Dodaj do ulubionych

W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyby...

08.09.06, 06:04
Tytul moze nieco kontrowersyjny, ale "babie lato" to moim skromnym zdaniem
najpiekniejsza pora roku (oczywiscie oprocz wiosny (zwlaszcza tej
pozniejszej), poczatku lata i jesieni...).

(Niestety, ale wlasnie mija trzecia dekada mojego zycia, w ktorej tylko moge
pomarzyc o "babim lecie" i zbieraniu grzybow...)

Najlatwiej zbiera sie kozaki, bo sa duze, maja czerwone kapelusze i biale-
brazowo nozki. W dodatku rosna gromadnie... Tylko nie mozna ich pomylic z
muchomorami, ktore maja czerwone kapelusze (z kropkami) i znacznie chudsze
biale nozki (z podkolanowkami). Kozaki sa jak najbardziej jadalne, ale
muchomory juz nie... chociaz np. niektore zwierzeta lesne je spozywaj i nic
im nie jest. Dlatego prosze o nie kopanie w lesie bogu ducha winnych
muchomorow (z tego tylko powodu, ze to sa muchomory)!!!

Owszem w Australii sa grzyby i to nawet duzo - ale tylko rydze i maslaki.
Poza tym mozna rowniez zbierac "magic mushrooms" ("magiczne grzyby"). Po ich
zebraniu, nalezy je umyc i wrzucic do kociolka ustawionego nad ogniskiem.
Gotujemy z tego kompot. Czekamy, az kompot sie nieco ostudzi. Pijemy z
umiarem po czym mamy "odjazd", czyli mnostwo niezapomnianych wrazen!

Najlepiej gotowanie i degustacje robic gdzies na jakims kompletnym pustkowiu,
najlepiej pustyni, bo pozniej, znacznie latwiej mozna nad ranem pozbierac
wszystkich biesiadnikow do kupy...

OSTRZEZENIE: Spozywanie grzybowego kompotu (zwlaszcza w nadmiarze), podobnie
zreszta jak alkoholu, moze miec skutki uboczne.
------------------------------------------------------------------------------
A jakie Ty grzyby kochany inertnauto/internautko lubisz zbierac najbardziej?


Obserwuj wątek
    • arogancka_agrafka Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 08.09.06, 08:33
      Piszesz 'tylko' rydze, a ja dużo bym dała,
      by ujrzeć choć jednego w moich pobliskich lasach :)
      • azaheca Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 08.09.06, 09:13
        Witaj Quickly :-)) w tym roku może raz uda mi się pojechać na grzyby,a jestem
        pasjonatką tego sportu.U mnie dreszczyk emocji wzbudza modrzak,trudno go
        znaleźć,bo chowa się w piasku,stąd nazwa-piaskowiec modrzak,ale mam swoje
        miejsca i sposoby ;-))
    • white.falcon O muchomorkach i nie tylko... :-) 08.09.06, 18:28
      Hej, Quickly! :-)

      Dziękuję za plastyczny opis grzybowych przygód. Jak zawsze z przyjemnością
      przeczytałam Twoją wzmiankę. Własnie w tej chwili po całym domu unosi się mi
      zapach grzybów, więc czytając opis, poczułam się trochę jak w lesie. Koleżanka
      z pracy, nie wiedząc, co począć z codziennymi zbiorami grzybów męża (mieszkają
      blisko lasu i mąż po powrocie do domu śmiga codziennie do lasu), a jest tych
      grzybów dużo i nie nadąża z suszeniem i wekowaniem ich, wpadła na genialny
      pomysł i olbrzymi kosz grzybów przyniosła dla nas. Właśnie je obgotowuję, by
      potem udusić ze śmietaną.

      Bardzo Ci zazdroszczę rydzów. To szlachetny grzyb - większe są wyśmienite,
      smażone w śmietanie, a mniejsze - cudownie chrupiutkie solone lub marynowane.
      Niestety, jak nie trafi się na pole rydzowe, to nie posmakuje się tego pysznego
      smakołyku.

      Napisałeś o dziwnym wywarze z grzybów australijskich. Chyba to jakieś
      halocynogenne grzybki, a nie grzyby jadalne, co? I jeszcze dodam, skoro
      jesteśmy przy temacie grzybów niekoniecznie jadalnych - istotnie, muchomory są
      potzrebne zwierzątkom w lesie, bo są dla nich lekarstwem. Łosie w ten sposób
      pozbywają się pasożytów z żołądka. My możemy muchomorem zatruć się, a leśne
      zwierzęta traktują muchomory jako lek. Tu też obiema łapkami podpiszę się pod
      apelem Quickly'ego - nie ruszajmy muchomorów - niech niosą zwierzakom ulgę w
      ich utrapieniach. :-)
      • quickly Troche przesadzilem z tymi halucogennymi grzybkami 11.09.06, 04:33
        Te wyprawy na zbieranie "magic mushrooms" znam tylko z opowiedzi moich kolegow.
        Domyslam sie, ze oni to wszystko lekko przebarwiaja (na przyklad, kiedy slucham
        tych wszytskich opowiesci o dziewczynach (i nie tylko) robiacych zbiorowe
        striptisy i tanczacych pozniej przy ognisku nago, jakies orgie, orgietki,
        wloczenie sie po pustyni "pod wplywem" i takie tam). Chociaz sam juz nie wiem
        co o tym myslec, bo oni, ci moi koledzy, z reguly mowia prawde...

        Jak juz, to jezdze za miasto na ryby.
        A jak ryby, to nie "magic mushrooms", ani nawet butelka piwa... Takie mam
        zelazne zasady, wyniesione jeszcze z Polski, a dokladnie od mojego sp. sasiada,
        z ktorym jezdzilem na ryby. Zawsze powtarzal, ze nie mozna mieszac alkoholu z
        rybami... Chlopcem jeszcze bylem, ale jego (bardzo dobra!) nauke zapamietalem
        na cale zycie.

        A w Australii wiosna na calego. Dzisiaj mamy piekne, blekitne niebo i jest, o
        dziwo, nawet cieplo. Chce sie zyc w takie dni. Juz zaczynaja kwitnac drzewa
        migdalowe (te, te na ktorych rosna migdaly), pomarancze (o ktorych juz kiedys
        pisalem) i miliony innych roslin budzacych sie do zycia. Warto tu byc na
        wiosne, bo faktycznie wiosna w Australii jest niesamowita.
        • white.falcon Re: Troche przesadzilem z tymi halucogennymi grzy 12.09.06, 21:51
          Quickly, a może koledzy opowiadają nie o realnych rzeczach, tylko o wizjach,
          powstających po spożyciu tego wywaru? Jak jeszcze dodają do tego dodatkowe
          barwy, to historie mogą być całkiem logiczne i wiarygodnie brzmiące, choć
          powstałe tylko w wyobraxni jednego z drugim. :-)

          Czy złowiłeś jakieś ciekawe okazy? O, i miałam zapytać się Ciebie, a
          zapominałam - czy w wodach australijskich żyją jakieś kalmary, krewetki,
          morskie ogórki, czy jakieś takie stwory, które mozna jeść, a w Polsce nie są
          one znane? Dlaczego pytam - kiedyś jadłam morskiego ogórka i bardzo mi
          smakował. Jest to takie coś w rodzaju kalmara, co zaatakowane wypluwa
          wnętrzności, zostawiając je na pożarcie napastnikowi, a samo umyka. Potem te
          jego bebeszki odbudowują się. Nie wiedziałam o istnieniu tego stwora do
          momentu, gdy go zjadłam jako potrawę.

          Jak ja zazdroszczę Ci wiosny! Jak się miewa Twój ogród? Jakieś eksperymenty z
          kwiatami prowadzisz? :-)
          • quickly Re: Troche przesadzilem z tymi halucogennymi grzy 13.09.06, 10:55
            white.falcon napisała:
            > O, i miałam zapytać się Ciebie, a
            > zapominałam - czy w wodach australijskich żyją jakieś kalmary, krewetki,
            > morskie ogórki, czy jakieś takie stwory, które mozna jeść, a w Polsce nie są
            > one znane? Dlaczego pytam - kiedyś jadłam morskiego ogórka i bardzo mi
            > smakował. Jest to takie coś w rodzaju kalmara, co zaatakowane wypluwa
            > wnętrzności, zostawiając je na pożarcie napastnikowi, a samo umyka. Potem te
            > jego bebeszki odbudowują się. Nie wiedziałam o istnieniu tego stwora do
            > momentu, gdy go zjadłam jako potrawę.
            --------------------------------------------------------------------------------
            Mam strasznie malo czasu dzisiaj. Co do ogorkow morskich, to nie maja wiel
            wspolnego z kalmarami. Faktycznie przypominaja wygladem ogorki, jak sie je
            nacisnie to wytryskuje z nich woda. Dobra przyneta na ryby. Jak juz, to chyba
            bardziej przypominaja w konsystencji i wygladzie... hmmm... chyna slimaki.

            Krewetki (prawns) lowi sie siatka, ktora wrzuca sie szerokim lukiem do wody
            (cast net), albo w nocy podbierakiem i przy pomocy latarki. Cena krewetek w
            sklepie, to jakies $17-$22 dolary za kilogram. A kilogram przy dobrych
            ukladach mozna wyciagnac z wody w pol godziny (wiec sie oplaca), ale nie zawsze
            i nie wszedzie.

            To tyle na razie,
            serdecznie pozdrawiam
    • meduza4 Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 12.09.06, 11:13
      Quickly, z nieba mi spadłeś, myślałam o Tobie przez weekend jak nigdy.

      Gdzie u diaska, można iść w okolicach ZG na jakieś kozaki czy prawdziwki?
      Natargałam się, jak porąbana, z 5 kilo sitaków i podgrzybków z lasku koło
      lotniska na Przylepie... a tu kobita idzie i niesie 5 czy 6 ogromnych czerwonych
      kozaków...

      Wieczna hańba dla mnie, wieczna hańba :-(
      • kobietabezserca Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 12.09.06, 22:57
        a coście sie tak baby w to babie lato na grzyby uwziely!!!!>?;)))
        • white.falcon Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 12.09.06, 23:08
          Jak nie ma kogo zbierać, to i grzyby nadadzą się, nieprawdaż, Kobieto? ;-)
      • quickly Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 13.09.06, 11:18
        meduza4 napisała:
        > Quickly, z nieba mi spadłeś, myślałam o Tobie przez weekend jak nigdy.
        -------------------------------------------------------------------------------
        To ktos mysli o mnie? Tu mnie zaskoczylas meduza4...

        > Gdzie u diaska, można iść w okolicach ZG na jakieś kozaki czy prawdziwki?
        > Natargałam się, jak porąbana, z 5 kilo sitaków i podgrzybków z lasku koło
        > lotniska na Przylepie... a tu kobita idzie i niesie 5 czy 6 ogromnych
        > czerwonych kozaków...
        --------------------------------------------------------------------------------
        W okolicach Przylepu, to raczej wielu grzybow nie nazbierasz. Nie te lasy, nie
        te tereny...
        Jak juz, to okolice Starego Kisielina (to najblizej Zielonej). Za wioska, za
        wiaduktem kolejowym skrecasz w lewo, jedziesz jakies 3 kilometry i po prawej
        stronie jest ciekawy las.

        Prawdziwe Eldorado znajduje sie w Puszczy Rzepinskiej. Wsiadasz rano na stacji
        (peron II, albo III) do pociagu Czerwiensk-Rzepina-Kostrzyn. Po 45 min.
        wysiadasz na stacji Pliszka (52km od Zielonej Gory). Las zaczyna sie juz od
        stacji Pliszka (Do 1976 r. nie bylo na stacji elektrycznosci, a druznik
        sprzedawal bilety przy lampie naftowej). W zasadzie dookola to tam jest tylko
        las - jeszcze chyba posadzony prze Niemcow. Chodzisz po tym lesie caly dzien i
        nie spotkasz drugiego grzybiarza. A jak spotkasz, to bedzie "zawodowiec", bo
        ci najbardziej wytrawni przyjezdzaja tutaj nawet, az ze Slaska. Naprawde warto
        tu przyjechac.
        Szkoda, ze mnie tam teraz nie ma (tzn. w Polsce). Pojechalibysmy razem. Znam
        te tereny jak swoja kieszen. Czasami grzybow jest tam tyle, ze nie dasz rady
        ich wszystkich zabrac do domu. Wtedy "lapcie" sie wyrzuca i zabiera co mniejsze
        borowiki - ale, to jest juz grzech... Mam swoje miejsca na sowy (kanie), a w
        pazdzierniku i listopadzie (jak cieply) mam wyprobowane miejsca na zielonki.
        Kozaki raz moglem kosic "Bizonem". Wiem gdzie dopasc wiaderko opieniek, a gdzie
        zawsze wysypuje kurkami i rydzami.

        Ale kiedys, jak juz bede w Polsce, to pojedziemy razem. Chcesz?

        • meduza4 Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 13.09.06, 12:59
          Quickly, Ty nie gadaj tyle, Ty do tej Polski przyjeżdżaj i lecimy razem na te
          grzyby jak dwa tajfuny :-)

          Za namiary na grzyby dzięki... chociaż co mi tak tłumaczysz, który grzyb który i
          objaśniasz topografię? ;-PPP

          Powiem Ci w sekrecie... więc nie mów nikomu... że urodziłam się i wychowałam
          nieopodal Puszczy Świętokrzyskiej i miałam tak z 5 lat, kiedy przy okazji wizyt
          u dziadków rodzice zaczęli zabierać mnie na grzyby :-)
          • quickly Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 13.09.06, 13:30
            meduza4 napisała:

            > Za namiary na grzyby dzięki... chociaż co mi tak tłumaczysz, który grzyb
            który i objaśniasz topografię? ;-PPP
            --------------------------------------------------------------------------------
            Ja chcialem tylko Ci zaimponowac tym, ze ja jeszcze nie jest az taki stary
            grzyb i nie bardzo cierpie na skleroze, i jeszcze cos tam pamietam. No tak,
            ale o czym to ja chcialem napisac...? Acha... to ze w Gorach Swietokrzyskiem
            nie bylem, ale wiem ze tam w czasie wojny grasowali partyzanci. I Zeromski tam
            mieszkal, zdaje sie ze w Kielcach (nie bardzo podlym miescie). Ale Kielce
            raczej metroplia nie sa. Biedne, male i zapomniane... A same Gory
            Swietokrzyskie, to zadne tam gory! E tam... po prostu takie wieksze plaskie
            pagorki, takie same jak tutaj w Australii.

            Zielona Gora, to jest dopiero gora! Niedosyc, ze to gora, to jeszcze zielona,
            a w ziemie nawet biala.

            Pewnie, ze przyjade do Polski. Inaczej nie byloby zadnego sensu, zeby zyc. W
            nastepnym roku wpadne na urlop. Na trzy miesiace: czerwiec, lipiec, sierpien i
            kto wie moze nawet i pol wrzesnia.

            Kiedys Cie pytalem (bo mieszkasz w Przylepie), czy obilo Ci sie o uszy
            nazwisko: Krolik? On byl z Przylepu. Gosc (juz umarl), mial ferme kur...
            jestem ciekaw, kto po nim przejal cala jego schede?
            • meduza4 Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 13.09.06, 15:17
              He, he Quickly, aleś mnie ubawił ;-PPP

              Kielce to chyba nawet ciutkę większe są od Zielonej Góry, może nawet ze dwa razy
              (jeśli chodzi o liczbę mieszkańców, ale nie sprawdzałam dokładnie). W każdym
              razie miasto jako takie ani biednym, ani małym nazwać nie można. W przemyśle
              metalowym, elektrotechnicznym czy "cementowym" to tam przy odpowiednich
              kwalifikacjach i dobrych znajomościach można dostać bez problemu pracę, a wiesz,
              że teraz praca to naprawdę rzadkość w Polsce.

              No to jesteśmy na ten następny rok umówieni w porze urlopowej... tylko Ty ciągle
              obiecujesz to samo co roku tylko coraz to innej osobie :-(

              O tej fermie kur nic nie wiem, a o właścicielu tym bardziej. Ja sobie na
              uniwersyteckim garnuszku spokojnie w tych cholernych "barakach" przy rondzie
              mieszkam...
              • quickly Z reguly dotrzymuje slowa... 14.09.06, 01:59
                meduza4 napisała:
                > No to jesteśmy na ten następny rok umówieni w porze urlopowej... tylko Ty
                ciągle obiecujesz to samo co roku tylko coraz to innej osobie :-(
                --------------------------------------------------------------------------------
                Dziekuje pieknie za przyjecie mojego zaproszenia.

                Wbrew pozorom nie obiecalem tego, az tak wielu osobom. Nie martw sie, ze jestes
                jedna z tuzina innych...

                Najpierw byla calineczka, ale Ona juz dawno o mnie zapomniala. Wcale jej sie
                nie dziwie... Chociaz ja o niej nie zapomnialem...

                Pozniej byla white. falcon i jak sie nic nie zmieni, to moze uda mi sie ja
                zaprosic na kawe w slonecznej Warszawie.

                Jeszcze pozniej bylo zaproszenie na "zimne nozki", ale to juz bylo tak dawno...

                No i teraz Tobie tez, meduza4, obiecalem, ze pojedziemy razem na grzyby do
                lasu. Zadnych w tym podtekstow nie ma. Lasy wokol Pliszki sa calkiem spore...
                zawsze dziewczynie bedzie razniej jechac z kims, niz zupelnie samej.
                Ja to co innego. Moge zawsze jechac sam. Wiesz, w wieku 11 lat jezdzilem juz
                sam na ryby (pociagami, PKS-em), czasami jezdzilem ze starszymi kolegami. Ale
                ci starsi koledzy byli, co tu duzo pisac, po prostu glupi i nie potrafili sie
                odpowiednio zachowywac nad woda. Zaczelem wiec jezdzic z doroslymi. Wiele sie
                od nich nauczylem - szkoda, bo juz nigdy wiecej nie pojade z nimi na ryby
                (wszyscy juz spoczywaja na Wroclawskiej...).

                Na jakiej uczelni pracujesz?
                Czy to jest Uniwersytet Zielonogorski?
                Znam tam jedna osobe, wykladowce... Moze to nasz wspolny znajomy.
                • meduza4 Re: Z reguly dotrzymuje slowa... 14.09.06, 11:57
                  quickly napisał:

                  > Dziekuje pieknie za przyjecie mojego zaproszenia.
                  >
                  > Wbrew pozorom nie obiecalem tego, az tak wielu osobom. Nie martw sie, ze jestes
                  >
                  > jedna z tuzina innych...


                  Ja się martwię, że obiecałeś, a jednak nie dotrzymasz słowa ;-PPP
                  Bo byłby to istny cud na d Odrą, gdybyś dotrzymał...

                  >
                  > No i teraz Tobie tez, meduza4, obiecalem, ze pojedziemy razem na grzyby do
                  > lasu. Zadnych w tym podtekstow nie ma. Lasy wokol Pliszki sa calkiem spore...
                  > zawsze dziewczynie bedzie razniej jechac z kims, niz zupelnie samej.


                  Quickly, z Ciebie to musi być strasznie poczciwy chłop i to tak poczciwy, że się
                  serce ściska. No przecież wiadomo, że jak "dziewczyna" sama się po lesie za
                  grzybami włóczy to i przystojnego leśniczego poznać byłaby rada :-)

                  A to, że żadnych podtekstów nie ma... To w dzisiejszych czasach żadna zachęta ;-)))



                  > Ja to co innego.

                  Zdecydowzanie Quickly, Ty to co innego ;-PPP

                  >
                  > Na jakiej uczelni pracujesz?
                  > Czy to jest Uniwersytet Zielonogorski?
                  > Znam tam jedna osobe, wykladowce... Moze to nasz wspolny znajomy.

                  Ha! A jest tu jeszcze jakaś inna uczelnia? A tych wykładowców to znam tylko od
                  siebie z fizyki, bo trudno znać wszystkich.
                  • quickly Re: Z reguly dotrzymuje slowa... 15.09.06, 01:24
                    meduza4 napisała:
                    > Ha! A jest tu jeszcze jakaś inna uczelnia? A tych wykładowców to znam tylko od
                    > siebie z fizyki...
                    -------------------------------------------------------------------------------
                    To moze znasz p. Marka Swiątka? On wyklada wlasnie cos zwiazanego fizyka, ale
                    na Politechnice...
                    W Zielonej Gorze z tego co wiem, to sa dwie uczelnie. Politechnika (byla WSI -
                    do ktorej chodzilem) i Uniwersytet (czyli byla WSP).
                    Meduz4, do kraju przyjade - to jest prawie, ze pewne, ze w przyszlum roku -
                    gdzies tak na poczatku czerwca. Musze. Wlasnie (w tym roku) kupilem kawaleczek
                    ziemi nad jeziorem. Musze go jeszcze przed smiercia zobaczyc, oczy nacieszyc...
                    • szszara.myszka Re: Z reguly dotrzymuje slowa... 15.09.06, 11:11
                      quickly napisał:

                      > ziemi nad jeziorem. Musze go jeszcze przed smiercia zobaczyc, oczy
                      nacieszyc..

                      O mamo! to Ty bidulo masz raka??
                      • justiz Do wyłącznej wiadomości 'szszarej.myszki'... 15.09.06, 11:26
                        Meduzo, Quickly i inni - proszę nie czytać poniższej informacji. :-)

                        To wyłąvcznie dla 'szszarej.myszki'

                        --------------------------------------------------------------------

                        szszara.myszka napisała:

                        > O mamo! to Ty bidulo masz raka??

                        Jeśli Ty dzięki takim żartom chcesz przestać być "szarą mychą", to Ci się w
                        pewnym sensie udało! Tyle, że teraz jesteś pewnie zielona, albo
                        wręcz "zzieleniała" - z zazdrości, złości i ze złosliwości...

                        Weź sobie gumową pałkę i pierdyknij się w potylicę, zanim napiszesz równie
                        kretyński żart do kogokolwiek!
                        • wiarusik Re: Do wyłącznej wiadomości 'szszarej.myszki'... 15.09.06, 11:45
                          Słuszna uwaga.
                        • meduza4 Re: Do wyłącznej wiadomości 'szszarej.myszki'... 15.09.06, 11:47
                          justiz napisała:

                          > Meduzo, Quickly i inni - proszę nie czytać poniższej informacji. :-)
                          >
                          > To wyłąvcznie dla 'szszarej.myszki'
                          >

                          Przeczytałam i tak trochę jednak wstawię się za Myszką. Quickly tak narzeka
                          i marudzi już od paru lat. I wiecznie umiera, umiera, umiera... i umrzeć nie
                          może ;-P

                          To samo mój ojciec: od trzydziestu paru lat słyszę, że następnych świąt pewnie
                          nie dożyje (szacowny tata). Faceci jak już zaczną biadolić... to na maksa, że
                          się słuchać nie da ;-PPP
                          • wiarusik Re: Do wyłącznej wiadomości 'szszarej.myszki'... 15.09.06, 11:50
                            To tak jakby rzekła:"O rany bidulo-ty masz AIDS!"
                            Beztroski,głupkowaty ton dotyczący pewnej kategorii chorób jest nie na miejscu.
                            • meduza4 Re: Do wyłącznej wiadomości 'szszarej.myszki'... 15.09.06, 13:39
                              Wiarusiku, a czy na miejscu jest beztroski głupkowaty ton dotyczący przewidywań
                              własnej śmierci?

                              Quicky pobiadolił, Myszka w dosadnych słowach pokazała, co o tym myśli i tyle...
                              • justiz Quickly przepraszam... 15.09.06, 14:15
                                ..., że schrzaniłam Ci bardzo sympatyczny wątek..
                                Wyszło na to, że jestem największą pieniaczką na tym forum. Trudno.. hehe

                                To już ostatnie słowa, które kieruję do Meduzy..

                                meduza4 napisała:

                                > Wiarusiku, a czy na miejscu jest beztroski głupkowaty ton dotyczący
                                przewidywań
                                > własnej śmierci?
                                Zauważ, że ten "beztroski głupkowaty ton" Quickly odniósł do samego siebie.
                                I to właśnie jest ta delikatna różnica między byciem "marudą", a byciem
                                bezmyślną..

                                Pomyśl jeszcze o tym, że ten facet żyje "2 dni drogi" stąd i skoro pisze tutaj
                                od kilku lat - to chyba można uznać, że to Jego - pewnego rodzaju - kontakt z
                                krajem i może jakaś rozrywka (w polskiej wersji językowej - hehe).
                                A melancholia może wynikać z tęsknoty i tej nadziei na szybki przylot tutaj, o
                                której pisze, więc może zamiast głupiutkich żartów, napisać mu coś
                                interesującego i naprawdę śmiesznego! Humor będzie miał lepszy, może się
                                uśmiechnie i melancholia może na chwilkę mu przejdzie?
                                Nie wydaje mi się, żeby Quickly był banalnym człowiekiem, w nudzie
                                przeżywającym swoje życie (i takie wrażenie odnoszę po kilkumiesięcznej
                                bytności na FR), więc nie sądzę, aby spieszyło mu się do piachu.. hehe
                                A właściwie, wcześniej czy później, wszyscy się tam znajdziemy! hehe

                                Meduzka, uderz się w swoje (zapewne ponętne) piersi i przyznaj mi rację!
                                Buziaki! :-***
                                • meduza4 Re: Quickly przepraszam... 15.09.06, 14:47
                                  Racji przyznać Ci nie mogę ;-PPP Prosiłam niedawno Quickly'ego o udział w
                                  znacznie ciekawszym wątku, miał mi coś poopowiadać (deklarował, że może to robić
                                  godzinami), wpisał się kilka razy... i na tym sprawa się skończyła. I jeszcze
                                  marudzi od 5 lat, że umiera... Zabrałby się za to opowiadanie to od razu by ożył
                                  :-DDD

                                  Ewentualnie zakochałby się we mnie, to mało, że ożyłby... to od razu by
                                  odmłodniał ;-PPP
                          • justiz Re: Do wyłącznej wiadomości 'szszarej.myszki'... 15.09.06, 12:03
                            meduza4 napisała:

                            > Przeczytałam i tak trochę jednak wstawię się za Myszką. Quickly tak
                            narzeka
                            > i marudzi już od paru lat. I wiecznie umiera, umiera, umiera... i umrzeć nie
                            > może ;-P

                            Nie wiem, "od kiedy umiera" quickly (przyznam, że samo napisanie tego nie
                            przyszło mi z łatwością..), bo na forum jestem dokładnie od początku czerwca
                            tego roku, ale gdyby ta "zabawna" 'mycha' napisała to w takiej formie jak Ty -
                            to nie byłoby w tym nic bulwesującego.. :-)
                            Ja też chciałabym umrzeć młodo, a jeśli miałabym długo żyć - to wyłacznie w
                            zdrowiu, "pędzie" i mieć do końca swoich dni ciekawe życie! Ale, czy to może
                            oznaczać, że mam jakąś przewlekłą chorobę? Zastanów się jeszcze raz!

                            A poza tym, miałaś nie czytać tego co napisałam !!! hehehe

                            > To samo mój ojciec: od trzydziestu paru lat słyszę, że następnych świąt pewnie
                            > nie dożyje (szacowny tata). Faceci jak już zaczną biadolić... to na maksa, że
                            > się słuchać nie da ;-PPP

                            Bo, w Jego życiu nie dzieje się nic ciekawego - emerytura, kapcie, piwo, obiad
                            podstawiony przed nos i telewizor!
                            Mój tato, ma tyle na głowie (choć też nie pracuje), że ostatnio powiedział, że
                            nie chce w domu jakiegoś mojego nowego "narzeczonego", który okaże
                            się "gamoniem", bo nie ma już sił na zajmowanie się jeszcze moimi problemami.
                            A mój tato z tych "z dużymi pięściami", jak trzeba to potrafi ich użyć!!! hehehe
                            • meduza4 Re: Do wyłącznej wiadomości 'szszarej.myszki'... 15.09.06, 13:36
                              Quickly?! Quickly to bodajże co najmniej 4-5 lat umiera o ile nie dłużej. Mniej
                              więcej na taki czas datują się początki naszej forumowej znajomości. Tylko kilka
                              lat temu to jeszcze ludziom wirtualnego browara proponował, czasem coś
                              optymistycznie zagadał...

                              A teraz to niech już wraca do tej Polski, albo go wyleczymy z tej melancholii,
                              na grzybach lub nad jeziorem... albo wykończymy całkiem, co się człowiek ma
                              przez następne 5 lat męczyć ;-PPP

                              Jak to Quickly przeczyta... to mnie udusi i będą od razu dwa forumowe pogrzeby.
                              Proponuję za wczasu zarządzić zrzutkę na wieńce ;-)
                    • meduza4 Re: Z reguly dotrzymuje slowa... 15.09.06, 11:44
                      quickly napisał:


                      > To moze znasz p. Marka Swiątka? On wyklada wlasnie cos zwiazanego fizyka, ale
                      > na Politechnice...

                      Jezu, Quickly, nie ma tu od 5 lat, albo nawet dłużej żadnej Politechniki, a na
                      moim wydziale nie ma takiego gościa. Może jest na mechanicznym, albo już nie
                      pracuje.


                      > W Zielonej Gorze z tego co wiem, to sa dwie uczelnie.

                      Quickly, litości, źle wiesz: jest tylko jedna uczelnia :-(

                      > Politechnika (byla WSI -
                      > do ktorej chodzilem) i Uniwersytet (czyli byla WSP).

                      Z takiej miernoty jak WSP to nawet w naszym kraju nie da się zrobić
                      Uniwersytetu, więc połączyli dwie uczelnie w jedną. Zresztą jest strona
                      uniwersytecka, znajdziesz wszystko co potrzeba www.uz.zgora.pl/


                      > Meduz4, do kraju przyjade - to jest prawie, ze pewne, ze w przyszlum roku -
                      > gdzies tak na poczatku czerwca. Musze. Wlasnie (w tym roku) kupilem kawaleczek
                      > ziemi nad jeziorem. Musze go jeszcze przed smiercia zobaczyc, oczy nacieszyc..
                      > .

                      No dobra to czekam przy tym jeziorze. A tak w ogóle to Ty już umierasz??? ;-)
                      • szszara.myszka Re: Z reguly dotrzymuje slowa... 15.09.06, 11:46
                        meduza4 napisała:

                        > No dobra to czekam przy tym jeziorze. A tak w ogóle to Ty już umierasz??? ;-)

                        Nie ma sie z czego smiac. On przeciez wyraznie pisze ze umiera Meduzo.

                        • meduza4 Re: Z reguly dotrzymuje slowa... 15.09.06, 11:48
                          Gdzieś wyżej napisałam do Justiz, że mój ojciec też tak ma... odkąd sięgam
                          pamięcią ;-PPP
          • tysprowda Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 16.09.06, 23:37
            w Polsce pelno grzybow, bo Polacy pouciekali z Polski:(, nie ma komu zbierac
            • pollka Re: W Polsce jest "babie lato"... a w lesie grzyb 18.09.06, 02:36
              Podobno Chinczycy masowo wykupuja ziemie w Polsce
    • maly.jasio Czy na Antypodach jest teraz "Meska Zima"??? :))) 15.09.06, 13:53
      Bo tak chyba powinno byc? :)
      • quickly dla szszara.myszka... 16.09.06, 00:42
        Nie, nie mam raka. Dwa razy w roku mam obowiazkowe badania lekarskie i pare
        miesiecy temu wyszlo na to, ze jestem caly i zdrowy.

        No tak... ale przeciez kazdy kiedys musi umrzec - to rzecz pewna.
        Wiec sobie wykombinowalem, ze jak juz, to dobrze mniec swoje z gory upatrzone
        miejsce "pochowku".
        Cmentarz odpada... tam jest za tloczno, a ja nigdy nie przepadalem za sciskiem,
        ludzmi... czulbym sie zle na te tlumy lezace pod szarymi, sliskimi i zimnymi
        nagrobkami. Do tego mialbym jeszcze ogladac co roku, 1 listopada, caly ten cyrk
        zwiazany z Dniem Zmarlych? No wybacz, ale chyba bym sie w grobie przekrecil...

        Znalazlem sobie ladny kawaleczek ziemi nad samym jeziorem. Tak jak pisalem
        dookola jest piekny, bukowy las. Pojade do Polski zobaczyc to na wlasne oczy.
        Chyba domyslasz sie calej reszty...

        (Koszta kremacji - $1400-$1500, przesylka $120, inne oplaty, to jakies gora
        $200, wiec nie jest tak zle, a moje "szalenstwo" miesci sie w granicach
        zdrowego rozsadku...)
        • quickly dla justiz... 16.09.06, 00:46
          justiz, czy ja moglbym sie na Ciebie pogniewac!?
          Przeciez kiedys Ci napisalem, ze bardzo Cie lubie...
          Tak mi sie wydaje, ze jestes znakomitym materialem na zone. Mam taki
          niesamowity instynkt (odziedziczony po mamie), i czuje, ze przy tobie bym sie
          nie nudzil.
          • quickly dla meduza4... 16.09.06, 01:09
            To prawda, nieco za duzo pisze o smierci i umieraniu...

            justiz napisala, ze: "...Bo, w Jego życiu nie dzieje się nic ciekawego -
            emerytura, kapcie, piwo, obiad podstawiony przed nos i telewizor!"
            Na szczescie zadna z tych rzeczy sie nie zgadza. Na emeryturze jeszcze nie
            jestem, nawet cieplych kapci nie mam, obiad robie sobie sam (wtedy, jak cos
            znajde w lodowce, zeby to cos ugotowac), ale najczesciej cos zjem w kantynie,
            telewizje czasami ogladam, ale jak widze to cale zaklamanie i farmazony, to od
            pewnego czasu dalem sobie z tym spokoj...

            Zawsze myslalem, ze w Zielonej Gorze sa dalej, caly czas, dwie oddzielne
            uczelnie. Jak widzisz z moimi wiadomosciami jestem 10 lat za murzynami.

            To ja juz pisze na tym forum od kilku lat!? Tak... to rzeczywiscie prawda.
            Jak ten czas leci. Przewinelo sie przez to forum mnostwo osob. Pamietam,
            pisala tu kiedys taka sympatyczna Pani kasia...
            Ale bylo tu tez i duzo zwyklych pieniaczy... ale tych bylo znacznie mniej.
            Scigaly mnie tutaj bezlitosnie, za moje czasami, powiedzmy, "frywolne" pisanie,
            rozne osoby (w sumie mile dziewczyny). Juz pozapomnialem ich nikow... jedna z
            nich zdaje sie byla pani o niku "kobbieta"... jakos tak... Ile one mi
            nawrzucaly!!! Ze tepak, prostak i zero... Ze jestem skora, fura i komora... do
            tego burak i ogorek... Ale ja wcale nie mam do nich zadnego zalu, wrecz
            przciwnie, zawsze milo pomysle o kazdej...
          • justiz od justiz... 16.09.06, 01:17
            Witaj Quickly! A co ty tutaj robisz w sobotę (bo u cebie chyba już sobota..)?
            Bardzo mi głupio za ten wątek - jeszcze raz przepraszam.

            quickly napisał:

            > justiz, czy ja moglbym sie na Ciebie pogniewac!?
            > Przeciez kiedys Ci napisalem, ze bardzo Cie lubie...

            Miło mi. Chociaż zdaje mi się, że Ty tak jak i ja - wszystkich lubisz, a swoje
            i tak myślisz.. hehe

            > Tak mi sie wydaje, ze jestes znakomitym materialem na zone. Mam taki
            > niesamowity instynkt (odziedziczony po mamie), i czuje, ze przy tobie bym sie
            > nie nudzil.

            A na to, to gwaracji żadna kobieta pewnie Ci nie da.. ;-)

            Pani Wiosna już do Ciebie przyszła? Ładna jest tego roku? :-)
            • quickly Re: od justiz... 16.09.06, 01:24
              Ja dzisiaj i jutro pracuje. Wiadomo, sluzba nie druzba...
              Ale za to dostane dwa dni wolnego.
              U nie faktycznie jest wiosna. Dzisiaj rano, jak szedlem do pracy, to po drodze
              zerwalem kilka galazek jasminu (teraz ladnie pachna na biurku), do tego
              zerwalem tez dwie cytryny z drzewa (bo rosly przy drodze) - beda dzisiaj do
              herbaty...

              A dlaczego Ty nie spisz? W Polsce jest teraz, niech pomysle... jest chyba po
              12 w nocy.
              • justiz Re: od justiz... 16.09.06, 01:43
                JAŚMIN... Mmmmm Cudnie pachnie! Za 1,5 tygodnia jadę na Djerbę do Tunezji i jak
                byłam tam poprzednio, to akurat była wiosna i wszędzie czuło się w powietrzu
                zapach jaśminu... ;-)

                "..Zerwałem sobie cytrynę.." hihi U nas sprzedają w doniczkach drzewka owocowe
                (już z owocami), nawet chciałam sobie kupić, ale nie wiem, czy w doniczkach da
                się je utrzymać..

                W Polsce jest już prawie 2.00 w nocy! Pisaliśmy sobie, a teraz, jak to mówi moja
                babcia "sen mi uciekł". Ale ja jutro nie pracuję, więc się tym nie przejmuję!
                • quickly Re: od justiz... 16.09.06, 02:02
                  Z tymi cytrynami,to moze wyszlo tak, ze sie przechwalam... bo sobie ide do
                  pracy i po drodze zrywam cytryny... Ktos to przeczyta i pomysli... jaki z tego
                  quickly'ego burak!
                  Ale wcale tak nie jest! Troche sie boje zrywac te cytryny, bo po drodze sa w
                  zasadzie tylko trzy drzewka, ktore moge obskoczyc. Z dwoch pierwszych, ktore
                  rosna przy ulicy, przechodnie juz pozrywali co lepsze i nizej wiszace owoce.
                  Zostalo jeszcze troche nieco zielonych, ale wysoko u gory. Ale, ze swoj wzrost
                  mam i podskoczyc tez potrafie, wiec zawsze taka pol-zolt0-zielona zerwe.

                  To trzecie drzewko rosnie na posesji jakiegos Greka (typowa zabudowa dla tej
                  nacji). Greckie drzewko jest spore, a jego galezie wystaja poza dwumetrowy,
                  ceglany plot. Wszystkie cytryny na nim sa duze i zolte. Ale i tutaj widac
                  wyraznie, ze przechodnie zrobili swoje... Pozrywali wszystkie rosnace nizej
                  owoce. Dobrze, ze ulica jest troche na uboczu, wiec jak sie dobrze zepne, to
                  jakas cytryne lub dwie zawsze "wyskocze"... Jest jeszcze i czwarte drzewko, ale
                  trzeba by bylo wejsc na wjazd do posesji, troche sie boje i wstydze. Wjazd
                  nalezy do do domu, w ktorym nikt chyba nie mieszka, ale jest przy ruchliwszej
                  drodze... lepiej wiec nie wywolywac wilka z lasu.

                  • novvela Jestem w szoku, myslalam ze Justiz to mezczyzna! 16.09.06, 10:35
                    Justiz napisala
                    'Jeśli Ty dzięki takim żartom chcesz przestać być "szarą mychą", to Ci się w
                    pewnym sensie udało! Tyle, że teraz jesteś pewnie zielona, albo
                    wręcz "zzieleniała" - z zazdrości, złości i ze złosliwości...
                    Weź sobie gumową pałkę i pierdyknij się w potylicę, zanim napiszesz równie
                    kretyński żart do kogokolwiek!"
                    ------------------------
                    Weszlam na to Forum i przeczytalam ten watek.
                    Bylam pewna ze Justiz to facet, bo nik(justiz) jest meski,sposob w jaki sie
                    wyraza,slownictwo, agresja. Chlop i tyle...
        • szszara.myszka Re: dla szszara.myszka... 18.09.06, 02:44
          quickly napisał:
          >
          > No tak... ale przeciez kazdy kiedys musi umrzec - to rzecz pewna.
          > Wiec sobie wykombinowalem, ze jak juz, to dobrze mniec swoje z gory upatrzone
          > miejsce "pochowku".

          Najwidoczniej fascynuje Cie umieranie. Jak wierzysz w Boga, to nie ma strachu
          jest przeciez "pozazycie"
          • quickly Re: dla szszara.myszka... 18.09.06, 03:18
            szszara.myszka napisała:

            > Najwidoczniej fascynuje Cie umieranie. Jak wierzysz w Boga, to nie ma strachu
            > jest przeciez "pozazycie"
            -------------------------------------------------------------------------------
            E tam, ze zaraz fascynuje mnie umieranie...
            Po prostu umieranie, to normalna rzecz. Po co mam komus obcemu robic klopot
            swoim cialem, prawda?
            Oczywiscie, ze kazdy z nas zobaczy zaraz w kilka sekund po smierci, ten
            legendarny bialy tunel, cieplo i poczucie szczescia... i bedziemy sobie szli do
            tego swiatla na koncu tunelu, coraz bardziej szczesliwsi (o ile jakis lekarz-
            debil nas nie przywroci w tym czasie do zycia). No tak ale zanim sie to
            stanie, to ludzie wylatuja ze swojego ciala i szybuja nad tym swoim cialem i za
            zadna cholere do tego ciala nie chca wracac... I wszystko widza i pozniej o tym
            opowiadaja... Slyszalas cos o tym?
            • szszara.myszka Re: dla szszara.myszka... 18.09.06, 03:29
              quickly napisał:

              > Oczywiscie, ze kazdy z nas zobaczy zaraz w kilka sekund po smierci, ten
              > legendarny bialy tunel, cieplo i poczucie szczescia...
              za zadna cholere do tego ciala nie chca wracac...

              Slyszalam i wierze w to.Nie boje sie smierci, bo wiem,ze potem bedzie jeszcze
              piekniej.
              • justiz Pozdrowienia dla 'szszara.myszka' :-) 18.09.06, 11:55
                Ale zanim trafisz do tego pięknego raju, to ja mam dla Ciebie propozycję tu i
                teraz.. :-)

                Jest tyle fantastycznych rzeczy, które można robić we dwoje, albo przynajmniej
                we dwie.
                Ja wiem, że moje towarzystwo pewnie daleko odbiega od tego, co mógłby Ci
                zaoferować Quickly, ale może, chociaż spróbujemy się... zaprzyjaźnić!
                Zaskoczona? :-)

                Dopiero teraz dostrzegłam, że masz w sobie tyle ciepła i wrażliwości i teraz
                już rozumiem, dlaczego nazwałaś się 'szszara.myszka' – to przez Twoją
                skromność, troskę o innych i.. jakby to powiedzieć.. cichy głos z oddali..
                Ja bardzo cenię sobie takie miłe osoby i mam jakąś nieodpartą potrzebę i chęć
                poznania ich bliżej..
                Dlatego, proszę Cię, napisz do mnie na prywatną skrzynkę, może poznamy się
                bliżej.. Wiesz, ja jestem bardzo spontaniczną i (może w to nie uwierzysz) miłą,
                tolerancyjną i ogólnie sympatyczną kobietą. Mam wiele ciekawych zajęć i
                zainteresowań – na pewno znajdzie się coś, co będziemy mogły robić razem.. :-)

                Mój pierwszy pomysł jest banalny, ale jaki ekscytujący..!
                Siłownia, a tam zajęcia z... kickboxingu!!! ;-)))
                Byłam raz, ale to takie wyczerpujące, chociaż niesamowicie odprężające!
                He! Pewnie myślisz, że Cię w coś wkręcam.. A, wcale nie! Bo to fantastyczna
                zabawa, wymagająca nie tylko dużej sprawności fizycznej, gibkości i giętkości,
                ale też.. inteligencji i sprytu!
                A poza tym, pomyślałam sobie, że to mogłaby być miła niespodzianka dla..
                naszego ulubieńca Quickly.
                No wyobraź sobie. Przyjedzie tutaj, a my urządzimy mu pokaz jakichś zapasów w
                kisielu, budyniu, czy innych słodkościach, albo.. pokaz walki bokserskiej z..
                (uwaga, ja wiem, że jesteś bardzo skromna) gołymi biustami!!! No i jak? Pomysł
                chyba fajny? Wiesz, ile wszyscy będziemy mieli radochy?! Ale najpierw trzeba
                poćwiczyć. Jestem jednak przekonana, że dla Quickly – Ty, jak i ja -
                choćby "padać na twarz", to się poświęcisz!

                Bardzo Cię proszę, skontaktuj się ze mną na priva!

                Justyna (z "a" na końcu) :-)
                • Gość: gość Re: Pozdrowienia dla 'szszara.myszka' :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.06, 12:16
                  Justiz, nie wątpię, że jesteś wrażliwa, ale naucz się panować nad emocjami na
                  forum. Nie "gryź" nieznanych Ci ludzi na dzień dobry a będziesz miała więcej
                  powodów do zadowolenia. Czasami zupełnie nie rozumiesz co piszą nieznane Ci z
                  forum osoby i zamiast poczekać na więcej wypowiedzi, albo poprosić o
                  wyjaśnienie, od razu korzystając z wybuchowości dorabiasz jakieś zbędne i
                  krzywdzące interpretacje.
                  Życzę więcej wyczucia i szacunku do ludzi, których nie znasz, bo wrażliwości Ci
                  nie brak.
                  • justiz Dla 'gościa' i innych życzliwych :-) 18.09.06, 13:38
                    Dziękuję niezidentyfikowany gościu za wpis..

                    Oczywiście wezmę sobie głęboko do serca Twoje uwagi na mój temat.. Rozumiem z
                    tego, że jesteś stałym bywalcem tego forum i wnikliwie czytasz i analizujesz
                    moje posty..

                    Jest jeszcze coś, czego nigdy nie pisałam o sobie (a Ty pewnie nie miałaś/łeś
                    tyle wyobraźni, aby to dostrzec), co z pewnością bardzo Cię zaskoczy i pozwoli
                    Ci zrozumieć moje "okropne" zachowanie, czyli mój głośny sprzeciw wobec
                    podłości i perfidii.

                    Wiesz, jest taki ból, nie fizyczny, który nosi się w sobie.. Są ludzie, którzy
                    mają takie doświadczenia, które naznaczają ich na resztę życia, noszą w sobie
                    taki ciężar, czasem już od chwili narodzin, którego nikt nie zrozumie.. Nikt,
                    kto sam tego nie doświadczył. To jest jak nieustanny ból, który czujesz gdzieś
                    w tyle głowy.. Ćmi i nigdy nie przechodzi.. W chwilach dużego przygnębienia,
                    emocji, które przywołują wspomnienia - ten ból jest nie do zniesienia, wypełnia
                    każdą najmniejszą cząstkę świadomości, wkrada się w każdą myśl.. i wierz mi,
                    bardzo trudno go zadusić..

                    Miły i życzliwy gościu, czy wiesz, o czym mówię?
                    • Gość: gość Re: Dla 'gościa' i innych życzliwych :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.06, 14:46
                      Nie znam wszystkich Twoich wpisów, zauważyłam jedynie agresywny atak tu, w tym
                      wątku, a potem gwałtowny zwrot Twojej wypowiedzi w innym kierunku.
                      Czy wiem o czym mówisz we wpisie powyżej skierowcanym do mnie?
                      Nie, nie wiem dokładnie, bo Ciebie ani Twojego życia nie znam. Mogę mieć
                      jedynie domysły, bo znając życiowe przykłady (moje własne też), nie jesteś
                      jedyną osobą na świecie, która nosi w sobie ból i strach jak lodową taflą
                      oddzielający od dobra.
                      Wiem za to, że właśnie ten ból powoduje wysuwanie kolców przy byle okazji, w
                      której nie radzimy sobie z emocjami, którym nikt nie jest winien. Ich twórcą
                      nie jest nikt inny tylko my sami i to my musimy nauczyć się panować nad nimi i
                      odpowiadać za nie. Jeśli jeszcze nie w pełni to potrafimy, albo co gorsza
                      przerzucamy je na innych, to znak, że czas wziąć jeszcze większą
                      odpowiedzialność za siebie,za słowa, za czyny. Nikt inny tej pracy za nas nie
                      wykona, a "kąsanie" innych pzrechodniów na forum nie jest dobrym rozwiązaniem.
                      Powodzenia i uśmiechu Ci życzę, bo mimo ostrych słów, które tu piszę, na pewno
                      z każdym dniem stajesz się jeszcze bardziej dobrą osobą, mimo doświadczenia
                      ciężaru z tyłu głowy.
                      • justiz Dla miłego 'gościa' :-)) 18.09.06, 15:25
                        Po raz kolejny bardzo dziękuję Ci za wpis, a słowa których użyłaś wcale nie
                        wydały mi się ostre. :-)

                        Bardzo spodobała mi się ta uwaga: "nie jesteś jedyną osobą na świecie, która
                        nosi w sobie ból i strach jak lodową taflą oddzielający od dobra".
                        Zgadzam się z tym. Wcześniej sama o tym wspomniałam, że nie jestem jedyną, ale
                        jedną z nielicznych, szczególnie uwrażliwionych na podłość i BRAK dobra!

                        Twierdzisz, że nie czytałaś innych wątków i innych moich wpisów? Szkoda.
                        Napisałaś też: "..."kąsanie" innych przechodniów na forum nie jest dobrym
                        rozwiązaniem". No i znów się z Tobą zgodzę. Ty jako anonimowa, ale niezwykle
                        życzliwa osoba możesz sobie na to pozwolić.
                        Ale powiedź tak szczerze, co bardziej nie spodobało Ci się w tym
                        moim "agresywnym" poście – forma, czy sam sens?

                        Bardzo się cieszę, że dostrzegasz poprawę mojego zachowania. Mogę Cię zapewnić,
                        że to dzięki takim miłym osobom jak Ty, dostrzegam swoje niedoskonałości.

                        Przesyłam moc serdeczności :-)
      • quickly dla maly.jasio... 16.09.06, 01:13
        "meska zima"???
        Jeszcze nie slyszalem o takim terminie...
        Na Antypodach jest teraz wiosna. Dzisiaj ma byc +20C. Kwitnie masa jasminu.
        Cena benzyny spadala do $1.17, wiec znow ludzie zaczeli wyjezdzac poza miasto
        na weekendy.
        • maly.jasio wez Ty sobie jaka kobiete... 17.09.06, 01:46
          A masz ich tu na forum conajmniej z piec, ktore Cie uwielbiaja...
          Gdyz mily czlowiek jestes...

          I Nie Grzesz wiecej...
          Panu Bogu Nadaremno...
          • quickly Re: wez Ty sobie jaka kobiete... 17.09.06, 02:08
            maly.jasio napisał:
            > A masz ich tu na forum conajmniej z piec, ktore Cie uwielbiaja...
            > Gdyz mily czlowiek jestes...

            Zeby to bylo takie proste!
            Ale na szczescie, juz niedlugo bede szanowanym panem emerytem, pojade do
            Polski, pierwszy raz zobacze na swoje oczy moje mieszkanie i kawaleczek ziemi,
            ktory kupilem w tym roku, i dzieci w szkole czekaja... (duzo opowiadania - ale
            zapewniam Cie ze to prawda).

            To moze wtedy... (Tylko, ze czasami los lubic platac figle, znam to dosknale z
            doswiadczenia. Ale przynajmniej mam, od wielu lat, plan...)
    • Gość: zahedan ja kiedyś jesc omlet z magic mushrooms IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.06, 06:43
      w indonezja-dobry on być :-)))))))))))))))))
      tylko potem spotkane ludzia dwa nosa mieć i cztery ręca
      • quickly czesc zahedan! 16.09.06, 07:10
        ...wszelki duch pana boga chwali!
        zahedan, to Ty jeszcze tu zagladasz?
        Pamietam byla kiedys straszna afera, jak tu wpadla Twoja zona... No tak, to
        byly czasy na tym forum - pamietam, wiele pan sie w Tobie kochalo...

        Zgadaza sie magic mushrooms rosna rowniez w Indonezji i na Nowej Gwinei. Ale
        kto by sie objadal grzybami, jak za pare groszy mozna tam kupic konopie
        indyjskie, albo "buaaj" (takie nasiona palmy, ktore posypuje sie odrobina
        wapna, w buzi robi sie z tego czerwona pasta - tez to troche kopie, ale slabo).
        • Gość: zahedan Re: czesc zahedan! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.06, 11:32
          qui pro quo-moja zona tu nigdy nie wpaść ;coś ci się z messja pomylić.
          konopija ja znać a mushroom nie znać i dlatego ja je zjeść.stare dzieje to byc
          • white.falcon Re: czesc zahedan! 17.09.06, 00:26
            Mater deter, Zahedan!!! I nie było Cię, głupi chłopie arabski tyle? Mam
            nadzieję, że tego zwrotu nie skrytykujesz, bo Arabem jesteś. Nie wybaczę Ci
            sprzedania kilimka komuś obcemu, niż Sokółce, ale może zbyt kiepsko o onego
            targowałam się? Za Tobą nie utrafisz... Jak się masz, Zahedanie? Co u Ciebie
            słychać? :-)
            • quickly Re: czesc zahedan! 17.09.06, 02:00
              white.falcon, w takim razie moze Ty pamietasz, kim byl ow gentelman (chyba z
              zawodu byl lekarzem), ktorego zona niespodzianie wpadla tu na forum i zaczela
              robic porzadek i "wyjasnienia"... Tym panem tez sie ineteresowaly panie z
              Romantiki.

              zahedan wspomnial messja, on juz tu dawno tez nie pisala - wiem, ze raczej nie
              przejawialiscie do siebie wiekszej sympatii - ale jestem ciekaw, co sie u niej
              dzieje...

              A ja spowrotem do pracy, moze uda mi sie niespostrzezenie wyjsc ze dwie-trzy
              godzini wczesniej... w koncu to niedziala, za oknem swieci slonce, blekitne
              niebo i jest... CIEPLO!!!

              Wczoraj po pracy pojechalem na ryby, na taki staw w miescie, niedaleko zreszta
              ode mnie. wszystkiego na godzinke, moze plotora. Zlowilem trzy pstragi, a
              wlasciwie pstrazki teczowe. Wypuscilem je spowrotem do wody - byly na
              pograniczu takiej dlugosci, gdzie czlowiek zastanawia sie czy je wziac na
              patelnie, czy wrzucic spowrotem do wody. Lowilem na blyski, a ze blysk ma
              potrojna kotwice, wiec i zahaczenia sa wieksze i trudniej ta kotwice wyjac z
              pyska ryb. Te trzy pstragi zaczepily sie raczej "mocno", mialem troche
              problemu z wyjeciem kotwicy z ich pyskow (chociaz robilem to jak mozna
              najdelikatniej).

              Nie wiem czy te ryby teraz przezyja, myslalem o tym po przyjezdzie do domu -
              moze trzeba bylo je lepiej wziac z soba i usmazyc. Moze to smieszne, ale
              lowilem ryby cale zycie, ale od kilku lat coraz z wiekszymi oporami zabijam
              zlowione ryby. Mysle sobie: "i co one takie zrobily, zebym przyjezdzal do nich
              nad wode i wbijal im do pyska hak, pozniej spanikowane wyciagam z wody i
              zabijam"?

              Kilka razy pojechalem na ryby, nawet nie rozlozylem wedki - a i tak czas
              zlecial mi szybciej, niz sie tego spodziewalem. Zaczelem obserwowac ptaki.
              Tyle tu lat mieszkam w Australii, a dopiero teraz widze ile tu jest ciekawych
              ptakow! I jest ich bardzo duzo! Codziennie przylatuje do mnie, do ogrodka,
              kukubara. Siada na przed oknem i czasami... spiewa. Ciekawy ten spiew. Od
              tego czasu jak sypie ziarno pozostawione po szczurku, ktory mi zdechl kilka
              miesiecy temu, to mam w ogrodzie zawsze sporo ptakow. Najwiecej wczesnie rano
              i sa to przewaznie roznej wielkosci papugi. Ale sa i inne...
      • koncowka Re: ja kiedyś jesc omlet z magic mushrooms 18.09.06, 00:33
        Zahedan, podobno jestes w Polsce juz pare lat jako lekarz?
        Napewno znasz polski jezyk, dlaczego wiec celowo ten nasz jezyk kaleczysz?
        Zabawne to nie jest, wrecz infantylne, irytujace, a napewno obrazliwe.
        • white.falcon Re: ja kiedyś jesc omlet z magic mushrooms 18.09.06, 00:43
          Ojej, nie nauczył się i tak jest. Napewno jest dobrym lekarzem i - zapewniam -
          bo go widziałam osobiście na żywo podczas jednego ze spotkań forumowych - jest
          miłym człowiekiem. Nie pisze złośliwie z błędami, więc można mu wybaczyć. :-)
          • quickly Jestem ciekaw gdzie urodziles sie zahedan... 18.09.06, 02:23
            Kiedys w szkole (tutaj w Australii) uczyl mnie "graphic design" pewien
            sympatyczny Egipcjanin (byl bardzo chory na cukrzyce i nie wiem, czy jeszcze
            zyje). Z Persem gralem notorycznie w szachy (w Iranie byl dyrektorem szkoly
            sredniej - a Australii nie mogl znalezc pracy). Z Libanczykami czasami siedze
            na molo i lowie ryby (calkiem fajnie mi sie znimi siedzi i rozmawia).

            Mialem do czynienia z innymi "o urodzie orientalnej", ale staralem sie nie
            pytac o ich miejsce urodzenia, zeby ich nie odstreczac od siebie. No ale teraz
            na swiecie jest nagonka na muzulmanow i innych "arabow" (a ze ja sam nie raz
            poczulem na swojej dupie, co to znaczy razim, wiec gotuje sie we mnie jak widze
            to, slysze i czytam o tym...)

            Zahedan, a takim razie jak chcesz, to napisz skad jestes... Swiat nie jest taki
            duzy. moze tam kiedys bylem?
            • quickly dla justiz od quickly'ego... 19.09.06, 01:45
              justiz napisalas, ze:
              "...Mój pierwszy pomysł jest banalny, ale jaki ekscytujący..!
              Siłownia, a tam zajęcia z... kickboxingu!!! ;-)))
              Byłam raz, ale to takie wyczerpujące, chociaż niesamowicie odprężające!
              He! Pewnie myślisz, że Cię w coś wkręcam.. A, wcale nie! Bo to fantastyczna
              zabawa, wymagająca nie tylko dużej sprawności fizycznej, gibkości i giętkości,
              ale też.. inteligencji i sprytu!
              A poza tym, pomyślałam sobie, że to mogłaby być miła niespodzianka dla..
              naszego ulubieńca Quickly.
              No wyobraź sobie. Przyjedzie tutaj, a my urządzimy mu pokaz jakichś zapasów w
              kisielu, budyniu, czy innych słodkościach, albo.. pokaz walki bokserskiej z..
              (uwaga, ja wiem, że jesteś bardzo skromna) gołymi biustami!!! No i jak? Pomysł
              chyba fajny? Wiesz, ile wszyscy będziemy mieli radochy?! Ale najpierw trzeba
              poćwiczyć. Jestem jednak przekonana, że dla Quickly – Ty, jak i ja -
              choćby "padać na twarz", to się poświęcisz!
              --------------------------------------------------------------------------------
              O rany boskie! Teraz nie bede mogl spac!
              Najbardziej bede myslal o tym kisielu! Bo ja bardzo lubie kisiel, najbardziej
              o smaku wisniowym!
              Wlasnie wrocilem z porannych zajec sportowych i ide wziac prysznic.
              Kisiel, budyn, nagie biusty... hmmmmm... najgorsze jest to, ze te prysznice to
              sa takie "zbiorowe", na jakies 10 stanowisk (bez zadnych przegrodek), wiec
              wszystko widac, a jak zaczne myslec o kisielu, budyniu i nagich biustach, to
              wszyscy do okola zobacza efekt tego myslenia, i beda sie dopytywac o czym to ja
              mysle... i jak ja im wytlumacze, takim Australijczykom, co to jest kisiel!!!
              Oni tu kisielu na oczy nie widzieli i jak im opowiem jaki jest dobry, to mi nie
              uwierza...
              • justiz od justiz do quickly'ego... 19.09.06, 06:49
                Kilka zdań od Ciebie, działa z ranka, jak bardzo mocna kawa.

                Ach, te niespodzianki życia...

                Idę pod prysznic.. ale sama!

                A Ty, ciesz się wiosną! :-)
                • quickly Mam straszna ochote na wisniowy kisiel... 19.09.06, 07:17
                  No coz... smierc, prysznic, kisiel i grzyby... to prawda cale zycie jest
                  niespoodzianka.

                  Poki co to pojde i lykne jakis panadol... herbaty trzeba sie napic (po godz. 12
                  kawy nie pije).

                  Mam takie niesmiale pytanie... no... no wlasnie, ja chcialem tego... ja w
                  sprawie tego... no wiesz... golego biustu i kisielu. Chcialem sie tylko
                  zapytac... czy... czy z tym golym biustem i kisielem, to Ty mnie justiz nie
                  nabierasz??? Bo widzisz, goly biust, to ja moge sobie jeszcze odpuscic
                  (chociaz bedzie bardzo ciezko i trudno), ale kisielu to juz nie! Za zadne
                  skarby!

                  Jak juz przyjade do Polski, to kupie sobie dwa opakowania kisielu i sam caly
                  zjem (po wczesniejszym ugotowaniu zawartosci torebek, ma sie rozumiec, Kiedys
                  kisiel byl po 70 gr za torebke, ale to bylo 40 lat temu i ceny mogly sie
                  zmienic).

                  Albo jeszcze lepiej bedzie, jak wpadne do baru mlecznego. Tam tez jest kisiel.
                  Do tego wezme zupe, chyba zurek, i ruskie pierogi (podwojne). I kefir, ablo
                  nie! Wezme dwa kefiry!! A co!!! A czy ja tak czesto chodze do barow mlecznych -
                  raz moge sobie zaszalec! Prawda!?
                  • justiz Re: Mam straszna ochote na wisniowy kisiel... 19.09.06, 07:26
                    Mnie wystarcza apap.., a herbata zielona z cytryną.

                    A z tym kisielem to dałoby się chyba załatwić wcześniej, jeśli miałby być tylko
                    do spożycia. ;-)

                    Spieszę się dziś do pracy, bo przez roztargnienie zabralam wczoraj klucz z
                    biura. A u nas są centralne zamki, zamki na szyfry i do tego jeszcze nosimy
                    identyfikatory z czytnikiem i bez tych cudów nie wejdzie się nawet do toalety.
                    Jeszcze poćwiczę przed lustrm minkę "zbitego pieska" - to może ochrona nie
                    zrąbie mnie za bardzo! ;-))

                    Buźka!
                    • quickly Re: Mam straszna ochote na wisniowy kisiel... 19.09.06, 07:53
                      Automatyczne zamki z szyfrem, identyfikatory nawet do toalety, ochrona,
                      przepustki, id card, czytniki!!! Pracujesz w wywiadzie!?

                      Hmmmm... niedobrze! Nawet powiedzialbym, ze jest BARDZO NIEDOBRZE!!!!

                      Justiz, jak Ty jestes, niedaj boze, jakas agentka i do tego chodzisz na codzien
                      w mundurze, to ja nie wiem, co z nami teraz bedzie!
                      To straszne! To okropne!
                      W takim razie, musze napisac Ci prawde!
                      Podobnie jak ja, nie potrafisz ugotowac kisielu!!!!!!!!!
                      • justiz Pokombinujemy... ;-D 19.09.06, 08:57
                        Trafiłam na dobrą zmianę chłopaków.., bo o naszej ochronie, to możnaby niezłe
                        felietony pisać. ;-D

                        Napiszę Ci o wiele więcej, nie dość, że nie potrafię ugotować kisielu,
                        galaretki - to jeszcze ich nie jadam. Za to budyń baaaardzo chętnie!

                        Ale potrafię ugotować coś znacznie lepszego - żurek śląski (bo onim
                        wspomniałeś!) z białą kiełbaską, czosnkiem.. Mmmm Pycha!
                        A z galaretek - to tymbaliki! Jestem w tym, powiem nieskromnie, ale rodzinną
                        specjalistką!

                        A kisiel, do tych przyjemnych igraszek, możemy zastąpić pianą w dużej wannie!
                        No i co? Jest jakaś szansa dla nas? ;-DDD
                        • quickly Re: Pokombinujemy... ;-D 19.09.06, 09:03
                          E tam... Ty na pewno zartujesz sobie ze mnie, prawda?

                          No coz... czas na mnie. Czas isc do domu, zasiedzialem sie dzisiaj w pracy...
                          Ja jeszcze dzisiaj nic nie jadlem (oprocz dwoch kaw, herbaty i pol tabliczki
                          czekolady).
                          Musze jeszcze zajechac do supermarketu i cos kupic do jedzenia...

                          Do jutra,
                          zycze Ci milej reszty dnia... :)))
                          • justiz Re: Pokombinujemy... ;-D 19.09.06, 09:07
                            O rety! Zasiedziałeś się w pracy?
                            Ja z tej mojej "agencji" wypadam nawet przed czasem! ;-)

                            Przyjemnego popołudnia! ;-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka