Jak odejść żeby nie zranić?

IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 01.01.03, 20:22
lubie ja ale nie kocham nie chce zeby cierpiala nie chce tez jej oszukiwac
pomocy tone z dnia na dzien jest gorzej ona widzi we mnie wszystko jak odejsc
nie potrafie mialem juz zamiar jej powiedziec nie potrafilem
    • Gość: chantal Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: uroczysko:* / 10.140.114.* 01.01.03, 20:41
      trudno odpowiedzieć na Twoje pytanie.......bo to zależy...... Jak długo
      jesteście razem, czy jesteś pewien że jej nie pokochasz.........
      • ja_nek Re: Jak odejść żeby nie zranić? 02.01.03, 01:13
        Pablo... im dłużej nie mówisz Jej niczego, tym gorzej, bo jak sam piszesz, Ona
        spodziewa się czegoś więcej niż Ty Jej chcesz / potrafiłbyś dać.
        Lepiej zaryzykować i stracić, niż komuś złamać serce i skrzywdzić.
        A o zranienie piekielnie łatwo.
        Chciałbyś, by dziewczyna zwlekała, gdybyś ty widział w niej wszystko?
        Im dłużej trwa ta niemoc tym gorzej.
        Ale zastanowiły mnie słowa Chantal... i muszę przyznać, że słowa:

        > czy jesteś pewien że jej nie pokochasz.........

        ... mają coś w sobie.
        Opowiedz jej o wszystkim co czujesz. Poproś, byście mogli zostać na razie
        przyjaciółmi, że niczego nie obiecujesz.
        Lecz jeśli jesteś pewny, że nie chciałbyś z Nią być, to nie proponuj tego.

        Pozdrawiam
        janek
        • emigrantka Re: Jak odejść żeby nie zranić? 02.01.03, 07:01
          ja_nek napisał:

          > Opowiedz jej o wszystkim co czujesz. Poproś, byście mogli zostać na razie
          > przyjaciółmi, że niczego nie obiecujesz.

          >
          > Pozdrawiam
          > janek



          ja-nek.. to absolutnie nieprawda, takie "poldrogi" sa najgorszym rozwiazaniem
          naprawde lepiej zostawic (nawet bez wyjasnienia) i NIGDY nie wracac (nie
          spotkac, nie dzwonic, nie sms, nie odpowiadac na telefony) niz bawic sie
          w "badzmy przyjaciolmi" ktore to dziewczyna wezmie jako "jest jeszcze szansa,
          jak poczekam wystarczajaco dlugo to on cos do mnie poczuje" - bzdura tylko po
          to zeby sie chlopak poczul lepiej bo "nie rani".. takie cos boli duzoooooo
          wiecej niz zwykle odejscie - dziewczyna (z czasem) sobie zycie ulozy bo bedzie
          miala "clean cut" a z takim "przyjacielem" to bedzie siedziec i czekac...


          ach wy faceci - banda sadystow psychologicznych, naprawde.. tyle rzeczy
          robicie "dla nas" a w gruncie rzeczy to tylko na uspokojenie wlasnego sumienia

          wszystkiego najlepszego w Nowym Roku
    • Gość: Belle Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 12:29
      Z własnego doświadczenia: emigrantka ma 100% racji!!! Przeżyłam całkiem
      niedawno coś takiego! Utrzymywałam właśnie taką pseudoprzyjaźń (facet wiedział,
      że go kocham, podczas gdy on mnie "bardzo lubił" i nie chciał zrywać kontaktu)
      i przez nią wszystko bolało jeszcze bardziej........Dlatego jeśli ją tylko
      lubisz (a to, czy jest uczucie, czy nie, wie się od razu) to jak najszybciej
      zakończ znajomość i nawet nie próbuj jej reanimować. A jeśli dziewczyna jest
      zaangażowana już teraz, to i tak będzie bardzo cierpieć, niezależnie jakimi
      słowami to wyrazisz........Dlatego może lepiej nie pozostawiaj cienia
      wątpliwości, że "może kiedyś".......Niestety, pewne sytuacje są zero-
      jedynkowe....Odwagi życzę
      pozdrowienia
      • ja_nek Re: Jak odejść żeby nie zranić? 02.01.03, 12:54
        Tylko, że nie doczytałyście ostatniego mego zdania. To była przeciwwaga.

        Pozdrawiam
        Janek
    • rb13 Re: Jak odejść żeby nie zranić? 02.01.03, 12:45
      Zamknąć, a raczej zatrzasnąć z hukiem drzwi i wyjść ze słowem -żegnaj na zawsze
      To najmniej będzie bolało choć to szokująca terapia - naprawdę! I to koniec -
      nic wiecej ,żadnych opowiadań ,pożegnań i przyjacielskich stosunków.
      • elena10 Re: Jak odejść żeby nie zranić? 10.01.03, 12:20
        Popieram, rozpatrywanie innych rozwiązań to tylko Twoja hipokryzja lub nawet
        powiedziałabym, sadyzm.
      • Gość: Isoga Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.kv.net.pl 11.01.03, 20:00
        rb13 napisał:

        > Zamknąć, a raczej zatrzasnąć z hukiem drzwi i wyjść ze słowem -żegnaj na
        zawsz
        > e
        > To najmniej będzie bolało choć to szokująca terapia - naprawdę! I to koniec -
        > nic wiecej ,żadnych opowiadań ,pożegnań i przyjacielskich stosunków.

        *********************************

        Jak najbardziej popieram, to najlepsze rozwiązanie (z autopsji).
    • Gość: kobieta Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.03, 12:55
      ale byłeś z nią...po co? skoro jej nie kochałeś? Dałeś jej nadzieję, nie dziw
      się. A ona cóż, musi zrozumieć kiedys że jej nie kochasz, nie kochałeś. A być
      może w Tobie coś zmieni. Czasami tak bywa, osoba, którą lubimy zaczyna nas
      interesować w inny sposób. Pytanie, ile znacie się, czy byliście ze sobą, jak
      długo to trwa?
      • ja_nek Re: Jak odejść żeby nie zranić? 02.01.03, 12:57
        Osobiście odniosłem wrażenie, że to coś niedawno zapoczątkowanego...
    • Gość: monik Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 02.01.03, 13:23
      zeby nie zranic - nie da sie, no chyba, ze obie strony mja juz dosyc.

      wiesz, prawie rok temu powiedzialam komus, ze powinnismy zostac przyjaciolmi.
      bolalo jego i bolalo mnie tez. bylo latwiej, bo dzielila nas duza odleglosc.
      jakis mail od czasu do czasu. spotkalismy sie znowu latem i ... postanowilismy
      sprobowac. potem, to on powiedzial: zostanmy przyjaciolmi, bo ten zwiazek nie
      ma przyszlosci, bo odleglosc i tak nas zabije. chyba mial racje, chyba... boli,
      bedzie lepiej.

      po co pisze? - zeby powiedziec Ci, ze nie da sie bez bolu. po prostu sprobuj go
      zminimalizowac
      • Gość: Sol Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.03, 17:50
        jesli osoba porzucana kocha, zawsze ja zranisz. i tego nie unikniesz. Pytanie
        jak odejsc w sposob godny dla obu stron, bez histerii, awantur, podlosci,
        wyzwisk, rekoczynow (dopiszcie reszte...)
        Jak odchodzic? Nie bedac obludnym. Nie obiecywac czegos, czego nie bedziesz w
        stanie zrealizowac. Czy mowic cala prawde? to trudne pytanie - czasem calej nie
        warto...ale czy warto klamac? Wedlug mnie nie. Jesli zwiazek sie rozpada obie
        strony musza wiedziec dlaczego. I uwierz mi, ze o tym mozna rozmawiac. Owszem-
        boli, ale kiedy urazona duma wlasna (bo tak jest najczesciej) zostanie schowana
        do kieszeni czlowiek potrafi sie wiele nauczyc.
        Rada na przyszlosc - nie oszukiwac drugiej osoby, jesli uczucie wygasa a Ty nie
        czujesz w sobie ni checi ni potrzeby ratowania zwiazku-nie tkwic w nim na sile
        (z przyzwyczajenia, z wygodnictwa, ze zle rozumianej troski o druga osobe).Blad
        niewybaczalny.
    • j#m Re: SZYBKO! 03.01.03, 00:31
      Im szybciej powiesz jej co czujesz tym lepiej. Decyzja musi należeć do Niej -
      albo będzie chciała się z Tobą "tylko" przyjaźnić, albo całkowicie zerwie
      znajomość.
      A boleć będzie zawsze...
      • Gość: chantal Re: SZYBKO! IP: uroczysko:* / 10.140.114.* 03.01.03, 09:32
        Lepsza najbardziej bolesna prawda niż najsłodsze kłamstwo
        • tygrysek_ Re: właśnie! 03.01.03, 11:04
          najlepiej odejść szybko i po cichu!!!!!!:))
          • kmjz Re: właśnie! 03.01.03, 11:28
            Tygrysku, ja rozumiesz " po cichu"?. Czy dla Ciebie oznacza to ot tak po prostu
            ktoregos dnia zabrać swoje rzeczy i wiecej sie nie pokazywac dziewczynie na
            oczy? NIe zbyt dobry sposób. Dziewcze bedzie się zastanawiało co się stało i
            cały czas bedzie miała nadziję, ze to tylko chwilowa przerwa. Juz lepiej
            powiedziec prawdę. Bedzie bolało, ale tak jest lepiej
            • tygrysek_ Re: właśnie! 03.01.03, 11:39
              myślisz że tak??? , a może jednak lepiej odejść po cichu i szybko??????:)
            • chantal_ Re: właśnie! 03.01.03, 11:47
              "Dziewcze bedzie się zastanawiało co się stało i
              cały czas bedzie miała nadziję, ze to tylko chwilowa przerwa. "
              Popieram powiedział" daj mi troche czasu" powiedziałam "ok ile?" On "nie wiem,
              troche",Pytanie - ile to jest trochę? Tydzień? Miesiąc ? Dwa? Nie! Troche to po
              prostu wstyd przed przyznaniem sie że jest sie tchórzem i nie potrafi sie
              zachować jak dorosła osoba. pozdrawiam wszystkich nietchórzy
              • tygrysek_ Re: właśnie! 03.01.03, 12:01
                najlepiej nic nie mówić!!! zniknąć poprostu bez śladu!! urwac wszelki kontakt!!
                udawac ze Cie nie ma, odłaczyli Ci telefon, maile nie działają, mieszkanie
                zmieniłeś na inne, mama sie wpeowadziła, ex narzeczona wróciła !
                poprostu najlepiej w ogóle nic nie mówiąc cicho i szybko zniknąc tej osobie z
                życia , a ona siem i tak domyśli o co idzie!!:)
            • Gość: Anna Re: właśnie! IP: 213.17.165.* 03.01.03, 17:11
              Kilka ładnych lat temu ktoś kogo bardzo kochałam odszedł odemnie szybko i po
              cichu, bez tłumaczenia, wyjaśniania, przepraszania. Po prostu...nigdy więcej
              się nie zjawił i nie odezwał. Nienawidziłam go, zastanawiałam się dlaczego itp
              itd. Teraz po kilku latach uważam, że to było najlepsze co mógł zrobić!!! Nie
              zdążył/ nie musiał mi powiedzieć że mnie nie kocha...zostały mi miłe
              wspomnienia (naprawdę) milsze niż gdy rozstawałam się z mężczyzną, który "wahał
              się 4 miesiące i mnie tylko irytował tą swoją bezradnością i brakiem
              umiejętności określenia - w lewo czy w prawo.
              A więc zdecydowanie polecam SZYBKO i PO CICHU!!!
              • 33-latka Re: właśnie! 04.01.03, 04:07
                Gość portalu: Anna napisał(a):

                > Kilka ładnych lat temu ktoś kogo bardzo kochałam odszedł odemnie szybko i po
                > cichu, bez tłumaczenia, wyjaśniania, przepraszania. Po prostu...nigdy więcej
                > się nie zjawił i nie odezwał. Nienawidziłam go, zastanawiałam się dlaczego
                itp
                > itd. Teraz po kilku latach uważam, że to było najlepsze co mógł zrobić!!! Nie
                > zdążył/ nie musiał mi powiedzieć że mnie nie kocha...zostały mi miłe
                > wspomnienia (naprawdę) milsze niż gdy rozstawałam się z mężczyzną,
                który "wahał
                >
                > się 4 miesiące i mnie tylko irytował tą swoją bezradnością i brakiem
                > umiejętności określenia - w lewo czy w prawo.
                > A więc zdecydowanie polecam SZYBKO i PO CICHU!!!


                Anna ma racje - ode mnie tez ktos kiedys tak szybko i po cichu. Wrocilam do
                domu z pracy - jego rzeczy zniknely z szafy a na poduszce kwiatki i kartka blah
                blah blah. Co ja sie nawsciekalam - wtedy. Nie mialam sie z nim jak
                skontaktowac - absolutnie nie mialam jak. Po 2 latach zadzwonil - udalam ze
                nawet jego glosu nie poznaje. Teraz, po 6 latach - pewnie bym rzeczywiscie nie
                poznala.
                A wspomnienia? Z prewnoscia milsze niz po tym balwanie ktory mi 5 lata **
                zawracal a teraz chce byc "friends".

                Trzymajcie sie wszyscy "unfriendly" i nie dajcie sie zwariowac.
    • ponurak Re: Jak odejść żeby nie zranić? 03.01.03, 13:56
      kocha - nie kocha
      słowa - wytrychy, które wypowiadamy najczęściej w gorączce odkrywania wzajemnej
      fascynacji, w chwilach hm...mogących przekształcić platoniczne dotąd uczucie w
      coś bardziej konkretnego i podczas rozstań w celu uzasadnienia nagle odkrytej
      potrzeby zmiany
      Pablo a może ona też cię "nie kocha" i boi się wyrażenia swych uczuć byś nie
      cierpiał?
      piszesz cyt. niedokładny chyba, ale jakoś tak: "jestem dla niej wszystkim" -
      męska zarozumiałość?
      może jesteś, może nie - kobiety często zmieniają maski/słowa/
      pozdr
      • ja_nek Re: Jak odejść żeby nie zranić? 04.01.03, 20:49
        Jeśli odchodzić to nie po cichu, ale jawnie i mówiąc "dlaczego".

        • Gość: B. Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.acn.waw.pl 05.01.03, 21:39
          nie ma "dlaczego"
          Nigdy nie ma konkretnego powodu.. to zawsze całokształt
          To się czuje.. to się wie .. ale przyczyny są na tyle różnorodne i
          skomplikowane ze trudno je zwerbalizować..
          A tak na marginesie po co to" dlaczego"?
          Czy informacja ze przyczynił się do tego kształt twojego nosa jest dla Ciebie
          istotna?

          Istotne jest tylko czy ktoś chce z tobą być czy tez nie.. A powody?.. powody
          dla zakochanych\kochających nie są zupełnie istotne... szczęście lub tragedia..
          tak dużo zależy od nas.. tak wiele od drugiej osoby.

          - Odchodzę i nie pytaj mnie czemu.
          Ja nie pytam : )


          • Gość: pom Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.kszalin.com.pl / *.klubwww.koszalin.com.pl 05.01.03, 21:43
            Ale przecież pytanie "dlaczego jest tak naturalne, normalne...
            Pytamy - dlaczego mnie to spotkało, dlaczego odchodzisz, dlaczego ktoś tak
            młodo umiera...
            Ja bym zapytała... mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała.
            • j#m Re: Jak odejść żeby nie zranić? 05.01.03, 23:33
              A mnie się wydaje, że "po cichu" i bez słowa to tchórzostwo ze strony faceta...

              Jeśli odchodzi się od kogoś tylko z powodu kształtu nosa to co to był za
              związek? Rację ma Pom, mówiąc, że pytanie "dlaczego" jest bardzo naturalne...
              Na ogół się wie dlaczego się odchodzi, czasem brakuje odwagi, żeby
              zwerbalizować zarzuty wobec drugiej strony, nie chce się ranić jeszcze
              bardziej. Ale wg mnie Pablo ma inny problem - oni jeszcze nie są razem, to nie
              jest problem odejścia czy zakończenia związku tylko sytuacja, w której jedna ze
              stron zaangażowała się bardziej niż druga. I tutaj sprawę należy postawić
              jasno - nic POZA SYMPATIĄ do Ciebie nie czuję... O ile Pablo nie myli się w
              odczytywaniu uczuć dziewczyny:-).
              • Gość: B. Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.acn.waw.pl 06.01.03, 07:57
                Odpowiedz na pytanie "dlaczego" niczego nie rozwiązuje.
                To może tylko zranić bardziej.. Jak ktoś chce odejść poważnie i przemyślał
                swoja decyzje, to się już tego nie naprawi.
                Dlaczego nic już nie zmieni a może przynieść tylko ból.
                JEDYNA SENSOWNĄ ODPOWIEDZIĄ JEST :" NIE KOCHAM CIĘ".
                No bo o kształcie nosa chyba nie chciała byś usłyszeć.
                I nie oceniamy tu jaki to był związek. Początki bywają zawiłe a potem szczegóły
                wpływają na nasze decyzje. A nos jest przykładem.

                Za odejściem bez słowa tez nie jestem.
                Powinno się mieć odwagę by powiedzieć koniec.
                Dla własnego spokoju sumienia przynajmniej.
                • Gość: Zuzka Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.01.03, 23:06
                  Gość portalu: B. napisał(a):

                  > Odpowiedz na pytanie "dlaczego" niczego nie rozwiązuje.
                  > To może tylko zranić bardziej.. Jak ktoś chce odejść poważnie i przemyślał
                  > swoja decyzje, to się już tego nie naprawi.
                  > Dlaczego nic już nie zmieni a może przynieść tylko ból.
                  > JEDYNA SENSOWNĄ ODPOWIEDZIĄ JEST :" NIE KOCHAM CIĘ".
                  > No bo o kształcie nosa chyba nie chciała byś usłyszeć.
                  > I nie oceniamy tu jaki to był związek. Początki bywają zawiłe a potem
                  szczegóły
                  >
                  > wpływają na nasze decyzje. A nos jest przykładem.
                  >
                  > Za odejściem bez słowa tez nie jestem.
                  > Powinno się mieć odwagę by powiedzieć koniec.
                  > Dla własnego spokoju sumienia przynajmniej.

                  jakie to egoistyczne - dla wlasnego spokoju...
                  jesli cos nie ma sensu - to trzeba to powiedziec, szybko, nie dawac złudzen.
                  Bo jesli sie ktos zastanawia i to trwa, to moze sie okazac, ze powie ten ktoś
                  po 2 latach - udawałem, męczyłem się, chciałem ci powiedzieć już dawno.
                  A Ty się bedziesz zastanawiał - więc wszystko co się działo przez 2 lata było
                  nic nie warte?
                  NIe da się nie zranić, ale nie wolno zabijać.
                  • Gość: B. Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.acn.waw.pl 07.01.03, 07:46
                    Pewnie ze to egoistyczne.. nie mow mi ze ty odchodzisz od ibnnych dla ich
                    dobra.. ze troska o ich szczescie toba kieruje...
                    To sie by nazywało zakłamanie:)


                    • Gość: Zuzka Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.01.03, 09:18
                      Gość portalu: B. napisał(a):

                      > Pewnie ze to egoistyczne.. nie mow mi ze ty odchodzisz od ibnnych dla ich
                      > dobra.. ze troska o ich szczescie toba kieruje...
                      > To sie by nazywało zakłamanie:)

                      ten wątek zaczynał się pytaniem "jak odejść by nie zranić" - i chodziło tu o
                      nie zranienie osoby "zostawianej". Nie istotne są rozważania na temat jak się
                      czuje osoba porzucająca.
                      Zakłamaniem jest nie mówienie sobie wprost rzeczy od których może zależeć
                      przyszłośc człowieka, udawanie uczuć. To najgorszy według mnie przejaw braku
                      szacunku dla drugiej osoby. A co za tym idzie - również dla siebie.
                      myślisz sobie..."jest taki biedny, tak mnie kocha, nie moge go tak po prostu
                      zostawić.." a po jakimś czasie w chwili gniewu wykrzykujesz - byłam z tobą z
                      litości, przyczepiłes się, próbowałam się uwolnić, dawałam znaki, mogłes
                      zrozumieć...
                      • messja Re: Jak odejść żeby nie zranić? 07.01.03, 12:51
                        wlasnie to caly belbo:)
                        a tak powaznie: to belbo nie powiedzial, niczego co bylo by w sprzecznosci z
                        tym co ty uwazasz za wlasciwe. ktos, kto dba o wlasne sumienie, nie jest
                        egoista - wrecz przeciwnie. stara sie zachowywac wporzadku wobec siebie i
                        innych.


                        Gość portalu: Zuzka napisał(a):

                        > Gość portalu: B. napisał(a):
                        >
                        > > Pewnie ze to egoistyczne.. nie mow mi ze ty odchodzisz od ibnnych dla ich
                        > > dobra.. ze troska o ich szczescie toba kieruje...
                        > > To sie by nazywało zakłamanie:)
                        >
                        > ten wątek zaczynał się pytaniem "jak odejść by nie zranić" - i chodziło tu o
                        > nie zranienie osoby "zostawianej". Nie istotne są rozważania na temat jak się
                        > czuje osoba porzucająca.
                        > Zakłamaniem jest nie mówienie sobie wprost rzeczy od których może zależeć
                        > przyszłośc człowieka, udawanie uczuć. To najgorszy według mnie przejaw braku
                        > szacunku dla drugiej osoby. A co za tym idzie - również dla siebie.
                        > myślisz sobie..."jest taki biedny, tak mnie kocha, nie moge go tak po prostu
                        > zostawić.." a po jakimś czasie w chwili gniewu wykrzykujesz - byłam z tobą z
                        > litości, przyczepiłes się, próbowałam się uwolnić, dawałam znaki, mogłes
                        > zrozumieć...
                      • Gość: B. Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: 195.116.222.* 07.01.03, 14:19
                        Idealizm ..a życie dalej biegnie własnym torem..
                        Czasem jest tak ze początkowe zauroczenie mija nie zostawiając po sobie
                        nic ..czasem przeradza się to w zakochanie..
                        Potem zakochanie mija.. lub przeradza się w miłość.. potem mija miłość.. lub
                        zostają inne czynniki które łącza dwoje ludzi. Czasem i to przemija..
                        I co masz gotowe rozwiązanie na każda z tych opcji..
                        Pamiętaj: nie znasz dnia ani godziny!

                        A odejść bez zranienia się nie da jeśli jednej ze stron dalej zależy.
                        Jak się cos wypala obustronnie to wtedy jest bez ran..
                • j#m Re: Jak odejść żeby nie zranić? 07.01.03, 00:01
                  Otóż to. Jeśli nie można być "w porządku" wobec drugiej strony to trzeba być w
                  porządku _przynajmniej_ wobec siebie...

                  Myślę, że pytanie "dlaczego" należy sobie zadawać wcześniej, nim związek
                  całkowicie przestanie istnieć. Jeśli, oczywiście, nadal nam na nim zależy. Bo
                  jeśli nie to faktycznie jest to przedłużanie agonii.
    • Gość: Zuzka Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.01.03, 22:59
      Gość portalu: pablo napisał(a):

      > lubie ja ale nie kocham nie chce zeby cierpiala nie chce tez jej oszukiwac
      > pomocy tone z dnia na dzien jest gorzej ona widzi we mnie wszystko jak odejsc
      > nie potrafie mialem juz zamiar jej powiedziec nie potrafilem

      zakochaj się...
      nic nie mów..
      ciesz się uczuciem, bo może nikt już Cie tak kochał nie bedzie..
      • j#m Re: Jak odejść żeby nie zranić? 06.01.03, 23:51
        Gość portalu: Zuzka napisał(a):

        > zakochaj się...

        Nie da się zakochać "na zawołanie". Jeśli uczucie nie przyszło i ma się
        pewność, że nie przyjdzie to trzeba to uczciwie i otwarcie powiedzieć...
    • Gość: Deidree Re: Jak odejść żeby nie zranić? IP: *.big.pl / 212.160.117.* 07.01.03, 13:49
      Pablo, tak się składa, że ja znalazłam się w bardzo podobnej sytuacji jak twoja
      dziewczyna. Rozstałam się wczoraj z człowiekiem, którego kochałam. Ba, nadal
      kocham. On nie kochał, tylko cenił. Widziałam to każdego dnia, męcząc się,
      zrzymając i zastanawiając czym zasłużyłam sobie na ten chłód. Raz czy dwa nawet
      spytałam co jest nie tak - braku uczuć nie da się ukryć. Dostawałam mętne
      odpowiedzi i nic więcej. Czasami po prostu osoba nie kochana nie chce
      uwierzyć, że brakuje wzajemności i ma durną nadzieję, że jej miłości starczy
      dla dwojga. Ale to działa zupełnie inaczej. Do tego tanga naprawdę trzeba
      dwojga.
      Wzięłam się w garść i spytałam dlaczego jest tak jak jest. Jedyną odpowiedz
      jaką otrzymałam to: "nie wiem" i że problem nie leży we mnie tylko w nim.
      Zapewniam Cię, że wolałabym usłyszeć coś prostszego, jasnego, nawet bardziej
      bolesnego. A co do bólu? Boli zawsze, myślę nawet, że dobrze, że boli, bo wtedy
      wiemy, że jesteśmy zdolni do miłości. A to co czuliśmy było głębokie i może
      znajdzie się kiedyś ktoś kto to doceni. Odejdz czym szybciej, bo czekanie
      tylko pogłębi jej ból. Daj jej szansę bycia kochaną, tak jak na to z pewnością
      zasługuje.
Pełna wersja