gajduras 11.06.06, 21:56 chce ktoś to usłyszeć?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
white.falcon Re: Historia pewnej miłości 11.06.06, 22:03 Pisz, a potem zobaczymy. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gajduras Re: Historia pewnej miłości 11.06.06, 22:03 dojdzie do 7 osób to napisze Odpowiedz Link Zgłoś
gajduras Re: Historia pewnej miłości 11.06.06, 22:31 żartowałem;)... więc tak: zaczne od początku-poznałem ją na zawodach ogólnopolskich na które zakwalfikowałem się przypadkowo...gdyby mi sie nie zachciało pójść do ubikacji wcale nie dowiedziałbym sie o nich, później jakoś cudem zakwalfikowałem sie do nich...no ale mniejsza z tym. i tak na jednej z konkurencji przez przypadek na nią wpadłem:) spodobała mi się tak, że na następnej konkurencji podszedłem do niej i zagadałem...załóżmy że ma na imięRoksana(choć tak nie ma na imię ale bardzo podobnie). I tak włąśnie zaczęłą się nasz znajomość...po skończonych zawodach poszliśmy nad morze...siedzieliśmy tak chyba razem z pół godziny i siedzieliśmy i gadaliśmy o nas samych...wreszcie poszliśmy sobie. Następnego dnia widzieliśmy się tylko kilka minut - pożeganaliśmy się.... To było na początku maja(2006 ) przez cały maj myśl o niej nie dawała mi spokoju...choć nie tak bardzo jak teraz. Pisałem do niej smsy...wreszcie na początku czerwca okazało się że będę przejeżdżał niedaleko jej miasta...zaprosiła mnie do siebie...pojechałem do niej na weekend...spędziliśmy w moim mniemaniu 3 jedne z najlepszych dni w moim życiu(i mam tu na myśli wyłącznie psychiczne doznania). To było tydzień temu...od tej pory od kiedy sie pożegnaliśmy cały czas myślę o niej ...chyba się w nieuj zakochałem W piątek zaedzwoniłem do niej - powiedziałem jej że cały czas myślęo pobycie u niej...powiedziałą że się troche zawstydziła. Nie moge sie doczekać kiedy skończe sesje i się wreszc9ie z nią zobacz. Myśl o niej wprawia mnie we wspaniały nastrój. Od kilku dni chodze jak wryty,,,koledzy pytają sie mnie czy przypadkiem czegoś nie ćpam bo chodze z uśmiechem od ucha do ucha...cóż...zobaczymy jak to będzie... Odpowiedz Link Zgłoś
white.falcon Re: Historia pewnej miłości 11.06.06, 23:09 Zakochałeś się albo zadurzyłeś. Ale powodzenia, bo to jest piękne i ... nie zmarnuj tego przez własną głupotę. :-) Odpowiedz Link Zgłoś
duszka2 Re: Historia pewnej miłości 11.06.06, 22:36 ciekawośc rośnie as potem jak w reklamie...prawie komplet ale prawie robi wielką różnicę;-) Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Mogę ja też?? 12.06.06, 00:21 Opowiedzieć swoja (na czasie) historię? Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Ok.. zatem .... 12.06.06, 14:48 Mam w zanadrzu kilka fajnych historii. Jesli będzie chcieli, możecie sobie wybrać. 1. Artur 2. Rafał 3. Łukasz Ale opowiem inną. Jest może dość banalna ale... Przyszli nowi ludzie do pracy, między innymi 3 chłopaków. Na pierwszy rzuc oka (bokiem) nic ciekawego. Ale pomyślałam, ze z czasem ich poznam i moga okazać się fajnymi kumplami. Jeden z nich był kompeltnie nie do rzeczy i to zauważyłam już na samym początku, pogadać nie było o czym, jak coś mówił to tak 3 po 3. Ale przypatrywałam się innemu. Na początku myślałam, że nie jest w moim typie, ale pomyliłam się. Wysoki, brunet, niesty młodszy ode mnie (na szczęście tylko 2 lata) ale jak się szybko okazało to różnica tylko na papierze, bo nic nie wskazywało na to że jest młodszy. Inteligentny, błyskotliwy, elokwentny i miał poczucie humoru. Chciałam poznać go bliżej, siadałam obok niego, słuchałam co mówi i jak mói. Coraz bardziej mi się podobał. Podchwytywał moje uśmiechy i odwzajemniał je, mówił sensownie. I poznawałam go coraz bliżej. Aż w końcu (chodziły takie pogłoski ale zapytałam) zapytałam między wierszami czy ma dziewczynę. No i niestety odpowiedz brzmiała tak. Ale wtedy pomyślałam sobie. Tak fajny facet i zajęty... kurcze ale przecież "nie ma takiego wagonu, którego nie da się odczepić" i postanowiłam spróbować. Niestety tak sie stało że straciłam tą pracę, on nadal tam pracował i w dniu pożegnania, mimo, że jeszcze nie dałam mu żadnego znaku przytulił mnie i poprosił o nr tel niby po to, żeby się spotkać kiedyś tam i... poznać bliżej, bo jak twierdził bardzo żałował ze tak mało czasu spędziliśmy ze sobą. No i nie odpuściłam, jeszcze tego samego dnia, napisałam smsa, że rowniez bardzo chcialabym go poznać, ze jest przystojniaczkiem moim itp. 2 dni pozniej mielismy sie spotkac, ale niestety obowiazek spotkania z dziewczyna wygrał. Pojechalam wtedy ze znajomymi z pracy zreszta na Juwenalia i bylam w szoku kiedy nagle zadzwonil do kolegi (wiedzial ze jestm tez tam) i powiedzial ze przyjezdza. I przyjechal do mnie. Nie patrzac na to, ze ma dziewczynę, calowałam go, przytulałam i 3malam za rękę. I trwa to już 2 tyg. Spotykamy się i jestem przeszcześliwa :))) (Jest w trakcie rozstania z dziewczyną, mimo że nie miał żadnych powodów żeby z nią zerwać, ale rozyło się... rytyna się wkradła) i... wygrałam... mam nadzieje, że niebawem oficjalnie będę mogła go złapać za rękę :)) Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: Ok.. zatem .... 12.06.06, 14:48 Aha dodam jeszcze tylko, ze jak sie teraz okazuje, to on mial od samego początku taki sam plan jak ja :) Odpowiedz Link Zgłoś
justiz Re: Ok.. zatem .... 12.06.06, 15:58 wredna.suko - proszę o wyjaśnienie pewnych nieścisłości... Jestem już kobietką po 30 i wiele już w swoim życiu przeżyłam, ale za diabły nie pojmuję o co chodzi w tych tekstach: "Jest w trakcie rozstania z dziewczyną" czy to należy traktować jak np. taki rozwód, który wymaga pewnych formalności i czy w zw. z tym Ciebie wredna.suko obecnie należy traktować jak 'tą trzecią' (czyt. kochankę), czy jakoś tak? "mimo że nie miał żadnych powodów żeby z nią zerwać, ale rozyło się... rytyna się wkradła" To w końcu był ten powód, czy go nie było? bo jak traktować tą 'rutynę'? ach! Koniecznie Niunia zapytaj po jakim czasie w jego znajomości z pannami "wkrada się rutyna' - będziesz przygotowana... "mam nadzieje, że niebawem oficjalnie będę mogła go złapać za rękę" No i wracamy do punktu pierwszego, na czym ten problem polega? Skąd wiesz, że to Ty jesteś tą jego 'wybranką' skoro wstydzi/boi się z tobą 'za rękę' spacerować? ;-))) "Aha dodam jeszcze tylko, ze jak sie teraz okazuje, to on mial od samego początku taki sam plan jak ja" A może dostosował się do Twoich planów - przyznać Ci muszę, że masz dobry gust - facet młody, ale bystry, a to najważniejsza cech u mężczyzny... A! i żeby jeszcze jakąś pasje miał to ta 'rutyna' tak szybko się nie 'wkradnie', ale to w przypadku twojego bohatera też załatwione, bo on ma ogromną pasję - dziewczyny! ;-DDDDDD Młodzieży strasznie ta wasza miłośćo teraz skomplikowana... (?) Wszystkiego dobrego! Pogoda piękna - żyć i kochać się chce!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: Ok.. zatem .... 12.06.06, 16:32 Hmm to nie jest tak, że on jest taki przebiegły jak typowy podrywacz. Ma 20 lat (młodziutki) nie jest taki żeby coś kombinować. A zdanie, że jest w trakcie rozstania polega na tym, że. Poniewaaż nie miał żadnego podowu, by zerwać z tą dziewczyną, bo po prostu ten związek tak sobie trwał. Był normalny, przeciętny. To nie chce jej skrzywdzić bo jak twierdzi ona sobie na to nie zasłużyła. Byli razem 2,5 roku, była jego pierwszą dziewczyną, poważną i ważną. Pewnie chodzi tu w dużej mierze o sentyment. A za rękę nie mogę narazie z nim chodzić ponieważ mogłoby dojść do niej od kogoś ze spotyka sie z inną dziewczyną, a on zranić jej nie chce. Nie wiem kiedy u niego rutyna sie wkrada, ale na pewno nie pozwolę by do nas się wkradła :)) I podkreslam to nie babiarz, jest wstydliwy nawet troszkę. nie wyrywa lasek, to nie ten typ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chałwowy.wafel. Re: Ok.. zatem .... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.06, 22:41 Jesteś głupia płytka i naiwna i pewnie zadowolona z siebie, że rozbijasz czyjś związek? Życzę tylko, żebyś kiedyś znalazła się na miejscu tej biednej dziewczyny, a jej pewnie do śmiechu nie będzie. Jeśli twój młodziutki przyjaciel był ze swoją dziewczyną tylko przez sentyment to wspaniale o nim świadczy... A czegoś ty się spodziewała- nawciskał ci kitu, że rozstaje się ze swoją dziewczyną, jakby był tego rozstania taki pewien to od razu by to zrobił... hehe Po prostu uwielbiam ten typ dziewczyn jaki sobą reprezentujesz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: Ok.. zatem .... 12.06.06, 23:44 A ja ten typ płytkich oceniaczy jaki ty soba reprezentujesz. I jestem dumna z siebie, ze rozbijam jej związek!! A ty widocznie jestes tak zakompleksiony ze boisz sie o swoj i dlatego to negujesz. Zresztą nie muszę się tłumaczyć i zapewniać o swoich wartościach takiemu komuś jak ty. A epitety to schowaj dla kolegów i koleżanek na swoim poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
nie_mam_czasu Re: Ok.. zatem .... 13.06.06, 07:07 jak to milo z rana poczytac cos co napawa optymizmem i wiara w ludzi :)) Odpowiedz Link Zgłoś
justiz Eeee tam...! 13.06.06, 09:40 do gościa portalu: Chałwowego.wafla Nie za ostro z tą oceną wrednej.suki ?! Pomyśl młodzieńcze, że 'problem sytuacyjny' wynikający z tej znajomości ma wyłącznie wybranek wrednej.s, to on podjął decyzję, żeby 'kochać' dwie na raz. Tacy faceci są emocjonalnie niedojrzali (i nie ma to nic wspólnego z wiekiem), nie ma odwagi powiedzieć swojej dziewczynie, że zrywa i kręci go jednocześnie, że jest jakaś druga, która się na niego napaliła! ;-))) Ja tam życzę wrednej.suce (co za nick - nigdy nie zwróciłabym się bezpośrednio do nikogo w ten sposób - ale satysfakcja ! ;-)))) ) powodzenia i ostrej zabawy!!! A Ty Chałowaty.waflu obyś przez resztę swego życia pozostał taki prawy, uczciwy i uczuciowy, bo to cudne cechy... I żebyś nigdy na swojej drodze nie spotkał jakiejś wrednej baby, dla której będą się liczyły wyłącznie własne przyjemności... :-*** A słoneczko rozpala...!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chałwowy.wafel. Re: Eeee tam...! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.06, 10:50 Dziękuję. I pozdrowienia dla wszystkich WREDNYCH SUK na świecie, które nie potrafią stworzyć własnego związku, tylko muszą rozbijać już istniejący :DDD Jakie to różowe :))) Pewnie mają masę kompleksów i muszą się w ten sposób dowartościować. Ale co mi do tego, mnie tam żadna Suka nie obchodzi, wbijam w takie panie. Z wyrazami szacunku...Chałwowy.wafel. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: Eeee tam...! 13.06.06, 11:28 Nie wiedziałąm ze związek zbudowany z kimś kto był wcześniej z kimś nie jest moim związkiem. Czyj on wtedy jest? Krystyny z gazowni? Idąc tym śladem musiałabym zarezerwować sobie jakiegoś noworodka i czekac aż dorośnie. Buhahahaha. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chałwowy.wafel. Re: Eeee tam...! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.06, 15:09 Po pierwsze- podobno jeszcze wcale żadnego związku nie zbudowałaś (budowała sobie związek inna dziewczyna przez 2 i pół roku, ale przyszła Suka i uznała że warto by go zburzyć) Po drugie poszłaś złym śladem- doskonale wiesz o co mi chodziło, tylko, że zrobiło ci się głupio więc przekręciłaś moje słowa.. hahaha. Płytkie, płytkie...ta rozmowa zmierza do dna, a było tak romantycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: Eeee tam...! 13.06.06, 15:22 Zacznijmy od tego, że to ty sprowadziles ten temat na dno. Poza tym to czy bedzie ze swoją dziewczyną czy nie była tylko jego decyzją. Nie prosiłam, by od niej odszedł. Zresztą nie znasz szczegółów więc nie dyskutuj. Mam za sobą 3 długie związki. I będę budowac kolejny. Skoro panna jest tak kiepska że ne potrafi zatrzymać przy sobie faceta to już jej problem. On dał jej szansę, czekał, ale ona nic nie robiła. Więc jej problem nie mój. Zresztą do kogo ta mowa... Odpowiedz Link Zgłoś
kobietabezserca Re: Eeee tam...! 13.06.06, 18:37 ej, wredna jak Ty sobie z tym dasz rade? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: @@@ Re: Eeee tam...! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.06, 18:50 wiesz wredna masz dobry nick.nie zachwycila mnie twoja histori.jednak dno. Odpowiedz Link Zgłoś
gajduras Re: Historia pewnej miłości 13.06.06, 20:26 napisałem wczoraj smsa na dobranoc - nie odpisała :(( Odpowiedz Link Zgłoś