nic nie
      wartych..bo jak przyjdzie "co do czego" to staja sie nic nie znaczącymi
      wyrazami klepanymi kiedyś tam .
      Dlatego naucz sie żyć sam ze sobą bo masz długą droge przed soba w samotności.
      Nawet jak kogoś kiedyś spotkasz (zapewne aby nie być samotnym na starość) to i
      tak w duszy będziesz samotny...
      • Gość: messja Re: Połamane serce IP: 195.194.36.* 07.10.02, 13:43
        tragizujesz:) nie z takiego bigosu ludzie jakos wychodza, trzeba dac sobie
        tylko troche czasu by wszystko poukaladac. powoli bedzie wracac wiara w ludzi i
        nadzieja...

        samowolny napisał:

        > Wydaje mi sie , że raczej juz jesteś przegrany (bolesne ale prawdziwe) .
        > Siedzi w tobie ból bo to ty zostaleś porzucony . A i biegnące lata robią
        swoje
        > i człekowi sie po prostu nie chce angażować w następny związek bo boi sie że
        > znów zakończy sie jak ten wcześniejszy. Ja też 2 lata temu sie rozwiodłem i
        > postanowiłem że drugi raz nie "wchodzi się do tej samej rzeki" ..te wszystkie
        > wyszukane słowa podczas tzw. przysięgi małżeńskiej to zlepek słów nic nie
        > wartych..bo jak przyjdzie "co do czego" to staja sie nic nie znaczącymi
        > wyrazami klepanymi kiedyś tam .
        > Dlatego naucz sie żyć sam ze sobą bo masz długą droge przed soba w samotności.
        > Nawet jak kogoś kiedyś spotkasz (zapewne aby nie być samotnym na starość) to
        i
        > tak w duszy będziesz samotny...
        • samowolny Re: Połamane serce 07.10.02, 14:14
          Nie tragizuje..to jest chłodny opis szarej rzeczywistości..po co sie okłamywac
          i robic sobie złudne nadzieje
          • plus-minus Re: Połamane serce 08.10.02, 17:51
            Po czesci masz racje..na szcescie tylko po czesci:)
    • Gość: niania Re: Połamane serce IP: 213.134.142.* 07.10.02, 13:58
      Połamane serce da sie posklejać nalezy tylko trafić na właściwą kardiolożkę.
      Usmiechnij się :-))), nie obrażaj się na świat i ludzi, dostrzegaj piekno i
      dobro, ciesz się małymi rzeczami - moze uda Ci się poskładać je w duże
      szczęście.
      Świat nie jest taki zły - kobiety też nie - tylko do kwitnących jabłoni daleko.
      niania :-))))
      • mock Re: Połamane serce 07.10.02, 22:41
        Gość portalu: niania napisał(a):
        > Świat nie jest taki zły - kobiety też nie - tylko do kwitnących jabłoni
        daleko.

        Cudny cytat, naprawde. ;-))))))))
        • ja_nek Re: Połamane serce 08.10.02, 00:06
          Igiełko, kiedy przychodzą mi do głowy głupie myśli, że ja też nikogo nie mam,
          zawsze sobie tłumaczę, że w każdej setce spotykanych ludzi jest potencjalna TA.
          Ale zanim dociera się do takiej osoby napotyka się potencjalnych obojętnym nam
          czy też oni traktują obojętnie nas. Dalej jakaś grupa osób, z którymi czujemy
          jakąś bliskość, ale co najwyżej koleżeństwo. Następnie parę osób, które nam się
          podobają, ale z ich strony jest obojętność.
          Dalej jest ktoś do kogo mamy słabość, w kim może byśmy się zakochali, ale
          pozostanie najwyżej osobą zaprzyjaźnioną blisko.
          A potem spotyka się TĄ osobę.
          W większości przypadków będzie już zajęta, albo będzie na etapie "nienawidze
          wszystkich facetów", albo "lubię wolność" albo "wolę samotność, bo się
          sparzyłam".
          Ale jakiś promil tej setki to będzie TA osoba. Co z tego wynika? Niejedna setka
          ludzka przed nami.
          Trzeba rozglądać sie dysketnie, bo TO może umknąć.

          Pozdrawiam
          Ja_nek
          • Gość: fifi Re: Połamane serce IP: *.acn.pl / 10.129.132.* 08.10.02, 00:20
            choroba, skad u ciebie janku ten niekonczacy sie optymizm????

            fifi :)
            • ja_nek Re: Połamane serce 08.10.02, 01:25
              Gość portalu: fifi napisał(a):

              > choroba, skad u ciebie janku ten niekonczacy sie optymizm????

              Po sąsiedzku wpadłem w ton pesymistyczny, ale jutro postaram się być znów
              pogodny:)

              Pozdrawiam
              Ja_nek
          • Gość: igła dzięki janek IP: 62.233.130.* 08.10.02, 09:57
            wydaje mi się, że jestem optymistką, ale pod wpływem tych wątków ogarnia
            człowieka jakies przygnębienie i chęć powiedzenia o tym co mnie boli
            ciężko tak siedzieć w sieci i czytać to wszystko
            dlatego dobrze jest wyjść z domu i spotkac się z ludźmi, pośmiać, pożartować,
            zanim zaczęłam czytać to forum, zdążyłam zapomnieć czym jest dół
            a teraz zaglądam sobie na
            www.adonai.pl
            i czytam
            www.adonai.pl/perelki/milosc/n17.htmhttp://www.adonai.pl/perelki/milosc/n18.htm
            no i nie tylko

            /a właściwie janek, można wiedzieć, w jakim ty jesteś wieku, tak z czystej
            ciekawości:)/

            pozdrowionka


          • Gość: igła jeszcze coś co mi tu pasuje IP: 62.233.130.* 08.10.02, 10:54
            www.adonai.pl/perelki/n3.htm
    • Gość: Sloneczko Re: Połamane serce IP: *.wroc.gazeta.pl 08.10.02, 11:56
      Jestes!!! To polowa sukcesu, ze jeszcze o tym myslisz, ze podswiadomie jednak
      chcesz sie zakochac, ale.... znam to bardzo dobrze. Kazdy szuka, potem nagle
      znajduje, potem okazuje sie ze spotyka, a potem ze ten ktos rani i to tak
      bardzo ze juz myslisz ze nie potrafisz sie zakochac. Wierz mi potrafisz. Tylko
      rodzi sie cos w czlowieku, ze zaczynasz szukac idealu, a takie chyba nie
      istnieja. To trudne, ale sporobuj sie chociaz spotykac, to bedzie twoj pierwszy
      krok.
      Pozdrawiam serdecznie.
    • meduza4 Re: Połamane serce 08.10.02, 12:29
      Mysle, ze jestes, tylko boisz sie milosci...
      Boisz sie, ze sie zakochasz i znow
      zostaniesz zraniony... Dlatego nie chcesz
      sie zakochac i ranisz tym kobiete, ktora
      chce byc z toba... Ona czuje sie zraniona
      i rani ciebie... I jest coraz gorzej i gorzej
      a ty udowadniasz sobie, ze nie warto sie
      zakochac bo zostaniesz zraniony...
      Ale gdybys dal szanse jednej, wartosciowej
      kobiecie, gdybys jej o wszystkim powiedzial
      - o swoich przykrych doswiadczeniach
      i obawach... przerwalbys ten lancuch ktory
      prowadzi cie do nikad...
      Przypominasz mi kogos, kto mi nawet nie dal
      szansy... On nawet nie zdaje sobie sprawy jak
      bardzo mnie zranil... a przeciaz chcial tylko
      uniknac bolu... Paranoja :(((((
      • ja_nek Re: Połamane serce 08.10.02, 15:54
        Do Igły: 27
        • Gość: igła Re: Połamane serce IP: 62.233.130.* 08.10.02, 17:18
          dziękuję za odp
          to taki wiek na który trafiam w sieci 27 albo 28,
          przypadek?!
          • plus-minus Re: Połamane serce 08.10.02, 17:55
            To przeznaczenie.
            ---
            +/-
      • plus-minus Re: Połamane serce 08.10.02, 17:54
        Myslę więc jestem. :)
        • ja_nek Re: Połamane serce 08.10.02, 22:35
          Igło, zatem spotykasz starszych czy młodszych?

          Pozdrawiam
          Ja_nek
          • plus-minus Re: Połamane serce 08.10.02, 22:41
            Jak widac z tego co napisała spotyka 27 i 28 latków :)
            Igła oczywiście takich spotyka.
          • Gość: igła Re: Połamane serce IP: 62.233.130.* 09.10.02, 09:19
            starszych janku, ale w sieci,
            w realu tak różnie
    • rzeka Re: Połamane serce 09.10.02, 10:26
      nie martw sie, jesli bedziesz chcial sie zakochac to ci sie to uda, narazie nie
      chcesz, idealizujesz stary zwiazek i tak ci dobrze, wielu z nas tak robi, to
      jest jak molestowanie siebie. Mysle ze przyjdzie kiedys taki moment ze
      zdejmiesz kiedys te okulary i wolny spojrzysz prosto w slonce, wezmiesz gleboki
      oddech i zaczniesz zyc
      • recber Re: Połamane serce 10.10.02, 21:12
        Dziękuję serdecznie wszystkim za dobre słowa.
        Myślę, że będzie dobrze.
        Choć nie mogę przestać myśleć o tamtej - również dlatego, ze zostaliśmy
        przyjaciółmi i dużo czasu spędzamy razem (chyba nawet za dużo). Zresztą chyba
        oboje nie możemy sobie poradzić ze sobą nawzajem i relacją, jaka nas teraz
        łączy.
        Pozostaje więc wiara w spotkanie kogoś bardzo, bardzo..... :-)

        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka